Dodaj do ulubionych

FEAR FACTORY "Hatefiles" recenzja

23.12.03, 16:01
Płyta ta ukazała się kilka miesięcy temu i zawiera śmietnik, pozostawiony po
nieistniejącej wówczas, a ostatnio reaktywowanej formacji. Niewykorzystane
nagrania, inne wersje, utwory spoza regularnych płyt itp. Album otwiera
nagranie „Terminale”, ostatnie, jakiego dokonała grupa, na potrzeby gry
komputerowej „Terminator: Dawn Of Fate”. Wykończenie nagrania odbyło się de
facto po rozpadzie zespołu, a sam miks już bez udziału muzyków. Bardzo fajny,
przebojowy i mocny kawałek – szkoda, że na płycie nie jest tak równo aż do
końca, ale taki jest urok płyt z cyklu „Rest of the best”. Niektóre nagrania,
np. „Demolition Racer” czy „Machine Debaser”, powstałe do gier komputerowych,
później przekształciły się w zupełnie inne nagrania, znane z płyt FF. Tak
więc trudno mówić o jakiejś spójności, gdy obok kawałków zupełnie nowych
słychać nagle coś, co jest pół-nowe i pół-stare zarazem…

Inne, wyróżniające się na składance utwory, to „Frequency”, również jeden z
ostatnich kawałków nagranych przez zespół (i również stworzony na potrzeby
gry komputerowej) czy inna wersja „Resurrection” – jak się można dowiedzieć z
wkładki, zespół miał zamiar użyć tej wersji na singlu, ale zrezygnował po
dojściu do wniosku, że jej brzmienie jest zbyt naturalne, co odbiegało od
syntetyki dźwiękowej, charakterystycznej dla FF. Mi się natomiast ta „zbyt
naturalna” wersja „Resurrection” podoba bardzo. Fajne jest również demo „Dark
Bodies”, będące pierwotną wersją „Invisible Wounds” z albumu „Digimortal”.

Śmieciowate są na ogół – zgodnie z przewidywaniami – kawałki zlepione z
nowych i starych elementów. Na ogół są bez pomysłu i może jako tło do gry
komputerowej spełniają swoją funkcję, ale do słuchania się to to za bardzo
nie nadaje, niestety. Na ogół są to instrumentalne kawałki z monotonnym
rytmem i elektronicznym bulgotem. Nic ciekawego.

Różnie wypadają remiksy – niektóre się bronią, jak choćby wyżej
wspomniany „Resurrection” (T.L.A. Bog Rock Mix), „Cars” (Numanoid Mix)
czy „Invisible Wounds” (The Suture Mix), choć nie zawsze wnoszą cokolwiek
nowego do utworu, a inne raczej charakteryzują się brakiem pomysłów, np. nowe
wersje „Edgecrusher” czy „Descent”.

Jedna kompozycja – „Replica” – przedstawiona została w niezłej wersji live,
zarejestrowanej w 1996 roku.

Płyta jest taka, jak można było przypuszczać, ale nie sądzę, by tylko
ortodoksyjni fani FF byli z niej zadowoleni. Słucha się jej całkiem nieźle, a
słuchaniem można uprzyjemnić sobie czas na całkowicie nowy album
FF, „Archetype”, który ma ukazać się w 2004 roku.
Obserwuj wątek
    • Gość: Józef K. Re: FEAR FACTORY "Hatefiles" recenzja IP: *.itcomp.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 23.12.03, 19:11
      Z tym naturalnym brzmieniem to fakt. Mimo że bardzo lubię tę kapelę -
      Demanufacture rules! - to z płyty na płytę ta ich plastikowa estetyka staje
      się coraz bardziej męcząca.Mogliby na Archetype dać trochę więcej żywego
      mięsa.
      • vulture plastikosyntetyka 23.12.03, 19:15
        Gość portalu: Józef K. napisał(a):

        > Mogliby na Archetype dać trochę więcej żywego
        > mięsa.

        No więc właśnie. Mi się bardzo podoba wokal Burtona C. Bella i najfajniej się
        mi go słucha nie na płytach Fear Factory, tylko na solowej płycie basisity
        Black Sabbath, Geezera Butlera, "Plastic Planet", wydanej pod szyldem G//Z/R.
        Brzmienie jest na pewno bardziej nowoczesne niż Black Sabbath, ale nie chamsko
        syntetyczne jak Fear Factory. No ale wśród tego fearfactorowego plastiku da się
        sporo fajnych rzeczy wychwycić mimo wszystko...
        • Gość: Józef K. Re: plastikosyntetyka IP: *.itcomp.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 23.12.03, 21:57
          Jeśli chodzi o Plastic Planet to ta płyta nie za bardzo mi podeszła. Z 3-4
          utworów można posłuchać i to paradoksalnie tych, które są najbardziej zbliżone
          do FF. Brzmienie gitar o.k., z sekcją już gorzej - bas Butlera nigdy
          specjalnie mi nie odpowiadał a perkusja brzmi za ciężko ( i nie ma taktowców
          Herrery smile).
          • vulture Re: plastikosyntetyka 23.12.03, 22:00
            Gość portalu: Józef K. napisał(a):

            > Jeśli chodzi o Plastic Planet to ta płyta nie za bardzo mi podeszła. Z 3-4
            > utworów można posłuchać i to paradoksalnie tych, które są najbardziej
            zbliżone
            > do FF. Brzmienie gitar o.k., z sekcją już gorzej - bas Butlera nigdy
            > specjalnie mi nie odpowiadał a perkusja brzmi za ciężko ( i nie ma taktowców
            > Herrery smile).

            A mi się właśnie "Plastic Planet" podoba. Za to nie mogę nigdzie zdobyć drugiej
            płyty Geezera Butlera, jestem ciekaw, czy jest podobna do "Plastic Planet", czy
            Butler próbował iść w inną stronę.
            • Gość: Józef K. Re: plastikosyntetyka IP: *.itcomp.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 23.12.03, 22:11
              O ile dobrze pamiętam Burton już na niej nie śpiewa.
              • vulture Re: plastikosyntetyka 24.12.03, 00:37
                Gość portalu: Józef K. napisał(a):

                > O ile dobrze pamiętam Burton już na niej nie śpiewa.

                Na "Black Science" śpiewa pan Clark Brown.
                • Gość: zrzęda do autora watku IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.12.03, 00:48
                  z pewnoscia to, co tutaj napisales jest znow piekne i porazajace, dlatego tez
                  wynosze ten watek wyzej. niech inni czytaja.
                  moze znow wydrukuja cos Twojego w "gazecie" zaraz po autorce bloga.
                  • vulture straszne, ale przeżyć to trzeba 24.12.03, 09:38
                    • Gość: zrzęda nie musisz tego przezyc - samoboja mozesz wybrac IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.12.03, 13:42
                      • Gość: zrzęda przepraszam IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.12.03, 14:15
                        takie głupie zachowanie już się więcej nie powtórzy
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka