vulture
01.11.03, 08:34
Grupa znów wróciła do EMI i przygotowuje nowy album. Wprawdzie zespół stracił
popularność wraz z odejściem w 1990 roku wokalisty Hugh Cornwella, ale nawet
na płytach nagranych już bez niego potrafi czarować. Przynajmniej mnie.
Ostatnia płyta, "Coup De Grace" ukazała się pięć lat temu i - mimo że jest
ewidentnie słaba - mam do niej sentyment i często do niej wracam. O starszych
nagraniach The Stranglers nie wspominając (choć sporo muszę w zbiorach
uzupełnić, ale postanowiłem, że wszystkie płyty The Stranglers nabędę
oryginalne, a to nieco zajmie).
A nieco więcej w muzycznych wiadomościach Interii
muzyka.interia.pl/news?inf=440685