vulture
15.08.03, 23:45
...zwłaszcza w Polsce...
Jest grupa artystów, powiedzmy, nie z górnej półki, którzy odnoszą jednak
duże sukcesy n.p. w Stanach Zjednoczonych, a w Polsce są praktycznie
niezauważani. Nie wiem, czy jest to specyfika potrzeb polskiego rynku, czy po
prostu niemożność dotarcia ich muzyki do naszego kraju. Są to
typowi "nudziarze", grający pop/pop rock, ale na przyzwoitym poziomie,
nieobciachowy i na ogół bardzo przebojowy i melodyjny. Dziwi mnie więc ich
nieobecność w polskich mediach lub też obecność bardzo ograniczona.
Moje typy:
Don Henley- znany głównie jako wokalista Eagles, wydał kilka solowych
albumów, których słucha mi się lepiej niż płyt jego macierzystego zespołu;
Fleetwood Mac - grupa-legenda, która niestety w Polsce pojawiła się z
żenującym koncertem w 1994 roku, ale płyta "Say You Will" jest utrzymana na
bardzo przyzwoitym poziomie;
John Fogerty - eks-podpora Creedence Clearwater Revival, nagrywa solowe
albumy również utrzymane w stylu, prezentowanym przez CCR.
Macie jakieś inne typy?