Dodaj do ulubionych

Echa w Tatrach;-)

20.06.06, 12:49
Jak niektórzy wiedzą, w moim życiu nastapiły pewne zmiany, na skutek czego
znalazłam się w zeszłym tygodniu w Zakopanem. Mój mąż zaproponował mi wyprawę
do Czarnego Stawu Gąsienicowego, co wpierw przyjęłam z rezerwą ale w końcu
poszliśmy. Gdzieś w połowie drogi powiedział mi "A wiesz, tam zginął jakiś
sławny człowiek". Ja się pytam kto, ale oczywiście nie pamiętał. Więc pytam,
gdzie dokładnie. Na co mąz odpowiedział, że między Halą Gąsienicową a
Czarnym Stawem. No i wtedy przeskoczyło: "Wczesnym rankiem 9 lutego wyruszył
na nartach ze schroniska na Hali Gąsienicowej, w kierunku Czarnego Stawu. Na
stokach Małego Kościelca zasypała go śniezna lawina". Wiecie już o kim
mowa...oczywiście od tej chwili moja wycieczka zamieniła się w jeszcze
ciekawszą. I zobaczyłam to miejsce. Właściwie wyglądało banalnie... ale na
pewno nie w zimie, kiedy to się stało. Słuchając "Kościelca 1909" Kilara,
który to utwór o tym opowiada, wyobrażałam sobie to zupełnie inaczej...

Zaczęłam się zastanawiac, co takiego jest w tym Zakopanem, że tylu artystów
przyciągnęło i nadal inspiruje. I po raz kolejny zadaję sobie pytanie; czy
prawdą jest twierdzenie muzykologów, że przewagą Szymanowskiego nad
Karłowiczem było to, że zamiast latac z nartami po gorach, siedział spokojnie
w Atmie, bo gdyby było inaczej, to Karłowicz byłby większy i lepszy niż on.
Ale to tak samo niewyjaśniona zagadka, jak to, jak pisałby Szostakowicz,
gdyby nie żył w ZSRR.

Moje pytanie do forumowiczów: chodzicie czasem tropem kompozytorów?
Obserwuj wątek
    • maro76 Re: Echa w Tatrach;-) 20.06.06, 13:10
      co do tropów to ja byłem raz jeden w Zelazowej Wolismile
      i to chyba tyle, niestety
    • dobiasz Re: Echa w Tatrach;-) 20.06.06, 13:48
      > Moje pytanie do forumowiczów: chodzicie czasem tropem kompozytorów?

      We Wrocławiu próbowałem wyśledzić miejsca związane z bytnością tam Webera,
      Mahlera i Straussa.

      W Kraku to pod każdą śmietniczką poeta siedzi a na każdej ławce kompozytor
      siadał, więc to się mija z celem wink

      W Berlinie jeszcze nie było okazji ale na pewno będę eksplorował miasto także
      pod tym kątem. No i na pewno wybiorę się któregoś lata do Toblach smile
      • przemkowa.b Re: Echa w Tatrach;-) 20.06.06, 13:59
        A, przypominam sobie, że byłam jeszcze w miejscu, gdzie pochowany jest
        Bruckner, a także gdzie grywał regularnie, ale że ja za Brucknerem nie
        przepadam, to nie napisałamwink
        • zamek Echa pod Alpami 21.06.06, 01:08
          Taak, sławetne pielgrzymki pod wodzą Petera Jana Marthé do Markt Sankt Florian
          celem wyrażenia człobitności & uwielbienia dla Miszcza. Też peregrynowałem, a
          jakże uncertain
          Godzi się wspomnieć, iż Bruckner został tamże pochowany w podziemiach opactwa
          augustianów jako jedyny świecki. Ponoć zażyczył sobie spocząć pod organami, na
          których grał przez wiele lat. I pewne tylko psim swędem wypadło to w centrum
          najobszerniejszej katakumby, podczas gdy opaci leżą sobie poupychani po
          pomniejszych niszach...
    • ania13 Re: Echa w Tatrach;-) 20.06.06, 14:19
      Tam, na tej drodze pod Koscielcem, mialam okazje uczestniczyc w niesamowitym
      zdarzeniu. Moja mama, muzyk, obchodzi imieniny w pazdzierniku. Pare lat temu
      jako prezent zazyczyla sobie wycieczke w Tatry "bo dawno nie byla" i "rodzinnie
      to milo pojechac". Totez pojechalismy i w strugach deszczu zaczelismy lezc na te
      gore. My, mlodzi, to biegalismy, ale Tata i Mama szliii. Staralismy sie jakos
      ich nie stracic z oczu, ale nagle zapodziali sie tam gdzies z tylu. Wrocilismy
      zatem i patrzymy, a tu Mama i Tata zagadani z jakas Pania i jakims Panem, ktory
      wydawal sie znajomy, ale nie do tego stopnia, zeby podejsc i sie przywitac. Wiec
      stalismy par metrow wyzej i dalej, az oni skoncza gadac. Gadalo im sie dobrze,
      tym bardziej, ze akurat deszcz przestal padac. W koncu pozegnali sie, Pan i Pani
      poszli w dol, a Mama i Tata doszli do nas. Mama podekscytowana cala, my, dzieci,
      pytalismy kto to? Krzysiek Meyer - mowi - z zona! To samo mial co ja! - ciagnie.
      Musial isc pod ten Koscielec, tak go ten Karlowicz ciagnal, ze musial, choc
      tylko na chwile do Krakowa przyjechal...
      No i wydalo sie. Mama - muzyk i zapalona w mlodosci taterniczka - nie chciala
      sie przyznac, ze ona koniecznie do tego biednego Karlowicza musi isc... A
      Krzysztof Meyer dla mnie do konca zycia pozostanie "tym Panem, co wydaje sie
      znajomy, na drodze do Czarnego Stawu Gasienicowego pare metrow od tego pomniczka
      co go Karlowiczowi wystawili".
      Zmoklismy okrutnie, ale powiem wam, warto bylo!
      • iwa_ja Re: Echa w Tatrach;-) 20.06.06, 18:06
        Jestem przewodnikiem tatrzańskim, więc nie tylko pod kamień ze swastyką (jak
        słyszałam, tak ten znak niektórzy interpretują), ale i w wiele innych miejsc
        też się chadza. Kiedy w marcu byłam w Wenecji nakazałam sobie pokazać dom
        Vivaldiego. A tydzień temu byłam przecież w domu Mozarta we Wiedniu. No, a
        Warszawa i Kraków to co krok. Teraz dom Chopina jest zasłoniety jakimś
        przescieradlem renowacyjnym. Na Mazowieckiej mieszkał Moniuszko. I tak dalej.
        • petromyzoniformes Re: Echa w Tatrach;-) 21.06.06, 00:32
          A ja po Paryzu Chopina oprowadzam z pasja (Mickiewicza i innych wieszczow tez
          zreszta)
          Przedwakacyjnie polecem czekoladki z A la mère de famille (rue du Fbg Montmartre)
          Jadal je niewatpliwie Chopin, mieszkal dwa kroki stad. Tak w drodze do Pleyela
          (rue Cadet, naprzeciwko lozy masonskiej). Smacznego!
    • zamek Brahms Trophy :) 21.06.06, 01:19
      A jakżeby innym śladem, jak nie Brahmsa wink
      Rozłożyło to się u mnie na parę lat. Podczas jednej z pierwszych bytności we
      Wiedniu zawędrowałem na Karlsgasse. Domu już nie ma, ale tablica jest i można
      sobie podumać w miejscu, gdzie Brahms kilkanaście lat przemieszkał (na wynajmie
      zresztą). W 1997 r., gdy wracałem z wakacji we Francji, miałem kilkugodzinny
      postój we Wiedniu, który wykorzystałem co do minuty: wpierw do domu Beethovena w
      Heiligenstadt, a potem - co ważniejsze - na Simmering, na grób Brahmsa. Po
      prostu musiałem z nim pogadać o Sanocie Es-dur, którą pół roku wcześniej
      zagrałem na dyplomie. Ja się lekko poryczałem, On się tylko uśmiechał.
      Wreszcie w następnym roku los zdarzył, że z orkiestrą Justusa Frantza zawitałem
      do Hamburga i, o dziwo, miałem wolny poranek. Ponieważ miałem w Hamburgu
      koleżankę, pojechałem ją odwiedzić i wyciągnąłem ją na spacer. Dokąd?
      Oczywiście, pod dom urodzenia Brahmsa smile
      Jeszcze jest parę miejsc do odwiedzenia, chociażby Detmold i Meiningen.
      Przy okazji: czy ktoś pamięta, czy prawykonanie Uwertury akademickiej op. 80
      Brahmsa odbyło się w Leopoldinie? Bo jeżeli tak, to mię w lutym niezwykły
      zaszczyt dosięgnął, mieć prawykonanie w tym samym miejscu... wink
      • j1850ej.reszke Re: Brahms Trophy :) 21.06.06, 13:51
        Tak też mnie się zdawało. I słusznie,sprawdziłem,napisał Uwerturę Akademicką w
        1881 w dowód wdzięczności za otrzymany w 1879 przez uniwersytet wrocławski tytuł
        doktora filozofii h.c. Zatem chyba prapremiera musiała odbyć się tylko w
        Leopoldinum. O moich tropieniach śladów,innym razem,gdy znajdę chwilę.
        Przy okazji gratuluję zamkowi w związku z własną lutową prapremierą w Leopoldinum.
        • bwv1004 Re: Brahms Trophy :) 22.06.06, 01:27
          j1850ej.reszke napisał:
          > napisał Uwerturę Akademicką w
          > 1881 w dowód wdzięczności za otrzymany w 1879

          Wg moich danych (pochodzących z książeczki do płyty) napisał w lecie 1880,
          prawykonanie dyrygowane przez kompozytora było 4. stycznia 1881 we Wrocławiu.

          Gdzieś też czytałem, dalibóg nie wiem gdzie, że wdzięczność była cokolwiek
          wymuszona. Miał zamiar załatwic sprawę listem z podziękowaniem, ale dano mu do
          zrozumienia że jak czegoś nie skomponuje to będzie obraza...

          Wracając do tematu - ja jakoś nie mam specjalnie potrzeby odnajdywania tropow
          kompozytorów. Ani w Wiedniu, ani w Paryżu nie oglądałem domów, nie chodziłem na
          groby. Jak byłem koło Rohrau 3 dni, to też się nie pofatygowałem. Ale za to w
          Paryżu poleciałem do Conservatoire des Arts et Métiers żeby przeżyć te pierwsze
          słowa: "I wtedy zobaczyłem wahadło"
          • dobiasz Re: Brahms Trophy :) 22.06.06, 10:33
            bwv1004 napisał:

            > Ale za to w
            > Paryżu poleciałem do Conservatoire des Arts et Métiers żeby przeżyć te pierwsze
            > słowa: "I wtedy zobaczyłem wahadło"

            smile))
            Ja też chcę!
            • bwv1004 Re: Brahms Trophy :) 22.06.06, 13:58
              dobiasz napisał:

              > Ja też chcę!

              No przecież masz bliżej niż ja wtedy (jak również teraz)!

              Samo muzeum jest fascynujące. Przynajmniej dla mnie - może budząc chłopca.

              Nudzą mnie biurka, przy których pisano welkie dzieła, okulary przez które oczy
              geniusza spogladały na dzieło in statu nascendi, czy "kapelusz podobny do tego,
              jaki nosił Waszyngton". Trochę mam sentymentu to nutowych rękopisów, ale nie
              umiem nut czytać, więc jest to sentyment magiczny. Ale Conservatoire z tymi
              wszystkimi wspaniałymi maszynami i urządzeniami o których się w młodości
              czytało lub nabożnie rozmawiało - od samochodu Cugnota po Cray-2 - było dla
              mnie przeżyciem. Nie tylko ze wzgledu na kontekst literacki.. Zresztą układ
              muzeum jest nieco inny - nie wiem, czy przebudowa, czy licentia prosaica.

              Żałuję, że nie starczyło czasu i siły, by poszukać domu, który jest tylko
              wywietrznikiem metra...
              • dobiasz Re: Brahms Trophy :) 22.06.06, 15:05
                bwv1004 napisał:

                > > Ja też chcę!
                >
                > No przecież masz bliżej niż ja wtedy (jak również teraz)!

                No, ale będę musiał do Paryża sam pojechać, bo Królewny do takiego muzeum nie
                zaciągnę nawet siłą ;-(

                > Samo muzeum jest fascynujące. Przynajmniej dla mnie - może budząc chłopca.

                z w/w powodu wink

                > Żałuję, że nie starczyło czasu i siły, by poszukać domu, który jest tylko
                > wywietrznikiem metra...

                Za to mogę Ci powiedzieć, gdzie we Wrocławiu w dzielnicy willowej stoi domek,
                który jest tylko przykrywką dla jakiejś stacji pomp albo innych zaworów. Co
                prawda nie jest to jakoś specjalnie zamaskowane, ale jak człowiek się nie
                przygląda architekturze to może latami tego nie zauważyć.
                • bwv1004 Re: Brahms Trophy :) 22.06.06, 17:07
                  dobiasz napisał:

                  > No, ale będę musiał do Paryża sam pojechać, bo Królewny do takiego muzeum nie
                  > zaciągnę nawet siłą ;-(

                  Hm. A Królewna nie lubi "Wahadła" i nie da się skusić po tej linii? Albo: tuż
                  obok jest bardzo stary kościół (nie pamiętam nazwy), jeśli lubi takie, to może
                  pójdziecie zwiedzić kościół a przy okazji wpadniecie do opactwa i znajdującego
                  się w nim muzeum smile
                  • dobiasz Re: Brahms Trophy :) 22.06.06, 20:59
                    bwv1004 napisał:

                    > dobiasz napisał:
                    >
                    > > No, ale będę musiał do Paryża sam pojechać, bo Królewny do takiego muzeum
                    > nie
                    > > zaciągnę nawet siłą ;-(
                    >
                    > Hm. A Królewna nie lubi "Wahadła" i nie da się skusić po tej linii?

                    Uwielbia smile Ale czy się da skusić - pażywiom, uwidim.

                    > Albo: tuż
                    > obok jest bardzo stary kościół (nie pamiętam nazwy), jeśli lubi takie, to może
                    > pójdziecie zwiedzić kościół a przy okazji wpadniecie do opactwa i znajdującego
                    > się w nim muzeum smile

                    Wiesz Królewna, jak każdy historyk sztuki, dostaje wysypki i czkawki na słowo
                    "zwiedzać" wink Ale już ja coś wymyślę.
                • jdrk Re: Brahms Trophy :) 22.06.06, 22:24
                  dobiasz napisał:
                  > Za to mogę Ci powiedzieć, gdzie we Wrocławiu w dzielnicy willowej stoi domek,
                  > który jest tylko przykrywką dla jakiejś stacji pomp albo innych zaworów. Co
                  > prawda nie jest to jakoś specjalnie zamaskowane, ale jak człowiek się nie
                  > przygląda architekturze to może latami tego nie zauważyć.

                  Mieszkałem kilka lat we Wrocławiu, ale nie pamiętam takiego - gdzie on jest?
                  • dobiasz Re: Brahms Trophy :) 22.06.06, 22:55
                    Z Placu Grunwaldzkiego przejeżdżasz przez Most Szczytnicki i skręcasz w lewo w
                    Kochanowskiego. Pierwszy albo drugi domek po lewej stronie to jest właśnie ten
                    "domek". Jak się przyjrzysz, to od razu po oknach widać, że w środku nie ma
                    dwóch pięter, tylko wysoka sala z jakimiś ustrojstwami w środku. Oczywiście z
                    punktu widzenia przechodnia to nie jest jakoś specjalnie zmyślnie zamaskowane,
                    ale z punktu widzenia bombowca - kamuflaż doskonały smile

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka