Dodaj do ulubionych

FALKENBACH "Ok Nefna Tysvar Ty" - recenzja

29.12.03, 16:03
Falkenbach to projekt, za którym ukrywa się jeden człowiek, Niemiec Vratyas
Vakyas (bardzo niemiecko brzmiące imię i nazwisko, czyż nie). Uprawia
wieśniacki, ale bardzo fajny folk-metal, który jest nieco zbliżony do dokonań
Manowar czy Rhapsody. Porównywany też jest do niektórych dokonań Bathory czy
Dimmu Borgir. Ostre gitary i wokalizy raz śpiewne, raz rzygające, podparte są
orkiestrową ścianą klawiszy, które czasem udają folkowo-brzmiące instrumenty
dęte. Poza perkusją i dodatkową gitarą akustyczną oraz dodatkowymi wokalami
Vakyas nagrywa wszystkie partie instrumentalne i główne wokale sam, i z tego
też powodu nie koncertuje, bo nie może znaleźć (jak przeczytałem na jego
polskiej stronie) muzyków, którzy odtworzyliby wiernie brzmienie z trzech
wydanych do tej pory płyt.

Najnowsze dzieło Falkenbach nosi tytuł „Ok Nefna Tysvar Ty” i ukazało się
nakładem Napalm Records/SPV w tym roku. Elegancko wydana w formie digipacku
płyta zawiera typowy melodyjny „metal podróżniczy” (tematyka tekstów
koncentruje się wokół jakichś podróży i legend Wikingów, czyli nic
oryginalnego). Często ostre gitary schowane są w tle, w celu wyeksponowania
partii instrumentów klawiszowych i wokali (nie, to nie jest taka kupa jak
Anathema). Głos raz jest donośny i charczący, innym zaś razem melodyjny i
łagodny. Często pojawiają się wielogłosowe partie wokalne, które na tle
podkładu (ostre riffy, podniosłe chóralne brzmienia, do tego efekty dźwiękowe
w postaci tętentu koni, łomot perkusji) brzmią, jakby Dimmu Borgir zaczęli
grać szanty.

Zdecydowanie lepiej brzmią szybsze fragmenty albumu, „As Long As Winds Will
Blow”, „Aduatuza”. Momenty balladowe wypadają nieco smętnie i cukierkowo, ale
na szczęście nie na tu ballad (poza „The Ardent Awaited Land”wink jako takich i
nawet jeśli utwór ma wolny wstęp, to potem przechodzi on w rytmiczny, epicki
metal. Sporo jest fragmentów w tempie średnim, przypominających właśnie
pieśni żeglarskie, zagrane nieco nowocześniej niż wieki temu („Farewell”wink.

Ta płyta ma dwie podstawowe wady, to znaczy jest kiczowata (co wlicza się w
nurt uprawiany przez „zespół”wink oraz wtórna (co wliczać się już nie musi),
gdyż brzmi dość archaicznie i wszystkie wykorzystane na niej patenty
słyszeliśmy już u Manowar czy Enslaved. Mogłaby być też nieco ostrzejsza. Na
szczęście wady nie przesłaniają zalet.

Niewątpliwą zaletą tego albumu jest jego melodyjność i
chwytliwość. „Szantowo” brzmiące głosy wpadają w ucho i wyśpiewują bardzo
ładne melodie. Podziwiać też należy sprawność lidera, który zagrał na
większości instrumentów i ze swego zadania wywiązał się co najmniej dobrze.
Nie ukrywam, że znacznie bardziej wyraziste są klawisze niż gitara, ale i tak
brzmi to całkiem nieźle. Za całość postawiłbym czwórkę – nie powala, ale jest
całkiem przyzwoicie, a nawet bardziej. Mam nadzieję, że o ambitnym Niemcu
jeszcze usłyszę.

Zainteresowanych odsyłam do polskiej, niestety niezupełnie aktualnej strony
(brak info o nowej płycie): www.falkenbach.art.pl/ lub też do
strony uaktualnionej w języku angielskim
www.geocities.com/falkenbachband/News.html Strona oficjalna to
www.falkenbach.de która nie działa.
Obserwuj wątek
    • jasiek666 Re: FALKENBACH "Ok Nefna Tysvar Ty" - recenzja 29.12.03, 16:11
      > Ta płyta ma dwie podstawowe wady, to znaczy jest kiczowata (co wlicza się w
      > nurt uprawiany przez „zespół”wink oraz wtórna (co wliczać się już nie
      > musi),

      hehe, czyli to cały czas ten sam falkenbach co pare lat temu smile
      • Gość: Vulture Re: FALKENBACH "Ok Nefna Tysvar Ty" - recenzja IP: *.chomiczowka.net.pl 29.12.03, 16:21
        jasiek666 napisał:
        >
        > hehe, czyli to cały czas ten sam falkenbach co pare lat temu smile

        Dokładnie, facet nagrywa w kółko to samo, ale śmiesznie się tego słucha. Lekki
        folk do obiadu zamiast rzępolni.
    • dreaded88 Re: FALKENBACH "Ok Nefna Tysvar Ty" - recenzja 29.12.03, 19:36
      Słyszałem - nie to akurat, ale dwie spośród poprzednich płyt, tytułów nawet na
      torturach sobie nie przypomnę.
      Wrażenia z gatunku mieszanych - przedsięwzięcie z gatunku bardzo sympatycznych
      (lepiej jak ktoś wypisuje teksty o Wikingach niż miałby być kolejnym
      wycharkującym szatańską wersję popularnej w epoce sarmackiej poezji religijnej,
      Wikństwo ogólnie lubię itp.), jednakowoż prawie zupełnie nieudane. Zdecydowany
      brak polotu u kompozytora, niemiłosierne rozciąganie do minut wielu utwórów, w
      których konceptu jest na minutę jedną, i to nie całą (acz to powszechny grzech
      blackowców). Raczej prostactwo wykonawcze. Na każdej płycie może 1-2 udane
      utwory.
      Wikingowski black nie ma IMHO wielkiego szczęścia. Były 2 genialne albumy
      Bathory, które wzbudziły całę tę falę. Jednak kontynuatorzy do mnie nie
      przemawiają - ani Falkenbach, ani Enslaved, ani Vintersorg, ani nawet stary
      Ulver.
      • lordi_416 Re: FALKENBACH "Ok Nefna Tysvar Ty" - recenzja 29.12.03, 22:59
        To ja mam nadzieję, że niedługo posłucham tej fajnej płyty nie tylko przy
        obiedzie, ale też przy herbacie i ciasteczkusmile)))
        A swoją drogą, to może ona być ciekawyjm wstępem do uczty, jaka nas czeka
        wiosną przyszłego roku ze strony najsłynniejszych niemieckich wiejskich
        metalowców - Scorpionsów. Podobno nowa płyta ma być bardziej w stylu "Blackout"
        niż "Eye to eye" - oby......
        • vulture Scorpions 29.12.03, 23:06
          OStatnio wydali tylko składankę "Bad For Good - The Best Of", ale ponoć nowa
          płyta ma wyjść już na wiosnę. Wioska będzie tańczyć i śpiewać big_grin
        • dreaded88 Off topic, choć a propos 30.12.03, 18:26
          www.solefald.org/news.asp
          Z wiadomości datowanej na rocznicę bitwy pod Grunwaldem można wnosić, że Lazare
          i Cornelius, czyli zdecydowanie najlepsza działająca obecnie ekipa
          okołometalowa, niestety nieznana tłuszczy, zaatakują płytą w stylu
          wczesnoblackowo-wikingowskim. Po czterech doskonałych albumach można mieć
          nadzieję, że i piąty się uda. Solefald dowiódł opanowania materii muzycznej, w
          kontraście do np. Falkenbacha, więc mnienam, że jeśli prymitywizm będzie się
          pojawiał, będzie prymitywizmem świadomym - a nie dlatego, że jak to zwykle
          bywa - chcieli dobrze, a wyszło jak zwykle...
          • jasiek666 Re: Off topic, choć a propos 31.12.03, 13:01
            A mnie jakoś Solefald nigdy specjalnie nie zachwycał... Całkiem to przyzwoite,
            ale odkąd sięgam pamięcią brakowało im TEGO CZEGOŚ [choć cholera wie, co TO
            właściwie miałoby być] co pozwoliłoby się im wybić się ponad całą resztę...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka