korelli
11.10.05, 11:13
Występujacy wczoraj (10.10.)na Konkursie Chopinowskim polski pianista Staś
Dzewiecki zachwycił nas oszałamiającą technika, cudownym brzmieniem,
niezrównanym pianissimo, a gdzie trzeba zdecydowanym dynamizmem. Czynił to
już jako 12-letnie chłopię, grając koncert fortepianiowy Mozarta z
towarzyszeniem orkiestry, a potem koncert e-moll Chopina, który przyniósł mu
najwyższe laury na Konkursie Eurowizji. Gra Drzewieckiego odpręża, gdzyż
słuchacz ma absolutna pewnośc, że wykonawca zagra przede wszystkim bezbłednie
technicznie, a ponadto w najczystszym stylu Chopina. A jeśli ten warunek jest
spełniony, czyli jesli nie trzeba się obawiać, że zaraz zdarzy się jakieś
potknięcie, muzyka może upajać i stanowić prawdziwe przeżycie.
Program Drugi Polskiego Radia, który relacjonuje i komentuje przebieg
Konkursu skwitował występ Drzewieckiego kilkoma skrajnie negatywnymi uwagami.
Zastanawiam sie, czy jest to nastepny przejaw jakże znanego "polskiego
piekła" a wiec typowiej reakcji miernot na pojawienie się wielkiego talentu,
czy elemnent gry mająej na celu zamkniecie drogi wspaniałemu polskiemu
pianiście do zdobycia najwyzszego lauru Konkursu, na co w pełni zasługuje,
tak by to trofeum mogło przypaść w udziale czyjemuś protegowanemu.