nowy The Cure

IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 05.12.01, 21:03
Wlasnie sobie slucham Greatest Hits Kjurow, chocia nie lubie skladanek, ta jest
naprawde niezela, ale brakuje kilku utworow, np. "Strange Day" albo "Pictures
of you", jest tez kilka nowych piesni, co oznacza, ze nagraja jeszcze jakas
plytke i sie nie wypalili
    • Gość: greg Re: nowy The Cure IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 05.12.01, 22:08
      Gość portalu: nefil napisał(a):

      > Wlasnie sobie slucham Greatest Hits Kjurow, chocia nie lubie skladanek, ta jest
      >
      > naprawde niezela, ale brakuje kilku utworow, np. "Strange Day"

      "Strange Day" nie było singlem.

      albo "Pictures
      > of you", jest tez kilka nowych piesni, co oznacza, ze nagraja jeszcze jakas
      > plytke i sie nie wypalili

      Dla mnie ta płyta to wielkie nieporozumienie. Gdyby nie krążek z dobrymi wersjami
      akustycznymi, to byłby to skandal. Jak można wydawać więcej składanek niż
      regularnych płyt w ciągu ostatnich 10 lat? Przypomnę: Mixed Up, Galore, Greatest
      Hits, Show, Paris. Nowy materiał: Wish, Bloodflowers, Wild Mood Swings. Wynik?
      5:3 na korzyść kompilacji i "live". Mnie to smuci, tym bardziej, że te dwa nowe
      utwory są takie sobie.
      • Gość: borzar Re: nowy The Cure IP: *.pnu.com 06.12.01, 08:20
        Gość portalu: greg napisał(a):
        > Dla mnie ta płyta to wielkie nieporozumienie. Gdyby nie krążek z dobrymi
        > wersjami
        > akustycznymi, to byłby to skandal. Jak można wydawać więcej składanek niż
        > regularnych płyt w ciągu ostatnich 10 lat? Przypomnę: Mixed Up,Galore, Greatest
        > Hits, Show, Paris. Nowy materiał: Wish, Bloodflowers, Wild Mood Swings. Wynik?
        > 5:3 na korzyść kompilacji i "live". Mnie to smuci, tym bardziej, że te dwa nowe
        > utwory są takie sobie.

        Dwa nowe kawalki sa beznadziejnie slabe. "Fascynujacy" jest ostatni kawalek na
        plycie o ktorym juz teraz The Cure wie, ze bedzie wielkim hitem na poczatku 2002
        roku. Plyta akustyczna jest dosc ciekawa, ale strasznie nuuudna i monotonna.
        Chyba byla by ciekawsza, gdyby zrealizowac ja jako koncert akustyczny z udzialem
        publicznosci.
        • jello_b Re: nowy The Cure 06.12.01, 09:23

          na marginesie: co w ogóle znaczy "nowy The Cure" ?
          dla mnie nowy The Cure zaczął się w 1984 r. i określenie to pozostaje w moich
          skojarzeniach synonimem szmiry i upadku niesamowicie dobrze zapowiadającej się
          kapeli. Ostatecznie mogę uznać, że z tego trendu wyłamują się tylko częściowo
          płyty "Disintegration" i "Bloodflowers" (ze wskazaniem na "częściowo").
          • Gość: olo Re: nowy The Cure IP: *.lublin.sdi.tpnet.pl 06.12.01, 13:15
            jello_b napisał(a):

            >
            > na marginesie: co w ogóle znaczy "nowy The Cure" ?
            > dla mnie nowy The Cure zaczął się w 1984 r. i określenie to pozostaje w moich
            > skojarzeniach synonimem szmiry i upadku niesamowicie dobrze zapowiadającej się
            > kapeli. Ostatecznie mogę uznać, że z tego trendu wyłamują się tylko częściowo
            > płyty "Disintegration" i "Bloodflowers" (ze wskazaniem na "częściowo").

            absolutnie nie moge się z tym zgodzić po 84' nagrali trzy doskonałe płyty "the
            head on the door", "kiss me...." i "disintegration" i jedną przyzwoitą "wish" a
            póżniejsze to chała. "Disintegration" obok "faith" to moja ulubiona, szkoda, że
            już tak nie potrafią grać...
            • jello_b Re: nowy The Cure 07.12.01, 13:03
              Gość portalu: olo napisał(a):
              > absolutnie nie moge się z tym zgodzić po 84' nagrali trzy doskonałe płyty "the
              > head on the door", "kiss me...." i "disintegration" i jedną przyzwoitą "wish"

              rok '84 określiłem jako graniczny, bo wtedy ukazała się płyta "The Top", pierwsza
              z błahymi kiczowatymi pop-produkcjami. Do tego czasu Cure był raczej znany z
              duuuużo ambitniejszego repertuaru - zmagania Smitha z egzystencją na "Faith"
              i "Pornography" zawsze wywołują u mnie dreszcz...
              Od tego czasu kjury stały się zwykłym - jednym z wielu - zespołem pop-owym, który
              z rzadka tylko przemyca perełkę pomiędzy piosenkami o niczym.
              • Gość: moler Re: nowy The Cure IP: *.de.deuba.com 07.12.01, 14:35
                The Cure w moim mniemaniu sa prekursorami rocka alternatywnego. Bez wzgledu na czas tworzyli
                zarowno plyty genialne jak i przecietne.
                Do moich ulubionych naleza Pornography, czyli okres mrocznej dzialalnosci, jak rowniez
                Desintegration i Wish, a wiec tworczosc nieco bardziej "radosna". Kazdy z tych albumow to wielkie
                dzielo.
                Smiths mial jednak kilka wpadek takich jak Japanise W...(nie koncze, aby uniknac bledu w pisowni),
                the top i ogolnie wiekszosc skladanek.
                Ktos na tym forum poruszyl sprawe drastycznej ilosci the best albumow w dyskografii tego zespolu.
                Zgadzam sie z ta opinia w zupelnosci. Troche za duzo tego.
              • Gość: olo Re: nowy The Cure IP: *.lublin.sdi.tpnet.pl 07.12.01, 16:59
                jello_b napisał(a):

                > Gość portalu: olo napisał(a):
                > > absolutnie nie moge się z tym zgodzić po 84' nagrali trzy doskonałe płyty
                > "the
                > > head on the door", "kiss me...." i "disintegration" i jedną przyzwoitą "wi
                > sh"
                >
                > rok '84 określiłem jako graniczny, bo wtedy ukazała się płyta "The Top", pierws
                > za
                > z błahymi kiczowatymi pop-produkcjami. Do tego czasu Cure był raczej znany z
                > duuuużo ambitniejszego repertuaru - zmagania Smitha z egzystencją na "Faith"
                > i "Pornography" zawsze wywołują u mnie dreszcz...
                > Od tego czasu kjury stały się zwykłym - jednym z wielu - zespołem pop-owym, któ
                > ry
                > z rzadka tylko przemyca perełkę pomiędzy piosenkami o niczym.
                Z tym także trudno mi się zgodzić, "the head on..." i "kiss me..." to świetne
                płyty. Doskanale łączą się w nich skrajne klimaty, są to chyba najbardziej
                zróżnicowane płyty w histori muzyki rockowej. Poza piosenkami w stylu "just like
                heaven" i "close to me" zawierają piosenki, które nie są "błahymi kiczowatymi pop-
                produkcjami". Natomiast na "disintegration" tym bardziej trudno się doszukać
                kiczowatych popowych piosenek.
                Na tych albumach znajdują się takie perły jak "the kiss" czy "prayers for rain" i
                jeszcze kilka innych.
                Wydaje mi się, że nie przypadkiem szczyt kariery tego zespołu przypada na lata, w
                których wydano te właśnie płyty.
                pozdrawiam

    • Gość: Flak Gruby juz ma 43 lata! IP: *.szczecin.sdi.tpnet.pl 09.12.01, 03:24
      Pamietajcie o tym! Jak bylibyście w jego wieku też byście odcinali kupony od
      swojej twórczosci. I tak mamy szczęscie ze zdobył sie jeszcze na Bloodflawers...
      Starość nie radość.
      • Gość: Jack Re: Gruby juz ma 43 lata.. jeszcze nie umiera IP: *.gazeta.pl 10.12.01, 13:45
        Starość nie radość ..fakt .. ale wciąż liczę na to że jeczcze coś z siebie
        wykrzesa.. mim zdaniem soslow płytka mogła bycos wnieść nie nowe pomysły bo
        chyba każda the cure = robert ale zmiana instrumentarium... trudno się pogodzić
        z tym ze jeden z ulubionych tak się rozmywa...
Pełna wersja