Dodaj do ulubionych

Po koncercie "Punk Rock Later" w Warszawie

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.09.03, 17:58
PIDŻAMA PORNO rulez!!!!!!!!!!!!!! Pozdrawia Ostróda
Obserwuj wątek
    • Gość: jarecki Re: Po koncercie IP: *.visp.energis.pl 14.09.03, 18:03
      ....i niech załuja Ci co nie byli wink
      • Gość: Widz Re: Po koncercie IP: *.chello.pl 14.09.03, 18:14
        było tak: że naziole tłukli ludzi pod kocertem.
        • Gość: micz naziolstwo na PRL IP: 80.51.186.* 16.09.03, 01:52
          no wlasnie. czemu nikt nie pisze ,ze tego dnia w "Przestrzenii Graffenberga"
          byl naziolski koncert? okolo 30-osobowa zaloga naziskurwieli przyszla stamtad
          pod amfiteatr wylapujac pojedyncze osoby wychodzace z koncertu. zdaje sie ,z e
          nie bylo za wesolo.
    • Gość: el nino Re: Po koncercie IP: *.NAT.WRO.Korbank.PL 14.09.03, 18:04
      Piszcie jak bylo!!! chociaz sobie poczytam...
      • Gość: qqryq Re: Po koncercie IP: *.bydgoszcz.cvx.ppp.tpnet.pl 14.09.03, 19:05
        nie bylo Abaddonu , jak za rok zagraja to sie doczlapie z
        bydgoszczy na koncert . co do przemijania epok i tekstow to Kiki
        spiewa (jebac komune!!)bylo tak na koncercie z okazji 20 lecia
        abaddonu w bydgoskim mozgu. jeszcze jedno - pamietam po
        jarocinie 85 albo 86 jak rakowski (premier albo 1 szy sekretarz
        partii ) powiedzial ze rozniesie wszystkie punkowe zalogi. jak
        zwykle tym czerwonym szmatom nic sie nie udalo - no moze z
        wyjatkiem mielenia ozorem do chwili obecnej .......
    • Gość: edvin Po koncercie IP: *.gpw.com.pl 14.09.03, 18:08
      Fakt ze Brygada Kryzys byla senna - ale przed Armią na kolana -
      T. Budzyński to potężny głos, i zrobilo mi sie ciepło jak
      usłyszałem "FALA" i "Hej, hej Niezwycieżony" - to moja 1 klasa
      liceum. Mocarne. Da sie to gdzieś kupić ?
      • kataryna.kataryna Re: Po koncercie 14.09.03, 20:52
        Gość portalu: edvin napisał(a):

        > Fakt ze Brygada Kryzys byla senna - ale przed Armią na kolana -
        > T. Budzyński to potężny głos, i zrobilo mi sie ciepło jak
        > usłyszałem "FALA" i "Hej, hej Niezwycieżony" - to moja 1 klasa
        > liceum. Mocarne. Da sie to gdzieś kupić ?


        Obie są na płycie dołączonej do książki Lizuta.
    • kataryna.kataryna Re: Po koncercie 14.09.03, 18:26
      Aż dziw, że teksty sprzed lat się nic a nic nie
      zdezaktualizowały. Nie jest to specjalnie pocieszające,
      zwłaszcza dla ludzi, którzy kiedyś słuchali i naprawdę wierzyli,
      że "nadejdzie nasz czas". No więc nadszedł i co? Jak to się
      stało, że ten bunt niewiele zmienił, że słowa sprzed 20 lat
      brzmią jakby były napisane wczoraj? Może to znak, że żaden bunt
      nie ma sensu, bo rodzi frustrację i wtedy kiedy się buntujemy, i
      wtedy kiedy po latach patrząc wstecz widzimy, że niewiele to
      zmieniło. Czy bunt z którego nic się nie rodzi ma sens? A może
      coś się właśnie z tego buntu urodziło? Ale tego się nie dowiemy
      z wywiadów z muzykami, o to trzeba by zapytać ludzi, którzy
      wtedy palili się do zmieniania świata, na co przekuli ten bunt
      jak już dorośli na tyle, żeby na świat wpływać? Gdzie są teraz
      starzy załoganci, co robią? Czy z buntu się wyrasta czy wręcz
      przeciwnie - coś konstruktywnego na tym buncie wyrosło?

      Koncert był świetny, zwłaszcza pierwsza część, chociaż nie
      rozumiem dlaczego Kult był uprzywilejowany i grał najdłużej. Pan
      redaktor jednak trochę przesadził z patosem, ten koncert był
      wielkim wydarzeniem dla osób, które wybrały się przy tej okazji
      w podróż sentymentalną, dla nastolatków to był kolejny koncert
      gwiazd - Kult, T.Love, Pidżama, poprzedzony jakimiś supportami
      (słowo honoru, spotkałam przed wejściem licealistów, którzy
      pytali co to jest Armia i KSU bo przyszli tylko na T.Love i
      Pidżamę właśnie).

      A ten koncert mógłby spokojnie mieć tytuł kampanii "Nam nie jest
      wszystko jedno", rzadki przykład zaangażowanego rocka w powodzi
      piosenek i piosneczek rozmaitych gwiazdek i gwiazdeczek.

      • Gość: evon Re: Po koncercie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.09.03, 19:51
        Należę do starej gwardii i to co było dla mnie wyjatkowe to poczucie łaczności
        i wsólnoty z tym pokoleniem "podtatusiałym". To było jednak coś wyjątkowego
        i o coś w tym chodziło. /Młodzież wczoraj, przynajmniej ta która nie dostała
        sie do srodka była dobrze znieczulona./Dla mnie Armia była naj....Daje siłę
      • Gość: Czekan Re: Po koncercie IP: *.wardynski.com.pl 15.09.03, 13:20
        Zgadzam się z tobą w zupełności. Ja też słyszałem rozmowę kilku młodych,
        wystrojonych dziewczyn, które pytały co to jest Dezerter i mówiły, że czekają
        tylko na Kult, T. Love i PP. JAk widać, nie wszyscy zrozumieli o co w tym
        koncercie chodziło. co do Kultu to nie podobało mi się, że grali dłużej niż
        wszyscy pozostali i utwory typu Baranek (maiłem wrażenie, że chcieli zrozumieć
        lub nie zrozumieli konwencji koncertu), a tak naprawdę to przeciez nie oni byli
        atrakcją tego wieczoru mimo, że występowali ostatni. Mam nadzieję że większość
        przyszła żeby posłuchać Dezertera, Brygady Kryzys czy Armii, a nie Kultu,
        którego utwory sa grane przez wszystkie rozgłośnie w kraju (cego nie mam im
        oczywiście za złe).
        • kataryna.kataryna Re: Po koncercie 15.09.03, 20:08
          Gość portalu: Czekan napisał(a):

          > Zgadzam się z tobą w zupełności. Ja też słyszałem rozmowę kilku młodych,
          > wystrojonych dziewczyn, które pytały co to jest Dezerter i mówiły, że czekają
          > tylko na Kult, T. Love i PP. JAk widać, nie wszyscy zrozumieli o co w tym
          > koncercie chodziło. co do Kultu to nie podobało mi się, że grali dłużej niż
          > wszyscy pozostali i utwory typu Baranek (maiłem wrażenie, że chcieli
          zrozumieć
          > lub nie zrozumieli konwencji koncertu), a tak naprawdę to przeciez nie oni
          byli
          >
          > atrakcją tego wieczoru mimo, że występowali ostatni. Mam nadzieję że
          większość
          > przyszła żeby posłuchać Dezertera, Brygady Kryzys czy Armii, a nie Kultu,
          > którego utwory sa grane przez wszystkie rozgłośnie w kraju (cego nie mam im
          > oczywiście za złe).



          Mi się najbardziej podobało KSU, Dezerter i Armia, to była prawdziwa wycieczka
          czasy punka. Kult dostał fory, grał najdłużej, na dodatek dziwny repertuar.
          T.Love mogłoby w ogóle nie grać. Ale dla trzech pierwszych kapel warto było
          pójść, nawet głosy im się nie zmieniły, ta sama energia, ten sam klimat.
          Szkoda, że nie grali po zmroku.
        • wojtek_kosynier Re: Po koncercie 17.09.03, 10:47
          Przesadziłeś! Radio Zet na pewno nie gra Kultu. Z zespołów występujących na tym
          koncercie jedynie T. Love jest puszczane przez pana Jagielskiego, bo chyba te
          indywiduum sprawuje obowiązki redaktora muzycznego stacji (sic!). Niestety
          zmuszony jestem słuchać Zetki w pracy, ale przecież tak naprawdę nie ma
          większego wyboru – „Trójka” zeszła na psy (nie obrażając czworonogów).
    • Gość: abc Re: Po koncercie "Punk Rock Later" w Warszawie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.09.03, 18:31
      Niezwyciężony - jest na kompaktowej wersji Legendy (najlepsza płyta Armii)-
      parę m-cy temu kupiłem tę płytkę w EMPIKu na Marszałkowskiej - miałem chyba
      szczęście bo ani wcześnie ani później nigdzie tego nie widziałem.
    • Gość: miś Re: Po koncercie "Punk Rock Later" w Warszawie IP: *.acn.pl / *.acn.pl 14.09.03, 20:47
      Jak dla mnie to po Astigmatic w Płocku najlepsza impreza w tym roku. Stałem
      pod płotem bez biletu przez cały koncert i nie mogłem sie oderwać. A Brygada
      Kryzys wcale nie była senna. Jako toruniak chylę czoła przed Pidżamą
      za "wariata" Rejestracji. Zajebiście.
      • Gość: catharsis Re: Po koncercie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.09.03, 21:03
        Prosze bardzo. Punk's not dead. Ostatnio odświeżyłam sobie
        dyskografię JOY DIVISION - bomba! Nawet wyszedł mi z tego taki
        pseudo-wiersz (pod wpływem biografii Iana Curtisa):

        # # #

        Uciekałeś na czworaka, spłoszony.
        Twoja córka stawiała swój pierwszy krok
        Gdy sam wszedłeś
        w konwulsyjny taniec epilepsji.

        Gdy wszystko staje się zbyt dosłowne
        A gwałtowna fala przekracza granice
        Szalonego tańca:

        Rdza osiedli z cegieł, dusznego wiatru widzowie - puste okna,
        Z ich szkła muzyka, słowa: Kto stracił panowanie?

        Nic nie dzieje się na niby.
        Pusta scena,
        Najdoskonalsza gra
        Jest fałszywa

        Co mogło stać się jeszcze,
        gdybyś sznurem z potoczności
        Nie wyrwał suszarki do bielizny?
        Nie uciekniesz.

        Ta cisza cię rozszarpie

        # # #


        • Gość: syntax Re: Po koncercie IP: *.tvk.pl 16.09.03, 22:14
          Gość portalu: catharsis napisał(a):

          > Prosze bardzo. Punk's not dead. Ostatnio odświeżyłam sobie
          > dyskografię JOY DIVISION - bomba! Nawet wyszedł mi z tego taki
          > pseudo-wiersz (pod wpływem biografii Iana Curtisa):
          >
          > # # #
          >
          > Uciekałeś na czworaka, spłoszony.
          > Twoja córka stawiała swój pierwszy krok
          > Gdy sam wszedłeś
          > w konwulsyjny taniec epilepsji.
          >
          > Gdy wszystko staje się zbyt dosłowne
          > A gwałtowna fala przekracza granice
          > Szalonego tańca:
          >
          > Rdza osiedli z cegieł, dusznego wiatru widzowie - puste okna,
          > Z ich szkła muzyka, słowa: Kto stracił panowanie?
          >
          > Nic nie dzieje się na niby.
          > Pusta scena,
          > Najdoskonalsza gra
          > Jest fałszywa
          >
          > Co mogło stać się jeszcze,
          > gdybyś sznurem z potoczności
          > Nie wyrwał suszarki do bielizny?
          > Nie uciekniesz.
          >
          > Ta cisza cię rozszarpie
          >
          > # # #
          >
          >


          ladnie ci to wyszlo , sluchaj czesciej Joy Division . pozdrawiam

          a co do Kultu to juz dawno stwierdzilem ze to wymazony zespol dla niezmiennej
          grupy nastolatkow , kapela ktora jest pewniakiem i pewnie dlatego tez grali
          jako gwiazda , co mi sie strasznie nie podoba , gwiazdami byly Brygada ,
          Armia , Dezerter
    • Gość: majagoda Re: Po koncercie IP: *.szczecin.sdi.tpnet.pl 14.09.03, 22:03
      Witam! Na koncercie nie bylem, ale sobie jednak tak mysle ze sam
      koncert z punkiem nie mial tak duzo wspolnego, jak sie o nim
      mowi. Bo jak nazwac wielki szum w mediach. Ksiazka sie bedzie
      lepiej sprzedawac! A i dziwne ze nagle katol Budzynski na takim
      koncercie sie pojawil i TAKIE kawalki spiewal. Przeciez on juz
      dawno odcial sie od PUNKA...Jak sam mowi to byly szatankie czasy.
      Odnosze wraznie ze za duzo jest wpominek. Za duzo rozkminiania.
      Odpowiadajac na watek o tym co teraz punki robia:
      Mam 29 lat. Pracuje w duzej firmie jako informatyk. Wlsciwie nie
      mam irokeza smile. Jednak czuje sie PUNKIEM, bo nie mam innej
      alternatywy. Moze mniej niz kilka lat temu ale nadal jestem
      zwiazany z tym ruchem... I jak to powiedzial moj kolega z pracy
      (sam kiedys punkowal), ze nie ma nikt monopolu na model
      punkowania. Moj to wegetarianizm, swiatopoglad i chec bycia
      dobrym czlowiekiem wink . I jakos smiesza mnie spotkania z dawnymi
      znajomymi z ktorymi na koncerty sie jezdzilo... ze punk zostawil
      w ich glowach to COS. Po prostu niewierze...
    • Gość: didzej Re: Po koncercie IP: 193.0.236.* 14.09.03, 22:07
      fajnie było.
      Armia - the best, KSU Pięknie, gdyby byli nie na początku to
      byłby total, tlove - nieporozumienie, o co chodzi?? , Kult -
      profesjonalisci. Dezerter - czad! Pidzama - wcześniej nie znałem
      ale : !!!!! Brygada - poprawnie. Piękny koncert
      • kalisz83 Re: Po koncercie 14.09.03, 23:19
        panie lizut i szanowna gazeto mam maly postulacik aby koncert taki odbyl sie
        rowniez w krakowiewink
        • roody102 Re: Po koncercie 15.09.03, 02:43
          Ponoc w Spodku ma byc riplej.
        • Gość: gajwer Re: Po koncercie - warto czegosprobowac PUNK ROCK NOW! IP: *.radiotel.com.pl / 192.168.171.* 15.09.03, 15:24
          > panie lizut i szanowna gazeto mam maly postulacik aby koncert taki odbyl sie
          > rowniez w krakowiewink

          Mam postulat wprost przeciwny. "Czterdziestoletnia mlodziez" niech zostanie w Warszawie. PRL nie ma nic wspolnego z punkiem, to tylko takie wspominki rockowo-muzyczne. A w Krakowie juz 17.09.03 (środa) w klubie "re" Św. Krzyża 4, g.19; w.10zł punkowe ekipy z Austrii - PLEDGE ALLIANCE (ciezki emocjonalny hc) i ANTIMANIAX (ska punk) oraz z Usa RUT HOST. Warto zobaczyc i pozniej porownac, pomyslec, poszukac. Punk to nie muzyka, nie styl życia, to po prostu życie, działanie, myślenie. Również nie muzyka, nie wspominki i sentymenty. Panu Lizutowi proponuje zabrac sie za ksiazke PUNK ROCK NOW. Moze to byc doswiadczenie przełomowe dla Pana i słuchaczy, czytaczy PRL. I jeszcze warto zarzucic uzywanie slowa punk rock. Po prostu punk! Bo kultury rockowej to rozsadne punki nie lubia!
        • Gość: gajwer Re: Po koncercie vs PUNK NOW! IP: *.radiotel.com.pl / 192.168.171.* 15.09.03, 15:29
          Mam postulat wprost przeciwny. "Czterdziestoletnia mlodziez" niech zostanie w Warszawie. PRL nie ma nic wspolnego z punkiem, to tylko takie wspominki rockowo-muzyczne. A w Krakowie juz 17.09.03 (środa) w klubie "re" Św. Krzyża 4, g.19; w.10zł zagraja punkowe ekipy z Austrii - PLEDGE ALLIANCE (ciezki emocjonalny hc) i ANTIMANIAX (ska punk) oraz z USA RUT HOST (old school punk). Warto zobaczyc i pozniej porownac, pomyslec, poszukac. Punk to nie muzyka, nie styl życia, to po prostu życie, działanie, myślenie. Również nie wspominki i sentymenty. Panu Lizutowi proponuje zabrac sie za ksiazke PUNK ROCK NOW. Moze to byc doswiadczenie przełomowe dla Pana i słuchaczy, czytaczy PRL. I jeszcze warto zarzucic uzywanie slowa punk rock. Po prostu punk! Bo kultury rockowej to rozsadne punki nie lubia smile
    • Gość: krzyś To jest szwindel proszę państwa IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.09.03, 23:45
      Koncert jest nostalgicznym wspomnieniem tatusi i mamuś, którzy
      sprzedali swe ideały za chleb i igrzyska.Prawdziwy punk to nie
      Pidźama Porno która ma czelnośc wykonywać kawałki Rejestracji czy
      Braku (WC, to było zawsze dno merytoryczne) pomimo, że kojarzy
      sie raczej z karczmarno-cwaniackim zjawiskiem jakie reprezentuje
      T.Love, ale działalność takich projektów jak Apatia.Poza tym
      prawdziwi punkowcy to ludzie, którzy pomimo, iż zamienili glany
      na pantfle działaja obecnie w projektach antyglobalistycznych,
      wegetariańskich, ekologicznych , wolnościowych wykorzystując przy
      tym najnowocześniejsze techniki.
      Osobiście mam 30 lat i wyższe wykształcenie oraz rodzinę i
      pomimo, że glany, irokez (dredy), zamki w spodniach to dla mnie
      przeżytek to nie traktuje poważnie spędów typu punk rock later
      Wole muzyke poważna w przerwach pomiędzy braniem udziału w
      aktywnościach.Przy tym nie jem mięsa, nie palę, nie piję i nie
      daje się ponosic konsumeryzmowi, aktywnie uczestnicząc w życiu
      społeczności lokalnej jaka tworzę.
      Punk is dead jak spiewał crass.Punk jest tylko w nas, w naszym
      sercu i umyśle reszta zas jest milczeniem...
      • teddy4 Re: To jest szwindel proszę państwa 14.09.03, 23:52
        Czemu koncert odbył się w takim małym małym amfiteatrze? Czemu nie można było
        kupić biletów? I czemu najgorszy zespół tej imprezy (Pidżama Porno) był jej
        największą gwiazdą? (grali na końcu). Czyżby po raz pierwszy w życiu zagrali
        równo?
        • nierymek Re: To jest szwindel proszę państwa 15.09.03, 00:58
          i czemu ten zespół jest na chama lansowany w GW?
          dlaczego przy artykule jest odnośnik akurat do wywiadu z Grabażem? bo to on
          razem z Lizutem wymyślili ten koncert? żenua...
        • roody102 Re: To jest szwindel proszę państwa 15.09.03, 02:48
          Ty chyba o innej imprezie piszesz.
          Koncert odbyl sie w bardzo fajnym miejscu.
          Bilety mozna bylo kupic (sam, osobiscie nabylem 4) a oprocz mnie widzialem tam
          lekko liczac 5k ludzi, wiec chyba jednak sie dalo.
          Pidzama nie grala ostatnia.
          Dala nad wyraz dobry wystep, nie tylko w sensie stricte muzycznym, ale ogolnie
          sie wpasowala.

          Ale najfajniej krytykowac jak sie nie bylo, co? panknotded.
          • nierymek Re: To jest szwindel proszę państwa 16.09.03, 09:57
            Tu nie chodzi o to, ile osób było, kto grał ostatni i jak grał, tylko o to, że
            pewien zespół, który trudno mi nazwać legendą, jest dość nachalnie promowany.
        • Gość: kozak Re: To jest szwindel proszę państwa IP: *.visp.energis.pl 16.09.03, 00:47
          na końcu grał kult
      • Gość: zblazowanydekadent Co ty wiesz o punkrocku???? IP: 62.233.204.* 15.09.03, 00:15
        Gość portalu: krzyś napisał(a):

        > Poza tym
        > prawdziwi punkowcy to ludzie, którzy pomimo, iż zamienili glany
        > na pantfle działaja obecnie w projektach antyglobalistycznych,
        > wegetariańskich, ekologicznych , wolnościowych wykorzystując przy
        > tym najnowocześniejsze techniki.

        Co to do cholery za określenie 'prawdziwi punkowcy'?? Zawsze mi się wydawało, że punk to coś więcej niż jacyś anarchizujący lewacy. Choć w obecnej sytuacji może i niewiele więcej.
      • roody102 Re: To jest szwindel proszę państwa 15.09.03, 02:45
        Ja czytam o "prawdziwych punkowcach" to mysle tez o "prawdziwych polakach". A
        boje sie wszytskich, ktorzy umieja na dystans prawdziwych od nieprawdziwych
        rozroznic.
    • Gość: toto Re: Po koncercie IP: *.hti.pl 14.09.03, 23:48
      Koncert rewelacja. Świetna organizacja, czadowa muza. Kapele w
      większości w znakomitej formie. Szczególnie chylę czoło przed
      Armią!!!. Takiego ich koncertu nie słyszałem od dawna. I jeszcze
      te trzy kawałki Siekiery...
      Tak na marginesie dobrze by było gdyby Robert Sankowski przestał
      pisać o rocku. Artykuł zarówno ten przed, jak i po koncercie są
      żenujące (kilka informacji wyczytanych , zasłyszanych - dotyczy
      to też wcześniejszych rockowych artykułów)
      • Gość: L'V Re: Po koncercie IP: *.acn.pl / *.acn.pl 15.09.03, 02:10
        O wlasnie, o red. Sankowskim.. smile
        Sterowanie buntem zle mi sie kojarzy, ale mimo wszystko ambitne pismo jakim
        probuje byc Gazeta mogloby przekuc caly ten 'PRL' na jakis impuls dla polskiej
        muzyki. Eeeh, jak sobie ogladam caly ten przepalony, nudny ziomalski HipHop to
        cholernie dzis brakuje inteligentniejszej kontestacji.
        A wiec to, ze Gazeta promuje swoj produkt... pies z tym, tylko dlaczego robi
        to przez pisanine Sankowskiego?!
        'Polski punk i w ogole ideologiczne lojenie zdycha, no... z wyjatkiem Cool Kids
        of Death.' Taka ciekawostke czytam sobie bodajze w piatek. No na Boga. Muzyki
        punk&okolice gra i nagrywa sie w tym kraju wciaz bardzo bardzo duzo. SIŁA,
        moznaby rzec smile I dobrych, znanych w pewnych kregach, powazanych, wcale nie
        starych kapel jest , ze hohoho. Fajne dzwieki, teksty tez. Ostatnio widac mala
        mode na OI czy na SKA, jest sympatyczniutka scenka 'psajko'. A tymczasem taki
        sobie Sankowski zamiast rozejrzec sie odrobinke po tym co jest grane na
        ezoterycznych imprezkach, zamiast wypatrywac i leciutko promowac ambitniejsza
        muzyczke wczytuje sie w folderek BMG, SONY, Uniwersalu i pierdoli nam kocopoly o
        CKOD. Eeeh, osiol.
        Wreszcie pretensjonalne te jego artykuly porazajaco... Zbiera mi sie na
        ciezkie rzyganie jak widze taki sposob pisania o muzyce i imprezach.
        Kombatancki patos i caly arsenal tandetnych chwytow retorycznych, ktore czamus
        kojarza mi sie z Ich Troje odpalajacymi pochodnie. Brr, gdybym ja mial odkrywac
        punkrocka po artykulach Sankowskiego to juz wolalbym zostac Hiphoperem i
        spiewac o ziolach i laskach. big_grin A ta pseudoperspektywa rynku muzycznego i
        roznych mlodzienczych kontestacji... Widac Leszczynski pozostawil rys na
        psychice nastepcy, ale ten... jakby mniej zdolny...

        A koncert bardzo udany, choć bylem pijany (wot poezja...).
        pzdr.



        • Gość: pawelec Re: Po koncercie IP: *.avamex.krakow.pl 15.09.03, 12:05
          Gość portalu: L'V napisał(a):

          > O wlasnie, o red. Sankowskim.. smile
          > A koncert bardzo udany, choć bylem pijany (wot poezja...).
          > pzdr.
          > zgadzam się z oceną koncertu, chociaż było pare niedoróbek
          organizacyjnych (kiepskie nagłośnienie występu T.Love,brak
          wcześniejszej informacji o braku biletów co sprawiło ,że wiele
          osób , nieraz z odległych od Warszawy miejsc musiało odejść z
          kwitkiem; czy też brak właściwej ilości punktów
          gastronomicznych). Nie mogę zgodzić się z oceną artykułu, który
          bez specjalnego gadulstwa trafia w sedno! Sam konkret i brak
          zbędnych słów!
          Gratuluję pomysłu na książkę i koncert i czekam na dalsze
          koncerty i artykuły R. Sankowskiego!
          ps. z tego co mi wiadomo powstaje monografia o festiwalu w
          Jarocinie
          >
          >
    • Gość: sentex Re: Po koncercie IP: *.icpnet.pl 15.09.03, 00:24
      a mnie pidżama zaszokowała. i to na plus. zajebiste z ich
      strony, ze chyba jako jedyni przypomnieli tych ktorych nie bylo.
      przypomnial mi sie dezerter z dawnych lat - kiedy skandal
      wystepowal w helmie z napisem przyjaciólka, lub kiedy czytali
      Żbika miedzy numerami. Pidżama sobie zażartowała na serio: te
      iroki, sid vicious, wałesa na t - shircie, miło zapachniało
      starymi czasami... do tej pory mialem wobec nich spory dystans,
      od soboty maja u mnie duzy szacun'ek. za inteligencje na punkowo.
    • endrass Re: Po koncercie "Punk Rock Later" w Warszawie 15.09.03, 09:34
      Przyjechaliśmy we 4 z Poznania, stare grzyby dawno po studiach. Konsert świetny, atmosfera doskonała, ciesze się że tam byłem. Kultu w takim repertuarze nigdy
      już się chyba nie usłyszy...
      • tolba Re: Po koncercie "Punk Rock Later" w Warszawie 15.09.03, 09:45
        No i po to był ten koncert! Super impreza dla sentymentalnego pokolenia
        trzydziestolatków (i okolic)smile
    • mantha Re: Po koncercie "Punk Rock Later" w Warszawie 15.09.03, 09:50
      Było super.
      Ale: jestem baaaardzo zdziwiona, ze, sadzac po tym co sie dzialo pod sceną
      Pidzama byla "najwieksza gwiazda" ??? Milo mnie zaskoczylo KSU, gdyz nie
      nastawilam sie z ich strony na jakies fajerwerki. Armia: po prostu stalam wryta
      w ziemie z wrazenia.
      Natomiast kult, ktory uwielbiam: zaczeli zajebiście, a skonczyli beznadziejnie.
      po jaka cholere "rada zydow" i "wyjechali na wakacje.." na koniec????? kto jak
      kto, ale oni mogliby spokojnie pojechac ze starymi, dobrymi numerami baardzo
      dlugo, jezeli bylo to zagranie pod mlodsza publike, to szkoda.
      ale nie mam zludze, ze to jeden z "koncertow zycia" smile (i tak blisko do
      domu smile
    • Gość: 123 Re: Po koncercie "Punk Rock Later" w Warszawie IP: *.stacje.agora.pl 15.09.03, 10:11
      Koncert najlepszy w zyciu! A w nim - najlepsza Armia! Czulem sie wcisniety w
      ziemie, powalony, zahipnotyzowany. Najlepsza muzycznie, tekstowo. Najlepszy
      wokalista - ani na chwile nie moglem oderwac od niego uwagi. Szkoda, ze Kult
      byl na koncu, po 6h muzyki troche przytepila mi sie koncentracja i sluch...
    • punk2003 Re: Po koncercie "Punk Rock Later" w Warszawie 15.09.03, 10:59
      Na koncercie niestety nie byłem sad(((. Ale bardzo się cieszę że się odbył, że
      wyszła ta książka. Te wywiady i reportaż w Gazecie czytałem z zapartym tchem.
      Punk to punk. Cieszę się najbardziej, że te zespoły się nie zdegenrowały, że
      dzisiaj mogą grać nadal na poziomie. To świadczy o czymś, o całym tym punkowym
      ruchu lat 80. Po owocach ich poznacie - czyli bunt ma sens, zmusza do myślenia.
      Wielu tutaj wskazuje na Armię - że dała czadu. Jakiś czas temu byłem na ich
      koncercie i byłem bardzo miło zakoczony - już myślałem że ten zespół umarł i że
      Budzyński ma całkowity odjazd neokatechumenalny. Ale coś w nim z punka zostało.
      Pozostałych kapel na żywo dawno nie słyszałem. Fakt faktem, że są bardziej
      odważne i niezależne zespoły - i to one są dzisiaj "punkiem" XXI wieku, choć
      nazywają się inaczej.
      • r_z Re: Po koncercie "Punk Rock Later" w Warszawie 15.09.03, 11:58
        no coż, 3 rzeczy:
        - Pidżama Porno nie dość, że tam w ogóle nie pasowała to jeszcze mędziła swoimi
        lewacko-rewolucjonistycznymi tekstami i ogłuszyła siedzacych czy stojących
        wyżej. Ich koncert był tak głośny i przesterowany, że potem straciłem
        przyjemność słuchania nastepnych kapel.
        - na takim koncercie nie powinno być gwiazd i najlepiej gdyby kolejność była
        losowana - dlatego też drażni uprzywilejowanie grającego na końcu Kultu (jako
        jedyni bisowali i jako jedyni pod publiczkę zagrali młodsze kawałki)
        - Armia super, Brygada Kryzys też tak jak oczekiwałem smile
        pozdr rz
    • Gość: t.32 Re: Po koncercie IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 15.09.03, 11:57
      DEZERTER - rewelacja. reszta super oprócz t.love, który raczej
      do Opola się nadaje. Okazuje się, że nie cała młodzież słucha
      żenady pod tytułem hip-hop. Serce rośnie.
      • nacusa Re: Po koncercie 15.09.03, 12:26
        Zdziwił mnie bardzo text Sankowskiego no i ta nahalna przekrojowo-wyborcza
        promocja pidżamy. to się nazywa manipulacja! byłam na koncercie: sankowski
        wychwala zespół, który uczył się punka na dezerterze, brygadzie i siekierze z
        armią, który śpiewa na koncercie nieswoje piosenki, a nie zauważa trzech(!!!)
        kawałków siekiery zaśpiewanych oryginalnym wokalem. Może przesiedział większą
        część koncertu w garderobie grabaża???
        a przecież koncert był naprawdę extra - przynajmniej do brydady, potem nie
        interesowały mnie ani pidżamy, ani t.love (gdzie ten punk?) ani kult. dezerter
        przypomniał mi licealne czasy - świetny koncert. Brygada może i trochę senna i
        dlatego powinna być umieszczona może między dezerterem i armią, dla wytchninia.
        chociaż "Wojna" - megaczad. Armia - wprost niesamowita!!!!!!!!!!!!!!!!!!
        dlaczego nie gra częściej?
    • Gość: donrafasz Po koncercie ZGINAL MI PLECAK Z ZAWARTOSCIA IP: 193.0.116.* 15.09.03, 12:20
      A MI NA KONCRCIE SKRADZIONO CZARNY NOWY PLECAK JAN SPORT Z CALA
      ZAWARTOSCIA: PORTFEL, ETC PAL TO LICHO ALE MIALEM TAM BRAZOWA
      SKORZANA TECZKE GDZIE MIALEM MATERIALY DO SWOJEJ PRACY
      MAGISTERSKIEJ I CZESC TEJ PRACY WYDRUKOWANEJ JEZELI KTOS Z WAS
      GDZIES COS DAJCIE JAKOS ZNAC donrafasz@gazeta.pl LUB MOZNA MNIE
      SPOTKAC W KSIEGARNI LIBER NA DOBREJ 56 W BUDYNKU BUW. NA
      KONCERCIE BYLEM PRZY WEJSCIU JUZ NA TERENIE AMFITEATRU NA
      STOISKU Z KSIAZKAMI I KOSZULKAMI.
      SWOJA DROGA KONCERT BYL UDANY DUZO PRZYJEMNYCH DZWIEKOW
      POZDRAWIAM

    • Gość: piter Re: Po koncercie "Punk Rock Later" w Warszawie IP: *.chello.pl 15.09.03, 13:00
      Był to najlepszy koncert na jakim ostatnio byłem chyle czoła przed wszystkimi
      kapelami ale najlepsza była niewidzialna Armia, troche zawiódł mnie Kult
      myślałem że zagra stare kawałki np Warhead U.K. Subs, pidzama dała też niezły
      czad zajebiście zagrał KSU, Dezerter i Brygada , Tlove troche przynudzał ale
      koncert w deche oby więcej takich imprez
    • Gość: Wieloryb Re: Po koncercie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.09.03, 13:30
      Najlepszy koncert polskich kapel od lat, skład i klimat
      nieziemski!!!!!! Cóż, oby więcej takich imprez!!! ARMIA!!!!!!
      PS. Ale piwko sie skończyło...
      Pozdrawiam wszystkich!!!!!!
    • roody102 Re: Po koncercie "Punk Rock Later" w Warszawie 15.09.03, 13:58
      To ja jeszcze raz, po całości i już trochę chłodniejszym okiem (uchem).

      Śmiało mogę powiedzieć, że Punk Rock Later to wydarzenie roku. Tym samym
      zdetronizowana została (w moim prywatnym rankingu) czerwcowa impreza w CDQ.

      Pierwszym zaskoczeniem było samo miejsce. Nie miałem pojęcia, że tam jest taki,
      kryty namiotem, amfiteatr – w sam raz na średniej wielkości koncerty. Myślę, że
      w październiku będzie już za zimno, niemniej Kulci powinni o tej miejscówce
      pamiętać – bez trudu sami by ją wypełnili. Co więcej, ten namiot daje się
      dobrze nagłośnić – słychać było rewelacyjne, choć nie bez kilku wtop. Ale na
      osiem godzin muzyki było ich stosunkowo mało.

      Plus dla ochrony – nikt nie próbował przedostawać się przez płot, pod koniec
      ochrona nie odpuściła i nie zaczęła wpuszczać kogo popadnie, bez biletu. Z tego
      co wiem, to na zewnątrz były jakieś ekscesy. Nie ukrywam, że płacąc za bilet
      mam nadzieję, że będę bezpieczny i tak się właśnie czułem. Przykro mi, że kupa
      ludzi nie weszła, ale o ilości biletów wiadomo było od dawna i tylko do siebie
      mogą mieć żal, że nie pomyśleli. Jeśli zaś będą mieli okazję zobaczyć riplej w
      Spodku, czy gdziekolwiek indziej, to ja z całego serca polecam, nawet
      przejechać się do Katowic pociągiem, bo naprawdę warto to zobaczyć.

      Fatalne były te wąskie bramki i przez nie ten bałagan przy wejściu ale i tak
      szło dość sprawnie. Nie chce mi się wchodzić w szczegóły, ale gdzieś ktoś
      narzekał, że nie pozwalali wnosić żadnych napojów. Cóż, u nas napis „zakaz
      wnoszenie napojów alkoholowych” nie robi na nikim wrażenia, wnosić próbują a
      ochrona ma temu zapobiegać. I tyle. Do siebie można mieć pretensje. Szkoda, że
      przez to nie można wnieść nawet zapieczętowanej wody ze sobą, ale cóż – jak się
      nie umie do napisu dostosować to się jest adekwatnie traktowanym. Ja tam się
      cieszę – w kupie napojów wywalonych przez ochronę znaleźliśmy puszkę piwa.

      Piwo... No, co do tego to wszyscy są zgodni – takiego gówna to dawno nie
      pamiętam na żadnej masowej imprezie. Słów brak. Browary Warszawskie strzelają
      sobie kolejnego samobója w chwili, gdy walczą o utrzymanie się marki na rynku.
      Ja pożegnam ją bez żalu...

      No i wreszcie sam koncert... Gdy wszedłem do środka, KSU grało już swój
      set. Niestety, zawsze jest taka sytuacja, że ktoś musi zacząć pierwszy. Padło
      na KSU i szkoda może, że właśnie na nich - taki Kult obroniłby się jako
      pierwszy, tak myślę. KSU tej szansy nie miało – zaginęło w atmosferze
      sobotniego popołudnia, powitań, poszukiwań, esemesów, kupowania płyt i koszulek
      i przebijania się przez bramki. Właściwie dopiero gdy skończyli, dotarło do
      mnie, że grali. Żałuję, bo gdyby grali później, to na pewno bym się dokładniej
      przyjrzał i przysłuchał.

      Dezerter nigdy nie był moją kapelą i to się już nie zmieni. Zagrali set,
      który oglądałem już nieco dokładniej, ale nadal jeszcze nie porwany atmosferą.
      Gdzieś pod koniec tego występu połaziłem trochę między ławeczkami, przyjrzałem
      się publiczności. Mnóstwo nastolatków – potem, gdy już impreza się rozkręciła,
      pomyślałem, że dla wielu z nich to jest pierwszy koncert rockowy w życiu...
      Zazdroszczę takiego początku. W ogóle patrzyłem na tą młodszą część
      publiczności z pewną zazdrością, bo momentami przypominały mi się czasy
      koncertów na Agrykoli i Polu Mokotowskim i tamta radosna atmosfera upijania się
      tanim winem, całowania się przy „Do Ani” i innych wzruszeń przystających do
      tego wieku. Wzruszeń, do których niektórzy chcą im prawo odebrać, ale o tym na
      końcu.

      Z drugiej strony skali widziałem facetów po czterdziestce – żona, dziecko,
      brzuszek, okulary... i stare glany na nogach, zawinięte dyskretnie dżinsy. I ta
      energia, którą wydobyła z nich Armia a właściwie set utworów Siekiery
      . Nie przemawiały do mnie ich nagrania z płyt ale gdy zobaczyłem to na
      żywo, dopiero dotarło do mnie z jaką siłą mam do czynienia. „Szewc zabija
      szewca”, „Fala” i „Idzie wojna”... Dla mnie po tym koncert mógł się już
      skończyć – przedtem i potem nie było już nic wyjątkowego – to był moment
      kulminacyjny, dla mnie występ totalny. Poczułem atmosferę, której nie mogę
      niestety przyrównać ani do Jarocina, ani do Róbrege a tylko do moich wyobrażeń.
      Pasowało. W powietrzu była energia i przez chwilę czułem porozumienie ponad
      wiekowymi podziałami.

      Brygada Kryzys wypadła blado, ale po Armii naprawdę trudno było czymś
      poruszyć. Poza tym to była już czwarta godzina koncertu i widać było pierwsze
      oznaki zmęczenia. Cieszę się widząc Brylewskiego w naprawdę dobrej formie.
      Widać, że odżył, że gra z radością i wie chyba znów co gra. Koncert był bardzo
      dobry muzycznie, bardzo dobrze przygotowany, ale wypadł blado. Nic nie poradzę.

      Wielu ludzi uważa, że występ Pidżamy Porno w tym miejscu to pomyłka. Nie
      chce mi się wnikać w to, co im właściwie nie pasuje – czy to, że są młodsi od
      reszty, że liryka Grabaża ociera się o infantylne wiersze miłosne licealistów i
      do takich właśnie trafia? Myślę sobie, że punk był w czasach swojej świetności
      muzyką nastolatków właśnie i dlatego młodsza od reszty Pidżama ze swoją młodszą
      publicznością była tam jak najbardziej na miejscu. I rzeczywiście to oni mieli
      moralne prawo do przypominania nieobecnych. Oni i Kult – dwa najbardziej ograne
      z tych zespołów. Ale Kult tej pracy domowej nie odrobił. Za to Pidżama – na
      piątkę.

      Grabaż pokazał klasę, humor, występ ułożył inteligentnie a wszystkim, którzy
      uważają, że wyciąganie starych strojów i robienie sobie irokeza na jeden
      wieczór, wszystkim piszącym o zdradzie ideałów, o „prawdziwych punkach” polecam
      ochłonąć, nabrać dystansu i czasem potraktować koncert jak okazję do zabawy, a
      nie ideologiczną deklarację. Ktoś tu zjada własny ogon.

      Po ostrym występie Pidżamy nadeszła kolejna fala zmęczenia. Na scenie pojawił
      się T.Love Alternative a publiczność trochę oklapła. No i nie dziwne, bo
      Muniek nie dał rady poderwać jej do góry. Stary materiał ma w sobie potencjał
      ale jest mało znany. No a zespół wyraźnie nie odrobił pracy domowej, nie był
      przygotowany. Punk, to punk, ale w tej spontaniczności zabrakło energii, która
      pokryłaby braki. Poza tym publiczność nie do końca chyba wiedziała co oznacza
      dopisek Alternative i jaki to będzie miało wpływ na repertuar.

      No i na koniec Kult. Wywołany tradycyjnym „Kazik grać kurwa mać” zaczął
      od „Polski” czym zabił publiczności klina – nie mogli przez cały koncert
      skandować „Polska, Polska!” i o to chyba chodziło. Niestety, na resztę występu
      zabrakło już pomysłu. Po prostu z aktualnej playlisty Kultu wywalono większość
      nowszych piosenek (nie zagrali „Lewego czerwcowego”, ale „Dzieci”
      i „Brooklyńska Rada Żydów” się złapały, nie wiem po co). Skorzystali z
      przywileju ostatniego zespołu i jako jedyni zagrali bisy. Wśród nich „I am on
      the top”. Niestety, nic ponad standard nie było.

      Inna rzecz, że ten standard jest i tak w zupełnie innej klasie niż pozostałe
      zespoły – to widać po światłach, to słychać po nagłośnieniu. Profesjonalizm,
      niestety kosztem spontaniczności. Ale też czad pełen – Kazik włożył w ten
      półtoragodzinny set tyle energii ile normalnie wkłada w trzygodzinny występ i
      to zaprocentowało – cały amfiteatr wstał i szalał. A zaśpiewane chóralnie „rząd
      oficjalny – system totalitarny” pod namiotem zrobiło naprawdę ogromne wrażenie.

      Drażni mnie narzekanie.

      Na Kult, no może nie „że się sprzedał”, ale że gwiazdorzy... Profesjonaliści,
      to pewne, ale publiczności nie olali, chałtury nie odwalili. Zabrakło
      spontanicznej zmiany repertuaru, ale słowo „zawód” uważam za niestosowne do
      wy
      • roody102 obcięty kawałek posta poprzedniego, kurde... 15.09.03, 14:14
        Obcięty kawałek mojego posta:
        ___________________
        Drażni mnie narzekanie.

        Na Kult, no może nie „że się sprzedał”, ale że gwiazdorzy... Profesjonaliści,
        to pewne, ale publiczności nie olali, chałtury nie odwalili. Zabrakło
        spontanicznej zmiany repertuaru, ale słowo „zawód” uważam za niestosowne do
        występu, który poderwał na nogi kilka tysięcy ludzi i to po siedmiu godzinach
        koncertu. Poza tym dla mnie to był, nie wiem który już koncert Kultu, na pewno
        ze 30 widziałem i ja sobie mogę narzekać. A dla wielu był pierwszy, pierwszy od
        dawna, pierwszy w takim składzie i oni dostali to, co powinni dostać. Swoją
        drogą te 4 dęte instrumenty w niektórych momentach są miażdżącą siłą,
        Przy „Kaście Pianistów” miękną nogi...

        Na Pidżamę, że nie pasowała. Pasowała jak najbardziej – zagrała z pomysłem, z
        jajem i z energią. A to, że Grabaż ma młodszą publikę to chyba dobrze – dzięki
        temu niektórzy z nich mieli okazję usłyszeć pozostałe zespoły. Za kilka lat
        będą narzekać tak samo, na następne pokolenie. Oby.

        Najbardziej zaś drażni mnie narzekanie starszaków na tą młodą publiczność,
        która bawi się może bez intelektualnej refleksji nad płynącym ze sceny
        przekazem i nad biografiami bohaterów wieczoru, ale za to szczerze, ostro i w
        sumie, gdy fakuje konferansjerów nie przerywając pogo, bawi się najbardziej
        punkowo ze wszystkich, a na pewno bardziej od tych, którzy nie chcą się
        przyznać, że sami już są bardziej later niż punk. Jak miałem 17 lat to chóralne
        śpiewanie „Baranka” z kilkoma tysiącami innych ludzi było dla mnie czymś
        wielkim i nie widzę powodu, by dziś odbierać tą infantylną przyjemność mojemu
        młodszemu bratu. Na zdrowie! Na myślenie będą mieli jeszcze czas – na razie
        mają czas na wino i wzruszanie się głupotami. Nie zarażajmy ich na siłę swoim
        życiowym doświadczeniem i cynizmem z niego się biorącym. Sami dojrzeją do tego,
        że będą się śmiać z tego, co robią, jako i my dojrzeliśmy.

        Jednego zazdroszczę tym już zupełnie najstarszym, tatusiom i mamom – jak za lat
        15 nie będę miał raczej szansy zobaczyć takiego koncertu, bo te zespoły już
        wtedy nie zagrają, a współczesnych następców nie widzę. I to też tłumaczy,
        czemu oni wciąż mają młodszych i młodszych słuchaczy.
    • roody102 Re: Po koncercie "Punk Rock Later" w Warszawie 15.09.03, 14:49
      Ze strony Kultu mozna zassac 30 minut filmu z kamery Piotrak Wieteski,
      menadzera tegoz. Glownie Kult, ale nie tylko.
      www.kult.art.pl/index.php?/multimedia/dideloklipy.html
      Dwie wersje sa - 150 mega (avi) i 73 mega (wmv).
    • Gość: MaRek Re: Po koncercie IP: *.inetia.pl 15.09.03, 15:10
      Na pewno był to jeden z najważniejszych koncertów ostatnich lat,
      ale po kolei:

      KSU - nigdy bym nie przypuszczał, że wywołają taką wrzawę,
      pomimo wczesnej pory. No i chyba jako jedynym powiewał sztandar
      bodajże z WRB. Siczka chyba sam był zaskoczony. A koncert spoko,
      choć brakło mi jeszcze paru numerów. No a część ludzi go nie
      zdążyła zobaczyć.
      Dezerter - tu mnie wgniotło w ziemię. MEGA CZAD NR 1. Chyba była
      wiekszość utworów z tamtych czasów. Zgodnie z oczekiwaniami.
      Armia - tu nastąpił całkowity odlot. MEGA CZAD nr2 + KLIMAAT nr
      1, czyli najlepszy koncert w zestawie. Plus wielkie dzięki dla
      Budzego za trzy kawałki Siekiery. Dość powiedzieć, że pomimo
      swojego wieku (choć do najstarszych na koncercie nie należałem)
      oraz branego antybiotyku całość przetrwałem pod sceną. Nie dało
      się inaczej.
      Brygada Kryzys - przeczytałem opinie, że przynudzali. Daj Boże
      zdrowie takim 'nudziarzom' (przy 'Wojnie' wirowałem pod kopułą).
      Poza tym nagroda indywidualna dla Brylewskiego za to co udało mu
      się wydobywać z gitary. Zdecydowanie KLIMAAT nr 2. Na ich
      korzyść niech przemówi, że wracając samochodem właśnie ich płyta
      zabrzmiała w środku.
      Pidżama Porno - do tej pory czytałem skrajne opinie. Na pewno
      MEGA CZAD nr 3. Rzeczywiście ogłuszający. Nie znam ich do tej
      pory aż tak dobrze, aby wyłowić poszczególne utwory ze ściany
      dźwięku. Na pewno super zabawa i najbardziej rozgadany (to nie
      wada) wokalista. I również dzięki za starocie innych kapel.
      T.Love Alternative - skład z lat 80tych, co niestety dało się
      słyszeć. Ogólnie super rzecz towarzyska - chłopaki spotkali się
      po latach i tak dalej ale muzycznie trochę się to rozłaziło.
      Były rewelacyjne momenty (Zwykłe ciało, Wychowanie) ale tylko
      tyle. Ale chyba nie należało oczekiwac nic więcej ponadto, że
      było miło.
      KULT - zaczął tak, że mało mi buty nie spadły. Od
      samej 'Polski'. Ale potem było różnie. Były wielkie przeboje (Do
      Ani, Krew Boga) oraz utwory praktycznie nieznane, dostępne tylko
      w wydawnictwach typu - płyta do książki 'Tata Kazika' (np.
      Tirana). I super. Niestety kompletnym nieporozumieniem była
      końcówka. Zamiast zamknąć repertuar w latach 80 jak to uczynili
      inni (np. Armia nie zagrała nic z płyt po 'Legendzie') Kazio
      zaczął wyjeżdżać z Barankami, Radą Żydów czy Dziećmi. To
      rewelacyjne numery ale nie na ten dzień. Dzięki nim zabrakło
      miejsca na kilka numerów na które liczyłem (Arahia czy Tan),
      choć wiem że akurat oni nie są w stanie zagrac wszystkich
      ważnych utworów, bo jest ich zwyczajnie za dużo. Poza tym albo
      pod koniec ogłuchłem albo chwilami w ogóle nie było słychać
      gitary Morawca (w kontraście do dęciaków - lekka nadobecność i
      basu - uwielbiam) co w paru utworach mnie lekko raziło. Chyba,
      że tak miało być. Nie byłem na ich koncercie od paru dobrych lat
      więc może aranże sie tak pozmieniały. Ogólnie Kult jako jedyny
      zespół pozostawił u mnie lekki niedosyt. Pomimo, że wypadł
      dobrze i baardzo profesjonalnie (tuż przed koncertem czytałem o
      nich w nowej Muzie i sie sprawdziło - światła i cała oprawa
      najlepsza w Polsce). I dlatego dam im szansę w październiku.

      Uwagi ogólne
      Ciągnąc wątek Kultu to nie rozumiem dlaczego właśnie oni
      wystąpili najdłużej i jako jedyni mogli zabisować. Na pewno nie
      wynikało to z reakcji ludzi. Ale niech ten minusik nie zasłoni
      nam plusów wydarzenia. Impreza była ze wszech miar udana. Był
      tłum co szalenie cieszy i oby zapowiedzi kolejnych edycji czy
      też wskrzeszenia Róbreggae stały sie ciałem. Faktem jest, że od
      dobrych paru lat nie ma takiej stałej imprezy w W-wie (ostatnimi
      choć na o wiele mniejszą skalę były trzynastogrudniowe Staniki).
      I gdyby przy kolejnych okazjach udało się kontynuować nową
      świecką tradycję i znowu kogoś wskrzesić jak tym razem T.Love
      Alternative (propozycje - TZN Xenna, Rejestracja, Deuter,
      Deadlock, Siekiera po odejściu Budzego, Izrael). A jak to
      niemożliwe to chociaż jako Tribute Group.
      I liczę na dalszy ciąg książki

      Dzięki dla tych co byli
      Pozdro dla wszystkich
      Specjalne dla Roody'ego102
    • Gość: punkasfak Re: Po koncercie "Punk Rock Later" w Warszawie IP: *.poznan.sdi.tpnet.pl 15.09.03, 15:34
      ciekawa opinia o prl z dyskusji.pl:

      Jest już wątek o PRL-u na forum 3xK, ale mi się wydaje, że temat bardziej
      pasuje tutaj. Bo wolę pisać z pozycji fana punkrocka, a nie fana Kultu.
      No i poza tym moje wrażenia już nie są "na gorąco" ;> .

      No więc po kolei.

      KSU
      Nie byłem nigdy na ich koncercie, ale zgodnie z moim wyobrażeniem na ich temat-
      zagrali na swoim poziomie. Punk do bólu po prostu. Nieco monotonny, ale jednak
      przyzwoity występ.
      Tu uwaga odnośnie organizacji mała.
      Primo: kiedy KSU weszło na scenę przed bramkami były olbrzymie kolejki. Może
      jako laik się mylę- ale wydaje mi się, że można było to rozwiązać jakoś lepiej.
      Secundo: bilety. Dla dwóch koleżanek zabrakło biletów- weszły potem na lewo, za
      darmo (mimo że skłonne były wydać po te 30 zł) . Kolejnej znajomej nie dano
      zarezerwowanych biletów, bo ktoś wcześniej już je zabrał (faki dla niego) .
      Jakoś potem wejść się udało (chyba też częściowo na lewo). Tak czy owak- minus
      dla organizatorów za takie zgrzyty (choć ogólnie organizacja raczej OK).

      Dezerter
      Wychowywałem się na Dezerterze przez prawie całe liceum. Od tamtych czasów
      jednak nie widziałem ich na żywo- teraz była miła okazja na wspomnienia.
      Dezerter wpisał się w klimat imprezy, i grał tylko stare kawałki (do
      płyty "Wszyscy przeciwko wszystkim" 1989 włącznie) . Świetny przegląd ówczesnej
      twórczości, zagrany z wykopem i energią zaskakującą jak na lekko siwiejących
      już panów ;> .
      Nie znam ducha "tamtych czasów" - ale wyobrażam sobie, że właśnie on został
      przywołany.
      Natomiast konfrontacja z duchem "moich czasów" (okres płyty "Mam kły, mam
      pazury") wypadła na minus... dla mnie ;> . Już nie czuję się na siłach bawić
      szaleńczo w młynie (choć trochę jeszcze teraz próbowałem) . Starość nie
      radość ;> . A nawiasem mówiąc- naszła mnie refleksja, że teksty Grabowskiego w
      dużym stopniu kształtowały mój ówczesny światopogląd.

      Ogólnie- dezerterzy zrobili co do nich należy. Występ na plus. Duuuży.


      Armia
      Jedyny z zespołów, którego tekstów nie znam na pamięć i który... raczej mnie
      nie przekonuje.
      Zagrali parę kawałków Siekiery, parę hitów swoich- sądzę, że dla fanów niezła
      gratka . Dla mnie- jedyny jaśniejszy punkt to waltornia Banana. W czasie gdy
      grała Armia, najczęścej spoglądałem na zegarek.
      No cóż- co kto lubi. ;>

      Brygada Kryzys
      Po czerwcowym koncercie BK spodziewałem się, że powali mnie on na kolana i będę
      słuchał w wybałuszonymi ślepiami i wywalonym jęzorem. Zawiodłem się- tamten
      występ był "zaledwie" bardzo dobry (wg mnie) .
      Tym razem nie nastawiałem się na uniesienia większe.
      I słusznie- bo dzięki temu tym razem zaskoczyłem się miło. Mimo że właściwie
      repertuarowo te występy niewiele się różniły- co dowodzi chyba tego jak wiele
      zależy od tego jakie się ma oczekiwania. ;>
      Monumentalny koncert zespołu-żywej legendy.
      Respekt.

      Pidżama Porno
      Byłem na kilkunastu koncertach PP. I z całą stanowczością stwierdzam-
      wczorajszy był z nich najlepszy. A także- był najlepszy na całym PRL-u.
      Kto sądził, że kapela Grabaża nie pasuje do imprezy- niech się schowa, albo
      lepiej niech wejdzie pod stół i zaszczeka. ;>

      Pidżama dowiodła, że mówienie o niej "zespół punkowy" niekoniecznie jest
      nadużyciem. I nie chodzi tylko o -b. sympatyczny wg mnie- przyszykowany na tę
      okazję oldskulowy imydż (Grabaż i Kozak wyglądali jak rasowe pancury-
      uniformy+irokezy - moc!) .
      Przede wszystkim- chodzi o repertuar.
      Zagrali piosenki, które rzadko (albo i w ogóle) pojawiają się na typowych
      koncertach- chyba wyłącznie sprzed 1989 roku. Z iście punkowym powerem- ktoś
      kto usłyszałby PP tylko wczoraj, pukałby się w głowę słysząc, że ten band
      nazywany bywa "punkiem harcerskim".
      Największy smaczek zaś to przepyszne covery Rejestracji, WC, Braku, Reżimu...
      Myślałem że w ich trakcie rozpuknę się z zadowolenia- pokłony po stokroć.
      Potęga i jeszcze raz potęga. Królestwo za bootleg z tego koncertu! ;>

      Zawiodłem się tylko na koniec- "choreografia" ;> Grabaża była inna niż na
      typowych koncertach, bardziej... hmm... punkowa? ;P I byłem przekonany, że pod
      koniec rzuci się w młyn. Ale wymiękł. ;>

      T.Love-Alternative
      W starym składzie, chyba raczej niezbyt perfekcyjnie zgranym. Ale kto by się
      przejmował- liczy się klimat w końcu, a ten był niesamowity.
      Na początek "Wild Thing" z Muńkiem w roli basisty, potem m.in. "Kołysanka-
      zabijanka", "Mamo kup mi karabin" , "Moja kolacja to imitacja" ... Szkoda, że
      dzisiejszy T.Love podryfował w zupełnie innym kierunku. ;>
      Koncert b. sympatyczny- na plus takoż.

      Kult
      Kulci zagrali typowy, kultowy koncert, z repertuarem tym co zwykle, ze świetną
      jak zwykle sekcją dętą, z zaangażowaniem jak zwykle...
      Ale- na tą imprezę to było za mało. Bo tu aż się prosiło o zagranie tylko
      piosenek starszych i najstarszych. Tymczasem pojawiły się nawet "Gdy nie ma
      dzieci" i "Brooklyńska rada Żydów"... Nijak naturalnie nie pasujące do PRL-u.
      Nieodrobienie przez Kult pracy domowej+ narastające zmęczenie spowodowały, że
      raczej z zadowoleniem przyjąłem koniec koncertu.


      naziole
      Tego samego dnia w Wwie odbywał się koncert jakichś naziolskich kapel (Swastyka
      i Szwadron bodajże (?) ). Stąd i roiło się w mieście od łysych. Mnie zaczepili
      dwaj w autobusie nocnym- na szczęście nas było więcej, więc od pyskówki do
      rękoczynów nie przeszło, a potem zostali wyniesieni na pięściach z autobusu
      przed jakichś miśków (dla jasności- nie popieram takich metod). Z wieści jakie
      do mnie dotarły- nie wszyscy mieli tego dnia tyle szczęścia co ja.
      Na pohybel faszystom.

      I z innej beczki nieco, aczkolwiek nie do końca.
      Na forum T.Love'u pojawił się niedawno człowiek określający się jako fan Honoru
      (kapela NS), antysyjonista, separatysta rasowy i sympatyk NR. I- przyjęto go z
      otwartymi rękami (jako że to znajomy jednej ze starszych stażem forumowiczek).
      Wczoraj w parku Sowińskiego widziałem forumowiczów T.Love'e- byli razem z nim.
      No cóż- ja w swoim gronie neofaszystów nie toleruję.
      Fani T.Love jak widać i owszem. Chcą mieć taki wizerunek- ich sprawa. Mnie to
      cokolwiek brzydzi.
      (więcej o sprawie w zablokowanym (sic!) wątku na forum T.Love)

      Ludzie
      Publika zaskakiwała rozpiętością wiekową- od 10 do 50 lat. "Porozumienie ponad
      podziałami.." ;> . Zaskakiwała też chamstwem- głównie debilnymi gwizdami przy
      każdej okazji. Cholernie irytujące.

      A jeśli chodzi o konkretnych ludzi- to pozdrawiam serdecznie wszystkich
      dyskutantów*, z którymi się widziałem, których poznałem, z którymi spędziłem
      czasu nieco więcej, i w ogóle wszystkich.
      Wymieniać nie będę, bo mam sklerozę. ;>

      *) których uogólnienie o chamstwie publiki naturalnie nie dotyczy ;>

      Wniosek końcowy
      Muniek rzekł, że tak zajebistej imprezy nie było od czasów Róbrege.
      Wg mnie miał rację. Mimo że nie wiem jak było na Róbrege. ;>
      Kto nie był teraz- niech koniecznie zjawi się na jakimś replayu (bo te-
      najprawdopodobniej będą, ponoć jeden w Spodku katowickim). Warto.

      mrówek.
      "Masz prawo nie rozumieć mnie
      Lecz, błagam, nie zrozum mnie źle. (Jacek Kleyff)
    • Gość: paweł Re: Po koncercie IP: *.zakopane.sdi.tpnet.pl 15.09.03, 16:29
      nie rozumiem czemu byli przegrani na tej imprezie choć grali
      najciekawiej KSU, Armia dlaczego grali jako rozgrzewka czemu
      Warszawka zawsze rządzi a tak naprawde nie milo ich
      potraktowali bo koncert KSU słyszalem z przed
      wejścia .PRZYKRE!!! Ciekawe czy ktoś to czyta ....mam nadzieję
      że wreszcie ktoś doceni w tym kraju KSU to zamalo to oni
      powinni zagrać jako jedni z ostatnich...........
      • Gość: Grzes Re: Po koncercie IP: *.biaman.pl 15.09.03, 23:50
        Paweł zgadzam sie z Tobą. Ja po koncercie KSU juz nie dałem rady chodzić. Oni
        powinni grać na końcu. Poza tym rzeczywiście nie docenia sie ich wkładu w
        punkrockową muzyke i w całokształt punkrockowej kultury

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka