zakładam nowy wątek

28.10.02, 20:49
To w ramach propozycji kol. Gregkora (3 recenzje w miesiącu, zakładanie
nowych wątków raz w tygodniu i polecenie płyty ze swojego archiwum młodym
forumowiczom). No to 3 w 1. Zaczynam od:
WEATHER REPORT - "Mysterious Traveller".Rok wydania - 1974. Uwaga - jazz!
Kopalnia brzmień dla DJ Shadowa, Aphex Twina, Nightmare On Wax, Red Snapper
czy Squarepusher. Przesłuchanie najlepiej rozpocząć od tematu tytułowego - od
razu można uczestniczyć w TAJEMNICY. Niepokojący temat fortepianu, ciekawe
efekty dźwiękowe (busz afrykański?), funkowa sekcja i przejmujący dźwięk
saksofonu sopranowego. Najlepsza płyta Weather Report przed przyjściem do
zespołunajlepszego basisty wszechczasów Jaco Pastoriusa.

Opozycja mile widziana.
    • gregkor Re: zakładam nowy wątek 29.10.02, 10:48
      Żeby było śmieszniej to płyta jedna z nielicznych "WR", której nie słyszałem.
      Moja kolekcja pogodowców rozpoczyna się od "Sweetnighter". Zresztą też bardzo
      ciekawa płyta, również bez Jaco, ale za to to co wyprawia Joe Zawinul
      rekompensuje brak Pastoriusa(no może nie do końca).

      pozdr
    • Gość: As Re: zakładam nowy wątek IP: *.vline.pl / 172.16.1.* 30.10.02, 15:12
      Jako P.O. Guru w dniu 30.10.2002 chciałbym polecić Państwu płytę zespołu CAMEL
      pod tytułem "Stationary Traveller". Jedną z głównych przyczyn wybrania tej
      właśnie płyty jest występowanie słowa "traveller" w jej tytule, podobnie jak w
      tytule płyty od której Teddy zaczął wątek. Chciałbym, aby prezentowanie płyt
      zawierających w tytule słowo "traveller" stało sie chlubną tradycją naszego
      Forum.
      Ale do rzeczy. Omawiany album pochodzi z roku 1984, jest więc niejako pomostem
      pomiędzy "starym" Camelem a "nowym". Jest to chyba najbardziej przystępny z
      albumów zespołu, składają się na niego piosenki o prostym rytmie i urzekającej
      melodii, doprawione syntezatorowym brzmieniem, charaktersystycznym dla lat '80
      a jednocześnie nie pozbawione ostrza gitary Latimera, który jak zwykle gra
      piekne partie gitarowe. Tematem płyty jest problematyka podzielonego murem
      Berlina.
      Jak rzadko która płyta rocka progresywnego, album ten "chwyta" już przy
      pierwszym przesłuchaniu. Jako drogowskaz chcę wskazać następujące
      utwory "Pressure Points + Refugee", " Cloak And Dagger Man", "Stationary
      Traveller", i "West Berlin". Jeszcze taka refleksja - moim zdaniem bossowie
      wytwórni, dla której wówczas Camel nagrywał popełnili wielki błąd nie promując
      należycie płyty. Jest ona pełna przebojów (potencjalnych) i łatwa w odbiorze,
      odpowienio wypromowana spowodowałaby wzrost popularności grupy, co w
      perspektywie mogłoby się przełożyć na duże zyski w przyszłości. Czyli jest to
      album straconej szansy.

      Czy dobrze odrobiłem pańszczyznę Teddy ??

      Pozdrawiam, As
      • teddy4 Re: zakładam nowy wątek 05.11.02, 20:55
        Gość portalu: As napisał(a):

        > Jako P.O. Guru w dniu 30.10.2002 chciałbym polecić Państwu płytę zespołu
        CAMEL
        > pod tytułem "Stationary Traveller". Jedną z głównych przyczyn wybrania tej
        > właśnie płyty jest występowanie słowa "traveller" w jej tytule, podobnie jak
        w
        > tytule płyty od której Teddy zaczął wątek. Chciałbym, aby prezentowanie płyt
        > zawierających w tytule słowo "traveller" stało sie chlubną tradycją naszego
        > Forum.
        > Ale do rzeczy. Omawiany album pochodzi z roku 1984, jest więc niejako
        pomostem
        > pomiędzy "starym" Camelem a "nowym". Jest to chyba najbardziej przystępny z
        > albumów zespołu, składają się na niego piosenki o prostym rytmie i
        urzekającej
        > melodii, doprawione syntezatorowym brzmieniem, charaktersystycznym dla
        lat '80
        > a jednocześnie nie pozbawione ostrza gitary Latimera, który jak zwykle gra
        > piekne partie gitarowe. Tematem płyty jest problematyka podzielonego murem
        > Berlina.
        > Jak rzadko która płyta rocka progresywnego, album ten "chwyta" już przy
        > pierwszym przesłuchaniu. Jako drogowskaz chcę wskazać następujące
        > utwory "Pressure Points + Refugee", " Cloak And Dagger Man", "Stationary
        > Traveller", i "West Berlin". Jeszcze taka refleksja - moim zdaniem bossowie
        > wytwórni, dla której wówczas Camel nagrywał popełnili wielki błąd nie
        promując
        > należycie płyty. Jest ona pełna przebojów (potencjalnych) i łatwa w odbiorze,
        > odpowienio wypromowana spowodowałaby wzrost popularności grupy, co w
        > perspektywie mogłoby się przełożyć na duże zyski w przyszłości. Czyli jest to
        > album straconej szansy.
        >
        > Czy dobrze odrobiłem pańszczyznę Teddy ??
        >
        > Pozdrawiam, As

        Teddy być pod wrażeniem.
    • mallina Re: zakładam nowy wątek 01.11.02, 22:32
      wpierw chcialam polecic "live aus Berlin" Rammstein, ale doszlam do wniosku, ze
      nie jest to nieznana plyta i byc moze wiekszosc osob juz ja zna..

      dlatego polecam:Bohse Onkelz - "Gestern"
      jest to jedna z trzech czesci skladanki wydanej z okazji okraglej rocznicy
      istnienia zespolu("Heute" i "Morgen" to pozostale dwie plyty).
      wszystkie najwieksze, powiedzmy przeboje zostaly zgromadzone na tych 3 plytach,
      osobiscie wlasnie "Gestern" najbardziej przypadl mi do gustu..
      BO to taki niemiecki punk rock..chociaz niewiem czy to okreslenie nie na wyrost
      (zalezy jaka kto ma definicje punk - rockasmile)) )
      niegdys w Niemczech zespol byl kojarzony z ruchem neofaszystowskim, do dzis w
      zasadzie niektorzy mysla w ten sposob..
      w swoich tekstach poruszaja problemy z zycia codziennego, jak rowniez
      przyjemnosci..wink
      Mysle ze w Polsce kawalek "Auf gute Freunde" spodobalby siesmile))
      Zespol wypada bardzo dobrze na koncertach!!!!
      Muzyka jest zywiolowa i pelna energii, mozliwe ze niektorych moze razic jezyk
      niemiecki, ale naprawde idzie sie przyzwyczaic, i po jakims czasie az glupio
      brzmialoby gdyby spiewali po angielsku..

      szczerze mowiac dzis brakuje mi slow zeby recenzja zabrzmiala
      zachecajaco..jednak jak kiedys bedziecie mieli mozliwosc posluchac BO to
      skorzystajcie, wartosmile
      • gregkor Re: zakładam nowy wątek 05.11.02, 09:54
        W związku z moim obowiązkem, chciałbym spróbować polecić i zrecenzować płytę.
        Będzie to płyta niemieckiego zespołu Matalex pt. "Jazz Grunge". Zespół rockowo-
        jazzowy, grał jako support prawdziwych gwiazd jazzu jak Billy Cobham czy John
        McLaughlin , a w Łodzi przed koncertwm Adama Holzmana. Płyta w klimacie rocka,
        bluesa, jazzu a nawet momentami funku - zaspokoi gusta prawdziwych
        rockendrolowców, świetna jazda gitarowa czasami nawet bardzo ostra (Alex
        Gunia), jednak z poddekstami jazzowymi i bardzo przemyślana. Na klawiszach gra
        Mathias Kraus, koleś wymiata momentami takie dźwięki, że nawet sam Hammond by
        się nie powstydził. Kawałki na płycie są w miarę długie, więc jest czas na
        improwizacyjki czy jak kto woli solówki, a nic tak nie zdobi utworu jak dobra
        solóweczka. Na jednym z kawałków zagrał Rendy Brecker, świetny muzyk jazzowy
        (gra na trąbce). Jest to utwór (o ile pamietam tytułowy), chyba najbardziej
        funkowe nagranie na płycie. Na krążku są również dwa kawałki bluesowe, w
        których Matalex też się sprawdził.
        Polecam płytę wszystkim rockowcom i metalowcom, wyjatkowe połączenie
        mocnego rocka z jazzem, warto posłuchać.

        pozdr
    • vulture Re: zakładam nowy wątek 05.11.02, 19:50
      Wprawdzie jestem ds Zwrotów w karierze (zwrotów poobiednich nie obsługuję), ale
      chciałbym polecić album artystki, która nie rozbierała się jeszcze, mianowicie
      MAIRE BRENNAN. Zachwyciła mnie jej płyta "Whisper To The Wild Water" wydana dwa
      lata temu. Znana głównie jako wokalistka Clannad, Brennan robi od pewnego czasu
      wypady solowe (trzy albumy i masa pojedyńczych "udziałów gościnnych), z
      których "Whisper To The Wild Water" podoba mi się najbardziej. Łączy znany już
      z płyt Clannad przefiltrowany przez popową maszynkę folk celtycki, połączony z
      rozsądną dawką elektroniki i anielskim wręcz głosem wokalistki. Piosenki na
      ogół są spokojne, więc wprowadzają w stan transu, acz nie znudzenia, ponieważ
      są cudownie melodyjne. Kilka utworów, m.in. "Follow The Word", "Where I Stand"
      czy tytuowego mogę słuchać non stop. W ramach promocji albumu Brennan wystąpiła
      na festiwalu w Sopocie, gdzie wykonała... 3 utwory. Ostatnio zmieniła imię na
      Moya (bo tak się prawidowo wymawia "maire", które jest w gaelic) i wkrótce
      wydaje nową płytę "New Horizons". Mam nadzieję, że nie będzie gorsza od
      poprzedniczki.
      • martolka Re: zakładam nowy wątek 05.11.02, 20:01
        popieram kolegę w całej rozciągłości wypowiedzi (nie wiedziałam o tej 'Moyi' -
        dzięki za informację)
        • ilhan Re: zakładam nowy wątek 05.11.02, 20:52
          Opposition - 'Blue Alice Blue'
          Dla mnie zorientowanych - Opposition to angielski duet, który większą część
          swojej twórczości wydał w latach 80-tych. Tworzą go (bo nadal istnieje) Mark
          Long i Marcus Bell.
          W 1990 roku nagrali album 'Blue Alice Blue' i może to niekoniecznie
          najwspanialsza ich płyta (choć ja nie znam wszystkich, bo w Polsce nie jest
          łatwo je kupić), ale mam do niej duży sentyment. Kilka lat temu przerzucając w
          dużym koszu przecenione płyty trafiłem właśnie na tę jedną. I jako że słyszałem
          co nieco Opposition postanowiłem zaryzykować. Okazało się to wyjątkowo trafną
          decyzją, gdyż płyta jest przeurocza. Dość oszczędna i prosta w formie, ale
          wyjątkowo nastrojowa, delikatna, subtelna i ciepła, choć smutna muzyka ze
          wspaniałymi melodiami. Cała płyta jest nadzwyczaj spójna, a jeden utwór
          przebija drugi: kapitalny jest otwierający 'The Man Who Almost Shaves', który
          obok trzeciego 'Do You Know How That Feels?' jest moim ulubionym na płycie.
          Poruszająca jest zamykająca album kompozycja 'Blue To Grey', a w międzyczasie
          jeszcze śliczne, akustyczne 'War cries', a wcześniej 'Calling Home' i 'Crawl To
          Me', kolejne cudowne melodie... Mógłbym tak w zasadzie komplementować wszystkie
          fragmenty 'Blue Alice Blue'.
          Może ta muzyka to nic odkrywczego, ale ma w sobie tyle uroku, że możnaby nim
          spokojnie obdzielić kilka innych płyt. Przynajmniej ja tak odbieram 'Blue Alice
          Blue' Opposition. Jak dla mnie świetny album.
          • teddy4 Re: zakładam nowy wątek 05.11.02, 20:57
            ilhan napisał:

            > Opposition - 'Blue Alice Blue'
            > Dla mnie zorientowanych - Opposition to angielski duet, który większą część
            > swojej twórczości wydał w latach 80-tych. Tworzą go (bo nadal istnieje) Mark
            > Long i Marcus Bell.
            > W 1990 roku nagrali album 'Blue Alice Blue' i może to niekoniecznie
            > najwspanialsza ich płyta (choć ja nie znam wszystkich, bo w Polsce nie jest
            > łatwo je kupić), ale mam do niej duży sentyment. Kilka lat temu przerzucając
            w
            > dużym koszu przecenione płyty trafiłem właśnie na tę jedną. I jako że
            słyszałem
            >
            > co nieco Opposition postanowiłem zaryzykować. Okazało się to wyjątkowo trafną
            > decyzją, gdyż płyta jest przeurocza. Dość oszczędna i prosta w formie, ale
            > wyjątkowo nastrojowa, delikatna, subtelna i ciepła, choć smutna muzyka ze
            > wspaniałymi melodiami. Cała płyta jest nadzwyczaj spójna, a jeden utwór
            > przebija drugi: kapitalny jest otwierający 'The Man Who Almost Shaves', który
            > obok trzeciego 'Do You Know How That Feels?' jest moim ulubionym na płycie.
            > Poruszająca jest zamykająca album kompozycja 'Blue To Grey', a w międzyczasie
            > jeszcze śliczne, akustyczne 'War cries', a wcześniej 'Calling Home' i 'Crawl
            To
            >
            > Me', kolejne cudowne melodie... Mógłbym tak w zasadzie komplementować
            wszystkie
            >
            > fragmenty 'Blue Alice Blue'.
            > Może ta muzyka to nic odkrywczego, ale ma w sobie tyle uroku, że możnaby nim
            > spokojnie obdzielić kilka innych płyt. Przynajmniej ja tak odbieram 'Blue
            Alice
            >
            > Blue' Opposition. Jak dla mnie świetny album.

            Kupiłem ją w dokładnie ten sam sposób. Fajnie się jej słucha - ale zapewniam,
            warto postarać się o starsze płyty Opposition.
        • vulture Re: zakładam nowy wątek 05.11.02, 21:18
          martolka napisała:

          > popieram kolegę w całej rozciągłości wypowiedzi (nie wiedziałam o tej 'Moyi' -

          > dzięki za informację)

          Szczegóły na stronie o - na szczęście - mało zaskakującym adresie:
          moyabrennan.com/Pzdw
Pełna wersja