Gość: Andrzej
IP: *.czestochowa.cvx.ppp.tpnet.pl
24.08.02, 21:21
Ciekaw jestem czy podzielicie moją nienajlepszą opinię o wczorajszym
pierwszym z dwóch dni sopockiej imprezy.
Od 3 lat organizatorzy festiwalu-mimo że jest to festiwal piosenki-uparli się
na folklor i pierwszy koncert jest zawsze koncertem folklorystycznym tak
jakby był to miedzynarodowy festiwal folklorystyczny.
Wczorajszy koncert pod szumną nazwą "Muzyka świata" rozpoczęli nasi etatowi
już obok "Brathanków" przedstawiciele tego nurtu-bracia Golcowie.Występ już
do znudzenia przeciętny./"zmęczenie materiału"/.
Natomiast naprawdę prawdziwą klasę piosenkarską,niezmiennie od ponad 40 lat
znakomitą formę,wspaniałą dykcję i nienaganne maniery estradowe
zaprezentowała Irena Santor,już jedna z nielicznych przedstawicielem
znakomitego warsztatu piosenkarskiego.Jakże daleko od Niej są nasze młode
współczesne wokalistki!!
Druga część koncertu bez rewelacji.Żenujący występ Cyganów prezentujących
oklepane utwory znane z setek różnych wykonań / choćby "My way" z repertuaru
Franka Sinatry i Toma Jonesa/.
Nieco ciekawszy występ folkowej grupy "I Murvini".
A dziś dwie popowe gwiazdy Zucchero i Garou.
Wydaje się że festiwal zupełnie zatracił swoją formułę i formę.Są to
przypadkowe dwa telewizyjne koncerty szumnie zwanych festiwalem.
Nie namawiam do powrotu do formuły 4-dniowego festiwalu z lat 60-ych czy 70-
ych,ale wydaje mi się,że zachowując dwudniowy termin trwania
festiwalu,ciekawszym byłoby zorganizowanie w pierwszym dniu konkursu
przedstawicieli młodych wykonawców z różnych krajów,którzy rywalizowaliby
o "Bursztynowego Słowika",w drugim dniu zaprezentowali by sie zwycięzcy dnia
poprzedniego/ nagrody jury i publiczności w tym tv/, oraz zaproszone gwiazdy
zagraniczne i polskie.
Andrzej