Gość: Robert
IP: *.acn.pl
23.08.03, 22:58
Ponieważ "wolność słowa jest święta", chciałbym wyrazić swoje zdanie na temat
poczynań naszej kapeli i efektów podbijania przez nią zachodnich rynków
muzycznych...
Jest mi niedobrze, kiedy słyszę te smęty.
Tak, przyznaję się do tego, że posiadam w swoich empetrójkowych zbiorach
kilka piosenek tego zespołu, ale teraz zbiera mi się na mdłości, kiedy Artur
Rojek śpiewa po angielsku swój największy przebój...
Dlaczego do jasnej cholery wszyscy chcą podbijać te zachodnie rynki
muzyczne ? Górniakowej się nie udało, kobiecie śpiewającej pod ksywą Kayah
także się nie poszczęściło...
CZY WSZYSCY MUSZA SPIEWAĆ PO ANGIELSKU ?
CZY NAPRAWDĘ WSZYSTKIM CHODZI TYLKO O KASĘ, bo nikt mnie nie przekona do
tego, że chodzi im o podzielenie się z innymi swoim muzycznym dorobkiem ?!
W latach 70 był taki polski zespół SBB, który zachodni krytycy muzyczni
stawiali obok takich zespołów jak Pink Floyd, King Crimson czy Yes. Ale ten
zespół był wyjątkowy !
Nie sądzę jednak, aby Myslovitz odniosło sukces, ponieważ zginie on w tłumie
innych zespolików, które grają może i lepiej od nich samych. Myslovitz nie
jest oryginalne. Wyróżnia się może jedynie w Polsce, ale w innych krajach
jest mnóstwo podobnych grup muzycznych.
Ja akurat nie darzę wyjątkowym uczuciem zespołu Myslovitz.
Ich muzyka ani mnie nie kręci, ani nie wkurza...
Wiem, że być może powinienem, zgodnie z polityczną poprawnością, cieszyć się
i skakać z radości, kiedy Myslovitz sprzeda w innych europejskich krajach te
20 płyt, ale ja tak robić nie będę...
Była kiedyś taka piosenka Big Cyc'a "Nie będziemy śpiewać po angielsku", czy
ktoś ją pamięta ?! : )