Dodaj do ulubionych

Rock umiera

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.05.07, 12:43
Niestety, chyba przyszedł czas, żeby śmiało i uczciwie sobie przyznać. Gatunek
muzyczny pt. rock'n'roll właśnie dożywa swoich dni. Skończyło się nagrywanie
płyt, które sa przełomem w dziejach muzyki, możecie mi wymieniać nazwy setek
grup, które moga sie podobać (sam z przyjemnością słucham wielu) ale nie
wnoszą do muzyki nic świeżego, a jedynie powielaja stare schematy. Gdzie są
epokowe płyty na miarę "Sgt. Peppers...", "In the Court of the Crimson King",
"Dark Side of the Moon", krążków Led Zeppelin, Queen, Deep Purple, Police,
Joni Mitchel... można wymieniac bez końca. A ważne płyty ostatniego 20-lecia?
Może "Nevermind", może jeszcze "OK. Computer"... Pewnie, że można wymieniac
setki jakichs niszowych wynalazków, ale wniosek nasuwa mi się jeden.
Rock'n'roll stracił swoja moc. Powoli dogorywa i ustępuje miejsca Murzynom...
Obserwuj wątek
    • Gość: Piotr Re: Rock umiera IP: *.dip.t-dialin.net 19.05.07, 12:59
      niestety
    • rzywopuod Re: Rock umiera 19.05.07, 13:02
      Tak, to niestety prawda. To samo można powiedzieć o grach komputerowych.
      • roarljokelsoey Re: Rock umiera 19.05.07, 13:19
        Wogóle muzyka umiera.
        • Gość: bb Re: Rock umiera IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.05.07, 13:40
          o nie roar - muzyka zyje i ma sie dobrze
          • Gość: Piotr Re: Rock umiera IP: *.dip.t-dialin.net 19.05.07, 13:53
            ma sie dobrze???chyba klasyczna
            • Gość: bb Re: Rock umiera IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.05.07, 14:00
              Piotr - ogólnikowe pojęcie, ze muzyka umiera jest równie prawdziwe jak to, że ma
              sie dobrze. Myślę, że nie ma sensu wdawać się w dyskusję na temat muzyki w ogóle
              i proponowalbym skupienie sie na rock'n'rollu, jako na zjawisku swego czasu
              ważnym kulturowo, muzycznie i społecznie, które to zjawisko w tej chwili mocno
              traci na znaczeniu pod każdym z wymienionych względów.
              • Gość: rm Re: Rock umiera IP: *.asfd.broadband.ntl.com 21.05.07, 19:32
                to cenne doprecyzowanie dyskusji. Bo przeciez metal to nadal sposob na szybka
                kase, rynek jest chlonny i nie widac zadnego kryzysu
                • Gość: ra to wymień supernegros i ich supernowatorskie płyty IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.05.07, 00:03
                  mówisz ze już nie ma płyt na miarę tysiąclecia? to wymień mi takie płyty
                  HipHopowe czy jakie tam chcesz, które są absolutnie nowatorskie i absolutnie
                  bezkonkurencyjne.
                  powodzenia !!
        • Gość: 1234 Re: Rock umiera IP: *.acn.waw.pl 21.05.07, 18:41
          najpierw zajrzyj tutaj:

          www.bagatellen.com/reviews.html
          nastepnie napisz na forum ile z tych plyt slyszales (2? 1?)

          a na koniec zadaj sobie pytanie jak bardzo ograniczony jestes w odbiorze muzyki
          by ferowac takie teksty.

          pozdro
    • active.x Re: Rock umiera 19.05.07, 14:08
      bb, całkiem niedawno był podobny wątek
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=78&w=60603910
    • rzywopuod Rock umiera... 19.05.07, 14:22
      ...disco polo rządzi!
    • Gość: lili Re: Rock umiera IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.05.07, 14:49
      byc moze tworcom ciezko jest stworzyc cos nowego bo prawie wszystko juz
      bylo.myslisz, ze to jest takie proste? zauwaz ile lat jest juz grany rock i ile
      zespolow powstalo.poza tym ja wcale nie uwazam by bylo tak zle.jest teraz
      mnostwo swietnych zespolow rockowych tylko do niektorych trzeba dotrzec bo nie
      wszystko puszczaja w radiu.a jak nic sie nie podoba to mozna siegac do
      starszych,dobrych plyt ktorych jest co nie miara.sluchaj tego co juz bylo jak ci
      sie nowe nie podoba zamiast biadolic.i tak ci zycia nie starczy na przesluchanie
      wszystkich wartosciowych zespolow.
      • Gość: 1234 Re: Rock umiera IP: *.acn.waw.pl 21.05.07, 18:42
        muzyka klasyczna istnieje juz 1000 lat i jakos trudno powiedziec, by sie skonczyla.
    • sweetmary Re: Rock umiera 19.05.07, 15:40
      Gość portalu: bb napisał(a):
      > Rock'n'roll stracił swoja moc. Powoli dogorywa i ustępuje miejsca Murzynom...

      A co to za rasistowskie pierdo.lenie. Lennon słusznie kiedyś powiedział, że
      gdyby rock'n'roll nie nazywał się rock'n'rollem - mógłby nazywać się Chuck
      Berry, tak jak jego twórca. Fantastycznie zdolnych czarnoskórych rockmanów było
      i jest mnóstwo - od Chucka, przez Jimiego, Bad Brains po Living Colour. Więc
      stuknij się koleś w łepetynę, zanim coś wyartykułujesz publicznie. A rock ma
      się, rzecz jasna, jak najbardziej OK. Wystarczy przejść się po klubach i
      poszperać w ofercie niezależnych wytwórni.
    • Gość: krytyk Re: Rock umiera IP: *.acn.waw.pl 19.05.07, 15:47
      Właśnie, tyle że umarł już dawno temu, gdzieś w początkach lat 90 nastąpiły
      ostatnie podrygi. A zespół Queen to akurat najlepszy przykład śmierci rocka.
      Freddie pod koniec lat 70 obciął włosy, zapuścił wąsik i zaczął grać disco wink
    • Gość: Pokrak Re: Rock umiera IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.05.07, 16:02
      Gość portalu: bb napisał(a):
      > Niestety, chyba przyszedł czas, żeby śmiało i uczciwie sobie przyznać. Gatunek
      > muzyczny pt. rock'n'roll ...

      Nie wiem, czy rock'n'roll to samo co rock, ale ten drugi umarł dla mnie kilka
      lat po rozpadzie Led Zeppelin i odejściu Ozzego z BS.
    • Gość: lili Re: Rock umiera IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.05.07, 16:19
      a mi takie pieprzenie kojarzy sie ze starymi zgredami.moi rodzice tez uwazaja ze
      tylko kiedys byla piekna muzyka a teraz to juz dno,wszystko co wartosciowe juz
      bylo.nie moge pojac jak mozna tak myslec.ja co rusz natrafiam na jakas wspaniala
      muzyke.moze nie zawsze jest ona przelomowa,ale az takich wymagan nie mam w koncu
      takie rzeczy nie moga zdarzac sie czesto.byc moze teraz sa gorsze czasy dla
      rocka ale na pewno on nie umiera (chyba ze dla tych ktorym nic sie nie podoba a
      gust zatrzymal na led zeppelin)i na pewno jeszcze wiele swietnych kapel sie pojawi.
      • Gość: bb Re: Rock umiera IP: *.radiozet.pl 19.05.07, 17:22
        przeczytałem parę wyzwisk obruszonych fanów nowoczesnego rocka, przeczytałem, że
        jestem rasistą (niby w którym miejscu dałem o tego pretekst?), zgredem(czyżby
        tylko zgredzi mogli krytykować współczesnego rocka, a młodzi mają mu
        bałwochwalczo bić pokłony?) a nie przeczytałem żadnego argumentu przeciwko
        postawionej przeze mnie tezie. Mogę się zgodzić z wypowiedzią, że rock umarł juz
        w latach osiemdziesiątych, ale przełom lat 80 i 90 dał jakiś świeży powiew.
        Natomiast jeśli chodzi o kluby, to owszem, gdzieś w niszach coś się dzieje, ale
        naprawdę niewiele, poza tym to nie ma tej mocy, jaką miało choćby w latach 70.
        Jesli zaś chodzi o to, czego ja słucham, to wierzcie mi albo nie, ale coraz
        rzadziej słucham starego rocka, bo wyznaję, że klasykom należy się pom,nik, ale
        trzeba z żywymi naprzód iść. Problem polega na tym, że ci żywi, o ile nieraz
        sprawiają mi swoją muzyką niemałą przyjemność, to muzyka bez nich tez by się
        obeszła. No i na koniec ciekawą przypadłośćzauważam. Dawno tu nie dyskutowałem,
        ale pewne reguły się nie zmieniły. Wciąż powszechna jest zasada "kto się ze mną
        nie zgadza, to muszę go zwyzywać". To raczej dewiza dresów od disco polo, więc
        moja teza, że rock umarł znajduje tu jakieś potwierdzenie. Serdeczności :o)
        • rzywopuod Re: Rock umiera 19.05.07, 18:14
          Ja bym chyba był bliżej tezy, że rock jest umierany, a nie umarł. Znaczy się
          tępiony. Zamyka się mordę używającym rock'n'rolla do przekazania ważnych
          treści, podejrzewam, że już w momencie podesłania demo do wytwórni, a
          promuje "bezpiecznych" koniunkturalistów. Chociaż może się mylę, może wyszło
          kilka płyt, których jednak i tak nigdy nie usłyszymy, bo dziennikarze muzyczni
          w naszym (lecz nie tylko naszym) pięknym kraju to po prostu kurduple z
          drewnianym gustem i pewnych rzeczy po prostu nie zauważają (albo nie pozwala im
          się zauważać... ale raczej to ich wina). A poza tym wiele piosenek rockowych
          się zestarzało, a razem z nimi współcześni im fani. Teraz jest czas wietrzenia
          strychu, a niektórzy dalej uważają, że płyty Led Zeppelin to doskonała
          muzyka... Podsumowując: wytwórnie i dziennikarze. Tu bym najpierw poszukał
          przyczyn kryzysu, a dopiero potem bym ewentualnie biadolił.
          • Gość: bb Re: Rock umiera IP: *.radiozet.pl 19.05.07, 18:24
            wytwórnie i dziennikarze promują to, co się sprzedaje. Skoro rock się nie
            sprzedaje, to znaczy, że to już nie to, co kiedyś. Sztuka bez odbiorcy jest
            martwa. W latach 60, i 70, nawet, gdyby dziennikarze i producenci tępili rocka,
            to on by się oknem wepchał, taka miał siłę. Zresztą na przełomie lat 50 i 60
            próbowano rocka zignorować, a nawet podkładać mu nogę. Nie udało się, bo on się
            po prostu wylał. A teraz - jak ktoś tu napisał - muszę w malych klubikach szperać
            • on.on Re: Rock umiera 19.05.07, 19:04
              a o RMF ROCK co myślicie, ja lubię czasami posłuchać
              • Gość: bb Re: Rock umiera IP: *.radiozet.pl 19.05.07, 19:12
                jakoś mdlą mnie ściśle sformatowane stracje radiowe, ale o radiu, to chyba nie
                ten wątek :o)
          • Gość: tomkaz Re: Rock umiera IP: *.EMAC.CWRU.Edu 21.05.07, 17:43
            Moze wszystko zjada komercja.
            Dystkutuje z twierdzeniem, ze nie powstaja rzeczy przelomowe. Moze powstaj ale
            gina w zalewie tandety, albo nie sa dobrze promowane. Zeby cos bylo przelomowe
            musi bys nie tylko utwor, ale i publika ktora chce uznac to za przelomowe.
            Dzieciaki dzis maja inne uszy i bawia ich troche inne rzeczy, wiec ci ktorych
            interesuja przelomy w rocku sa niewielka mniejszascia.
            A propos braku przelomow. Mozna by postawic teze, ze kino umarlo.
            Kto widzial jakis przelomowy film ostatnio?
    • samobcy Re: Rock umiera 19.05.07, 19:17
      > Rock'n'roll stracił swoja moc. Powoli dogorywa i ustępuje miejsca Murzynom...

      To murzyni wymyślili rocka. Białasty tylko go ukradły i sprzedały.

      I niech sobie zdycha, tylko nie zapraszajcie na stypę.
      • Gość: bb Re: Rock umiera IP: *.radiozet.pl 19.05.07, 19:27
        rzekłbym, że rodzi się tu nowa teoria i kto wie, czy nie słuszna. Rzeczywiście,
        Murzyni wymyślili rocka, dali białasom , którzy się nim zaczęli bawić, w pewnym
        momencie ta zabawa wyglądała bardzo ciekawie, a teraz białasy zdychają wraz z
        rockiem, a Murzyni otrzepali się i idą dalej :o)
        • samobcy Re: Rock umiera 19.05.07, 20:43
          ????

          Dla uproszczenia.
          Rdzennie "czarna" muzyka ma ograniczona liczbe odbiorcow. Czarnych odbiorców.
          Jesli ma sie dobrze sprzedać, musi kokietować białasów.
          • dasiek11 Re: Rock umiera 19.05.07, 22:37
            Eeee tam,wcale nie umarl a nawet ma sie calkiem niezle.Wczoraj bylem na
            koncercie TSA wiec moglem sie przekonacsmilePoza tym z nowszych plyt mozna
            wymienic nowy album Kings Of Leon,jasne ze nie jest przelomowy ale na pewno
            bardzo dobry i na wysokim poziomie,jak wiele innych plyt.Przeczytalem tu ze
            rock umarl w latach 80...coz,gdy mysle o ostatniej przelomowej plycie nasuwa mi
            sie w pierwszej kolejnosci "Ragged Glory" Neila Younga.Zreszta,nie ma co
            oczekiwac czegos na miare staryc plyt King Crimson czy Zeppelinow,wystarczy
            troche sie otworzyc na to co nowe i szukac...Mam prawie 3000 plyt i wiem ze
            caly czas ukazuje sie cos naprawde swietnego,tylko ze co do nowych wydawnictw
            brakuje jednego - dystansu.Plyty uwazane teraz za klasyki zaraz po wydaniu tez
            nie zawsze byly tak popularne ja obecnie..
    • roar Re: Rock umiera 20.05.07, 10:39
      ...wiesz, chłopie, ja się nawet nie chcę kłócić z postawioną przez ciebie tezą, bo JEST COŚ NA RZECZY, acz z kompletnie innych powodów, ale argumentację masz porażająco wręcz chybioną.

      Po pierwsze - zupełnie olewasz bezwładność rynku muzycznego. Dyskutując o przyszłości muzyki MUSISZ mówić o tym, co się dzieje w niszy, bo to tam dzieją się rzeczy nowe, które do MAINSTREAMU przebijać się mogą przez dziesiątki lat. Np. sam się wystawiasz na strzał pisząc o "świeżym powiewie" z początku lat 90. Przecież to lata 80 są bodaj najpłodniejszą dekadą w dziejach rocka, to, co było później, jest tylko efektem (jak to raczyłeś ująć) "wylania się" na powierzchnię (niewielkiej części) tego, co rosło i zyskiwało zwolenników przez poprzednie 15 lat.

      Po drugie - argumentacja subiektywnymi odczuciami argumentacją poprawną nie jest. Nie tobie decydować, co jest przełomem w dziejach muzyki, zwłaszcza, jeśli z góry olewasz tę niszę, STRAŻ PRZEDNIĄ, w której z definicji wszystko się zaczyna. A wymieniając np. płytę Nirvany kompletnie ignorujesz nie tylko wszystkich tych "niszowych" muzycznych idoli i poprzedników Cobaina, ignorujesz też np. [tryb subiektywny]o wiele lepszy i ciekawszy muzycznie[/tryb subiektywny], a na pewno o wiele popularniejszy "Mellon Collie..." Smashing Pumpkins. To sprowadza wszystko do poziomu "a bo mi się nowa muzyka nie podoba". No to sorry, twój problem.

      Po trzecie - żyjemy w czasach internetu, kiedy nie ma już problemu z dotarciem nawet do wykonawców grających koncert na miesiąc w małym klubie w, dajmy na to, Melbourne i tłoczących swoje płyty na CDR-ach. W związku z tym narzekanie na brak świeżości w mainstreamie i ignorowanie niszy zaczyna się sprowadzać do stwierdzenia "a bo mi się nie chce dupy ruszyć". Postawa kompletnie absurdalna zwłaszcza, że niszy i mainstreamu nie dzieli już kontrakt płytowy w wielkiej wytwórni. Weź sobie Arctic Monkeys, co grali na stadionach jeszcze zanim wydali jakąkolwiek płytę. W 2005 byli już gwiazdami - a w życiu byś o nich nie usłyszał ograniczając się do gazet, radia i katalogów wielkiej czwórki.
      • samobcy Re: Rock umiera 20.05.07, 11:31
        > Po trzecie - żyjemy w czasach internetu, kiedy nie ma już problemu z dotarciem
        > nawet do wykonawców grających koncert na miesiąc w małym klubie w, dajmy na

        Jest problem z przedarciem się przez szum.

        Umiera model, w którym wytwórnie inwestowały w kreowanie gwiazd.
        Teraz gwiazdy są kreowane przez internautów. Zadaniem wytwórni jest ich
        odpowiednio szybkie wyłapanie.
        Przed Internetem mieliśmy 10 zespołów, które nagrały po 100 fajnych kawałków,
        teraz mamy 100 zespołów, z których każdy nagra po 10 hitów. Bilans się zgadza.
        • billy.the.kid Re: Rock umiera 20.05.07, 17:16
          raczej chodzi nie o samą MUZYKĘ ale o sposób zycia.

          dziś przypadkiem obejrzałem programik szansa na sukces-czy jakoś tak. była
          młoda dzioewczyna. spiewała jakiś kawałek kapeli combi. niby to mało rockowe-
          ale JAK ONA TO ROBIŁA.
          • Gość: tunaman Re: Rock umiera IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.05.07, 20:59
            jeśli TERAZ doszłoby do jakiegoś przełomu w historii rocka, pojaqwiłoby się coś
            nowego świerzego i rewolucyjnego, ludzie by tego słuchali, to ci wszyscy
            "prawdziwi rockowcy" gadaliby tylko, że to nowa komercja i nie umywa się do
            kazwłków sprzed 40 lat
            po co marudzić
            • billy.the.kid Re: Rock umiera 21.05.07, 10:10
              może jestem starym rockowcem-słucham tak gdzieś od 50 lat.
              a teraz coś takiego. był taki zespół co to grał takie tango. grał tam na
              gitarce marek raduli. podobno odszedł on z tego- pożal się boże- "zespołu
              rockowego". złapał jakiegos młodego skrzypka jeszcze coś tam i graja taką
              muzykę że czapki z głów. raz toto widziałem pare lat temu gdy hołdys miał jakiś
              programik w tvp. a tak wogóle 22.07 koncert mayalla.
              • sirrococo Re: Rock umiera 21.05.07, 11:57
                Jestem perskusita gram muzyke rockowa i mysle ze teraz mlode pokolenie zaczyna
                wracac do grania na gitarach i sluchania muzyki rockowej z czego sie bardzo
                cieszesmile fakt ze 3, 4 lata temu rock byl gdzies tam schowany pod hip- hopem ale
                teraz znowu wychodzi na powieszchnie!!! i stwierdzenie ze Rock umiera jest
                bledne! Pozdrawiam
    • Gość: Maliniak Re: Rock umiera IP: 212.36.52.* 21.05.07, 17:33
      Ja przedstawie swoja teorrie….

      Rock nie umarl i nie umrze bo zawsze bedzie stala grupa 10-20 % ludzi dla
      ktorych jest to jedyna sensowan muza “z jajami”…

      Tak bylo jest i bedzie….

      W latach 70-tych rozkwit Rocka nalezy przypisac glownie “nieuregulowanemu”
      rynkowi stacji radiowych/prezenterow…
      W owym okresie istnialo cos takiego jak NIEZALEZNY prezenter radiowy…
      Goscie puszczali muze jaka “chcieli” – w wiekszosci uzalezniona od ich gustow,
      a cala reszta musiala tego sluchac edukujac sie przy okazji…
      Nie dziwota ze puszczali glownie rocka bo jak zaznaczylem na wstepie
      to “najciekawsza” muza….
      Z tej propagandy rocka (w pozytywnym tego slowa znaczeniu) wielu polubilo ta
      muzyke , choc niekoniecznie ja czuli…

      Obecnie rzecz sie ma nieco inaczej…

      Muze w duzych radiostacjach puszcza computer, ktory ma w d..pie gusty , a
      jedyne czym sie kieruje to “preferencje reprezentatywnej grupy sluchaczy…”.
      Tu jako ciekawostka przez ponad 3 lata w UK uslyszalem chyba RAZ muzyke
      nieanglosaska (mam na mysli glowne rozglosnie radiowe)

      Tacy zapelency jak np. Piotr Kaczkowski zostali zepchnieci na nocna zmiane (ale
      moim zdaniem caly czas niezle sobie radza – trzeba tylko sie nieco wysilic i
      ich posluchac).

      Obecnie Ci computerowi sluchacze skazani san a gwiazdy pokrju Sugarbabes,
      Jamelia itp…
      Ich strata…


    • Gość: piłkarz Re: Rock zdechł IP: 213.199.198.* 21.05.07, 17:45
      ale się odrodzi! a płyty epokowe kreuje branża, od razu nic się nie da
    • Gość: 1234 Re: Rock umiera IP: *.acn.waw.pl 21.05.07, 18:44
      fakt faktem- dinozaurow jakos niewiel na scenie. pytanie tylko czy to dobrze,
      czy zle...
    • mator99 Re: Rock umiera 21.05.07, 18:49
      Mylicie sie. Rock umiera tylko w Polsce. Posluchajcie sobie chociazby zachodnich
      radiostacji - miodzio z glosnikow plynie czesto i gesto. A i w Polsce, wlaczcie
      sobie np poznanskie Radio Afera. To jeden z ostatnich bastionow w tym kraju..
    • Gość: temp Niech umiera. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.05.07, 20:31
      Trumna jest u mnie i na szczęście jest duża.
      • Gość: Xavier Nox Panta rei... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.05.07, 21:36
        Rock faktycznie umiera - nie dlatego, że ludziom się znudził (o czym świadczy
        ilość rockowych radiostacji puszczających stare szlagiery), ale dlatego, że
        zmieniły się czasy i model kultury.
        Rock nie był, tak jak pop, produktem mającym schlebiać gustom mas, rock był
        nośnikiem rewolucji kulturowej, społecznej i obyczajowej, która zainicjowana w
        latach 60-tych dokonywała się stopniowo latami, ale w chwili obecnej się już
        właściwie dokonała. Seks nie jest już tabu, indywidualizm nie jest już w
        społeczeństwie tak piętnowany, narkotyki przestały być tajemnicą, Szatan został
        zjedzony przez popkulturę itp. itd. Stare, opresyjne wobec jednostki struktury
        społeczne rozpadły się w gruzy i stały się przeszłością.
        Nadchodzi era, kiedy już sztuka nie musi już walczyć o wolność, bo wolnością
        wszyscy się udławią. Nadchodzi era internetu - kompletnie nowa jakość, zmieni
        się wszystko - wartości, sposób rywalizacji o miejsce w hierarchii itp itd.
        Rock jako rewolucja, twórczy innowacyjny duch - pozostał w XXw.
    • Gość: Ramelov Re: Rock umiera IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.05.07, 21:25
      Problem polega na tym, że niegdyś ten szeroko rozumiany rock'n'roll stanowił
      muzyczny mainstream. Był na tyle ożywczy, świeży i twórczy, że był słuchany
      przez masy (Led Zeppelin był np. najbardziej kasowym zespołem lat 70-tych jeśli
      chodzi o dochody z płyt), co nie znaczy, że był na słabym poziomie. Dzisiaj nowy
      rock stanowi muzyczną niszę - moim zdaniem jednak wcale nie można zrzucić tego
      na jakieś tam tajne siły i układy stacji radiowych. Media poza plastikowym
      popem, który istniał od zawsze, puszczają to, co interesuje i przykuwa uwagę
      publiczności. Rock kiedyś po prostu przestał ją przykuwać. Ostatnim chyba
      momentem, gdy mu się to udawało, była eksplozja grunge'u. Tej eksplozji
      towarzyszyło sporo płyt z innych nurtów rocka, które przeszły do historii i
      cieszyły się wielką popularnością, takich jak: Czarny Album Metalliki, "Achtung
      Baby" U2, "Use Your Illusion "Guns'N'Roses" czy "Innuendo" Queen.
      Wielu może argumentować, że potem były płyty Radiohead, White Stripes, The
      Strokes i całego szeregu artystów obwoływanych corocznie przez magazyny muzyczne
      odnowicielami rocka, to jednak te płyty nigdy nie przyciągnęły naprawdę
      szerokiego odbiorcy i nie wywarły wpływu na nowe pokolenia słuchaczy podobnego
      do tego, jaki rock wywierał niegdyś. Nie wygrały też chyba próby czasu. Ich
      muzyka nie stanowiła przeżycia pokoleniowego. Wielu może się np. śmiać, że
      wymieniłem tutaj płytę "Use Your Illusion" Gunsów - gdy ta płyta wyszła, także
      bardzo kręciłem nosem. Mówiłem, że to pop rock. Z perspektywy czasu widać
      jednak, że ta płyta mieściła się w nurcie szeroko rozumianego rock'n'rolla i
      stanowiła muzyczny punkt odniesienia dla całego pokolenia.
      Od początku lat 90-tych do dziś rock zszedł na drugi plan i uległ inwazji
      hip-hopu i szeroko rozumianego r'n'b. Nie wiem tylko do końca czy to tylko mała
      zadyszka, czy też rzeczywisty koniec tego gatunku muzycznego. Czas pokaże.
      • Gość: Xavier Nox nie zgodzę się IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.05.07, 21:55
        Ostatnim chyba
        > momentem, gdy mu się to udawało, była eksplozja grunge'u. Tej eksplozji
        > towarzyszyło sporo płyt z innych nurtów rocka, które przeszły do historii i
        > cieszyły się wielką popularnością, takich jak: Czarny Album
        Metalliki, "Achtung
        > Baby" U2, "Use Your Illusion "Guns'N'Roses" czy "Innuendo" Queen.
        > Wielu może argumentować, że potem były płyty Radiohead, White Stripes, The
        > Strokes i całego szeregu artystów obwoływanych corocznie przez magazyny
        muzyczn
        > e
        > odnowicielami rocka, to jednak te płyty nigdy nie przyciągnęły naprawdę
        > szerokiego odbiorcy i nie wywarły wpływu na nowe pokolenia słuchaczy podobnego
        > do tego, jaki rock wywierał niegdyś


        Ostatnią postacią, która miała w rocku coś do powiedzenia i która postawiła
        właściwie kropkę nad i całemu gatunkowi był Marilyn Manson, to do niego
        należała druga połowa lat 90-tych, a nie do "nowego rocka" czyli zmutowanego
        brit-popu. A płyta "Antichrist Superstar" była pewnym manifestem, w którym
        ostatecznie odsłonił istotę z natury "złej" i "brudnej" gwiazdy rocka i jej
        miejsca w społeczeństwie.
        Pewnym novum był też Korn, który jako pierwszy wziął na tapetę bardzo osobiste
        doświadczenia związane z mrocznymi traumami z dzieciństwa, po prostu Davis
        sprzedał dobrze opakowane własne neurotyczne frustracje i lęki - i to bardzo
        chwyciło wśród pokolenia dzieci w czasach takiej popularności rozwodów,
        rozbitych domów, patologii więzi rodzinnych, obsesji seksualnych itd.
      • roar Re: Rock umiera 21.05.07, 23:37
        Nie ma już czegoś takiego jak "przeżycie pokoleniowe". To już nie te czasy, kiedy sprzedawca w sklepiku z płytami był bogiem, asortyment rzeczonego sklepiku całym muzycznym światem, a całe klasy licealne słuchały wspólnie jednej płyty na prywatkach i szkolnych wycieczkach. Żyjemy w epoce wolności wyboru.

        Na przykład można wybrać ignorowanie popularności Linkin' Park i Evanescence; można udawać, że nie ma Coldplay, Muse, Keane i setki innych grup, które się kiedyś za dużo osłuchały "OK Computer". No tylko, że tak spytam, po co? Faktów to nie zmieni, czasu nie cofniesz. Tak teraz wygląda rockowy mainstream i nic na to nie poradzisz. smile
      • Gość: Rad Re: Rock umiera IP: 213.158.197.* 22.05.07, 08:20
        ależy kto co uważa za "epokowość" jeśli epokowość = jakość płytki +
        rozpowszechnienie - pojawiły sie głosy że to branża musi wyprodukować epokowe
        płyty, a mi to jest wszystko jedno czy świeża dobrą płytę oprócz mnie słucha
        tysiąc czy milion ludzi.


        > Od początku lat 90-tych do dziś rock zszedł na drugi plan i uległ inwazji
        > hip-hopu i szeroko rozumianego r'n'b. Nie wiem tylko do końca czy to tylko mała
        > zadyszka, czy też rzeczywisty koniec tego gatunku muzycznego. Czas pokaże.

        niedawno czytałem o tym że hip-hop umiera

        Inwazji hip-hopu to nie ma bo jak uznamy donia z vivy za hip-hop to tak samo
        możemy za rock uznać flintę, a wtedy to już mamy inwazje rocka; flinta, brodka,
        wydra.

        To nie tak że rock uległ inwazji hip-hopu - tylko Muzyka (przez duże M) uległa
        inwazji plastiku, a dobrych nowatorskich płyt jest dużo, tylko trzeba poszperać
        a nie włączyć mtv. Mi czasu na szperanie starcza w szeroko pojętym hip-hopie z
        rocka to słucham już tylko tego co mam na półce.

        p.s aż dziw że nikt nie wymienia superunknown'a jak wspomina o dziewięćdziątych
        a zadyszkę (ale tylko komercyjną) dobra muzyka, czyli taka co na melodyjkę do
        telefonu słabo się nadaje, będzie mieć już zawszę, dzieciaki wychowują się na
        plastiku, po prostu będzie nas coraz mniej, bo jak ja sie wychowałem i
        osłuchałem np soundgardenu to czasem mnie ciagnie żeby zobaczyć co tam w branży
        sie dzieje, (ostatnio sciągnąłem sobie gossipa)
    • Gość: Xavier Nox Re: Rock umiera IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.05.07, 21:38
      Rock faktycznie umiera - nie dlatego, że ludziom się znudził (o czym świadczy
      ilość rockowych radiostacji puszczających stare szlagiery), ale dlatego, że
      zmieniły się czasy i model kultury.
      Rock nie był, tak jak pop, produktem mającym schlebiać gustom mas, rock był
      nośnikiem rewolucji kulturowej, społecznej i obyczajowej, która zainicjowana w
      latach 60-tych dokonywała się stopniowo latami, ale w chwili obecnej się już
      właściwie dokonała. Seks nie jest już tabu, indywidualizm nie jest już w
      społeczeństwie tak piętnowany, narkotyki przestały być tajemnicą, Szatan został
      zjedzony przez popkulturę itp. itd. Stare, opresyjne wobec jednostki struktury
      społeczne rozpadły się w gruzy i stały się przeszłością.
      Nadchodzi era, kiedy już sztuka nie musi już walczyć o wolność, bo wolnością
      wszyscy się udławią. Nadchodzi era internetu - kompletnie nowa jakość, zmieni
      się wszystko - wartości, sposób rywalizacji o miejsce w hierarchii itp itd.
      Rock jako rewolucja, twórczy innowacyjny duch - pozostał w XXw.
      • hot_chip Re: Rock umiera 22.05.07, 03:10
        W zupełności się zgadzam. Na problem braku przełomowej muzyki trzeba patrzeć
        przez pryzmat tego, jakie nastroje panują w społeczeństwie i jakie zmiany w nim
        zachodzą. Jeśli znajdzie się powód, by zabrać głos w jakiejś ważnej sprawie,
        odezwą się nawet hiphopowcy (patrz antybuszowska piosenka Eminema). Oczywiście
        szeroki sprzeciw przeciw polityce Busha nie może równać się rewolucji
        seksualnej i szeregu przemian obyczajowych w latach 60. i 70, stąd muzyka na
        miarę sytuacji. Pod koniec XX wieku społeczeństwo zachodnie doszło samo w sobie
        do równowagi, Europa Wschodnia wydostała się spod reżimu, a obecne problemy
        ludzkości jak terroryzm, emigranci i zagrożenie środowiska najwyraźniej nie
        pobudzają tak natchnienia i chęci przełamywania czegokolwiek. Prawda jest taka,
        że nowowczesne społeczeństwo jest syte i wolne, a swoim odtwarzaczu każdy ma
        empetrójki ważne dla niego w kontekście osobistym, a nie całej generacji czy
        pokolenia.
        Myślę jednak, że rock nie umrze, zawsze znajdą się ci, którzy będą woleli
        dzwięki gitary zamiast pulsujących bitów, tylko tematy songów będą takie
        miałkie: miłość, śmierć itd... wink

        Autorowi wątku polecam poczekać do roku 2030 albo 2050, nie pamiętam dokładnie,
        wtedy podobno ma się kroić jakaś rewolucja klasy średniej, może zaowocuje
        przełomową muzyką smile
    • Gość: fanek Re: Rock umiera IP: *.chello.pl 21.05.07, 22:15
      Może nie do końca - umiera
      Rzuć uchem np na www.lebowski.pl
      Jest tam parę dobrych dżwięków
      Jeszcze trochę sie rusza smile
    • Gość: plejeru Re: Rock umiera IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.05.07, 00:32
      co wy z tymi zeppelinami, deep purple'ami itd.? bylo sto lat temu!

      a godspeed you! black emperor, a silver mt. zion, mogwai, explosions in the sky,
      crippled black phoenix, red sparowes, arcade fire, interpol, battle of mice,
      moly to co?

      odrobic lekcje prosze!
      • Gość: Xavier Nox Re: Rock umiera IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.05.07, 00:53
        > a godspeed you! black emperor, a silver mt. zion, mogwai...

        to raczej post-rock
        rockowe, nieco rozszerzone, instrumentarium połączone z negacją konwencji
        rockowego utworu (struktury piosenki).

        Te zespoły są wielkie, dla mnie to absolutna rewelacja, szczególnie gybe, ale
        ta muzyka tylko pokazuje, że rock sie skończył.
        • Gość: plejeru Re: Rock umiera IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.05.07, 01:44
          post-rock to jakby nie patrzec odmiana rocka
          a ze odrzuca konwencje? to lepiej chyba...
          chociaz powoli te konwencje powracaja,
          rock miesza sie z folkiem, metalem, popem
          moim zdaniem nie jest zle
          wystarczy sie troche rozejrzec
          • maksimum Rock umiera.To ty umierasz,bo nie rozumiesz muzyki 22.05.07, 04:42
            roarljokelsoey napisał:

            > Wogóle muzyka umiera.

            W twoim wykonaniu,to i jezyk polski umiera.
            Jak juz zes sie facet przyssal do jakiejs zasr.... muzyki i ona niestety nie ma
            wziecia u ludzi ,to umierasz razem z nia.
            Gdybys mial troche lepszy gust i ortografie,to bys calkiem co innego zobaczyl.



          • Gość: Xavier Nox Re: Rock umiera IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.05.07, 11:44
            post-rock nie jest rockiem, tak jak postmodernizm nie jest modernizmem
          • Gość: Xavier Nox Re: Rock umiera IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.05.07, 11:45
            imho post-rock nie jest rockiem, tak jak postmodernizm nie jest modernizmem
    • Gość: Zbig Nie prawda w samej Łodzi jest kilka świetnych IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.05.07, 07:51
      zespołów choćby Coma, Van Raajs, Gore...no może Bakflip, tylko nikt ich nie
      promuje nie wiedzieć czemu
    • p.o.box.77 co za kretyński wątek... 22.05.07, 13:53
      rock umiera?
      a może marketing zespołów rockowych umiera?
      a Murzyni dobrego rocka nie zagrają? powiedz to kolesiom z bad brains....
      ok computer ma być płyta wszechczasów? dlaczego?

      czemu w ogóle mają być nagrane płyty wielkie! poto żebys spotykał sie z
      kolegami w pubie w koszulkach tego samego zespołu? nie rozumiem i nie zrozumiem.

      powiem ci tak. king crimson, beatles, zappa, pink floyd, [police nagrywało
      wielkie rockowe płyty, jajarz z ciebie] nagrywali płyty w zupełnie innych
      okolicznościach kulturowo światopoglądowych. tego nic nie wróci. jezeli chcesz
      kolejnej kontrkulturowej rewolty to nie rockowej. to były czasy na wielkie
      rockowe płyty. i koniec. wszystko co zostanie nagrane później zostanie przez
      tak odbierających te płyty, uznane za miałkie dobre ale nie wystarczająco płyty
      jakiegoś niszowego wynalazku...

      a co czyni że coś jest niszowym wynalazkiem, jakiegoś szaleńca w sieci a co
      jest płytą WIELKIEGO zespołu? jakis wilgotny zwój twojego umysłu między uszami,
      podsycony opinią jednego lub kilku osób z branży muzycznej.

      ale nie oznacza to że nie ma dobrych, b. dobrych płyt rockowych. słucham sobie
      płyty beta band. bardzo dobry rock.

      w polsce ide na koncert zespolu 52um. bardzo dobry transowy rock gitarowy.

      płaczą frajerzy. rock żyje.
    • sweetmary Re: Rock umiera 22.05.07, 15:20
      WOLNOŚĆ - O TO CHODZI W ROCK'N'ROLLU, powiedział Chuck Berry. Otóż to. Dopóki
      wolność (ale nie dowolność!) jest zagrożona - rockmani mają co robić. Tylko nie
      mówcie mi, że zachłystujecie się wolnością, zwłaszcza w PiS-owskiej Polsce. A i
      na zachodzie Europy, tudzież w Stanach, daleko pod tym względem do ideału.
      Rozmaitych konserwatywnych, zachowawczych, i co gorsza wpływowych, trepów jest
      bez liku. A co powiedzieć o wielu krajach muzułmańskich. Tam w ogóle nie można
      grać ani słuchać rocka! No i poza tym - wolność raz dla nas zdobyta (przez
      Lennona i innych) nie jest dana nam na zawsze, trzeba jej bronić.
    • Gość: Meloman Rock przeżywa swój renesans IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.05.07, 20:48
      Tokio Hotel, Ich Troje, Coldplay...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka