marcinuss
09.01.08, 10:34
Witam, Słucham jazzu dość krótko (wczesniej ostry metal i podobne
rockowe klimaty). Na razie zająłem się Miles-em i Coltrane-m
(przepadłem całkowicie) i jest jedna rzecz, która mnie nurtuje. Np.
Coltrane w 1962 r. "wydał" 17 płyt, w roku 1965 -19 (info z
Wikipedii). Matko, czy on miał taką parę, że siedział cały czas w
studio i nagrywał, czy o co chodzi ? Część płyt to wydania
koncertowe, ale są też studyjne. Jechał na proszku, ale aż tak ?
Może to są płyty z utworami z innych lat, ale tak skompilowane i
wydawane w ww. latach ? Miles też wydawał olbrzymie ilości. W
porównaniu z takim (sorry) AC/DC czy też (pardon), Iron Maiden i
Slayerem, które wydają jedną płytę studyjną raz na parę lat to dość
dziwne, zwłaszcza, że ich muza w porównaniu z dokonaniami M.D.i J.C
jest "prostacka" (sorrki fanów, też nim byłem)i podejrzewam, że nie
wymaga tak duzego, kilkuletniego zastanawiania sie nad napisaniem
konkretnego utworu. Może tu chodzi o inny rodzaj pracy w studio przy
tworzeniu utworów jazzowych i rockowych, sam nie wiem ?