Dodaj do ulubionych

4. Ch-i-j-E - inauguracja 15.VIII.2008

16.08.08, 00:07
Chodzi rzecz jasna o Koncert Inauguracyjny 4. Festiwalu "Chopin i jego Europa".

Tak miało być:

19.30 Koncert symfoniczny inauguracyjny
Sala Koncertowa Filharmonii Narodowej

Ivo Pogorelić (fortepian)
Sinfonia Varsovia
Jacek Kaspszyk (dyrygent)

PROGRAM
Fryderyk Chopin:
Nokturn e-moll op. 72
Sonata h-moll op. 58
Siergiej Rachmaninow: II Koncert fortepianowy c-moll op. 18

Zamiast Chopina w I części usłyszeliśmy III Symfonię Schuberta. I dobrze, bo SV w formie - może nie była to epokowa interpretacja, ale bardzo mi się podobała smile Grali z wdziękiem, energią i swobodą. Bardzo udany początek wieczoru.

Natomiast Rachmaninow... okropny. Fortepianowy wstęp zagrany dziwacznie - no dobra, pan postanowił nas zaskoczyć, wprawdzie zrobił to w sposób pozbawiony finezji i smaku, ale niech mu tam. Słucham dalej. Muszę przyznać, że nawet przez pierwsze 30 sekund byłam w stanie dopatrzeć się jakiejś metody, czy pomysłu w tym waleniu i wybijaniu basowych nut (co całkiem zgrabnie korespondowało z akordami w waltorniach). Ale im dłużej tego słuchałam, tym bardziej chciałam wyjść z sali (co było niewykonalne z uwagi na sporą grupę słuchaczy siedzących na podłodze). Pogorelić skupił się na podkreślaniu dysonansów - i tam, gdzie je kompozytor zapisał i tam, gdzie się pianiście podobało. Kulminację w I części zagrał samymi klasterami.
Tempo też traktował wielce "po swojemu" (bo "swobodnie" to za lekkie określenie). Brzmiało to trochę jak czytanie utworu a vista - ot, biorę nuty, stawiam na pulpicie i czytam sobie powoli akordy, pasaże, patrzę jakie są harmonie, badam punkty ciężkości, rozkładam na głosy... Tak jakby pianista celowo grał na opak i pod włos - te wszystkie "fajerwerki" wirtuozowskie grał dzieląc na grupy, z których niektore dźwięki były wybite, inne zamazane. Zastanawialiśmy się po koncercie jak to nazwać i mi wyszło że wiwisekcja, koledze że dekompozycja. Bo to nie było "nowatorskie" i "niezwykłe", nie przemawiała przez to indywidualność, emocje, przeżycie artysty - dla mnie to było bawienie się publicznością (nie "z" publicznością) - wyszła zimna ryba.
Może jestem mało wrażliwa i umknął mi gdzieś klucz do tej "interpretacji" - bo widzę w niej tylko usilne podkreślanie brzydoty, wybijanie pojedynczych dźwięków (czasem uporczywe wybijanie tego samego klawisza brzmiało tak, jak gra na zepsutym instrumencie - w Finale są takie leniwe, triolowe pochody)
Brzydoty również w brzmieniu fortepianu - momentami brzmiał jak amplifikowany (tu akurat chylę czoła - bo to nielatwo tak operować pedałem, żeby wybrzmienie miało taki kolor).
W tym wszystkim brawa należą się orkiestrze i dyrygentowi - dzielnie się trzymali i w sumie był tylko jeden poważniejszy rozjazd. Przy tak nielogicznej i niezrównoważonej grze pianisty to naprawdę sukces.
Gwoli sprawiedliwości należy napisać, że ludzie zerwali się z miejsc i byli autentycznie zachwyceni - publiczność wydawała mi się mało "snobistyczna", to raczej przyszli ludzie naprawdę chcący posłuchać muzyki (a może Pogorelicia). Więc żeby nie było wink

I tylko bardzo mi smutno po tym koncercie...

Obserwuj wątek
    • onufry_z_oddali Re: 4. Ch-i-j-E - inauguracja 15.VIII.2008 16.08.08, 12:47
      Zerknalem do GW i tam znalazlem recenzje Anny S. Dębowskiej:

      miasta.gazeta.pl/warszawa/1,34861,5594773,Kaprysny_Pogorelic.html
      Jest tez tam kilka komentarzy sluchaczy.
      Tak, wszystko to jest bardzo smutne...
    • onufry_z_oddali Re: 4. Ch-i-j-E - inauguracja 15.VIII.2008 16.08.08, 14:21
      Wydawalaoby sie, ze po 2 przytoczonych recenzjach, wyrok na
      wczorajszy wystep Pogorelicha zostal wydany.

      Gdy tymczasem ja, z glupia frant, zajrzalem do Youtube. Znalazlem
      tam nagranie tegoz koncertu przez Pogorelicha (w kilku czesciach).
      Oto poczatek:

      www.youtube.com/watch?v=9_lSPqoQkYE

      Dla mnie to nagranie jest bardzo interesujace. Nie wiem jak
      daleko odbiega od tego, jak gral on wczoraj w FN. Poczytajcie
      takze entuzjastyczne komentarze.

      Czy ktos kto sluchal Pogorelicha wczoraj w FN moglby porownac
      oba te nagrania?

      Z gory dziekuje i pozdrawiam,
      O.
      • antekgrzymala Re: 4. Ch-i-j-E - inauguracja 15.VIII.2008 16.08.08, 19:33
        > www.youtube.com/watch?v=9_lSPqoQkYE
        >
        > Dla mnie to nagranie jest bardzo interesujace. Nie wiem jak
        > daleko odbiega od tego, jak gral on wczoraj w FN. Poczytajcie
        > takze entuzjastyczne komentarze.
        >
        > Czy ktos kto sluchal Pogorelicha wczoraj w FN moglby porownac
        > oba te nagrania?

        One są na swój sposób podobne. Wstęp akordowy rozegrany chyba identycznie, kontrasty tempa partii solowych i z orkiestrą – podobne. Rysunek melodii i akompaniamentu – podobny.

        Jednak wczoraj Pogorelić poszedł znacznie dalej w „rozmontowywaniu” melodii i Rachmaninowowej „harmonicznej polifonii”, w absurdalnym wybijaniu pojedynczych powtarzających się dźwięków, w niegraniu (jak się zdawało) całej masy nut, w turpiźmie dźwiękowym (do wczoraj nie wiedziałem, że fortepian może takie paskudne dźwięki wydawać), oraz w niemal całkowitej rozsypce w kulminacji w pierwszej części (ok. 9'20" w nagraniu na youtube)...

        Przekroczył granicę, w której bardzo indywidualna interpretacja jaką słyszymy na youtube (może się podobać lub nie, ale zdaje się dosyć spójna), wczoraj stała się przerażającą karykaturą samej siebie.

        W kilku miejscach bałem się, że Pogorelić wstanie od fortepianu i po prostu wyjdzie. W kilku bałem się, że ja to zrobię. Po żadnym koncercie chyba nie wyszedłem tak wymiętoszony wewnętrznie. Bałem się skandalu, gwizdów i buczenia, i że na koniec musi się stać coś okropnego. Publiczność, mimo że – jak pisze Schaetzchen – nie wyglądała raczej na dobieraną z klucza biznesowo/obowiązkowego zaskoczyła mnie owacją na stojąco. Siła legendy? Jestem głuchy? Publiczność była głucha?

        Odnosząc się do komentarzy pod recenzją w GW – też zastanawiałem się, z jakimi problemami Pogorelić rozprawia się (naszym kosztem) grając w ten sposób. Zemsta za konkurs? Czy zupełnie inne problemy, za które nam dostało się przypadkiem? Nie wiem.
        • schaetzchen Re: 4. Ch-i-j-E - inauguracja 15.VIII.2008 17.08.08, 02:05
          Antku, masz moje 100% poparcie smile

          A tutaj jeszcze recenzja Pani Doroty Szwarcman - bardzo, niestety, trafna:
          szwarcman.blog.polityka.pl/?p=198
          • onufry_z_oddali Re: 4. Ch-i-j-E - inauguracja 15.VIII.2008 17.08.08, 09:21
            Przeczytalem blog Pani Szwarcman i pozwolilem sobie dodac
            taki komentarz (nie wiem, czy zostanie on przez autorke
            blogu "zaakceptowany"):

            ***

            # onufry pisze: Twój komentarz czeka na akceptację.
            2008-08-17 o godz. 09:19

            O ile ocena wystepu Pogorelicha w FN 15.08.08 jest wsrod krytykow
            zgodna i zecydowanie negatywna (choc stanowi zaprzeczenie
            owacji na stojaco zgromadzonej publicznosci), to chcialbym zaprotestowac
            przeciwko deprecjonowaniu przez Pania Szwarcman tego co pokazal on na Konkursie
            Chopinowskim. Jego niektore interpretacje byly bardzo nie standardowe, owszem.
            Ale wyrazaly tego pianiste i byly prawdziwe. Obok odkrywczych walorow
            muzycznych, byly dla mojej
            generacji swiadectwem i manifestem wolnosci w zatechlym PRL-u.
            Nie mogly byc muzycznie kiepskie, bo Martha Argerich nie udzielilaby im takiego
            poparcia, i nie wycofalaby sie z Jury.

            Ja osobiscie dziwie sie Pogorelichowi, ze wystepuje w sali FN, z ktora kojarzy
            mu sie tyle negatywnych wspomnien. (Ja osobiscie unikam miejsc gdzie mnie
            pokrzywdzono). Takze ze tego powodu , ze Dyrektorem
            Honorowym FN jest K. Kord, ktory wyjatkowo haniebnie zasluzyl sie
            aby Pogorelica wykluczyc z Konkursu Chopinowskiego. Do dzis
            pamietam jego bezduszne slowa: “Po co my tu dyskutujemy o jakims
            tam Pogorelichu? My tu powinnsimy dykutowac o Chopinie.”
            (w czasie obrad Jury).

            Szanowna Pani Szwarcman: Nie wolno kopac lezacego!

            O.
        • onufry_z_oddali Re: 4. Ch-i-j-E - inauguracja 15.VIII.2008 17.08.08, 03:33
          antekgrzymala napisał:
          > W kilku miejscach bałem się, że Pogorelić wstanie od fortepianu i po prostu wyj
          > dzie. W kilku bałem się, że ja to zrobię. Po żadnym koncercie chyba nie wyszedł
          > em tak wymiętoszony wewnętrznie. Bałem się skandalu, gwizdów i buczenia, i że n
          > a koniec musi się stać coś okropnego. Publiczność, mimo że – jak pisze Sc
          > haetzchen – nie wyglądała raczej na dobieraną z klucza biznesowo/obowiązk
          > owego zaskoczyła mnie owacją na stojąco. Siła legendy? Jestem głuchy? Publiczno
          > ść była głucha?

          Dziekuje za ten komentarz. Coz, dzieki temu, ze mam kontuzjowana
          noge, oszczedzono mi tego koncertu. Moge nadal zachowac w mej
          pamieci Pogorelicha z pamietnego Konkursu Chopinowskiego (przeczytalem post Pani
          Szwarcman i uwazam , ze w ocenie tamtego
          wystepu mlodego Pogorelicha posunela sie - tym razem ona -
          za daleko na niekorzysc pianisty; nie wolno kopac lezacego!).

          No i pytanie: co z ta publicznoscia FN? Czy nie umie ona (w swej
          masie ogolnej) stwierdzic prostej prawdy, ze "krol jest nagi" ?

          Pozdr.
          O.
    • onufry_z_oddali Re: Pogorelich w Rachmaninowie na You Tube 18.08.08, 11:34
      Operacja najwczesniej w srode, wiec posluchalem sobie tego
      wykonania Pogorelicha Koncertu Rachmaninova, ktory jest na
      You Tubie (technicznie nagranie jest kiepskie, ale idee da sie wychwycic).

      To jest nie tylko bardzo interesujace wykonanie. To jest
      piekna, gleboka i oryginalna interpretacja. Zwykle ten koncert
      jest wykonywany w sposob mniej lub bardziej sentymentalny.
      Pogorelich odziera go ze wszelkiego sentymentalizmu.
      Ta muzyka mowi o ludzkim cierpieniu i psychicznym i fizycznym.
      Ta muzyka mowi o tragedii ludzkiej samotnosci, az do bolu!

      Ktos, kto tych rzeczy nie zaznal w swoim zyciu, NIE JEST W STANIE
      zrozumiec interpretacji Pogorelicha. I niech sie nie stara.

      I to wszystko - cala naga prawda.

      Pozdr.
      O.
      • a000000 Re: Pogorelich w Rachmaninowie na You Tube 18.08.08, 19:15
        Zgadza się Onufry. Zgadza się. To nagranie z youtube to prawdopodobnie
        ubiegłoroczny koncert z Opery Leśnej w Sopocie. Technicznie FATALNE.

        Byłam tam na żywo. Wykonanie było wstrząsające. Bez słodkich jak ulepek ukłonów
        w stronę konserwy, inne, odarte ze złudzeń...
        Masz rację.... kto nie cierpiał, ten nie pojmie....bo uczucia nie zna, więc jak
        ma rozpoznać?

        Nie umiem tego wyrazić, ale to było jakoś tak: nie opis bombardowania, tylko
        realne bombardowanie. Słuchacz nie słuchał jak obserwator, tylko był
        emocjonalnie wciągnięty w grę.

        Pewnie dlatego ten pianista budzi tak niesamowicie odmienne emocje - od
        uwielbienia po potępienie.

        Mam nagranie Aszkenazego... doskonałe, piękne... brak szczypty szaleństwa,
        rozpaczy....zwykłego życia... jest za to doskonałość formy.
        Pogorelich zagrał zupełnie inaczej, ale też pięknie.
        Mnie oba wykonania pasują... bo są ..... o czym innym.

        Jak to dobrze, że sztuka jest kwestią wnętrza....

        kto idąc na koncert Pogorelicha oczekuje znanych klimatów - robi błąd. Nie wiem,
        czy to dobrze czy źle - nie oceniam. De gustibus....

        Martwi mnie dziwaczenie pianisty.... łysa głowa, biały piesek pod pachą,
        pretensje do Pana Boga.... może to naprawdę wielki artysta jest? Dlatego tak
        trudno go pojąć?

        Onufry, wszystkiego dobrego w kontaktach z łapiduchami życzę.



        • antekgrzymala Re: Pogorelich w Rachmaninowie na You Tube 18.08.08, 22:32
          Chciałbym zwrócić uwagę, że nikt nie napisał w tym wątku złego słowa o domniemanym sopockim nagraniu (na YT), a jedynie o wykonaniu, którego pozostali dyskutanci *nie* słyszeli, uprzejmie proszę więc o niegeneralizowanie.

          Jestem wielkim fanem praktycznie wszystkich nagrań Porogorelica (od konkursowych po (rzadkie) najnowsze) i sam bym pazurami ich bronił przed wszelkim kołtuństwem muzycznym.

          Co nie zmienia mojej opinii na temat piątkowego „wydarzenia”, bo wykonaniem koncertu nie można tego nazwać.

          EOT
          • a000000 Re: Pogorelich w Rachmaninowie na You Tube 19.08.08, 10:36
            nie znam wykonania piątkowego....możliwe, że ma jakieś drugie dno i coś się za
            tym kryje... nie wiemy co artysta chciał powiedzieć...

            Mnie też nie zachwycają wszystkie propozycje tego pianisty... Mozart jest
            straszny, nie rozumiem tego....
            ale preludia Chopina!!!! najdoskonalsze z doskonałych
            sonaty Scarlatiego!!!! perła w koronie
            i długo by wymieniać propozycje, które powinny stanowić wzorzec

            to jest mistrz piana, mistrz legata, mistrz "efektów specjalnych"...
            no i chyba mistrz sceny - nikogo nie pozostawia obojętnym... te wykonania NIGDY
            nie były nudne... a to jest wielka wartość.

        • onufry_z_oddali Re: Pogorelich w Rachmaninowie na You Tube 18.08.08, 22:48
          Dzieki za dobre slowo. Dzis wieczorem lapiduchy ustalily, ze
          beda mnie kroic w piatek od 10:00. Prosze trzymac kciuki smile

          Pozdr.
          O.

          PS. Pogorelich, mimo wszystkich swoich wad, to wyjatkowy
          artysta. Nawet gdy gra dziwnie, trudno, nieznosnie ...
          to ma cos waznego do powiedzenia. I nie pozwole by
          ktokolwiek mieszal go z blotem!
          • onufry_z_oddali Re: Pogorelich w Rachmaninowie na You Tube 18.08.08, 23:38
            Zeby uniknac nieporozumien: to co pisze, nie przeczy temu co napisala
            schaetzchen. Choc nie znam jej osobiscie, to ani przez chwile nie
            watpie o uczciwosci jej recenzji. Sa one szczere, spontaniczne
            i kompetentne. Ja wyznaje zasade: "Uczmy sie od Wielkich ludzi
            wielkich rzeczy, ktorych nas nauczyli; ich slabostki to rzecz
            drugorzedna." Dlatego staram sie rzeczowo analizowac slowa
            krytyki, ktore na tym forum padly pod adresem Pogorelicha,
            Barenboima itd. Jak mawial Spinoza:

            * Ludzkich postepkow nie wysmiewac, nie oplakiwac, nie potepiac,
            lecz zrozumiec.


            Pozdr.
            O.
            • 60jerzy Re: Pogorelich w Rachmaninowie na You Tube 19.08.08, 03:09
              Witam to dosyć rozgorączkowane forum po powrocie z Salzburga. W
              ciągu tygodnia za sprawą Pogorelica ilość i temperatura wypowiedzi
              skoczyła - nie po raz pierwszy - i zbliżyła się do punktu wrzenia.
              Wtedy najczęściej pojawia się i para i gwizd. Tym razem też. I nie
              widziałem czy swoich parę zdań zamiścić tym wątku, czy też tym
              dotyczącym "Bycia sobą w sztuce". Pytanie o tyle przewrotne, że
              każdy występ, każde nagranie są najżywszym dowodem tego "bycia".
              Nawet jeżeli wybitny artysta pozwala sobie na błazeństwo - to też
              daje dobitny dowód swojego "Ja" w sztuce, a może jeszcze bardziej
              poza nią (dla jasności: to nie jest a propos ostatniego występ(k)u
              Pogorelica w Warszawie). Ale w tej sprawie pozwolę sobie tylko
              zwrócić uwagę na jedną kwestię. Może oczywistą, ale w tej ostatnie
              sprawie pominiętą. Kwestię uczciwości artysty. Uczciwości nie tyle
              wobec słuchacza (dla sporej grupy artystów to nie jest jeszcze puste
              pojęcie) bądź samego siebie (można takie zagadnienie rozważać nie
              tylko w obszarze sztuki), co uczciwości wobec Autora. Zwróćcie uwagę
              na to, że najwięksi naszych i poprzednich czasów w swoich
              wypowiedziach podkreślali, że najpierw jest "Ja" autora, a dopiero
              potem "Ja" wykonawcy/interpretatora. Przestrzeń wolności zapisu
              nutowego jest na tyle obszerna, że będąc w zgodzie z wszystkimi
              dyspozycjami kompozytorskimi artysta (przynajmniej wybitny) jest w
              stanie dokonać aktu twórczego w dziedzinie wykonawstwa. To tak jak w
              prawie: jest litera prawa i duch prawa. Z wszystkich (i na tym
              forum, i w blogu D.Sz., z recenzji prasowych) wypowiedzi dotyczacych
              Pogorelica wynika, że nie został zachowany ani "duch", ani "litera".
              Natomiast miałem okazję zobaczenia i wysłuchania w jednym miejscu
              trzech laureatów konkursu chopinowskiego: Polliniego, Zimermana i
              Blechacza. Debiut Blechacza na Festspiele więcej niż udany - został
              przyjęty entuzjastycznie (z tupaniem całej sali w dowód uznania,
              krzykami, gwizdami itd.). Dla jasności: zasłużenie. Program od
              jakieś już czasu przez niego wykonywany: koncert włoski Bacha,
              Waldesrausche, La reggierezza i Gnomenreigen Liszta, Estampes
              Debussy`ego, dwa nokturny i sonata h-moll Chopina. Czyli pełny
              przekrój stylów i estetyk z wirtuozerią w tle. Na bis mazurek i walc
              Chopina. Bach zniewalająco piękny (w oszałamiającym tempie 1 i 3
              części). Debussy to świat, ktry jest jemu niewątpliwie więcej niż
              bliski. Lisztem (ale nie tylko) udowodnił, że technicznie jest już
              gotowy do nieomalże wszystkich wyzwań (w paru zaledwie momentach
              prosiło się o solidniejsze forte i mocniejszy dźwięk - to już jest
              po prostu wpisane w nutach), świetnie przeprowadzona sonata Chopina.
              Jedyny niedosyt czułem w dwóch nokturnach. Zabrakło mi w nich tej
              wyprowadzonej z nocy tajemnicy, jakiejś zjawiskowości i zaginięcia
              tej mikroopowieści w tymże mroku. Nokturny są zresztą trudną (pomimo
              pozornej prostoty) materią. Mam wrażenie, że do ich interpretacji
              trzeba się troszkę "zestarzeć" - najlepiej tak pięknie, jak choćby w
              przypadku nagrań Arraua. W każdym razie radość słuchania Blechacza
              była ogromna - bez jakiejkolwiek egzaltacji. Koncert Zimermana - w
              stosunku do ostatnio przez niego granych programów zmieniony.
              Zamiast 32 sonaty LvB grał 8 "Patetyczną" a zamiast Intermezzi
              Brahmsa - 2 sonatę Bacewicz. Pozostałe utwory bez zmian (Partita nr
              2 Bacha oraz Wariacje na tematy polskie Szymanowskiego. Jak mam
              pisać o ostatnich jego występach, to od razu mam gonitwę myśli,
              emocję się gotują we mnie, mam wrażenie że wyleję może słów i... nie
              wiem od czego zacząć. Chyba tylko zacznę i skończę wątkiem
              dotyczącym Szymanowskiego i Bacewicz. Bo interpretacja tych dwóch
              arcydzieł (bo to proszę Państwa w wykonaniu Zimermana są arcydzieła)
              robi wrażenie wstrząsające, piorunujące. Z gatunku tych zapadających
              w pamięci do końca życia. Do tych utworów Zimerman ma - nawet jak na
              jego wyśrubowane standardy uczciwości wobec muzyki - stosunek
              niebywale osobisty, wręcz intymny. Zarówno wtedy gdy szepce, jak i
              wtedy, gdy wydaje spazmatyczny krzyk. Nie mam najmniejszej
              wątpliwości, że te dwa utwory jest w stanie tak zagrać (i nagrać)
              tylko ten artysta. Owacja zarówno po pierwszej, jak i (zwłaszcza)
              drugiej części była olbrzymia. Co nie zmienia faktu, że największe
              owacje (włącznie z powstaniem z miejsc) otrzymał Pollini. Wykonujący
              w Salzburgu bardzo ambitny program: Schumanna Concert sans orchestre
              op. 14, sonatę b-moll Chopina i w drugiej części wieczoru sonatę h-
              moll Liszta. Polliniego znam tylko z płyt - i jest na nich artystą
              wspaniałym, wielokroć wzruszającym, poruszającym - zawsze. I trudno
              mi nazwać czy też opisać swoje odczucia po jego koncercie. Może tak:
              miałem świadomość słuchania i oglądania wielkiego artysty. Ale na
              pewno nie byłem na wielkim koncercie. I nie dlatego, że miał
              niepokojąco dużo nieczystości. Bardzie dlatego, że miałem uczucie,
              że narzucone tempa przerastały tego wieczoru granice swobody
              technicznej. Innymi słowy czułem, że Pollini koncentruje się
              bardziej na stronie technicznej (wygrania wszystkiego w tych
              ryzykownych tempach) i walczy z jakimiś wewnętrznymi oporami. Jednak
              w takich sytuacjach trudno już mówić o wyrazie i kreacji. Finale
              presto w sonacie Chopina - to największe wyzwanie dla pianistów,
              któremu jakże nieliczni sprostali - reszta tylko wykonała zapis
              nutowy, te swego rodzaju passaggio w unisono. Jeden jedyny raz
              słyszałem tę część wykonaną tak, że zaniemówiłem i słyszę ją do
              dzisiaj. W wykonaniu Zimermana w Musikverein w Wiedniu bodaj 4 lata
              temu. I po niej sala dosłownie oszalała. Pollini tym razem nie miał
              nawet śladu pomysłu na nią - w związku z czym po prostu odegrał co
              należy (tym razem akurat dosyć nieśpiesznie) i tyle. W sonacie miał
              parę zaiste pięknych momentów, ale ogrom tej sonaty, powracający
              temat adagia, jego przetworzenia, w których rodzaj dźwięku gra
              więcej niż istotną rolę, zbudowanie całej struktury tego utwory tak,
              by to nie było tylko piano na początku i końcu, a w środku mnóstwo
              techniki i hałasu - tym razem przytłoczył Polliniego. Przytłoczył -
              lub zmęczył. Myślę, że chyba raczej to drugie. Bo na pierwsze jest
              zbyt doświadczonym i wielkim pianistą. Ale dotarły już do mnie
              głosy, że z wielkim Maurizio już tak jest - że trzeba trafić na jego
              właściwy dzień. Dla uporządkowania całości: piszę tu o pianistyce
              wysokiej próby i nie ma mowy o jakimkolwiek niesmaku. Absolutnie. Na
              bis zagrał dwie etiudy Chopina i na dobranoc tegoż nokturn -
              zachwycająco. A najpiękniejszą pamiątką z Salzburga pozostanie
              fantastyczna rozmowa z Krystianem Zimermanem następnego dnia po jego
              koncercie. Dla takich przeżyć warto teraz przez jakiś czas żywić się
              lebiodką. Pozdrawiam wszystkich i życzę tylko pozytywnych emocji.
              Onufremu nade wszystko zaś koncertowego zabiegu z jak najszybszą
              kodą - a choćby i w postaci cwału lub galopku. A do jakich melodii -
              niech już sam wybierze. Dużo dobrego.
              • a000000 Re: Pogorelich w Rachmaninowie na You Tube 19.08.08, 11:15
                ech.... to są GWIAZDY!!! Najwięksi z największych....

                Byłam na pierwszym z cyklu koncertów Zimermana, z którymi z własną orkiestrą
                objechał świat wykonując obydwa koncerty Chopina - dyrygował od fortepianu.
                Orkiestra była wspaniała - wielka strata, że została rozwiązana po tournee...
                Natomiast Zimmerman grał doskonale, idealnie.... ale... miejscami jakoś tak
                myśli uciekały gdzie indziej.... czyli było nudno...
                Początek IIcz f-moll..... Zimerman przerwał i ostro się odezwał do jakiegoś
                fotoreportera, który mu w jakimś sposobie przeszkadzał...

                Nie mniej jednak grał przepięknie, doskonale, zgodnie z wymogami konkursowych
                jury.... czyli z zachowaniem klimatu epoki. Czy o to chodzi? na pewno....ale czy
                np taki Zimerman nie może się pokusić o własną wizję utworu??? MOŻE. NA tym
                chyba polega właśnie artyzm wykonawcy, że dokłada własną osobowość... odtworzyć
                to potrafi komputer....
                bez serc, bez ducha, to szkieletów ludy....
                tak powiedział poeta i miał rację.

                Co do Blechacza.... gra pięknie, przepięknie, doskonale.... ALE... odczuwam brak
                szczypty szaleństwa, tego czegoś, co charakteryzuje każdego Wielkiego. Może
                można to nazwać wkładem własnym w obraz utworu?

              • onufry_z_oddali Re: Pogorelich w Rachmaninowie na You Tube 19.08.08, 14:57
                Jerzy, stokrotne dzieki za dobre slowa pod moim adresem.

                Przeczytalem Twoja relacje z zapartym tchem wink

                Moze, ad vocem w sprawie Nokturnow Chopina. Coraz bardziej
                podobaja mi sie nagrania takowych w wykonaniu francuskiego
                pianisty Samsona Francois. Byl juz na tym forum watek o nim.
                Moze przypomnijmy jedno takie nagranie:

                fr.youtube.com/watch?v=zBcl6m9GL8E
                On byl typem "nocnego Marka", lubil alkohol i zycie nocne.
                Nie zyl wiec zbyt dlugo, ale Nokturny Chopina gral jak nikt!


                Bardzo serdecznie pozdrawiam,
                O.




        • onufry_z_oddali Re: Pogorelich w Rachmaninowie na You Tube 19.08.08, 10:35
          Czyli Pogorelich wystepuje juz z tym koncertem juz od dawna.
          Znalazlem Twoj watek o tym jego koncercie w Sopocie
          (gdzie polemizowal z Toba jakis flecista z orkiestry)...

          Zatem ta jego ostatnia warszawska interpretacja (granie z nut etc.)
          to nie mogl byc skutek nie-wyuczenia sie partytury.

          Moim zdaniem on powinien FN omijac z daleka. Wprawdzie spotka
          tam zyczliwa (i wrecz kochajaca go publicznosc), ale i
          bezdusznych przedstawicieli polskiego zycia muzycznego
          (roznych szczebli), ktorzy potrafia sluchac muzyki tylko uchem,
          a nie sercem. No i te zle wspomnienia ... Ten Kord ...






          • a000000 Re: Pogorelich w Rachmaninowie na You Tube 19.08.08, 10:54
            Wówczas to pan Kord mi podpadł ostatecznie... pamiętam jego pełną pychy i
            wyniosłości wypowiedź, iż Pogorelich i tak zrobił wielką karierę dostając się w
            ogóle do trzeciego etapu (wówczas były cztery etapy).
            A krytyk muzyczny, którego nazwiska już nie pamiętam, tak relacjonował sonatę
            b-moll : proszę państwa, nie wiem co to było... słuchałem jak zaczadziały.
            I pamiętam tą sonatę. Na scenę wyszedł młodzian, odziany przedziwnie (jak na ową
            scenę), zarozumiały wielce, odcięty od świata... aż miałam podejrzenia, że coś
            pobiera niedozwolonego... usiadł.... grave, doppio movimento.... pierwsze dwa
            takty, a mnie ciarki po plecach przeszły... to było TO!!! i naprawdę wszelkie
            późniejsze tekstowe czy techniczne niedociągnięcia przestały mieć jakiekolwiek
            znaczenie... to nie był utwór na fortepian.... to był impresjonistyczny obraz
            człowieka zmagającego się z przeciwnościami losu, chorego gruźlika na obczyźnie,
            samotnego do granic...
            Słuchacze zostali zaczarowani..... nie oczarowani, lecz zaczarowani.

            Osobiście podejrzewam, co mnie - przyznam - martwi, że za sukcesem
            interpretacyjnym stała żona artysty... i po jej śmierci możemy jedynie
            oczekiwać.... dziwactw. A artysta faktycznie się pogrąży we własnym świecie.
            Podobno bardzo się po jej śmierci załamał i wpadł w depresję. Może stąd te
            nuty???? może nie potrafi już się nauczyć na pamięć na tyle, aby swobodnie
            interpretować?

            Co do przedstawicieli naszego życia muzycznego, to mam bardzo złe zdanie. Oni
            słuchają, owszem.... i z zawiści tępią... jak zwykłe miernoty. Które nie są w
            stanie uznać INNEGO, z jakiego by nie był powodu tym innym. A już nigdy nie
            wybaczą Większemu.
            To się obserwuje na wszystkich szczebelkach naszego świata sztuki, i to już od
            bardzo dawna... taka bezinteresowna zawiść.

            • onufry_z_oddali Re: Pogorelich w Rachmaninowie na You Tube 19.08.08, 12:40
              Chodzi po ziemi troche takich ludzi, ktorzy sprawiaja otoczeniu
              klopoty. Bo gdzie sie pojawia i cos po swojemu zrobia, to naraz
              wiele innych spraw wychodzi na jaw i nie wiadomo, co z tym zrobicwink

              Sa jak papierek lakmusowy, wykrywajacy, ze cos nie gra (mimo,
              ze ogolne przeswiadczenie jest, ze wszystko gra). To nie dotyczy
              tylko muzyki, ale i wielu innych dziedzin i sztuki i nauki.
              W nauce taka osoba byl Einstein, w religii katolickiej - Sw. Franciszek ...

              W muzyce taka postacia jest Pogorelich. Jego pojawienie sie
              na Konkursie Chopinowskim pokazalo KOSTYCZNOSC tej imprezy,
              delikatnie mowiac.

              Takie postacie, cokolwiek dziwnego by one nie robily czy mowily,
              to perly gatunku ludzkiego. Bo one zmuszaja innych do zastanowienia
              sie, czy czegos nie nalezy zmienic.

              Czy historia muzyki zna podobne postacie?

              Moze Stravinski - pamietna premiera Swieta Wiosny?

              ***

              Bardzo sie ciesze ze pierwszy w tym watku post schaetzchen
              wywolal tu taką dyskusję. Bo pokazuje ona, ze sprawy Pogorelicha
              z Konkursu Chopinowskiego nie "rozliczylismy" w Polsce do konca.



              • tinley Re: Pogorelich w Rachmaninowie na You Tube 20.08.08, 17:38
                > W muzyce taka postacia jest Pogorelich. Jego pojawienie sie
                > na Konkursie Chopinowskim pokazalo KOSTYCZNOSC tej imprezy,
                > delikatnie mowiac.

                Konkursowi można zarzucić wiele.. tyle tylko że reguły i wymogi są jasne. To
                konkurs Chopina klasycznego a nie awangardowego. Klasycznego w tym znaczeniu
                które zawiera w sobie efekty iluś tam lat pracy badawczej i pedagogicznej nad
                spuścizną kompozytora. Dywagacje o tym czemu Ivo Pogorelić odpadł z konkursu są
                oczywiste i nie warte kilku minut dyskusji która ciągnie się dwadzieścia lat z
                okładem.
                Inna sprawa ze wspaniałomyślność jury mogła okazać łaske dla pianisty wybitnego
                w owym czasie - takiego zdania była najprawdopodobnie Argerich i też uważam ze
                można od czasu do czasu przymknąc oczy na wykonania niekoniecznie zgodne z kanonem.
                I tak Pogorelić tylko zyskał. Pianistą jest/był świetnym ale myślę ze nic nie
                podbija bębenka jak aura skandalu.
                A co potrafi pogorelich wystarczy posłuchac jego chopinowskigo koncertu z Abbado
                i będzie jasne ze ten facet potrafi bardzo dużo.

                Osobiście cieszę sieże są tacy pianiści nie sprowadzający grania wybitnych
                kompozycji do rangi genialnego rzemiosła wyjałowionego do bieli papieru i czerni
                nut. Pogorelić z pewnoscią należy do tego grona. chwała mu za to. a że dziwak...
                nie on jeden
                • a000000 Re: Pogorelich w Rachmaninowie na You Tube 20.08.08, 19:45
                  > A co potrafi pogorelich wystarczy posłuchac jego chopinowskigo koncertu z Abbad
                  > o
                  > i będzie jasne ze ten facet potrafi bardzo dużo.

                  potwierdzam. Według mnie najlepsze wykonanie jakie kiedykolwiek słyszałam.....
                  Zdaje się, że każdy Wielki to dziwak... gdyby nie był dziwadłem i świrem nie
                  potrafiłby się wznieść ponad poziomy i nie byłby Wielkim... ot co.

                  Konkurs Chopina klasycznego? raczej wyobrażenia pewnej grupy pedagogów o ideale.
                  Na SWOJĄ miarę.
                  Wielu wspaniałych i genialnych pianistów ten konkurs utrącił... bo się nie
                  zmieścili w ramach.

                  Za dwa latka nowe emocje nas czekają....
    • foczka76 Re: 4. Ch-i-j-E - inauguracja 15.VIII.2008 20.08.08, 09:33
      Znalazłam jeszcze jedną recenzję:

      wyborcza.pl/1,75475,5598066,Ivo_Pogorelic___kompromitacja.html
      Myślę, że Pani schaetzchen i Pan antekgrzymała się ucieszą bo
      potwierdza ona ich opinie.

      Aha, dowiedziałam się od kolegi z filharmonii, że na próbie
      Pogorelić poranił sobie palce i grał koncert z poranionymi palcami
      (a miał prawo go odwołać).

      Serdecznie pozdrawiam
      foczka
      • foczka76 Re: 4. Ch-i-j-E - inauguracja 15.VIII.2008 20.08.08, 11:09
        Z tego, co ten kolega z filharmonii mi telefonicznie powiedział,
        to Pogorelić miał sobie na próbie poważnie zranić palce.
        Zrezygnował więc z grania Chopina solo i aby nie zrobić zawodu
        publiczności postanowił zagrać z orkiestrą Koncert Rachmaninoffa,
        tak jak mógł w tych warunkach. Spora część publiczności
        wiedziała co się dzieje i chyba stąd ta owacja. Za prawdziwość
        tej informacji nie ręczę, bo pochodzi ona z drugiej ręki.

        Pozdrawiam

        foczka
        • schaetzchen Re: 4. Ch-i-j-E - inauguracja 15.VIII.2008 20.08.08, 22:04
          Tinley,
          to jest świetna płyta! Jedyne bodaj wykonanie f-molla w którym w finale jest oberek a nie nudny i płaski walczyk! No i te recytatywy w II części!

          Droga Foczko,
          w normalnych warunkach gra na fortepianie nie pozostawia po sobie krwawych śladów. Skoro pianista nie mógł zagrać Chopina, to dlaczego zdecydował się na występ z Rachmaninowem? Czy ten koncert jest w jakiś sposob latwiejszy od Chopina (mam na myśli tylko trudności techniczne - bo skoro piszesz o pokrwawionych palcach, to w technicznej stronie wykonania mogły one być przeszkodą).
          Ja również słyszałam opowieści z prób (z pierwszej ręki) i... powtórzę się: bardzo mi smutno.
          • foczka76 Re: 4. Ch-i-j-E - inauguracja 15.VIII.2008 20.08.08, 22:59
            Dobry wieczór (właściwie niedobry - ta straszna katastrofa samolotu
            w Hiszpanii)

            Znalazłam ciekawy cytat Pogorelića w Wikipedii.

            "First, technical perfection as something natural. Second, an
            insight into the development of the piano sound, as perfected by the
            pianist-composers of the late 19th and early 20th centuries,
            composers who understood the piano both as a human voice ... and as
            an orchestra with which they could produce a variety of colors.
            Third, the need to learn how to use every aspect of our new
            instruments, which are richer in sound. Fourth, the importance of
            differentiation."

            —Ivo Pogorelić about the most important things Aliza Kezeradze has
            taught him.


            Do Pani Schaetzchen: wyczuwam dwulicowość w Pani wypowiedziach
            o Pogoreliću. Niby Pani go ceni, niby Pani mu współczuje,
            a z drugiej strony robi Pani wszystko by go poniżyć. Nieładnie.

            Pozdrawiam,
            foczka
            • schaetzchen Re: 4. Ch-i-j-E - inauguracja 15.VIII.2008 20.08.08, 23:12
              Przykro mi. Nie widzę nic sprzecznego ani dwulicowego w tym, że po kiepskim koncercie jednego z ulubionych artystów a). odczuwa się smutek, b). nadal wielbi się jego dawne dokonania, c). potrafi się jednak powiedzieć, że TEN WŁAŚNIE koncert był słaby (jeśli to jest poniżanie to... nie bardzo wiem co odpowiedzieć).
              Ale - każdy może odczuwać co mu się tam podoba. Ja na przykład odczuwam wyraźne piętno Pana Onufrego_z_oddali w Pani postach.
              • kanarek2 Re: 4. Ch-i-j-E - inauguracja 15.VIII.2008 21.08.08, 06:05
                Anegdota o Szellu, do przemyslenia przez Onufrego i Foczkę: po kolejnej próbie arcywymagającego Szella ktoś mu mówi: pan do muzyki podchodzi ijakby to była sprawa życia lub śmierci. "Bo to jest sprawa życia lub śmierci", odpowiada Szell.
                Otóż jeśli np Krystian Zimerman czy I.P. pracują nad koncertem Rachmaninowa parę miesięcy, to nie można ich traktować jak przedszkolaków na zasadzie "no ślicnie glałeś, chłopcyku". Jest to poważna i przemyślana wypowiedź dorosłych ludzi którzy uczynili z muzyki oś swojego życia, zasługująca na poważną ocenę (wydaną np. przez panie Schaetz, Szwarcman, i pana Hawryluka) raczej niż na reakcję "pupa pupa" wg wzoru profesora Pimki.

                Co więcej, obawiam się że rację może mieć Antek i Schaetz mówiąc o rozmyślnej dekonstrukcji koncertu, co jest modnym pomyslem w stylu Warlikowski/Szcześniak (wkładają oni Czarodziejski Flet do publicznej łaźni w domu starców, poszukując w ten sposób drugiego dna, współczesnych konotacji, i innych takich).

                A opowiadania o "dwulicowym poniżaniu artysty" są po prostu niezbyt sensowne.

                Pozdrawiam,
                k.
                ps. Co nie zmienia faktu, że trzymam kciuki za Achillesa Onufregosmile.
    • viva_muzyka Re: Martha Argerich 24.08.08, 12:14
      miała rację mówiąc w 1980 r., że Ivo Pogorelić jest muzycznym
      geniuszem. Ja śledzę to forum od pewnego czasu. W roku 1980
      miałam 6 lat, więc niewiele pamiętam z tego Konkursu. Ale później
      słuchałam wielu nagrań tego pianisty (również za sprawą Taty,
      ktory wiele mi o Pogoreliću powiedział). Wydaje mi się, że w
      tej dyskusji nie można pomijać i czysto ludzkich aspektów związanych
      z Pogorelićem. On stracił żonę w r.1996. Był świadkiem okrutnej
      wojny w Jugosławi, skąd pochodzi. Jest to niewątpliwie osoba
      bardzo wrażliwa i to musiało zaważyć na jego życiu.

      Przesłuchałam wiele razy to nagranie Koncertu Rachmaninowa,
      które jest na youtube. Starałam się być obiektywna, na ile
      potrafię wink

      No ale w końcu i ja mam prawo do swego zdania. Znam wiele nagrań
      tego Koncertu, ale wykonanie Pogorelića przemawia do mnie
      najbardziej. Prywatnie domyślam się jakiego przymiotnika używałaby
      Martha Argerich na określenie tego wykonania, ale go tu nie
      wypowiem, by nie spowodować dalszej eskalacji oskarżeń i dyskusji,
      które prowadzą do nikąd.

      Pozdrowienia
      viva_muzyka

    • foczka76 Re: 4. Ch-i-j-E - inauguracja 15.VIII.2008 30.08.08, 08:48
      Witam

      Znalazłam dziś w Rzepie:


      www.rp.pl/artykul/61991,183487_Tygrys_przy_fortepianie.html
      • a000000 Re: 4. Ch-i-j-E - inauguracja 15.VIII.2008 30.08.08, 16:33
        >prasa bywa bezwzględna i potrafi napisać, że „grał Mozarta jak pianista z baru”.

        Mozart grywał też i w barach....

        pl.youtube.com/watch?v=5K5rLahUsqM&feature=related
        pl.youtube.com/watch?v=7tlkOvXCff0&feature=related
        gdyby pianiści w barach tak grywali to pewnie bym się tam przeniosła na czas
        dłuższy...

        Karajan.... wielce by mnie zdumiało, gdyby Karajan z Pogorelichem byli w stanie
        się porozumieć.... to są dwie wybitne osobowości, dominujące. Karajan narzucał
        swoją wolę.... Nawet z naszym Zimermanem miał na pieńku.
        Gwiazda gwieździe się nigdy nie podporządkuje...

        obojętne co powie prasa czy krytycy - Waldorff był najbliższy prawdy:

        „Bardzo przystojny. Takie pół chłopca, pół dziewczyny, ale przy fortepianie cały
        tygrys”. Niezwykłość Pogorelicia na tym się wszakże zasadzała, iż tego samego
        Fryderyka Chopina grał jedne utwory w sposób nie do przyjęcia (Polonez fis-mol,
        początek sonaty B-moll), a inne – jak Etiuda F-dur, Marsz żałobny i finał Sonaty
        b-mol – w sposób zachwycający. Wedle nie tylko mojej oceny te udane pozycje
        (...) więcej były warte od całych programów wykonywanych przez innych
        konkursowiczów”

        polonez fis był zupełnie odmienny od utartych schematów.... ale jakże poruszający...
        a co do początku sonaty b nawet nie będę się wypowiadać. Niech każdy oceni sam
        (nagranie konkursowe):

        pl.youtube.com/watch?v=WL_I1z5OHe4
        twórca youtube niech będzie błogosławiony za pomysł... dzięki niemu wiemy, o
        czym mówimy.

    • onufry_z_oddali Re: 4. Ch-i-j-E - inauguracja 15.VIII.2008 03.10.08, 17:07
      schaetzchen napisała:

      > Natomiast Rachmaninow... okropny.
      (...)

      > Może jestem mało wrażliwa i umknął mi gdzieś klucz do
      tej "interpretacji"
      (...)

      ***

      Wiem, ze to juz 1.5 miesiaca po tym koncercie, ale nie moglem
      tego napisac wczesniej. Dlugo zastanawialem sie w czym tu rzecz?
      Schaetzchen trudno jest odmowic wrazliwosci, a Pogorelichowi
      - klasy pianisty duzego formatu. Zrozumienie przyszlo przypadkem,
      gdy bylem w szpitalu i przypadkiem uslyszalem taki skromny
      koncercik, ktory na pianinie zagral starszy pan chory na
      Alzheimera. To byl ten sam typ "pianistyki", ktory zademonstrowal
      Pogorelich. Tak, on zagral ten koncert Rachmaninowa tak, jak
      gral go schorowany na Alzheimera kompozytor.

      To jest ten klucz. Byc moze nalezalo to podkreslic w programie
      wydanym z okazji tego koncertu. (Znalazlem pozniej w jakims
      wywiadzie Pogorelicha potwierdzenie tego, o czym pisze wyzej,
      a co najpierw bylo moja "szpitalna" hipoteza).

      Droga schaetzchen:

      - jestes napewno osoba o duzej wrazliwosci, ale zycie jest troche
      bardziej skomplikowane: na tym swiecie zyja tez ludzie chorzy,
      niesprawni,... I czasem prawda kryje sie nie za skomplikowanymi
      rozwazaniami estetycznymi, ale za faktem, ze komus zdrowie
      nawalilo.

      Pozdrawiam serdecznie,
      O.
      • a000000 Re: 4. Ch-i-j-E - inauguracja 15.VIII.2008 03.10.08, 18:02
        Tak, on zagral ten koncert Rachmaninowa tak, jak
        > gral go schorowany na Alzheimera kompozytor.

        to jest chyba TO. W folderze z koncertu tego pianisty czytamy, że długo
        studiuje kompozytora i warunki towarzyszące dziełu... zanim przedstawi swoją
        wersję.... i zawsze stara się zbliżyć do źródła.

        Przeważnie każdy ma o poszczególnych elementach sztuki jakieś SWOJE
        wyobrażenie... przeważnie wielce oddalone od pierwowzoru...
        Zawsze sobie przypominam tą oczywistość, gdy słyszę jak pianiści się mozolą nad
        mazurkami.... rzeźbią jak świątka jakiegoś... a przecież Chopin najpiękniej
        mazurkował ... po kilku głębszych...czyli wesoło i na luzie - z dystansem...i
        basetlą w tle.... raz w życiu słyszałam tak zagrane mazurki... z op.59.... na
        konkursie 1980r....

        Fajnie, żeś powrócił z oddali, Onufry....
        • onufry_z_oddali Re: do azerki 04.10.08, 10:17
          zerknij do skrzynki - O.
    • winoman Piotr Wierzbicki o Pogorelicu 09.10.08, 11:48
      Bardzo lubię felietony Piotra Wierzbickiego zamieszczane (na zmianę z tekstami
      Andrzeja Chłopeckiego) w weekendowych wydaniach GW. Zaległości w lekturze
      spowodowały, że dopiero dziś dokopałem się w stercie gazet do numeru sprzed
      blisko miesiąca, w którym Wierzbicki pisze o Pogorelicu. Polecam:

      wyborcza.pl/1,76842,5689646,Mimowolna_przysluga_jury.html

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka