cze67
06.02.03, 14:19
Uwielbiam Bacha. Mozarta cenie. Zycie Bacha bylo nudne, zona, kilkanascioro
dzieci, praca kantora w podrzednym miescie. Zycie Mozarta (niestety, opieram
sie jedynie na filmie Formana, nie smiejcie sie ze mnie), bylo blizsze temu,
co obecnie okresla sie, w przypadku muzyki rockowej, jako sex, drugs and
rocknroll. Byl synonimem obecnego idola - geniusz z rozrywkowa dusza.
Teoretycznie - to wlasnie jego tworczosc powinna mnie bardziej porywac.
A jednak nie - to Bach, ten nudny wyrobnik, ktory co tydziem musial napisac
nowa kantate, ten gruby gbur otoczony ta gromadka dzieci, to On jest dla mnie
kims wyjatkowym. To Jego muzyki moge sluchac godzinami, bezkrytycznie. To ona
porusza mnie najbardziej. To On jest dla mnie najwiekszym geniuszem
kompozytorskim wszechczasow.
Janie Sebastianie - dzieki Ci!
Wolfgangu Amadeuszu - zawsze bedziesz dla mnie, zaraz po Nim, numerem dwa.