Dodaj do ulubionych

telenowela o FORUM MUZYKA

    • nefil Re: Z punktu widzenia pracownika ZOMO 20.08.03, 11:33
      Lodz, rok 1983

      Zima byla wyjatkowo ostra tego roku. Temperatura dochodzila do -25 stopni, a
      snieg padal nieustannie dniem i noca. Dochodzila juz godzina 22:00, gdy
      pracownik lodzkich oddzialow ZOMO wracal do swojego mieszkania na Retkinii.
      Wszedl do klatki, wjechal winda na 4 pietro, tam drzwi mieszkania otworzyla mu,
      czekajaca na niego z niecierpliwoscia 65 letnia babcia- Abra.
      - No, wreszcie jestes, juz sie martwilam o ciebie. Codziennie wracasz coraz
      pozniej, ta praca cie wykonczy!
      Pracownik ZOMO o pseudonimie "Cukier" zdejmujac kurtke, rekawiczki i szalik,
      odpowiedzial:
      - Daj spokoj, babcia! Znowu demonstracja! Jestem wykonczony, dzisiaj to
      spalowalem chyba z 5000 ludzi, bo tak mnie rece nap.... jak nigdy!
      - No, wnusiu, nie wyrazaj sie. Ale ci ludzie to jednak rozumu i sumienia nie
      maja! O co im chodzi, bo to zle im sie zyje w naszej ludowej ojczyznie?
      Przeciez w tym roku produkcja sznurka do snopowiazalek wzrosla o 3.7%,
      stabilizacja gospodarcza wciaz postepuje, no przejsciowo brakuje czasem mydla i
      papieru toaletowego, ale przeciez to nie powod, zeby jakies antysocjalistyczne
      i antypanstwowe manifestacje organizowac!
      "Cukier" rozebrawszy sie, usiadl do stolu w duzym pokoju, gdzie czekalo juz na
      niego gorace mleko z miodem i tabliczka wyrobu czekoladopodobnego. Babcia
      usiadla po drugiej stronie stolu.
      "Cukier" kontynuowal rozmowe:
      - Widzisz, babciu. Tlumaczyli to nam na szkoleniu politycznym. Te wszystkie
      Walesy, Geremki i inne Frasyniuki to sa normalni zdrajcy ojczyzny. Oni
      pieniadze biora od Si Aj Eja i co jest juz naprawde ohydne od Mossadu. I
      podburzaja glupich ludzi, bo tak naprawde to oni chca wladze przejac i do
      koryta sie dorwac!
      - Daj spokoj, dziecko. To sa robaki, nie ludzie! Bo to zle jest w tym naszym
      PRLu? Ja pamietam, jak przed wojna bylo. Musialam tyrac na 3 etatach, zeby
      zwiazac koniec z koncem, a i tak sie nam nie przelewalo. A jakie bezrobocie
      bylo i byli jeszcze bezdomni.
      - Babcia, wiesz, ja juz chyba spac ide, bo strasznie zmeczony jestem. Chyba juz
      nawet Glosu Robotniczego nie poczytam.
      - No, idz, dziecko, idz. Bo jutro znow sluzba. Oj, dziecko, ta robota cie
      wykonczy, zobaczysz.
      "Cukier" umyl sie, przebral w pidzame i poszedl spac. Tej nocy sny mial
      wyjatkowo przyjemne. Snily mu sie wczasy w bratniej Bulgarii, na ktore dostal
      talon za wzorowa sluzbe dla dobra Polski Ludowej.
      • jovan_a Re: Z punktu widzenia pracownika ZOMO 20.08.03, 12:22
        nefil napisał:

        > "Cukier" rozebrawszy sie, usiadl do stolu w duzym pokoju, gdzie czekalo juz
        na
        > niego gorace mleko z miodem i tabliczka wyrobu czekoladopodobnego.

        MIÓD??? Chyba sztuczny!
        Chociaż może i racja: produkt ten zanurzony w cieczy i podgrzewany do temp.
        wrzenia czasami osiągał konsystencję miodopodobną. Gorzej było z zapachem,
        koszmar senny..

        > Snily mu sie wczasy w bratniej Bulgarii, na ktore dostal
        > talon za wzorowa sluzbe dla dobra Polski Ludowej.
        • Gość: normals Re: Z punktu widzenia pracownika ZOMO IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 20.08.03, 12:40
          jovan_a napisała:

          > nefil napisał:
          >
          > > "Cukier" rozebrawszy sie, usiadl do stolu w duzym pokoju, gdzie czekalo ju
          > z
          > na
          > > niego gorace mleko z miodem i tabliczka wyrobu czekoladopodobnego.
          >
          > MIÓD??? Chyba sztuczny!
          > Chociaż może i racja: produkt ten zanurzony w cieczy i podgrzewany do temp.
          > wrzenia czasami osiągał konsystencję miodopodobną. Gorzej było z zapachem,
          > koszmar senny..
          Wiesz, pracownik ZOMO mogl miec przydzial prawdziweko miodu wink
    • vulture magia wśród więziennych krat 21.08.03, 18:01
      - Kubasior, jak Ty grasz! Jakby Cię tu za bigamię wsadzili, a nie za
      podrabianie czeków! – zaśmiał się jeden z trójki więźniów, grających w karty w
      celi więziennej. Mansior, ksywa „Ziomal”, siedział za nielegalne
      rozpowszechnianie muzyki brytyjskiej na Kontynencie. Najstarszy z nich,
      Walczer, siedział za prześladowanie perkusistów z niekompletnym owłosieniem
      czaszki. Ponieważ sądy działają opieszale, wszyscy trzej czekali na procesy
      bądź na apelację, zabijając czas grą w karty.
      - Ty, a ten sędzia to jakiś cofnięty jest - powiedział Kubasior –
      zamiast zajmować się dowodami rzeczowymi, zaczął się przyglądać jakiemuś
      paskudnemu termometrowi z muszelkami. Ciekawe, co za palant mu to dał.
      - A, sędzia Gregkorowicz tak ma – powiedział Walczer – słyszałem, że ten
      termometr to była próba przekupstwa, dał mu ją jakiś facet, oskarżony o
      zdemolowanie knajpy uniwersyteckiej. Podobno zdetonował wszystkie lampki na
      stołach, a potem prosił sędziego, żeby wziął winę na siebie.
      - Ech, w lecie jest wysyp wariatów – przytaknął Mansior –słońce grzeje,
      ludzie bez czapek chodzą... Walczer, ty w te karty grasz jednak gorzej niż w
      siatkówkę.
      - Cicho, gnoju – zaczął uspokajać go Walczer – żebym ci nie musiał
      przypominać, jak ty...

      Tu Walczerowi nie dane było dokończyć, gdyż rozległ się donośny, kobiecy głos:

      - Co za skandal! Jak wy w ogóle możecie grać w karty! Zero powagi! W
      takim miejscu! Gdzie prawo jest prawem, a dobro zwycięża zło! Jesteście zerami!
      Sam premier by tak o was powiedział!
      Mansiorowi wypadły karty z rąk, a Kubasior już chciał dzwonić po pogotowie, ale
      przypomniał sobie, że zabrano mu komórkę. Nie była jego, zresztą.

      - A pani to klawisz nowy czy co? Kawa nam się skończyła... – próbował
      nawiązać dialog Walczer, ale kobieta mu przerwała, wymachując dramatycznie
      rękoma:
      - G... cię to obchodzi! Ale upierdliwiec bezczelny! Ty nie wiesz, komu ja
      kawę parzyłam! Samemu sędziemu! Tobie to mogę co najwyżej spodeczek z fusami
      dać do wylizania!
      - Dobra, kobieto, daj już grać i nie marudź, bo mi karty wyleciały –
      powiedział Mansior i chciał wrócić do gry, ale kobieta nie dawała za wygraną.
      - Aaaaaaaa!!! Chamie! Tobie się wydaje, że ty tu najważniejszy jesteś,
      co? A ty nawet grać, syneczku, nie umiesz! Zero pomyślunku, nie to, co ja!!! Ja
      grałam z najlepszymi! Nawet w „Graczu” Altmana miałam grać, ale skręciłam
      kostkę! Ale Ty nie wiesz, kto to jest Altman, to co ci będę mówiła, gówniarzu...

      Kobieta najwyraźniej nie miała klucza do celi, ale uczepiła się krat i
      próbowała się po nich wspiąć, co jednak uniemożliwiały jej wysokie obcasy. Po
      kilku upadkach, skwitowanych głośnym śmiechem więźniów, zaczęła krzyczeć
      jeszcze głośniej.

      - Aaaaaach wy!!! Jak śmiecie się ze mnie śmiać – o, zrobiłam grę
      słowną „śmiecie” i „śmiać”, a „śmiecie” to i tak jesteście – ze mnie!!! Wy nie
      wiecie, kto ja jestem!!!
      - No właśnie, kto? - Zapytał rozsądnie Kubasior, ale odpowiedź była mało
      konkretna.
      - Synek, jakbyś chciał, to byś się dowiedział. Wiesz, ja nie jestem z
      takich, co się spotyka na ulicy codziennie.
      - No i całe szczęście. Panowie, wracamy do gry – powiedział Walczer i
      Kubasior z Mansiorem usiedli i z powrotem oddali się grze w karty, starając się
      zignorować kobietę, która kładła się na ziemi, charczała i, zdjąwszy buta z
      nogi, zaczęła nim walić w kraty. Kubasior, Mansior i Walczer przerwali znowu
      grę i z przerażeniem patrzyli na to, co wyprawiała i wykrzykiwała kobieta.
      - Ja wam pokażęęęęę!!! Chamyyyy!!! Prostakiiii!!!! Aaaaaaaghrhrhr!!! -
      Zachowanie kobiety coraz bardziej niepokoiło więźniów, a apogeum osiągnęło, gdy
      zaczęła z rozpędu atakować kraty i uderzać w nie głową, a następnie próbowała
      je przegryźć.
      - Co tu się k... dzieje??? – rozległ się znajomy głos Inspektor Nikki
      007, która akurat w ważnej sprawie odwiedziła więzienie. - Aaaaaaa, tu cię
      mam, złociutka! Już mi nie nawiejesz! – krzyknęła Inspektor Nikka na widok
      kobiety i rzuciła się w jej kierunku. Kobieta podniosła się z ziemi i
      próbowała uciekać, ale została powalona prawym prostym. Inspektor Nikka wezwała
      pomoc i kobietę szybko zabrali dwaj strażnicy. Gdy ją zabierali, krzyczała
      jeszcze:
      - Aaaaaa!!! Nie dam się pokonaaaać!!! Jestem najważniejsza!!! Głupki!!!
      Debile!!! Matołyyyy!!!! Pozamieniam was w żabyyy!!! Aaaaaaa!!!
      Abrakadabraaaa!!! Hokus pokuuus!!! Aaaaaaa!!!... Głos ucichł.

      Więźniowie z niekłamaną ulgą zasiedli na swoich miejscach w celi. Inspektor
      Nikka poczuła się w obowiązku wyjaśnić zaistniałą sytuację.
      - Ach, to nic takiego, taki transwestyta troszkę stuknięty, uciekł
      wczoraj ze szpitala obok. Nie mógł wytrzymać w jednej celi z Napoleonem
      Bonaparte i z Juliuszem Cezarem. Ma manię wielkości i czasem mu się wydaje, że
      jest Karolem Wielkim, ale po lekach to przechodzi. Już więcej nie będzie się
      naprzykrzać. Życzę panom miłego wypoczyn... cholera, co ja pieprzę –
      powiedziała Inspektor Nikka i szybko opuściła więzienny korytarz.
      - Uff, co za koszmar, chłopaki, gramy dalej. – powiedział Kubasior i
      trzej więźniowie ponownie zasiedli do kart...
      • Gość: aislinn Re: magia wśród więziennych krat IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 21.08.03, 20:04
        Mniam, mniam, jak wszystko co Wulczur napisze. Czekam na więcej.
      • astir Re: magia wśród więziennych krat 22.08.03, 22:02
        Słowa - raczej zrozumiałe, akcja - poziom ekwilibrystyki średni (poza tymi
        wysokimi obcasamismile, główni bohaterowie - sceptycy stabilni emocjonalnie,
        miejsce akcji - konkretne
        TYLKO DLACZEGO CAŁOŚĆ JEST TAK BARDZO KAFKOWSKO - OBŁĘDNIE MROCZNA I CIĘŻKA
        NIEUNIKNIONOŚCIĄ BEZNADZIEJNOŚCI?

        uff...


        ps. czy potrafiłbyś tak ciut mocniej 'zdołować' nastrojem?

        smile
      • n_eska71 Re: magia wśród więziennych krat 24.08.03, 16:49
        Co też się lęgnie w ludzkich umysłach...

        [ W sferze domysłów pozostawiam kwestię, czy mam na myśli bohaterów odcinka
        telenoweli czy też umysł autora wątku wink)) ]
        • Gość: vampir5 Re: magia wśród więziennych krat IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 24.08.03, 16:53
          Taaaa, jaki autor taka telenowela wink
        • n_eska71 doprecyzowanie... 24.08.03, 16:55
          ... może raczej podejrzany jest umysł AUTORA ODCINKA: " Magia wśród..."


          Z drugiej strony, umysł autora całego wątku też by się nadał do
          podejrzeń o... smile)))

          Niniejszym pozdrawiam obu autorów.
          • vulture przypisy 24.08.03, 20:52
            W celu zrozumienia tego odcinka odsyłam do wątku "Deep Purple znowu zbierają na
            wódkę" - znajdziecie dzięki wyszukiwarce.
            • n_eska71 Re: przypisy- cenna wskazówka 25.08.03, 10:39
              Vulture, z wielkim zainteresowaniem zapoznałam się z zalecaną przez Ciebie
              lekturą ( przyznaję, mam ostatnio pewne zaległości).

              Zrozumiałam.

              Zrozumiałam, że czas na elektrowstrząsy. Dla mnie. Tak profilaktycznie. Bo też
              człowiek może wiedzieć do końca, jaka makabra zrodzi się w jego umyśle?

              pozdr. smile
              • Gość: vampir6 Re: przypisy- cenna wskazówka IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 25.08.03, 20:37
                n_eska71 napisała:

                > Vulture, z wielkim zainteresowaniem zapoznałam się z zalecaną przez Ciebie
                > lekturą ( przyznaję, mam ostatnio pewne zaległości).
                >
                > Zrozumiałam.
                >
                > Zrozumiałam, że czas na elektrowstrząsy. Dla mnie. Tak profilaktycznie. Bo
                też
                > człowiek może wiedzieć do końca, jaka makabra zrodzi się w jego umyśle?
                >
                > pozdr. smile
                A, Wy Neska nie krytykujcie, tylko pokazcie co potraficie! Mlode pisarki do
                pior!
                • n_eska71 700 !!! 25.08.03, 22:58
                  Gość portalu: vampir6 napisał(a):

                  > A, Wy Neska nie krytykujcie,

                  Och, Vampirze jeszcze mnie widocznie nie znasz. Ja mam taki nieco przekorny
                  sposób komplementowania autorów. Już nawet przyzwyczaili się do tego. smile))


                  >tylko pokazcie co potraficie!

                  Czasem coś tu (hm!) pokazuję, ale strasznie leniwa jestem.

                  >Mlode pisarki...

                  Jakie miłe zaszeregowanie. smile

                  A tak w ogóle to z czystego egoizmu stworzyłam ten post, bo chciałam mieć na
                  swoim koncie 700 wpis tego wątku!!! I udało się. smile))
                  • Gość: tegosław Re: 700 !!! IP: diak:* / 10.6.1.* 26.08.03, 01:03
                    n_eska71 napisała:

                    >
                    > A tak w ogóle to z czystego egoizmu stworzyłam ten post, bo chciałam mieć na
                    > swoim koncie 700 wpis tego wątku!!! I udało się. smile))


                    Matki zabijają swoje ledwo co narodzone dzieci, a Pani głupstwa w głowie...ehhh

                    A tak w ogóle to gratuluje tego 700 wpisu...ehhh
    • astir Re: griil - 5 08.09.03, 00:15
      Ach, dokąd
      ach, dokąd
      ten ilhan tak gna?
      i po co?
      i po co?
      w uporze swym trwa?

      Nie było powoli - jak żółw ociężale
      bo iluś pogonił Slayera wspaniale:
      mięśnie - w ruch
      płuca - puff
      iluś nasz to dzielny zuch.
      Przez jary, wąwozy i łąki kwieciste,
      kruszące się zbocza, doliny bagniste
      tak pędzi, tak leci na karku skręcenie
      w zdziwieniu zająca wydając się mgnieniem...

      A lato było piękne tego roku
      pełne zapachu powideł, zarumienione jabłkowo
      roześmiane chichotem dzieci spieszących -
      witaj szkoło!
      bezradne jękiem nauczycieli, zamknietych w koszu na śmieci -
      głowy ozdobą.

      ...omija konary zastygłe cierpieniem
      zostawia strumyki pochylonym cieniom.
      W zmaganiach z wichrami wychodzi zwycięsko
      dowodząc naturze swą wielką moc męską.
      Byłoby pięknie, byłoby wspaniale
      gdybyż się Slayer nie zaczął nagle zachowywać
      ciut...ospale...

      A lato było piękne tego roku
      lecz to nie Lew Rywin doczekał się wyroku
      lecz Królewna Śnieżka - sierotka
      przybita do drzwi listy Lutra
      anty - feministycznym wyrokiem 'winna!'
      - bidulka idiotka.

      ...i z rączej pantery łykającej przestrzenie
      nie zmienił się w strachliwą sarnę,
      zaimkiem męskim przerobioną w jelenia
      co stępem na wstępie a potem ćwierć - truchtem
      nie zastygł w bezruchu bezkształtnym kamienia
      nie mając siły kiwnać grzywą, ani butem...

      A lato było piękne tego roku
      i inne rośliny lub czasopisma zakwitły
      myślą malutkiego rozumku
      pojawiając się i znikając
      to nie ja - to on
      to nie my - to wy
      i tylko ministerialne sekretarki wołały:
      'ratunku!
      Lwie, nie darujemy ci tych nieprzespanych nocy,
      filutku!'

      ...Slayer - puff, ilhan - uff
      cały waleczny uleciał z nich duch.
      Pocąc się, sapiąc skwierczącym upałem
      Brnęli dalej do celu, lecz...z coraz mniejszym zapałem.
      Bo wrzesień tego roku stał słońcem w zenicie
      i nawet Slayer - choć zwierz bezduszny tylko -
      o kroplę deszczu modlił się skrycie...

      A lato było piękne tego roku
      altruistycznym skinieniem dłoni
      światowe konsylium pokój odtrąbiło.
      Radują się kunerczycy, raduja i szyici
      wszak znad konsoli zbrojeń zniknęli już bandyci.
      Więc cieszmy się wszyscy
      i pijmy do dna
      a jak!
      niech żyje bal

      ...bo po co? do kogo?
      dla jakich wartości?
      gdy ciało jest strzępem
      a duch zbiorem kości
      spalonych nie wiekiem
      (wszak iluś to uczeń)
      dla sprawy,
      szalę której zło wciąż przyciaga,
      on jedynym lekiem.

      słońce - żar
      ciało - war
      stopy - strup
      głowa - łup
      plecy - pot
      niebo - sa mo lot
      Eeee...?...samolot???

      Ze zdziwionych inteligentnie inaczej szerokootwartych ust ilusia wydostało się
      to egzotyczne słowo w samo południe, przesłane sygnałem nieziemskim zamroczonym
      oczom utkwionym w niebo. I były wrzaski, krzyki i tupoty. I były płacze,
      zaklecia, lamęty...Slayer wierzgał, ilhan biegał, próbując ściągnąć choć
      mgnienie uwagi pasażerów niezwykłego aeroplanu, ale...

      ...ale ci płynęli powietrzną autostradą z misja tak wielkiej wagi, że wszelka
      myśl o zabieraniu przydrożnych autostopowiczów nie licowała z jej przesłaniem:
      prezydenci grodów Łódź i Wrocław planowali desant na stolicę pod hasłem: nie
      będzie rząd robił nas w balona!

      No to po nas - iluś sapnął tyleż błyskotliwie, co niewątpliwie (jeszcze)
      zdroworozsądkowo, po czym...
      ...
      - Waść sie kcesz utopić w tem wrzontku?
      - Wszelki duch! przecież to nie Boże Narodzenie a Slayer już gada! A miało być
      światełko w tunelu i mgnienie całego życia...szerokozamkniętymi oczami, w
      przeczuciu ostatnich chwil żywota swego biedny ilhan poczuł na ciele wiew
      chłodnego powietrza i - wcale nie subtelne - szturchniecie w rozpalone ramię.
      - Chopie, ty nie nerwujsia, jeno pakuj goło dupe w troki, bo pany czekajo!
      W przebłysku nagłej odwagi iluś podniósł powieki: eeech...łazienka, lejąca się
      z prysznicowej słuchawki gorąca woda a on sam w pozycji embrionalnie - obronnej
      na przytulonym do rozgrzanego metalu brodziku...potknął się? zemdlał? zasnął?
      Nad sobą zobaczył zarośnięty łeb jakiegoś draba, trzymajacego w łapskach lnianą
      koszulinę.
      - Heee? - czyż można było w tej sytuacji powiedzieć więcej?
      - Śmigaj waść, jeno bystro bo mię się oberwie! Wskakuj w te szatki, na! - czyż
      mógł iluś (w swej rycerskości) odmówić tak żarliwie przedstawionej prośbie?
      ...
      Za drzwiami łazienki oczekiwała go niespodzianka. A nawet dwie: białogłowy,
      nie, nie tak! Tylko jedna z nich była włosa białego - ta wyższa, jej
      towarzyszka wzrostu lichego, brunetka. Czując się trochę jak nadmiernie
      przypieczony hamburger, szedł - prowadzony przez obie niewiasty - długim,
      ciasnym korytarzykiem w kierunku niby to holu, upiornego poświatą niebieskawo -
      fioletowego światła, sączącego się znad kamiennego sklepienia.
      Tam czarnulka wcisnęła przycisk obok drzwi nieoznaczonych i...czekali chwile na
      windę...do nieba?
      nie, nie, znowu nie tak!
      Chyba, że niebo miało swoja siedzibę na trzecim piętrze tej budowli.
    • huney Festyn i co z tego wynikło. 24.09.03, 11:05
      Bobek wyjrzał ze swojej nory wcześniej niż zwykł to robić. Zazwyczaj w południe
      jadał śniadania, ale dziś coś wyraźnie nie dało mu dłużej pospać.
      Głosy. Dużo głosów. Dobiegały znad Doliny, gdzie Bobek raczej nie chadzał ,a
      jeśli już, to starał się robić to niezauważenie.
      Pomyślał, że skoro już wstał, niech przynajmniej się dowie po co.
      Z tym postanowieniem wyruszył ze swojej nory, nie tknąwszy przedtem śniadania,
      nucąc pod nosem wyliczankę o rozdeptanych po drodze kwiatkach, powoli kierując
      się do Doliny, jak miał w zwyczaju zaglądając jeszcze to tu to tam.
      Tak oto zbliżał się na skraj lasu, dostrzegając daleko wysoki, spiczasty
      monument, a głosy i nawoływania stały się wyraźniejsze. Bobek, nim zdołał się
      wszystkiemu przyglądnąć schował w kępie trawy.
      Wyjrzawszy dostrzegł całe zamieszanie. Uwijano się ogółem- zwijano kable,
      rozwieszano lampiony, przynoszono i zanoszono, odpakowywano i zapakowywano,
      układano to zaś przestawiano, a ponad wszystkim tym górował potężny namiot.
      .-Oooo...- wyraził swoje zdumienie- Pole, a na polu cyrk...
      Wbrew jego przypuszczeniom cyrk to wcale nie był, choć wokół kręciło się pełno
      zwierzątek, lecz był to widok powszedni w Dolinie, jako że główna część jego
      mieszkańców stanowiły właśnie one.
      Bobek podczołgał się jeszcze bliżej, starając nie wzbudzić zainteresowania
      kępką traw, która mimo bezwietrznej pory falowała jako żywa.
      Przeczekał w tym ukryciu chwil kilka, a potem jeszcze z parę. Wreszcie
      zaniepokojony nagłą ciszą ocenił sytuację przez szczelinę w gęstym poszyciu
      przy czym stwierdził, że jako niezauważony nie ma szans odwrotu.
      Wielka scena. Dużo, dużo przybyłych; tak dużo, że Bobek przy pierwszej
      dziesiątce stracił rachubę. W dodatku wszyscy siedzieli nieruchomo, przed
      nim, i za nim, wpatrzeni naprzód przed siebie i zasłuchani. Bobek specjalnie
      nie interesował się tym, co interesowało wszystkich, poza jedną rzeczą - Bobek
      dostrzegł Muminka. Muminek siedział, ale nie tak jak inni w skupieniu przed
      widowiskiem. Muminek trzymał na kolanach coś czego Bobek nie był w stanie
      dostrzec, ale to, że Muminek trzymał w ręku pióro swojego Tatusia- dostrzegł.
      Muminek w dodatku siedział na uboczu, sam, bez przyjaciół
      Bobek gryzł się z myślami, i długo by to dalej robił, gdyby nagle nie okazało
      się, że czas na przerwę. Tłumy podniosły się ze swoich miejsc, podniósł się
      także gwar. Bobek ukradkiem opuścił swoją kryjówkę, raczym chodem kierując się
      w stronę Muminka.


      Muminek wykorzystał przerwę na to, na co inni- zaznaczył swoje miejsce
      zeszycikiem, zakładając stronę piórem, po czym udał się w stronę swoich
      przyjaciół, których dostrzegł. Migotka, Ryjek, Mała Ni, Migotek (Włóczykij jak
      zwykle samotnie na stoku oglądał to wszystko, dymiąc fajkę.)
      -Muminku, czy to nie Bobek przypadkiem?- odkryła obecność Bobka panna Migotka.
      -A niech mnie!- zawołał Muminek, ponieważ Bobek zajęty zawartością jaką
      zawierał zeszyt kompletnie nie zwracał uwagi na to, co się wokół niego dzieje.
      Bobek nie miał zamiaru porzucać lektury, kiedy zobaczył, a raczej usłyszał
      wykrzykującą Mała Ni i pędzącego ,Muminka. Włożył zeszyt pod pachę, obrócił się
      na pięcie i rzucił do ucieczki.
      Muminek nie rezygnował. Bobek tym bardziej, a pierwsze drzewo jakie napotkali
      zadecydowało o jego przewadze.
      -Bobek! Oddawaj, co nie twoje!!!!- Bobek zwinnie wskoczył na drzewo, a z niego
      na następne, i jeszcze dalej na kolejne; dotarłszy w ten sposób do alejki
      usadzonej drzewkami cytrynowymi- przysiadł. Wymachując nogami oddałby się z
      poświęceniem zgłębianiu rękopisu Muminka, gdyby nie to, że natręt nie dając za
      wygraną dopadł alejki u stóp.
      -Bobek!
      -A czego?
      -Bobek, w tej chwili oddawaj mi...
      -A nie oddam- Bobek z werwą przetasował kartkami- To się bardzo ciekawie
      zapowiada, szkoda tego na Twoje pisanie.
      -Bobek!!!!
      Ale Bobek już nie słuchał.
      -Jutro zapomnisz, że cokolwiek napisałeś! Żegnaj, hehehehe!!!- to mówiąc
      niebezpiecznie przechylił się do tyłu i spadłby. Muminek już przygotował się na
      przyjęcie chuligana- ale tyle go widział. Bobek, zręczne stworzenie, miał w
      zapasie gagów na pęczki.
      Nieprędko nadbiegli panna Migotka, Ryjek i Mała Ni. Zastali Muminka pod
      drzewkiem, siedzącego na trawie. Muminek uważnie obierał twardą skórkę z
      żółtego owocu, przepołowił go po czym z rozmysłem umieścił w swoim pyszczku.
      Gdyby teraz wiedzieli, o czym Muminek rozmyśla- do końca życia nie tknęli by
      cytryn.


      Wrócili do domu. Z werandy doleciał ich zapach świeżo ugotowanej kawy,
      bezkofeinowej, gdyż Mama Muminka uważała, iż na noc dzieci nie powinny
      spożywać pobudzającego napoju. Choćby przeto dlatego, iż biedny Muminek
      popadał w bezsenność, a przynajmniej tak wydawało się troskliwej Mamie. Muminek
      zaś uważał, iż jest na odwrót- pięć godzin snu to stanowczo w sam raz. Poza
      tym, chciał jak najwięcej przebywać w towarzystwie Włóczykija, który często
      wyruszał na swoje samotne wojaże... Od czasu festynu, gdy Włóczykij zamienił
      piszczałkę na gitarę ciosaną w drewnie i strunami z końskiego włosia, ich
      przyjaźń umocniła się jeszcze bardziej.
      Tata Muminka cierpliwie wysłuchując opowieści syna, głaskał wylegujące się na
      jego własnym fotelu kocięta. Nie miał serca ich stamtąd przegonić. Niech sobie
      śpią przecież. Dość miejsca na kanapie.
      -Kochanie, nie uważasz, że noce są za chłodne, by zamykać je w szopie? Mogą się
      zaziębić.
      -Tatusiu...
      -Kochanie, myślę, że w salonie będzie im wygodnie. Chyba, że wolisz postawić
      koszyk obok własnego łóżka.
      -Niech pan tak zrobi, Tatusiu Muminka- poradziła Mała Ni, włażąc na krzesło w
      butach. Nic nie mogła poradzić na swój niski wzrost- mierzyła niecałe
      osiemdziesiąt trzy centymetry. A nawet jakby mogła, to i tak by tego nie
      zrobiła- za dużo rzeczy uchodziło jej dzięki temu na sucho. Wsadziła palec do
      słoika z konfiturą i patrząc w sufit rzekła- Ja to bym tego Bobka na pal
      nabiła. Albo na palec- zachichotała.
      -Niech ona tę rękę wyciągnie z tego dżemu!- Ryjek skakał wokół stołu, cierpiąc
      widoki naruszonego specjału Mamusi Muminka.
      -A dlaczego, Mała Ni?- zainteresował się Tatuś.
      -A bo tak. Bobek to w ogóle paskuda jest- Mała Ni oblizując kolejny raz palec,
      spojrzała na Muminka.- Muminek wie, dlaczego.
      -Muminek wie?- zdziwił się Tatus- A co Muminek ma wspólnego z Bobkiem?
      -Bo Bobek ukradł notatki Muminka- rozpędził się Ryjek, lecz coś nagle nabiło mu
      guza.
      -Ukradł, ukradł. Bobek to przestępca- Mała Ni niepostrzeżenie znowu pojawiła
      się na krześle- Zamkną go, prawda??? Zapudłują. Zakonserwują. Haha. W sosie
      własnym
      -Jeszcze by tego brakowało - mruknął obrażony Ryjek. Czuł jeszcze efekty
      pogoni- poza tym wstyd mu było, że Mała Ni miała chody szybsze od niego.
      -O, to bardzo nie ładnie ze strony Bobka- orzekł zbity nieco z pantałyku Tatuś.
      Właśnie pełen wyrzutu wzrok Muminka przypomniał mu, o czym do niego
      rozprawiano.
      -Bobek to kryminalista! Lista!!- rozemocjonowała się Mała Ni- Tatusiu, kiedy
      spiszesz dla mnie listę moich ulubionych piosenek, tak jak obiecałeś?
      Włóczykij obiecał za to zagrać je na gitarze, a ja obiecałam nie śpiewać tym
      razem- zachichotała i długo nie mogła się uspokoić.
      -Bobek to nie żaden kryminalista, Mała Ni- spokojna jak zawsze Mama Muminka
      postawiła dzbanek a kawą na stole. Mała Ni i każdy kto choć raz gościł w
      Dolinie Muminków zawsze zapach kawy kojarzył z ciepłem jakie nierozerwalnie
      wiązało się z Mamą.- Bobek to ktoś, kto stara się zwrócić na siebie uwagę.
      Może brakuje mu kogoś z kim mógłby się pobawić?
      -W lesie pełno jest misiów i innych stworzonek, które z pewnością chciałyby go
      bliżej poznać- podsunął Ryjek, jak to on do kawy dosypując trzy łyżeczki cukru.
      Po chwili dodał jeszcze jedną, zamieszał, łyknął i się zakrztusił.
      -Muszę mu odebrać moje notatki nim ktokolwiek je zobaczy- postanawiał Muminek-
      Czy ktoś wie, gdzie on właściwie mieszka?
      Mamusia spojrzała na Tatusia.
      -Powinieneś rozmówić się z Piż
      • huney Re: Festyn i co z tego wynikło.c.d. 24.09.03, 11:07
        C..D, bo zezarło.


        Mamusia spojrzała na Tatusia.
        -Powinieneś rozmówić się z Piżmakiem. Dużo wie na temat rzeczy, które dzieją
        się w lesie i nad brzegiem morza. Pewnie i o Bobku niejedno. - powiedział
        Tatuś.
        -Dobry pomysł! Jutro wyruszymy wszyscy tak jak tu jesteśmy, oczywiście oprócz
        Tatusia, który pilnować będzie kotków i oprócz Mamusi, która będzie nas
        zmęczonych wędrowców wypatrywać jak przystało.- zakomenderowała Mała Ni, po
        czym wsadziła palec do dżemu.


        -Ale Piżmak o tej porze jeszcze śpi- bronił się Muminek przecierając
        zapuchnięte oczy. Mała Ni nieubłagana, ciągnęła Ryjka i Muminka, rozespanych,
        po wszelkich dołach, nierównościach i zapaściach.
        -Dalej! Uwaga, dołek!!- zakrzyknęła wesolutka, przeskakując jak rącza sarna.
        Ryjek i Muminek, w ogóle niczego nie zauważyli, przeszli nad dołkiem szerokości
        jednego kroku. Stoczyli się do wąwozu. Mała Ni przed nimi, trasę układając jak
        najbardziej pod swoją szczytną formę.
        -Mnie się wydaje, że Piżmak mieszka gdzieś bliżej- Ryjek już dochodził do
        siebie- W ogóle nie pamiętam tylu pagórków ile do tej pory przeszliśmy.
        -A mnie wszystko jedno- Muminek ziewnął- Byle dostać Bobka.
        -Bobek, bobek- zanuciła Ni na tylko sobie znaną melodię- A czyż to nie Piżmak
        we własnej osobie, tam daleko, przed nami?
        Muminek i Ryjek wytężyli oczy ,przy czym ten drugi wyraził dość jasno, że to
        nie on równocześnie z potwierdzeniem pierwszego. Mała Ni machnęła ręką na
        niezdecydowanie, po czym dała susa w gęste trawy, znikając im z oczu raptownie.
        W niecałą chwile później pokazała się u podnóża pagórka, przytomniejącego z
        wolna Muminka i oprzytomniałego Ryjka zostawiając u góry. Ryjek stwierdził, że
        mu na próżno pokonywać trasy tempem Małej Ni- tak czy siak ona zawsze będzie na
        przedzie. Chyba, że odcinek z góry na dół przebyła turlając się. Ryjek nie
        próbował się turlać, ale pomyślał, że zawsze można odkryć jakieś nowe talenty.
        Kiedy chwile później, w tempie nieco dłuższym niż Mała Ni pojawił się na dole,
        Muminek niezgrabnie a spiesznie schodzący ze zbocza zawołał do zaskoczonych
        zjawiskiem : -Rzucił się po prostu!... Po czym Mała Ni wybuchnęła śmiechem
        iście szatańskim. Piżmak nakręcił wąsa na pazur zaabsorbowany motywacją Ryjka,
        natomiast sam Ryjek spłonął rumieńcem wpadki.
        -Bobek- zamyślił się Piżmak, jako ze był bardzo mądry, choć unikał
        odpowiedzialności jaka niesie za sobą wiedza, pozwolono mu się namyślać długo i
        z efektem.-Znam, znam.
        -Miejsce jego zamieszkania też?- dopytywała się Ni- Idziemy złoić mu skórę.
        Pizmak cmoknął niezdecydowanie.- Ja się do bójek nie mieszam. Nie mogę wam w
        takim razie powiedzieć, gdzie Bobek przebywa.-widząc zawiedzione miny dodał-
        Ale zapytajcie tych tam na skraju lasu.
        -Ale przecież tam nikt nie mieszka!- zawołał z rozpaczą Muminek, wypatrując
        drugiego końca polanki, gdzie postawiono budynek z surowego drewna. Dom to z
        pewnością nie był- nikt w Dolinie ani poza nią nie budował tak wielkich domów-
        jeśli już, to dla kilku spokojnych rodzin.. Poza tym rzadko kto decydował się
        na sąsiedztwo bliższe niż za rowem.
        -A ja bym chciała tam pójść, zobaczyć- Mała Ni wspięła się na palce, wytężając
        wzrok ponad trawy. Natomiast Ryjek w swoim zwyczaju miał jak zwykle obiekcje.
        -Proszę bardzo, idźcie. Ja tu sobie grzecznie poczekam na trawie- usiadł i tak
        się zaparł, że nawet Piżmak był bezradny.
        -Zostaw go, Muminku. Tu nie pomogłyby nawet naleśniki twojej Mamusi.- żachnęła
        na Ryjka Mała Ni i stanowczo ruszyła do przodu. Muminek zaproponował jeszcze
        Piżmakowi ewentualną wspólną wyprawę do tajemniczego domu- ale Piżmak miał tyle
        spraw od rana na głowie, że tylko pożegnał się, po czym dodał:- W dodatku
        Piżmaki nie sypiają w nocy- czym wprawił Muminka w konsternację i poszedł
        sobie.
        Mała Ni już była przy drzwiach wielkiego domostwa, kiedy Muminek ledwo ją
        dogonił.
        -Wchodzimy- zdecydowała Ni.
        Muminek nie zdołał powstrzymać Małej Ni, która drzwi otwierając kopniakiem, nie
        czekała na zaproszenie. Muminek wiedział, jak kończą się takie historie- i mógł
        się domyślać, jak zakończy się i ta, jeśli nie okiełzna zapału Małej Ni.
        Nim cokolwiek zdołał powiedzieć, oczom ich ukazała się ogromna sala. Mała Ni
        tylko na moment dała się zdezorientować, w chwilę później ruszyła na przód.
        -Dzień dobry- przywitał się grzecznie Muminek, jako że mimo trudnego wieku
        nadal był bardzo dobrze wychowanym, miłym trollem.
        -Przyszliśmy się tutaj czegoś dowiedzieć- Małą Ni nie bawiły ceregiele. Wielki
        włochaty stwór nachylił się nad nią ciekawie.
        -A czego taka mała dziewczynka jak ty szuka w karczmie?- wyraził swoje
        zainteresowanie.
        -Tylko nie mała!- obruszyła się Mała Ni-Tylko nie mała! A poza tym, to jestem z
        Muminkiem- wielki włochacz wzbudziłby nie małą sensacje w dolinie pełnej małych
        i maleńkich stworzonek, a już na pewno siałby przerażenie pośród bobkopodobnych
        i nie urwisów. Tylko Mała Ni się go nie przestraszyła- Muminek jest już prawie
        dorosły. Muminku, pokaż się!
        -Mała Ni, uważam, że naprawdę to nie miejsce w którym moglibyśmy się
        czegokolwiek dowiedzieć- bronił się Muminek przed podejściem do włochacza.
        Włochacz nie wzbudzał jego zaufania. Na czubku jego głowy pokrytej wijącymi się
        jak sitowie włosiem dostrzegł bowiem rogi. Nie rogi, a właściwie- różki, lub
        cokolwiek by to nie było, nasuwało dziwne skojarzenia. Włochacz zobaczywszy
        jego wahanie, rozciągnął w uśmiechu usta ukazując całkiem przemiłą kolekcję
        kłów i ostrych siekaczy. Mała Ni była zachwycona. Już już chciała zapytać, czy
        pan włochacz nie byłby tak uprzejmy, by nastraszyć nimi Bobka, kiedy Muminek,
        który dotąd uwagę poświęcał włochaczowi rozejrzawszy się po sali nie
        zakrzyknął „HA!” i nie rzucił się na przód. W sali zakotłowało się natychmiast-
        ktoś przewrócił krzesło, podniosły się głosy, a potem z szuraniem przesunięto
        stół.
        -Bobek!- zawołała Mała Ni rozpoznając sytuację błyskawicznie, porzucając
        włochacza i kierując się na pomoc Muminkowi.
        -No co?- sarknął z podłogi Bobek przygnieciony muminkowym kolanem.
        -Mamy cię!- ujadała Mała Ni - Co teraz z nim zrobimy? Zrzucimy z dachu?
        Połamiemy kołem? Co wolisz, Bobku?
        -Wypuśćcie- stęknął zduszony Bobek. Włochacz nie pozostał obojętnym na rozbój w
        swojej karczmie. Nadciągnął z chmurą gradową na czole.
        -Co tu się dzieje, dzieci, przestańcie się bić w tej chwili, to nie plac zabaw-
        zarządził spokojnie, po czym zdjął Muminka z Bobka i przytrzymał Małą Ni.
        -To złodziej!- Mała Ni kopnęła powietrze- Bandyta! Jeszcze na wolności !
        -Istotnie jesteś, jak wyraziła się ta młoda dama- bandytą?- zwrócił się do
        Bobka włochacz. Bobek strzepując z futerka kurz wzbił tumany, poprzez które
        ukradkiem spojrzał to na Muminka, to na włochacza.
        -Nie jestem- odparł- Pożyczyłem sobie coś tylko od Muminka.
        -Pożyczył i nie chce oddać!- poprawiła Mała Ni, uspokajając się nieco.
        -Czy to było coś kosztownego?- zaniepokoił się włochacz.
        -Eeee... nieee.- zmieszał się Muminek bardzo.
        -Czy Bobek może to zwrócić tu i teraz?- zapytał Bobka włochacz.
        -Jasne, że może- odparła na to Mała Ni.
        -Ale nie mam tego przy sobie-Bobek użył wykrętu.
        -A więc gdzie to masz?
        -W ogóle tego nie mam- Bobek odsunął się przezornie, bo Muminek zastrzygł
        uszami, a Mała Ni spojrzała na włochacza.
        -W takim razie- powiedział- będziesz musiał Muminkowi podarować coś swojego.
        Może tak być, Muminku?
        -A bitka?- zawiodła się Mała Ni - rzucanie krzesłami, stołami i Bobkiem?
        Bobek nie wyglądał ,jakby ten pomysł szczególnie mu się spodobał.
        -Porzuć takie zamiary, młoda damo- uśmiechnął się włochacz- to porządny lokal,
        porządki miewa gruntowne i bez tego.
        -Niech będzie- Muminek zmarkotniał raptownie.- ale wątpię, czy Bobek ma chociaż
        jedną rzecz tak cenną jak moje notatki.
        Bobek nie odpowiedział.


        -Ciekawa jestem, gdzie podział się rękopis Muminka- Migotka razem z Mama
        Muminka, Tatusiem, Ryjkiem i samym Muminkiem siedzieli na werandzie zażywa
        • huney Re: Festyn i co z tego wynikło.c.d.2 24.09.03, 11:09
          Co te posty takie jakieś niepojemne... Aż głupio, ale cd.2

          -Ciekawa jestem, gdzie podział się rękopis Muminka- Migotka razem z Mama
          Muminka, Tatusiem, Ryjkiem i samym Muminkiem siedzieli na werandzie zażywając
          wspólnej chwili relaksu.
          -Przepadł już chyba na wieki- westchnął Ryjek. Sam był .bardzo ciekaw
          właściwie co tez za tajemnice pospisywał Muminek w swoim zeszyciku. I przykro
          mu było, że Muminek jakoweś posiadał.
          -Ech. Może to i dobrze- westchnął tym razem Muminek.
          -Nie martw się- pocieszył Tatuś- Jeszcze nie raz, nie dwa napiszesz coś
          swojego. A tak a propos, Muminku, to co to właściwie było?
          Muminek spojrzał na Mamę, to na zaciekawiona Migotkę i na rozdziawionego Ryjka.
          -Skoro i tak go nie odzyskam, to już nie żaden sekret- Muminek wypił duszkiem
          nalaną przez Mamusie kawę bezkofeinową.
          -No???- ponaglał Ryjek niecierpliwie.
          Muminek odetchnął.
          -Festyn był tak udany, że pomyslałem sobie, że szkoda byłoby go nie
          upamiętnić...
          -Rzeczywiście -przytaknał Tatuś, przypominając sobie wszystko- Rzadko kiedy
          zdarzają się takie tłumy na widowni.
          -I rzadko kto odważy się zorganizować to wszystko- westchnął Ryjek nie wiadomo
          już który raz. Marzyło mu się zrobić coś wielkiego- może wyruszyć z Włóczykijem
          na wyprawę... Walczyć z potworami morskimi... A może zorganizować wielki
          festyn dla wszystkich zwierzątek na całej ziemi...
          -Festyn rzeczywiście był niezapomniany.- potwierdziła Mama Muminka, Migotka
          dodała;
          -Migotek zainteresował się ta nową muzyką. Od samego rana składa, wyciąga,
          nawija, podkleja, aż w końcu jak nie rąbnie!... aż uszy bolą!!!
          -To jakiś nowy nurt- zamyślił się Tatuś- pozwolono wejść mi za scenę- pełno
          garnków, patelni, łyżek drewnianych, rurek i przyrządów co do których nigdy bym
          nie przypuszczał, że mogą razem brzmieć tak zgrabnie.
          -Ale Migotkowi ciągle mało- zmartwiła się Migotka- Szklanki z wodą to już dla
          niego przeżytek. Wczoraj wymyślił pudło.
          -Pudło?
          -Pudło. Które samo gra. Wciska się jeden guziczek- i słychać odgłos. Wciska się
          drugi- a tu inny. Wczoraj wcisnął kilka...- Migotka wzdrygnęła się.
          -Naraz?- przeraził się Ryjek.
          -NARAZ!- zawołała Migotka rozpaczliwie -Ten festyn przewrócił mu w głowie!
          Prawie go nie poznaję! -Hmm, twój brat Migotek to rozsądna osoba-
          zawyrokował Tatuś- A właśnie. Nie widziałem go od zakończenia festynu.
          -Jest tak zajęty tym co robi, że sama się z nim nie widuję-chlipnęła sobie
          Migotka.
          -To może okazać się nawet groźne- Ryjkowi zjeżyła się sierść na całym ciele. I
          nie wiadomo jak dalej potoczyłaby się dysputa, gdyby Muminek w porę nie
          dostrzegł dwóch postaci wolno wspinających się na wzgórze. Goście bez zakłóceń
          dotarli na sam szczyt i wtedy Muminek, jako że odznaczał się wzrokiem
          najbystrzejszym, zawołał:
          -Włóczykij i Mała Ni!
          Istotnie to byli oni. Mała Ni przebierała nóżynami, skacząc, sadząc susy i
          podbiegając za co chwila wyprzedzającym ją Włóczykijem. Włóczykij zaś
          zasunąwszy rondo kapelusza na oczy podążał naprzód szybkim marszem, nie zrażony
          pętającą się pod nogami kruszyną. Trzymał jak to on, oparty o ramię węzełek na
          długim drewnianym kiju. Wymieniwszy grzeczności z wszystkimi usiedli do stołu.
          Mała Ni zachowywała się cichutko, prawie jak myszka.
          -A coś ty taka spokojna- nie dał się zwieść Ryjek.
          -Maruda.- odparła na to ona, częstując się kawałkiem ciasta z wiśniami.
          -Dawno cię tu nie było, Włóczykiju- zwrócił uwagę Tatuś Muminka- Wpadaj do nas
          częściej.
          -Ale najpierw, nim znowu to zrobisz, napij się herbaty i poczęstuj- podsunęła
          filiżankę i talerzyk Mamusia.
          -Dziękuję- Włóczykij wyciągnął swoją fajkę i dłubiąc w niej powiedział-
          Niedługo znowu wyruszam, ale przedtem przyniosłem coś dla Muminka.
          Mała Ni nie czekając polecenia wydobyła z węzełka jakiś przedmiot. Coś
          zaszeleściło i oto przed Muminkiem na stole i oczom zainteresowanych ukazał się
          zwitek pomiętych kartek.
          -Niedużo zdołało się uratować, ale myślę, że i z tego się ucieszysz- Włóczykij
          wypuścił kilka kółek.
          -Ale jak to... kto to.. i skąd?- Muminek drżąca łapką dotknął zwitka.
          -Czy to są te twoje notatki, Muminku?- zapytała panna Migotka przypatrując się
          badawczo. Tatuś Muminka z żalem stwierdził ,ze na gruby brulion, jakiego
          oczekiwał to nie wygląda (Tatuś sam namiętnie pisywał).
          -Ja to znalazłam! Ja to znalazłam!- wołała z dumą Mała Ni, podczas gdy Muminek
          ostrożnie oddzielał kartkę od kartki.
          -Muminku, daj przeczytać!- Ryjek był niecierpliwy.
          -Ja to znalazłam, ale Włóczykij wyciągnął.
          -Jak to wyciągnął? Trzeba było wyciągać?- zdziwił się Tatuś.
          -Notatki pływały! Chciałam z nich zrobić stateczki i puścić z nurtem. Ale
          Włóczykij nie pozwolił, bo poznał że to Muminka.
          -Więcej w tym zasługi Małej Ni niż mojej- Włóczykij puścił kolejne kółka- Gdyby
          nie ona, notatki pozostałby nie zauważone. Zapewne ktoś porzucił je nieco
          wcześniej, a rzeka przyniosła je dalej. Mała Ni znalazła je w trzcinach na
          drugim brzegu.
          Mama Muminka nawet nie bardzo miała ochotę skarcić Małej Ni za takie
          niebezpieczne zabawy wobec faktu, że notatki wreszcie się odnalazły, a Muminek
          poweselał.
          -A co z Bobkiem?- zapytał Tatuś Muminka, zaciągając się tytoniowym dymem z
          fajki Włóczykija.
          -Bobek? Zniknął i tyle-odparł Muminek, wręczając Ryjkowi rękopis
          -Niech no się tylko spróbuje tutaj pojawić- zdążył wyrzec nieuważnie Ryjek, po
          czym wsiąknął na dobre.
          Tatuś Muminka podczytywał Ryjkowi przez ramię, od czasu do czasu wydając z
          siebie okrzyk zachwytu pod adresem syna, Mama Muminka dolewała wszystkim kawy
          bezkofeinowej, Mała Ni kręciła z ciasta gałeczki, Ryjek czytał, czytał i
          jeszcze raz czytał, Włóczykij kopcąc fajkę marzył o dalekich podróżach z gitarą
          u ramienia, Migotka przyglądała się bawiącym kociętom, a Muminek, po raz któryś
          znowu dostrzegł nadchodzącego podróznika u stóp pagórka.
          Dopiero, kiedy podróżnik zbliżył się na tyle, by móc go rozpoznać, rzekł-
          -Bobek idzie.
          Nie uczyniło to zamieszania, Ryjek nie przerwał czytania, Mała Ni tylko z
          jeszcze większym zapałem poczęła kręcić.
          Bobek zbliżał się miarowo, wyglądało to jakby co chwila przeżywał napady
          wątpliwości i tylko to, iż go dostrzeżono powstrzymuje go przed ucieczką.
          -Ależ co on tam niesie?- zainteresował się Tatuś Muminka, wytężając wzrok.
          -Wygląda, jakby zamierzał się tutaj wprowadzić - podsunął Włóczykij, nabijając
          fajkę.
          -Wprowadzić? Po tym wszystkim tak po prostu?- nie mógł uwierzyć Muminek.
          Ponieważ rodzina muminków była raczej towarzyska i gościnna, nikogo nie
          zdziwiłby zamiar Bobka.
          -A może niesie tam swoje skarby?- przypuszczała Mała Ni gałeczki układając w
          piramidkę.
          -Skarby?- powtórzył czujnie Ryjek odrywając się od czytania- Gdzie?
          -U Bobka.
          -Dzieci, cisza. Macie być miłe- upomniała Mama, po czym wyszła Bobkowi na
          spotkanie.
          Bobek zatrzymał się w pewnym oddaleniu, dość płoche sprawiając wrażenie. A co
          jeśli rzeczywiście go teraz napadną? I zwiążą? O, Włóczykij. Ten to na pewno ma
          pomysły...
          -Bobku! Choć tu do nas- zawołała Mama jak najuprzejmiej.
          Bobek stał twardo. W rękach kurczowo trzymał koszyk, troskliwie okryty
          listowiem. Milczał.
          -Bobku- powtórzyła Mama bez nacisku-Może napijesz się z nami herbaty?
          Muminek dokładał wysiłków, by nie okazać po sobie jak bardzo nie cierpi tego
          Bobka, za to Mała Ni bez skrępowania zaczęła obrzucać Bobka wcześniej
          przygotowanymi kulkami wydając przy tym złośliwy rechot.
          -Wolę nie. Ale ja tu mam coś dla Muminka- Bobek postawił koszyk na ścieżce, po
          czym obróciwszy się uciekł.
          -Uważaj Muminku- ostrzegł przyjaciela Ryjek- Nie ufałbym Bobkowi.
          Muminkowi pot wystąpił na czoło.
          -Co to może być?- zastanawiała się panna Migotka, wyobrażając sobie nie wiadomo
          co.
          -Pewno złote łańcuchy, drogocenne korale i pieniędzy całe mnóstwo. - odparła
          Mała Ni- Leśne zbóje zawsze maja pełno skarbów.
          -Może nie powinieneś tego stamtąd ruszać, Muminku?- zaniepokoiła się Migotka,
          choć wizja Małej Ni brzmiała tak pociągająco. Muminek szu
          • huney Re: Festyn i co z tego wynikło.c.d.3, ostatnia 24.09.03, 11:10
            -Co to może być?- zastanawiała się panna Migotka, wyobrażając sobie nie wiadomo
            co.
            -Pewno złote łańcuchy, drogocenne korale i pieniędzy całe mnóstwo. - odparła
            Mała Ni- Leśne zbóje zawsze maja pełno skarbów.
            -Może nie powinieneś tego stamtąd ruszać, Muminku?- zaniepokoiła się Migotka,
            choć wizja Małej Ni brzmiała tak pociągająco. Muminek szukał rady w oczach
            Tatusia i Mamusi. Nie zależało mu ani na skarbach, ani na bogactwie. Był tylko
            ciekaw.
            -W razie czego zawsze możesz to wyrzucić- odezwał się Tatuś.
            Muminek wymienił jeszcze tylko spojrzenia z Włóczykijem, który zgasił swoją
            fajkę. Muminek odchrząknął i powoli skierował się ze schodów werandy ku ścieżce.
            Wraz z coraz mniejszym dystansem, jaki dzielił Muminka od kosza, ten rósł w
            oczach razem z groźbą przykrej niespodzianki. A co jeśli Bobek okrutnie sobie
            zażartował napełniając go wszelkimi oślizgłymi, pełzającymi i wijącymi się
            stworzeniami? Bobek mógłby to zrobić. Nie lubił przecież nikogo z Doliny, nie
            mówiąc już o tym, że nikt go się tutaj nie spodziewał. Nikt poza tym nie
            oczekiwał od Bobka przeprosin, ani jakiegokolwiek wyrazu skruchy.
            -Muminku!- rozległ się zaniepokojony głos Migotki.
            -Co się dzieje?- Mała Ni powstrzymywana jedynie przez nowe ciastko z wiśniami
            nie rzuciła się Muminkowi na ratunek.
            -Wszystko w porządku- odkrzyknął Muminek, choć sam nie był tego pewien. Koszyk,
            kiedy go wziął w swoje łapki był raczej ciężkawy. Muminek, kuśtykając pod jego
            ciężarem, dotarł przed schody.
            -I co tam, co tam jest?- Ryjek pokręcił się na krześle, ale nie odważył ruszyć.
            -Jeszcze nie sprawdziłem...
            -Ostrożnie, tylko tego nie upuść- Mała Ni miała teraz najgorsze przeczucia, ale
            nie powiedziała nic strasznego.
            Migotka przycisnęła łapki do swego pyszczka, by powstrzymać bicie serca,
            Włóczykij na nowo nabijał fajkę, używając do tego celu trzonka łyżeczki do
            herbaty Mamusi Muminka, Mamusia niewzruszona, ale przejęta dolewała każdemu
            nową porcję kawy, a Tatuś rozmyślał, że jeżeli to teraz będzie miało zamiar
            zrobić im krzywdę, to jeśli on dozna krzywdy największej- jako głowa rodziny-
            albo jego Pamiętniki pozostaną niedokończone, a listy nie spisane, albo Muminek
            przejmie je w charakterze dziedzictwa i sam dokończy dzieła. Ryjek, pełen
            sprzecznych uczuć i myśli, sam nie wiedział, kiedy podniósł się ze swojego
            krzesła i rzucił się ku Muminkowi, który nie przeczuwając niczego powoli
            wspinał się po stopniach, koszyk trzymając w obydwu łapkach. Ponieważ Ryjek
            zaplątał się jedną nogą w nogi od krzeseł, a także nie uczynił wystarczająco
            dużego zwrotu, by móc się uchwycić poręczy- runął pełen jak najlepszych
            intencji na koszyk i na Muminka, wrzeszcząc i wierzgając, przerażony. W
            jednej chwili wszystko się zakotłowało- Muminek i Ryjek gruchnęli ze schodów o
            trawnik, Migotka wydała z siebie przeciągły pisk, Mała Ni zakrztusiła się
            śmiechem i ciastkiem- Włóczykij natomiast dymem. Tatuś i Mamusia nie zdążyli
            zareagować, kiedy koszyk wyleciawszy z powietrze z całą swoją zawartością jak
            jedna wielka bomba, eksplodował o ziemię tuż obok Ryjka, rozsiewając na około
            jak kamień twarde pociski.
            Ryjek odczuł atak boleśnie.
            Wybuch gromkiego śmiechu obudził w nim niejasne uczucie zawodu i podziałał
            jak kubeł zimnej wody. Ale Ryjek nie miał ochoty na śmiech, choć śmiał się
            także Muminek.
            Wreszcie, pełen niezrozumiałej godności i rozsądku, zdecydował się spojrzeć w
            oczy prześmiewcom.
            Podniósł wzrok znad skulonych ramion i w lot pojmując co zaszło, wyszeptał
            tragicznie:
            -...cytryny?...



            Cholerna sygnaturka.
            • coal_chamber79 Re: Festyn i co z tego wynikło.c.d.3, ostatnia 24.09.03, 16:00
              Osoby o ponadprzeciętnych skłonnościach grafomańskich proszone są o niepisanie
              w tym wątku.
              • eliza_orzeszkowa chwila moment 24.09.03, 16:26
                coal_chamber79 napisał:

                > Osoby o ponadprzeciętnych skłonnościach grafomańskich proszone są o
                niepisanie
                > w tym wątku.


                Ale ja jeszcze nawet nie zaczęłam!!!
            • astir Re: Festyn i co z tego wynikło.c.d.3, ostatnia 25.09.03, 21:52
              Huney, jesteś wielka!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!................smile))))))))))))))))....
              • huney Re: Festyn i co z tego wynikło.c.d.3, ostatnia 26.09.03, 06:17
                Dzięki Astir. W rozpędzie załozyłam nawet specjalny wątek z podziękowania mi.
                Umieściałm tam nawet Twojego nicka !!!! smile
                • Gość: jack9 Hmm IP: 80.51.237.* 26.09.03, 07:43
                  Wszyscy piszą to pomyslałem ze ja tez spróbuję ...
                  Ale mam tylko wstęp do scenariusza ...
                  Grupa młodych ludzi - teddy, vulture, pizmak, ilhan, aislinn, gregkor,
                  nikka, madee, janek - wpadają na pomyśl na zabicie nudy - w miejscach
                  publicznych udają idiotów. Gdy zaczynają "przedstawienie" w knajpie Iluzion
                  personel pozbywa się ich z ulga mimo że nie płacą wysokiego rachunku. Własnie w
                  Iluzjonie spotykają ...
                  - i tu własnie kończą mi się pomysły - kogo spotykaja?
                  a poza tym muszę isć dziś do pracy - cholerka - juz jest 7:40...
                  • aislinn Re: Hmm 26.09.03, 10:12
                    Gość portalu: jack9 napisał(a):

                    >
                    > Grupa młodych ludzi - teddy, vulture, pizmak, ilhan, aislinn, gregkor,
                    > nikka, madee, janek - wpadają na pomyśl na zabicie nudy - w miejscach
                    > publicznych udają idiotów.

                    Jak idioci udają idiotów, znaczy zachowują się normalnie , tak ? wink
                    A poza tym, Jack, bardzo, bardzo prawdziwie zabrzmiał ten początek ,aż się
                    bojędalszego ciągu !!!!
                    • vulture Re: Hmm 29.09.03, 21:20
                      Matko, on cały czas myśli, że to udawanie...
                      • Gość: tegosław Re: Hmm IP: 2.5.STABLE* / *.crowley.pl 29.09.03, 23:46
                        vulture napisał:

                        > Matko, on cały czas myśli, że to udawanie...


                        O jejku to rzeczywiśćie straszne
                  • ilhan Re: Hmm 30.09.03, 09:32
                    Gość portalu: jack9 napisał(a):

                    > Grupa młodych ludzi - teddy, vulture, pizmak, ilhan, aislinn, gregkor,
                    > nikka, madee, janek - wpadają na pomyśl na zabicie nudy - w miejscach
                    > publicznych udają idiotów.

                    Jestem czwarty w rankingu forumowych idiotów Jacka, nie jest źle! smile)
                    • Gość: jack9 Etam IP: *.host / 80.51.237.* 30.09.03, 10:11
                      Nie ma sensu dalej tego ciągnąć - okazało sie że mój pomysł zdążył już ukraść
                      niejki Lars von TIR ( brum , brum ) - ale wszystko poprzekręcał - a juz scena
                      orgii pod koniec filmu - bezczelność!!!
    • vulture Jak wygląda zlot Forum Muzyka... 03.10.03, 05:44
      Grupa osób siedziała przy kawiarnianym stoliku, nerwowo przebierając palcami.
      Niektórzy obserwowali czubki swoich butów, inni patrzyli za okno, a jeszcze
      inni szukali czegoś w plecakach lub wysyłali smsy.
      - No tak, już chyba wszyscy jesteśmy... – próbował zainaugurować
      spotkanie krzepki 67-latek, będący aktualnie przewodniczącym.
      - No tak. Chyba tak – powiedziała po chwili jego siostra, widząc, że nikt
      nie podejmuje tematu.

      Było bardzo cicho. Co jakiś czas krępujące milczenie przerywał trzask
      zapalniczki i ewentualne częstowanie papierosami. Zamówione przez kelnerkę piwo
      stało w szklankach, prawie nieruszone.

      - Nie wiecie, czy ktoś jeszcze przyjdzie? – nieśmiało zapytała brunetka,
      przed którą stała porcja lodów truskawkowych.
      - Janek coś pisał chyba, że będzie albo nie będzie. – odpowiedział
      rzeczowo szpakowaty mężczyzna z dużą walizką.

      Na dłuższą chwilę znów zapadła cisza. Nie bardzo było o czym rozmawiać.
      Sytuacja wprawdzie nie wydarzała się po raz pierwszy, ale niczego nikogo to nie
      nauczyło. Ci ludzie nie istnieli bez swego anonimowego alter ego, nicka, którym
      posługiwali się w wirtualnym świecie. W rzeczywistości znikała cała ich
      błyskotliwość i polot. Nie wiedzieli, o czym mają prowadzić rozmowy, ponieważ
      nie mieli innych znajomych spoza sieci, i po prostu nie umieli tego robić.

      - Po co ci ta waliza? – spytała siostra przewodniczącego, bo przyszedł
      jej do głowy pomysł, że może porozmawiają o podróżach i będzie nieco poruszenia
      wśród uczestnikó spotkania.
      - A, bo nigdy nie wiadomo, kiedy się można będzie przeprowadzić. –
      powiedział szpakowaty i na tym rozmowa się skończyła. Zapadła po raz kolejny
      krępująca cisza.

      Za oknem hałasowały samochody, kelnerka kręciła się nerwowo, ponieważ nikt jej
      nie wzywał, a kilkanaście osób przy stoliku siedziało w milczeniu, oglądając
      sobie paznokcie, paląc papierosy i sącząc ciepłe piwo. Ktoś bawił się
      długopisem, ktoś inny stojącą na stole cukierniczką.

      - Wiecie – zaczęła nieśmiało wysoka dziewczyna w typie Jennifer Lopez, w
      koszulce z logo Nine Inch Nails – a na forum znowu napisali, że Iluś i Kubasa
      za dużo piszą pierdół i rankingów za dużo robią.
      - Wiem, wiem! – odezwał się Ilhan we własnej osobie – widziałem,
      odpisałem mu, że jest bałwanem!
      - Ja też widziałam i odpisałam! Ale nie wiem, czy doszło. – powiedziała
      brunetka z lodami truskawkowymi w pucharku.
      - A ja się zalogowałem jako nie ja i napisałem, że The Beatles to
      gówniany zespół, no i zrobiłem wielką prowokację! – krzyknął dumnie szpakowaty.
      - O, jest Janek! Słuchaj, jest prośba – powiedział na widok zbliżającego
      się do stolika faceta Ilhan - napisaliśmy na tym prywatnym, że był zlot, weź
      zeskanuj nasze zdjęcia i wstaw tło z fotkami miejsca zlotu, tak że niby
      byliśmy, jakby ktoś pytał.
      - Dobra, ale dajcie mi inne zdjęcia, bo tamte już są wszystkie użyte na
      montażu z poprzednich zlotów – odpowiedział Janek.
      - Słuchajcie, zróbmy kolejną prowokację i pozamieniajmy się nickami,
      zobaczymy kto się zorientuje – zaproponował pijący dość dużo piwa człowiek w
      koszulce z Philem Collinsem.
      - O, dobry pomysł – podchwycił 67-letni przewodniczący- ja będę swoją
      siostrą, a ona będzie Kubasą.
      - A kim ja będę? - spytał Kubasa.
      - A ty będziesz Hawkiem, zresztą wszystko jedno – odpowiedziała amatorka
      truskawek w przetworach mlecznych.

      ...i tak rozmowa nareszcie ruszyła. Gdy tylko zaczęto rozmawiać o sieci i o
      tym, co kto w niej napisał, ożywili się do tej pory smutni i markotni
      uczestnicy zlotu. Można już było uznać go za udany. Trwałby może i dłużej,
      gdyby nie niepokój, związany z pewnymi obowiązkami, tudzież przyzwyczajeniami
      forumowiczów.

      - Słuchajcie! Która godzina?!- krzyknęła nagle siostra przewodniczącego.
      - No, szósta dochodzi - odpowiedział Kubasa – do meczu jeszcze trochę.
      - Nie o to chodzi – odpowiedziała siostra przewodniczącego- czy zdajecie
      sobie sprawę, że siedzimy tu już prawie godzinę bez forum? Wprawdzie Hawk ma
      dyżur w kafejce obok, ale jeśli teraz odezwał się wiecie kto i go atakuje?
      - Ojej! Racja! – przytaknął przewodniczący – Słuchajcie, przecież tam
      ktoś może coś o nas napisać i co wtedy? Jak odpiszemy, skoro siedzimy tu, a nie
      przy kompach?!
      - Jezus Maria! Rzeczywiście!

      Uczestnicy zlotu w panice pozbierali swoje rzeczy, zapłacili kelnerce i w
      pośpiechu udali się do domów, żeby sprawdzić, co się stało z forum podczas ich
      nieobecności. Musieli ratować swoją jedyną rozrywkę... a zlot forumowiczów
      Forum Muzyka dobiegł końca...
      • h8red Re: Jak wygląda zlot Forum Muzyka... 03.10.03, 08:47
        Ponieważ prawda wyszła na jaw to ja nie przyjadę nigdy. Nie cierpię kafejek.
        • cze67 Re: Jak wygląda zlot Forum Muzyka... 03.10.03, 09:55
          Ja Ci dam krzepki, ja Ci dam krzepki!!!
          • vulture Re: Jak wygląda zlot Forum Muzyka... 03.10.03, 17:36
            cze67 napisał:

            > Ja Ci dam krzepki, ja Ci dam krzepki!!!

            Dobrze. Wątły, stetryczały, zgrzybiały, 67-letni przewodniczący. Proszę sobie
            zastąpić.
            • cze67 Re: Jak wygląda zlot Forum Muzyka... 03.10.03, 17:37
              vulture napisał:

              > Dobrze. Wątły, stetryczały, zgrzybiały, 67-letni przewodniczący. Proszę
              sobie zastąpić.


              No, już lepiej. Łobuz jeden.
              • Gość: aislinn Re: Jak wygląda zlot Forum Muzyka... IP: *.spray.net.pl / 192.168.1.* 03.10.03, 21:51
                Zaraz zaraz, telenowela to miała być fikcja, a nie dokument, coorvah.
                • Gość: Forumowy pajac Re: Jak wygląda zlot Forum Muzyka... IP: *.chomiczowka.net.pl 03.10.03, 21:58
                  Gość portalu: aislinn napisał(a):

                  > Zaraz zaraz, telenowela to miała być fikcja, a nie dokument, coorvah.

                  A kto Ci to powiedział? Naga prawda, same fakty! smile)))))
                  • Gość: aislinn Re: Jak wygląda zlot Forum Muzyka... IP: *.spray.net.pl / 192.168.1.* 03.10.03, 22:02
                    Tylko fakty, tylko fakty... no tak....
                    • jovan_a Re: Jak wygląda zlot Forum Muzyka... 03.10.03, 23:25
                      aislinn powiedziała:
                      - Tylko fakty, tylko fakty... no tak....
                      ...Było bardzo cicho. Co jakiś czas krępujące milczenie przerywał trzask
                      zapalniczek i ewentualne częstowanie papierosem...
                      • Gość: aislinn Re: Jak wygląda zlot Forum Muzyka... IP: *.spray.net.pl / 192.168.1.* 03.10.03, 23:32
                        big_grinDD
                        • Gość: Krzemien Jak wyglada wojna kulturowa - kastrowanie muzyki? IP: *.ipt.aol.com 04.10.03, 02:07
                          .
                          Zmarly niedawno muzykolog Edward Said przygotowal przyszlym totalitarnym wladcom
                          swiata podstawy do wykastrowania muzyki z nacjonalistycznej tresci i przynaleznosci
                          lokalnej.

                          Said przeprowadzil analize muzyki od podstaw. Zauwazyl, ze esencjonalnym wydarzeniem
                          muzycznym, jakie mozna zmanipulowac, jest wykonanie.

                          Rzadkie chwile muzycznej transcendentnosci maja miejsce tylko w KONCERCIE.

                          Koncert zawiera separacje rol: wykonawcy nie sa kompozytorami, sluchacze zwykle nie sa
                          wykonawcami, a kompozytorzy nie sa wykonawcami czesciowo dlatego, ze prawie z reguly
                          sa niezywi.

                          Wykonawcy koncertu maja dlugie, wyspecjalizowane wyksztalcenie, zmierzajace do
                          osiagniecia poziomu czystej ekspertyzy daleko ponad zwykle muzyczne mozliwosci
                          przecietnego sluchacza i ta dziedzina - wirtuzeria, jezeli ograniczona do niej samej,
                          umozliwia odciecie tresci spolecznych, dla Saida - "niemuzycznych".

                          Przez stulecia KONCERT byl zajsciem muzycznym spolecznie zrytualizowanym, nie
                          zmieniajacym sie, a jego elitarne wyosobnienie sie usprawiedliwiala konserwatywnosc -
                          konserwacja zapisanej i przekazanej w konserwatoriach muzyki.

                          Edward Said, muzykolog, zauwazyl, ze mozna oddzielic "pozamuzyczne" tresci (np.
                          nacjonalistyczne, etniczne itd.), jezeli kompozytorzy beda pisali muzyke tylko dla wirtuozerii
                          wykonawcy. Zachowa sie wowczas przezycia transcendentnosci, ale wyeliminuje
                          kultywowanie np. tradycji narodowych niezgodnych z polityka globalnego rzadu. Publicznosc
                          sal koncertowych nie bedzie mogla narzekac, poniewaz ministerstwo kultury zagluszy ja
                          argumentami broniacymi "czystej sztuki". Kto jest przeciw ministerstwu, jest przeciwnikiem
                          sztuki. Kto jest przeciw ministerstwu, jest przeciw sztuce.

                          Tak wiec droga dla opozycji politycznej do spoleczenstwa poprzez sztuke bedzie odcieta.

                          Wykonanie jest "ekstremalna okazja", zdarzeniem nie dajacym sie zreprodukowac ?
                          zauwazal Said - rozwiedzionym z normalnym zyciem, wysoce zrytualizowanym i
                          wyspecjalizowanym, oddanym Olympowi nieomal ponadludzkiej wirtuozerii. Jest ono
                          socjalne i zarazem indywidualne: wykonawcy jak i sluchacze sa, kiedy wykonanie sie
                          odbywa, sam na sam z muzyka, jednak wszyscy sa indywidualnie razem, uzaleznieni
                          instytucjami (filharmonia, radio), ktore czynia wykonanie mozliwym.

                          Said zauwazyl, ze wprawdzie pod wieloma wzgledami, nowoczesny koncert przedstawia
                          wnikliwa desocjalizacje muzyki, poniewaz on opiera sie na inwalidizujacym podziale
                          muzycznej pracy na wykonawcow, sluchaczy i kompozytorow, to jednak w chwili swietnego
                          wykonania muzyka moze wylamac sie z socjalnych ograniczen, ktore ja umozliwiaja i
                          fizycznie otaczaja i stac sie, jak powszechnie sie mowi: jezykiem narodow.

                          Dlatego Said elaborowal nad kompleksowym momentem 1. spelniania sie muzycznej ewolucji
                          kompozytora, 2. mistrzostwa wykonania i 3. kompletnego absorbowania sluchaniem, kiedy
                          nie pozostaje nic innego tylko czysta muzyka, chwila muzykowania wyzwolona od asocjacji
                          socjalnej.

                          Zalowal, ze mogl znalezc wzglednie malo dziel w historii, pretendujacych do egzystencji
                          "jako muzyka" li tylko, dziel wolnych od "intruzywnych i socjalnie tyranizujacych presji,
                          ktore wciskaja muzykow w ich spoleczna role" - utrzymywania rzeczy takimi "jakie one sa. "

                          Nieliczne te dziela - wyliczone ponizej - wyszukal Said dla zilustrowania podatnosci muzyki
                          na globalna uniwersalnosc holywodzka.

                          Nieliczne te dziela zawieraja bardzo ekscentryczny rodzaj transgresji, czyli pozwolenia
                          sobie na wyosobnienie sie z narodowego pochodzenia.

                          Absolutna wirtuozeria, rygorystyczny rozwoj formy (pomimo wariacji i elaboracji) i czyste
                          muzykowanie zdysacjowane z uzytecznosci spolecznej czy populistycznej, slowem, ucieczka
                          i wyzwolenie rzemiosla muzycznego od narodowych tradycji kulturalnych, czy innych. Sa to
                          popisy techniki. Jest to bardziej cyrk niz sztuka.

                          Webern: Wariacje
                          Bach: Wariacje kanoniczne
                          Mozart: Cosi fan tute ? dzielo, ktore zdaniem Saida, motano nieslusznie w kulturowy
                          kontekst.

                          Zaden system nacjonalny, napisal Said, zadna wizja historyczna, zadna teoretyczna
                          totalizacja, niewazne jak silna, nie bedzie mogla nanizac swoich tresci na kompozycje pisane
                          tylko dla wirtuozerii. Slowem, nigdy wiecej "Etiud rewolucyjnych" Chopina. (Tytuly utworow
                          tez mozna zakazac i zastapic je numerami opusow. Beda wtedy rozmowy tego typu: - Czy
                          slyszales 56396? - Tak, ale wole 903001.)

                          W literaturze muzycznej pelno jest przykladow na istnienie mozliwosc transgresji
                          "internacjonalnej", uwaza Said. Nawet Wagnera "Die Meistersinger", epitom muzycznego
                          elaborowania spolecznego porzadku, zawiera wlasna transgresje: "Czytany i sluchany dla
                          jego niezwyle energetycznej sily alternatyw po jego afirmatywna proklamacje wielkosci
                          germanskiej sztuki i kultury, "Die Meistersinger" nie moga rzeczywiscie zostac zredukowane
                          wylacznie do ideologii nacjonalistycznej".

                          Muzyka "czysta", jako taka i sama w sobie jest ostatnia i najlepsza nadzieja dla transgresji.

                          Drapiezna polemika Saida upatrzyla sobie wykonanie - wirtuoza jako mistrza-wladcy,
                          pojedyncze zdarzenie i indywidualna, absolutna muzyke, moment kompletnej transgresji
                          pod przykrywka romantyzmu, muzycznego idealizmu i indywidualistycznej estetyki.

                          Francuzi byli kolonialnymi zaborcami Algieru. Probowali tam zmieniac, narzucac kulture
                          europejska, ale po pewnym czasie odnalezli wplywy kulturowe w Paryzu. Ten margines,
                          wymykajacy sie tresciom nacjonalnym podsuwa Said globalistycznym tworcom monokultury
                          swiata jako mozliwa domene ich wladzy nad caloscia dziedziny muzyki w przyszlosci.

                          Krotko: spekulacje Saida zmierzaja do sprowadzenie muzyki do globalnej uniwersalnosci,
                          ktora zydowscy popkulturnicy osiagneli juz w filmach Hollywoodu.

                          Tym samym nadchodzace zydowladztwo globalne wcisnelo sie do samej esencji muzyki jak
                          wirus czarnej plagi, co zdziesiatkowal sredniowieczna Europe. W przyszlym panstwie ziemi
                          ze stolica w Jerozolimie robotnicy-mrowki beda mieli wstrzykniete chipy i kontrola z ziemi i
                          kosmosu bedzie ich sprawdzac przez cala dobe na okraglo. Zas dozwolona muzyka bedzie
                          tylko wirtuzeria techniki gry na instrumencie czy na strunach glosowych.

                          Stalin zabranial pewnych utworow muzycznych, alez to byl prymityw!



                          • Gość: Forumowy pajac Re: Jak wyglada wojna kulturowa - kastrowanie muz IP: *.chomiczowka.net.pl 04.10.03, 09:37
                            Ponieważ forumowwicz Krzemień dokleja to pierdolenie do każdego wątku po kolei,
                            można rozpatrywać jego poczynania jedynie w kategoriach medycznych. Pozdrawiam.
                          • astir Re: Jak wyglada wojna kulturowa - kastrowanie muz 05.10.03, 03:16
                            poniedziałek - 'M jak miłość' TVP2 - 8.00
                            'Na dobre i na złe' TVP2 - 16.25

                            wtorek - 'Sąsiedzi'TVP1 - 13.10
                            'Plebania'TVP1 - 12.40
                            'Złotopolscy'TVP2 - 13.15
                            'Amor latino'Polsat - 12.45

                            środa - 'Klan'TVP1 - 17.40
                            'Złotopolscy'TVP - 13.15
                            'Słoneczny patrol'Polsat - 9.30

                            czwartek - 'Agrobiznes'TVP1 - 12.10
                            'Rower Błażeja'TVP1 - 16.00
                            'Życie do poprawki'TVP2 - 13.40

                            piatek - 'Moda na sukces'TVP1 - 16.25
                            'Święta wojna'TVP2 - 10.30
                            'Świat według Kiepskich'Polsat - 15.15

                            sobota - ' Agrolinia'TVP1 - 7.00
                            'Śpiewające fortepiany'TVP2 - 16.00
                            'Różowe lata 70.'Polsat - 16.10

                            Ale za to w niedzielę, ale za to w niedzielę
                            się upijęwink
                            po wpisie Krzemienia nie mam już złudzeń: jedyne, na co mię umysłowo stać to
                            telenowelesmile
                            • mallina Re: Jak wyglada wojna kulturowa - kastrowanie muz 05.10.03, 03:18
                              wiedzialam ze malo trace nie majac polskiej tv wink))
                              Ais -widze ze net Twoj net ma sie calkiem dobrzewink
    • vulture Nadzieja Beznadziei 22.11.03, 09:55
      - Beznadziejo! Znowu podłoga niezmyta! Weź się do roboty, bo obetnę premię! –
      Krzyknął redaktor Wiesław W., groźnie podkręcając wąs – Za chwilę Czesław N.
      przyjdzie z nowym wierszem, musi być atmosfera! A ty się opieprzasz!
      - Tak, panie redaktorze, oczywiście, panie redaktorze, ja dla pana wszystko,
      panie redaktorze, naprawdę, pan jest takim zdolnym redaktorem, a ja tylko taką
      szarą myszką, ja bym chciała kiedyś być takim zdolnym redaktorem, jak pan… -
      zaczęła mamrotać Beznadzieja, ale w głębi duszy pomyślała sobie: „Ty staruchu
      jeden, jestem od ciebie lepsza i lepiej się znam na wszystkim, już ja ci
      pokażę”. Na razie jednak redaktor Wiesław W. pokazał Beznadziei mop i kazał
      sprzątać podłogę w redakcji.

      Beznadziejaa była zdesperowana – od dziecka lubiła czytać „Misia”
      i „Świerszczyk”, pod których była wielkim wpływem. Nawet w wieku dwudziestu
      kilku lat nie czytała niczego innego. Zawsze marzyła o wielkiej karierze
      dziennikarskiej w jednym z tych periodyków. Niestety, w redakcji powiedziano
      jej, że ma być to pismo dla sześciolatków, a nie tworzone przez sześciolatków,
      i na razie jej artykuły nadają się jedynie do gazetki ściennej zerówki.
      Beznadzieja podłamała się nieco, ale stwierdziła, że się nie podda. Przemogła
      się, zaczęła czytać „Bravo” i wtedy poznała świat muzyki. Urzekły ją rockowe
      riffy Eweliny Flinty, oczarował niebiański głos Beaty Kozidrak, powaliły na
      ziemię mocne akordy Nickelback, słowem, zaznajomiła się z najlepszą muzyką na
      świecie. I wtedy dojrzała. Ona, dwudziestokilkuletnia absolwentka zawodówki
      (specjalność: kotłowa w przedszkolu), zapragnęła zostać dziennikarką muzyczną.

      - Mamo, mamo, a ja chcę pisać do gazety! – Krzyczała w domu, gdy tylko leki
      przestawały działać.
      - Dziecko, uspokój się, bo znowu trzeba będzie powtarzać te zastrzyki, lepiej
      się zajmij swoimi włosami, bo wyglądają jak rozwolnienie krowy – strofowała ją
      zrozpaczona matka.

      Beznadzieja była jednak zawzięta i wykorzystała wszelkie możliwe środki, by
      tylko znaleźć się w bliższym towarzystwie osób związanych z showbusinessem.
      Dzięki temu, że akurat zamiatała podłogi w pobliskim McDonaldzie, w którym
      stołował się redaktor Wiesław W., znalazła pracę jako specjalistka od
      froterowania podłóg w redakcji jednego z poczytnych niegdyś miesięczników
      muzycznych. McDonald’s, zresztą, pozbył się Beznadziei z radością, bo zamiatała
      podłogę nie tym końcem szczotki, co trzeba.

      Od tej pory Beznadzieja odpowiadała w domu oraz znajomym z psychoterapii, że
      jest redaktorem naczelnym kilku pism w Polsce. Pokazywała nawet artykuły,
      podpisane różnymi pseudonimami, niby dla zmyłki, bo ktoś mógłby pozazdrościć
      jej talentu. Jej lekarz był zachwycony. Gdy tylko opowiadała o tym podczas
      seansów psychoterapeutycznych, mówił:
      - I widzisz, moje dziecko, najważniejsze jest, że jesteś w tym miejscu, w
      którym chciałaś być, a reszta jest nieważna.

      Wszystkie historie mogą mieć szczęśliwe zakończenie…
    • astir griil - 6 27.11.03, 18:57
      Blask żaru obdarzał żebrający o więcej mroczniejący szkielet pomieszczenia
      szelestem, trzaskiem, pomrukiem przymilnym, wchłaniając niepokój chichotów,
      niepewność lęków skradających się w zakrytych cieniem kątach zagubienia
      rozdygotanego przeczuciem narzuconej nieuchronności.
      - On...- już sam li tylko szept blondynki sprawił, że cielistość zabarwienia
      Ilusia zsiniała reakcją bezwarunkową pogłębioną...
      - o kuźwa!...- więc jednak wzmocnienie spowodowało częściowe uzewnętrznienie
      (czy można było bardziej zsinieć?)
      Bo stała się światłość...rentgenowsko usuwająca w niebyt mrok drżących mar,
      podszepty chocholich myśli i nawet osobisty cień Ilusia, który najchętniej
      poszedłby w jego szybkostope ślady, ale...widok ośmiu bród, ośmiu długich
      chałatów i ośmiu spiczastych czapek skutecznie i bezzwrotnie unieruchomił
      dwa (chlip..) odnóża nieustraszonego rycerza. Alternatywy nie było - dookoła
      tylko nieskalana biel vizirowych bród i aksamitna czerwień hollywoodzkich
      chodników.
      - ożżeszsz cholera!
      kra kra kra
      krasnoludek w berka gra
      kra kra kra
      dziś ty dziecko jutro ja

      kra kra kra
      w grudniu świeta są aż dwa
      (zlot FM to trzy - hurrrrrra!)
      kra kra kra
      krasnoludki tańczą: obla-di, obla-da...o kuźwa!

      Delikatne upośledzenie Ilusiowej inteligencji werbalnej w tej sytuacji nie
      powinno (chyba) nikogo dziwić: osiem jednako ubranych krasnych ludów za ośmioma
      różnokształtnymi stołami na ośmiozindywidualizowanych empikostylizowanych
      krzesłach (taaa...pewnie mam się czuć jak jaki survivalowy ryzykant
      bezimmunitetowy albo śpiaca królewna, co to zanim się w palec igłom
      ujeb...zacięła, prezenta urody, dobroci, pomyślności i mondrości od szpetnej
      swołoczy czarownic frikowo dostała..)
      Zdecydowany gest brunetki przerwał brutalnie tę kunsztowna analizę zdarzeń.
      Ilhan został posadzony (sam usiadłem! umiem przecie!)naprzeciw szanownego grona
      szemranych krasnoludów. jeden z nich - pewnie najważniejszy, bo z najdłuższą
      brodą i w zadziornych okularach na perkatym nosie pytająco spojrzał na Rycerza:
      - Kto ty jesteś?
      - Iluś mały...tfu! Ilhan Wspaniały
      - Jaki znak twój?
      - Herbu zielonapietruszka.
      - Co z twym panem?
      - Teddym Mondrym?
      - Rzekłeś przecie..
      - Teddy władcą najwspanialszym: dzielny, piękny, mądry wielce - książki czyta -
      toć ma ich chyba ze sześć. Lud go ceni, wielbi, wznosi w swych wyżynach
      na....niew..i..w....n...ekhm...ności.
      - Ilhanie! - zbastuj waść, wstydu oszczędź! panie, panowie - czapki w dół,
      głowy do góry - na trzy...hop!
      - Eeeee??....................................................................?
      Diabeł!!!....................................................................!

      - Iiiii tam - od razu diabeł - spox, Ilhanie, dy - stans, dy - stans, toć ja
      zwykły Rokita!
      Lepkie macki mgły niezrozumienia zaćmiewały błyszczące (czyt: nieużywane)
      klepki rycerskiego pojęcia: A.Małysz, Z. Sośnicka, o. T. Rydzyk wam, A.
      Jakubowska, A. Michnik, D. Masłowska, P. Najsztub i oczywiście J. Rokita,
      czyli "Trzymajmy Wiedzę Altruistycznie group S.A." we własnych osobach.
      Wzrok Rokity przyszpilił i tak już przybite ciałko Ilusia do siedzenia
      niewygodnego jak diabli krzesła..
      - Ilhanie Wielki, czy mógłbyś...
      ..pewnie że tak - wzorem Aleksandra Wielkiego rozciąć ten węzeł gordyjski -
      ale jak? w tej sukience to mógł co najwyżej...ech...
      - ...odpowiedzieć na pytanie - kto cię do nas przysłał?
      - Mnie? Przysłał? Ja sam...chlip, chlip...
      Brak zbroi uwypuklał wiarygodność tej jakże nagiej prawdy, skrywającej się w
      niewinnej szatce Ilusia.
      - Doprawdy? Sam? Zosia Samosia na wagarach?
      - Ale...ale ja jeszcze nigdy nie byłem na żadnych wagarach, chlip....przecież
      jestem grzecznyyy...yy...y...chlip...
      - ha! ha! ha! - Rokita uniósł się z krzesła ogromniejąc, rozprzestrzeniając się
      na kształt oparu, zaciemniającego młodzieńczą zmyślność Ilusia. - A kto biegał
      w deszczu? Kto taplał się w błocie? Kto nicki na forum szczuł? Kto rankingi
      sklecał? Kto recenzje pisał nocne? Kto hip - hopowców łajał? Kto wsioków z
      forum wyganiał? Kto krytykom schlebiał? kto Michasia zje...

      - Dość! Wystarczy! - stanowczość kobiecego głosu zza pleców Ilhana przerwała tę
      piekielna tyradę.
      - Och, Biała Dama! - zażenowani sytuacją członkowie TWA nie wiedzieli: stawać
      na baczność, rzucać się do całowania rączek czy padać do nóżek zjawiskowej
      postaci, która dostojnym, lecz jednocześnie taneczno - płynacym ruchem zbliżała
      się do zagubionej w swym rozproszeniu sprzecznych zamiarów grupy.
      - Ilusiu, syneczku - różyczko ty moja! jolajnie uprzedzałam: zabawa zabawą, ale
      po wieczorynce miałeś od razu iść do łóżeczka, przecież jutro masz dwa
      sprawdziany! Po co oglądałes relację z obrad komisji śledczej? Xena i Królewna
      Śnieżka ci nie wystarczyły?
      ****

      W małym mieszkanku na mariensztacie rodzina Ilhana zasiadła do kolacji: tata
      Jan Serce w roztargnieniu spojrzał na syna, resztę swej uwagi skupiając na
      treści któregoś ze sportowych dodatków popularnego dziennika, gdy tymczasem
      mama - Beznadzieja - postawiła na stole półmisek z pieczonymi skrzydełkami,
      troche nadpalonymi, pewnie zbyt długo przetrzymała je w elektrycznym griilu.
      - Janie? Może odrobinke krupniku?
      - Co? Ach...oczywiście kochanie.
      Zdecydowanym ruchem, nabytym latami doświadczeń, Beznadzieja przechyliła
      pięciolitrowy garnek, napełniając matowe wnętrze smukłonóżkiego kielicha.
      ***

      ps: iluś śpi...pochrapuje cichutko...zapadł w sen...niezatapialny sen....śni.


      K O N I E C

      !
    • astir Re: dziadek z zapałkami 14.12.03, 16:45
      Idzie diabeł po forumach
      serce mu się kraje
      nigdzie złości, nigdzie gniewu
      zewsząd śmierdzi rajem.

      Zamiast skutych lodem myśli -
      jesienne minory
      diabelski go szlag już trafia
      na ziemskie amory.

      Przysiadł diabeł na portalu
      szpony swe załamał
      łza smolista pysk mu ryje -
      duma o zadaniu.

      Na lokalnych - culier z wodą
      lukier konfulsyjny.
      W polityce - miast chamówy -
      grupy refleksyjne.

      A na czacie też zwyczajnie:
      o dupie Maryni
      rok już cały przegadali
      love na całej linii.

      Była jedna - głupia, wredna
      romantici skała
      ale ją przekabacili
      Janka to ofiara.

      Jęczy diabeł, ślozy leje
      iskry z pyska krzesi:
      kogo w grudniu piekłem straszyć,
      przecież nie e-dzieci?

      Dobro, miłość, szczęście, spokój
      we łbie marsza grają.
      Diabeł tupie kopytami:
      jam forum ofiarą!

      Gdzież przekleństwa, w bluzgi wiara
      sól i pieprz istnienia?
      Czas mi na re-habilitację
      bądź...portalu zmianę.

      Wstaje diabeł, sierść poprawia
      droga przed nim długa,
      Polska wabi go, pogańska
      Wirtualna luba.

      Nagle potknął się o słowo
      zajebiste wielce
      na 'muzyce' podrzucone
      odnawia mu moce.

      Może jeszcze nie jest późno
      na diabli uczynek?
      Może tutaj mnie przytulą,
      cmok dadzą w policzek? (zarośnięty ciut, lecz gotów jestem ogolić go migiem:
      woda, mydło - błysnę licem tak jak ten...no...jak mu tam...polsilver)

      Patrzy diabeł doocoolnie:
      cóż zrobić z tym bractwem?
      młode to to, głupie, grzeczne -
      szczepić go łajdactwem?

      I wymyślił: wzorem kumpla
      z pobliskiego państwa (Boga)
      pozabierał im, co zbędne:
      diabła warte słowa.

      Czas wigilii wszędzie gości
      także wirtualnie
      wita grzybem, barszczem prosi
      ziemsko i astralnie.

      Wzrok swój zwróćmy na tę chwilkę
      niziutko - na drzewko - choinkę
      (sztuczną - z deficytem).
      Tu forumna brać przysiadła
      milcząc. Toć językiem
      ludzkim dzisiaj tylko zwierz zagada
      nas nie zmuszą! nam ne nada!
      Milczą wzrokiem przestraszonym
      po czym...włączyli muzykę

      Krew diabelska krąży rączo
      zawał diabli wzięli.
      Z nowym rokiem piekła krokiem
      - ależ perspektywy!

      Nagle te kosmate myśli
      znienacka przerywa
      płoche lico, rumień wiśni -
      Mallina - dziewczyna.

      Dziadku, drogi dziadku
      nie chcemy jeszcze jeść,
      czekamy na ciebie, biedaku.
      no chodź już, daj cześć.

      Słucha diabeł, ciepło budzi
      co Mallina rzekła...
      sam ma zostać w czas ten pieski,
      i...?
      diabeł dał się skusić.
      • eliza_orzeszkowa ... 14.12.03, 16:52
        Swietne, prawie tak denne jakbym to ja sama napisala!
        • astir Re:dziadek z zapałkami 14.12.03, 22:15
          Och, Elizo - łaskiś pełna
          samobieżne epistoły
          na usta me cisną się marne
          porównaniom, rymom, blaskom
          Twoich dzieł nikt nie dorówna.
          Ano - matoł jestem ino
          jam Twych słów słuchać niegodna
          swą małość dzisiaj ujawniam:
          ze mnie przecie kawał próchna
          żarzącego się w Twym cieniu
          och, Elizo - sił mi dodaj
          swą niemnową duszy blaskiem
          bym - miast myśleć o jedzeniu
          (i wartościach różnych diet
          wspomnieć z jękiem oraz żalem:
          u mnie synkop net!)
          w czas świąteczny, centrostoły
          grzała się stóp Twych promienistych
          niby kleks strzepnięty z pióra
          który rzecze: jestem dziełem
          poronionym ultramętem
          bez sprzężenia.
          Gdybym mógł
          (na pióra Twego, Elizo,liczyć skinienie)
          byłbym poematem.
          Och, Elizo, nie bądź katem!

          Dobra, spoko, już nie smędzę
          czas na łóżko nocne - nędzę
          swą przemyślę w snach.
          Och, Elizo, bądź mi wierszem
          ukojenia zorzą, blaskiem
          prowadzącym przez odmęty
          pościeli skropionej łzą
          (chyba czas na duże pranie
          gdy otwieram drzwiczki...o żeszszsz...
          z pralki się wychyla twarz.
          Och, Elizo...ja...przepraszam..
          cyyżby ona była Twą?)

          ....

          ...dziadku, drogi dziadku
          nie chcemy jeszcze spać...
          Dziadek makiem zasiał noc.
          - psia jego mać
          • eliza_orzeszkowa cos takiego! 14.12.03, 22:26
            Astir, wypraszam sobie, ale takich gniotow to ja bym w zyciu nie napisala.
            Zreszta za moich czasow nie bylo tylu srodkow odurzajacych, chociaz mam
            wrazenie ze ty to robisz naturalnie. Idz na forum "depresja" i dokonaj tam
            selekcji naturalnej.
    • Gość: krosny Re: do Astir IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 15.12.03, 12:48
      Astir, kochanie!
      Czy wiesz, że to to co piszesz to raczej kiepskie jest?
    • vulture nowy odcinek AD 2004 - nothing changes... 30.04.04, 05:55

      Oddziałowa Mallina podążała szybko korytarzem. W głębi szpitala słychać było
      głos ordynatora Miecia:
      - Siostro, szybko!!! Pacjentka spod szóstki znowu szaleje!
      - Przecież jej dopiero co dałam podwójną dawkę, bo mecz jest! – odburknęła
      siostra Mallina, zła, że ją odciągnięto od telewizora. – Cholera jasna, nigdy
      spokoju nie ma.
      - Niech siostra nie marudzi, bo zabiorę telewizor z dyżurki i się skończy –
      powiedział ordynator Miecio i powrócił do oglądania ulubionego „M jak miłość” w
      swoim gabinecie.

      Siostra Mallina wbiegła do sali numer sześć, gdzie w jednym z łóżek szalała
      pacjentka. Darła się wniebogłosy, ale pasów nie udało jej się przegryźć. Na pół
      korytarza słychać było jej wrzaski:
      - Onniiii!!! Ooooooniiiii!!! Onnniii miii nie wieeeerząąąą!!!
      - Co się tam znowu dzieje? – spytała siostra – Jacy oni?
      - Ooooniiii taaaaam!!! Taaaam!!!!
      - Jakie tam, do cholery ciężkiej?! – wrzasnęła siostra Mallina, nieźle już
      poirytowana przelatującym właśnie meczem.
      - A, to beznadziejny przypadek – powiedziała doktor Nikka, wkroczywszy na salę –
      to ta, co jej się ubzdurało, że jest kilkoma osobami naraz. Raz się
      przedstawia jako dziennikarka, innym razem jako doktorantka politologii, a
      jeszcze innym jako studentka czegoś tam.
      - Ja prrracujęęęę!!! W „Muzie” pracuję!!! – darła się pacjentka.
      - Muzy już nie ma, fuck it all. – powiedział pacjent z łóżka obok.
      - O, ten też się zbudził. Zaraz coś się wymyśli. – Doktor Nikka wzięła garść
      tabletek do ręki i zbliżyła się do łóżka rozbudzonego pacjenta.
      - Fuck it all, nie będę tego jadł!!! Aaaa!!!! – Sprawnym ruchem doktor Nikka
      umieściła pigułki w jamie gębowej pacjenta i przytrzymała, dopóki nie połknął.
      Powtarzając co parę chwil „Fuck it all” usypiał błogo. Gorzej było natomiast z
      pacjentką siostry Malliny. Krzyczała i szarpała się jak Kasia Kowalska w
      najbardziej rockowym okresie.
      - Ja piszęęęęę!!!! Wy burakiiiii!!! Chamyyyyy!!!! Kuuuurwwaaaaa!!!!
      Prostakiiiii!!! Chhhujeee!!! Skurrrwysynyyyy!!!! Słoma z butóóóów!!!
      Uaaaaaaaa!!!
      - Szybciej ją uciszcie, bo serialu nie słyszę! – krzyknął ordynator Miecio – a
      potem idźcie i zmieńcie pieluchę Tegosławowi, bo zrobił... no, wiecie.
      - Nie ma chwili spokoju, a mecz leci – powiedziała siostra Mallina – już mnie
      ten Miecio wkurza, mógłby się ruszyć, w końcu on jest ordynatorem.
      Stan pacjentki w histerii był coraz bardziej beznadziejny. Zaczęła wyzywać
      siostrę Mallinę i doktor Nikkę.
      - A wyyy!!! Co w życiu osiągnęłyścieeeee!!! Niiiiic!!! Nie to co jaaaa!!! I nie
      macie takiego chłopaka jak jaaa!!! On się nawet ze mną kocha a z wami nieeee!!!
      Uaaaaaaaa!!!
      - Uciszcie ją wreszcie!!! – Krzyczał Miecio ze swego gabinetu.
      Siostra Mallina i doktor Nikka spojrzały na siebie, a następnie odwiązały
      histeryzującą pacjentkę. Z trudem, ale skutecznie, podniosły ją z łóżka i
      wywlokły na korytarz. Krzyczącą i szarpiącą się, beznadziejną pacjentkę
      dociągnęły do drzwi gabinetu ordynatora Miecia. Siostra Mallina otworzyła
      drzwi, a doktor Nikka zamaszystym ruchem umieściła beznadziejną pacjentkę w
      gabinecie osłupiałego ordynatora Miecia, po czym szybko zamknęła drzwi na klucz.
      -Teraz pan ma relaks. – Powiedziała doktor Nikka, a następnie spokojnie udała
      się z siostrą Malliną na resztę meczu.
      • forumowatelenowela Re: nowy odcinek AD 2004 - nothing changes... 30.04.04, 11:02
        Mam świadomość, że na tym forum są osoby, które wszystko wiedzą lepiej. Mimo
        tego ponawiam prośbę o niewpisywanie się w wątku z odcinkami forumowej
        telenoweli. W innym przypadku ten wątek traci jakikolwiek sens. Dziękuję i
        pozdrawiam.
        • vulture Re: nowy odcinek AD 2004 - nothing changes... 03.05.04, 19:05
          forumowatelenowela napisała:

          > Mam świadomość, że na tym forum są osoby, które wszystko wiedzą lepiej. Mimo
          > tego ponawiam prośbę o niewpisywanie się w wątku z odcinkami forumowej
          > telenoweli. W innym przypadku ten wątek traci jakikolwiek sens. Dziękuję i
          > pozdrawiam.
          >


          Przepraszam, mea culpa, z rozpędu pochrzaniły mi się wątki.
          P.S. Nie wiem wszystkiego lepiej, ale dziękuję za osobisty przytyk.
          • cze67 Re: nowy odcinek AD 2004 - nothing changes... 03.05.04, 19:42
            Nie, nie, to ja jestem winien. Chcąc podnieść ten wspaniały wątek uczyniłem
            wbrew prośbie forumowej, i nieodpowiedzialnie się do niego wpisałem. Mea culpa.
            Czy coś takiego...
            • vulture Re: nowy odcinek AD 2004 - nothing changes... 03.05.04, 19:49
              cze67 napisał:

              > Nie, nie, to ja jestem winien. Chcąc podnieść ten wspaniały wątek uczyniłem
              > wbrew prośbie forumowej, i nieodpowiedzialnie się do niego wpisałem. Mea
              culpa.
              >
              > Czy coś takiego...
              >


              Ależ nie, to ja, bo do Twojego postu dopisałem jeszcze własny, że jest nowy
              ocinek, bo zapomniałem na śmierć, że to ten wątek, w którym są same odcinki,
              mea bardzo wielka culpa, a w ogóle to empik w Danzigu sucks, myślałem że będa
              mieli przedpremierowo Marillion, a tam Ewa Bem.
              • cze67 Re: nowy odcinek AD 2004 - nothing changes... 03.05.04, 19:52
                vulture napisał:
                > Ależ nie, to ja, bo do Twojego postu dopisałem jeszcze własny, że jest nowy
                > ocinek, bo zapomniałem na śmierć, że to ten wątek, w którym są same odcinki,
                > mea bardzo wielka culpa, a w ogóle to empik w Danzigu sucks, myślałem że będa
                > mieli przedpremierowo Marillion, a tam Ewa Bem.

                Byłeś w Gdańsku i nic nie mówisz???!!! Spotkalibyśmy się, pogadali... A może
                nawet...

                PS. A gdański Empik rzeczywiście suks, inne wyprzedają kasety, albo jakieś
                promocje dają, a ten ni ch..a.
                • vulture Re: nowy odcinek AD 2004 - nothing changes... 03.05.04, 19:55
                  Nie mam Twojego telefonu, a poza tym ktoś mógłby być zazdrosny, wiesz. Nie mów
                  nic N.

                  W Gdańsku byłem wczoraj, ale z muzycznych miejsc odwiedziłem tylko Empik. Nawet
                  nie mają nowości na kasetach! Kupiłem sobie stare Therapy?
                  • cze67 Re: nowy odcinek AD 2004 - nothing changes... 03.05.04, 19:59
                    vulture napisał:

                    > Nie mam Twojego telefonu, a poza tym ktoś mógłby być zazdrosny, wiesz. Nie
                    mów nic N.

                    Ok. Po co ją denerwować. I tak jest dostatecznie wkurwiona.
                    >
                    > W Gdańsku byłem wczoraj, ale z muzycznych miejsc odwiedziłem tylko Empik.
                    Nawet nie mają nowości na kasetach! Kupiłem sobie stare Therapy?

                    W niedzielę to z muzycznych miejsc tylko Empik czynny...
                    • vulture Re: nowy odcinek AD 2004 - nothing changes... 03.05.04, 20:03

                      Mam nadzieję, że N. się nie domyśli. Następnym razem będę w Danzigu w wakacje,
                      ale uprzedzę wcześniej, to wiesz...

                      Pocieszę Cię, że w Sopocie Empik jeszcze gorzej wygląda.
                      • cze67 Re: nowy odcinek AD 2004 - nothing changes... 03.05.04, 20:04
                        vulture napisał:

                        > Mam nadzieję, że N. się nie domyśli. Następnym razem będę w Danzigu w
                        wakacje, ale uprzedzę wcześniej, to wiesz...

                        No to już się nie mogę doczekać. Pa, misiu.
                        • vulture Re: nowy odcinek AD 2004 - nothing changes... 03.05.04, 20:06

                          Pa, kotku.
                          • Gość: nadzieja now something changes IP: *.chello.pl 03.05.04, 20:59
                            ja jestem...
                            to co chlopaki (nie wiem czy o Was sie tak mowi) - jedziemy z tym koksem???
                            • vulture definitely nothing changes - nadal jest głupia 03.05.04, 22:10
                              • Gość: nadzieja madry sie odezwal. IP: *.chello.pl 03.05.04, 23:16
                  • Gość: As Re: nowy odcinek AD 2004 - nothing changes... IP: *.vline.pl / *.vline.pl 04.05.04, 23:36
                    vulture napisał:

                    > Nie mam Twojego telefonu, a poza tym ktoś mógłby być zazdrosny, wiesz. Nie
                    mów
                    > nic N.
                    >
                    > W Gdańsku byłem wczoraj, ale z muzycznych miejsc odwiedziłem tylko Empik.
                    Nawet
                    >
                    > nie mają nowości na kasetach! Kupiłem sobie stare Therapy?

                    Jaki album ?
                    • vulture Re: nowy odcinek AD 2004 - nothing changes... 04.05.04, 23:37
                      Gość portalu: As napisał(a):

                      > Jaki album ?


                      Nurse. Ale jakoś jeszcze nie przesłuchałem, może jutro do walkmana wezmę.
                      • Gość: As Re: nowy odcinek AD 2004 - nothing changes... IP: *.vline.pl / *.vline.pl 04.05.04, 23:51
                        vulture napisał:

                        > Gość portalu: As napisał(a):
                        >
                        > > Jaki album ?
                        >
                        >
                        > Nurse. Ale jakoś jeszcze nie przesłuchałem, może jutro do walkmana wezmę.

                        Zacząłem zapoznawać się z dyskografią Therapy? i właśnie dziś rano tego albumu
                        słuchałem smile
      • mallina Re: nowy odcinek AD 2004 - nothing changes... 04.05.04, 00:18
        kurde dopiero teraz poczytalam sobiebig_grinDD
        to mile Vulture ze tyle nie przeklinam, no ale w robocie to nawet nie wypada
        wink))))))
      • Gość: nadzieja odcinek specjalny IP: *.chello.pl 04.05.04, 22:44
        Przychodzi nikka do vultura.
        nikka: czesc kurvah
        vulture: hay babe
        nikka i vulture: musze Ci cos....
        vulture: bbbbuuuuuuuuuuuuuhaha, buuuuuhaha, bbbuuuuu. jednoczesnie zaczelismy
        to samo zdanie. nie uwazasz, ze mamy ze soba tyle wspolnego?
        nikka: nie pozwalaj sobie kurvah.
        vulture: łłłłłłłłłłłłłłłłłeeeeeeeeeeeee, bbbbbbbllllllllleeeeeeeeeee, dlaczego?
        nikka: bo ja nie jestem latwa dupa, kurvah.
        vulture mysli sobie: "moze latwa dupa nie jest, ale ciezka z pewnoscia. musze
        cos z tym zrobic. musze powiedziec jej, co do niej czuje. łłłłłłłłłeeeeeee" -
        nadal mysli - "bbbbbbblllllllllllleeeeeeeeeee. aaaaaaaaaaaaaa. gggggggrrrrrr."
        nikka przerywa jednak jego boj intelektualny z samym soba i powtarza:
        nikka: marcin, musze Ci cos powiedziec, kurvah.
        vulture: ja jestem mezczyzna. ja pierwszy.
        nikka: nie, kurvah. teraz ja, kurvah.
        vulture nie wiedzac jak wybrnac z tej nienaturalnej sytuacji w koncu podejmuje
        kobieca decyzje: mow - wydaje pozwolenie miernej i biernej.
        nikka: musze ci sie kurvah przyznac. to wszystko to bylo klamstwo. ja wcale nie
        startuje w zawodach MacDonalds na osobe, ktora zje najwiecej bigmacow. ja po
        prostu lubie jesc. i wtedy, gdy ostatnio zjadlam 50 MacZestawow to nie byl
        trening tylko moj glod.
        vulture wysluchuje calej historii po czym smiejac sie zolto - zloto - srebrnymi
        zebami oznajmia:
        - ja o tym wszystkim wiedzialem. wiedzialem, ze jestes duza, bo tyle jesz, ale
        mi to nie przeszkadza.
        nikka: jak to?
        vulture: musze Ci cos powiedziec. czy zostaniesz moja zona?
        nikka: ja wiem kurvah, ze twoje zycie jest ciezkie. przeszlo 30 lat poszukiwan
        wsrod dziwek, bezdomnych, matek samotnie wychowujacych dzieci, ale kurvah:
        NIE!!! nie upadlam jeszcze na leb, zeby wiazac sie z kims tak obrzydliwym.
        vulture: a wiec to tak? po tylu zestawach, ktore Ci nagralem. po tylu
        MacZestawach, ktore Ci postawilem Ty tak sie odwdzieczasz??? myslisz, ze ja ta
        kase od tak sobie wydawalem. oszczednosci mojego zycia poszly na BigMaci dla
        Ciebie, a tu taka wdziecznosc??? dzwonie na 999. niech po Ciebie przyjada. i
        pomyslec, ze dzisiaj tez Ci nagralem romantyczny zestaw?
        nikka: a co mi nagrales? moze wezme sobie na pamiatke?
        vulture: a wlasnie, ze Ci nie powiem, ze 20 razy nagralem Ci utwor "Jack
        Daniels and Pizza'. zebys wiedziala, glupia cipo, ze Ci nie powiem.
        nikka: jak chcesz. musze juz isc. obiad mi stygnie, a mama dzis ugotowala 5 kg
        makaronu.
        vulture: wlasnie, ze nigdzie nie pojdziesz dopoki Ci z 999 nie przyjada.
        iiiiiiaaaaaaaaaiiiiiiiiiiiaaaaaaaaaaaiiiiiiiiiiiaaaaaaaaaaa.
        nikka: ale to troche potrwa, kurvah, a ja jestem glodna.
        vulture: iiiiiiiiiiiiaaaaaaaaaaaiiiiiiiiiiiaaaaaaaaaaa.
        nikka: gluchy jestes???
        vulture: iiiiiiiiiiiaaaaaaaaaaaaiiiiiiiiiiiaaaaaaaaaaa.
        nikka: to ja juz ide.
        vulture: iiiiiiiiiiiiiaaaaaaaaaaaaaaaaaaiiiiiiiiiiiiiiiaaaaaaaaaaaaaaaaaa
        w koncu po serii wolan vultura (ok 50 razy) pogotowie przyjechalo. nikka
        jeszcze byla, bo przez caly czas miotala sie w przedpokoju nie mogac siegnac do
        sznurowadel od butow. ale to chyba nikogo nie dziwi.
        panowie z pogotowia weszli i nie musieli pytac kogo zabierac, sluchac bowiem
        bylo: iiiiiiiiiaaaaaaaaaaaiiiiiiiiiaaaaaaaaaaaaaaa.
        gdy jeszcze go wynosili podobno mowil: ja jestem normalny, jestem normalny.
        iiiiiiiiaaaaaaaaaaaaaiiiiiiiiiiiaaaaaaaaaaa. jestem normalny...

        cdn.
        i bedzie zatytulowany: w szpitalu
        • cze67 Re: odcinek specjalny 04.05.04, 22:53
          Taaaak, kiedyś to był najlepszy wątek na tym forum...
          • vulture Re: odcinek specjalny 04.05.04, 23:11

            No tak, jest jeszcze większą debilką niż by to wydawać się mogło.
          • Gość: nadzieja Re: odcinek specjalny IP: *.chello.pl 05.05.04, 07:36
            a w nastepnym odcinku:
            - zobaczymy jak nasz główny bohater vulture radzi sobie w zakładzie (uchylająć
            rąbka tajemnicy dodam, ze bez "iiiiiiiiaaaaaaiiiiiiaaaaaa" i "ja jestem
            normalny" sie nie obedzie);
            - do akcji wkroczy cze67, ktory to bedzie z całych sił pocieszał vultura (z
            jakim rezultatem? zobaczymy);
            - pojawi się linia 0700;
            - vulture zostanie ziagnozowany przez lekarza;

            A teraz:
            ZAPRASZAMY NA REKLAMY!!!
          • Gość: nadzieja Re: odcinek specjalny IP: *.chello.pl 05.05.04, 07:36
            a w nastepnym odcinku:
            - zobaczymy jak nasz główny bohater vulture radzi sobie w zakładzie (uchylająć
            rąbka tajemnicy dodam, ze bez "iiiiiiiiaaaaaaiiiiiiaaaaaa" i "ja jestem
            normalny" sie nie obedzie);
            - do akcji wkroczy cze67, ktory to bedzie z całych sił pocieszał vultura (z
            jakim rezultatem? zobaczymy);
            - pojawi się linia 0700;
            - vulture zostanie ziagnozowany przez lekarza;

            A teraz:
            ZAPRASZAMY NA REKLAMY!!!
            • cze67 Re: odcinek specjalny 05.05.04, 09:16
              Ni z tego, ni z owego zatesknilem za astir.
              • homohedonistus Re: odcinek specjalny 05.05.04, 12:15
                E tam, mnie ten odcinek nawet rozbawił, choć ja mam zdecydowanie wypaczone
                poczucie humoru, a i lubię niezbyt wysokiego lotu rozrywki. Na pewno był
                śmieszniejszy od forum depresja i selekcji naturalnej, ale przecież ja się w
                ogóle nie znam. No i tamto skierowane było do Astir, a skoro ona miała jakieś
                problemy ze sobą, to jej się widocznie należało. Tako rzekłem.
              • vulture Re: odcinek specjalny 05.05.04, 18:10

                Tak, przy tym posty Astir to prawdziwe arcydzieła.
                • teddy4 Forum Muzyka - następne pokolenie 07.09.04, 15:38
                  Na Forum Muzyka zostaje popełniona seria tajemniczych morderstw. Wszyscy
                  autorzy masowo zakładanych wątków typu "Kto wie jak się nazywa piosenka z
                  reklamy jogurtu?" lub "Dlaczego Marta Wiśniewska jest najlepszą polską
                  wokalistką?" giną w tajemniczych okolicznościach.
                  Śledztwo prowadzi inspektor Humbak, starający się zachować racjonalność i
                  obiektywizm. Przeszkadza mu prokurator Nadzieja, wysuwająca odkrywczą tezę, że
                  winni są ci, co zwykle. Rozpoczyna się wyścig z czasem. Etatowi podejrzani
                  bowiem zniknęli z forum i nikt nie zna ich miejsca pobytu. Dostępni z rzadka na
                  Forum Ilhan, Teddy i Kubasa nie mają alibi.
                  Co zrobi grupa pościgowa? Czy dopadnie złych przestępców? I czy aby na pewno?

                  cdn
                  • wredotka1 Re: Forum Muzyka - następne pokolenie 07.09.04, 16:18
                    I kogo to obchodzi?
                    • homohedonistus Re: Forum Muzyka - następne pokolenie 07.09.04, 16:57
                      wredotka1 napisała:

                      > I kogo to obchodzi?

                      choćby mnie.
                      • ilhan Re: Forum Muzyka - następne pokolenie 07.09.04, 17:27
                        homohedonistus napisał:

                        > wredotka1 napisała:
                        >
                        > > I kogo to obchodzi?
                        >
                        > choćby mnie.

                        Oraz mnie. Więc jest na razie 3:1.

                        • pizmak31 Re: Forum Muzyka - następne pokolenie 07.09.04, 17:32
                          A i ja jestem zainteresowana mocno smile jest wiec 4:1
                          • kondoreus Re: Forum Muzyka - następne pokolenie 07.09.04, 17:35
                            .
                            akcja się zagęszcza. rozwiązanie intrygi już wkrótce.

                            5:1
                            tez się chętnie dowiem byle ta telenowelka miała jakiś finisz bo wkrótce
                            zaczynam prywatną telenowelę smile
                            .
                            • aasiek Re: Forum Muzyka - następne pokolenie 07.09.04, 17:43
                              Muszę przyznać, ze mnie to również zainteresowało. Sprawa jest nader poważna.
                              6:1
                              • michalgajzler Re: Forum Muzyka - następne pokolenie 07.09.04, 17:44
                                Jeszcze ja. Wynik zrobił się hokejowy - 7:1
                                • kondoreus Re: Forum Muzyka - następne pokolenie 07.09.04, 17:47
                                  .
                                  a zaraz nastąpi szybka kontra i szal się odwróci, a zagadka wszechswiata
                                  pozostanie nierozwiązana przez specjalnie utworzony wydział pościgowy.
                                  .
                                  • michalgajzler Re: Forum Muzyka - następne pokolenie 07.09.04, 17:53
                                    Czyżby nadszedł czas na odcinek zatytułowany "Imperium kontratakuje"? Ciemna
                                    strona mocy już wygląda zza rogu...
                                    • mallina Re: Forum Muzyka - następne pokolenie 07.09.04, 19:17
                                      tez jestem zainteresowana tym cdn
                                      czyli 8-1?
                                      • nefil Re: Forum Muzyka - następne pokolenie 07.09.04, 19:25
                                        I ja tez
                                        9:1
                                        • dziewczyna_mickiewicza Re: Forum Muzyka - następne pokolenie 07.09.04, 21:12
                                          i jasmile
                                          10-1?
                                          • Gość: As Re: Forum Muzyka - następne pokolenie IP: *.vline.pl / *.rev.vline.pl 07.09.04, 21:18
                                            Ja również

                                            11:1
                                            • peternurek1 no to 12 : 1 08.09.04, 16:47
                                              i pwzewaga wciąż rośnie smile
                                              • Gość: tegosław Re: no to 12 : 1 IP: *.infocoig.pl / *.crowley.pl 08.09.04, 18:27
                                                Ja mam to wszystko w dupie, więc jest 13:12 dla "nieobchodzących"
                  • nadzieja_zalogowana Re: Forum Muzyka - następne pokolenie 08.09.04, 01:27
                    Grupa poscigowa wydaje oswiadczenie...
                    Gdy tylko uda sie dopasc niewiadomo kogo (Teddy znow po piwsku pisal, bo bez
                    sensu nieco jego post) niewiadomo gdzie, to z pewnoscia Nadzieja osobiscie
                    sprawcami niewiadomo czego sie zajmie i bedzie za nozki i glowka o
                    kaloryferek...
                    Czy juz Was prosilam o piekne sposoby usmiercania innych???





                    Pozdrawiam...
                    Musi byc, wiec...
                    POZDRAWIAM...
                    • tegoslaw_szuka_zony Re: Forum Muzyka - następne pokolenie 10.09.04, 00:34
                      nadzieja_zalogowana napisała:

                      > Grupa poscigowa wydaje oswiadczenie...
                      > Gdy tylko uda sie dopasc niewiadomo kogo (Teddy znow po piwsku pisal, bo bez
                      > sensu nieco jego post) niewiadomo gdzie, to z pewnoscia Nadzieja osobiscie
                      > sprawcami niewiadomo czego sie zajmie i bedzie za nozki i glowka o
                      > kaloryferek...
                      > Czy juz Was prosilam o piekne sposoby usmiercania innych???

                      Wprawdzie nic z tego co napisalas nie zrozumialem, ale to tylko wina mego
                      niedorozwiniecia. Z pewnoscia jest przejaw Twojego niezwyklego i oryginalnego
                      poczucia humoru.

                      > Pozdrawiam...
                      > Musi byc, wiec...
                      > POZDRAWIAM...

                      Ja tez, kochana. JA TEZ!!!
    • ashton mogę liczyć na rólkę epizodyczną? :-P 08.09.04, 08:46

      • teddy4 odcinek 20 - następne pokolenie 08.09.04, 16:23
        Młodsza siostra Andzi, lat 12, także lat 12 (bo Andzia już ma 14) odkrywa Forum
        Muzyka. Ze wstrętem przebija się przez wątki o jakiś dziwnych zgredowskich
        zespołach, by założyć odkrywczy i nowatorski wątek pt. "To forum jest do dupy
        bo nikt nie pisze o fajnych zespołach". Po kliknięciu okienka WYŚLIJ z jej
        kompa wyłania się ręka z siekierą i.....
        - Postęp w sprawie jest żaden - tonem nie znoszącym sprzeciwu oznajmia
        prokurator Nadzieja - a przecież wiadomo kto to.
        - Nie mamy dowodów - nieśmiało wtrąca koncyliacyjnie nastawiony inspektor
        Humbak - Ilhan był na meczu Polska-Anglia 1:7. Widział go Tegosław i
        potwierdził jego alibi.
        - Ilhan jest za mało odważny - stwierdziła Nadzieja - to na pewno ten Kubasa.
        - Hmm - dorzucił sierżant Ashton - Kubasa ściągał Swans. Mamy to na piśmie od
        admina soulseeka. Wiemy od kogo.
        - Od kogo?
        - Od pani prokurator - Humbak bał się własnego głosu.
        - A Teddy?
        - Tak jak pani prokurator sugerowała, Teddy był na piwie i pisał odcinek
        telenoweli, w której obecnie występujemy.
        - Trzeba zatem rozpocząć poszukiwania pozostałych. To jak zawsze, któryś z
        nich. Na pewno Vulture, który musi tu gdzieś krążyć niczym sęp. Wykonać!

        cdn

        • Gość: aasiek Re: odcinek 20 - następne pokolenie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.09.04, 16:50
          Ta ręka z siekierą z kompa nasunęła mi skojarzenie z "Ring". Tylko tam z
          telewizora wychodziła dziewczyna... Może by pójść tym tropem?
          • Gość: nadzieja Re: odcinek 20 - następne pokolenie IP: *.chello.pl 08.09.04, 22:27
            a moze by pojsc tropem, ze Teddy znow za duzo wypil???
            wszak to bardziej prawdopodobne...
            Oj Teddy, teddy, niby Ciebie draznie, a ilekroc pojawisz sie na forum to
            piszesz, ze nadzieja to, nadzieja tamto... Jak to z Toba jest, chlopie???
            Lyknij jeszcze jednego browara i przyznaj sie wasc...

            POZDRAWIAM...
            • teddy4 następne pokolenie - odc. następny 09.09.04, 16:33
              W zadymionym pokoju red. Michnika trwała narada bojowa.
              - Telenowela nie jest już tak cool i trendy jak dwa lata temu - oznajmiła
              Piżmak.
              - Ted ma kryzys twórczy. Tak jak Ilona Łepkowska między 45687 a 50000 odcinkiem
              Klanu. - stwierdził Cze - może powinniśmy zmienić scenarzystę?
              - Pewnie ciągle pije, jak zwykle zresztą - dorzucił Haribo Goldbaren.
              - Albo się zakochał we mnie - uśmiechnęła się Nadzieja.
              - Chyba trzeba będzie wrócić znowu - stwierdził Vulture.
              - Forum jest jedynym, co mamy - dorzucił Miecio.
              - Trzeba wymyślać nowe odcinki. Damy radę,ziomale - Ilhan był pełen optymizmu.
              - Nie mmmacie wwwyjścia - powiedział red. Michnik - zzzza tttto wwwwam
              ppppłacimy. Mmmmmieliście się kkkkłócić a wwwwwwy cccccccoooo?Czyczy czytalność
              nnnam sspada......

              cdn
              • nadzieja_zalogowana Re: następne pokolenie - odc. następny 09.09.04, 17:42

                > - Albo się zakochał we mnie - uśmiechnęła się Nadzieja.

                jestes normalny???
                • tegoslaw_szuka_zony Re: następne pokolenie - odc. następny 10.09.04, 00:39
                  nadzieja_zalogowana napisała:

                  >
                  > > - Albo się zakochał we mnie - uśmiechnęła się Nadzieja.
                  >
                  > jestes normalny???

                  Wlasnie! Nadzieja kochac sie moze tylko i wylacznie we mnie! I basta.
            • tegoslaw_szuka_zony Re: odcinek 20 - następne pokolenie 10.09.04, 00:38
              Gość portalu: nadzieja napisał(a):

              > a moze by pojsc tropem, ze Teddy znow za duzo wypil???
              > wszak to bardziej prawdopodobne...
              > Oj Teddy, teddy, niby Ciebie draznie, a ilekroc pojawisz sie na forum to
              > piszesz, ze nadzieja to, nadzieja tamto... Jak to z Toba jest, chlopie???
              > Lyknij jeszcze jednego browara i przyznaj sie wasc...

              Jak nie o gownie to o piciu... Nadzieja, sloneczko, ja Cie bardzo prosze, nie
              ujawniaj cigle na publicznym forum swoim obsesji. Ludzie sie beda smiali. A i
              mnie troche glupio, bo mowia ze sie kocham w kretynce.
              • teddy4 Kino moralnego niepokoju - comeback 14.09.04, 10:31
                Ted siedział przy kompie, patrząc w lewo, patrząc w prawo, patrząc na ekran.
                Niestety, nic się nie działo. Tylko butelka stojąca przy monitorze z czasem
                traciła swoją zawartość. Panował niepokój. Czuło się napięcie i rosnącą
                deprechę. Ujęcie z ręki niczym u von Triera, nałożone z ujęciem a la wczesny
                śp. Sobociński młodszy.
                - Czemu Ona mnie ngdy nie zacytowała? - zastanawiał się Ted, wykrzywiając twarz
                nizcym Jerzy Stuhr w filmie "Amator".
                Wredotka 1, bo to o niej była mowa, zacytowała już bowiem prawie wszystkich
                uczestników Forum.
                - Ja nie umiem tak bez sensu obrażać adwersarzy jak Haribo - rozpaczał Ted - i
                nie dopisuję się do wątków fekalno-maniakalnych Tegosława.
                Z offu rozległ się Przemo Gintrowski, zaginione ogniwo pomiędzy zimną falą a
                death metalem. Jako, że rok był 2004, Przemo był teraz Przemo Squad i rapował.
                Teda olśniło.
                - Jesteście bezsensownym gównem! - wykrzyczał i założył nowy wątek. Wiedział,
                że zwycięzył tę walkę . Jego świadomość przypominała świadomość boksera Rżanego
                w Atenach.
                Przemo rapował dalej, zmiksowany z New Order plus wokalistą Interpolu. W
                telewizji puszczali film "Stroszek" niejakiego Herzoga. Ted sięgnął po swój
                ulubiony krawat i udał się do łazienki.

                PS.
                Podziękowania - Bagnos za inspiracjęsmile.
                • teddy4 casting na nowych forumowiczów 14.09.04, 21:13
                  Komisja około szesnastej miała już dość. Dobiegał końca assessment center i
                  asesorzy wycierali pot z czoła. Trzeba było zacząć podejmować decyzje:

                  - Ja bym tego Piotrka 63 wziął - oznajmił Ted - drugą młodość ziomek przeżywa.
                  Medialny będzie, tak jak Janusz Dzięcioł w bigbraderze. I na rocku się zna.
                  - Stary! - przerwał mu brutalnie Ilhan - on stary jest. Nie kuma czaczy
                  indżeneral. Ja tam do juraja hip nic nie mam, ale on niech odwali się od
                  bleeera.
                  - Przepadł na zarządzaniu kompetencjami w układzie macierzowym - skrupulatnie
                  wyliczył As - nie uszeregował płyt Faith No More we właściwej kolejności.
                  - No i wąsy ma - oznajmiła Piżmak - pewnie jakiś Trubadurów nam tu będzie
                  przemycał. Ja bym postawiła na Romb Mantyka. To przecież młody, chudy pank jest.
                  - Ale prog rock zero! - zaperzył się Joseph 80 - jak można nie odrózniać
                  jednego Andresona od drugiego!
                  - Wredotka jest logiczna - zauważył Miecio - może by tak....
                  - Nie - stanowczo zaprotestował Homohedonistus - nie wiemy, czy w ogóle wie coś
                  o muzyce. W tym hip hopie.
                  - A Haribo? - zapytał Cze - co robimy z Haribo? The Beatles chyba parę płyt
                  zna. Może z czasem zrobi się bardziej, hm, kulturalny.
                  - Asertywność 10, chamstwo 10, wiedza 8.5 - wyliczała Dziewczyna Mickiewicza.
                  - Aktywny jest - nawet małomówny zazwyczaj Jack wyraził opinię.
                  - Lecz czy potrafi zarządzać forum? - zadał retoryczne pytanie Ted.

                  Wszyscy ciężko westchnęli i przystąpili do badania następnej grupy
                  potencjalnych forumowiczów.
                  • pizmak31 Re: casting na nowych forumowiczów 14.09.04, 21:46
                    he he he, kombek w calkiem super formie, wujku Teddy smile))))
                    • aasiek Re: casting na nowych forumowiczów 14.09.04, 22:00
                      Tez chciałam pochwalić smile Czekam dalszego ciągu.
                      • teddy4 casting - cz II 15.09.04, 08:10
                        Silesius Funkulo wziął do ręki kartkę z zadaniem i przeczytał jego treść:"
                        "Który z muzyków zespołu Chic współpracował z muzykami Duran Duran i jak się
                        nazywał ten projekt? Czas 4 sekundy."
                        - Ale banał - pomyślał Silesius i udzielił pisemnie prawidłowej odpowiedzi.
                        Przed komisją męczyła się Jessica.
                        - Powiedz nam coś o sobie - zachęcał Ted, bo się przy nim ludzie jakoś
                        otwierali.
                        - Jestem Dżesika i mieszkam w Dobroszycach koło Oleśnicy. Lubię hip hopa i
                        popa.A najbardziej to mi się podoba taka piosenka, co to jest proszę pana w
                        reklamie....
                        - Skład Genesis na płycie "Calling All Stations" - brutalnie przerwał jej Cze.
                        - No, ten no, Collins?I Gabriel. I Gabriel! - sądziła, że dała radę.
                        Cze i Kubasa popatrzyli na siebie porozumiewawczo. W ich oczach lśniło "Coś
                        jarzy".
                        - Na jakiej koncertowej płycie jakiego zespołu gra Craig Gannon i na czym? - z
                        uśmiechem na ustach zapytał Ilhan.
                        - Interpol? - Jessica zapuściła dyskretną sondę.
                        - Ja bym uznał tą odpowiedź - Ilhan przemówił niczym red.Marek Gaszyński
                        w "Wielkiej Grze" - no nie jest wprawdzie ten zespół, ale proszę zwrócić uwagę,
                        że został wymieniony zespół dobry i poważany przez wielu forumowiczów.
                        Jessica uśmiechnęła się do Ilhana. Teraz było pytanie Miecia:
                        - Proszę wymienić przynajmniej jeden francuski zespoły zimnofalowy z lat 80-
                        tych - Miecio poprawił swoje okulary a la Robert Downey Jr, dzięki którym
                        wyglądał jak francuski intelektualista z końca lat 50-tych.
                        - Daft Punk? - strzeliła Jessica.
                        - Niestety, nie.
                        - No cóż, to pani już dziękujemy - zakończył Nefil.
                        Jessica z płaczem wybiegła na korytarz.
                        - No i co?No i co? - otoczyła ją kolejka następnych castingowiczów.
                        - Oblali mnie na francuskim!
                        Drzwi uchyliły się i padło z nich:
                        - Następna osoba proszę.


                        • xxx131 Re: casting - cz II 06.10.04, 16:30
                          a tu wchodzi wielki i madry forumowicz z nickiem xxx131
                          - Przyjęty- krzyknął odrazu wchochaty goscstojacy wkacie
                          No widzicie nie byla tak wcale trudno.
                          • humbak Re: casting - cz II 06.10.04, 16:50
                            Ale jajco. Skądś Ty to wygrzebał mądralo? Nawet mnie tu obsadził ten tamtensmile A
                            ja wcale nie wyrażałem zgody. Moi rodzice pozwą go do sądu o naruszenie praw
                            autorskich. Pytanie do scenarzysty i reżysera, jeśli tu zgląda: czy uwzględnił
                            już powszechną na FM fascynację wybitną postacią światowej sceny muzyki hip
                            hopowe- TeDe? I czy zauważył, że wzotuje się ja na naszym idolu.
                            • humbak Szkic do zatwierdzenia 06.10.04, 17:30
                              Krajobraz po bitwie. Forum gdzie nie spojrzeć zgliszcza. Chmury nad forum
                              muzyka. Teddy skupiony nad zbieraniem informacji do następnego odcinka
                              postanowił tymczasowo odciąć się od świata. Cze zmęczony adminowaniem uznał, że
                              należy mu się odmiana charakterystyki odbieranych dżwięków i udał się do lasu.
                              Haribo zaginął gdzieś w tajemniczych okolicznoścach wraz z sierżantem
                              Romb_mantykiem. Niektórzy sugerują, że oni i Vulture to ta sama osoba. Sierżant
                              Ashton desperacko szukała dowodów domniemanej zbrodni. Inspektor Humbak
                              kompletnie zagubiony zaszył się w dziczy opychając się kindre bueno smarowanymi
                              grubo nutella i słuchając muzyki swego Idola (patrz powyżej). Homohedonistus
                              siedział z boku i uśmiechał się pobłażliwie, a Grimsrund zrywał wtęcz boki.
                              Ihope zdobywszy uznanie jako młody śledczy wyjechał dokazywać na innym forum.
                              Na FM rozprzestrzenia się tajemnicza choroba uzależniająca od muzyki pewnego
                              starego chrypka.
                              To tylko szkic. Sugestie. Propozycje. Coś dla ułatwienia scenarzyście pracy.
                              • xxx131 Re: Szkic do zatwierdzenia 06.10.04, 18:52
                                nagle piecyk gazowy przeczytal wontek i krzyknal do oszoloma z rm
                                -Słyszałeś? Małysz nie żyje!
                                – Chyba Miłosz?
                                – Uffff…
                                -Wiesz co zostan czajnikiem

                                ***
                                Reklama
                                bezdomni.pl
                                To ich jedyny adres.

                                Kup umine tania i skuteczna reklame.
                                • humbak Re: Szkic do zatwierdzenia 06.10.04, 18:58
                                  Wówczas Wilt z Calaganem poszli do Ignatza z zamiarem doniesienie na Marcussa
                                  Crassusa, jakoby zapuścił adware na Forum Draconessy. Ale zaczynasz przekraczać
                                  granice gatunku.
                                  • nadzieja_zalogowana Re: Szkic do zatwierdzenia 06.10.04, 19:20
                                    PROTESTUJE... usunac watki z dzisiejsza data... odcinek bez Nadziei w roli
                                    glownej odcinkiem straconym...
                                    • nadzieja_zalogowana Re: Szkic do zatwierdzenia 06.10.04, 19:23
                                      Mozna ewentualnie dopisac...
                                      w tym czasie Nadzieja, nie mogac zniesc widoku reklam, "dodala sobie skrzydel"
                                      i postanowila pomoc sw. Piotrowi w uwolnieniu sie od "red bull doda Ci
                                      skrzydel"... w nagrode zostala odznaczona boska iskierka i wrocila na
                                      ziemie "normalna"... znaczy - grzeczna, spokojna, nie targana emocjami...

                                      haha... marzenie Wasze... NIGDY!!!

                                      pozdrawiam...
                                      • swiety_piotr Re: Szkic do zatwierdzenia 06.10.04, 19:26
                                        Czy nie zabronilem Ci stosowac wielokropka. Nie rozumiesz, ze denerwujesz tym
                                        wszystkich spokojnych ludzi na tym forum. Sa w stanie zniesc wszystko i sie nie
                                        wzruszyc, ale Twoj wielokropek i to "pozdrawiam" to juz szczyt. Jeszcze cie
                                        znajda i nogi z dupy wyrwa. ZABRANIAM!
                                        • xxx131 Re: Szkic do zatwierdzenia 06.10.04, 19:55
                                          penego dnia nadzieja zalagowana dostala spotkania z sw piotem i jej klase na
                                          inwalidka zmienil. nadzieja zniosla sprawe do sadu i wygrala proces i
                                          zaduszuczynienie dostala role w naszej telenoweli. jednak nadzieja niemiala
                                          spokojnego zycia i co chwile ktos na nich poszylal tajemniczego forumowicza
                                          archaniol666.
                                          • nadzieja_zalogowana Re: Szkic do zatwierdzenia 06.10.04, 23:55
                                            Wypraszam sobie... Zycie to ja akurat mam spokojne smile)) Od kilku miesiecy
                                            jestem ponadto wyjatkowo wyluzowana... odkad odeszlo paru forumowiczow pech
                                            mnie opuscil i zycie kolem sie toczy smile))
                                            ZYCIE JEST PIEKNE...

                                            pozdrawiam...

                                            P.S. swiety Piotrze - nie zabijaj...
                                            • archaniol_666 Re: Szkic do zatwierdzenia 07.10.04, 14:47
                                              no to zobaczyny......
                                              czy twoje zycie bedzie tobie takie mile............
                                              nie dam ci zyc.... he,he,he.............................

                                              pozdrawiam =wink
                                            • tegoslaw_szuka_zony Re: Szkic do zatwierdzenia 07.10.04, 15:01
                                              nadzieja_zalogowana napisała:

                                              > Wypraszam sobie... Zycie to ja akurat mam spokojne smile)) Od kilku miesiecy
                                              > jestem ponadto wyjatkowo wyluzowana... odkad odeszlo paru forumowiczow pech
                                              > mnie opuscil i zycie kolem sie toczy smile))
                                              > ZYCIE JEST PIEKNE...

                                              Nadziejko... wrocilem...
                                              • xxx131 Re: Szkic do zatwierdzenia 07.10.04, 15:35
                                                swiety pawel wyslal do pomocy archanialowi_666 takze tegoslawa szukajace
                                                zonki,i bylo juz wiadomo ze zycie nigdy nie jest piekne, , a tymbardziej sie
                                                zaduzo je sie nutelli i kinder bueno.
                                                arnaliol i tegoslaw podlozyli w samochodzie bombe i wyslal ja do tamtego
                                                swiata. jedjnak sw piotr jej do nieba ,poszla do piekla a tam spotkala swojego
                                                starego znajemego crisa, ktory w piekle puszczal na caly regulator disco polo,
                                                ale oczywiscie nadzieja nadal objadala sie nutella i nucila o-zone.
                                                • xxx131 Casting 08.10.04, 15:49
                                                  zapraszam wszystkich forumowiczy do kastingu do naszej telenoweli.
                    • Gość: alien Re: casting na nowych forumowiczów IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.11.04, 22:45
                      Szkoda, że tych ludzi z telenoweli nie mw już na Forum
                      • humbak Re: casting na nowych forumowiczów 20.11.04, 22:55
                        Część jest, ino gdzie indziej.
    • ashton Re: telenowela o FORUM MUZYKA 07.10.04, 08:34
      Przełom w śledztwie.
      Zbrodnia to niesłychana.
      Pani zabija pana.
      • teddy4 Wielka Gra 10.10.04, 22:31
        Pan Ilhan i Pan Ted siedzieli już na fotelach ze słuchawkami na uszach. Pani
        Stanisława już zapodawała:
        - Witam zawodników z tematu BRITPOP NA ŚWIECIE I W POLSCE. Pan Ilhan i Pan Ted.
        Panie Ilhanie, proszę nam coś o sobie powiedzieć.
        - Jestem Ilhan - zaczął Ilhan - urodziłem się w Małkinii, ale przyjechałem
        autobusem z Chomiczówki.
        - I Pan Ted - poprosiła Pani Stanisława.
        - Jestem Ted - zaczął Ted i chciał coś jeszcze powiedzieć, ale Pani Stanisława
        powiedziała za niego - dziękuję bardzo. I przeczytała pierwsze pytanie:
        - Gary Moore to najsłynniejszy brytyjski gitarzysta. Proszę powiedzieć w jakim
        zespole brit-rockowym grał.
        Ted się mocno spocił, a Ilhan poczerwieniał. Czas mijał. Ale obaj w końcu
        powiedzieli, że w Thin Lizzy, chociaż wcale nie byli pewni czy o taką odpowiedź
        chodziło redaktorowi Gaszyńskiemu.
        - Czytam drugie pytanie. Jacek Adamczyk założył pewien bardzo ważny dla
        polskiego britpopu zespół. Jak się nazywał ten zespół? Pan Ted.
        - Lizar! - wypalił Ted, dziękując Bogu, że jakoś ma pamięć do tych strasznych
        badziewi.
        - Wyśmienita odpowiedż! Pan Ilhan?
        - Krishna Brothers - wypalił Ilhan.
        - Ja tu mam napisane Lizar - stwierdziła Pani Stanisława, patrząc na redaktora
        Gaszyńskiego.
        - Ja bym uznał tę odpowiedź - stwierdził redaktor -wphawdzie Khiszna Bhadehs
        ghał osthą,aghesywną muzykę hahd-hokową, ale istotnie Jacek Adamczyk też
        założył ten zespół.
        Publiczność biła brawo.
        - Czytam następne pytanie. Liderem jakiego zespołu jest Noel Gallagher? Pan
        Ilhan.
        - No wreszcie coś na temat - pomyślał Ilhan i odpowiedział - Bler, to jest
        chciałem powiedzieć Oejsis.
        - Niestety, oejsis jest prawidłową odpowiedzią, a pan powiedział bler, Pierwszy
        bład, panie Ilhanie.
        Ted dał radę. Następne pytanie:
        - Kto śpiewa tą piękną brit-popową piosenkę? Poproszę o muzykę.
        Z taśmy rozległ się głos jakiejś nawiedzonej panny, wyjącej po polsku o
        depresji, w której się znajduje owa panna.
        - Pan Ted?
        - A więc jest to, ale w sumie to nie jestem pewien, ale wydaje mi się, że tą
        brit-rockową artystką jest - tu Ted zawiesił głos - Anita Lipnicka?
        - Niestety nie. A Pan Ilhan?
        - Kasia Kowalska?
        - I to jest bardzo dobra odpowiedź! Obaj panowie macie po jednym błędzie. I tu
        musimy przerwać, bo nasz czas właśnie minął.

        cdn
      • Gość: messerschmitt Re: telenowela o FORUM MUZYKA IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.11.04, 11:49
        KIEDY NOWE ODCINKI?
        A W OGÓLE, GDZIE JEST VULTURE??????????????????????????????????????????????????
    • nefil Re: telenowela o FORUM MUZYKA 20.11.04, 12:27
      Teddy dwa lata temu zatankował paliwo na stacji Orlenu i dlatego musi teraz stawić się przed sejmową komisją śledczą w sprawie afery paliwowej. Jednak w czasie przesłuchania poseł Giertych pyta go wyłącznie o msze satanistyczną, która odbyła się pod koniec lat 80-tych w Jarocinie podczas koncertu grupy KAT. Teddy twierdzi, że wówczas nie było go w Jarocinie, Roman jednak mu nie wierzy i domaga się powołania kolejnych świadków, którzy potwierdziliby lub zaprzeczyli zeznaniom Teddyego.
      W tym samym czasie Jasiek666 odnajduje swoje stare zdjęcie z Jarocina na którym lider Kata rozmawia z Tomkiem Budzyńskim. Tomek zostaje wezwany przez posła Giertycha i dokładnie przepytany o temat ówczesnej rozmowy. Poseł Roman poddaje również w wątpliwość żarliwość wiary Tomka. Afera obejmuje coraz to większe kręgi polskiej sceny rockowej. W obronie Tomasza Budzyńskiego staje w końcu Jan Pospieszalski i Litza, a także ksiądz Boniecki. Roman Giertych pozostaje nieugięty i chce wzywać kolejnych świadkow, jednak pozostali członkowie komisji mają już dosyć i wyrzucają lidera LPR z komisji.
      • teddy4 MUMIA STRIKES BACK 02.01.05, 23:00
        Forum Muzyka GW zorganizowało wycieczkę do Egiptu dla najnowszych bywalców
        Forum, i to dla tych o najbardziej oryginalnych poglądach. SZUKAMY KORZENI
        ROKENDROLA W EGIPCIE - tak brzmiał tytuł tego mocno podejrzanego projektu, na
        który, o dziwok, udało się nawet wyszarpać jakąś kasę od Unii Europejskiej. Być
        może ktoś ze Strasburga czy innej Brukseli uznał, że lepiej już przyznac ze
        rock ma korzenie egipskie niż amerykańskie.
        - O, tutaj możemy kopać - rzucił Haribo Goldbaren. Nikt nie protestował, bo
        trudno było dyskutować z kimś, kto tak dużo wiedział o muzyce.
        Piotrek 63 ochoczo chwycił za łopatę. Zawsze chciał być szybszy niż inni,
        trochę od niego młodsi forumowicze. Za jego śladem poszli inni i po dwóch
        godzinach rzeczywiście dokopali się do.... jakiegoś grobowca.
        - O RANY! - wydusił z siebie Jan, bo nie tylko pisał ale i mówił drukowanymi
        literami. - TO CHYBA JAKAS MUMIA!
        To rzeczywiście była mumia. I na domiar złego ożyła. chcąc zapewne wynagrodzić
        sobie spoczywanie w grobowcu od czasów Ramzesa Któregoś Tam Z Kolei.
        - Uciekajmy! - krzyknęła Melomanka Intelektualistka. Sytuacja najwyraźniej ją
        przerosła. W tekstach Urszuli ani Kasi Kowalskiej nie było nigdy nic o żadnych
        mumiach.
        Ale mumia była szybka i nie dała im uciec. Zaczęła nawet zadawać pytania:
        - Skąd jesteście?
        - Z Polski, na wycieczce z Forum Muzyka - przytomnie odpwoiedział Haribo.
        Oczy mumii otworzyły się szeroko:
        - Z Forum Muzyka, mówicie.... A czy Teddy4 to tam jeszcze pisze?


        • aasiek Re: MUMIA STRIKES BACK 02.01.05, 23:52
          Teddy4 - na FM od czasów niepamiętnych ;DDD
          Dzięki Ted, uśmiałam się setnie.
          • Gość: nadzieja Re: MUMIA STRIKES BACK IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.01.05, 23:11
            a co w tym bylo smiesznego??? ja juz wole odwiedzic jakis cmentarz...
            smile
            • teddy4 Powrót NADZIEJJI - odcinek prod. japońskiej 05.01.05, 19:37
              Niefrasobliwy Teddy popełnia odcinek telenoweli, pisząc o obudzonej po
              stuleciach mumii. Na skutek wyzwolonego przy tej okazji promieniowania (niech
              będzie, że promieniowania) budzi się z letargu inny legendarny potwór forumowy
              NADZIEJJA, spoczywający gdzieś w odmętach wątków ze stron 28-45 Forum Muzyka.
              Nadziejja znienacka wkracza do akcji, pojawiając się od razu w wątkach z
              pierwszej strony. Nadziejja, jak zwykle, toczy pianę (okazjonalnie ogień) z
              paszczy oraz miota wszerz i wzdłuż swoją najstraszniejszą broń,
              czyli...................... wielokropki............. .
              Z Forum zaczynają znikać zjadani i miażdżeni jedni po drugim, niespodziewający
              się zagrożenia nowi forumowicze. Pozostali przy życiu i zaprawieni w bojach z
              Nadziejją postanawiają więc obudzić innego legendarnego potwora forumowego
              Tegossława, który wprawdzie kiedyś występował przeciwko ludzkości, ale jak
              śpiewa w tym momencie pojawiający się japoński raper (bo niezapomnijmy, że to
              japońska produkcja jest), "Tegoss je tera wporzokolo i Nadziejję się teraz nie
              bojom".
              Czy doczekamy się na ekranie walki potworów??? Zapraszamy przed monitory.

              WARNER BROS JAPAN
              • Gość: As Re: Powrót NADZIEJJI - odcinek prod. japońskiej IP: *.vline.pl / *.rev.vline.pl 05.01.05, 19:49
                He, he.
                A ja mam jednak wrażenie, że osobnik podpisujący się
                nickiem "tegoslaw_szuka_zony" nie jest tym legendarnym Tegosławem, który pisał
                z adresu "infocoig.pl / *.crowley.pl " o tym jakie lubi zupy (kilka razy
                zdarzyło mu się też o dziwo napisać coś sensownego na temat FNM).
                • mallina Re: Powrót NADZIEJJI - odcinek prod. japońskiej 05.01.05, 20:43
                  heh, Asie zabrzmialo jakbys mial sentyment do tego od zupywink
                  • Gość: As Re: Powrót NADZIEJJI - odcinek prod. japońskiej IP: *.vline.pl / *.rev.vline.pl 05.01.05, 20:58
                    mallina napisała:

                    > heh, Asie zabrzmialo jakbys mial sentyment do tego od zupywink


                    Przejrzałaś mnie Mallino smile
                • homohedonistus Re: Powrót NADZIEJJI - odcinek prod. japońskiej 06.01.05, 00:03
                  No i nie zapomnijmy o kultowym wątku "Kurt Cobain nie żyje!". Potem Tegosław poszedł w ilość, niestety.
                  • Gość: jack9 Re: Powrót NADZIEJJI - odcinek prod. japońskiej IP: *.stansat.pl / 195.94.216.* 06.01.05, 11:20
                    Acha cóż za nostaligia z postach Asa i malliny
                    tak, tak te dobre czasy FM gdzie był i tegoś i jego zupa już nie powrócą
                    wszyscy straciliśmy nadzieje
                  • Gość: As Re: Powrót NADZIEJJI - odcinek prod. japońskiej IP: *.vline.pl / *.rev.vline.pl 06.01.05, 15:35
                    homohedonistus napisał:

                    > No i nie zapomnijmy o kultowym wątku "Kurt Cobain nie żyje!". Potem Tegosław
                    po
                    > szedł w ilość, niestety.
                    >


                    Bardziej lubię "Całkiem ciekawy wątek ... niech ktoś wymyśli" (cytuję z
                    pamięci). Zdaje się że to niewiadomoco miało grubo ponad 100 wpisów - wszyscy
                    chcieli zrobić Tegusiowi dobrze.
      • Gość: maslovska Re: telenowela o FORUM MUZYKA IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.03.05, 15:18
        Czemu nie piszecie już telenoweli?! Ja chcę jeszcze!!!!!
        • teddy4 Teddy odkrywa Screenagers 03.04.05, 18:51
          Teddy, znany ze swojej abnegacji internetowej, po czterech latach trafił w
          końcu na portal Screenagers i ze zdumieniem zauważył, że jest on prowadzony
          przez znane mu z Forumów różnych osoby. Chciał więc wejść na ten elitarny
          serwis, ale gdy usiłował się pierwszy raz zalogować, to na ekranie pojawiło się
          następujące zdanie : "Drogi kolego/koleżanko. Zanim pozwolimy Ci tu cokolwiek
          przeczytać, a zwłaszcza napisać, pozwól najpierw sprawdzić nam Twoją muzyczną
          wiedzę". "Luz i spoko" pomyślał Ted "w końcu trzy Wielkie Gry z muzyki rockowej
          mówią za siebie, co nie" powiedział do siebie, a może do ekranu, na którym
          właśnie pojawiło się pytanie : "Jaki zespół miał zmienić oblicze rocka według
          poglądów Kubasy na dzień 24 kwietnia 2003 roku?. Czas na odpowiedź - 10
          sekund". Zaraz potem padło drugie pytanie od Ilhana : "W której sekundzie
          utworu "Champagne Supernova" zaczyna grać Paul Weller? Czas - 15 sekund". I w
          końcu zadanie trudniejsze : "A teraz opracuj listę swoich ulubionych 400 płyt.
          Czas - 15 minut".
          No i Ted nadal nie wie, co właściwie pisze się na Screenagers.....
          • humbak Re: Teddy odkrywa Screenagers 03.04.05, 18:59
            Znaczy się triumfator WG podołał 2 pierwszym pytaniom i dlatego został
            dopuszczony aż do trzeciego, które go przerosło? Jak tak to strach myśleć jakie
            byłoby czwartebig_grin
          • ilhan Re: Teddy odkrywa Screenagers 03.04.05, 19:06
            Nie wiedziałeś tego o Wellerze? uncertain
          • Gość: nadzieja Re: Teddy odkrywa Screenagers IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.04.05, 19:21
            Nieszczesny onanisto, nie czas teraz na zarty...
            Pozdrawiam...
            • humbak Re: Teddy odkrywa Screenagers 03.04.05, 19:26
              Na obrażanie bliźnich tym bardziej. Zresztą Twoja teza jest dyskusyjna.
            • teddy4 Re: Teddy odkrywa Screenagers 03.04.05, 19:34
              Gość portalu: nadzieja napisał(a):

              > Nieszczesny onanisto, nie czas teraz na zarty...
              > Pozdrawiam...

              Tak, tak. A Romuald Lipko już pewnie komponuje Pieśń Narodową, w której jak
              zwykle wystąpią Beata K. , Rychu R., Andrzej P. i inni. Ci, co zwykle.
              A Roman G. przez najbliższe 3 lata będzie rozpowiadał, że LPR miał wyłączność
              na kontakty z Nim.

            • Gość: As Re: Teddy odkrywa Screenagers IP: *.vline.pl / *.rev.vline.pl 03.04.05, 20:41
              Gość portalu: nadzieja napisał(a):

              > Nieszczesny onanisto, nie czas teraz na zarty...
              > Pozdrawiam...


              Jak możesz szczerze pozdrawiac kogoś kogo jednocześnie nazywasz nieszczęsnym
              onanistą ? To dla mnie kompletnie niezrozumiałe.
              • nadzieja.zalogowana Re: Teddy odkrywa Screenagers 03.04.05, 20:56
                Skoro nie rozumiesz tego co sie pisze to musisz byc strasznym glupkiem...
                Napisalam ze dzisiejszy dzien NIE JEST dniem do zartow... ale oczywiscie autor
                dennego postu (niejednego) znajdzie sobie wytlumaczenie... co mnie obchodzi czy
                Lipko cos pisze w tej chwili? Ja widze wyglupy nie na miejscu. "Pozdrawiam"
                pisze zwykle na koncu postu, ale teraz nie napisze...
                • mallina Re: Teddy odkrywa Screenagers 03.04.05, 21:07
                  jak widac zarty dzis nie, ale obrazanie tak
                  • Gość: quanto swap Re: Teddy odkrywa Screenagers IP: 141.228.156.* 05.04.05, 10:08
                    mallina napisała:

                    > jak widac zarty dzis nie, ale obrazanie tak

                    Jako ze osobnik o pseudonimie nadzieja to typowy troll (prymitywny zreszta,
                    pewnie jakis niezbyt rozgarniety gimnazjalista), proponuje najskuteczniejsza w
                    takich sytuacjach metode, czyli nie odpisywanie.

                    Pozdrawiam,

                    QS
                • Gość: As Re: Teddy odkrywa Screenagers IP: *.vline.pl / *.rev.vline.pl 03.04.05, 21:12
                  Rozumiem co się pisze, ale nie rozumiem intencji piszącego. Nie wiem po co
                  pozdrawiać kogoś, kogo się przed chwilą obraziło ... To według mnie taka
                  grzeczność i kultura na pokaz, nieszczera. I tylko o to mi chodziło.
                  a ponieważ dzisiaj jest taki dzień jaki jest, to nie obrażę się za "głupka".
                  • roar Re: Teddy odkrywa Screenagers 03.04.05, 22:25
                    Gość portalu: As napisał(a):

                    > Rozumiem co się pisze, ale nie rozumiem intencji piszącego. Nie wiem po co
                    > pozdrawiać kogoś, kogo się przed chwilą obraziło ...

                    Takie sztuczki mają za zadanie wyprowadzić z równowagi adresata postu poprzez podkreślenie lekceważącego stosunku do niego - i sprowokować go tym samym do bardziej osobistej, mniej przemyślanej odpowiedzi.
                    • nadzieja.zalogowana Re: Teddy odkrywa Screenagers 04.04.05, 22:37
                      No, obroncy slowa na poziomie... wyobrazcie sobie, tepaki, ze dzien smierci
                      Papieza nie jest dniem do zartow, tylko powinien sklonic do refleksji i
                      zadumy... ale was nie stac na cos takiego jak refleksja i zaduma... jestescie
                      bezrefleksyjni i pusci... jakze ja wam wspolczuje...
                      Pozdrawiam...
                      • humbak Re: Teddy odkrywa Screenagers 04.04.05, 23:27
                        "jestescie bezrefleksyjni i pusci"
                        I to pisze osoba która uznaje jedyną słuszną drogę... phy!
                      • cham_i_prostak Re: Teddy odkrywa Screenagers 05.04.05, 11:42
                        jedni się onanizują wyobrażając sobie jakieś ładne scenki, inni ogładają
                        zdjęcia i filmy, powinnaś to w koncu zrozumieć i przestać wrzucać wszystkich do
                        jednego worka
    • Gość: molekuk Re: telenowela o FORUM MUZYKA IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.05.05, 13:06
      Gdzie są ci wszyscy ludzie, którzy tworzyli ten wątek? Forum kiedyś był zajefajne.
      • mallina Re: telenowela o FORUM MUZYKA 08.05.05, 15:04
        czasami niektorzy sie pojawiaja
        • nefil Re: telenowela o FORUM MUZYKA 08.05.05, 16:58
          mallina napisała:

          > czasami niektorzy sie pojawiaja
          No wlasnie, czasami...
    • homohedonistus Psycho IV 24.06.05, 02:04
      Haribo_goldbaren został wyrwany z popołudniowo niedzielnej zadumy. Donośnym dźwiękiem telefonu. To dzwonił męski głos, choć wtedy haribo_goldbaren o tym jeszcze nie wiedział.

      - Musimy się spotkać - w słuchawce zabrzmiał męski nieznoszący sprzeciwu głos - Wiem coś, czego ty nie wiesz.
      - A ja bym chciał to wiedzieć? - haribo_goldbaren zapytał z nadzieją niezalogowaną.
      - Tego akurat nie wiem - stropił się męski głos - ale powiem to co wiem. Jutro o umówionej godzinie w umówionym miejscu - męski głos odzyskał pewność siebie.
      - Skąd będę wiedział, że ty to ty? - zapytał przytomnie haribo_goldbaren.
      - Ja to będę wiedział - męski głos zakończył rozmowę zanim się ona tak naprawdę zaczęła.

      Haribo_goldbaren się zadumał. Po krótkiej chwili został jednak wyrwany z potelefonicznej zadumy. Donośnym dźwiękiem telefonu. To znowu dzwonił męski głos i haribo_goldbaren miał się o tym za chwilę przekonać.

      - Ma się rozumieć, ja będę wiedział, że ty to ty, to w zupełności wystarczy - oznajmił męski głos zanim haribo_goldbaren zdążył powiedzieć "słucham". Męski głos się rozłączył zanim jego rozmówca wydał z siebie pełne zrozumienia "acha".

      Donośny dźwięk telefonu tym razem nie zdążył nawet wyrwać z zadumy haribo_goldbarena.

      - Jakby na to nie patrzeć, z pewnością będę też wiedział, że ja to ja. Chciałem tylko, aby to było jasne - rzekł męski głos - nic mnie tak nie irytuje jak niejasne sytuacje - męski głos tym razem zakończył rozmowę raz na zawsze.

      - Synu, czy dzwonił telefon? - to zapytał tata_sugara z drugiego pokoju.
      - Tato, ile razy mam mówić, abyś nie mówił do mnie synu? - sprytnie odpowiedział pytaniem na pytanie haribo_goldbaren a następnie przystąpił do kontrataku - jesteś tata_sugara, a nie tata_haribo_goldbarena. Kto jak kto, ale ty powinieneś o tym wiedzieć.
      - Masz rację - zgodził się tata_sugara - ale dlaczego zatem mówisz do mnie tato? - nie dawał za wygraną tata_sugara.
      - Albowiem gdyż, jakby na to nie patrzeć, jesteś tatą. Sugara - odpowiedział wyraźnie już znużony tą dyskusją haribo_goldbaren.
      - Ale synu...
      - Tato! - rzekł głośno haribo_goldbaren i podniósł znacząco w górę swoją prawą dłoń.



      Właśnie wybiła umówiona godzina, gdy haribo_goldbaren pojawił się w umówionym miejscu. Na umówionym miejscu czekało już kilka osób. Haribo_goldbaren widział je po raz pierwszy w życiu, a po wyrazie ich twarzy domyślił się, że nie tylko on tak widział. Sytuacja była trudna, ale haribo_goldbaren bardzo dobrze wiedział co należy w takiej sytuacji zrobić.

      - haribo_goldbaren - rzekł haribo_goldbaren.
      - wredotka1
      - pasek_xxl
      - piotrek_63
      - bender_rodriguez

      - Zatem nie jestem wami! - jak jeden mąż wykrzykneły zgromadzone osoby i zaczęły się śmiać serdecznie.

      - No tak, ale kto i dlaczego nas tu zaprosił? - przytomnie zauważył pasek_xxl.

      No to pytanie zgromadzone osoby nie uzyskały odpowiedzi, albowiem gdyż tebe, a to właśnie on był tym męski głosem, nie zdążył się stawić w umówionym miejscu i o umówionej godzinie, gdyż pocztę gazetową właśnie szlag trafił, wyszukiwarka przestała działać, na forum aktualności nic się nie zmieniło, a scenarzystę tego odcinka forumowej telenoweli wena opuściła.
      • mallina Re: Psycho IV 24.06.05, 03:14
        Tebe??
        a ja myslalam, ze conajmniej PER!
        • Gość: nadzieja Re: Psycho IV IP: *.nyc.res.rr.com 24.06.05, 05:14
          ojej... a ja juz mialam nadzieje sad(
          • humbak Re: Psycho IV 24.06.05, 16:27
            Uważam że HH wykazał wystarczająco dużo weny, aby przeżyć do następnego odcinka.
            • Gość: nadzieja Re: Psycho IV IP: *.nyc.res.rr.com 25.06.05, 04:42
              a ja wlasnie uwazam, ze hh wzbil sie na wyzyny swoich mozliwosci, by nie
              przezyc do nastepnego odcinka...
              • homohedonistus Re: Psycho IV 26.06.05, 21:47
                no proszę, człowiek się tu stara, by powrócić w glorii i chwale do czasów swojej dawno już minionej świetności, a tu go od razu do grobu wysyłają. Zatem następny odcinek "Noc żywych trupów"?
                • humbak Re: Psycho IV 26.06.05, 22:18
                  Noc żywych trupów: głosy z zaświatów? Biorąc pod uwagę historię forum jest materiał na telenowelę rozmiarów Mody na sukcestongue_out
                  • homohedonistus kolejna propozycja 28.06.05, 23:28
                    Atak klonów, bo na atak klaunów jeszcze czas nie przyszedł. Ewentualnie - Czy leci z nami moderator?
    • Gość: a Re: telenowela o FORUM MUZYKA IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.07.05, 12:51
      niezłe
      • Gość: olbrzym Re: telenowela o FORUM MUZYKA IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.07.05, 14:17
        To se nevrati
        • teddy4 Czy leci z nami moderator? 09.09.05, 12:58
          Nawiązanie do pomysłu, rzuconego parę postów wyżejsmile.

          Dla Aleksandra Łukaszenki dzień zaczął się źle. Znowu musiał nakrzyczeć na 58
          dyrektorów kołchozów, że plony nie takie. Potem zrozumiał, że plony nie takie
          bo dyrektorzy zakładów produkujących sznurek do snopowiązałki tegoż sznurka nie
          dostarczyli. Też zatem na nich nakrzyczał. Oni z kolei się tłumaczyli, że dewiz
          brakuje bo źli Polacy opinię im psują.
          Aleksandr uśmiechnął się chytrze spod swoich wąsów i jego łysina dostojnie
          zalśniła w słońcu kagiebowskiego żyrandola. Na Polaków miał sposób. Wiedział,
          że internet to potęga. Wkurzało go to, że pod wpływem gustów niektórych Polaków
          jego krajanie poznawali ambitniejsze odmiany techno, ciekawszych reprezentantów
          brytyjskiej sceny gitarowej i niezależny polski rock z lat 80-tych. "Wot
          paliaki" pomyślał ze wstrętem, aczkolwiek o czym nikt nie wiedział, Aleksandr
          bezbłędnie posługiwał się językiem polskim. Może trochę przesadzał z bluzgami.
          Codziennie wieczorem, gdy już obsztorcował wszystkich urzędników, zamknął ze
          setkę ludzi w więzieniu i obraził paru ambasadorów, zamykał się w swoim
          gabinecie i rajcował się winylami z dobrym, starym hard rockiem, przeżywając
          wszystkie tak bliskie mu solówki gitarowe.
          Gdy tak jak zwykle logował się na forum muzyka na www.gazeta.pl, czekała już na
          niego wiadomość od admina "OK, Haribo - będziesz moderatorem forum".
          • humbak Re: Czy leci z nami moderator? 09.09.05, 13:33
            POwiem tyle: rotfl
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka