Dodaj do ulubionych

underrated, overrated

IP: *.108-201-24.mc.videotron.ca 12.02.05, 01:48
wiekszosc z was pewnie zgodzi sie z obesrwacja, ze opinia otoczenia albo nas
za nasze dokonania nie docenia, albo odwrotnie, ocenia nas przesadnie wysoko.
Slowem, ocena obiektywna to oksymoron.
Chyba nie jest inaczej z opinia o muzykach. Mamy supergwiazdy, ktore swoj
status czesto zawdzieczaja nie-znajacej-granic-promocji, a mamy takze
artystow, ktorzy wedlug nas albo za za szybko popadaja w zapomnienie, albo sa
zwyczajnie ignorowani przez media i krytykow.
Ciekaw jestem jakie sa wasze odczucia w tej kwestii i czy macie swoich
wlasnych Underrated i Overrated. Zaznaczam, ze mam na mysli wasze wlasne
odczucia i jest jak najbardziej OK uwazac za przecenionych Beatelsow,Pink-
Floydow, Zeppelinow i inne swietosci. W koncu "de Gustibus Orbium Celestium"
(nie mylic z lacina)
A oto moje typy:
Overrated: Talking Heads, Radiohead, Nirvana
Underated: RHCP, Queensryche, Nazareth, Collective Soul

PS : Jesli podobny watek juz sie zdarzyl ( a zdarzyl sie na pewno) to moze
sie wypowiedza choc ci mlodsi starzem forumowcy.
Obserwuj wątek
    • ihopeyouwilllikeme Re: underrated, overrated 12.02.05, 09:36
      > Underated: RHCP,

      Niby przez kogo ???
      • Gość: vince Re: underrated, overrated IP: *.108-201-24.mc.videotron.ca 12.02.05, 14:22
        yes I like you.
        Jestem duzym fanem RHCP i dlatego uwazam, ze powinni byc w Champions League,
        czyli tam gdzie obecnie wymienia sie chocby Radiohead.
        Najbardziej mnie irytuja stosunkowo niskie notowania na roznych rankingach
        gitarzystow RHCP: J. Frusciante i D. Navarro, ktorzy sa super-innowatywni i
        przypuszczalnie dopiero nastepne pokolenie ich naprawde doceni.
        • ihopeyouwilllikeme Re: underrated, overrated 12.02.05, 14:37
          > Jestem duzym fanem RHCP i dlatego uwazam, ze powinni byc w Champions League,
          > czyli tam gdzie obecnie wymienia sie chocby Radiohead.

          A ja nie, bo RHCP i Radiohead to zupełnie inne bajki. Zresztą, co to jest
          RHCP ? Ten zespół ma tylko jedną wybitną płytę ( Blood Sugar ) a o jego
          ostatnich " dokonaniach " lepiej zapomnieć. Ja bym ich wręcz umieścił w
          Overrated.

          > Najbardziej mnie irytuja stosunkowo niskie notowania na roznych rankingach
          > gitarzystow RHCP: J. Frusciante i D. Navarro, ktorzy sa super-innowatywni i
          > przypuszczalnie dopiero nastepne pokolenie ich naprawde doceni.

          Dave Navarro NIE JEST GITARZYSTĄ RHCP, tylko Jane's Addiction ! Jedna płyta
          wiosny nie czyni. Ja ich tez bardzo lubię, i być może rzeczywiście tak będzie.
          W zasadzie, jak już gdzieś napisałem, RHCP cenie w 90% ze zwględu na
          Frusciantego.
          • Gość: vince Re: underrated, overrated IP: *.108-201-24.mc.videotron.ca 12.02.05, 16:05
            ihopeyouwilllikeme napisal

            Dave Navarro NIE JEST GITARZYSTĄ RHCP, tylko Jane's Addiction !
            Niestety, BYL.

            Jedna płyta wiosny nie czyni.
            One hot minute, tez lubie, glownie z powodu "Warped"

            Ja ich tez bardzo lubię, i być może rzeczywiście tak będzie.
            W zasadzie, jak już gdzieś napisałem, RHCP cenie w 90% ze zwględu na
            Frusciantego.

            Fajnie, ze jest wiecej fanow ich talentu, choc dla mnie gra Flea jest rownie
            doskonala i wazna dla zespolu.
    • Gość: Jacenty Re: underrated, overrated IP: *.chello.pl 12.02.05, 10:06
      Tylko człowiek w słusznym wieku mógł umieścić wsród "przecenionych" Talking
      Heads, Radiohead i Nirvanę, a w grupie niedocenionych Nazareth smile
      Osobiście uważam, że każda z wymienionych przez Ciebie grup zdobyła mniej
      więcej tyle, na ile zasłużyła. Można oczywiście dyskutować nad sensownością
      nadawania statusu niemal świętych Nirvanie czy Radiohead, ale to syndrom
      naszych czasów, a w tym drugim przypadku bez wątpienia przyczyniła się do tego
      samobójcza śmierć frontmana. Co do RHCP to spora pomyłka, bo ich trudno uznać
      za underRated, chyba że się nie jest w temacie. Do Collective Soul musisz chyba
      mieć słabość, bo czym innym trudno sobie wytłumaczyć ich obecność w tej samej
      grupie wink
      Własnych typów nie posiadam smile
      Pozdrawiam
      • Gość: Vince Re: underrated, overrated IP: *.108-201-24.mc.videotron.ca 12.02.05, 17:06
        Jacenty napisal:

        Tylko człowiek w słusznym wieku mógł umieścić wsród "przecenionych" Talking
        Heads, Radiohead i Nirvanę, a w grupie niedocenionych Nazareth smile

        Dziadkiem nie jestem (n.b Steven Tayler niedawno nim zostal) ale nie mam nic
        przeciwko "slusznemu wiekowi". Ma on swoje zalety, chocby zdolnosc do wiekszego
        dystansu w stosunku do tego co sie czyta i co sie slyszy, a takze wieksza
        tolerancje w stosunku do upodoban innych osob.

        Nazareth nigdy nie byl jakas super-grupa, ale nagral klka doskonalych ballad,
        ktore szybko popadly w zapomnienie.

        Osobiście uważam, że każda z wymienionych przez Ciebie grup zdobyła mniej
        więcej tyle, na ile zasłużyła.

        No i bardzo dobrze ! Czyli zgadzasz sie z usredniona opinia o nich.

        Można oczywiście dyskutować nad sensownością
        nadawania statusu niemal świętych Nirvanie czy Radiohead, ale to syndrom
        naszych czasów, a w tym drugim przypadku bez wątpienia przyczyniła się do tego
        samobójcza śmierć frontmana.

        Racja, ale kazdy z nas ma prawo powiedziec, ze wypychanie ich na Panteon to
        gruba przesada.

        Co do RHCP to spora pomyłka, bo ich trudno uznać
        za underRated, chyba że się nie jest w temacie.
        Nie rozumiem. Mozesz ich nie lubic, ale to nie zmieni faktu, ze maja miliony
        fanow ( a ja jestem jednym z nich) ktorzy uwazaja ze ich impact na wspolczesny
        rock nie byl i nie jest doceniony. Juz sam fakt, ze po 20-tu latach muzykowania
        sciagaja na koncert takie tlumy (Hyde Parc) chyba o czyms mowi.


        Do Collective Soul musisz chyba
        mieć słabość, bo czym innym trudno sobie wytłumaczyć ich obecność w tej samej
        grupie wink

        Nieporozumienie ; Collective Soul nie zasluguje na status superstars. Ale
        zasluguje na wiecej niz na lokalna slawe w Atlancie i na wywiad w Metal Edge
        raz na pare lat.


        Własnych typów nie posiadam smile ( a szkoda)
        Pozdrawiam

        Rowniez pozdrawiam i dziekuje za post.
        • ihopeyouwilllikeme Re: underrated, overrated 12.02.05, 17:11
          > Można oczywiście dyskutować nad sensownością
          > nadawania statusu niemal świętych Nirvanie czy Radiohead, ale to syndrom
          > naszych czasów, a w tym drugim przypadku bez wątpienia przyczyniła się do
          tego
          > samobójcza śmierć frontmana.

          Chyba w pierwszym smile))
          • Gość: Jacenty Re: underrated, overrated IP: *.chello.pl 12.02.05, 17:16
            Jasne, czeski błąd smile
    • Gość: hrabia.dracula Re: underrated, overrated IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.02.05, 11:01
      mój typ na overrated - Type'o negative - zespół przez słuchaczy muzyki
      gotyckiej uznawany za wielki, ale chyba trochę za duzo w tym przesady - jak
      można uznać za wielki zespół ktory w tekście pisze: I'm gonna do everything to
      make you come - no, może się czepiam, bo generalnie Peter i reszta są w porządku
      i jeszcze jedna overrated grupa - U2 - fani i krytycy nie dostrzegają chyba że
      zespół najlepsze lata ma już za sobą - podobnie jak giganci naszej sceny
      muzycznejtongue_outerfect, Lady Pank, budka...
      Z przykrością muszę tez stwierdzić że do underrated ostatnio przypisać można
      Tool - nie słychać praktyczni ich w żadnym radio, telewizje muzyczne puszczają
      ich teledyski w ilości śladowej(chyba że na życzenie), a fakt iż wypuszczają
      płyty co kilka lat tez nie przysparza im popularności wśród młodego pokolenia -
      smutne to bardzo
      • Gość: As Re: underrated, overrated IP: *.vline.pl / *.rev.vline.pl 13.02.05, 11:39
        Cóż, dla mnie Tool idealnie się mieści w kategorii "overrated". Nigdy nie
        rozumiałem skąd tyle szumu wokół tej grupy, ale myślę że popularność zawdzięcza
        w dużej mierze teledyskom.
      • ihopeyouwilllikeme Re: underrated, overrated 13.02.05, 12:54
        U2 - fani i krytycy nie dostrzegają chyba że
        >
        > zespół najlepsze lata ma już za sobą

        Bardzo przepraszam, ja dostrzegam.
      • Gość: Vince Re: underrated, overrated IP: *.108-201-24.mc.videotron.ca 14.02.05, 01:22
        Fenomen popularnosci u2 ma swoje zrodlo nie w walorach muzycznych grupy bo te
        nie sa (i chyba nigdy nie byly) az tak wysokie. Bez charyzmy Bono u2 nie
        mogloby istniec. Ich koncerty to jest takie rockowe nabozenstwo. Bono wyglasza
        muzyczny sermon a edge i reszta wprowadza fanow w trans i tworzy sie taka
        zbiorowa histeria i tylko scen uzdrawiania chorych jeszcze nie ma. Wazne jest,
        ze ma facet przy tym pozytywne poslanie. Amerykanie ich kochaja bo w Stanach
        wszystko musi miec forme show, nawet wyklady na uczelni.
        Ale slusznie zauwazyles, ze ich muzyka z konserwy przestala sie rozwijac.
        Pozdr.
    • humbak Re: underrated, overrated 13.02.05, 13:14
      Ja nie o konkretnym zespole ale o zjawisku. Uważam mianowicie że niedoceniana w
      wielu środowiskach jest muzyka nagrywana przez ostatnie... ja wiem... 10 lat.
      Wielu twierdzi, że prawdziwa muzyka to powstawała w latach 70., 80. I to
      głównie rockowa. Do owej prawdziwej muzyki są skłonni dodać grundge, pewnych
      przedstawicieli britpopu, no i Radiohead. Nie twierdzę, że wskazują na słabe
      zespoły, ale przecież powstawało też mnóstwo innej dobrej muzyki. To że teraz
      mniej się dzieje w rocku nie oznacza przecież że takie DJ Shadowy, Amon Tobiny,
      Public Enemy, Squarepushery, Johny Zorny (no rzdako się go wymienia, a przecież
      od 20 lat jakichś tworzy znakomitą muzykę), Meshuggahy i takie tam inne.
      • Gość: Jacenty Re: underrated, overrated IP: *.chello.pl 13.02.05, 14:40
        To, że w muzyce rockowej wszystko już było to truizm i nie ma sensu z nim
        polemizować. Kapele typu The Strokes, Franz Ferdinand czy The Libertines itd to
        tylko mniej lub bardziej udane kopie czegoś, co było już po wielokroć. Między
        innymi dlatego jakiś czas temu powstał post-rock wink
        Z muzyką elektroniczną jest inaczej, bo dużą rolę odgrywają tu nowe technologie
        i pole do popisu dla twórców jest większe. Z drugiej strony obecny kryzys w
        muzyce tanecznej też o czymś świadczy.

        Pozdrawiam
        • humbak Re: underrated, overrated 13.02.05, 15:06
          Hmmm... za muzykę taneczną dopiero się zabieram, więc trudno zweryfikować mi
          twoje słowa. Nie mogę się jednak oprzeć wrażeniu że muzyka elektroniczna jest
          niedoceniana. I jeśli potraktujemy ją jako całość to trudno chyba mówić o
          jakimś poważnym kryzysie. Poza już od pewnego czasu przenika ona do innych
          gatunków, do jazzu, do rocka. Koligacje z rockiem to już przecież stara
          historia. Zaczęło się od industrialu jak sądzę. Co do jazzu, to jest przecież
          znamienne, że DJ Logic nagrywa zasadniczo jako członek zespołu jazzowego,
          którego jest liderem. I jest to dobra muzyka jak mniemamsmile
          • pagaj_75 Re: underrated, overrated 13.02.05, 15:29
            humbak napisał:

            > Nie mogę się jednak oprzeć wrażeniu że muzyka elektroniczna jest
            > niedoceniana.

            Też mam takie wrażenie. Więcej, wydaje mi się, że jest uważana za coś dużo
            gorszego od takiego rocka.

            > Koligacje z rockiem to już przecież stara
            > historia. Zaczęło się od industrialu jak sądzę.

            Jeśli przyjąć za jedno ze źródeł industrialu krautrock (Faust) to tak wink Chociaż
            już wcześniej bywały mniej lub bardziej udane eksperymenty (album "Electronic
            Sound" George'a Harrisona to bodajże 1968 rok).
            • ihopeyouwilllikeme Re: underrated, overrated 13.02.05, 15:36
              > Też mam takie wrażenie. Więcej, wydaje mi się, że jest uważana za coś dużo
              > gorszego od takiego rocka.

              Eee, nie wydaje mi się. Gdzie np. ? No, może przez czytelników Metal
              Hammera big_grinbig_grin
            • humbak Re: underrated, overrated 13.02.05, 15:48
              Cóż, jeśli chodzi o krautrock zetkłem się jedynie z Can jak dotąd. Ale nawet
              pomijając sprawę źródeł industrialu, to on dość szybko się zbratał z rockiem i
              metalem.
          • test_for_echo underrated, overrated, overhumbaked 13.02.05, 15:41
            humbak napisał:

            > Hmmm... za muzykę taneczną dopiero się zabieram, więc trudno zweryfikować mi
            > twoje słowa.

            Bo tak w zasadzie to się nie znam, ale właściwie mogę się dopisać.
      • Gość: As Re: underrated, overrated IP: *.vline.pl / *.rev.vline.pl 13.02.05, 18:26
        Humbaku, nie wymagaj od słuchaczy klasycznego rocka by nagle zapałali miłością
        do hip hopu i muzyki tanecznej. To naprawdę nie są klimaty dla nich. I nie
        mówię tu akurat o sobie.
        • humbak Re: underrated, overrated 13.02.05, 18:32
          Nie wymagam. nie zmartwiłbym się natomiast, gdyby zdawali sobie sprawę z
          istnienia ogromu zespołów nie tylko hh i tanecznych. I żeby zrozumieli że tam
          też sporo dobrego jest.
        • pagaj_75 Re: underrated, overrated 13.02.05, 18:36
          Gość portalu: As napisał(a):

          > Humbaku, nie wymagaj od słuchaczy klasycznego rocka by nagle zapałali miłością
          > do hip hopu i muzyki tanecznej. To naprawdę nie są klimaty dla nich. I nie
          > mówię tu akurat o sobie.

          Ale muzyka elektroniczna ostatnich 10-15 lat to nie tylko muzyka taneczna! Ba,
          powiedziałbym, że większość tego co najciekawsze w niej kompletnie się do tańca
          nie nadaje.
          • humbak Re: underrated, overrated 13.02.05, 18:40
            E tam! Dla chcącego nie ma nic trudnego! Do Scorna i Farben też można poszalećwink
    • Gość: Ynez Re: underrated, overrated IP: *.gw.ipl.net / *.internetdsl.tpnet.pl 13.02.05, 15:37
      Co do przecenionych artystów nie będę się wypowiadać, gdyż to co dla niektórych
      jest prawie świętością dla innych może być tandetą.
      Natomiast dla mnie za mało docenianym artystą jest Prince.
      • Gość: vince Re: underrated, overrated IP: *.108-201-24.mc.videotron.ca 13.02.05, 15:53
        Gdyby przyjac ze dochody sa jednym z kryteriow czy artysta jest doceniany, to
        chyba trudno to odniesc do Prince. Ponoc jest on obecnie najlepiej zarabiajacym
        muzykiem.
        Natomiast jako muzyk chyba od zawsze byl uwazany przez krytykow za geniusza.
        Ale pomnik mu postawia chyba dopiero posmiertnie (Tak, tak artystom rockowym
        stawia sie pomniki, Freddie ma taki w Szwajcarii, a SRV w Austin, Tx).
        • Gość: Jacenty Re: underrated, overrated IP: *.chello.pl 13.02.05, 16:22
          vince,

          1/ sugestia dotycząca słusznego wieku nie była złosliwością, bo sam w nim
          jestem, jak sądzę. Regułą jednak jest niedocenianie późniejszych artystów
          przez "starszych" wielbicieli muzyki. Z kolei młodzi łudzie często nie
          doceniają artystów sprzed lat. To oczywiście naturalne, co jednak nie zmienia
          faktu,

          2/ Nazareth cenisz za ballady, a moim zdaniem tymi niedalekimi popowi balladami
          akurat nie mają się co szczególnie chwalić, bo esencją ich twórczości były
          ostre (jak na owe czasy) numery rockowe. Lubiłem ich, ale moim zdaniem to
          zespół z minionej epoki, na której powinien poprzestać.

          3/ nadal nie rozumiem Twoich słów odnoszących się do RHCP. Z jednej strony
          wspominasz o ich ogromnej popularności, z drugiej sugerujesz uważasz, że ich
          wpływ na współczesny rock jest niedoceniony - przez kogo?!?

          4/ no widzisz, a moim zdaniem Collective Soul to taka kapela, o której nawet
          nie warto wspominac wink

          5/ własne typy posiadam, ale nie ma sensu ich podawać, bo w większości
          przypadków są to kapelki w naszym kraju przez mało kogo kojarzone, a nie
          zamierzam nikomu imponować znajomością muzyki, której inni nie znają.

          ps
          miałeć chyba na myśli Tylera smile


          • Gość: Vince Re: underrated, overrated IP: *.108-201-24.mc.videotron.ca 13.02.05, 17:09
            Jacenty,

            ad1/ Zgadzam sie z Toba, aczkolwiek ja sam staram sie unikac nostalgii i jesli
            jakas ze starszych kapel brzmi dzisiaj staroswiecko to znaczy ze ich muzyka nie
            przetrwala proby czasu i nie zawracam sobie nimi glowy.
            Ale jak juz stwierdzilem, staram sie jak moge i na przyklad ostanio
            wsluchiwalem sie i wpatrywalem (konertowe anywhere but home dvd) w Evanescence.
            I'm sorry, ale dziewczyna zwyczajnie falszowala i za co ja mam ich kochac ?

            ad2/ Nazareth akurat dla mnie nawet dzis brzmi OK (lepiej niz wczesny Aerosmith)
            Ja rowniez najchetniej sluchalem ich ostrzejszego grania (e.g hair of the dog,
            night fly). Ale to bylo jednak bardzo nieskomplikowane granie, a la ac/dc.
            Ladnych ballad rockowych wg mnie, nie ma tak wiele i dlatego ich wlasnie za
            ballady wyroznilem. Ale umowmy sie, ja ich na wyzyny rocka nie wypycham, moze o
            jedno, dwa oczka wyzej.
            ad3/ RHCP jest doceniany przez ich fanow (chocby tych z Hyde Parku) ale krytycy
            maja do nich sporo zastrzezen. Jedynym naprawde docenionym muzykiem jest Flea.
            J.F. jest klasyfikowany pod koniec pierwszej setki. RHCP swtorzyli wlasne,
            niepowtarzalne brzmienie i muzycznie ( z wyjatkiem wokalu) sa doskonali.
            4/ Collective Soul cenie glownie za teksty i wypowiedzi , to taka rzadka rasa
            rockowych intelektualistow, choc muzycznie sa faktycznie tacy sobie.
            5/ Rozumiem i doceniam.
            6/ Tak, tak Steven jest od grudnia dumnym dziadkiem.
            Pozdr.
            • ihopeyouwilllikeme Re: underrated, overrated 13.02.05, 17:13
              > Ale jak juz stwierdzilem, staram sie jak moge i na przyklad ostanio
              > wsluchiwalem sie i wpatrywalem (konertowe anywhere but home dvd) w
              Evanescence.
              >
              > I'm sorry, ale dziewczyna zwyczajnie falszowala i za co ja mam ich kochac ?

              To nie był najlepszy wybór big_grinbig_grin
              • Gość: Vince Re: underrated, overrated IP: *.108-201-24.mc.videotron.ca 14.02.05, 02:06
                Niestety nie byl. A moze jest cos co mogl bys mi polecic, generalnie jestem
                otwarty na kazdy gatunek muzyki chociaz moja specjalnoscia jest rock/blues/jazz
                guitar i tutaj trudno jest mnie czyms zaskoczyc.
                Pozdrawiam
                • humbak Re: underrated, overrated 14.02.05, 02:30
                  Pewnie znasz, ale może coś z klimatów tych ludziów:
                  www.screenagers.pl/index.php?service=xtras&action=top04&rank=3
                  A osobiście z tych rzeczy tylko Razorlight lubię, ale to kwestia gustusmile
                  A od siebie mógłbym dorzucić Dead Combo, LCD Soundsystem, TV on the Radio, być
                  może Sensera. Tak z klimatów zbliżonych do rockowych. Nie wiem czy tych nie
                  znasz i co Cię może interesować poza okołorockowcami.
                  • Gość: Vince Re: underrated, overrated IP: 141.186.251.* / *.ems-t.ca 14.02.05, 15:22
                    dzieki Humbak, bede sobie ten material pomalu studiowal i przy okazji dam Ci
                    znac jak to odebralem.
                    Pozdr.
        • Gość: Jacenty Re: underrated, overrated IP: *.chello.pl 13.02.05, 16:25
          vince,

          1/ sugestia dotycząca słusznego wieku nie była złosliwością, bo sam w nim
          jestem, jak sądzę. Regułą jednak jest niedocenianie późniejszych artystów
          przez "starszych" wielbicieli muzyki. Z kolei młodzi łudzie często nie
          doceniają artystów sprzed lat. To oczywiście naturalne, co jednak nie zmienia
          faktu,

          2/ Nazareth cenisz za ballady, a moim zdaniem tymi niedalekimi popowi balladami
          akurat nie mają się co szczególnie chwalić, bo esencją ich twórczości były
          ostre (jak na owe czasy) numery rockowe. Lubiłem ich, ale moim zdaniem to
          zespół z minionej epoki, na której powinien poprzestać.

          cdn
          • Gość: Jacenty Re: underrated, overrated IP: *.chello.pl 13.02.05, 16:31
            sorry za częściowego dubla.

            przy okazji:

            1/ Prince od lat nie zrobił nic, co zasługiwałoby na uwagę2
            2/ Can to tak nie do końca kraut-rock. Kojarzy się ich z tym gatunkiem, choć
            chyba głównie ze względu na okres działalności, miejsce pochodzenia i pozycję
            jaką osiągnęli.
    • braineater Re: underrated, overrated 13.02.05, 16:45
      Najbardziej przecenione, jak dla mnie - Pink Floyd, bo w mojej głuchocie nigdy
      nie potrafiłem znaleźć w nich ani jednego ciekawego dźwięku. Za tym idzie
      również niechęć do całego art-rockowego zjawiska z Marillionem i innymi
      mistrzami trzygodzinnego mędzenia na gitarach, jak King Crimson, na czele.
      A zespołow niedocenianych jest tyle, że nie ma w sumie sensu tego wymieniać, bo
      skończyłoby się to na zwykłym przeklejaniu katalogów całych wytwórni
      muzycznych - od starego 4AD począwszy, na Compost Record i Warp skończywszy.
      Pozdrowieniasmile
      • humbak Re: underrated, overrated 13.02.05, 16:51
        Zdaje mi się że zespoły z takich wytwórni jak Warp, Compost, a już w
        szczególności Ninja Tune są relatywnie docenione. Choć chyba nie w stopniu na
        jaki zasługjąsmile
        • braineater Re: underrated, overrated 13.02.05, 16:56
          no ok - niech ci będzie ale w ramach testu możesz zapodać ankietkę na forum
          typu: ile osób słyszało np o Mr Scruff, Bonobo, Funkstorung czy Nu Spirit
          Helsinki a ile o Flojdach, Fiszach i Krimzonach...
          Pozdrowieniasmile
          • humbak Re: underrated, overrated 13.02.05, 17:10
            Toteż napisałem że nie dośćsmile Niemniej jednak te wytwórnie dają sporą siłę
            przebicia. Mają już renomę. A o Funkstorung nie słyszałem ja.smile Co robią?
          • ihopeyouwilllikeme Re: underrated, overrated 13.02.05, 17:10
            > no ok - niech ci będzie ale w ramach testu możesz zapodać ankietkę na forum
            > typu: ile osób słyszało np o Mr Scruff, Bonobo, Funkstorung czy Nu Spirit
            > Helsinki a ile o Flojdach, Fiszach i Krimzonach...
            > Pozdrowieniasmile

            No ale czego Ty chcesz ? Żeby na Eurowizji wystepowały ? Są docenione w swoim
            środowisku, i niech się cieszą, wiadomo, że większość ludu nie może słuchać
            niszowej muzyki, bo inaczej nie byłaby niszowa.
            • humbak Re: underrated, overrated 13.02.05, 17:15
              Walić niszowośćsmile Serio. Co to ma za znaczenie. Chodzi tylko o to, żeby w końcu
              niektórzy zrozumieli, że to jest równie dobreuncertain
              • ihopeyouwilllikeme Re: underrated, overrated 13.02.05, 17:22
                > Walić niszowośćsmile Serio. Co to ma za znaczenie. Chodzi tylko o to, żeby w
                końcu
                >
                > niektórzy zrozumieli, że to jest równie dobreuncertain

                Np. fani Britney Spears ? smile)) Ja rozumiem - nie wystarczy ? big_grinbig_grin No dobra,
                wiem, że chodzi zapewne o polskich dziennikarzy muzycznych. Ale na to się nic
                nie poradzi.
                • humbak Re: underrated, overrated 13.02.05, 17:28
                  A ona ma jeszcze fanów?smile Wystardczyć nie wystarczy, ale dobrze że rockowi
                  chłopcy (wink) też to doceniająsmile A co do dziennikarzy... prawdopodobnie masz
                  rację. Nawet jeśli nie ma opinii krytycznych, to jest pomijanie.
            • braineater Re: underrated, overrated 13.02.05, 21:07
              ihopeyouwilllikeme napisał:

              >
              > No ale czego Ty chcesz ? Żeby na Eurowizji wystepowały ? Są docenione w swoim
              > środowisku, i niech się cieszą, wiadomo, że większość ludu nie może słuchać
              > niszowej muzyki, bo inaczej nie byłaby niszowa.

              Za spiewem humbaka idąc - walić niszowość, bo akurat do tych kapel to
              określenie ma się nijak zupełnie. Są to grupy grające totalnie lajtowe kawałki,
              które spokojnie mogłyby zostać zapodane na Eurowizji, gdyby tylko ten festiwal
              nie był opanowany przez tajemniczą organizacje ukrytą pod szyldem 'Born to be
              Deaf' i sponsorowaną przez światowe koncerny produkujące zatyczki do uszów. A
              totalna nisza to już zespoły i wykonawcy, nie to że nie doceniane, ale po
              prostu konsekwentnie ignorowane przez media, że wymienię chociażby Scanera
              (Stephen Vitelo) i jego elektronikę, która za najbliższe ćwierć wieku, zostanie
              zapewne ogłoszona jednym z najważniejszych dokonań na polu tej muzyki ,czy - z
              dokonań polskich, nagrania Miasto Nie Spało, które są czyms tak totlanie obok i
              tak totalnie wbrew temu co określa się "ogólnym gustem muzycznym ", że tylko
              należy się cieszyć, że nawet w naszym kraju głuchych, daje się nagrac coś tak
              bezapelacyjnie rewelacyjnego.
              Pozdrowieniasmile
          • nemrrod Re: underrated, overrated 17.02.05, 14:11
            braineater napisał:

            > typu: ile osób słyszało np o Mr Scruff, Bonobo

            No tu akurat to nie ma za bardzo co cenić smile
            A Warp to przecież najbardziej zasłużona, szanowana i ceniona elektroniczna
            oficyna! Ale wydaje określony rodzaj muzyki i trudno oczekiwać, że będą
            szanowali ją fani prog-rocka. Tak samo jak ja nie muszę cenić jakiegoś Metal
            Mindu...
            • humbak Re: underrated, overrated 17.02.05, 16:33
              Chyba nieco mylisz pojęcia. Nikt nie wymaga od Ciebie byś lubił, słuchał zespołów z MMP (swoją drogą teraz wytwórnia ta straciła na znaczeniu), ale należy chyba cenić wkład w muzykę ogólnie.
            • pagaj_75 Re: underrated, overrated 17.02.05, 16:41
              nemrrod napisał:

              > A Warp to przecież najbardziej zasłużona, szanowana i ceniona elektroniczna
              > oficyna! Ale wydaje określony rodzaj muzyki i trudno oczekiwać, że będą
              > szanowali ją fani prog-rocka.

              Ej, ja tam trochę prog-rocka w życiu się nasłuchałem, a artystów z Warpa też
              bardzo lubię wink Ale popieram: na ja na warunki publiczności elektroniki to Warp
              został należycie doceniony.
      • Gość: Vince Re: underrated, overrated IP: *.108-201-24.mc.videotron.ca 14.02.05, 02:29
        Ha ! doskonale, Pink Floyd is overratted. Wlasnie cos takiego marzylo mi sie
        przeczytac. Tez bym ich wymienil, gdyby nie Dark Side of the Moon, a
        scislej "Us and Them" z tego albumu.
        A to, ze Gilmour nawet dzis jest w rankingach wyzej niz tacy goscie jak
        Frusciante czy Navarro to juz jest spore nieporozumienie.
        Ale na tym polega caly problem z dzisiejszym music industry. Wytwornie z kasa
        nie maja ochoty na zadne ryzyko i wola odgrzewac/podgrzewac "ikony" tak dlugo
        jak potrafia one utrzymac w rece instrument. Ale wlasnie chocby takie
        niewielkie forum, gdzie nasz glos : hej krol jest nagi ! , bedzie powtorzony w
        roznych miejscach, wiele razy, ma szanse zmienic taki stan rzeczy i prawdziwe
        talenty z mlodszego rocznika dostana lepsza szanze na sukces. Ja, ze swojej
        strony bede studiowal wasze typy "underrated", nawet jesli nigdy o nich nie
        slyszalem.
        • Gość: ubu_roy Re: underrated, overrated IP: *.nyc.rr.com 14.02.05, 07:17
          Pink Floyd. Dark Side Of The Moon (1973). Solowka gitarowa w utworze "Money"
          jest zerznieta z plyty Grand Wazoo (1972) Franka Zappy. Przeszukuje net
          poszukujac muzy z przeszlosci, popularnej, jazzowej, etnicznej itd. i dochodze
          do wnioskow, ze jako sluchacze bylismy bezczelnie manipulowani w przeszlosci
          odcinani od orginalnych kompozycji, prawdziwych inspiracji itd. Zemsta jest
          slodka. Pozdro.
        • braineater Vince 14.02.05, 17:08
          Gość portalu: Vince napisał(a):

          > Ha ! doskonale, Pink Floyd is overratted. Wlasnie cos takiego marzylo mi sie
          > przeczytac. . Ale wlasnie chocby takie
          > niewielkie forum, gdzie nasz glos : hej krol jest nagi ! , bedzie powtorzony
          w
          >
          > roznych miejscach, wiele razy, ma szanse zmienic taki stan rzeczy i
          prawdziwe
          > talenty z mlodszego rocznika dostana lepsza szanze na sukces.

          Oj Vince, Vince, wiek nieletni albo wrodzony optymizm przez Ciebie przemawia.
          Takich głosów, że Pink Floyd, to czysta nudna padaka dla
          przeintelektualizowanych onanistów, było juz miliony, a nawet w odcięciu sie od
          tego typu grania, widzi się korzenie punka i kilku innych pobocznych nurtów
          muzycznych. Nie zmienia to jednak niestety faktu, że wystarczy jeden Kaczkowski
          Piotr i 30 milionów ludzi bedzie wierzyć, że PF, Marillion i Yes to arcydzieła
          porównywalne jedynie z Straussem Johanem i Bachem. A zespoły młode, jednak moim
          skromnym zdaniem powinny mieć jednak z początku pod górę w mediach, bo to chyba
          mobilizuje, zmusza do bardziej twórczego podejścia. Bo jeśli taka kapelka
          znikąd momentalnie uderza w hitlisty i radiowe składnice przebojów, to mamy do
          czynienia z casusem takich zjawisk, jak Franz Ferdinand, i 99% zespołów z serii
          The ...'s.
          Pozdrowienia
          • Gość: vince Re: Vince IP: 141.186.251.* / *.ems-t.ca 14.02.05, 18:43
            Gość portalu: Braineater napisał(a):

            > Oj Vince, Vince, wiek nieletni albo wrodzony optymizm przez Ciebie
            >przemawia. Takich głosów, że Pink Floyd, to czysta nudna padaka dla
            >przeintelektualizowanych onanistów, było juz miliony, a nawet w odcięciu sie
            >od tego typu grania, widzi się korzenie punka i kilku innych pobocznych nurtów
            >muzycznych. Nie zmienia to jednak niestety faktu, że wystarczy jeden
            >Kaczkowski Piotr i 30 milionów ludzi bedzie wierzyć, że PF, Marillion i Yes to
            >arcydzieła porównywalne jedynie z Straussem Johanem i Bachem.

            Wiek, jak juz tutaj ktos przytomnie zgadl mam "sluszny", ale niepoprawnym
            optymista jest od niemowlecia. Tu masz racje. Ale i ja mam troche racji. Czasy
            mianowicie sie zmieniaja, a Piotra Kaczkowskiego koniec rychly. Trzeba mu dac
            medal za zaslugi (byly czasy kiedy odkrywal dla nas sporo niedocenianych
            kapel : Bloodrock, Budgie, etc)Ale wtedy nie bylo internetu. Cyfrowa rewolucja
            bedzie pomalu wycofywac z obiegu "ludzi z establishmentu" pokroju Pana Piotra a
            im wiecej glosow protestu i nonkonformizmu z naszej strony tym koniec tych
            prorokow bedzie szybszy. Spojrz tylko na statystyki. Coraz mniej ludzi oglada
            TV, coraz mniej slucha radia. Za to internet wchodzi tam gdzie go jeszcze nie
            bylo: samoloty, auta, pociagi. A tu to ja mam juz wybor. Moge sobie wejsc na
            strone Pana K, ale moge tez wybrac Twoja strone. Zgadnij czyja wybiore ?


            > A zespoły młode, jednak moim
            > skromnym zdaniem powinny mieć jednak z początku pod górę w mediach, bo to
            > chyba mobilizuje, zmusza do bardziej twórczego podejścia. Bo jeśli taka
            >kapelka znikąd momentalnie uderza w hitlisty i radiowe składnice przebojów,
            >to mamy do czynienia z casusem takich zjawisk, jak Franz Ferdinand, i 99%
            >zespołów z serii The ...'s.

            Wlasciwie to sie z Toba zgadzam. Problem w tym, ze czesc talentow sie po drodze
            zalamie i odpusci. I dlatego taka otwarta polemika z wytworniami i tymi ktorzy
            im sluza ma sens. Powinno to isc w dwoch kierunkach. Primo : odbrazawiac i
            obnazac mediokrytow. Secundo : doradzac i pomagac talentom, chocby z wlasnego
            podworka, o tym jak stworzyc profesjonalne strony gdzie mogliby umieszczac
            swoja muze. Mogliby zaczac od krotkich, darmowych live shows, a za sciagniecie
            studyjnego nagrania trzeba by juz bylo placic. Tak czy owak przyszlosc nalezy
            do internetu !

            Pozdrowienia
            • braineater Re: Vince 14.02.05, 19:14
              Gość portalu: vince napisał(a):
              a Piotra Kaczkowskiego koniec rychly. Trzeba mu dac
              > medal za zaslugi (byly czasy kiedy odkrywal dla nas sporo niedocenianych
              > kapel : Bloodrock, Budgie, etc)

              Jak najbardziej - dla mnie przede wszystkim jest facetem dzięki któremu
              odkryłem Tori Amos i chociażby za to wiele jestem w stanie wybaczyć.

              Ale wtedy nie bylo internetu. Cyfrowa rewolucja
              > bedzie pomalu wycofywac z obiegu "ludzi z establishmentu" pokroju Pana Piotra
              a
              >
              > im wiecej glosow protestu i nonkonformizmu z naszej strony tym koniec tych
              > prorokow bedzie szybszy.
              TZn parafrazując hiciaka sprzed lat - "Internet kills the Video Stars"? Coś w
              tym jest, i wydaje mi się że pójśc to może dwoma równoległymi drogami: drogą
              reprezentowaną przez jednego z idoli tego forum (nie powiem kogo, bo jeszce
              przyleziesmile, który kupi sobie "8 płyt i jednego boxa" za zyliard trylionów
              cięzko zarobionych złotów i nie będzie w stanie nic o tej muzyce powiedzieć,
              prócz tego, że polecił mu ja pan o aksamitnym głosie w radiu, który doskonale
              żyje z pokątnej sprzedaży egzemplarzy recenzenckich w komisach płytowych,
              załatwiania za półdarmo wejściówek na imprezy dla VIPóf, oraz kasowania
              wydawców za napisanie pozytywnej recenzji płyty, której nawet na oczy nie
              widział. Takim odbiorcom wystarczy opakowanie i sam akt kupana w sklepie gdzie
              miła pani w garsonce, odbijająca się setkach luster będzie się doń szczerzyła,
              zapewniając, że jeśli fast-fooda owiniemy w papierek pozłacany to będzie to
              najwykwintniejsze danie, godne jedynie najbardziej wysublimowanych podniebień -
              i to będzie moim zdanie jakieśc 60/70% rynku
              Drogę drugą obiorą ci, którym zależy na muzyce a nie na byciu marketingowym
              targetem PR machlojek, i bedą to te osoby z których skład się gros
              wypowiadających się na forum (atak czkawki wazelinowejsmile, poswięcających sporo
              własnego wolnego czasu na wyszukiwanie perełek, lub po prostu dźwięków, które
              im odpowiadają. Fakt, że czasmi kończy się to trafieniem na manowce Ich Czech i
              innych Ivano-Delfino-Frankowsków, ale generalnie daje dużo większą satysfakcję,
              niż bezmyślny pęd za stadem, kierowanym wszechobecnym głosem medialnych gurówsmile
              >
              Problem w tym, ze czesc talentow sie po drodze
              >
              > zalamie i odpusci.
              Tutaj w sumie stosunek mam raczej ambiwalentny, bo chyba wolę, żeby kapela
              nagrała jedną genialną niszową płytę i się rozpadła z braku kasy, czasu,
              motywacji, sukcesu, niż próbowała to potem rozpuścić w szambie masowego gustu

              I dlatego taka otwarta polemika z wytworniami i tymi ktorzy
              > im sluza ma sens. Powinno to isc w dwoch kierunkach. Primo : odbrazawiac i
              > obnazac mediokrytow.
              I tu znowu optymizmsmile - My tu sobie możemy wypisywac peany na cześć kapel o
              undergroundowej proweniencji tyle że jesteśmy nikomu nie znanymi burakoma,
              pozbawionymi charyzmy pana K., a duża część ludzi i tak sięgnie do sieci tylko
              po to by za fri załadować najnowszego hiciaka, co go kolega ostatnio w
              telefonie puszczał i wszystkie lasie oszalały... A odbrązawianie w sumie chyba
              też nie jest zajęciem zbyt satysfakcjonującym, bo zagorzałego pinkflojdersa nie
              zniechęcisz w żaden sposób a dla pozostałych osób takie rzeczy jak ww. PF
              mogłyby w ogóle nie istnieć
              Secundo : doradzac i pomagac talentom, chocby z wlasnego
              > podworka, o tym jak stworzyc profesjonalne strony gdzie mogliby umieszczac
              > swoja muze. Mogliby zaczac od krotkich, darmowych live shows, a za
              sciagniecie
              > studyjnego nagrania trzeba by juz bylo placic. Tak czy owak przyszlosc nalezy
              > do internetu !
              Święte słowasmile Pod jednym skromnym warunkiem, który już parędziesiąt lat temu
              postawił filozof smętnego oblicza Fromm Erich - że ludzie muszą się nauczyć
              chcieć samodzielnie wybierać - a jednak dla wielu nadal jest o wiele wygodniej
              nie szukać, nie interesować się tylko skonsumowac, co dają i zapomnieć.

              Pozdrowieniasmile
          • Gość: As Re: Vince IP: *.vline.pl / *.rev.vline.pl 14.02.05, 21:07
            braineater napisał:

            > Gość portalu: Vince napisał(a):
            >
            > > Ha ! doskonale, Pink Floyd is overratted. Wlasnie cos takiego marzylo mi
            > sie
            > > przeczytac. . Ale wlasnie chocby takie
            > > niewielkie forum, gdzie nasz glos : hej krol jest nagi ! , bedzie powtor
            > zony
            > w
            > >
            > > roznych miejscach, wiele razy, ma szanse zmienic taki stan rzeczy i
            > prawdziwe
            > > talenty z mlodszego rocznika dostana lepsza szanze na sukces.
            >
            > Oj Vince, Vince, wiek nieletni albo wrodzony optymizm przez Ciebie przemawia.
            > Takich głosów, że Pink Floyd, to czysta nudna padaka dla
            > przeintelektualizowanych onanistów, było juz miliony, a nawet w odcięciu sie
            od
            >
            > tego typu grania, widzi się korzenie punka i kilku innych pobocznych nurtów
            > muzycznych.


            Ja rozumiem że możesz nie lubić Pink Floyd, że nienawidzisz ich muzyki, ale nie
            znaczy to że musisz od razu obrażać fanów tej grupy. Jest wiele osób które
            przeżyło mnóstwo pięknych chwil przy ich nagraniach, i to nie za sprawą żadnego
            prezentera radiowego ...
            Cóz, pewnie wydam Ci się dziecinny z powodu zarówno uzycia słowa "fan" jak i
            zadeklarowania sympatii do PF, ale prawdę mówiąc mam to gdzieś ...
            • braineater As - to nie tak:) 14.02.05, 21:49
              Gość portalu: As napisał(a):

              > braineater napisał:
              >
              > > Gość portalu: Vince napisał(a):
              > >
              > > > Ha ! doskonale, Pink Floyd is overratted. Wlasnie cos takiego marzy
              > lo mi
              > > sie
              > > > przeczytac. . Ale wlasnie chocby takie
              > > > niewielkie forum, gdzie nasz glos : hej krol jest nagi ! , bedzie p
              > owtor
              > > zony
              > > w
              > > >
              > > > roznych miejscach, wiele razy, ma szanse zmienic taki stan rzeczy i
              >
              > > prawdziwe
              > > > talenty z mlodszego rocznika dostana lepsza szanze na sukces.
              > >
              > > Oj Vince, Vince, wiek nieletni albo wrodzony optymizm przez Ciebie przema
              > wia.
              > > Takich głosów, że Pink Floyd, to czysta nudna padaka dla
              > > przeintelektualizowanych onanistów, było juz miliony, a nawet w odcięciu
              > sie
              > od
              > >
              > > tego typu grania, widzi się korzenie punka i kilku innych pobocznych nurt
              > ów
              > > muzycznych.
              >
              >
              > Ja rozumiem że możesz nie lubić Pink Floyd, że nienawidzisz ich muzyki, ale
              nie
              >
              > znaczy to że musisz od razu obrażać fanów tej grupy. Jest wiele osób które
              > przeżyło mnóstwo pięknych chwil przy ich nagraniach, i to nie za sprawą
              żadnego
              >
              > prezentera radiowego ...
              > Cóz, pewnie wydam Ci się dziecinny z powodu zarówno uzycia słowa "fan" jak i
              > zadeklarowania sympatii do PF, ale prawdę mówiąc mam to gdzieś ...


              A już się drogi Asie tłumaczę, że po prostu brakło " i " - bo słowa te pochodzą
              wprost od pana znanego jako Sid Vicious i nie było moim zamiarem nikogo
              obrażać, tylko po prostu potwierdzic chciałem fakt, że PF od dawna miało także
              negatywną krytykę. Jesli sie poczułes dotknięty - again sorkismile
              Pozdrowienia
              • Gość: As Re: As - to nie tak:) IP: *.vline.pl / *.rev.vline.pl 14.02.05, 22:11
                No właśnie tak mi się wydawało że to jakiś cytat, ale ponieważ było to dość
                mętnie sformułowane, to nie zajarzyłem od razu.
                Co do PF, to jasne że byli i są krytykowani. Także przeze mnie, na tym forum
                (przynajmniej za niektóre płyty).
                Zresztą ja i tak nie jestem typowym słuchaczem PF, bo najbardziej
                lubię "Animals" a taki "The Wall" mnie prawie w ogóle nie rusza.
                • braineater znaczy 14.02.05, 22:13
                  Pax miedzy chrześcijany?smile
                  Pozdrowieniasmile
                  • Gość: As Re: znaczy IP: *.vline.pl / *.rev.vline.pl 14.02.05, 22:20
                    braineater napisał:

                    > Pax miedzy chrześcijany?smile


                    Graba smile
                    No chyba że znów napiszesz że FNM to żenada to może znów się rozeźlę.
      • Gość: ubu_roy Re: underrated, overrated IP: *.nyc.rr.com 14.02.05, 07:45
        Posluchaj sobie "The Power To Believe" King Crimson. Swietna plyta. Fripp w
        doskonalej formia a wokal Belew rewelacyjny. Akurat tak sie sklada, ze King
        Crimson to jeden z niewielu brytyjskich zespolow ktore cenie. Pozdro.
    • Gość: ubu_roy Re: underrated, overrated IP: *.nyc.rr.com 14.02.05, 07:01
      Prosty przyklad. Odkad dzieki netowi zapoznalem sie z produkcjami Motown
      Records, tworczoscia Howlin' Wolf, James Brown itd. to the beatles, the
      rollingstones i ten pajac elvis wydaja mi sie bardzo, bardzo malutcy. Kariere
      zawdzieczali temu ze byli biali, sluchali czarnej muzy a publicznosc nie znala
      orginalnych nagran i muzykow na ktorych sie wzorowali. Przyklady moznaby
      mnozyc ale nie chce mi sie wiecej pisac. Pozdro.
      • Gość: Jacenty Re: underrated, overrated IP: *.chello.pl 14.02.05, 09:37
        Przykłady podajesz owszem, ale czy aby wszystkie sensowne? Chętnie się dowiem
        od jakich czarnych mistrzów zrzynali The Beatles? Nie chodzi mi oczywiście o
        ich najwcześniejsze nagrania, które w dużej części byli coverami, ale te nieco
        późniejsze, już ich własne.

        Twierdzisz, że solo gitarowe w Money Pink Floyd jest zerżnięte z płyty Grand
        Wazoo Zappy. Z którego utworu konkretnie?
        • Gość: ubu_roy Re: underrated, overrated IP: *.nyc.rr.com 14.02.05, 20:08

          Do You Love Me - Contours
          Money - Barrett Strong
          Please Mr. Postman - The Marvelettes
          You Really Got A Hold On Me - The Miracles
          Roll Over Beethoven - Chuck Berry
          Devil In His Heart - The Donays
          To sa covery ktore swiadcza o tym, ze the beatles pracowali wytrwale nad
          osiagnieciem the motown sound. Brzmienia ktore nie bylo znane wiekszosci
          sluchaczy smile)) Podobno the beatles sprzedali miliard, sto milionow plyt.

          > Twierdzisz, że solo gitarowe w Money Pink Floyd jest zerżnięte z płyty Grand
          > Wazoo Zappy. Z którego utworu konkretnie?
          Z utworu "Grand Wazoo" Z plyty o tym samym tytule.

          Pozdro.
          • Gość: Jacenty Re: underrated, overrated IP: *.chello.pl 14.02.05, 21:12
            To nie jest odpowiedź na moje pytanie. Spróbuj jeszcze raz wink

            Próbujesz odkryć Amerykę, gdy ona już dawno odkryta. Nikt nie twierdzi, że
            wczesne nagrania The Beatles są wyjatkowe czy oryginalne. Nagrywając utwory
            czarnych artystów, w pewnym sensie udostępnili je światu i bardzo dobrze. Nic
            poza tym z tego nie wynika, a opieranie na tym fakcie sądu, że nie byli
            zespołem wybitnym prowadzi do nikąd.

            Akurat Grand Wazoo nie posiadam, ale specjalnie pożyczę by zweryfikować
            sensowność Twojego zarzutu względem Money.
            • Gość: ubu_roy Re: underrated, overrated IP: *.nyc.rr.com 15.02.05, 07:28
              Nigdy nie lubilem the beatles i dla mnie nie jest zespolem wybitnym. 3 utwory
              ktore uznaje to Texman, Helter Skelter i Come Together. Dobra robota jak
              bialych chlopcow. Bardziej sobie cenie Wild Man Fischer i jego Smagma niz tych
              mocno przereklamowanych kolesiow. Nie przekonuja mnie sofistyczne argumenty ze
              udostepnili swiatu czarne dzwieki, bo genialny James Jamerson (bass) zaslugiwal
              na wieksza slawa i pieniadze ale swiat o nim nie uslyszal tylko dlatego ze byl
              czarny. Rozumiem, ze the beatles to byl szok dla wielu i cale generacje
              wychowaly sie na tej czworce, ale mnie nie bylo jeszcze wtedy na swiecie i malo
              mnie obchodzi beatelmania. Sex Pistols mieli wiekszy impakt spoleczny i
              wiekszym szacunkiem darze Lydon niz Lennona. Zreszta, najnowsza historia
              dowodzi ze Johnny Rotten mial racje. Cale to hip-pokolenie to psychodeliczna
              kupa gowna nie zdolna do zadnych glebokich zmian. Banda pozerow, cpunow i
              hipokrytow, a teraz kiedy poznaje prawdziwe zrodla inspiracji to jeszcze
              zlodzieji. To pisalem ja, Ubu. Rocznik '73. Pozdro.
              • ilhan Re: underrated, overrated 16.02.05, 20:08
                Gość portalu: ubu_roy napisał(a):

                > Zreszta, najnowsza historia dowodzi ze Johnny Rotten mial racje.

                Chodzi Ci o ten jego występ w którymś z reality shows, jak mniemam.

                Cały powyższy post to dla mnie zupełnie wysilone brednie - można się rozwodzić długo nad znaczeniem Beatlesów, wkładem zjawiska w kulturę czy z drugiej strony potencjalnymi źródłami wpływów na ich twóczość, nad fenomenem ich popularności i ich niepobitą legendą. Jedno zawsze i wszędzie będzie ich bronić - mianowicie genialny poziom kompozycji. Więc odpuść sobie te obelżywe etykietki, które (zreszta zupełnie niesłusznie) im przypinasz i skup się na muzyce.

                Porównanie Lydona z Lennonem to jeden wielki LOL. Jeśli Bitli nazywasz pozerami, to przytoczenie Sex Pistols jest bardziej niż śmieszne. "Impakt społeczny"? Lech Wałęsa też miał duży "impakt społeczny", ale płyt lepiej żeby nie nagrywał, zdaje się że to forum o *muzyce*. A skoro jesteś '73, to nie dotyczy Cię ani beatlemania, ani Pistols (chyba że przypinałeś sobie do pieluchy "no future"), więc proponuję wsadzić sobie w gacie taką argumentację.

                Nie ma obowiązku lubienia Beatles, ale po co dorabiać do tego bzdurne ideologie?
      • Gość: Vince Re: underrated, overrated IP: 141.186.251.* / *.ems-t.ca 14.02.05, 15:11
        z the Beatles to bym sie jadnak nie zgodzil. Pomijajac ich pierwsze nagrania
        (typu : she loves you, yeah, yeah ) to utwory ze starszych albumow (chocby
        Abbey Road) rozpoczely rewolucje w roku : nowe formy, nowatorska ornamentyka ,
        a przede wszystkim wartosciowe teksty (zasluga J. Lennona) Wokalnie jako zespol
        tez byli swietni (patrz : Beacause ). Tak, ze ich jako overrated bym jednak nie
        zakwalifikowal.
        Natomiast Stonsi, bardzo prosze.
    • tomash8 Re: underrated, overrated 14.02.05, 16:27
      NAJBARDZIEJ PRZEREKLAMOWANY I PRZECENIANY ZESPÓŁ WSZECHZASÓW - LED ZEPPELIN!
      przecież to jest masakra, nagrali dwie doskonałe płyty, potem już wyłącznie
      odcinali kupony od popularności... "Stairway to heaven" - 8 minut nudzenia....
      PLant - przecież on fałszuje, a poza tym już w nagraniach live z lat 70tych
      łamie mu się głos... Page - co on takiego pokazał poza paroma niezłymi riffami i
      masakrowaniem gitary smyczkiem??
      inni przeceniani to moim zdaniem: The Strokes, The Libertines i takie rzeczy...
      Niedoceniani(a może niedocenieni?) - BUDGIE, Lucifer's Friend, The Who(w
      Polsce), The Darkness(nikt ich nie traktuje na serio, a szkoda),
      • Gość: Vince Re: underrated, overrated IP: 141.186.251.* / *.ems-t.ca 14.02.05, 19:49
        Tomash8 napisal:

        NAJBARDZIEJ PRZEREKLAMOWANY I PRZECENIANY ZESPÓŁ WSZECHZASÓW - LED ZEPPELIN!
        przecież to jest masakra, nagrali dwie doskonałe płyty, potem już wyłącznie
        odcinali kupony od popularności... "Stairway to heaven" - 8 minut nudzenia....
        PLant - przecież on fałszuje, a poza tym już w nagraniach live z lat 70tych
        łamie mu się głos... Page - co on takiego pokazał poza paroma niezłymi riffami i
        masakrowaniem gitary smyczkiem??

        No to poszedles na calosc ! Wlasnie wczoraj widzialem jak Led Zep ( w osobie J.
        Page) odbierali nagrode za Lifetime achievement (Grammy).
        Ale dobrze mowisz (choc do tych dwoch plyt pewnie bym jeszcze cos dorzucil).
        Led Zep to taki samograj dla wytworni i trzeba sie nimi zachwycac albo cie
        wyzwa od nieukow. Tak, tak wlasnie tacy jak oni zabieraja tyle miejsca na
        polkach i w mediach. Co do J. Page, to cenie go za .... pracowitosc. Jako
        chlopak cwiczyl po 12-godzin dziennie wiec w koncu musial sie nauczyc. Nad ich
        ostatnim dvd pracowal 3 lata (!), bo ponoc ich koncertowy "The song remains the
        same" nie oddawal calej prawdy o zespole (byl do dupy, mowiac wprost). Dla
        mnie, niestety oddawal wlasnie cala prawde o zespole, ktory mial najlepszych
        inzynierow dzwieku jacy w ich czasach byli dostepni. To dla nich ufundowalbym
        ten Grammy.

      • Gość: Qcyk Re: underrated, overrated IP: *.w1.4lan.pl / 80.240.164.* 14.02.05, 20:53
        "nagrali dwie doskonałe płyty, potem już wyłącznie odcinali kupony od
        popularności"

        A ja bym sie chcial dowiedziec ile zespolow nagralo wiecej niz dwie genialne
        plyty.

        "Page - co on takiego pokazał poza paroma niezłymi riffami i masakrowaniem
        gitary smyczkiem??"

        Ponownie chcialbym sie dowiedziec ilu gitarzystow stworzylo wiecej "niezlych"
        riffow, solowek i kompozycji niz Jimmy Page.


        A co do tematu:
        Niedoceniani: Homo Twist, Budgie, Nazareth, wczesni Pudelsi, pozni Led Zep
        Przeceniani: pozni Pudelsi, Radiohead, The Beatles, Queen,
        • Gość: Jacenty Re: underrated, overrated IP: *.chello.pl 14.02.05, 21:28
          Vince,

          co do RHCP to obawiam się, że w przeciwieństwie do pozostałych tu piszących nie
          dostrzegam geniuszu Frusciante. Według mnie jest gitarzystą bardzo przyzwoitym,
          nie zasługującym na miejsce w okolicach "setki", ale też żaden z niego guru.
          Generalnie te wszystkie klasyfikacje można o kant dupy potłuc. Dla mnie RHCP to
          świetny zespół i tyle, a rozbieranie go na czynniki pierwsze mija się z celem.

          Pozdro

          • Gość: Vince Re: underrated, overrated IP: 141.186.251.* / *.ems-t.ca 14.02.05, 21:45
            Jacenty
            ponownie masz racje, nie ma sensu rozbieranie zespolu na czynniki pierwsze.
            Ale John nagrywa tez bez RHCP i dla mnie jest on poszukujacym,
            eksperymentujacym muzykiem a nie grajkiem i dlatego ten brak uznania w pewnych
            kregach mnie poprostu irytuje, ale nie do tego stopnia zebym nie mogl spac.
            Guru nie jest, bo guru to przewaznie muzycy wszechstronni, czesto nauczyciele
            tacy jak Satch.
            Faktycznie te wszystkie listy lacznie z tymi co powstaja na roznych forach
            mozna sie nimi pode..., ale mamy do nich jakas slabosc, ktos je produkuje a my
            czytamy i sie dziwimy.
            • Gość: Jacenty Re: underrated, overrated IP: *.chello.pl 14.02.05, 22:34
              Nie chcę siać kolejnego ziarna niezgody wink ale o płytach solowych JF nie
              jestem w stanie powiedzieć wiele dobrego, najoględniej mówiąc wink
          • Gość: jacekplacek Re: underrated, overrated IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.02.05, 22:26
            posłuchaj jego solowych płyt - wymiękniesz
            • Gość: Jacenty Re: underrated, overrated IP: *.chello.pl 15.02.05, 00:11
              Wydawało mi się, że to wynika z moich słów, ale jak się okazuje nie do końca wink
              Powtórzę więc: słuchałem solowych płyt JF i eufemistycznie rzecz ujmując nie
              znalazłem na nich nic sensacyjnego.

              Dobranoc wink
              • Gość: Vince Re: underrated, overrated IP: *.108-201-24.mc.videotron.ca 15.02.05, 01:29
                Dzien dobry Jacenty,

                fakt, ze nie wszystko co JF nagrywa solo to nie klejnot. Ciekaw jestem czy
                wedlug Ciebie rowniez "Automatic Writing" to nic interesujacego. Pewnie, ze
                Lally/Fugazi to sekcja rytmiczna lepszej kategorii, ale calosc nagrania jest
                ewidentnie wokol gry JF.
        • tomash8 Re: underrated, overrated 15.02.05, 12:38

          >
          > A ja bym sie chcial dowiedziec ile zespolow nagralo wiecej niz dwie genialne
          > plyty.
          >
          Black Sabbath, Deep Purple, The Beatles, Rolling Stones, Kult....
          >
          > Ponownie chcialbym sie dowiedziec ilu gitarzystow stworzylo wiecej "niezlych"
          > riffow, solowek i kompozycji niz Jimmy Page.
          >
          Tony Iommi, Ritchie Blackmore, Jimi Hendrix, Gary Moore, Rory Gallagher, Angus
          Young, Kirk Hammet, Dave Mustaine, Brian May, Dave Murray, Piotr Luczyk....
          • Gość: Jacenty Re: underrated, overrated IP: *.chello.pl 15.02.05, 12:55
            ubu roy,

            posłuchałem sobie Grand Wazoo i powiem Ci, że twierdzenie, iż solówka z Money
            jest zerżnięta od Zappy to delikatnie rzecz ujmując nadużycie. Parę podobnych
            nutek to odrobinę za mało w tym przypadku. Na podobnej zasadzie możnaby
            oskarżać wszystkich o wszystko, co byłoby głupotą.

            vince,

            niestety nie mam w tej chwili dostępu do płyty, którą wymieniasz. wiem tylko
            tyle, że nie utkwiła mi w pamięci. jeśli to ma jakieś znaczenie to względnie
            pod ręką mam To Record Only Water... i Shadows Collide.

            pozdro
            • Gość: Vince Re: underrated, overrated IP: 141.186.251.* / *.ems-t.ca 15.02.05, 17:26
              Jacenty,

              nagranie spod szyldu Ataxia jest znacznie ciekawsze (tak sadze) niz w
              poprzednich wcieleniach JF. Warto sie wsluchac. A tak przy okazji, obejrzalem
              sobie wczoraj ponownie RHCP Live at Slane Castle. Nieprawdopodobny show z JF on
              his top ! Ciekaw jestem czy to znasz. Nawet Anthony byl wtedy w dobrej formie,
              (znacznie lepszej niz w Hyde Parc ).
              Pozdr.
          • Gość: qcyk Re: underrated, overrated IP: 80.240.165.* 16.02.05, 16:56
            "Black Sabbath, Deep Purple, The Beatles, Rolling Stones, Kult...."

            Tylko 5 kapel? Z tego wynika, ze czynisz zarzut LZ iz nie dokonali czegos, co
            twoim zdaniem udalo sie tylko waskiej grupie zespolow. Inna sprawa, ze Black
            Sabbath, Deep Purple i Rollings Stones nagrali sporo przecietnych czy wrecz
            slabiutkich plyt (te 2 ostatnie kapele to chyba najlepsze przyklady odcinania
            kuponow od dawnej slawy) a The Beatles rozpoczynali swoja kariere od
            boysbanowych przyspiewek. Kult to dobry zespol ale tylko jak na polskie warunki.

            "Tony Iommi, Ritchie Blackmore, Jimi Hendrix, Gary Moore, Rory Gallagher, Angus
            Young, Kirk Hammet, Dave Mustaine, Brian May, Dave Murray, Piotr Luczyk...."

            Po pierwsze kazdemu z nich mozna cos zarzucic - Iommiemu topornosc, Youngowi
            kopiowanie samego siebie, Murray'owi to samo (tylko w nieco mniejszym stopniu),
            Hamettowi maly wplyw na kompozycje Mettalicy, na reszte tez by sie znalazl
            jakis paragraf...

            Po drugie - Page ma sporo atutow, ktore wyzej wymieni panowie posiadaja w
            mniejszym stopniu - talent kompozytorski (jest w koncu wspolautorem prawie
            wszystkich utworow Led Zeppelin), nieszablonowe podejscie do tworzenia muzyki,
            orginalnosc, duzy wplyw na przyszle pokolenia muzykow itp.
            • tomash8 Re: underrated, overrated 16.02.05, 17:12
              Zaraz, zaraz po kolei... po 5 zespołach jest wielokropek, czyli tych zespołów
              jest znacznie więcej tylko że akurat te 5 od razu przyszło mi na myśl. Deep
              Purple może teraz rzeczywiście odcinają kupony, ale robią to po 30 latach
              grania! ostatnie płyty LZ ukazały się ok. 10 lat od debiutu, a ich poziom jest
              zatrważający... Co do gitarzystów, to Page'owi też można niejedno zarzucić, a co
              do Younga... weźcie sobie wszystkie płyty, posłuchajcie je po kolei i zdziwicie
              się bo się okaże że jednak to AC/DC nie gra cały czas tak samo.
      • Gość: Piotr R. Re: underrated, overrated IP: *.ols.vectranet.pl / 62.29.133.* 17.05.05, 22:31
        Szkoda, że Ciebie nikt nie docenił, może nie wypisywałbyś głupot na forumsmile
        Równie dobrze można powiedzeć, ze Mozart był przereklamowanysmile)) <br>Prawdziwe
        gnioty, to to czego słuchasz bo dobre do Ciebie nie trafia, a szkoda...
    • Gość: greg zalosne wypowiedzi w tym watku IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.02.05, 19:17
      j/w. jak mozna odmowic wielkosci Led Zeppelin? Ile Wy chlopcy macie lat? 20?
      25? Przestancie sluchac, zacznijcie slyszec.
      • tomash8 Re: zalosne wypowiedzi w tym watku 15.02.05, 19:35
        Widzisz, sęk w tym że nie ja jeden mam taką opinie o Led Zep... czytałeś
        artykuły Leśniewskiego w starym Tylko Rocku na przykład? poza tym nie napisałęm
        nigdzie że LZ to słaby zespół, twierdze jedynie, że nie zasługują na aż takie
        traktowanie
      • Gość: Vince Re: zalosne wypowiedzi w tym watku IP: 141.186.251.* / *.ems-t.ca 15.02.05, 19:54
        gosc portalu: Greg napisal:
        j/w. jak mozna odmowic wielkosci Led Zeppelin? Ile Wy chlopcy macie lat? 20?
        25? Przestancie sluchac, zacznijcie slyszec.

        Mozna.
        Na tym polega idea tego watku. Choc do niedawna odmawianie wielkosci wielkim
        zepolom bylo zabronione. Jednym z argumentow byl mlody wiek przecietnego
        sluchacza i argumenty typu : " mlode jestescie i durne, idzcie do szkoly,
        nauczcie sie slyszec" , taki eks katedra argument.
        Led Zep mial czas swojej wielkosci, ale po smierci perkusisty sprawy zaczely
        sie psuc i wedlug mnie nigdy juz nie odzyskali swojej wielkosci z poczatku,
        srodka 70-tych.
        Jimi Page jest nieco overrated. Jednym z jego problemow byly bardzo nierowne
        wystepy na koncertach, sam sie do tego w wywiadach przyznawal.
        Teksty Planta nie sa najwyzszego lotu. Tekst "Stairway to heaven" jest wydumany
        i jak sie czyta rozne jego interpretacje to widac, ze nikt za bardzo nie ma
        pojecia co poeta mial na mysli.
        Ale wytwornie ich podgrzewaja, Page siedzi w studio i juz dlubie przy kolejnych
        dvd a mlodziez w jego wieku leci do sklepu i wydaje po 50-60$ na te kolorowe
        boxy. Business sie kreci i wara od nich niedouczone malolaty !
        • Gość: Jacenty Ataxia IP: *.chello.pl 16.02.05, 12:45
          vince,

          przesłuchałem uważnie i zgodzę się, że to nie jest zła płyta. nie dziwię się
          też jednak, że nie utkwiła mi w pamięci, kiedy słuchałem jej kiedyś po raz
          pierwszy. lepsza od innych solowych albumów JF, ale moim zdaniem o to akurat
          nietrudno. przyjemny gitarowy czilaut to jeszcze żadna rewolucja. John ładnie
          gra, żeby tak jeszcze nie śpiewał wink

          pozdro
          • Gość: vince Re: Ataxia IP: 141.186.251.* / *.ems-t.ca 16.02.05, 16:26
            Jacenty,
            mam nadzieje, ze to nie byl dla Ciebie stracony czas ( a moze i pieniadze)
            Teraz, aby podsumowac ten komponent watku : JF / RHCP w swietle niedocenianej
            muzy:

            JF: nie jest typem rewolucjonisty chocby z tego powodu, ze musi walczyc z
            nalogami i na tym sie czesto musi koncetrowac. Ale talent i tzw "stuff" ma
            przeogromny. Cieszy sie tez wielkim autorytetem wsrod muzykow, a w szkolkach
            gitarowych jest przerabiany na okroglo. Dlaczego ? Otoz stworzyl on wlasny styl
            grania ktory opiera sie glownie na tzw "clean" w przeciwienstwie
            do "distorted". (Oczywiscie nie on jeden, ale inni nie maja tych zaskakujacych
            pomyslow w harmoni )Jesli uzywa distortion to bardzo z umiarem. Obecnie
            gitarzysci maja taki wybor w roznych bajerach, ze praktycznie nie musza wiele
            grac. Jest nawet taka gitara Yamaha, ktora sama gra (tzw Tutorial model),
            wystarczy tylko nacisnac pare guziorow.
            John jest purysta. Swietnie gra na klasyku, z elektrycznych uzywa glownie mocno
            sfatygowane Fendery (Strat i Tele), nie naduzywa wibrata, ma facet styl.
            Ale najlepiej mu wychodzi w duecie z Flea. To jest idealna para. Ich intro i
            rozwiniecie do Californication (live at Slane Castle) jest unikalnie piekne.


            No i tak juz chyba ze mna pozostanie. Bede sledzil rozwoj talentu JF i czekal
            na kolejny koncert RHCP. Pozdr.

            pozdro
        • Gość: As Re: zalosne wypowiedzi w tym watku IP: *.vline.pl / *.rev.vline.pl 16.02.05, 18:41
          Gość portalu: Vince napisał(a):



          > Led Zep mial czas swojej wielkosci, ale po smierci perkusisty sprawy zaczely
          > sie psuc i wedlug mnie nigdy juz nie odzyskali swojej wielkosci z poczatku,
          > srodka 70-tych.


          Człowieku ale bzdury wypisujesz. Przecież zespół po śmierci bębniarza zakończył
          działalność więc jak możesz pisać że "już nigdy nie odzyskali swojej wielkości
          z początku i środka lat 70 " ??
          • Gość: Vince Re: zalosne wypowiedzi w tym watku IP: 141.186.251.* / *.ems-t.ca 16.02.05, 19:45
            gosc portalu As napisal(a)

            >Człowieku ale bzdury wypisujesz. Przecież zespół po śmierci bębniarza
            >zakończył
            >działalność więc jak możesz pisać że "już nigdy nie odzyskali swojej wielkości
            >z początku i środka lat 70 " ??

            As sie oburzyl i obrazil, nieladnie, nieladnie.

            A teraz do rzeczy. Od czasu rozwiazania zespolu (listopad 1980)
            Page/Plant/Jones spotykali sie na koncertach/probach co najmniej 5-krotnie ,
            ale z oficjalnego re-aktywowania zespolu nic nie wyszlo (poziom tych wystepow
            byl raczej slaby). Ale wreszcie w 1998 nagrali 12 nowych kompozycji pod szyldem
            Page/Plant, pod tytulem "Walking into Clarksdale", w skladzie
            Page/Plant/Jones/Lee. Wedlug mnie, i nie tylko poziom tej muzy byl cienki,
            wiec sobie dali spokoj. To tyle.



            • Gość: Jacenty Re: zalosne wypowiedzi w tym watku IP: *.chello.pl 16.02.05, 20:57
              vince,

              teraz widzę, że jesteś zagorzałym fanem RHCP i stąd umieszczenie ich w
              klasie "niedocenionych" smile

              co do LZ to faktycznie Twoja wypowiedź trochę dezinformująca. To, że po śmierci
              Bonhama coś tam próbowali nie ma żadnego znaczenia, bo szyld po jego śmierci
              przestał istnieć i tyle. Moim zdaniem nie zasługują na grupe "przecenionych",
              bo nagrali kilka świetnych płyt, a Page wymyślił więcej niż 2 rewelacyjne
              riffy. A nawet gdyby nie, to za samo Whole Lotta Love należy mu się miejsce w
              panteonie największych. Czepianie się tekstu (bodaj Stairway To Heaven) uważam
              za nieporozumienie, bo gdyby prześledzić teksty innych wielkich tamtej, i nie
              tylko, epoki okazałoby się, że duża część z nich trąci grafomanią.

              Pozdrawiam
              • Gość: Vince Re: zalosne wypowiedzi w tym watku IP: 141.186.251.* / *.ems-t.ca 16.02.05, 21:57
                Jacenty napisal:

                "co do LZ to faktycznie Twoja wypowiedź trochę dezinformująca. To, że po
                śmierci
                Bonhama coś tam próbowali nie ma żadnego znaczenia, bo szyld po jego śmierci
                przestał istnieć i tyle. "

                A tu bede sie spieral.

                To, ze szyld przestal istniec, to w tym kontekscie nie ma znaczenia. Ci sami
                ludzie po dwudziestu latach ( z wyjatkiem nieboszczyka ) probuja nagrac cos
                nowego. I co z tego wychodzi ? Sam wiesz.
                Ja tylko chcialem zwrocic uwage na to, jak waznym czlonkiem grupy byl Bonham. O
                dziwo ponoc pozniej bardzo dobrze im sie gralo z Jasonem, synem Bonhama, ale
                ten zalozyl wlasny zespol.

                Moim zdaniem nie zasługują na grupe "przecenionych",
                bo nagrali kilka świetnych płyt, a Page wymyślił więcej niż 2 rewelacyjne
                riffy.

                Wnioskuje z tego, ze ciagle nie jestesmy na tej samej fali, jesli idzie o mysl
                przewodnia tego watku, choc mozolnie sie do tego zblizamy.
                Ja sam bylem i jestem fanem LZ, LZ z pomiedzy 1969-1975. Slucham ich kompozycji
                czesto a czasem nawet sobie to gram (szczegolnie bluesowe/bluesujace kawalki).
                I to nie oto chodzi, zeby im odmawiac klasy i pomniejszac ich dokonania. (Choc
                ciagle obstaje przy tym, ze ich nagrania koncertowe znacznie ustepuja tym ze
                studia i nie wiem za bardzo jak to wyjasnic). Problem w tym, ze Atlantic ( i
                whoever) odgrzewaja te stare albumy bez konca a ich ludzie dorabiaja rozne
                teorie do tej praktyki. Efekt jest taki, ze wieksze wytwornie olewaja mlode
                talenty by im sie nie oplaca inwestowac.

                A nawet gdyby nie, to za samo Whole Lotta Love należy mu się miejsce w
                panteonie największych.

                Absolutnie ( ale ponownie, wersja z dwojki, digitally remastered brzmi znacznie
                lepiej niz te ktore znam z koncertow)

                Czepianie się tekstu (bodaj Stairway To Heaven) uważam
                za nieporozumienie, bo gdyby prześledzić teksty innych wielkich tamtej, i nie
                tylko, epoki okazałoby się, że duża część z nich trąci grafomanią.

                I tutaj czuje, ze masz do nich slabosc ( tak jak ja do RHCP). Dlatego zapewne
                uzyles slowa " czepianie sie ". OK czepiam sie, czepiam sie wszystkich
                grafomanow, nic na to nie poradze.

                Pozdrowienia.
                • Gość: Jacenty Re: zalosne wypowiedzi w tym watku IP: *.chello.pl 16.02.05, 22:13
                  vince,

                  spierać się możesz, ale ganienie ich za to, że gdy się zeszli po 20 latach nie
                  byli w stanie stworzyć nic na poziomie nie wnosi nic do dyskusji. Tak było,
                  bądź byłoby w wielu podobnych sytuacjach i nie ma to nic do rzeczy. Na to, że
                  Bonham był ważnym członkiem LZ nie trzeba zwracać uwagi, bo wszyscy którzy
                  poznali ich twórczość doskonale zdają sobie z tego sprawę.

                  Trafiłeś niestety jak kulą w płot, bo LZ daleko do grupy artystów, do których
                  mam słabość. To jednak nie znaczy, że w sposób obiektywny nie potrafię ocenić
                  ich dorobku.

                  Moja uwaga odnośnie umieszczania ich tu czy tam była natury ogólnej, bo nie
                  chciało mi się sprawdzać kto konkretnie przypisał ich do "przecenionych".
                  • Gość: Vince underrated, overrated IP: *.108-201-24.mc.videotron.ca 17.02.05, 01:08
                    Jacenty,

                    chyba niepotrzebnie sie wypowiadasz w obronie Asa, bo po pierwsze to nie ja na
                    niego natarlem a on na mnie (" czlowieku, bzdury piszesz, bzdury !), a po
                    drugie jestem przekonany, ze on sam bylby w stanie odpowiedziec, gdyby to uznal
                    za stosowne. Generalnie, nie mam problemu z tym jesli ktos probuje wytknac mi
                    pomylke, jesli jest to zrobione w sposob taktowny. Ale nie o tym chcialem
                    napisac.
                    Watek sie rozwinal ladnie i jest to w duzym stopniu Twoja zasluga. Dzieki.
                    Mam nadzieje, ze jesli nie w tym to w innym watku skrzyzujemy swoje opinie.
                    Czesc, Vince.
                    • Gość: Jacenty Re: underrated, overrated IP: *.chello.pl 17.02.05, 10:14
                      moja wypowiedź nie miała na celu obrony kogokolwiek. Twój wcześniejszy wtręt o
                      LZ sprzed i po JB jakoś mi umknął i dopiero post Asa i Twoja nań odpowiedź
                      zwróciły moją uwagę. Mniejsza z tym, nie ma co dalej drążyć.

                      Pozdro
            • Gość: Jonesey Re: zalosne wypowiedzi w tym watku IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.02.05, 14:26
              >Ale wreszcie w 1998 nagrali 12 nowych kompozycji pod szyldem
              Page/Plant, pod tytulem "Walking into Clarksdale", w skladzie
              Page/Plant/Jones/Lee.<

              Tylko, że Jones, o którym piszesz to nie wspaniały basista John Paul Jones.
              Trzeba wiedzieć, o czym się pisze!
            • Gość: Piotr R. Re: zalosne wypowiedzi w tym watku IP: *.ols.vectranet.pl / 62.29.133.* 17.05.05, 22:50
              Chyba nie miałeś tej płyty (Walking Into Clarksdale) w ręku. Gdyby było inaczej
              zapewne wiedziałbyś, ze Jones to nie ten John Paul Jones z Led Zep, a zięć
              Roberta Charli... <br> Tyle na temat Twojej wiedzy o duecie Page/Plant - czyli
              niezbyt dużo, bo i nie popisałeś się wiedzą. Lepiej się nie wypowiadać na
              tematy, o których się nie ma pojęcia. Odsyłam do No Quarter (koncert dla MTV) -
              dla Twojej informacji uznany za najlepszy w cyklu (mam bootleg z
              zapisem "grania na żywo" i wierz mi - głos Planta się nie "łamie" choć to lata
              90-te). Jeśli chcesz rozpatrywać dokonania członków Led Zep po rozpadzie
              zespołu to najlepiej skupić się na Plancie, bo taki JPJ np. zajmował się innymi
              artystami: m.in. pomagał mało znanej grupie REM. Page natomiast trochę się
              pogubił (chyba w klinikach odwykowych) do czasu duetu z Coverdale'm -
              doskonała, choć niedoceniona płyta. <br> Z samego dorobku Led Zeppelin
              wybrałbym jakieś 8 świetnych płytwink <br>Koncertowe polecam bootlegi (bo SRTS
              faktycznie nie oddaje klimatu, choć bynajmniej nie jest takie złe jak to
              opisałeś) lub najnowsze DVD - można tam trochę zobaczyć, usłyszeć i zrozumieć.
              Pamiętaj jednak, ze to były nieco inne czasy - bez samplerów, komputerów,
              elektronicznych samograjów... Była tylko perkusja, gitara i klawisze oraz
              WIELKI głos Roberta Planta, który pozostaje taki do dziś o czym możesz
              przekonac się na najnowszej "Mighty Rearranger" - polecam i zalecam większy
              szacunek wobec ludzi, którzy coś osiągnęli... MOże warto popracować nad sobą
              więcej niż nad nimi??? Moim zdaniem powinieneś.
              • Gość: vince Re: zalosne wypowiedzi w tym watku IP: *.94-80-70.mc.videotron.ca 18.05.05, 01:19
                gosc tego portalu : Piotr. R napisal :

                Chyba nie miałeś tej płyty (Walking Into Clarksdale) w ręku. Gdyby było inaczej
                zapewne wiedziałbyś, ze Jones to nie ten John Paul Jones z Led Zep, a zięć
                Roberta Charli... <br> Tyle na temat Twojej wiedzy o duecie Page/Plant - czyli
                niezbyt dużo, bo i nie popisałeś się wiedzą. Lepiej się nie wypowiadać na
                tematy, o których się nie ma pojęcia. Odsyłam do No Quarter (koncert dla MTV) -
                dla Twojej informacji uznany za najlepszy w cyklu (mam bootleg z
                zapisem "grania na żywo" i wierz mi - głos Planta się nie "łamie" choć to lata
                90-te). Jeśli chcesz rozpatrywać dokonania członków Led Zep po rozpadzie
                zespołu to najlepiej skupić się na Plancie, bo taki JPJ np. zajmował się innymi
                artystami: m.in. pomagał mało znanej grupie REM. Page natomiast trochę się
                pogubił (chyba w klinikach odwykowych) do czasu duetu z Coverdale'm -
                doskonała, choć niedoceniona płyta. <br> Z samego dorobku Led Zeppelin
                wybrałbym jakieś 8 świetnych płytwink <br>Koncertowe polecam bootlegi (bo SRTS
                faktycznie nie oddaje klimatu, choć bynajmniej nie jest takie złe jak to
                opisałeś) lub najnowsze DVD - można tam trochę zobaczyć, usłyszeć i zrozumieć.
                Pamiętaj jednak, ze to były nieco inne czasy - bez samplerów, komputerów,
                elektronicznych samograjów... Była tylko perkusja, gitara i klawisze oraz
                WIELKI głos Roberta Planta, który pozostaje taki do dziś o czym możesz
                przekonac się na najnowszej "Mighty Rearranger" - polecam i zalecam większy
                szacunek wobec ludzi, którzy coś osiągnęli... MOże warto popracować nad sobą
                więcej niż nad nimi??? Moim zdaniem powinieneś.


                Drogi Piotrze,
                A ja juz mialem nadzieje, ze nikt sie do tego archaicznego watku nie dokopie...
                Ale mowi sie trudno.
                Z Led Zeppelin to jest taka dziwna sprawa. Chyba zaden inny zespol nie ma tak
                zarliwych fanow jak oni. To juz prawie religia. Serio, nie zdawalem sobie z
                tego sprawy. Ten zespol kiedys bardzo lubilem, mam wszystkie studyjne plyty,
                dwa oficjalne DVD (SRTS, i podwojny 6-godzinny) i jesli przestaje go pomalu
                lubic to wlasnie za sprawa tych co probuja mi wcisnac do gardla Led Zeppelin
                jako ten jedyny i godny. Grup rockowych, ktore lubie znam i slucham kilkaset,
                ale do zadnej nie czuje tego naboznego stosunku i wydaje mi sie ze to jest
                bardziej zdrowe.
                A jesli chodzi o bootlegi to owszem kompletuje sobie liste i poki co wyglada
                ona tak :
                01/10/69 Fillmore West, San Francisco, California, USA
                01/11/69 Filmore West, San Francisco, California, USA
                01/23/69 Boston Tea Party, Boston, Massachussets, USA
                02/02/69 The Rockpile, Toronto, Canada
                02/14/69 The Image Club, Miami, Florida, USA
                03/03/69 Playhouse Theatre BBC Top Gear
                03/10/70 Musikhalle, Hamburg, Germany
                03/21/70 PNE Coliseum, Vancouver, Canada
                08/31/71 Orlando, Florida, USA
                09/24/71 Budokan Hall, Tokyo, Japan
                02/19/72 Memorial Drive, Adelaide, Australia
                05/28/72 Voorst Nationaal, Bruxelles, Belgium
                06/07/72 Montreal Forum, Montreal, Quebec, Canada
                10/03/72 Budokan Hall, Tokyo, Japan
                03/17/73 Olympiahalle Munich, Munich, Germany
                02/13/75 Nassau Coliseum, Long Island, New York, USA
                03/12/75 Long Beach Arena, Long Beach, California, USA
                05/24/75 Earls Court Arena, London, UK
                04/03/77 The Myriad, Oklahoma USA
                04/06/77 Chicago Stadium, Chicago, Illinois, USA
                04/30/77 Silverdome, Pontiac, Michigan, USA
                05/30/77 Capitol Center, Landover, Maryland, USA
                06/07/77 Madison Square Garden, New York, USA
                07/17/77 Seattle Coliseum, Seattle, Washington, USA
                06/23/80 Stadthalle, Bremen, Germany

                Wiem ze ich wszystkich jest okolo tysiac, ale jak juz wspomnialem nie bede
                spedzal reszty mojego zycia na modlitwach do jednego zespolu.

                I jeszcze jedno, nie pisz mi prosze, ze mam nad soba pracowac, bo jestem na to
                za stary.

                • Gość: Piotr R. Re: zalosne wypowiedzi w tym watku IP: *.ols.vectranet.pl / 62.29.133.* 18.05.05, 23:09
                  Nie biję pokłonów przed jednym zespołem. Lubię kilku innych wykonawców, od
                  Czajkowskiego do Nightwish i nie o to chodzi, co się komu podoba lub
                  podobało... Posuwasz się do autorytatywnych stwierdzeń w takim stylu, że
                  szczerze zaskoczony jestem tą listą bootlegów, bo to raczej świadczyłoby, że
                  powinieneś wiedzieć o czym mówisz. Jeśli jednak twierdzisz, ze głos Planta się
                  łamał w latach 70-tych, że zwyczajnie fałszuje, etc., to albo jesteś wyjątkowo
                  zawistnym gościem, albo wyjątkowo głuchym... Tak czy inaczej takie idiotyczne
                  stwierdzenie przeczytałem pierwszy raz od długiego już czasu... Dawno temu w
                  Playboy’u jakiś wspaniały polski „krytyk muzyczny” (możliwe, że ten z mopem na
                  głowie) napisał, że LZ nigdy nie odnieśli sukcesu w USA – no to może było
                  troszkę głupsze, ale tylko troszkę.
                  Dziś (po wczorajszej lekturze tego wątku) słuchałem sobie „Walking Into
                  Clarksdale” i doszedłem po raz kolejny do wniosku, ze to świetna płyta. Jej (a
                  może słuchaczy) problem polega na tym, że oczekiwano po Page/Plant kolejnych
                  Black Dog’ów i Whole Lotta Love’ów (sic!), a tu nagle panowie zaproponowali
                  materiał całkowicie odmienny od wspólnych dokonań pod szyldem Led Zep. Bardzo
                  refleksyjny, dojrzały, dopracowanych technicznie, a zarazem prosty w formie
                  album rozbił się o ścianę snów o reaktywacji legendy... Szkoda tylko, że
                  niektórzy (nie wytykając palcami) pojechali na fali recenzji wszechwiedzących
                  krytyków i również okrzyknęli tę płytę słabą... Co gorsza nawet nie wiedzą kto
                  tam grawink A może warto jej posłuchać, tak spokojnie od początku do końca. Na
                  zachętę może przypomnę, że Most High był nominowany do Grammy – byle gówna nie
                  nominująwink No właśnie – ciekawe, ze ten fałszujący Plant jakoś ciągle odnosi
                  sukcesy... Dobrze, że Peter Grant nie żyje bo znowu by było, że to dzięki
                  menadżerowi...smile
                  Na koniec tylko dodam, ze gdyby ktoś napisał, że Chełmoński nie umiał malować
                  to mimo, że wolę Haar’a też bym się nie powstrzymał od wyrażenia swojej opinii
                  i zapłakania nad ignorancją tłumu.
                  Z całą pewności LZ nie jest przecenione (podobnie jak Purple, Black Sabbath,
                  Iron Maiden czy choćby te nieszczęsne AC/DC – notabene zespół, który osiągnął
                  sukces wyłącznie dzięki uporowi z jakim wciskał gawiedzi swoje toporne
                  rock’n’roll’e), bo ciężko przecenić ich wkład w muzykę rockową. Bez nich
                  bylibyśmy skazani na „boysbandy” od The Beatles do Bluesmile
                  Pozdrowienia.
                  • Gość: Piotr R. Re: zalosne wypowiedzi w tym watku IP: *.ols.vectranet.pl / 62.29.133.* 18.05.05, 23:17
                    Już wiem, że połączyłem wypowiedzi 2 gości - sorry ale chyba nic się nie stało,
                    bo ogólnie się ze sobą zgadzaciewink
                    Pozdr.
        • rael75 Re: zalosne wypowiedzi w tym watku 17.02.05, 11:18
          Gość portalu: Vince napisał(a):

          > Led Zep mial czas swojej wielkosci, ale po smierci perkusisty sprawy zaczely
          > sie psuc i wedlug mnie nigdy juz nie odzyskali swojej wielkosci z poczatku,
          > srodka 70-tych.

          Jeżeli zespół po śmierci Bonhama się rozwiązał to pisanie, że "sprawy zaczęły
          się psuć" jest co najmniej zabawne. Czyje sprawy? Zespołu, który już nie
          istniał? I jakąż to wielkość miałby odzyskać zespół, który nie nagrywa płyt i
          nie występuje (nie licząc kilku okazjonalnych występów)?
          • Gość: vince Re: zalosne wypowiedzi w tym watku IP: *.108-201-24.mc.videotron.ca 17.02.05, 13:34
            rzecz w tym ze plyte nagral (1998) Page, Plant, Jones, Lee.
            Pod zmienionym szyldem ale w starym skladzie - zmarly drummer + nowy drummer.
            Plyta okazala sie fiaskiem. Wczesniej Plant i Page wielkrotnie sie spotykali na
            roznych tam sesjach (wedding party Jasona wliczajac). Rezultaty tego jammowania
            nie byly na tyle obiecujace aby raaktywowac stary szyld.

            PS (i nie staraj sie byc taki kapitalny ze swoim "co najmniej smieszne")
            • rael75 Re: zalosne wypowiedzi w tym watku 17.02.05, 13:50
              Oj, stary, przestań już. Sam starasz się być "kapitalny", ale Ci nie wychodzi.
              Jaki stary skład???!!! Ten Jones z Walking into Clarksdale to nie John Paul ale
              Charlie Jones. Więc nie tylko inny drummer ale także basista. Więc po 1970
              mówimy o PROJEKTACH panów Page'a i Planta a nie o jakichkolwiek nagraniach Led
              Zeppelin.
              • Gość: Vince Re: zalosne wypowiedzi w tym watku IP: 141.186.251.* / *.ems-t.ca 17.02.05, 14:29
                OK. Nie ma o co sie spierac i jestem sklonny przyznac Ci racje, ze to byly
                PROJEKTY a nie Led Zep w zmienionym skladzie i pod innym szyldem. Moj punkt byl
                taki, ze rzeczy naprawde wartosciowe Page/Plant nagrali z Bonham'em i z JPJ, a
                po jego smierci efekty ich PROJEKTOW nie byly takie imponujace. Moze,
                faktycznie trzeba bylo od poczatku tak napisac a nie gmatwac o sprawach, ktore
                zaczely sie psuc.
                Pozdr.
              • rael75 Re: zalosne wypowiedzi w tym watku 17.02.05, 14:32
                rael75 napisał:
                Więc po 1970

                Chodziło mi oczywiście o: "po 1980", czyli po śmierci Bonhama i rozwiązaniu
                zespołu.
                • Gość: vince Rael75: IP: 141.186.251.* / *.ems-t.ca 17.02.05, 14:41
                  wiem, wiem, choc przez moment mialem taka pokuse, zeby zareagowac, w stylu As'a
                  ("...bzdury piszesz czlowieku, bzdury ..."). I generalnie, mysle, ze byloby
                  duzo fajniej gdybysmy mogli koncentrowac sie na mysli przewodniej watku, a nie
                  na sprawach raczej pobocznych, jak np. wytykanie sobie niescislosci, literowek,
                  czeskich bledow ( 1970 zamiast 1980) i tak dalej.
                  • Gość: Jacenty Re: Rael75: IP: *.chello.pl 25.02.05, 11:46
                    Właśnie usłyszałem w radiu Green Day. Według mnie kandydat numer 1 do
                    kategorii "przecenionych". W ogóle ten cały "odrodzony" punk z ubiegłej dekady
                    to wylęgarnia niezłych koszmarków.
                    • Gość: F. Re: Rael75: IP: *.thinprint.de / 145.253.119.* 25.02.05, 12:14
                      bo to nie zaden punk, tylko popowe granie stylizujace sie na panujaca akurat
                      wtedy wsrod dzieciakow mode.

                      Punk w latach 90. mial zupelnie inne oblicze, niz grany lansowany przez MTV
                      "Green Day", "Rancid" itd.

                      pozdrawiam,

                      F.
                      • Gość: Jacenty Re: Rael75: IP: *.chello.pl 25.02.05, 13:10
                        To prawda, ale tylko od pewnego momentu. W momencie startu (chronologicznie)
                        The Offspring, Rancid i Green Day nie było mowy o żadnej modzie i dopiero te
                        kapele ją wywołały. Co do zasadności określania ich muzyki jako punk zgadzam
                        się, że nieadekwatna. Bardziej pasowałoby punk-pop czy pop-punk, jak kto woli wink
                        No, a po nich nadeszła era tych wszystkich koszmarków typu Blink, srink itp
                        • Gość: Vince Re: Rael75: IP: 141.186.251.* / *.ems-t.ca 25.02.05, 14:34
                          Faktycznie, jak moglismy zapomniec o Green Day. Przeciez to taki klasyk,
                          produkt ciezkiej pracy calego sztabu ludzi wytworni. Raczej przez przypadek
                          ogladalem w TV scene przyznawania im Grammy za "Idiote" (tak naprawde to
                          chcialem uslyszec Mellisse Etheridge spiewajaca standard z Janis Joplin) no i
                          tam byla taka scena jak wywoluja na scene Green Day, ten chlopczyk Billy Joe
                          udaje zaskoczonego a obok niego wstaje wielki grubas w garniturze z powazna
                          mina, pewna siebie, poklepuje po plecach swojego pupila jakby chcial
                          powiedziec: zarobiles na cukierka i jak sie bedziesz staral to ci jeszcze cos
                          skapnie. Taka przezabawna scena, samo zycie.
                          • Gość: Jacenty Re: Rael75: IP: *.chello.pl 25.02.05, 14:43
                            Ponieważ naczytałem się jakiego to ogromnego zwrotu dokonali za sprawą Idioty,
                            sięgnąłem po tę płytę. Fakt przyznania im Grammy potwierdza rangę nagrody wink
                            Jeśli bym już musiał wybierać to wolę The Offspring.

                            W międzyczasie przypomniał mi się mój numer 1 jeśli chodzi o "niedocenionych" -
                            Wishbone Ash. Zdaję sobie sprawę, że jestem odosobniony w tej opinii, ale
                            według mnie byli lepsi od znakomitej większości rockowych kapel wynoszonych na
                            piedestał w latach siedemedziesiątych, czy wczesnych osiemdziesiątych. Takich
                            dialogów gitarzystów nie słyszałem bodaj u nikogo innego (może poza Zappą), a
                            klimatu mogliby im pozazdrościć niejedni głośniejsi wink
                            • Gość: Vince Re: Rael75: IP: 141.186.251.* / *.ems-t.ca 25.02.05, 17:03
                              wcale nie jestes odosobniony. Argus to ciagle jednen z moich ulubionych
                              krazkow. Byla tez taka podwojna koncertowa (Live Dates) i tam dopiero Andy
                              Powell i Ted Turner daja popis grania w harmonii.
                              • Gość: Jacenty Re: Rael75: IP: *.chello.pl 25.02.05, 17:23
                                Argus to klasyk, ale pozostałe z pierwszego okresu działalności (do odejścia
                                Teda) też godne uwagi. Live Dates rewe! Jeden z najlepszych albumów
                                koncertowych w ogóle. Mam sporo ich płyt live i mimo że generalnie ustępują LD,
                                mają swoje smaczki. Niestety nigdy nie udało mi się dotrzeć do Live Dates Vol
                                2, nagranego już z Wisefieldem, a ta inkarnacja WB też miała swoje momenty.
                          • sonia34 Re: Rael75: 25.02.05, 14:49
                            Witam!
                            Też nie lubie tego pseudo punkusmile
                            a co do artystów przecenionych:Yes,The Roling Stones,The Ofspring,Green Day
                            artyści niedocenieni:Bob Dylan,Nick Drake,Tim Buckley,Jeff Buckley,Neil
                            Young,Morphine
                            • Gość: Vince Re: Rael75: IP: 141.186.251.* / *.ems-t.ca 25.02.05, 18:35
                              Piszesz, ze uwazasz Buckley'a seniora i juniora za niedocenionych.
                              Moze w Polsce ich tworczosc nie odbila sie szerszym echem ale w Stanach sadze,
                              ze sa bardzo doceniani. Tim'a wplyw na muzyke przeszlych pokolen niektorzy
                              krytycy stawiaja na rowni z Dylanem. No i ten fenomenalny 4-oktawowy glos!
                              Jeff nagral w zasadzie tylko jeden album (Grace) ale za to jaki!
                              • Gość: Jacenty Re: Rael75: IP: *.chello.pl 25.02.05, 19:02
                                Z Buckleyami jest tak, że ojca wszelkie encyklopedie traktują jak pół-boga,
                                podczas gdy jego popularność nigdy nie osiągnęła naprawdę wysokiego pułapu. Z
                                kolei jeśli chodzi o syna to krytycy są podzieleni za wskazaniem na tak, za to
                                fanów ma sporo. Osobiście obu uważam za ocierających się o geniusz.

                                Drake ma w historii muzyki pozycję porównywalną do Tima. Ja wolę Buckleya.

                                Morphine faktycznie niedocenieni, dla mnie bomba!

                                Neil Young - tu być może kogoś sprowokuję, ale dla mnie Neil jest co najmniej
                                tak samo wielki jak Dylan.
                                • sonia34 Re: Rael75: 02.03.05, 22:23
                                  Gość portalu: Jacenty napisał(a):

                                  > Z Buckleyami jest tak, że ojca wszelkie encyklopedie traktują jak pół-boga,
                                  > podczas gdy jego popularność nigdy nie osiągnęła naprawdę wysokiego pułapu.

                                  Zgadzam się(ah ta publiczność:ślepa i głucha)
                            • ihopeyouwilllikeme Re: Rael75: 02.03.05, 11:56
                              > artyści niedocenieni:Bob Dylan,

                              No, to już jest gruba przesada.
                              • sonia34 Re: Rael75: 02.03.05, 22:21
                                > artyści niedocenieni:Bob Dylan,
                                >
                                > No, to już jest gruba przesada.

                                Na pewno został doceniony przez krytykę.Ma swoich wiernych fanów,ale moim
                                zdaniem zasłuzył na wiele więcej.Dylan to geniusz.
                              • Gość: vince Re: Rael75: IP: *.115-70-69.mc.videotron.ca 03.03.05, 01:21
                                na prawde trudno jest argumentowac, ze Dylan jest niedoceniony.
                                Fani w roznych ankietach prawie wszystkie jego albumy uwazaja za doskonale ( a
                                3-4 wybitne)
                                Krytycy - to samo.
                                Harrison uwazal ze jego wplyw na szeroko pojety pop bedzie wiekszy niz the
                                Beatles.
    • opelvectra Re: underrated, overrated 28.02.05, 22:14
      Nie chcialo mi sie czytac wszystkiegosmile, wiec moze ktos to juz napisal. Kiedys
      byl taki zespol The Strokes - wszyscy sie nimi zachwycali, lecz ja nie wiem do
      dzis dlaczegosmile Podobnie z Kings of Leon, ale moze ja takiego grania nie lubie?

      Collective Soul swego czasu sluchalam, fajnie grali, choc bez wielkich odkryc.
      I underrated: wspomniany dzis w jednym watku The Tea Party. Graja lepiej niz
      wiele innych rockowych zespolow promowanych w tv czy radiu, znalazlabym kilka
      swietnych przebojowych utworow na single z pieknymi melodiami (zamiast tego
      swego czasu zarzynali nas wszedzie np."How You Remind Me"). Ale malo kto o nich
      slyszal.
      • Gość: Vince Re: underrated, overrated IP: 141.186.251.* / *.ems-t.ca 28.02.05, 22:43
        Tea Party, ciekawa grupa o lokalnej slawie w Kanadzie. Ich wokalista z wygladu
        mocno przypomina Morrisona (wlasciwie to jego glos tez ociera sie o ten gleboki
        i mocny tembr). I chociaz ich styl mocno jednak odbiega od the Doors, byli oni
        nieco postrzegani jako tzw rivial band.
        O dziwo Nickelback zdobyl faktycznie duzo wieksza popularnosc.
        Pozdr.
      • Gość: Jacenty Re: underrated, overrated IP: *.chello.pl 01.03.05, 13:32
        Opelku, lejesz miód na moje serce! wink The Strokes to według mnie
        najbardziej "przeceniona" kapela ostatnich kilku lat, a zaraz po nich The
        Libertines.
        • opelvectra Re: underrated, overrated 01.03.05, 17:36
          Jacenty, milo mi w takim raziesmile Po muzyke The Libertines nie siegnelam,
          slyszalam tylko "Can't stand me now" i nie ciagnelo mnie wiecej. Bylam tez
          oporna co do Franz Ferdinand, lecz w koncu uleglam, bo "Take Me Out" rozwalilo
          mniewink) Jestem wiec pozytywnie nastawiona i w trakcie poznawania ich plyty.

          Vince, nie wiem jak wyglada wokalista, ale kiedys slyszalam jakis utwor z ich
          poczatkow grania i mialam skojarzenia z The Doorssmile
          Pozdrawiam
          • Gość: Vince Re: underrated, overrated IP: 141.186.251.* / *.ems-t.ca 01.03.05, 18:01
            Jesli by Ci sie chcialo to mozesz zerknac na ich strone (nawet dosc ciekawa
            graficznie) i daj mi znac czy faktycznie takie wizualne podobienstwo
            dostrzegasz.

            Pozdr
            • opelvectra Vince - The Tea Party 02.03.05, 11:05
              Jak dla mnie strona jest PIEKNA (od strony wizualnej), uwielbiam tego typu
              kolory i klimatysmile Gdyby ktos jeszcze chcial zerknac: www.teaparty.com
              Domyslam sie, ze wokalista jest brunet z nieco dluzszymi wlosami, rzeczywiscie
              przychodzi na mysl Jimsmile

              Przy okazji dowiedzialam sie, ze w 2004 roku wydali nowa plyte "Seven Circles".
              Z fragmentow utworow wnioskuje, ze graja nadal w swoim stylu. Przyznaje, ze
              utwory typu "Seven Cirles" i styl spiewania wokalisty wciagaja mnie bardzo,
              pomimo iz to nic odkrywczego w ich graniu. Pozdrawiam!
              • Gość: Vince Re: Vince - The Tea Party IP: *.115-70-69.mc.videotron.ca 02.03.05, 13:19
                Prawda, ze ciekawa ta ich strona ? A wokalista to takze gitarzysta. Zupelnie
                dobry zreszta. Jak na trio TP potrafia wydobyc bardzo ciekawe, nieco orientalne
                brzmienie. Pozdr.
                • opelvectra Re: Vince - The Tea Party 03.03.05, 16:34
                  A szczegolnie je slychac w np. "The Halcyon Days" smile
    • Gość: vince Re: underrated, overrated IP: *.115-70-69.mc.videotron.ca 04.03.05, 03:11
      wlasnie przyszlo mi do glowy : Bruce Hornsby : mocno niedoceniony artysta
      • good_morning Re: underrated, overrated 06.07.05, 20:56
        jako ze temat byl dawno, nie zdazylismy tu dorzucic ostatnich produkcji NIN
        oraz Coldplay. oczywiscie mocno przecenione. teksty tekstami (dobre) ale muzyka
        to nie poezja.
        natomiast zdecydowanie niedoceniana jest httt radiohead.
        • good_morning Re: underrated, overrated 06.07.05, 22:00
          cholerka, przeoczylam,ze chodzi raczej o calosc dokonan( ale to dlatego,ze po
          40 min koszmarku pt.dentysta wolniej sie kojarzy wink
          overr.:nie rozumiem, o co tyle szumu wokol oasis. od kiedy sie pojawili,nie
          znajduje w ich graniu nic ciekawego.
          zas niedoceniony jest rodzimy myslovitz. ot co!
          • earl_grey_tea Re: underrated, overrated 06.07.05, 23:32
            przereklamowani: chyba rzeczywiscie oasis, nie mowie ze sa do bani, ale za duzo szumu m.in o rozrobach w hotelach. madonna - kiepsko wypada na zywo
            underrated: porcupine tree, paula cole (przynajmniej w polsce), edyta gorniak suspicious (za granica)
            • Gość: Robercik Re: underrated, overrated IP: *.chello.pl 06.07.05, 23:51
              Żebyś się nie obsrał.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka