kathy83
20.12.06, 09:10
... Gombrowicz pisał:
"Odwrotnością Mozarta byłby Szopen - tutaj bowiem afirmacja słabości,
delikatności, przeprowadzona z niesłychaną stanowczością i uporem, daje w
rezultacie siłę i możność spojrzenia w oczy życiu. On tak bardzo 'upiera się
przy swoim', tak kategorycznie chce być kim jest, że to czyni go naprawdę
istniejącym - a więc nieustępliwym , jako zjawisko, niezmożonym. W ten sposób,
na drodze autopotwierdzenia, romantyzm szopenowski, zrozpaczony, zatracony,
cierpiętliwy, poddany mocom świata jak słomka na wichrze, przeobraża się w
surowy klasycyzm, w dyscyplinę, w opanowanie materii, w wolę panowania. Jakże
wzruszający i podniosły jest jego heroizm, widziany od tej strony, a jak
deklamacyjny, retoryczny i kiepski, gdy się go ogląda od strony
'patriotycznej'. 'Uchwycę się najsilniej tego we mnie, co najsłabsze' - zdaje
się krzyczeć jego dzieło."
Co Wy na to?