pizmak31
20.05.03, 10:30
Poszlam sobie do empiku na 17 wczoraj, bylo malo ludzi, kameralnie, stalam
miedzy polkami z plytami, przyszedl zarosniety facet o niesmialym usmiechu z
gitara akustyczna, najpierw mial problem z mikrofonem, wiec powiedzial Fuck
the mikrofon i zagral z dziesiec kawalkow, w miedzyczasie palnal kilka
kawalow, caly czas sie usmiechal, a glos mial jak dzwon, zawsze myslalam, ze
nie da sie zagrac na gitarze Mamy Genesis i zaspiewac, zeby to zabrzmialo, a
sie jemu udalo, zagral tez dwa najladniejsze kawalki z Calling Al Stations, i
tak sobie pomyslalam, ze Bozia nie poskapila mu ladngeo glosu, mialam mu
powiedziec od cze, ze to szkoda, ze nie gra juz z Genesis, ale byla za dluga
kolejka po autografy, a poza tym, moze kiedys znowu razem zagraja....