Gość: arabic!
IP: *.ketrzyn.sdi.tpnet.pl
12.05.03, 11:10
Może rzeczywiście śpieszyło mu się do szpitala, bo człowiek dowieźie chorego
lub umierającego szybciej niż dojedzie pogotowie. Wczoraj sam to odczułem
na "własnej rodzinie". Karetka do umierającej osoby jechała ponad 20 min. -
wieczorem, gdzie ruchu nie ma. To już wielka przesada. Teraz trzymam kciuki
za zdrowie ciotki.