Dodaj do ulubionych

Utwory dodawane, plyty remasterowane

26.02.03, 18:44
Wlasnie wychodzi nowa seria plyt Yes. Dodatkowymi utworami sa tam mixy, inne
wersje piosenek znajdujacych sie na danej plycie. A ja wlasnie koncze
kompletowac interesujacy mnie okres w tworczosci tego zespolu, czyli czas
kiedy gral tam Steve Howe. I jestem wkurzony.
Czy nie moznaby tych utworow zebrac na kilku plytach i wydac osobno? Tak bylo
np. w przypadku Genesis czy Beatlesow (slynne Antologie). To co, mam teraz
sprzedac zebrane wlasnie plyty i kupowac te z dodatkowymi (a bardzo
interesujacymi mnie) nagraniami?
Podobnie jest z King Crimson a przynajmniej jedna ich plyta - Discipline.
Wydali niedawno te plyte z dodatkiem - inna wersja Mate Kudasay. A niedlugo
maja sie podobo ukazac remasterowane wersje plyt Beatlesow. To ponad moje
sily! I moja kieszen!!!
Obserwuj wątek
    • laurka1 Re: Utwory dodawane, plyty remasterowane 26.02.03, 19:06
      A może można samemu pozbierać (wiadomo jak) te bonusowe utworki oddzielnie. W końcu do oryginalnych płyt to one nie należą a mają tylko na celu wyciągnięcie forsy z kieszeni tych bardziej zapalonych. Często takie utworki to są raczej potworki i lepiej brzmią płytki bez nich.
    • Gość: As Re: Utwory dodawane, plyty remasterowane IP: *.vline.pl / 172.16.1.* 26.02.03, 19:24
      Cze - jedyna rada jaką mogę Ci dać to taka, żebyś mniej płyt kupował ze starymi
      nagraniami. Dzięki temu w przypadku takim jak opisujesz rozczarowanie i
      frustracja będą również mniejsze.

      Pozdrawiam
      • vulture Re: Utwory dodawane, plyty remasterowane 27.02.03, 06:14
        Gość portalu: As napisał(a):

        > Cze - jedyna rada jaką mogę Ci dać to taka, żebyś mniej płyt kupował ze
        starymi
        >
        > nagraniami.


        Właśnie, poczekaj aż Enrique i Shakira wydadzą boksy z remiksami a nie jakieś
        tam The Beatles czy inne, przecież tego nikt nie zna smile

        A tak na poważnie, sprawa jest o tyle irytująca, zwłaszcza z Yes, że niedawno
        Warner wypuścił całą "swoją" dyskografię grupy (czyli do "Big Generator") w
        wersjach remasterowanych, ale bez bonusów. W ten sam sposób został uhonorowany
        zespół King Crimson (na remasterach płyt z lat 70-tych nie ma dodatków, z tym
        że chłopaki wydają jakieś siedemset płyt z ciekawostkami rocznie, więc są
        usprawiedliwieni) i Peter Gabriel. Czyli jak kupiłem sobie remastery, bo
        brzmiały lepiej, to teraz mogę je wywalić i kupić nowe.
        A tak na marginesie... kupiłem sobie kiedyś "Larks' Tongues In Aspic" KC w
        wersji nieremasterowanej - brzmienie jest tak paskudne jak głos pijanej Belindy
        Carlisle na żywo. Że też ktoś to w ogóle wydał, zwłaszcza że obróbką dźwięku -
        jak można się dowiedzieć z okładki - zajął się sam Fripp. Wniosek z tego, że
        albo nie tylko Phil Collins ma problemy ze słuchem, albo stare płyty najpierw
        są wydawane specjalnie w masakrycznie brzmiących wersjach, żeby można było
        potem "dorobić" remastery. Skandal!!!

        P.S. Ostatnio Yes wydali nową, opakowaną w tekturowe pudełko, wersję
        płyty "Talk" z inną, nieco dłuższą wersją "The Calling". Ściągnąłem ją z sieci,
        bo uważam, że 80 zł za takie coś to lekka przesada. Poza tym, ukazały się
        kiedyś dwie płyty z częściowo premierowym materiałem, "Keys To Ascension". Parę
        lat potem Yes zebrali same te premierowe utwory i wydali na "Keysstudio". A
        podobno Wakeman już nie pije...
        • Gość: soso do cze67 i innych adoratorow YES IP: 195.41.66.* 27.02.03, 10:47

          Hi Cze,

          Jestem moze w lepszej sytuacji bo mam yes na winylach + ostatnie na CD. Teraz
          zas dokupuje powoli wlasnie te remastery z dodatkowymi utworkami by jakosc
          winyli zamienic na CD. Poluje takze na Close to the Edge w wersji HDCD -
          niestety, trudno dostac a wiem, ze istnieje.

          Z tych remasterow z dodanymi piosenkami to mam YES pierwsza oraz Time and a
          Word. Trzeba powiedziec tak - to jest dla wybitnych adoratowrow YES bo te
          dodatkowe piosenki czy wersje nie sa takie, ze bez nich nie mozna zyc.
          Natomiast dosc ciekawy jest tekst dolaczony w ksiazeczce - opis np. wersji
          niemieckiej ze zdjeciami nalepki (inne utwory i inna kolejnosc), nowe zdjecia
          YES, ktorych nie znajdzie sie na poprzednich wydaniach - bez Howe, itd. Ciekawe
          jest takze to, ze pozostawiono na YES I bledna pisownie imienia Jona Andersona.
          Ale to mi sie akurat podoba.

          Jezeli wykonujesz zamach na remasterowany YES to jeszcze taki drobiazg. Plyta
          Time and a Word po remasteringu chodzi w 2 wydaniach!!!. Jeden to 'stary
          remastering' ze zdjeciem grupy na okladce gdzie jest Steve Howe, ktore do tej
          plyty palca nie przylozyl. To chyba remaster z roku 1997 o ile sie nie myle.
          Druga wersja jest z dodanymi utworkami a okladka ta 'prawdziwa' z naga kobieta
          (w USA cenzura zakazala wiec tam poszla wersja ze zdjeciem grupy). To rok 2002
          (?).

          pzdrw

          soso


          PS

          Co do strony technicznej to remastering w zasadzie nie dotyczy plyt wydanych po
          roku 1989. Od mniej wiecej tego czasu wszystkie plyty bez wzgledu na jakies
          napisy na nich sa jak po remasteringu bo zazwyczaj nagrywane w systemie DDD lub
          ADD. I to na ogol gwarantuje 'powyzszona' jakosc. Remastering odnosi sie do
          plyt AAD (z lat 80 i starszych) i tu przynosi pewne rezultaty (dynamika
          glownie).
          Dodatkowym trickiem w celu podniesienia sprzedazy jest cos, co nazwalbym re-
          remasteringiem. Plyty kodowane w tradycyjnym standardzie CD czasami sa
          reamsterowane wedlug innego algorytmu, np. SBM (super bit mapping). Tak
          postapiono ostatnio z Dire Straits choc przeciez np. 'On every Streets' to
          plyta z 1996! Jednak ja takze 'zremasterowano' uzywajac algorytmu SBM. Jakosc
          podnosi sie w dosc malo widoczny sposob i np. wedlug mnie wiecej mozna zyskac
          wymieniajac chocby kabelki w systemie. No ale jakas drobna roznica jest do
          uslyszenia.

          Ostatni krzyk mody w remasteringu czy nagrywaniu nowych plyt od podstaw to
          HDCD. No i tu by trzeba przyznac, ze jest to ciekawa propozycja. Wiernosc
          nagrania (a wiec i odtwarzania) jest 4 krotnie lepsza. Te plyty sa zdecydowanie
          warte zauwazania a ze nie roznia sie w cenie warto sprawdzac, czy nie mamy
          wyboru.
          Kiedys na wyprzedazy byl Roxy Music i ich Avalon za okolo 20 zl. Przegladalem
          tak sobie poszczegolne egzemplarze i nagle zauwazylem, ze jeden ma nieco inna
          tylna strone - tytuly utowrow byly nie w 2 ale w 1 kolumnie. Przyjrzalem sie
          blizej tej jednej 'innej' plycia a to bylo wydanie HDCD! Jak latwo sie
          domyslec, mam je teraz w domu.
          O dziwo, w normalnym kodowaniu CD problem istnieje nie tylko z wysokimi tonami
          ale takze i z basem. HDCD zdecydowanie poprawia tak wysokie tony, ich koloryt,
          jak i daje bardzo naturalny bas. Jak juz czegos szukamy a jest w 2 wersjach to
          zasze lepiej jest kupic HDCD. Takze jezeli odtwarzacz nie ma filtru HDCD i nie
          mozna uslyszec pelnego dzwieku to i tak jakosc nawet na zwyklym CD-playerze
          jest lepsza bo te plyty sa kodowane w inny sposob.


Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka