Dodaj do ulubionych

Jon Anderson - wkrótce nowa płyta

04.12.03, 23:53
Najprawdopodobniej na fali ponownej popularności grupy YES jej wokalista Jon
Anderson przygotowuje nowy materiał solowy "The Big If". Z dwóch powodów
żałuję, że taka sytuacja ma miejsce:

Po pierwsze, miałem nadzieję, że panowie z Yes, skoro znów się zeszli w
najlepszym z możliwych składów (opcję reaktywacji składu
z "Close..."/"Fragile" uznaję za niemożliwą), zaczną szybciutko nagrywać nową
płytę z Rickiem Wakemanem. Niestety, po przeczytaniu bodajże wczoraj wywiadu
ze Stevem Howe, dowiedziałem się, że grupa ma zamiar nagrać nowy album, ale
prace nad nim rozpoczną się dopiero za rok...

Po drugie, żałuję, że płyta Andersona a nie Yes, ponieważ jego solowe
dokonania zawierają dość dużą dawkę mało strawnego kiczu, który nieco
hamowali i tonowali pozostali muzycy Yes. Na swoich solowych albumach
Anderson za bardzo odpływa w metafizyczne wszechświaty, co kończy się
zazwyczaj lepkim jak lukier bredzeniem o tym, że świat jest piękny, jeśli
tylko uratujemy Matkę Ziemię i będziemy dla siebie dobrzy (upraszczam, ale to
mniej więcej tak wygląda). Poza tym płyty Andersona są takie sobie pod
względem instrumentacji, chociaż chłopak się stara, jak może.

No dobra, uzbrajam się zatem w cierpliwość i czekam na nowe Yes. A Andersona
z obowiązku pewnie i tak posłucham.

P.S. Dobra strona: Anderson nie nagrywa tylu płyt solo, co Wakeman smile
Obserwuj wątek
    • pixie Jon Anderson - Yes or No? 05.12.03, 19:48
      Ach, Vulture, Ty zawsze jesteś na czasie, aż mi wstyd za moją niewiedzę. Nie
      tak dawno temu wyobrażałam sobie Andersona jako wiotkiego blondynka, a Wakemana
      jako diabolicznego bruneta big_grin Czy to co napisałeś oznacza, że nie polecasz
      solowych płyt Andersona? Bo znam tylko fragmenty i zastanawiam się, czy i
      jakiej płyty warto posłuchać. Podoba mi się np. "To the Runner" z "Olias of
      Sunhillow".

      A Wakeman jest fajny, jak słucham "No Earthly Connection", turlam się ze
      śmiechu, a progrock to przecież bardzo poważny gatunek muzyki smile)) Ale ja już
      jestem taka dziwna tongue_out
      • vulture Re: Jon Anderson - Yes or No? 05.12.03, 19:57
        "Olias"... jeszcze ujdzie, może dlatego, że była pierwsza. Mam poza tym
        tragiczną płytę Andersona "In The City Of Angels", nagraną m.in. z muzykami
        Toto (żenada), a także bardziej typowe dla twórczości tego pana "Deseo"
        (pseudolatynoskie brzęczenie), "Change We Must" (album z orkiestrą, podniosłe i
        patetyczne wersje piosenek Jon & Vangelis, Yes i nówki) oraz "Toltec" (płyta o
        indiańskim plemieniu Tolteków; całkiem ciekawe miejscami wstawki
        muzyczne 'uatrakcyjnia' pieprzenie jakiegoś indiańskiego szamana, który marudzi
        o obrzędzie jednoczenia się z Matką Ziemią itp., a płytę kończy kiczowata
        wersja "Ave Verum" Mozarta, z dopisanym przez Andersona tekstem). Innych płyt
        nie kupiłem, bo się bałem.

        Z Płyt Wakemana śmiało polecam cztery-pięć pierwszych. Reszta - na własną
        odpowiedzialność. Z ostatnich dzieł tego pana wyróżniam "Journey To The Centre
        Of The Earth"- narracja: Patrick Stewart, goście: Ozzy Osbourne, Trevor Rabin,
        Justin Hayward, eee, Bonnie Tyler smile))
        • vulture aneks 05.12.03, 19:59
          AAAAAAAAAAA...

          Mam jeszcze Andersona "Talk" - kiczowaty pseudostingujący pop/soul (nagrań
          dokonał J.A. z małżonką plus dwóch ciemnych panów na syntezatorach), składankę
          hitów z Vangelisem i "Page Of Life" tychże, z czego te dwie ostatnie pozycje są
          najmniej bolesne.
          • Gość: Vulture aneks do aneksu IP: *.chomiczowka.net.pl 05.12.03, 20:04
            FUCK. Nie "Talk", oczywiście, bo to album Yes, tylko "The More You Know".
            Pochrzaniło mi się cuś.
        • Gość: Jacek Re: Jon Anderson - Yes or No? IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 05.12.03, 22:15
          vulture :
          " Z ostatnich dzieł tego pana wyróżniam "Journey To The Centre
          Of The Earth"- narracja: Patrick Stewart, goście: Ozzy Osbourne, Trevor Rabin,
          Justin Hayward, eee, Bonnie Tyler "

          Drobna korekta - płyta, o której napisałeś nosi tytuł Return to the centre of
          the earth.
          Pzdr.
          • Gość: Vulture Dzięki IP: *.chomiczowka.net.pl 05.12.03, 22:35
            Jasne, to z pośpiechu, oczywiście. "Journey..." wyszła w 1974, a sequel,
            czyli "Return..." w 1999. Dzięki.
        • Gość: Lukas Re: Jon Anderson - Yes or No? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.12.03, 11:50
          > Z Płyt Wakemana śmiało polecam cztery-pięć pierwszych. Reszta - na własną
          > odpowiedzialność. Z ostatnich dzieł tego pana wyróżniam "Journey To The
          Centre
          > Of The Earth"- narracja: Patrick Stewart, goście: Ozzy Osbourne, Trevor
          Rabin,
          > Justin Hayward, eee, Bonnie Tyler

          I jeszcze "Out There" (2003) - to ja wyrozniam smile.
        • Gość: Lesiek Re: Jon Anderson - Yes or No? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.12.03, 12:53
          > "Olias"... jeszcze ujdzie, może dlatego, że była pierwsza. Mam poza tym
          > tragiczną płytę Andersona "In The City Of Angels", nagraną m.in. z muzykami
          > Toto (żenada),

          To jest bardzo dobra płyta, jeśli się zaakceptuje fakt, że brzmi bardziej jak
          ToTo niż Yes.
          A Olias jest genialny i wara mi od niego.
          • Gość: Vulture In The City Of Angels IP: *.chomiczowka.net.pl 06.12.03, 15:19
            Gość portalu: Lesiek napisał(a):
            >
            > To jest bardzo dobra płyta, jeśli się zaakceptuje fakt, że brzmi bardziej jak
            > ToTo niż Yes.

            To jest bardzo słaba płyta, nawet jak na zespół Toto, któremu mimo wszystko
            udało się kiedyś tam nagrać kilka udanych kompozycji (w swoim stylu, rzecz
            jasna). A o Yes nawet lepiej przy "In The City Of Angels" nie myśleć.
            • Gość: Lesiek Re: In The City Of Angels IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.12.03, 18:04
              Pozostajemy przy swoich zdaniach. Ja tam bardzo lubię i Hold On To Love, i Is
              It Me, i Betcha, i It's On Fire, i Hurry Home.
              • Gość: Vulture Re: In The City Of Angels IP: *.chomiczowka.net.pl 06.12.03, 19:01
                "Hurry Home" wolę w wersji z "Change We Must", jest nieco bardziej przestrzenna
                i tam mi jakoś bardziej pasuje klimatem.
    • Gość: Pan Bog Dlaczego vulture jest niepoprawnie glupi?... 2- IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 05.12.03, 20:24
      Bo nie ma pojecia o dyscyplinie, na temat ktorej zabiera glos. W sumie zabiera
      w miejscu maloz znaczacym, jak niniejsze forum, ale poniewaz jest moim
      uczniem - musze go oceniac i kontrolowac.
      Vulture zapomina o prostej prawdzie:
      Oto (dla przykladu) macany tu przez vulture Jon Anderson, mieszkaniec jak dla
      vulture zupelnie innej planety, wychowany w zupelnie innej estetyce, innym
      swiecie brzmien i przestrzeni, obcej slowianom harmonii, w swiecie innych
      rytmow i zupelnie innej mentalnosci w odbiorze muzyki (dla porownania vulture,
      czego by tutaj nie powiedzial, jest mieszkancem ziemi slowianskiej, z harmonia
      wlasciwa dla tego regionu, zupelnie innymi skalami, inna tanecznoscia muzyki i
      jej rytmika - tu sie vulture wychowal, na "Lulajze jezuniu" i "Stokrotka rosla
      polna", a nie na I'm a King Bee) ocenia faceta, ktorego oceniaja jego koledzy,
      bo pewnie im puszcza najpierw tasme.
      Wiec ocenia go dla przykladu Mark Knopfler, bo Jon sie z nim koleguje. Albo
      Trevor Horn, producent geniusz. Albo Hugh Pudgham - inny producent geniusz.
      Albo Steward Copeland - perkusista geniusz, kumpel Jona Andersona. Jon im
      puszcza tasme, a nie vulture. Puszcza ja w wytworni, gdzie ludzie sluchaja
      milionow nagran - i oni mu mowia, czy to jest cool, czy zima.

      Ale tu, gdzies na chomiczowce siedzi pajacyk, ktory mowi Jonowi "jestes
      wywolywaczem torsji".

      Za to vulture dostje 2.
      A minus za co?

      Za to mianowicie, ze nie kuma swojego polozenia.
      Uzyje porownania: Czy vulture moze byc japonskim kucharzem? Nie moze, bo nie
      ma pojecia jak slone powinno byc sushi. On wie jaki powinien byc perog z
      miesem i schabowy, ale nie wie jak powinna smakowac prawdziwa sake. Oczywiscie
      Japonczyk nie wie, jaki SMAK ma miec polski ruski pierog, bo nie zna tego
      smaku, ktory to smak vulture wyssal z mlekiem polskiej mamy.

      I oto vulture powie wam teraz: to sushi jest beznadziejne (chocby 100 milionow
      japonskich glodomorow uznalo, ze jest genialne), bo mu brakuje polskiego
      beszamelu do lisci wodorostow i pletwy rekina.

      Za to masz minus vulture.

      Ostatni raz ci wykladam jak nalezy sie poslugiwac mozgiem, skoro juz natura
      cie nim jakos tam obdarzyla. Inaczej kazde twoje stwierdzenie tutaj jest tyle
      samo warte, co zabulgotanie orangutana - czyli nic.

      (Przynies dzienniczek to ci to wszystko wpisze i niech ojciec podpisze)
      • Gość: Vulture i jeszcze IP: *.chomiczowka.net.pl 05.12.03, 20:33
        Olewając kretyna, przypomniało mi się jeszcze, że Anderson ma na koncie kilka
        całkiem udanych kolaboracji, np. Z Mikiem Oldfieldem (piosenki "In High Places"
        i "Shine", całkiem sympatyczne) czy z Kitaro (tu już lekko przynudza).
        Przesłuchałem też kiedyś fragment albumu "Deseo Remixes", ale sam tytuł
        sugeruje, że można go traktować jedynie w ramach ciekawostki.

        • Gość: Pan Bog Zle zachowanie... IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 05.12.03, 21:13
          ...i niskie IQ.
          Dlatego jestes w szkole specjalnej, vulture.
          Nie chce ci tego przypominac.
    • pixie Dzięki Vulture :) 05.12.03, 21:08
      Ulżyło mi, że olewam tyle kiepskich płyt wink Jona z Vangelisem trochę słuchałam,
      zwłaszcza "I'll Find My Way Home", które pamiętałam z wczesnej młodości, ale
      wtedy nie kojarzyłam, kto to śpiewa. A kiedyś zdziwiłam się, że wokalista
      Tangerine Dream ma tak podobny do Jona głos smile)) (a chodziło o "Loved by the
      Sun" z "Legendy" oczywiście). Niestety, panowie z Yes chętnie się udzielają w
      różnych projektach i nawet nie próbuję się w tym wszystkim połapać.
      • Gość: Vulture nie ma sprawca IP: *.chomiczowka.net.pl 05.12.03, 21:13
        Może ta strona Ci pomoże www.connollyco.com/discography/jon_anderson/

        Btw, oczywiście, zapomniałem o udziale Andersona na płycie King
        Crimson "Lizard" (w "Prince Rupert Awakes") i na albumie Ricka Wakemana "1984"
        w bardzo ładnym nagraniu "Hymn", polecam.
      • argus1 Re: Dzięki Vulture :) 05.12.03, 21:17
        No właśnie - dzięki Vulture za wątek. No bo pośmiać się można - gdy Ojciec
        Najwyzszy zabiera głos i niczym inny Ojciec z miasta Pierników co lubi i
        docenia Rydze - objawia Polakom, że tylko Polską muzykę mogą zrozumieć a reszta
        jest dla nich niepojęta a także Ruskie Pierogi tylko dla Ruskich, Francuskiego
        wina - też smaku nigdy nie docenimy bo w innym kraju zyjemy i herbaty chińskiej
        też nie posmakujemy, a o zrozumieniu na przykład angielskiego humoru też
        pomarzyć możemy!

        • Gość: Vulture Re: Dzięki Vulture :) IP: *.chomiczowka.net.pl 05.12.03, 21:32
          Sądzę, Argusie, że ta osoba ma na pewno dużo interesujących, merytorycznych
          wpisów na tym Forum - takich na szóstkę smile)))
        • cze67 Re: Dzięki Vulture :) 06.12.03, 16:25
          Dodajmy jeszcze jedną prawdę płynącą z klawiatury złotoustego PB. Oto jakiś
          tam koleś z chomiczówki nie może krytykować poczynań artysty Andersona, bo to
          co tworzy ów artysta jest wspaniałe. A o tym, że jest to wspaniałe przekonali
          tegoż artystę inni muzycy i producenci, którzy byle gówna nie wypuściliby na
          światło dzienne i kitu artyście by przecież nie wciskali bo po co? No więc z
          tymi artystami i producentami słuchacz musi się zgodzić, nie ma rady (ONI
          powiedzieli i już), w kąt rzucając własny gust i inne takie jako niepotrzebne.
          • Gość: Vulture chodzi o to... IP: *.chomiczowka.net.pl 06.12.03, 16:30
            ...kto napisał, a nie co napisał.
            Ale niezrealizowanych biedaczków, którzy nie potrafią sami nic od siebie
            napisać jest sporo, więc i tego można zignorować.
          • Gość: szelak Re: Dzięki Vulture :) IP: *.dhcp.adsl.tpnet.pl 07.12.03, 00:34
            najśmieszniejsze jest to, że vulture został zburczany będąc zasadniczo
            miłośnikiem Jona Andersona et consortes jednakże vul ma odchylenie
            zdroworozsądkowe i nie leży plackiem przed każdym dokonaniem owego pana.

            w ogóle potwierdza się moja obserwacja, że miłośnicy "progresywnego" rocka mają
            po prostu wybujałe ego
            • vulture Szelak 07.12.03, 00:40
              Gość portalu: szelak napisał(a):

              > najśmieszniejsze jest to, że vulture został zburczany będąc zasadniczo
              > miłośnikiem Jona Andersona et consortes jednakże vul ma odchylenie
              > zdroworozsądkowe i nie leży plackiem przed każdym dokonaniem owego pana.
              >
              > w ogóle potwierdza się moja obserwacja, że miłośnicy "progresywnego" rocka
              mają
              >
              > po prostu wybujałe ego

              Ja wątpię, żeby osoba dopisująca się była miłośnikiem prog rocka. Dopisuje się
              to to do różnych moich postów po to, żeby się tylko dopisać, a samo nic o
              muzyce nie napisze, bo nie potrafi.

              A Jona Andersona nawet bardzo lubię, tylko miejscami nieco mniej smile)))
            • argus1 Re: Dzięki Vulture :) 07.12.03, 00:41
              Gość portalu: szelak napisał(a):

              >w ogóle potwierdza się moja obserwacja, że miłośnicy "progresywnego" rocka mają
              > po prostu wybujałe ego

              Nie tylko EGO. SUPEREGO, ID, LIBIDO i wszystko inne też wink
    • Gość: bono [...] IP: *.energis.pl 05.12.03, 21:19
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
    • pixie Nie podoba się, to wyp... :) z tego wątku 05.12.03, 21:44
      Wielbicielom Yes polecam zespół Druid - nagrali dwie płyty, z czego ja znam
      debiut "Toward the Sun" (1975). Inspirują się muzyką Yes, ale bardzo twórczo i
      całość brzmi świetnie. A co najbardziej interesujące - wokalista Dane wyciąga
      chyba jeszcze cieniej niż Jon smile Polecam zwłaszcza utwory "Voices"
      i "Remembering".
    • Gość: whhg Re: Jon Anderson - wkrótce nowa płyta IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 25.01.04, 23:57
      החוקה חוק ומשפט של הכנסת; קביעה כאמור יכול שתהיה לגבי כל פע vulture ילותו של
      גוף כאמור או לגב
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka