Dodaj do ulubionych

Peter Gabriel zagral w Poznaniu

01.06.03, 17:28
Nie umiem pisac recenzji z koncertu, wiec tylko krotko opowiem o emocjach.
Gabriel zaspiewal tak, ze mialam co najmniej dwa razy gesia skorke, a to nie
zdarza mi sie czesto. Oraz takze mialam zdarte gardlo. Moj brat tez mial. I
on napisze prawdziwa recenzje. Aha, i nakrzyczalam na palnatow, co gadali
obok zamiast slucahc w skupieniu, co nie zdarza mi sie czesto, bo spokojna
jestem.
Niech zaluja ci co nie byli, bo jak Peter gral to az ziemia sie poruszyla.
Kilka razy.
Obserwuj wątek
    • cze67 Re: Peter Gabriel zagral w Poznaniu 02.06.03, 10:11
      pizmak31 napisała:

      > Nie umiem pisac recenzji z koncertu, wiec tylko krotko opowiem o emocjach.
      > Gabriel zaspiewal tak, ze mialam co najmniej dwa razy gesia skorke, a to nie
      > zdarza mi sie czesto. Oraz takze mialam zdarte gardlo. Moj brat tez mial. I
      > on napisze prawdziwa recenzje.

      Napiszę, napiszę. Jak będę miał więce czasu.

      Aha, i nakrzyczalam na palnatow, co gadali
      > obok zamiast slucahc w skupieniu, co nie zdarza mi sie czesto, bo spokojna
      > jestem.

      Dzielny piżmak. Ja się bałem.
    • Gość: Jeden Re: Peter Gabriel zagral w Poznaniu IP: *.wp-sa.pl 02.06.03, 10:22
      Było super... wcale nie żałuję, że nie było tych wszystkich "cudów", które
      zobaczyli inni. Może brakowało jedynie telebimów. Wystarczyła muza i reakcja
      ludzi. To miłe, że potrafimy przyjmować w ten sposób Artystów. Tony Levin
      powalił mnie na kolana. Niespodzianki na plus to oczywiście Biko, ale także
      głos Kaczora... zajebisty pomysł! Niespodzianki na minus oprócz braku
      telebimów: zakaz wnoszenia wody (sic!) na stadion, dymiące grille (jak u
      indian).
        • Gość: Jeden Re: Peter Gabriel zagral w Poznaniu IP: *.wp-sa.pl 02.06.03, 10:34
          cze67 napisał:

          > A jak oceniasz głos Melanie Gabriel?

          Nie wiem do końca w którym numerze śpiewała (byłem daleko od sceny), bo była
          jeszcze Rachel... ale jeżeli w Downside Up, to całkiem, całkiem. A ile ona w
          ogóle ma lat? Mnie osobiście powalił Signal To Noise, głos Nusrata choć z
          taśmy, czy czegoś tam zawsze przeszywa.
          • fjufju czy był wogoile jakis słaby moment tego koncertu? 02.06.03, 10:42
            czy czegokolwiek tam brakowało? widziałem kilka koncertów w moim zyciu... ale
            chyba jeszce nigdy nie widziałem zeby cos tak idealnie "zagrało"... dosłwoeni
            wszystko.. niski ukłon dla petera gabriela i andrzeja marca!

            signal to nosie, secret world, red rain, diggin in the dirt... normalnie włosy
            mi na głowie rosły szybciej...
          • cze67 Re: Peter Gabriel zagral w Poznaniu 02.06.03, 11:07
            Gość portalu: Jeden napisał(a):

            > Nie wiem do końca w którym numerze śpiewała (byłem daleko od sceny), bo była
            > jeszcze Rachel... ale jeżeli w Downside Up, to całkiem, całkiem.

            Zaśpiewała jakąś nieznaną mi piosenkę (nie z nowej płyty). I muszę stwierdzić
            niestety, że głosu to ona niestety, nie ma. Dlatego prawdopodobnie nie
            usłyszeliśmy ani Dont Give Up ani Blood Of Eden.
        • pytajnick Re: Peter Gabriel zagral w Poznaniu 02.06.03, 16:32
          Hm, Melani wcale nie była zła. Przede wszystkim robiła chórki z Tatkiem, takie
          ciche "backing vocals" które (przeważnie) dodawały głębi wokalom, refrenom (ja
          jako fan chórków wszelkiego rodzaju zwracałem na nie szczególną uwagę smile. Raz
          tylko jej głos grał rolę pierwszoplanową, czyli na "Downside Up", i to był
          najbardziej udany fragment jej występu - naprawdę tu pokazała że głos ma,
          aczkolwiek chyba jeszcze nie do końca 'wytrenowany'. Na pewno nie zabrzmiała
          znacząco gorzej niż tamta niesamowita wokalistka z Ovo. To, że Melanii stawia
          jeszcze pierwsze kroki (tak sądzę) było widać własnie w chórkach - czasami
          wychodziły jej świetnie, a niekiedy jakby wahała się, próbowała - najlepszy
          przykład to Biko, w którym od czasu do czasu probowała coś dodać od siebie, ale
          jakby nie było przygotowana (i pewnie nie była). Wtedy to brzmiało niepewnie.

          Ale ogólnie: na szczęscie nie stała na scenie tylko dlatego, że jest córką
          swego ojca wink, ale jakiegoś niezwykłego głosu rzeczywiście nie ma.

          Poza tym niemal przez cały czas coś sobie tam tańcowała, raczej
          minimalistycznie, czasem naśladowała ruchy ojca.

          Zauważyłem jeszcze jedną rzecz - widać że jeszcze ma tremę porządną smile
          Gdy stała sobie tam z tyłu to wszystko OK, ale gdy przyszedł czas wyjśc na sam
          przód sceny (np. przed niesamowitym wstepem do Mercy Streets), nie zwracała się
          w stronę widowni jak reszta muzyków tylko oglądała się za ojcem unikając
          kierunku-stadion wink

          to tyle o Melanii, przerzućmy się na następnego muzyka wink
          (tylko o Rachel Z nie można wiele powiedziec, bo niestety, jako jedyna na
          koncercie, nie popisywała się zbytnio sad - oczywiście wizualnie i wokalnie, bo
          większość tła pewnie ona robiła (poza dodatkowym technicznym pod sceną z
          trzecim Kurzweilem)

          pozdrawiam
          exodus

          n.p. Neu! - Neu! (Halogaloo to cudo jednak jest!, aczkolwiek chyba lepsze w
          wersji Porcupine Tree wink
                • cze67 Re: Wspomnienia z koncertu PG 02.06.03, 16:08
                  Trudno jest pisać z pozycji kolan - jak pisał kiedyś Z. Hołdys (gitara
                  prowadząca). I miał rację! Vulture ma fajnie - może się wyżywać, bo opisuje
                  muzyczne gówno. Mnie trudniej. Jak opisać jedno z najpiękniejszych muzycznych
                  przeżyć? Jakich użyć słów? Trudno, spróbuję.
                  Opisywać supportu nie mam zamiaru. Niech jego nazwa przepadnie w czarnej
                  dziurze historii. Było to żalosne.
                  A więc zbliża się 21, słońce zachodzi, scena uprzątnięta po supporcie. Żadnych
                  bajerów, tylko scena i światła. Stoimy (matrolka i piżmak są ze mną) jakieś sto
                  metrów (?) od sceny. Techniczni kręcą się nadal, więc mojej uwagi nie zaprząta
                  póki co ubrany na czarno mężczyzna, który wychodzi zza kulis. Spoko, kolejny
                  techniczny, jeszcze czas.
                  A tu owa osoba podchodzi do brzegu sceny, mówi "dzień dobry", tłum zaczyna
                  klaskać. To jest ON!!! Staje przy pianinie elektrycznym i zaczyna śpiewać. Here
                  Comes The Flood, jeden z jego najbardziej przejmujących utworów z początków
                  kariery. Zabrzmiał przepięknie. Na scenę wkracza zespół. Tony Levin jak zwykle
                  w długiej szacie ze spagetti westernów. Ach, wreszcie na żywo mój ulubiony
                  basista!
                  Tu wtręt - przed każdym utworem Gabriel opowiada krótką hitoryjkę. Przy
                  trzecim, może czwartym utworze pomaga mu w tym, tłumacząc zza kulis Piotr
                  Kaczkowski, który otrzymuje owację niemal równą mistrzowi. Zespół zaczyna grać
                  Darkness. Potężny utwór, który rozsadza uszy. Muzycy w znakomitej, zdaje mi
                  się, formie. Jest dobrze, bardzo dobrze.
                  Następny - Czerwony deszcz! Red Rain. Wszyscy na stadionie śpiewają. Następny
                  killer - Secret World. Muzycy kręcą się wokół własnej osi (patent z poprzedniej
                  trasy koncertowej). Jak ja to chciałem zobaczyć na żywo! I jest! Nie jestem w
                  stanie powtórzyć kolejności następnych utworów. Wszystkie, zapewniam, były
                  wykonane znakomicie. Tylko kilka momentów.
                  Cały zespół wykonujący a capella refren Mercy Street, Gabriel w wielkiej
                  półprzeźroczystej kuli w czasie wykonywania Growing Up, markowanie uderzenia
                  młotem w głowę w Sledgehammer (znane z teledysku), wspólne śpiewanie z
                  publicznością In Your Eyes i Biko na bis. Uderzenia werbla i nasze "o o o
                  oooooooooooooooooo!!!" przy tym ostatnim utworze. Ukłon całego zespołu na
                  pożegnanie. Coś cudownego.
                  Tyle. Ktoś chce coś dodać - zapraszam.

                  PS. Koncert trwał dwie i pół godziny. Za krótko.
                  • vulture Cze, nie generalizuj 02.06.03, 22:31
                    cze67 napisał:

                    Vulture ma fajnie - może się wyżywać, bo opisuje
                    > muzyczne gówno.

                    Jak opisuję coś na plus, to też jest trudne, tylko nikt nie zauważa...
                    • cze67 Re: Cze, nie generalizuj 03.06.03, 10:45
                      vulture napisał:

                      > Jak opisuję coś na plus, to też jest trudne, tylko nikt nie zauważa...

                      Zgadza się. Chciałem tylko wyrazić swoją bezradność w zrelacjonowaniu czegoś co
                      mną niezwykle-pozytywnie wstrząsnęło.
      • cze67 Goya, Goya, spie...laj!!! 08.06.03, 11:41
        Tak krzyczeliśmy, kiedy wystąpił support. Miałem o tym nie pisać, ale nie daje
        mi to spokoju. Kto i dlaczego supportem zrobił zespół Goya???!!! Już lepiej,
        żeby Kowalska śpiewała. Przecież to nijak się nie ma do muzyka Mistrza. To
        jakieś totalne gówno. Na jakichś Juwenaliach czy innym festynie z okazji Dnia
        Dziecko może jakoś by przeszli, ale występować przez muzykiem tej miary??? Co
        to, nie ma już w Polsce lepszych muzyków?
        To już zresztą nawet nie chodzi o nas, bośmy się do tej żenady przyzwyczaili.
        Ale co o naszej muzyce pomyślał Gabriel?
Inne wątki na temat:

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka