Dodaj do ulubionych

To mogła być świetna płyta ( utwór )...

02.09.02, 15:48
Tytuł wątku nie do końca gramatyczny, ale nie udało się lepiej. Album brzmi
gorzej niż płyta.
Ad rem.
Czasem mam takie wrażenie słuchając rzeczy w mojej opinii mocno nieudanych,
które jednak od znakomitości dzieliła jakaś przeszkoda istotna ale możliwa do
usunięcia - czyli inna niż brak talentu ( albo weny ) twórców, w rodzaju
dennej produkcji albo uporczywego trzymania się zgubnej maniery wykonawczej.
Kilka przykładów.
"Gothic" Paradise Lost. Kompozycje i pomysły ogólnie udatne, niestety
produkcja żenująca a Holmes charcząc obrzydliwie zaciekle wbija gwoździe do
trumny przedsięwzięcia. Mimo to całkowicie zepsuć się nie udało, jest chociaż
cień nastroju. "Shade of God" lepiej wyprodukowano, wokal się ucywilizował -
i proszę...
Wyżej opisane wrażenie miałem usiłując obcować z muzyką Yes. Głos Andersona
jest lepszy do "Freinds of Mr. Cairo" niż do muzyki z założenia rockowej.
Gdyby tych świetnych muzyków skojarzyć z innym wokalistą...
Pierwszy album Iron Maiden - ta produkcja...
Stare płyty Voivod ( gdzieś do "Nothingface" niewłącznie ) - okropny i nudny
wokalista.
Obserwuj wątek
    • vulture Re: To mogła być świetna płyta ( utwór )... 02.09.02, 22:39
      Deep Purple - Burn (gdyby nie beczenie Hughesa i Coverdale'a w niektórych
      utworach)

      Black Sabbath - Mob Rules (gdyby była inaczej zmiksowana, gitara za bardzo jest
      z tyłu)

      Rick Wakeman- Return To The Centre Of The Earth (gdyby nie niektórzy z
      niepotrzebnie zaproszonych gości, np. Trevor Rabin)

      Kate Bush - The Red Shoes (gdyby wywalić utwór z Princem oraz jeszcze dwa
      podobne)

      Clannad - Sirius (gdyby nie amerykanizowali brzmienia na siłę i nie zapraszali
      miliarda gości)


      ech...
      • dreaded88 Re: To mogła być świetna płyta ( utwór )... 03.09.02, 15:49
        Sabbath - oni rzeczywiście doskonałością produkcji nigdy nie grzeszyli, vide
        nawet najbardziej cenione albumy...
        Jeśli chodzi o płyty, z których można coś wywalić - to np. po co na "So"
        Gabriel umieszczał beznadziejny kawałek "Steamhammer" ?
        • Gość: As Re: To mogła być świetna płyta ( utwór )... IP: *.vline.pl / 172.16.1.* 03.09.02, 17:06
          dreaded88 napisał:

          > Sabbath - oni rzeczywiście doskonałością produkcji nigdy nie grzeszyli, vide
          > nawet najbardziej cenione albumy...
          > Jeśli chodzi o płyty, z których można coś wywalić - to np. po co na "So"
          > Gabriel umieszczał beznadziejny kawałek "Steamhammer" ?

          Nie znam albumu So. Ale co złego jest w utworze Steamhammer?
          Co do brzmienia płyt Sabbatu, to moim zdaniem nie było wcale tak źle. Moim
          zdaniem płyty Purpli z lat '70 brzmią gorzej, szczególnie In Rock którego
          brzmienie odpycha mnie od tego albumu.
          • Gość: As Re: To mogła być świetna płyta ( utwór )... IP: *.vline.pl / 172.16.1.* 03.09.02, 17:09
            Oboje się pomylilismy, utwór nosi nazwę Sledgehammer i ja bardzo ten kawałek
            lubię.
            • dreaded88 Re: To mogła być świetna płyta ( utwór )... 03.09.02, 17:21
              No tak, skojarzyło mi się z tym notabene b. fajnym zespołem.
              A ja nie lubię i nic na to nie poradzę. Między "Red Rain" a "Don't Give Up"
              szczególnie smile
          • dreaded88 Re: To mogła być świetna płyta ( utwór )... 03.09.02, 17:18
            No dobra, sam w sobie "Steamhammer" nie jest może zły, wstęp ma nawet fajny,
            reszta po prostu mi się nie podoba. Natomiast z płytą się wg. mnie gryzie, nie
            pasuje do innych utworów.
            Na produkcję choćby pierwszej płyty narzekali sami Sabbathowcy, Iommi np. na
            to, że do sola w "Warning" podchodził trzy razy a "producent" wmontował to,
            które mu najmniej wyszło.
            Purple - żeby ponarzekać - nie podoba mi się wokaliza w "Child in Time", zawsze
            przewijam.
          • Gość: Lukas Re: To mogła być świetna płyta ( utwór )... IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 04.09.02, 15:54
            Moim
            > zdaniem płyty Purpli z lat '70 brzmią gorzej, szczególnie In Rock którego
            > brzmienie odpycha mnie od tego albumu.

            Grzeszysz,czlowieku ,grzeszysz....In Rock brzmi fantastycznie,szczegolnie
            konczacy go "Hard Lovin'Man" ,ktory moze "niewyrobionych" kluc troche w
            uszy,ale jest swietny.
            • Gość: As Re: To mogła być świetna płyta ( utwór )... IP: *.vline.pl / 172.16.1.* 04.09.02, 16:19
              Gość portalu: Lukas napisał(a):

              > Moim
              > > zdaniem płyty Purpli z lat '70 brzmią gorzej, szczególnie In Rock którego
              > > brzmienie odpycha mnie od tego albumu.
              >
              > Grzeszysz,czlowieku ,grzeszysz....In Rock brzmi fantastycznie,szczegolnie
              > konczacy go "Hard Lovin'Man" ,ktory moze "niewyrobionych" kluc troche w
              > uszy,ale jest swietny.

              Nie pisałem o kompozycjach tylko o brzmieniu. Kompozycje bardzo dobre lub
              wybitne (arcydzieło - Child In time), ale brzmienie beznadziejne - według mnie.
              Ściana dźwięku, nic więcej. Spodziewałem się lepszego brzmienia
              po "Anniversary Edition" - tak się to chyba pisze?
              Dla porównania - płyta Black Sabbath "Paranoid" z tego samego 1970 roku brzmi o
              wiele lepiej, perkusję i bas dobrze słychać, brzmienie jest
              bardziej "selektywne" - wiem, to pretensjonalne słowo.
              A utwór "Hard Lovin' Man" też uważam za niezły.
              Pewnie jestem według Ciebie niewyrobiony ale znam wszystkie płyty Purpli i
              najwybitniejszą płytą tej fornacji jest dla mnie Perfect Strangers - w
              pierwszej piątce moich ulubionych albumów. I nie dbam o to że In Rock był
              albumem przełomowym, nie wszystkie przełomy muszą zachwycać.
              • Gość: Lukas Re: To mogła być świetna płyta ( utwór )...DP IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 04.09.02, 16:32
                >
                > Nie pisałem o kompozycjach tylko o brzmieniu. Kompozycje bardzo dobre lub
                > wybitne (arcydzieło - Child In time), ale brzmienie beznadziejne - według
                mnie.
                >
                > Ściana dźwięku, nic więcej. Spodziewałem się lepszego brzmienia
                > po "Anniversary Edition" - tak się to chyba pisze?
                > Dla porównania - płyta Black Sabbath "Paranoid" z tego samego 1970 roku brzmi
                o
                >
                > wiele lepiej, perkusję i bas dobrze słychać, brzmienie jest
                > bardziej "selektywne" - wiem, to pretensjonalne słowo.
                > A utwór "Hard Lovin' Man" też uważam za niezły.
                > Pewnie jestem według Ciebie niewyrobiony ale znam wszystkie płyty Purpli i
                > najwybitniejszą płytą tej fornacji jest dla mnie Perfect Strangers - w
                > pierwszej piątce moich ulubionych albumów. I nie dbam o to że In Rock był
                > albumem przełomowym, nie wszystkie przełomy muszą zachwycać.


                Dobra ,dobra!! Widocznie jest to sprawa subiektywna (jak wszystko) ,ale wg.
                mnie kiepskie brzmienie to ma "The House of blue light" i...."Perfect
                Strangers" smile.Wogole studyjne albumy Purpli zle brzmia,ale 3 pierwsze + "In
                Rock" wyrozniaja sie na plus.Oczywiscie IMHO smile).Za to nawet najgorsze
                koncertowki maja miazdzace brzmienie.
    • ugugunana Metallica... 04.09.02, 16:14
      Moim zdaniem ...And Justice For All byłby płytą wybitną, gdyby realizator
      lepiej nagrał bas Newsteda... A tak pozostaje niedosyt...

      Red Hoci za to nagrywają moim zdaniem od BSSM (włącznie) płyty za długie...
      Wyrzucenie kilku utworów z każdej i zostałyby prawdziwe 40/50-cio minutowe
      perełki...

      Przewija się tu Black Sabbath - zawsze gdy słucham Sabotage kłuje mnie w uszy
      kawałek Am I Going Insane - bez niego płyta "wchodzi mi" przepięknie...

      Na pewno coś dorzucę, bo wątek mi się podoba...
      • Gość: As Sabotage IP: *.vline.pl / 172.16.1.* 04.09.02, 16:25
        ugugunana napisał:

        > Przewija się tu Black Sabbath - zawsze gdy słucham Sabotage kłuje mnie w uszy
        > kawałek Am I Going Insane - bez niego płyta "wchodzi mi" przepięknie...


        A ja lubię jak śmiech kończący "Am I going Insane" niepostrzeżenie przeistacza
        się w rozpaczliwe wrzaski zaczynające "The Writ", który to utwór nie wiem czemu
        kojarzy mi się z Pink Floyd. Ale też uważam że Sabotage to bardzo udany album,
        za wyjątkiem kiczowatej okładki - szczególnie czerwone rajty jednego z muzyków,
        chyba Wardasmile
        Btw, jak nazwalibyście krótki utworek doklejony do utworu "The Writ"? Dla mnie
        to coś co kojarzy się z klimatami cyrkowymi. Kto tam spiewa, czyżby bębniarz
        Bill W?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka