Gość: moler
IP: *.de.deuba.com
08.01.02, 12:08
narobilo sie tych naj...proponuję więc kolejny, taki jak w temacie. Temat można byłoby rozbić na dwie części: czyli
"naj" album koncertowy i "naj" live. Celowo jednak nie wprowadzam ograniczen i zapraszam do zwierzeń.
PS. Moim koncertowym "naj" na płycie jest Spiritulized live, ale nie mogę pominąć również Alchemy Dire Straits,
czyli płyta z mojej "dziecięo-młodzieńczejj" fascynacji takimi brzmieniami ( o Alchemy wspominam z sentymentu, o
Spirit. z przekonania).
"naj" na żywo to absolutnie Porcupine Tree przed blisko trzema laty w Stodole, a także Deus i Queens of the
stone age w Proximie. Jednak podczas koncertu jeżozwierzy była największa magia. Widziałem ich w zeszłym
roku po raz drugi (również w Warszawie), ale właśnie tej wspomnianej magii zabrakło.