Dodaj do ulubionych

wystawa o slonskim fusbalu - polecom!

21.06.06, 23:36
miasta.gazeta.pl/katowice/1,35024,3428987.html
Obserwuj wątek
    • amoremio Re: wystawa o slonskim fusbalu - polecom! 22.06.06, 20:59
      Auf ganz eigene Weise werden die Oberschlesier das Spiel am Mittwoch
      verfolgen, jene unter meinen Mitbürgern, die von Geburt an mehr ihre
      schlesische Heimat als ihr polnisches Vaterland lieben.

      www.welt.de/data/2006/06/14/914214.html
      • amoremio Re: wystawa o slonskim fusbalu - polecom! 22.06.06, 21:03
        www.welt.de/data/2006/06/14/914214.html
    • amoremio Re: wystawa o slonskim fusbalu - polecom! 22.06.06, 21:01
      miasta.gazeta.pl/katowice/1,35024,3412150.html
      miasta.gazeta.pl/katowice/1,35024,3414927.html
    • amoremio Re: wystawa o slonskim fusbalu - polecom! 22.06.06, 21:02
      serwisy.gazeta.pl/metroon/1,0,3012935.html
      serwisy.gazeta.pl/metroon/1,0,3012935.html
      serwisy.gazeta.pl/metroon/1,0,3012935.html
      serwisy.gazeta.pl/metroon/1,0,3012935.html
      serwisy.gazeta.pl/metroon/1,0,3012935.html
      • amoremio Re: wystawa o slonskim fusbalu - polecom! 22.06.06, 21:09
        wiadomosci.wp.pl/wiadomosc.html?kat=12571&wid=8354407&rfbawp=1150535516.012&ticaid=41d55

    • fyrlok Josef Klose sie nerwuje - i mo recht : 27.06.06, 06:04
      Ano, dyc Slonsk tiko inkszyj, ja,ja :
      [ WARTO gynau czytac - fachowo lo Slonsku ]

      -----------------------------------------------

      26.06.2006 20:44 Uhr

      Deutsch-polnische Geschichte
      Stolz von Oberschlesien
      Der Vater von Miroslav Klose will nur eines nicht: als Pole gelten
      Von Thomas Urban

      Am Sitz der "Sozial-kulturellen Gesellschaft" der deutschen Minderheit im
      oberschlesischen Oppeln (Opole) wie auch im Haus der Deutsch-Polnischen
      Zusammenarbeit in der sechzig Kilometer südöstlich gelegenen Industriestadt
      Gleiwitz (Gliwice) herrscht geradezu Jubelstimmung: Die Oppelner sind stolz auf
      den in ihrer Stadt geborenen Miroslav Klose, sein Vater Josef stammt aus einer
      deutschen Familie. Die Gleiwitzer sind nicht minder stolz auf den von dort
      kommenden Lukas Podolski; seine Großmutter wohnt noch dort, ihre Muttersprache
      ist Deutsch.

      Die Familien Klose und Podolski sind in den achtziger Jahren als Spätaussiedler
      in die Bundesrepublik gekommen. Sie hatten Anspruch auf die Aufnahme in die
      Bundesrepublik, weil die Großeltern vor dem Krieg Reichsbürger waren. Das
      kommunistische Regime in Warschau bestritt zwar offiziell, dass in
      Oberschlesien noch Deutsche lebten. Doch war es auf Kredite aus dem Westen
      angewiesen.

      Von Bonn gab es eine Milliarde Mark, als Gegenleistung durften mehrere
      Hunderttausend Oberschlesier im Rahmen der so
      genannten "Familienzusammenführung" ausreisen. Dabei mussten sie aber einen
      Großteil ihres Eigentums zurücklassen. Auch war dies oft mit jahrelangen
      Schikanen verbunden, ähnlich wie bei DDR-Bürgern, die einen Ausreiseantrag
      gestellt hatten: Verlust des Arbeitsplatzes, Drangsalierung durch den
      Geheimdienst, Nachteile für die Kinder in der Schule.

      Die Zurückgebliebenen organisierten sich nach dem Ende des kommunistischen
      Regimes in den "sozial-kulturellen Gesellschaften". Entsprechend ist man bei
      der Minderheit in Oberschlesien - im Bezirk Oppeln zählt sie rund ein Drittel
      der Einwohner, im Industriegebiet um Gleiwitz und Kattowitz rund fünf Prozent -
      zufrieden, dass die Region nun dank der beiden Stürmer Klose und Podolski
      endlich einmal internationale Aufmerksamkeit erfährt.

      Doch wenn die Presse im fernen Warschau einfach schreibt, "ohne die Polen" wäre
      die deutsche Mannschaft bei weitem nicht so gut, ist die Empörung groß. Josef
      Klose, einst Linksaußen des Erstliga-Clubs Odra Opole, jedenfalls reagierte im
      Warschauer Boulevardmagazin Fakt leicht gereizt: "Ich bin Schlesier und
      Europäer. Alles, was Mirek im Fußball erreicht hat, verdankt er deutschen Clubs
      und mir."

      Das Haus für Deutsch-Polnische Zusammenarbeit in Gleiwitz nahm die Fußball-
      Weltmeisterschaft zum Anlass, eine Ausstellung über oberschlesische
      Fußballspieler in den Nationalmannschaften Polens und Deutschlands zu zeigen.
      In der vergangenen Woche wurde sie im Pressesaal des Schlesischen Stadions von
      Chorzow (früher: Königshütte) bei Kattowitz eröffnet (www.haus.pl), unter
      anderem weisen die Ausstellungsmacher darauf hin: "Von den acht Toren der
      deutschen Mannschaft wurden bisher fünf von Oberschlesiern erzielt (vier von
      Klose, eins von Podolski)!" Und das war nur der Stand von Samstagnachmittag, 17
      Uhr.

      Die Schau schildert auch die verwickelte und tragische Geschichte der Region -
      Kattowitz war im 20. Jahrhundert deutsch, polnisch, deutsch und wieder
      polnisch. Und jedes Mal hat die Seite, die gerade oben war, die andere
      unterdrückt. "Die Konfrontation gehört der Vergangenheit an", sagt nun heute
      einer der Organisatoren der Ausstellung. "Heute sind wir gemeinsam auf unsere
      Jungens stolz!" Dann fügt er hinzu: "Und Warschau sollte endlich lernen, dass
      die Menschen in Oberschlesien anders ticken."


      www.sueddeutsche.de/,tt2l13/sport/weltfussball/special/710/65645/index.html/sport/weltfussball/artikel/202/79123/article.html


    • palec1 Re: wystawa o slonskim fusbalu - polecom! 27.06.06, 06:27
      Thomas Urban/20.06.2006 13:02
      Pół duszy niemieckiej, pół polskiej

      W czasie wspólnego oglądania mundialowych meczów mniejszość niemiecka na Górnym
      Śląsku stara się nie rozniecać narodowościowych emocji
      17-letnia Anja chowa twarz w dłoniach. „Tak bardzo chciałam, żeby moja Polska
      wygrała” – mówi, szlochając, w oryginalnej mieszance niemieckiego i polskiego.
      Oliver Neuville właśnie zdobył dla Niemców zwycięskiego gola, mecz skończy się
      za parę chwil. Na werandzie hotelu Salve w małym śląskim miasteczku Głogówek
      przez moment panuje absolutna cisza.
      Gdy jednak na dużym ekranie ustawionym w namiocie piwnym ukazują się twarze
      Klinsmanna i Ballacka, kilku młodych ludzi gwiżdże. Natychmiast zrywa się
      starszy mężczyzna i strofuje ich po polsku: „Spokój, nie chcemy tutaj kłótni!”.

      Oberglogau, po polsku Głogówek, jest jednym ze skupisk mniejszości niemieckiej.
      Od czasu wyborów samorządowych w 1990 r. powołuje burmistrza podobnie jak trzy
      tuziny innych gmin w tej części Górnego Śląska. Lokalni politycy uważają się
      za „budowniczych mostów pomiędzy Niemcami i Polakami” i w żadnym razie nie
      chcą, by rozgorzały tu jakiekolwiek nacjonalistyczne emocje.

      To miasteczko na płaskowyżu wznoszącym się nad Śląskiem Opolskim Polacy od
      dawna nazywają małym Berlinem. Fakt, że w Polsce żyją Niemcy, władze długo
      jednak negowały. Pod reżimem komunistycznym ludzie czuli się tu niemal jak na
      końcu świata. Jedyną atrakcją Głogówka był pokój muzyczny na zamku, w którym
      wielki Beethoven skomponował niegdyś wpadający w ucho utwór „Dla Elizy”.

      Wraz z otwarciem granic na początku lat 90. miasto zaczęło przeżywać rozkwit,
      także dzięki intensywnym stosunkom z Niemcami. Oba rządy, zarówno Polski, jak i
      RFN, starały się wówczas, by z powodu mniejszości niemieckiej nie dochodziło do
      żadnych napięć. Ale przed kilkoma laty spokój się skończył. Kilka kroków od
      historycznego rynku znajduje się bowiem dom, o który toczy się zaciekły proces:
      poprzedni właściciele jako członkowie niemieckiej mniejszości przesiedlili się
      jedno pokolenie temu do Republiki Federalnej, a teraz chcą odzyskać tytuł
      własności. Obecni właściciele bronią się i mają za sobą patriotów z całego
      kraju, a tych są miliony. Roszczenia Niemców do nieruchomości, które są dziś
      polskie – to interesuje i porusza także prasę w dalekiej stolicy, Warszawie.

      A przy tym przedstawiciele niemieckiej mniejszości i polskiej większości od
      dawna żyją w Głogówku zgodnie, spokrewnili się, spowinowacili ze sobą, i
      wszyscy są katolikami. Anja, która ubolewa nad porażką Polski, jest
      głogówczanką. Jako małe dziecko przesiedliła się wraz z rodziną do Zagłębia
      Ruhry. Teraz przyjechała z wizytą i następnego dnia po meczu weźmie oczywiście
      udział w procesji Bożego Ciała. „Właściwie to dziwne – uważa. – Wyjechaliśmy
      jako Niemcy, ale Niemcy traktują nas tam jak Polaków. I dlatego jestem teraz po
      stronie Polski!”. Ale kilku jej przyjaciół z Głogówka widzi to dokładnie
      odwrotnie: „Dla Polaków jesteśmy Niemcami. Tak więc utożsamiamy się z Niemcami”.

      Tym sposobem na werandzie hotelu Salve są dwie grupy fanów. Jedni wiwatują na
      cześć Miroslava Klosego, drudzy wygwizdują go przy każdej akcji. Dla nich
      jest „zdrajcą”. Klose urodził się w Opolu, stolicy tego regionu. Jego matka
      jest Polką, a ojciec Josef , były lewoskrzydłowy pierwszoligowego klubu Odra
      Opole, pochodzi z rodziny niemieckiej. Po II wojnie światowej, jak tysiące
      innych Górnoślązaków, pozostali w kraju. Większość z nich myślała chyba, że
      polski zarząd, ustanowiony po wojnie przez zwycięskie mocarstwa będzie
      przejściowy. Stało się inaczej. Śląsk został wcielony do Polski, a
      komunistyczne kierownictwo wymyślało najróżniejsze represje dla wszystkich,
      których polskość mogła budzić jakiekolwiek wątpliwości – od wywłaszczenia po
      obozy pracy.

      Takie jest doświadczenie całej generacji Górnoślązaków. Setki tysięcy
      skorzystało z okazji, żeby przesiedlić się do Niemiec, gdy tylko Warszawa na to
      zezwoliła. Należały do nich także rodziny Klosego i Podolskiego, który urodził
      się w przemysłowym mieście Gliwice. Obaj przybyli do RFN jako dzieci. Polska
      prasa przemilcza te zależności, dla niej Klose i Podolscy są Polakami, którzy
      przesiedlili się do Niemiec, by mieć lepsze życie. I teraz jako „antypolską”
      prowokację odebrano w dalekiej Warszawie słowa Klosego, który przed meczem
      Niemiec z Polską powiedział, że oczywiście będzie śpiewał wraz innymi niemiecki
      hymn narodowy, a tekstu polskiego w ogóle nie zna.

      W namiocie piwnym w Głogówku po zakończeniu meczu dyskutowano gorąco, czy może
      Klose celowo zaprzepaścił swoje wielkie szanse na strzelenie goli, bo ma
      jednak „duszę pół niemiecką, pół polską”. Jeden z miejscowych notabli
      stwierdził: „Jak to dobrze, że żaden z naszych chłopców nie wbił Polakom
      bramki!”. Podolski wypowiedział się dopiero po grze – internetowemu
      serwisowi „Gazety Wyborczej” oznajmił: „Moje serce bije dla Niemiec i dla
      Polski”.


      wiadomosci.onet.pl/1342857,2677,kioskart.html

      • neandertalski margines II 28.06.06, 11:00
        palec1 napisał:

        > A przy tym przedstawiciele niemieckiej mniejszości i polskiej większości od
        > dawna żyją w Głogówku zgodnie, spokrewnili się, spowinowacili ze sobą, i
        > wszyscy są katolikami. Anja, która ubolewa nad porażką Polski, jest
        > głogówczanką. Jako małe dziecko przesiedliła się wraz z rodziną do Zagłębia
        > Ruhry. Teraz przyjechała z wizytą i następnego dnia po meczu weźmie
        oczywiście
        > udział w procesji Bożego Ciała. „Właściwie to dziwne – uważa. ̵
        > 1; Wyjechaliśmy
        > jako Niemcy, ale Niemcy traktują nas tam jak Polaków. I dlatego jestem teraz
        po
        >
        > stronie Polski!”. Ale kilku jej przyjaciół z Głogówka widzi to dokładnie
        >
        > odwrotnie: „Dla Polaków jesteśmy Niemcami. Tak więc utożsamiamy się z Nie
        > mcami”.


        no i może jakiś wniosek pod tym stwierdzeniem? bo ja cały czas nie kumam
        dlaczego to polacy są dla Was tacy źli a niemcy tacy dobrzy? dlatego, ze tu
        mieszkacie? A jeżeli tu jest Wasza ziemia to po jaką cholere ślązacy tak
        chętnie wyrywali do Niemiec skoro tam wcale nie czują sie lepiej?
        czy to tez wina polaków? czy po prostu wszedzie dobrze gdzie nas nie ma?
        • wilhelm4 Re: margines II 28.06.06, 22:43
          Bo zes nie jes Slazak.
          • neandertalski Re: margines II 29.06.06, 07:45
            wilhelm4 napisał:

            > Bo zes nie jes Slazak.

            ano nie jestem - to chyba żadna nowina - tylko nie bardzo kumam co ma niby
            piernik do wiatraka?
            • wilhelm4 I love O/S. 30.06.06, 01:08
              www.ruch-chorzow-ks.de/Zdjecia_GrobWilimo.htm
    • palec1 Re: wystawa o slonskim fusbalu - polecom! 27.06.06, 06:56
      www.miroslavklose.de/
      Persönlich: Geburtsort:
      Oppeln/ Polen eine schöne Stadt die ich immer wieder gerne besuche


      podolski.7dcserver5.de/
      Geburtsort Gleiwitz

      Ich bin zwei- bis dreimal im Jahr in Gleiwitz und besuche dort meine Oma. Ich
      habe immer noch eine starke Bindung zu meinem Geburtsort und bin dort
      mittlerweile mindestens genauso bekannt wie in Deutschland.


      NASZE GRYFNE SLONSKIE KARLUSY ! :)







    • palec1 Re: wystawa o slonskim fusbalu - polecom! 28.06.06, 00:23
      miasta.gazeta.pl/katowice/1,35055,3406459.html
    • neandertalski na marginesie 28.06.06, 10:51
      mądre stwierdzenie z forum pod głupim artykułem:
      mundial.onet.pl/1,16,11,21036828,58697686,2327597,0,forum.html?TEMAT=1247843

      Psuje Niemcom wizerunek slazaka (nie ma ochoty opluwac Polski).
      Starsza emigracja poslusznie "robila" to czego od niej oczekiwano .Dzis
      przelicznik poziomu zycia juz nie jest taki duzy .Dziekuje Ci Klose Dziekuje
      Podolski ze nie opluwacie wzorm innych "starej" ojczyzny.
      ~~wooiti, 28.06.2006 08:30


      to tak a propo i nie naszej nierozwiazywalnej dyskusji o polifreniach ;)
    • amoremio Re: wystawa o slonskim fusbalu - polecom! 08.07.06, 01:39
      Zakazane słowo "Ślązak"




      Michał Smolorz 07-07-2006 , ostatnia aktualizacja 07-07-2006 12:19




      Przyznaję się bez bicia: na fusbalu kompletnie się nie znam, pod tym względem
      jestem dalece niedoskonały, wręcz kaleki. Dlatego cały mundial toczy się gdzieś
      poza moimi emocjami. Spoglądam jednak do gazet, jadąc samochodem włączam radio,
      przychodzę do piwiarni, a tam wszędzie fusbal. Jedno mnie uderza: powtarzalność
      pewnego poglądu, że "w piłkarskiej reprezentacji Niemiec grają dwaj Polacy".
      Albo że "Polacy zdobywają bramki dla Niemców". Albo i tak: "Polak grający w
      reprezentacji Niemiec królem strzelców mundialu". Niektórzy komentatorzy i
      sprawozdawcy są bardziej ostrożni i używają eufemizmu: "Urodzeni w Polsce
      Mirosław Klose i Łukasz Podolski to najsilniejsze atuty reprezentacji
      Niemiec", "Niemcy powinni dziękować urodzonemu w Polsce Klosemu za bramki
      zdobyte dla ich reprezentacji", "Znów najlepszym piłkarzem na boisku był
      urodzony w Polsce Mirosław Klose". I tak dalej.

      Z pewnością nie słucham, nie oglądam i nie czytam wszystkiego, co dziennikarze
      nadają o mundialu, ale w tym wszystkim, co rzuca się na oczy i uszy, ani razu
      nie padło, że obaj mityczni gracze, to nie żadni "Polacy w reprezentacji
      Niemiec" ani "urodzeni w Polsce piłkarze", ale po prostu Ślązacy. Gdyby rzecz
      działa się 20 lat temu, o tym, jakich zwrotów używać w relacjach z mundialu,
      decydowałby Wydział Propagandy Komitetu Centralnego rządzącej Polskiej
      Zjednoczonej Partii Robotniczej. Przed wyjazdem wszyscy sprawozdawcy zostaliby
      dokładnie pouczeni, każdy też dostałby do pomocy "opiekuna politycznego", który
      czuwałby dniem i nocą, aby w ferworze meczu nie wypsnęło mu się "Ślązak". Gdyby
      już się wypsnęło, to czuwający w redakcji cenzor natychmiast by to wychwycił,
      zaś idący z "poślizgiem" materiał trafiłby na antenę bez tej karygodnej wpadki.

      Dziś raczej trudno zakładać, że rządząca partia uczuliła sprawozdawców, by
      któryś nie chlapnął o "Ślązaku Klosem" albo o "urodzonym na Śląsku Podolskim"
      (choć nigdy nic nie wiadomo). To raczej wyprane do cna dziennikarskie mózgi nie
      przyjmują do wiadomości oczywistego dla nas faktu, że najzwyczajniej można być
      Ślązakiem-Niemcem i grać w niemieckiej reprezentacji. I bynajmniej nie jest to
      to samo, co czekoladowy piłkarz grający w polskiej drużynie po błyskawicznej
      naturalizacji dokonanej przez prezydenta Kwaśniewskiego. To jakaś wewnętrzna
      autocenzura blokuje komentatorów, jakaś kijonkistyczna siła ściska gardło, aby
      broń Boże nie wykrztusić słowa "Ślązak". Bo przecież jest powszechnie wiadomym,
      że "Ślązak" może się kojarzyć wyłącznie z "bojownikiem o wyzwolenie narodowe i
      społeczne, który przez sześć stuleci zmagał się z pruską butą i walczył o
      polskość, by ostatecznie pod sztandarem Korfantego przywrócić Śląsk Macierzy".

      Dlatego Mirosław Klose (nie żaden "Miroslav") i Łukasz Podolski (broń Boże
      nie "Lukas") to dla polskiego dziennikarza nie żadni tam "Ślązacy", ale po
      prostu "Polacy w reprezentacji Niemiec" lub najwyżej "urodzeni w Polsce
      piłkarze". Takie dwa Murzynki znalezione na pustyni i szybko wyposażone w
      niemieckie paszporty, aby mogli zagrać na mundialu pod czarno-czerwono-żółtym
      sztandarem. I tylko w dyplomatycznym geście nie piszemy przy ich nazwiskach:
      zdrajcy, sprzedawczyki, folksdojcze! Ale tak w domyśle - jak najbardziej.

      Dopiero patrząc na ten oczywisty absurd, widać, jak wiele jeszcze jest do
      zrobienia w uświadamianiu, na czym polega fascynująca istota śląskości.
      Śląskości, która może mieć różne oblicza. Dopiero z tej perspektywy widzę
      właściwą wymowę znakomitej wystawy "Górnoślązacy w polskiej i niemieckiej
      reprezentacji narodowej", przygotowanej przez Stadion Śląski i Dom Współpracy
      Polsko-Niemieckiej pod patronatem "Gazety". Polecam - do obejrzenia w biurze
      prasowym dyrekcji stadionu. To jest klucz do zrozumienia opisanego tu problemu.
      • neandertalski Kloss i kolega z Gliwic 10.07.06, 10:02
        a czy Klose i Podolski sami z siebie gdzieś kiedyś oficjalnie w mediach
        polskich lub niemieckich zakomunikowali, że są Ślązakami a nie Polakami albo
        Niemcami?
        Klose hymn niemiecki śpiewa, Podolski nie - tyle wiem z obserwacji naocznej,
        jednak póki co zdaje się tej Waszej śląskiej niepodleglości jakoś nigdzie
        specjalnie nie podparli swoim własnym głosem, przez co Wasze przypisywanie
        sobie ich na własność jest zwyczajnie śmieszne, jeżeli fakty mają więc
        przemawiac to prawda jest taka, ze urodzili się jako obywatele Polski i
        reprezentują obecnie Niemcy - tyle mówią zwykle gołe fakty, teraz pewnie
        stwierdzisz, ze im gorzej mają się fakty do Waszych teorii - tym gorzej dla
        faktów :-)
        • fyrlok Re: Kloss i kolega z Gliwic 11.07.06, 01:38
          Klose godo po slonsku,
          urodziol sie w slonskiej famili,
          je w Niemcach skuli pochodzenio bo Slonzok,
          a fater J.Klose odwiedzo slonskie ferajny i fety
          - to by bylo juz cojs.
          • neandertalski Re: Kloss i kolega z Gliwic 11.07.06, 07:58
            ja przecież wcale nie przeczę, tylko mimo wszystko są to tylko domniemania, ja
            w kazdym razie nigdy i nigdzie nie słyszałem aby stwierdził któryś z nich, że
            on nie jest ani Polak ani Niemiec, tylko Ślązak.
            Samookreślenie się tego jednak wymaga i bez tego ani rusz.
            • fyrlok Re: Kloss i kolega z Gliwic 11.07.06, 21:17
              Dlo mje Slonzok, to taki co mo richtig slonskie
              wurzle (korzynie) i to czuje i pjylyngnuje.

              Czy sie czuje Polokiym, polskim Slonzakiem,
              Niymcem, niymieckim Schlyjzierem, Pepikiem,
              czeskim Slezsakem, Zydem, Cyganem,
              "ino"-Slonzokiem stond,......

              to som dlo mje szysko SLONZOKI
              (i prawie szysko mom w familii),
              ale muszom byc zakorzenione,
              w tym slonskim gajscie czuc
              i go trocha szanowac, piylyngnowac,
              choby byli w Australii.

              I to, ta wspulno "frekfyncjo", ich integruje.

              Wierz mi: po piyrszym piwku róznice nic niy znaczom,
              po drugim szyskie lotkrywajom wszysko inne w swoim sztaumbaumie,
              a po czecim szyskie Slonzoki sie kochajom ! (Po nastympnym idom na noze....)

              Ale Niy-Slonzoka wyczuja na 100m pot wjater,
              choby sie nawet i urodziol na naszym terenie,
              choby nawet sie nauczol konsek po slonsku.

              Bo slonskosc, to taki swiat myslenio+uczuc,
              nic elitarnego, ale ekskluzywne jes....
              (ex-cludere = wykluczac).

              Na to cza czas, korzynie i chynci.
              No i milos do Slonska.

              Mysla, ze Klose sicher,
              Podolski raczyj njy (?)
              • neandertalski Re: Kloss i kolega z Gliwic 12.07.06, 10:55
                no nie wiem, nie jestem Ślązakiem ale popatrz, podzielileś ich na Ślazaka i nie-
                Ślązaka w zasadzie na jakiej podstawie? na żadnej, z mojego punktu widzenia
                Klose jest bardziej niemiecki, Podolski bardziej polski - nawet nazwiska to
                mówią...
                czy Ślązak musi jednak bardziej czuć sie Niemcem niż Polakiem?
    • zgorzelec.info Re: wystawa o slonskim fusbalu - polecom! 12.07.06, 09:26
      zgorzelec.blox.pl/html

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka