najlepszy koncert

IP: *.de.deuba.com 08.01.02, 12:08
narobilo sie tych naj...proponuję więc kolejny, taki jak w temacie. Temat można byłoby rozbić na dwie części: czyli
"naj" album koncertowy i "naj" live. Celowo jednak nie wprowadzam ograniczen i zapraszam do zwierzeń.

PS. Moim koncertowym "naj" na płycie jest Spiritulized live, ale nie mogę pominąć również Alchemy Dire Straits,
czyli płyta z mojej "dziecięo-młodzieńczejj" fascynacji takimi brzmieniami ( o Alchemy wspominam z sentymentu, o
Spirit. z przekonania).
"naj" na żywo to absolutnie Porcupine Tree przed blisko trzema laty w Stodole, a także Deus i Queens of the
stone age w Proximie. Jednak podczas koncertu jeżozwierzy była największa magia. Widziałem ich w zeszłym
roku po raz drugi (również w Warszawie), ale właśnie tej wspomnianej magii zabrakło.
    • Gość: Crotalus Re: najlepszy koncert IP: 157.25.121.* 08.01.02, 12:26
      Byłem na koncertach Metallicy, Pearl Jamu, Korna, King Crimson, DM, Rolling
      Stonsów, Pega i Planta, Lou Reeda ale najlepszy był koncert Toola. Rozwalił
      mnie i powalił.
      • Gość: Crotalus Re: najlepszy koncert IP: 157.25.121.* 08.01.02, 12:27
        A jeśli chodzi o płytę to Made in Japan.
      • morel Re: najlepszy koncert 09.01.02, 00:12
        Gość portalu: Crotalus napisał(a):

        > Byłem na koncertach Metallicy, Pearl Jamu, Korna, King Crimson, DM, Rolling
        > Stonsów, Pega i Planta, Lou Reeda ale najlepszy był koncert Toola. Rozwalił
        > mnie i powalił.

        zazdroszczę ci jak cholera.
    • Gość: Franz Re: najlepszy koncert IP: *.waw.cdp.pl 08.01.02, 12:32
      Z plyt koncertowych - 101 Depeche Mode - dlatego ze slychac te wszystkie
      wrzaski i klimat koncertu

      Z rejestracji live na vide - U2 z Sydney

      Na zywo - Obywatel GC w hali Wisly w Krakowie (wtedy takie rzeczy jak film
      wyswietlany z projektora na ekranie robily wrazenie smile i koncert
      New Model Army w Jarocinie (92 albo 93)
    • Gość: jasiek Re: najlepszy koncert IP: *.mofnet.gov.pl 08.01.02, 12:57
      Black Sabbath w oryginalnym składzie z Ozzym na vocalu w Spodku w Katowicach.

      a najlepszy album live - "live after death" IM.
    • Gość: mtq Re: najlepszy koncert IP: *.krakow.sdi.tpnet.pl 08.01.02, 13:33
      Live At Wembley'86 - ostatni koncert Queen, robi duże wrażenie szczególnie po tym, co się wydarzyło.
    • behemod Re: najlepszy koncert 08.01.02, 14:38
      Generalnie nie przepadam za koncertami gdyz dla mnie piosenki,ktore na nich
      wybrzmiewaja sa niepelne w stosunku do nagran studyjnych.Za malo w nich
      wdzieku,sa jakby ubozsze,bardziej ascetyczne,szorstkie.Poza tym wole jednak
      kontemplowac muzyke w swoim wlasnym towarzystwie,w zaciszu czterech scian.
      Ale byl koncert,na ktory pomimo moich wczesniejszych oporow do koncertow w ogole
      wiedzialem,ze musze sie wybrac.I co najciekawsze-byl to koncert,ktory calkowicie
      (na plus)odmienil moje wyobrazenie na temat koncertow.
      Ten magiczny,wprowadzajacy rewolucje w moim umysle i duchu odbyl sie w Berlinie
      15 listopada 2001.Byl to koncert Bjork promujacy"Vespertine".
      Jak pomysle,ile kosztowalo mnie zdobycie biletow(wciaz nie moge uwierzyc,ze mi
      sie udalo)to jeszcze bardziej podnosi jego range.Taki koncert na dlugo pozstaje
      w pamieci...niesamowita strawa dla ducha i uchasmile
      A jesli chodzi o plyty,to z braku uwielbienia do koncertow programowo takich
      nie kupuje(chyba,ze sa na nich utwory,ktore nigdy wczesniej nigdzie nie byly
      publikowane).
    • Gość: nefil Re: najlepszy koncert IP: *.waw.ppp.coolnet.pl 08.01.02, 22:24
      New Model Army w Proximie- 1999 rok
      Nick Cave- Kongresowa, szczegolnie piosenka "Mercy Seat"
      Fish- Proxima
    • ydorius Re: najlepszy koncert 09.01.02, 00:08
      Od razu przyznaję, że na niewielu byłem koncertach. Na niektórych nie bardzo
      mogłem (na przykład na koncercie Joy Division, bo miałem wtedy rok i parę
      miesięcy smile)

      Z koncertów na których byłem kilka wywarło niezapomniane wrażenie. Wspomniana
      QotSA, za czad, jaki dali na scenie, dwa sety piosenek i za ściemę, że ich
      zatrzymali na granicy. Podobało mi się na warszawskim koncercie Porcupine Tree
      (byłem też w Krakowie, gdzie zagrali Signify... och, jak było pięknie...).
      Bardzo mi się podobał Cave we Wrocławiu. Ale zdecydowanie największe wrażenie
      (być może ze względu na opary, kto był, ten wie, o czym mówię) wywarł na mnie
      Tool. To było niesamowite i powalające. Wpadłem w trans. Piękna rzecz,
      nieprawdaż Crotalusie? smile)

      Z płyt koncertowych szczególny sentyment mam do "Live in New York" Lennona. No
      i jeszcze "Unplugged" Alice in chains...

      .y.
Pełna wersja