Dodaj do ulubionych

Choroba drżących rąk

IP: *.szczecin.sdi.tpnet.pl 22.08.02, 11:26
Panie doktorze. Dobra- przyznaję się. Jestem chory. Ale to juz jest poza moja
kontrolą. Wystarczy ze wejdę do sklepy z płytkami a od razu ręcę mi sie
trzęsą (nie, to nie od przepiciasmile)). Chodzę jak maniak po regałach. Złapałem
sie nawet na tym ze patrze juz tylko po okładkach wychodząc z załozenia ze
znam je wszystkie. Bieda temu kto ze mną wejdzie do takiego sklepu- godzinę
bedzie chodził za mna albo dłubał w nosie w kącie. Najgorzej w dziale
alternatywa- wertuje wszystko jak kret- znam tu prawie wszystko. Rzadko
wychodzę ze sklepu bez zadnej płytki. Nawet jak mam w kieszeni służbowe
pieniadze (pózniej oczywiście oddaje ze swoichwink.
Innym symptomem mojej choroby jest przesyłka z płytkami ze sklepów
internetowych. Dostaję w moje płytki i ręcę mi drżą. Jeszcze nie zdażyło się
abym natychmiast po wyjściu z poczty nie rzucił się z zachłannym wzrokiem na
paczuszkę, zamiast zrobić to w domu. Ludzie się patrzą a ja rozrywam na
strzepy kartonik, by wydostac to na co czekałem. Nad tym tez juz nie panuję.
Proszę o pomoc.
Obserwuj wątek
    • vulture Re: Choroba drżących rąk 22.08.02, 11:50
      Ja Pana doskonale rozumiem, mam to samo - choroba jest czasem zaraźliwa i
      należy postarać się o zainfekowanie jak największej ilości osób.
    • ydorius Re: Choroba drżących rąk 22.08.02, 11:53

      Mieciu, może założymy jakiś klub? Teraz każda co znaczniejsza choroba ma swój
      klub, do którego należą osoby dumne, że właśnie na to, a nie co innego jest
      chora. I tak na przykład Klub Miłośników Trypra zwalcza zawzięcie
      Międzynarodowe Porozumienie Gruźlików, zaś Okręgowe Zgromadzenie Zajęczej Wargi
      po cichu podkopuje Wszechpolską Chromą Młodzież... Taaa...

      Bo widzisz, ja mam tak samo. Doszło do tego, ze nie wybieram sę z kimś do
      sklepów muzycznych, bo w pewnym momencie zuję krystalizującą się chęć
      ucieczki... A ja wędruję od regału do regału, zaś trajektoria ma jest dziwna,
      gdyż od Toola do Porcupine Tree, potem Tomahawk, potem Faith No More, potem
      Korn, potem Tribe After Tribe, potem Moby, potem Siur Rós, potem... Aha, czasem
      odwracam płyty i patrzę na ceny... Wówczas oprócz rąk drży mi także dolna
      warga... Potem drży mi portfel... A potem to już tylko błona bębenkowa... (I've
      got my head but my head is raveling)

      .y.

      ----------------------------------
      What is home without Plumtree's Potted Meat?
      Incomplete.
      • Gość: maro Re: Choroba drżących rąk IP: 195.94.209.* 22.08.02, 16:39
        ydorius napisał:

        > ...każda co znaczniejsza choroba ma swój...
        Z tym zrzeszeniem to dobry pomysł ale musimy się spieszyć. Jesli dobrze lobbować, to może Min
        Zdrowia uzna naszą chorobę za przewlekłą (taka przecież jest) i lekarstwa (a najlepszym
        lekarstwen są nowe płyty) byłyby wtedy w cenie ryczałtowej. Być może - oczym nawet nie smiem marzyć
        byłyby po 1 PLN jak to obiecują. A wtedy może drżenie rąk występowałoby czasem ale drżenie portfele to
        już chyba nie.
    • mallina Re: Choroba drżących rąk 22.08.02, 13:11
      ale jaka to przyjemnosc na poczcie tak rozerwac paczuszke i wyrzucic szybko
      kartonik i te paskudne cos czym czasem kartonik byl opleciony..hmm pamietam..
      teraz to mi listonosz wszystko do domu przynosi, czasem o bardzo wczesnej
      godzinie! a w paczuszcze sa tez "miski"smile)))

      a w sklepie muzycznym to nigdy sie na jednej plytce nie konczy..nawet sie nie
      pochwale ile ostatnim razem zostalo zakupionych...naprawde duzo..

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka