Dodaj do ulubionych

Ściśle tajne: koncert L. Możdżera w sobotę w W-wie

03.06.06, 01:18
Nigdzie nie anonsowany:

KONCERT Leszka Możdżera pod Mostem Świętokrzyskim.
Sobota, 3.06.2006 godz. 20:00

...z okazji Roku Polsko-Niemieckiego.

Zapraszam!

LKF
Obserwuj wątek
    • pjetrek29 Re: Ściśle tajne: koncert L. Możdżera w sobotę w 03.06.06, 09:40
      brzmi nieźlesmile ale czy mógłbyś trochę uściślić, np. z której strony Wisły?
      pozdrawiam
      pjetrek
      • jasiek_natolin Re: Ściśle tajne: koncert L. Możdżera w sobotę w 03.06.06, 10:07
        Jeśli zechcesz zdobyć autograf Możdżera,będziesz musiał skoczyć z mostu
        Świętokrzyskiego do Wisły. No i poczujesz się jak postać rodem z powieści
        Dostojewskiego. Warto więc spóbować...
        miasta.gazeta.pl/warszawa/1,34861,3391329.html
      • koss.ania Re: Ściśle tajne: koncert L. Możdżera w sobotę w 03.06.06, 11:10
        No wlasnie, jak dojechac, bo tamte rewiry to mi troche obce..
        A moze by sie tak skusic, a co!
        • pjetrek29 Re: Ściśle tajne: koncert L. Możdżera w sobotę w 03.06.06, 11:53
          koss.ania napisała:
          > No wlasnie, jak dojechac, bo tamte rewiry to mi troche obce..

          metrem do stacji świętokrzyska, potem 506, 150, 155 i pewnie coś jeszcze. tak
          jakbyś jechała do diuny na przykład.
          • koss.ania Re: Ściśle tajne: koncert L. Możdżera w sobotę w 03.06.06, 12:08
            Pjetrek,wybierasz sie moze?
            Ktos jeszcze?
            • pjetrek29 Re: Ściśle tajne: koncert L. Możdżera w sobotę w 03.06.06, 13:24
              chętnie bym się wybrał, ale nie wiem, czy dam radęsad mimo tego, że lkf nie
              akceptuje zwolnień lekarskich i od rodzicówsmile ale ja jestem w tej szczęśliwej
              sytuacji, że zawsze mogę powiedzieć, że mnie żona nie puściłasmile
              • koss.ania Re: Ściśle tajne: koncert L. Możdżera w sobotę w 03.06.06, 13:27
                hehehesmile

                A Ty spryciarzu!!!
                Jakbys zmienil zdanie, to pisz!
                A ja jak nie bedzie padac i mnie len nie dorwie to chyba sie wybiore!
                POzdr.
        • lan.kwai.fong Re: koncert L. Możdżera w sobotę pod mostem... 03.06.06, 11:53
          Koncert był utajniony do ostatnich chwil z uwagi na poważne wahania
          organizatorów, chociaż sam L.M. ćwiczy niesamowicie intensywnie już od wczoraj.

          Dla wszystkich mieszkających w W-wie i okolicach jest to koncert obowiązkowy i
          nie przyjmuje się zwolnień lekarskich lub usprawiedliwień od rodziców wink

          Dojechać trzeba w okolice mostu świętokrzystkiego od strony Powiśla, czyli
          Tamka, Dobra, Zajęcza, etc.

          Do zobaczenia,
          LKF
          • koss.ania Re: koncert L. Możdżera w sobotę pod mostem... 03.06.06, 18:11
            Ok LKF, ja bede, czyli mam szukac pomaranczowej czapki, tak?
            Do zobaczenia mam nadziejesmile
            • jazzfoxy Re: koncert L. Możdżera w sobotę pod mostem... 04.06.06, 00:03
              Ja nie moglam pojechac, obiecalam corce koncert Sistars i slowa dotrzymalamsmile
              Moze mnie zlinczujecie, ale oni niezle grajasmile
              • koss.ania Re: koncert L. Możdżera w sobotę pod mostem... 04.06.06, 00:13
                Lincz nie lincz, ale troche stracilassmile
                A corce obietnica wazniejsza nizli wszystko!
                Wiec ja Cie usprawiedliwiam, nie wiem jak tam LKFwink
                POzdrawiam jazzfoxy!
                • lan.kwai.fong Możdżer pod mostem... 04.06.06, 03:08
                  Ach co to był za koncert! Masakra organizacyjna, idiotyczny pomysł sceniczny...
                  nieporozumienia, przeinaczenia, nerwy, nerwy, ale: moment, moment, spokojnie...

                  TO BYŁ WSPANIAŁY KONCERT!

                  Muzyka znowu wygrała z materią.

                  L.M. niesamowicie opanowany i dowcipny, w doskonałej formie poprowadził nas
                  wszystkich zgromadzonych po obu stronach mostu (krzesła tylko dla
                  przysypiających VIPów), wpatrzonych, wsłuchanych w te nuty klejące się tak
                  pięknie do coraz bardziej sennego miasta, tulące się do coraz ciemniejszej toni,
                  na przekór ludzkiej głupocie, tumultowi z nad drugiego brzegu i szumowi
                  żelaznych kolei na średnicowym moście.

                  Poprowadził swój sextet jak za czasów "Talk to Jesus", czy Miłości - tym razem z
                  niebywałą wręcz pewnością i swobodą jednocześnie. Trójka gości z Niemiec
                  (Weinertowie na basie i gitarze oraz Fischotter na bębnach) oraz starzy, dobrzy
                  przyjaciele Maciek Sikała (sax tnr i spr) i Piotrek Wojtasik (tr) dokonali
                  syntezy rzeczywistości z metafizyką dźwięków przy współudziale zachodzącego nad
                  Wisłą słońca.

                  Kto by pomyślał jeszcze wcześniej, że to się jednak uda? Zapowiadany i
                  odwoływany, wstrzymywany i anonsowany ponownie, akustycznie, potem elektrycznie,
                  a w końcu jednak z koncertowym steinway'em, strojonym krótko przed startem...

                  ...a do tego na bis - jakby na drogę - ten cudowny humor i "Miles 368" Made in
                  China z kiosku za 14zł wink)

                  Ach, jak bardzo warto było tam być i słuchać, jak warto jest teraz zachować w
                  pamięci ten wieczór...

                  LKF
                  • jazzfoxy Re: Możdżer pod mostem... 04.06.06, 12:02
                    Aniu: udalo Wam sie spotkac?
                    Jakby co, to ja jestem chetna na jakies muzyczne wyjsciesmile
                    • koss.ania Re: Możdżer pod mostem... 04.06.06, 13:02
                      Niestety nie udalo nam sie spotkac, widocznie LKF postanowil nie zalozyc swojej
                      pomaranczowej czapki!Widzialam panow w pomaranczowych bluzach, koszulach,
                      koszulkach, kurtkach a po pomaranczowej czapce ani sladusad
                      Ale to nie bylo tez pomieszczenie, a w przestrzeni trudniej kogokolwiek
                      odnalezdz...
                      Koncert byl chyba opozniony o jakas dobra godzine, jesli by sie trzymac
                      programu!Wiec ja bylam na poprzedzajacych LM wystepach: orkiestra Redux(nawet
                      nawet, subtelna elektronika i mnostwo instrumentow detych, do koloru, do
                      wyboru) a i na cyganski wystep sie przeszlam zeby nikt mi nie powiedzial ze nie
                      chce sie jednac, a co!
                      Za to po powrocie na druga strone mostu, czyli miejsce gdzie mial zagrac
                      Mozdzer, nie bylo juz nawet gdzie usiasc!
                      Mozdzer wykazal sie rzeczywiscie duzym poczuciem humoru i wielka energia, a
                      oklaski niosly sie po Wisle...aa i bardzo podobalo mi sie wielokrotne przez
                      Leszka Mozdzera zapowiedzenie, czy tez nazwanie Piotra Wojtasika, to bylo
                      rewelacyjne, a w tym czasie oklaski wzrastaly na silesmile
                      Z tym przechodzeniem z jednej strony mostu na druga to faktycznie nie byl dobry
                      pomysl, jednak ja to sobie tlumacze tym, iz mialo to miec jakies symboliczne
                      znaczenie, no coz, niechaj i tak bedzie....
                      A ja tez jestem chetna na jakies muzyzne wyjscie, nie wiem tylko czy LKF zechce
                      byc bardziej precyzyjny w opisaniu swojego wygladu a i tym samym nasuwa sie
                      pytanie czy LKF ma chcec sie spotkacsmile
                      Aaa, wiecie co sobie wczoraj pomyslalam? Ze czasem naprawde warto odstawic
                      lenia na potem, czasem naprawde warto nie tlumaczyc sobie ze zacznie padac,
                      tylko poprostu wyjsc i korzystac z tego co sie dzieje w kulturalnynm, muzycznym
                      swiecie! Nie brzmi zbyt gornolotnie mam nadzieje..smile
                      POzdrawiam wszystkich bardzo!
                      Ania
                      • lan.kwai.fong Re: Możdżer pod mostem... 04.06.06, 23:59
                        Ja bardzo przepraszam, ale tym razem byłem bez nakrycia głowy... wink

                        A te peregrynacje mostowe to wynik dezintegracji organizacyjnej organizatorów,
                        którym za ten BURDEL (nie bójmy się tego słowa) należą się obelżywe epitety...

                        LKF
                        • koss.ania Re: Możdżer pod mostem... 05.06.06, 12:12
                          No widzisz, czyli nic dziwnego ze Cie nie zidentyfikowalamwink

                          Pozdrawiam!
    • lan.kwai.fong Program 03.06.06, 12:03
      miasta.gazeta.pl/warszawa/1,34861,3391330.html
      LKF

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka