Album ten (o którym tylko wspominaliśmy na Forum) ukazał się wiosną tego roku
i, jak można przypuszczać, furory nie zrobił. Całkiem słusznie, zresztą. Ale
od początku.
The Exploited uznawani są za jednych z prekursorów punku, chociaż ich
pierwszy album, zatytułowany „Punk’s Not Dead”, ukazał się już po wybuchu
całej rewolucji punkowej. Zawierał sporo niezłych hiciorów właśnie w punkowym
stylu, podobnie jak i następny, „Troops Of Tomorrow”. Ponieważ punk przestał
być modny, The Exploited w połowie lat osiemdziesiątych „przebranżowili się”
i zaczęli uprawiać coś na kształt punku połączonego z metalem. Do pierwotnych
brzmień, acz w nowocześniejszej wersji, powrócili w latach
dziewięćdziesiątych, w których wydali jeden zaledwie album, „Beat The
Bastards” (1996). Jego następca, „Fuck The System” ukazał się dopiero teraz i…
…no właśnie. Niby nic nowego na płycie nie ma. Niektóre utwory muzycznie
dorównują nawet starszym kompozycjom The Exploited, są melodyjne, przebojowe
i ostre. Gdyby czasy były nieco inne, być może kawałki takie jak „Liar” czy
tytułowy zwróciłyby czyjąś uwagę. Same kompozycje nie są złe, jak na The
Exploited, ale są zbyt podobne do siebie, żeby wyróżnić w jakiś szczególny
sposób najlepsze czy najciekawsze. The Exploited nigdy nie byli abnegacko-
prymitywnym zespolikiem i na ogół dbali o zróżnicowanie muzyczne na albumach
(acz pierwszych dwóch nie udało im się przeskoczyć).
Tragiczną, bolesną i beznadziejną sprawą na tym albumie są teksty. Wiadomo,
że w konwencji punkowo-zaangażowanej nie ma co oczekiwać wielkiej poezji, ale
tym razem The Exploited chyba nieco przesadzili z prostotą. Po przeczytaniu
całej wkładki odnoszę wrażenie, że do napisania wszystkich tekstów na płytę
użyto jakiegoś kiepskiego programu komputerowego z zasobem co najwyżej
pięciuset słów.
Zacytuję fragment tekstu utworu „You’re A Fucking Bastard”.
You're a fucking bastard
You're a fucking bastard
A shit fuck too
You're a fucking bastard
You're a fucking bastard
You're a fucking bastard
A shit fuck too
You're a fucking bastard
You're a fucking bastard
You're a fucking bastard
A shit fuck too
You're a fucking bastard
You're a fucking bastard
You're a fucking bastard
A shit fuck too
And a shit fuck too [x4]
i tak dalej...
Był wprawdzie na pierwszej płycie podobnie zbudowany “Sex And Violence”, ale
to już przesada. Są wprawdzie niezgrabne nawiązania do nieistniejących Sex
Pistols („I Don’t Want A Holiday In The Sun”

, są oskarżenia (skierowane
najprawdopodobniej do polityków) o kłamstwa („Liar”, „Lie To Me”

oraz dość
dziwne wyznania, z których jedno pozwolę sobie zacytować:
You said I made you happy
And I loved you
You hurt me badly
So fuck you
Why you doing it to me
I fucking loved you
Can't you fucking see
(„Why Are You Doing This To Me”

.
Wprawdzie w tej swojej naiwności i śmieszności The Exploited są bardziej
autentyczni niż masa innych zespołów, określających się jako punkowe, ale
właśnie ta nieporadność po ponad dwudziestu latach bycia na scenie nieco
chłopaków dyskwalifikuje.
Na pocieszenie dodam, że na albumie bardzo dobrze grają muzycy. Partie
poszczególnych instrumentów są wyraziste; nie ma niby-garażowego, punkowego
brudu (zresztą na płytach The Exploited na ogół go nie było). Jest to
wprawdzie jakiś sto sześćdziesiąty ósmy skład zespołu, ale biorąc pod uwagę
jakość samej muzyki, to zmiany wyszły na dobre. Wattie Buchan, wokalista,
który jest jedynym członkiem grupy z oryginalnego składu, ma dobrą rękę do
doboru współpracowników. Może kiedyś będzie miał do pisania tekstów…