Growling

24.04.03, 18:07
Kochacie/tolerujecie/nie znosicie?
Problem jest o tyle poważny, że sytuacja zmieniła się od początku lat 90. i
można usłyszeć nieludzki głos w muzyce nie do końca ekstremalnej, vide Opeth,
niektóre produkcje MDB, Death, Samaela, Elend...
Ja nie jestem w stanie na dłuższą metę znieść maniery deathowej, drażni mnie
to poważnie u Opeth. Z blackowym skrzekiem jest lepiej, byle nie darli się
jak wykastrowane diabły (Greven na przykład). Children of Bodom czy Kredki
ciężko sobie wyobrazić z innym wokalem.
    • Gość: As Re: Growling IP: *.vline.pl / 172.16.1.* 24.04.03, 18:13
      dreaded88 napisał:

      > Kochacie/tolerujecie/nie znosicie?

      U mnie opcja c.
      Gdyby nie tan tragiczny "wynalazek", cała masa kapel grałaby świetną muzykę.
      • Gość: nikka Re: Growling IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 24.04.03, 18:45
        To samo co As- nie znoszę, ohyda! Jedyny kawałek strawialny to " God of
        Emptiness" (tu się mogę wyłożyć ekhm z tytułem) MA. Ale psst, ani słowa guru.
        • cze67 Re: Growling 24.04.03, 18:47
          Nie lubie. Zawsze się zastanawiam, czy taki wokalista umie śpiewać "normalnie",
          czy właśnie z tego powodu, że nie umie, "growlinguje".
          • Gość: As Re: Growling IP: *.vline.pl / 172.16.1.* 24.04.03, 18:52
            cze67 napisał:

            > Nie lubie. Zawsze się zastanawiam, czy taki wokalista umie
            śpiewać "normalnie",
            >
            > czy właśnie z tego powodu, że nie umie, "growlinguje".
            >

            Podejrzewam, że przewaznie nie umie. Ale ostatnio zaznajamiam się z twórczością
            Paradise Lost (szkoda że tak późno sad ) i okazuje się że umie, i to całkiem
            dobrze.
            • cze67 Re: Growling 24.04.03, 18:55
              Gość portalu: As napisał(a):

              > Podejrzewam, że przewaznie nie umie. Ale ostatnio zaznajamiam się z
              twórczością Paradise Lost (szkoda że tak późno sad ) i okazuje się że umie, i
              to całkiem dobrze.

              Swoją drogą, próbowałem kiedyś tak zaryczeć. Gardło strasznie boli. Jak oni to
              wytrzymują...?
              • dreaded88 Technika pomaga :-) 24.04.03, 19:00
                Ale niektórzy podchodzą do sprawy bardziej na serio, podobno Peter z Vadera po
                koncertach zwykle pluje krwią, i to nie wypitą.
              • loveletter Re: Growling 24.04.03, 19:14
                cze67 napisał:

                > Swoją drogą, próbowałem kiedyś tak zaryczeć. Gardło strasznie boli. Jak oni to
                > wytrzymują...?

                kiedyś Ci pokażę Cze smile))
            • Gość: nikka Re: Growling IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 24.04.03, 19:08
              A jak ładnie Nick wygląda... ( rozmarzyła się Nikka, z głupim uśmiechem na
              twarzy)
    • Gość: AgentCooper Re: Growling IP: *.orasoft.net.pl 24.04.03, 18:48
      ogolnie nie przepadam, aczkolwiek czasami lubie posluchac kapel w ktorych na
      tle growlingu brzmi czysty wokal kobiecy. Vide Theatre Of Tragedy, Lacuna Coil,
      Tristania i parę innych. Wiele kapel ewoluuje od spiewania growlingiem
      do "normalnego" spiewu (Paradise Lost, My Dying Bride) i uwazam że w większości
      przypadków na dobre im to wychodzi.

      >
    • loveletter growl ponad wszystko ........... 24.04.03, 19:13
      Jasne, że lubię. Wręcz uwielbiamsmile)))))

      Dla mnie jest to jeden z ciekawszych elementów śpiewu i esencja muzyki z pierdolnięciem, jak to się ostatnio na forum przyjęło określać wink.

      Po przeczytaniu powyższych postów odnosze wrażenie, że chyba zawężacie nieco granice growlu - to nie jest po prostu ryk, a pewna technika śpiewu. Używają go zresztą nie tylko wokaliści metalowi, czy hard-rockowi, ale również wielu z tych, którzy się jak najmniej z tego typu kierunkami kojarzą. Choćby taki Dave Matthew - słyszeliście może Halloween???? Bardzo dobry przykład utworu gdzie growl jest pięknie wkomponowany w jak najbardziej melodyjny utwór.
      Poza tym - tak jak są różne barwy głosu jako takiego tak możemy bez trudu rozróżnić pewne odmiany growlingu: od takiego charczącego, wręcz rzygającego, że sie tak wyrażę (którego za bardzo nie lubię - przykład: wokalistka Kitty) po przenikliwy, ostry i praktycznie pozbawionego wszelkiej chrypy (Maynard Keenen). Niektórzy wokaliści potrafią nawet łączyć growl z vibratem, co daje moim zdaniem zajebiste efekty (teraz mi na myśl tylko Jahred z (hed)pe do głowy przychodzi, ale jest ich wielu).

      No i nie byłbym sobą gdybym nie wspomniał o perełce wśród growlerów: Seri Tankianiesmile)). W wypadku tego pana z brodą growl jest absolutnie fundamentem śpiewania - cały smaczek polega jednak nie na nim samym, a na niesamowitym połączeniu warkotu z wysokimi tonami i melodią.

      Pozdrawiam. Lov.
      • pagan.gh Re: growl ponad wszystko ........... 24.04.03, 19:36
        Growling to jest to!!!
        Pamiętam jak pierwszy raz posłuchałem kapeli Suffucation i płytę Effigy of the
        Forgotten to po prostu wgniotło mnie w fotel. Coś niesamowitego.
        Ogólnie jednak w matalu growling nie zawsze się sprawdza, vide My Dying Bride.
        Ja jednak uwielbiam takie pierdzielnięcie. smile
        Takich kapel było mnóstwo np.: Napalm Death, Grave, Monstrosity itd. ale
        ostatnio Six Feet Under to potęga.
    • Gość: As Growling - rozważania IP: *.vline.pl / 172.16.1.* 24.04.03, 19:47
      A skoro już jesteśmy w tym temacie, to zawsze mnie zastanawiało czemu w szeroko
      pojętym ciężkim rocku tak mało jest wokalistów śpiewających normalnie. No bo
      tak: - z jednej strony mamy growling którego nie mam śmiałości nazwać nawet
      śpiewem. Z drugiej strony mamy pianie w wysokich rejestrach - skrajność to King
      Diamond, łagodniejsza wersja to np. Bruce Dickonson czy Geoff Tate. Przy czym
      tych dwóch ostatnich da się jeszcze słuchać. No a znowu inną opcją są
      tzw "wrzaski" - czyli coś jak np. u Axla lub Hetfielda z Kill'em All. A ja się
      zastanawiam - czemu w muzyce metalowej jest tak mało normalnych, męskich
      głosów? Ideałem byłby zespół metalowy z wokalistą w stylu Freddiego Mercurego.
      Dlaczego w ciężkim rocku nie można zaśpiewać normalnie, w "niewyżyłowany"
      sposób?
      Te moje dylematy prowadzą do tego, że często cięzko mi się przekonać do
      wartościowych zespołów czy nurtów, właśnie ze względu na nietrafiony moim
      zdaniem wokal. I pewnie dlatego często wolę posłuchać "zwykłego" rocka (Queen,
      Kansas, Wishbone Ash) dlatego że wiem, że spotkam w nim normalne wokale, choć
      oczywiście brak ciężkich gitar doskwiera.
      • loveletter Re: Growling - rozważania 24.04.03, 20:26
        Gość portalu: As napisał(a):

        > A skoro już jesteśmy w tym temacie, to zawsze mnie zastanawiało czemu w szeroko
        >
        > pojętym ciężkim rocku tak mało jest wokalistów śpiewających normalnie. No bo
        > tak: - z jednej strony mamy growling którego nie mam śmiałości nazwać nawet
        > śpiewem. Z drugiej strony mamy pianie w wysokich rejestrach - skrajność to King
        >
        > Diamond, łagodniejsza wersja to np. Bruce Dickonson czy Geoff Tate. Przy czym
        > tych dwóch ostatnich da się jeszcze słuchać. No a znowu inną opcją są
        > tzw "wrzaski" - czyli coś jak np. u Axla lub Hetfielda z Kill'em All. A ja się
        > zastanawiam - czemu w muzyce metalowej jest tak mało normalnych, męskich
        > głosów? Ideałem byłby zespół metalowy z wokalistą w stylu Freddiego Mercurego.
        > Dlaczego w ciężkim rocku nie można zaśpiewać normalnie, w "niewyżyłowany"
        > sposób?
        > Te moje dylematy prowadzą do tego, że często cięzko mi się przekonać do
        > wartościowych zespołów czy nurtów, właśnie ze względu na nietrafiony moim
        > zdaniem wokal. I pewnie dlatego często wolę posłuchać "zwykłego" rocka (Queen,
        > Kansas, Wishbone Ash) dlatego że wiem, że spotkam w nim normalne wokale, choć
        > oczywiście brak ciężkich gitar doskwiera.

        no to mnie Asie zabiłeś tą myślą. Hard-rock z wokalem Mercurego? To by brzmiało jak lody pistacjowe z ziemniakami i kiszoną kapustą. Hard rock to muzyka z definicji agresywna. A growl (mam śmiałość zdecydowanie nazwać to śpiewem) tę agresję po prostu wyraża. Wydawało mi się to całkiem oczywiste, i co najważniejsze - naturalne. Prawda jest taka, że pozbawienie ostrej muzyki ostrego wokalu byłoby równoznaczne z jej kastracją ...

        Lov.
        • Gość: As Re: Growling - rozważania IP: *.vline.pl / 172.16.1.* 24.04.03, 20:42
          A ja lubię takie pozornie nie pasujące do siebie kombinacje. Np. - jeden z
          moich ulubionych zespołół Rush. Na trzech ostatnich płytach (szczególnie na
          ostatniej) można znaleźć bardzo ciężkie, agresywne utwory z miażdzącymi
          gitarami, a wokalista śpiewa łagodnym, nieco "babskim" głosem. I to wspaniale
          do siebie pasuje. Najważniejsze to łamać schematy - a teza że w agresywnej
          muzyce wokal również musi być agresywny jest niczym innym jak tylko schematem.
          I to takim, że cała masa wykonawców nie potrafi się od niego uwolnić.
          • loveletter Re: Growling - rozważania 24.04.03, 21:02
            Gość portalu: As napisał(a):

            > A ja lubię takie pozornie nie pasujące do siebie kombinacje. Np. - jeden z
            > moich ulubionych zespołół Rush. Na trzech ostatnich płytach (szczególnie na
            > ostatniej) można znaleźć bardzo ciężkie, agresywne utwory z miażdzącymi
            > gitarami, a wokalista śpiewa łagodnym, nieco "babskim" głosem. I to wspaniale
            > do siebie pasuje. Najważniejsze to łamać schematy - a teza że w agresywnej
            > muzyce wokal również musi być agresywny jest niczym innym jak tylko schematem.
            > I to takim, że cała masa wykonawców nie potrafi się od niego uwolnić.

            Myślę Asie, że różnica między nami polega na tym, że dla Ciebie istnieje muzyka agresywna bez agresywnego wokalu. Dla mnie natomiast taka muzyka NIE ISTNIEJE. Wynika to z tego, że dla mnie przekaz emocjonalny w większości wyraża się w głosie, więc jeśli to co w nim zawarte nie współgra z resztą - całość mi nie pasuje. Nie słyszałem Rush więc się nie będę wypowiadał, może i pasuje, ale z tego co wiem to chyba nie jest jakiś specjalnie ostry zespół, co?
            I jeszcze jedno: według mnie przypisanie growlu do agresywnej muzyki nie jest schematem, a jak najbardziej naturalnym zjawiskiem. Tak już nas bozia, czy kto tam inny zaprojektował, że jak jesteśmy wkurwieni to warczymy. Ot co.

            Lov.

            P.S Mam pytanko z innej beczki: możesz mi Asie napisać jakie ten Twój provider (vline) oferuje warunki? Tzn - jakie masz łącze, ile za nie płacisz miesięcznie, czy masz jakieś dodatkowe usługi (konto e-mail?), czy zdarzają się (jak często) awarie sieci? etc...
            • Gość: As Re: Growling - rozważania IP: *.vline.pl / 172.16.1.* 24.04.03, 21:14
              loveletter napisał:

              > Myślę Asie, że różnica między nami polega na tym, że dla Ciebie istnieje
              muzyka
              > agresywna bez agresywnego wokalu. Dla mnie natomiast taka muzyka NIE
              ISTNIEJE.
              > Wynika to z tego, że dla mnie przekaz emocjonalny w większości wyraża się w

              > osie, więc jeśli to co w nim zawarte nie współgra z resztą - całość mi nie
              pasu
              > je. Nie słyszałem Rush więc się nie będę wypowiadał, może i pasuje, ale z
              tego
              > co wiem to chyba nie jest jakiś specjalnie ostry zespół, co?
              > I jeszcze jedno: według mnie przypisanie growlu do agresywnej muzyki nie jest
              s
              > chematem, a jak najbardziej naturalnym zjawiskiem. Tak już nas bozia, czy kto
              t
              > am inny zaprojektował, że jak jesteśmy wkurwieni to warczymy. Ot co.
              >
              > Lov.
              >
              > P.S Mam pytanko z innej beczki: możesz mi Asie napisać jakie ten Twój
              provider
              > (vline) oferuje warunki? Tzn - jakie masz łącze, ile za nie płacisz
              miesięcznie
              > , czy masz jakieś dodatkowe usługi (konto e-mail?), czy zdarzają się (jak
              częst
              > o) awarie sieci? etc...
              >


              1. Jeśli chodzi o Rush - faktycznie, pod względem "ciężkości" to tzw. jak ja to
              nazywam "hardrockowa średnia" smile Ale ostatnia płyta "Vapor Trails" jest
              naprawdę ostra, brzmieniem przypomina mi ostrzejsze kapele grungowe czy
              niektóre ze współczesnych zespołów tzw "nu-metalu", lub np. Creed. Aha, jeszcze
              jedna z moich ulubionych kapel - Bad Religion, taki melodyjny hardcore/punk -
              panowie też potrafią dać nieźle czadu, bywa ostro i szybko a wokalista choć o
              przeciętnych mozliwościach, to śpiewa normalnie, nie forsuje głosu.
              2. Ja posiadam ten pakiet:
              www.vline.pl/index.php?dmenu=1&dzial=oferta&menu=102
              A awarie bywają, ale coraz rzadziej. Ale jak już nie ma netu, to najczęsciej w
              łikendy - tak że nie można do nich zadzwonić i ich opieprzyć smile
          • pagan.gh Re: Growling - rozważania 24.04.03, 21:04
            Hm...
            A odwóćmy to trochę.
            Growling i powiedzmy muzyka pokroju Queen, Genesis, Procol Harum
            Ale jajasmile
            A swoją droga nie każdy śpiew to growling.
            A na pewno nie jest nim śpiew w Metallice czy Ironach.
            • Gość: As Re: Growling - rozważania IP: *.vline.pl / 172.16.1.* 24.04.03, 21:18
              pagan.gh napisał:

              > Hm...
              > A odwóćmy to trochę.
              > Growling i powiedzmy muzyka pokroju Queen, Genesis, Procol Harum
              > Ale jajasmile
              > A swoją droga nie każdy śpiew to growling.
              > A na pewno nie jest nim śpiew w Metallice czy Ironach.

              No ale ja przecież nie napisałem że spiew w Metallice czy IM to growl! To były
              tylko przykłady, w jaki sposób wokalista może śpiewać w zespole grającym ostrą
              muzę. Aż takim lamerem to nie jestem żeby twierdzić że Hetfield lub Dickinson
              mają coś wspólnego z growlowaniem smile
              • pagan.gh Re: Growling - rozważania 25.04.03, 07:15
                Oj a kto mówi że jesteś lamąsmile
                Po prostu zauważyłem że przewijają się tu w postach te nazwiska.
                Luzik, luzik.
                Nie bierz wszystkiego do siebie smile
    • mallina Re: Growling 24.04.03, 20:38
      rowniez nie przepadam za growlingiem...kiedys nawet okreslilam te maniere nieco
      inaczej i wtedy kol.jasiek666 byl chyba troche oburzony porownaniemwink)))
      growling meczy ucho mi - a sluchanie ma byc przyjemnoscia jakas tam..

      a co do tematu wokalistow w ciezkiej muzyce (wpis Asa), to w sumie racja,
      chociaz Axl swoim spiewem mnie nie drazil ale juz np Bruce D., to przyswajalny
      w dawce ok 50 min.
      a hetfield z czasem coraz lepiej sobie radzi z wokalem (wg mnie), pamietam
      pierwsze koncerty Metalliki - tragedia!!! i nie byla to wina jedynie pirackiego
      nagrania video..
      • Gość: nikka Re: Growling IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 24.04.03, 21:16
        Mallino- buziaki za Hetfielda, też tak uważam. Np. Whiskey in the jar w jego
        wykonaniu to majstersztyk!
        • mallina Re: Growling 24.04.03, 21:40
          no, on to przyklad ze mozna sie wycwiczyc w spiewaniu!
          wprawdzie metallika nie ma nic z growlingiem wspolnego, ale wyszlo to tak przy
          okazji wiec mozna sie wypowiedziecsmile))

          a kto wie jak kiedys beda spiewac wokalisci growlingujacych (hehehe ale
          slowo..) zespolow..w koncu ile mozna miec zdrowia drzec sie?
          • Gość: AgentCooper Re: Growling IP: *.orasoft.net.pl 24.04.03, 21:49
            mallina napisała:

            > a kto wie jak kiedys beda spiewac wokalisci growlingujacych (hehehe ale
            > slowo..) zespolow..w koncu ile mozna miec zdrowia drzec sie?

            jak juz wspomnialem powyzej proponuje np. przesluchac wczesny Paradise Lost
            (Lost Paradise, Gothic) i pozniejsze ich plytki zeby uslyszec ze mozna spiewac
            czysto, a muza moze pozostac ostra (no, w tym przypadku do pewnego stopnia
            ostra)
            • Gość: As Re: Growling IP: *.vline.pl / 172.16.1.* 24.04.03, 21:52
              Gość portalu: AgentCooper napisał(a):

              > mallina napisała:
              >
              > > a kto wie jak kiedys beda spiewac wokalisci growlingujacych (hehehe ale
              > > slowo..) zespolow..w koncu ile mozna miec zdrowia drzec sie?
              >
              > jak juz wspomnialem powyzej proponuje np. przesluchac wczesny Paradise Lost
              > (Lost Paradise, Gothic) i pozniejsze ich plytki zeby uslyszec ze mozna
              spiewac
              > czysto, a muza moze pozostac ostra (no, w tym przypadku do pewnego stopnia
              > ostra)


              Swoją drogą to ciekawe czy istnieje zespół metalowy który przeszedł odwrotną
              drogą jeśli chodzi o śpiew niż Paradise Lost. Tzn. zaczął od normalnego śpiewu
              a skończył na klasycznym growlu.
              • Gość: Łysenko Re: Growling IP: *.krakow.dialup.inetia.pl 24.04.03, 23:40
                Turbo smile))
                • jasiek666 Re: Growling 25.04.03, 14:47
                  Gość portalu: Łysenko napisał(a):

                  > Turbo smile))

                  hehehehe smile)
                  wszelakoż zmienił się i wokalista smile
            • h8red Re: Growling 25.04.03, 08:14
              Gość portalu: AgentCooper napisał(a):

              > mallina napisała:
              >
              > > a kto wie jak kiedys beda spiewac wokalisci
              growlingujacych (hehehe ale
              > > slowo..) zespolow..w koncu ile mozna miec zdrowia
              drzec sie?
              >
              > jak juz wspomnialem powyzej proponuje np. przesluchac
              wczesny Paradise Lost
              > (Lost Paradise, Gothic) i pozniejsze ich plytki zeby
              uslyszec ze mozna spiewac
              > czysto, a muza moze pozostac ostra (no, w tym przypadku
              do pewnego stopnia
              > ostra)

              Moze i jestem zboczony ale dla mnie Paradise Lost
              skonczyl sie gdzies w okolicach "Draconian Times".
              Wczesniejsze dokonania do tej pory powalaja mnie na
              kolana. Pozniejsze to niestety tendencja z
              ukierunkowaniem na Depeche Mode. Niestety sad((
      • Gość: As Re: Growling IP: *.vline.pl / 172.16.1.* 25.04.03, 22:01
        mallina napisała:

        > rowniez nie przepadam za growlingiem...kiedys nawet okreslilam te maniere
        nieco
        >
        > inaczej i wtedy kol.jasiek666 byl chyba troche oburzony porownaniemwink)))
        > growling meczy ucho mi - a sluchanie ma byc przyjemnoscia jakas tam..


        A pamiętasz Mallino jak kiedyś growling nazwałaś enigmatycznym
        określeniem "chepy" a ja nie wiedziałem o co Ci chodzi smile
        • mallina Re: Growling 26.04.03, 15:11
          jasne ze pamietamsmile))
          widzac ten temat zaraz mi sie tamten watek skojarzyl
    • vulture Re: Growling 25.04.03, 06:25
      Nie lubię (kojarzy mi się z wymiotowaniem do mikrofonu), podobnie jak zbyt
      wyskokich pisków (Grim Reaper, Judas Priest) czy - z drugiej strony -
      bezmyślnego stękania (wykonawcy współczesnego odłamu R&B). Śpiew śpiewem ma być
      i już.
      • pagan.gh Re: Growling 25.04.03, 07:34
        Widzę że growling nie jest za bardzo lubiany ale ostrą muzę lubicie?
        Jeżeli tak to polecam Life of Agony i Helmet.
        Ostro bardzo a growlingu ani śladusmile
        • h8red Re: Growling 25.04.03, 08:17
          pagan.gh napisał:

          > Widzę że growling nie jest za bardzo lubiany ale ostrą
          muzę lubicie?
          > Jeżeli tak to polecam Life of Agony i Helmet.
          > Ostro bardzo a growlingu ani śladusmile

          Zdaje sie, ze oby dwa zespoly juz nie istnieja? Chociaz
          cos mi sie obilo o reaktywacji LOA.
          A co do muzyki to LOA powinno sie bardziej podobac, bo
          jest bardziej melodyjne. Dla mnie najlepsza jest pierwsza
          plytka "River runs red".
      • ihopeyouwilllikeme Re: Growling 26.04.03, 12:37
        >Śpiew śpiewem ma być i już

        Ale co w takim razie rozumiesz przez śpiew ?

        Ja bardzo lubię dobry growling - vide np. Vader ( moja ulubiona polska kapela )
        czy Opeth ( to jest dopiero metalowy King Crimson! ), natomiast skrzek mnie
        wk..., podobnie jak cały black metal. Straszne wydziwianie smile))
    • h8red Re: Growling 25.04.03, 08:24
      Poczytalem, poczytalem i zgadzam sie w calej rozciaglosci
      z Lov'em. Ostra muza potrzebuje wykopu nie tylko
      muzycznego ale rowniez (ze sie tak wyraze) glosowego. Nie
      za bardzo sobie wyobrazam Morbid Angel (BTW, "God of
      emptiness" to jeden z moich ulubionych kawalkow) czy
      Death z wokalem w stylu... hmmm... chociazby Heatfielda.
      Jak juz miazdzyc to po calosci smile)) Aczkolwiek mozna
      znalezc ostrzejsza muze z "normalnym" wokalem, jak
      chociazby wymienione wczesniej LOA czy Helmet.
      Poza tym to wydaje mi sie, ze to co robi Mike Patton
      mozna chyba podciagnac pod spiew??? No moze poza tym
      chorym projektem, w ktorym bral udzial Dave Lombardo. To
      sie chyba Fantomas nazywalo.
      • Gość: Argus Moje 3 grosze IP: 158.75.1.* 25.04.03, 13:45
        Sa artysci- ktorym growling wychodzi reelacyjnie i ktory pasuje do muzyki.
        Nie wyobrazam sobie na przyklad by Chuck Schuldiner (rip) ze swietnego Death zaczal nagle spiewac! Death- to dla mnie taki metalowy King Crimson-kto nie wierzy niech poslucha...
        My Dying Bride i Anathema- tam growling spradzal sie rewelacyjnie.Szczegolnie fajnie to wypada w utworach wielowarstwowych-gdzie jedna zwrotka jest spiewana normalnie,a druga wyryczana mocnym growlingiem.
        Kat- Romek Kostrzewski bardzo czesto ociera sie o growling-jednak potrafi bardzo ladnie zaspiewac(wystarczy posluchac "Ballad" Kata)
        Opeth- tutaj growling tez mi bardzo pasuje.
        Podobnie jak we wczesnych Paradise Lost czy The Gathering.Tamta muzyka miala bardzo fajny klimat i growling tylko go podkreslal.
        Moze to i nie jest jakis "subtelny" sposob spiewania- jednak w wielu przypadkach sie sprawdza.
        Gorzej z typowymi kapelami black-metalowymi,gdzie nie niesie ze soba zadnych estetycznych wartosci.
        Zasadniczo- dobry growling-jak najbardziej!
        • dreaded88 Re: Moje 3 grosze 26.04.03, 14:55
          Pierwszą płytą Anathemy jest dla mnie "Silent Enigma", MDB - "Angel...",
          Gathering - "Mandylion". Wcześniejszych nie trawię. Podobnie Paradise Lost -
          "Gothic" to potencjalnie świetna płyta skaszaniona przez wokal i produkcję,
          dopiero "Shade of God" jest możliwy (za "As I Die" pójdą do nieba smile.
          Death - tu się zgodzę. Opeth byłby jeszcze lepszy bez tego nieszczęsnego
          charkotania, albo gdyby było w wyższym rejestrze.
          • Gość: AgentCooper Re: Moje 3 grosze IP: *.orasoft.net.pl 26.04.03, 17:34
            dreaded88 napisał:

            > Pierwszą płytą Anathemy jest dla mnie "Silent Enigma", MDB - "Angel...",
            > Gathering - "Mandylion". Wcześniejszych nie trawię. Podobnie Paradise Lost -
            > "Gothic" to potencjalnie świetna płyta skaszaniona przez wokal i produkcję,
            > dopiero "Shade of God" jest możliwy (za "As I Die" pójdą do nieba smile.
            > Death - tu się zgodzę. Opeth byłby jeszcze lepszy bez tego nieszczęsnego
            > charkotania, albo gdyby było w wyższym rejestrze.

            co do Anathemy i MDB sie zgadzam. Co do PL - zdecydowanie nie - jak dla mnie
            absolutny numer 1 to Draconian Times.
            • dreaded88 Re: Moje 3 grosze 26.04.03, 18:27
              Cóż, o PL nie będę kruszył kopii, w zasadzie żadna z płyt jako całość mnie nie
              powaliła. Poszczególne utwory - i owszem, ale one są mniej więcej równo
              rozdystrybuowane.
    • dreaded88 Na marginesie - pamięta ktoś Winter? 26.04.03, 14:57
      Nagrali chyba tylko jedną płytę, "Into Darkness", całkiem ciekawą i zniknęli
      gdzieś w pomroce dziejów. Takie granie wtedy było całkiem nowatorskie, no i ten
      cudowny klimat.
      • Gość: kadriana Re: Na marginesie - pamięta ktoś Winter? IP: *.acn.waw.pl 27.04.03, 02:10
        Ja uwielbiam growling.Szczególnie Edge of Sanity (Inferno), MDB (Turn Loose the
        swans),Anathema,Opeth.Moonspell nie za bardzo.(Wolfheart)Zgadzam się w części
        z Argusem ale czasem właśnie lubię sobie posłuchać takie surowego brzmienia
        czyli Winter -taki prosty bez klawiszy i skrzypiec lub Cathedral, Naglfar .Robi
        na mnie ogromne wrażenie.Jest to według mnie jeden ze sposobów wykorzystywania
        głosu w muzyce.Ale ten dreszczyk przy słuchaniu...smile
Inne wątki na temat:
Pełna wersja