Dodaj do ulubionych

Bill Bruford

IP: *.satkabel.com.pl / 192.168.4.* 31.08.03, 23:12
Witajcie wszyscy Forumowicze!

Postanowiłem napisać coś o tym wspaniałym perkusiście. Napewno zasługuje on
na oddzielny wątek, nie mogłem go wrzucić do worka, jakim jest temat
rozpoczęty przez Lumbulaka(przy okazji pzdr). Owszem zostało tam wymienionych
dużo perkusistów, lepszych lub gorszych, ale żaden nie ma tak niesamowitego
stylu jak Bill. Jego gra jest rozpoznawalna niemal natychmiast. Szczególnie
brzmienie werbla (sam nie wiem czy jest to zasługą wyłącznie techniki, czy
też Bill trochę przerabiał swoje werblesmile. Ten gość kombinuje, on nie potrafi
wystukiwać monotonnie jednostajnego rytmu, nie jest jednym z wielkiej rzeszy
przeciętniaków, czy też siłowców. Używa bardzo dużo talerzy, w szczególności
Ride`ów, nie tylko Crashów. Przecież bębny tylko z Crashami to morderstwo
instrumentu zwanego właśnie perkusjąsmile. Bill potrafi improwizować, zresztą
robi to niemal cały czas, czego najlepszym dowodem są płyty koncertowe. A do
napisania paru słów o panu BB zmobilizował mnie przed chwilą wysłuchany
bootleg Genesis z 76 roku z Billem na pozycji perkusisty. Jakość boota
okropna, ale i tak słychać jak wiele do tego zespołu podczas tej trasy wnosił
Bruford. Gra Genesis wznosi się na całkowite wyżyny podczas tego koncertu.
Powinni go za wszelką cenę zatrzymać w zespole, ale wiadomo Phill nie zniósł
by tego gdyby głównym perkusistą na studyjnych płytach był BB.
Jestem przekonany, że Bill na zestawie werbel, centrala, hit-hat, ride i
crash wyczrowałby dużo ciekawsze rzeczy niż niektórzy perkusiści obstawieni
kawalkadą bębnów, przeszkadzajek itp.
Zawsze mnie rozwala jak widzę zestawy na dwie centrale, tysiące tomów, setki
talerzy, itp. a gość gra jakby sypał kartoflami po garach czyli uprawia tzw.
kartoflisko, zero polotu typowa siłowniasmile

3m się Bill i graj jak najdłużejsmile
Pozdrawiam wszystkich zwolenników i przeciwników Billasmile

Jeśli chodzi o innych perkusistów (z kręgu rocka) których lubię to C.Palmer,
P.Collins(w latach 70), N.Peart, M.Giles, J.Piotrowski(tylko z SBB,nie daj
Boże z Kombismile i innych

Jos
Obserwuj wątek
    • cze67 Re: Bill Bruford 31.08.03, 23:37
      Gość portalu: Joseph napisał(a):
      A do
      > napisania paru słów o panu BB zmobilizował mnie przed chwilą wysłuchany
      > bootleg Genesis z 76 roku z Billem na pozycji perkusisty. Jakość boota
      > okropna, ale i tak słychać jak wiele do tego zespołu podczas tej trasy
      wnosił Bruford. Gra Genesis wznosi się na całkowite wyżyny podczas tego
      koncertu.

      Zgadza się! Już kiedyś pisałem o tym, że to moja ulubiona trasa koncertowa
      Genesis, właśnie z powodu Bruforda.

      > Powinni go za wszelką cenę zatrzymać w zespole, ale wiadomo Phill nie zniósł
      > by tego gdyby głównym perkusistą na studyjnych płytach był BB.

      Oczywiście, że by tego nie zniósł, w końcu to ON był perkusistą tego zespołu.
      Poza tym, wydaje mi się, że Bruford nie był zainteresowany graniem w grupie,
      więc takie dywagacje są czysto teoretyczne. Szkoda natomiast, że nie grał z
      nimi na kolejnych trasach [nic nie ujmując Chesterowi].

      • cze67 Re: Bill Bruford 31.08.03, 23:40
        Udało mi się nawet znależć ów wątek:

        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=78&w=6479957&a=6479957
      • Gość: Joseph Re: Bill Bruford IP: *.satkabel.com.pl / 192.168.4.* 31.08.03, 23:44
        cze67 napisał:


        > Poza tym, wydaje mi się, że Bruford nie był zainteresowany graniem w grupie,
        > więc takie dywagacje są czysto teoretyczne. Szkoda natomiast, że nie grał z
        > nimi na kolejnych trasach [nic nie ujmując Chesterowi].


        Właśnie w tym był problem. Bo Bill nie chciał być tylko sidemanem wynajmowanym
        na koncerty (przynajmniej tak mówił). Ale gdyby mu zaproponowali granie i
        udział w tworzeniu płyt studyjnych to kto wie...
    • vulture Re: Bill Bruford 31.08.03, 23:42
      Popieram, Bruford to znakomity perkusista. Acz nie zawsze przekonują mnie jego
      solowe projekty (słyszałem kilka nagrań Earthworks i tak pół na pół mi się
      podobały, plus coś tam z Morazem ze wspólnej płyty, całkiem przyjemne). Szkoda,
      że już nie jest członkiem KC (wolę go tam niż w Yes), ale widocznie tak być
      musiało.

      Co do Carla Palmera - hm, z nim jest problem, bo niby facet zdolny i w ogóle,
      ale w ELP chyba za bardzo ginął w cieniu Emersona (trudno powiedzieć, że
      perkusja była w ELP wiodąca), a potem zapisał się do zespołu Asia, co mu
      poważnie zaszkodziło. Podobnie Ianowi Paice zaszkodził moim zdaniem pobyt w
      zespole Whitesnake.

      Pozdrawiam
      • Gość: Joseph Re: Bill Bruford IP: *.satkabel.com.pl / 192.168.4.* 31.08.03, 23:52
        vulture napisał:

        > Popieram, Bruford to znakomity perkusista. Acz nie zawsze przekonują mnie
        jego
        > solowe projekty (słyszałem kilka nagrań Earthworks i tak pół na pół mi się
        > podobały,


        Ja też słyszałem kilka tylko utworów tego projektu i to w dodatku na MP3sad, ale
        to już raczej jest jazz i muszę przyznać, że też mi się srednio tego słuchało
        (dużym fanem jazzu nie jestem), ale za to BLUE m.in. Levinem (jazz-rock) to już
        tylko palce lizaćsmile (szczególnie album live), no i z Morazem-klasasmile


        > Co do Carla Palmera - hm, z nim jest problem, bo niby facet zdolny i w ogóle,
        > ale w ELP chyba za bardzo ginął w cieniu Emersona (trudno powiedzieć, że
        > perkusja była w ELP wiodąca), a potem zapisał się do zespołu Asia, co mu
        > poważnie zaszkodziło. Podobnie Ianowi Paice zaszkodził moim zdaniem pobyt w
        > zespole Whitesnake.


        Asia to w ogóle niespotykane zjawisko. Takie NAZWISKA (Howe, Palmer, Wetton,
        Downes) niby gigantyczny potencjał, a tu taki shit tworzyli panowie. Przecież
        utwory komercyjne też mogą być przyjemne. Te Asii zazwyczaj nie były.
        Przynajmniej dla mnie.

        pzdr
        Jos
        • vulture Carl P. 31.08.03, 23:55
          Gość portalu: Joseph napisał(a):

          > Asia to w ogóle niespotykane zjawisko. Takie NAZWISKA (Howe, Palmer, Wetton,
          > Downes) niby gigantyczny potencjał, a tu taki shit tworzyli panowie. Przecież
          > utwory komercyjne też mogą być przyjemne. Te Asii zazwyczaj nie były.
          > Przynajmniej dla mnie.

          A ja nawet ze względu na pewien sentyment Asię z dwóch, no nawet trzech
          pierwszych płyt lubię. Takie sobie granie, do posłuchania jako niezobowiązujące
          tło - chodzi mo o to, że pewni muzycy, gdy zanurzą się w takie g... to już
          potem nie umieją powrócić do formy i lezą na łatwiznę, a Carl Palmer jest dość
          bolesnym przykładem - wystarczy posłuchać jego gry na płycie Three i na
          ostatnich dwóch studyjnych Emerson Lake & Palmer. O ile w ogóle "In The Hot
          Shit" można spokojnie wysłuchać.
          • Gość: Joseph Ufffff.... IP: *.satkabel.com.pl / 192.168.4.* 01.09.03, 00:04
            vulture napisał:

            > a Carl Palmer jest dość
            > bolesnym przykładem - wystarczy posłuchać jego gry na płycie Three i na
            > ostatnich dwóch studyjnych Emerson Lake & Palmer. O ile w ogóle "In The Hot
            > Shit" można spokojnie wysłuchać.


            W takim razie dobrze, że nie słyszałem wyżej wymienionych przez Ciebie płyt. Na
            Live In Poland gra Palmera jest poprawna, a już napewno nie irytująca.

            pzdr
            • vulture Re: Ufffff.... 01.09.03, 00:21
              Na koncertowych jeszcze jakoś, bo gra stare utwory, natomiast na "Black Moon"
              i "In The Hot Shit" po prostu nabija bezmyślnie rytm. Można by było włączyć
              automat, zwłaszcza na tej drugiej płycie, gdzie nawet brzmienie perkusji jest
              fatalne. Płyta Three "To The Power Of Three" niby jeszcze coś tam próbuje
              przemycać z dawnych brzmień, ale to 1988 rok był...
    • pixie Re: Bill Bruford 31.08.03, 23:47
      Słabo się znam na bębnieniu, ale dla mnie wystarczy, że Bruford współtworzył
      brzmienie Yes. Niedawno udało mi się częściowo zapoznać z płytą "Flags"
      Patricka Moraza nagraną właśnie z Billem Brufordem. Muzyka instrumentalna,
      tylko klawisze i perkusja, więc można się ponapawać smile Mnie najbardziej podoba
      się niesamowicie energetyczny "Temples of Joy".
      • Gość: Joseph Re: Bill Bruford IP: *.satkabel.com.pl / 192.168.4.* 01.09.03, 00:06
        pixie napisała:

        > Niedawno udało mi się częściowo zapoznać z płytą "Flags"
        > Patricka Moraza nagraną właśnie z Billem Brufordem. Muzyka instrumentalna,
        > tylko klawisze i perkusja,

        Trochę Ci zazdroszczę. Ja tylko znam Music For Piano And Drums, jak już
        napisałem, rewelacyjna płyta.

        pzdr
        • pixie Re: Bill Bruford 01.09.03, 00:47
          Gość portalu: Joseph napisał(a):

          > pixie napisała:
          >
          > > Niedawno udało mi się częściowo zapoznać z płytą "Flags"
          > > Patricka Moraza nagraną właśnie z Billem Brufordem. Muzyka instrumentalna,
          >
          > > tylko klawisze i perkusja,
          >
          > Trochę Ci zazdroszczę. Ja tylko znam Music For Piano And Drums, jak już
          > napisałem, rewelacyjna płyta.
          >
          > pzdr
          Ja nie znam Music For Piano And Drums, więc jesteśmy kwita smile Do licha,
          zaczęłam teraz słuchać Flags i coraz bardziej mi się to podoba. Te wolniejsze
          kawałki też smile
          Pozdrawiam
    • ninel1 Re: Bill Bruford 01.09.03, 21:47
      dzieki joseph za ciekawy watek. nie znam sie za bardzo na perkusyjnych
      sprawach ale gra brufforda robi wielkie wrazenie. ja po raz pierwszy
      uslyszalam go na "larks' tangues in aspic" crimsonow. niesamowita finezja.
      slyszalam kiedys opinie fachowca, ze utwor z najlepiej brzmiaca perkusja
      to "in the dead of night" u.k. kto jest za? a moze jakies inne sugestie.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka