No więc nasz Wokalista kończy dziś 45 lat... piękny wiek

Z tej okazji
chciałbym złożyć życzenia panu Paulowi - by nigdy nie zabrakło mu głosu aby
wyrazić to, co czuje, by nigdy nie zabrakło mu chęci do realizacji swoich
marzeń, oraz by nigdy nie zabrakło mu Edge'a, Adama i Larry'ego, bo - jak sam
mówił - bez nich byłby nikim

Tradycyjnie wszystkim Forumowiczom życzę
również wszystkiego dobrego, zdrowia, szczęścia, pomyślności i spełnienia
marzeń ( nie tylko muzycznych ), i ruszam z Essential Bono:
1) RED HILL MINING TOWN - absolutny nr.1, wokalny killer. Wystarczy raz
posłuchać, by nigdy już nie uwolnić się od tego Głosu. Ekstaza
" looooooove... " to jeden z największych momentów w historii rocka. Ale
przecież niemal każdy wers wyśpiewany tutaj przez Bono jest na wagę złota.
Essential po prostu.
2) SATELLITE OF LOVE/LEMON - Bono falsetowy. Musi zachwycić łatwość z jaką
bierze poszczególne frazy, kompletnie bez wysiłku, na luzie, robi co chce, i
przychodzi mu to tak łatwo... no i, co nie mniej istotne, nie ma tu różnicy
między studiem a sceną.
3) AN CAT DUBH - Bono nieopierzony. Johohoho! ale już wtedy dał sygnał, że
żartów to z nim nie będzie. Kto z nas nie nucił " ...and when she is done,
she sleeps beside the łaaaaaaaiyyyy$*^%$%@%$&&% "


4) IN A LITTLE WHILE/ARE YOU GONNA WAIT FOREVER - Bono " midlife crisis ".
Cóż, każdemu wokaliście życzyłbym takiego kryzysu. Oto jak brzmi Bono w XXI
wieku ! Co za chrypka...
5) NUMB/DANCIN' SHOES - Bono Gruba Baba. Niektórzy skłonni są podciągnąć
" Lemon " pod tą kategorię, ale ja się nie zgadzam. Gruba Baba to Gruba Baba.
Fat Lady. Czy tu trzeba coś dodawać ?

No i Nagroda Specjalna: TRASH, TRAMPOLINE AND THE PARTY GIRL - wymyka się
wszelkim klasyfikacjom





P.S. A kto dziś nie wypije za zdrowie Boniasa, za karę przesłucha 10 razy z
rzędu Popmart z Sarajewa


