Dodaj do ulubionych

Koncert Sisters of Mercy w Hali Mery

IP: voodoo2:* / 10.48.25.* 09.04.03, 11:49
techno-popowa????
Obserwuj wątek
    • Gość: dink Re: Koncert Sisters of Mercy w Hali Mery IP: 213.158.197.* 09.04.03, 13:03
      Dziennikarze muzyczni to banda ignorantów - Eldritch nieraz o
      tym mówił. Nie warto się nimi przejmować. Koncert natomiast był
      super, nie mogę się doczekac nowej płyty!
      • Gość: aania Czy dziennikarz był na koncercie? IP: 194.181.0.* 10.04.03, 09:35
        "Panowie z gazet znają muzykę"... Taką "recenzję" mógł napisać
        każdy bez oglądania koncertu, wydaje mi się że dziennikarza tam
        w ogóle nie było - albo przysłał swoje wypociny SMS-em bawiąc
        się na after party. Mi akurat koncert się mniej podobał i wiem,
        ze część osób podziela moje zdanie - dwa główne powody to obiekt
        (bez kliematu, płąski dach, brak holu, złe podłoże) i proporcja
        utworów nowych do znanych - dla mnie koncert nie sprzyja
        przyswojeniu większej ilości nowych kawałków (zgadzam się,
        że "podobaja mi się piosenki które juz słyszałam" - to dobrze
        zbadany przez psychologię efekt ekspozyzji). Było statycznie,
        emerycko i kombatancko, bardzo grzecznie, pisanie o zabawie
        jewst grubą przesadą (była to zabawa jak z koncertu w
        Filharmonii, podobna energia i każdy w swoim świecie). Adrew
        miał chyba zły odsłuch (czasami fałszował) i jego samego też
        było słabo słychać. A mnie jak prawdziwą emerytkę bolał
        kregosłup, więc też i dlatego jestem bardziej zgryźliwa. Nie
        żałuję że byłam - ale thriller? Pozdrawiam mastodonty!
    • Gość: zdzisko Re: Koncert Sisters of Mercy w Hali Mery IP: *.sulzer.com 09.04.03, 14:58
      ja jestem bardziej zdziwiony ze wogole jest wzmianka o tym
      koncercie w koncu siostry to nie u2 czy rolling stonsi, a
      dyletanctwo pana redaktora.. no coz ilu ludzi w polsce kojarzy
      nazwe sisters of mercy, przeciez masa burakow nie ma o tym
      pojecia..
      • Gość: rirus Re: Koncert Sisters of Mercy w Hali Mery IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.04.03, 15:08
        RzeczywiÊcie, recenzent wybitnie si´ nie popisa∏
        A gatunek zwany "gotykiem?"
        Jak ju˝ kogoÊ bardzo obchodzà automaty perkusyjne, to mo˝na rzec
        "industrial" i by∏oby to troche bardziej strawne dla
        zainteresowanych osób
    • Gość: konopek Re: Koncert Sisters of Mercy w Hali Mery IP: 80.68.224.* 10.04.03, 10:52
      Z jednej strony - warto było znowu w Polsce posłuchać naprawdę
      kultowej formacji rodem z lat osiemdziesiątych. Dla obecnych 30-
      latków to powrót do młodzienczych fascynacji muzycznych
      (niektórym jescze nie minęło...).
      Z drugiej strony - po raz kolejny przekonałem się, że
      zorgazniwanie w Warszawie koncertu w innym miejscu niż Sala
      Kongresowa jest totalnym nieporozumieniem. Wybieranie dla takiej
      formacji jak Siostry jako miejsca imprezy sali która ma
      drewniany strop i blaszany nieizolowany dach oraz wykładzinkę na
      podłodze powoduje, że akustyka jest fatalna. Odbijaniie się
      dzwięku, dudnienie automatu perkusyjnego jest w takim wnętrzu
      słyszalne i daje kiepsy efekt akustyczny. Ja po raz kolejny
      przekonałem się, że warszawscy organizatorzy koncertów nie są po
      prostu w stanie zapewnić przyzwoitych warunków dla takich
      imperez.

      Dodatkowa uwaga - ciekawi mnie kto wydał pozwolenie na
      wpkaowanie kilku tysięcy fanów do hali w której praktycznie nie
      ma wyjść ewakuacyjnych. Czekając na koncert obszedłem całą halę
      wypatrując oznaczeń pozwalających na w miarę sprawną ewakuację i
      nic nie znalazłem. Po koncercie przyglądałem się tłumowi który
      tłoczył się na bstromych schodkach i próbował wydostać z murawy
      hali do bardzo waskich wyjść. Na szczeście nic się nie stało ale
      to jedynie wynik zdyscyplinowania ludzi a nie sprawności i
      roztropności organizatorów.
      • Gość: resident Re: Koncert Sisters of Mercy w Hali Mery IP: *.acn.pl 10.04.03, 21:28
        po organizacji koncertu Depeche Mode to byl popis sprawnosci
        niestety
    • Gość: AdamD Wyszedłem IP: 213.158.197.* 10.04.03, 13:40
      "Red Ribbons" na początku zapowiadało ciekawy koncert. Ciekawie
      zabrzmiało "Dominion" i "Flood". Ale potem po kilku nowych
      kawałkach, które z brzmiały identycznie jak stare (tylko gorzej)
      nie wytrzymałem i wolałem nie tracić czasu.
      Nie spodziewałaem się tego, ale wyszedłem w połowie koncertu.

      Zero konatktu. Jedyne co Eldrich powiedział to "Good evening"
      i "thank you" po jednej z piosenek. Poza tym chował się w
      kłębach dymu. Publika stała bez ruchu na swoich miejscach. Może
      tak się przejęli "thrillerem".
      Jedyny ruch jaki udało się zauważyć, to kilkanaście rąk
      machających w górze i kilka osób, które się wczuły w
      nastrój "techno".

      Atmosfera była fajniejsza przed koncertem niż w jego trakcie.
      Ludzie, którzy przyszli na "techno" chyba się bawili lepiej. Ja
      przyszedłem na kultowy zespół, który jednak niestety jest już na
      etapie artystycznej emerytury.

      • Gość: fan Koncert Sisters of Mercy w Hali Mery IP: *.gdansk.cvx.ppp.tpnet.pl 10.04.03, 19:18
        Dziadek Eldrich przyjechał do Polski po wsparcie finansowe i aby
        nie mieć za dużu chętnych do podziału zabrał ze sobą zespół w
        postaci dwóch kolesi (czytaj: muzyków) a przecież równie dobrze
        mógł przyjechać sam, bo do puszczenia paru nagrań z kaset, lub
        CD nie potrzeba aż trzech. Efekt taki byłby korzystniejszy dla
        uczestników koncertu, bo patrząc po twarzch sąsiadów nie tylko
        ja czułem się głeboko rozczarowany a może przy okazji bilety
        byłyby ciut tańsze.
        Jeżeli moją skromną "stuwiną" wsparłem budżet resztek Sistersów,
        to i tak się cieszę, bo pozostało po nich parę fajnych płyt, do
        których zawsze będzie można sięgnąć.
        Początkowo chciałem dać upust mojemu rozczarowaniu, ale przyszło
        mi na myśl aby nie kopać leżących...
      • Gość: dn@ Re: Wyszedłem IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 10.04.03, 23:40
        Ja nie wyszedłem...ok organizacja była kiepska, ale sam koncert
        ok... dla fanów to nie były nowe kawałki, sa dostepne w sieci a
        Siostry graja je od kilku miesiecy na koncertach. Skład od
        pewnego czasu tak wyglada a sorry 100 PLN to nie jest majatek,
        gdyz tyle kosztuje bilet w cywilizowanej Europe. Ja sie ciesze
        iz nie musiałem jechac do Berlina tylko zobaczyłem Eldritcha w W-
        wie. Co do zachowania Eldritcha - zawsze sie tak zachowywał i
        nie ukrywał dystansu do tego co robi. Tego tez zycze wszystkich
        niezadowolonym.
    • Gość: wujek dobra rada Re: Koncert Sisters of Mercy w Hali Mery IP: *.acn.pl 10.04.03, 21:32
      Panie Redaktorzyno! Az szkoda ze nie zagrali swojego
      najwiekszego przeboju - Lambady- prawda?
      Nie kazdy musi byc redaktorem muzycznym. Nigdy nie jest za
      pozno na zmiane profesji.
    • Gość: Maggi Nie mogę się nadziwić IP: *.hogart.com.pl 11.04.03, 15:28
      Nie mogę się nadziwić, że tylko jedna czy dwie osoby były rozczarowane tym
      koncertem! Bardzo lubię Sisters of Mercy i z niesłychanym apetytem muzycznym
      szłam na ten koncert.
      Na koncercie było słychać tylko gitarę i automat perkusyjny , reszta to po
      prostu hałas. Cała hala Mery wypełniona po brzegi miłośnikami muzyki Sisters of
      Mercy (przed koncertem świetna atmosfera, ludzie klaszczą, pokrzykują, ogólnie
      święto), stoi zmrożona i z niedowierzaniem słucha szczekania, które dobywa się
      z mikrofonu... dość powiedzieć, że pierwszy raz w życiu wyszłam z koncertu
      przed jego zakończeniem. Strasznie, ale to strasznie nie lubię, kiedy zespół
      potrafi grać tylko na płycie a na koncercie okazuje się jedną wielką
      żenadą....byłam bardzo rozczarowana i po koncercie udaliśmy się z mężem na
      wielkie lody czekoladowe, żeby osłodzić tę gorycz.
      Pocieszcie mnie! Powiedzcie, że Eldrich umie śpiewać i wszystko było tylko
      kwestią beznadziejnego nagłośnienia!
      • Gość: resident Re: Nie mogę się nadziwić IP: *.acn.pl 11.04.03, 18:40
        owszem- Miłosierny potrafi spiewac, co nieraz udowodnil. Mozesz to sprawdzic
        sluchajac kawalkow z innych koncertow. A noglosnienie- coz... do bani i juz.
        Mimo wszystko nie zaluje, ze sie tam znalazlem.
        • Gość: lolo Re: Nie mogę się nadziwić IP: *.sulzer.com 15.04.03, 14:25
          sala byla i moze beznadziejna ale czy to wina Endrja ze tak to jest w polsce??
          sam jestem lekko wqrwiony jak wlaczam sobie bootleg z mera-luna 2000 gdzie
          grali o niebo lepiej (no ale tam nie bylo hali mera), duzym plusem "neverland"
          no a co do kontaktu z publicznoscia, komu to przeszkadza ze gosciu jest
          malomowny to niech wybierze sie na "rockowy koncert" serwowany przez Munia
          Staszczyka i jego kompanie T.Love tudziez Michasia "Czerwonego" Wisniewskiego
          to zapewne bedzie mial dobry kontakt z zespolem.
          • Gość: benny Re: Nie mogę się nadziwić IP: *.man.polbox.pl 15.04.03, 14:44
            Bawią mnie te wszystkie mailesmile
            Część z nich została napisana przez osoby, które chyba nigdy nie słyszały
            koncertów SOM. Czy nie wiecie, że Eldritch zawsze jest małomówny na koncertach?
            Nie oglądaliście "Wake"? Złe nagłośnienie? Bzdura: ja stałem pośrodku hali i
            wszystko słyszałem idealnie, a już byłem w ciężkim szoku, że w "Flood 2"
            słychać było idealnie gitarę akustyczną. Był to tez pierwszy od dawna koncert,
            gdzie słyszałem PRAWIE wszystko co śpiewał Eldritch. Dobór repertuaru: nie
            wiecie, jakie utwory są grane na koncertach? Nie wiecie, że SOM mieszają nowe
            utwory ze starymi w takich proporcjach? To co z was za fani? Chyba
            tacy 'niedzielni', co to poszli na koncert bo wypada. Byłem w życiu na 5
            koncertach SOM i ten był najlepszy pod względem nagłośnienia i doboru utworów.
            Ci co piszą, że tu było beznadziejne nagłosnienie, powinni być w 1991 roku we
            Wrocławiu. Tam NIC nie było słychać poza łomotem. Nie wyobrażam sobie, jak
            prawdziwy fan SOM mógł wyjść przed końcem koncertu. To dla mnie żenada i dno.
            • Gość: tmq Re: Nie mogę się nadziwić IP: *.jwt.com.pl 15.04.03, 15:22
              tez bylem we wroclawiu w 91 i tamten koncert byl o niebo lepszy,
              przede wszystkim wiecej "zywych" instrumentow. w "merze"
              zaskoczyl mnie beznadziejny sound, plaskie brzmienie jak z
              pudelka (dr Avalanche chyba sie nie zmienil od 85 roku) - gorzej
              niz na dyskotece. a i andrew troche juz sie zestarzal, jak spiewa
              to jeszcze jest znosnie, ale jak cos pokrzykuje, to glos mu sie
              nieco lamie i strasznie falszuje. zywy bas dopiero w bisach
              pokazal co to znaczy instrument nie z pudelka. z tych starych
              kapel o wiele lepiej trzymaja sie chociazby exploited i slayer,
              ktore mozna bylo sie nasluchac podczas zeszlorocznych koncertow.
              tam mozna bylo dobrze naglosnic koncert (moze dlatego ze to byly
              mniejsze sale).
              szczerze mowiac, to intro przed koncertem niczym sie nie roznilo
              od muzyki w trakcie koncertu.
              swiatla - zajebiste
            • Gość: aga Re: Nie mogę się nadziwić IP: *.toya.net.pl 15.04.03, 19:08
              Gość portalu: benny napisał(a):

              >
              Złe nagłośnienie? Bzdura: ja stałem pośrodku hali i
              > wszystko słyszałem idealnie,
              >
              Ja rowniez.
    • Gość: numan Re: Koncert Sisters of Mercy w Hali Mery IP: *.bydgoszcz.cvx.ppp.tpnet.pl 15.04.03, 19:11
      Nagłośnienie nie najgorsze, biorąc pod uwagę dupiastą akustykę hali. Słów
      czsami nie rozumiałem, ale instrumenty OK, akustyczną też. Nie wiem jak gdzie
      indziej, ale na środku na końcu było w porządku.
      Organizacja beznadziejna, czyli Polish standard (PN-82/0199/3 wink
      Przed Halą: Trafienie wąsatego kulką śnieżną to jeden z sukcesów wieczoru smile
      Koncert był za krótki, niektóre kawałki trwały chyba po 3 minuty.
      Eldritch był całkiem rozmowny.
      Publiczność z przodu nawet niezła. ALe widziałem dziesiątki łażące tam i z
      powrotem ze zblazowanymi minami, i całą rzeszę gadających przez komórki w
      czasie koncertu (wiocha totalna).
      Thriller? Bez jaj.
      Dobór utworów? Nie dogodzisz każdemu - mi brakowało MORE, więcej z FALI i
      czegoś jak np. KNOCKING ON HEAVEN'S DOOR albo 1959, ale DR mógłby nie potrafić
      tego zagrać wink)
      Ogólnie ****/5.
      Brak luster = dowcip??

      Pozdrawiam tych, co czują tego bluesa.
      • Gość: aro Re: Koncert Sisters of Mercy w Hali Mery IP: 212.76.37.* 15.04.03, 19:15
        W Warszawie po prostu nie ma dobrej hali na koncerty, nie ma tez porzadnego
        stadionu, gdzie moglyby zagrac kapele, to jest najwiekszy problem. Poza tym
        organizacja. Nie pamietam dobrze zrobionego, nie klubowego, koncertu zachodniej
        kapeli w Polsce, najwiekszy pasztet to koncert U2, Sisters tez nie lepszy
        • Gość: AgentCooper Re: Koncert Sisters of Mercy w Hali Mery IP: *.orasoft.net.pl 15.04.03, 19:24
          Gość portalu: aro napisał(a):

          > W Warszawie po prostu nie ma dobrej hali na koncerty, nie ma tez porzadnego
          > stadionu, gdzie moglyby zagrac kapele, to jest najwiekszy problem. Poza tym
          > organizacja. Nie pamietam dobrze zrobionego, nie klubowego, koncertu
          zachodniej
          > kapeli w Polsce, najwiekszy pasztet to koncert U2, Sisters tez nie lepszy

          ad.2 - mimo chujo... organizacji byl to jeden z najlepszych koncertow jakie w
          zyciu widzialem. Ponadto OK byla Metallica na St. Gwardii, co do orgazizacji -
          na tych Metalmaniach na ktorych bylem zawsze bylo OK.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka