Wątek o utworach które są absolutnymi kilerami na żywo i trudno wyobrazić
sobie koncert bez nich, albo o tych które zdecydowanie powinny być grane bo
ich wykonania na żywo kiedy je grali były genialne

Innymi słowy o utworach które świetnie wypadają na żywo.
- Untill The End Of The World – Grany na każdym koncercie od kiedy powstał,
do znudzenia (które nie następuje

). Genialny riff przy którym nie sposób
wystać w miejscu i solówka po której Bono krzyczy „love love love” – czego
więcej może chcieć wtedy publiczność? Niezwykle energetyczny i wspaniały.
Dowody? Slane Castle 01.09.2001
- Where The Streets Have No Name – Od kiedy powstał nie był grany tylko na
kilku koncertach trasy Joshua Tree Tour, na czym koncerty te wiele zapewne
straciły

Weźmy dowolny koncert: powoli kończy się jakiś kawałek, i
slyszymy cichuteńkie znajome dźwięki które z czasem są coraz głosniejsze i
już wiemy że to intro pewnego genialnego utworu

Magiczny moment na każdym
koncercie, a słyszałem ich wiele i ciągle robi na mnie wrażenie. A co się
dzieje potem to sami wiecie
- Sunday Bloody Sunday – Miała wiele różnych aranżacji: normalną ostrą
buntowniczą którą znamy np. z koncertu w Red Rocks, jeszcze bardziej
buntowniczą i moim zdaniem najlepszą z filmu Rattle & Hum, trochę udziwnioną
i bez takich emocji z trasy ZooTv (grana ze 3 razy), spokojną śpiewaną przez
Edge’a z Popmartu i odrodzona w pełnej krasie podczas Elevation Tour.
I najważniejsze, za każdym razem brzmi wspaniale
- With Or Without You – Piosenka dla ludzi którzy lubią na koncertach trzymać
zapalniczki w górze

Nie zmieniała się bardzo przez te wszystkie lata
swojej obecności na koncertach, ale to dobrze. Zresztą co w niej zmieniać?
Jest genialna, wspaniała, czasem Bono doda jakąś linijkę tekstu, czasem
lepiej słychać linie basu... w każdym razie jeszcze nigdy nie słyszałem złego
wykonania WOWY
- Bad – Kolejny z TYCH utworów

Dzwoneczki, gitara i wszystko jasne. Ale
musi być wspaniale móc pośpiewać Bad będąc na koncercie

Super pomysłem
jest cytowanie innych utworów w końcówce, super jest muzyka przy której wpada
się w trans, super jest Bono wrzeszczący tekst. Super jest ten utwór
To są te chyba najważniejsze, jest wiele więcej i mam nadzieję że zechcecie
się podzielić waszymi typami na najlepsze koncertowe kawałki