Dodaj do ulubionych

Jak jes w Polsce naprawde.

IP: *.proxy.aol.com 12.09.03, 09:04
Obserwuj wątek
    • Gość: Adam Re: Jak jes w Polsce naprawde. IP: *.proxy.aol.com 12.09.03, 09:23
      Przepraszam, ale komputer za szybko wyslal moj poprzedni post.

      Wczoraj wrocili z wakacji w Polsce moji sasiedzi. Nie byli w Polsce od 20 lat.
      Kiedy spytalem sie ich jak jest w Polsce. Odpowiedzieli, ze w Polsce nie jest
      tak zle jak Polacy narzekaja. Mowili mi, ze naczytali sie o glodujacych
      dzieciach w Polsce, o rodzinach zyjacych ponizej poziomu ubostwa, o strajkach i
      protestach pielegniarek oraz bezrobotnych. Poza tym jak dzwonili do Polski to
      krewni zawsze narzekali, ze w Polsce zle, bieda i coraz gorzej. Mysleli, ze
      zastana w Polsce wyglodzonych, schorowanych (bo leki drogie), obdartych
      zyjacych w norach ludzi. A tymczasem byli mile zaskoczeni. Polacy maja ladne
      czyste calkiem dobrze urzadzone mieszkania, samochody (choc malutkie, ale
      niezlych marek), ludzie sa poubierani i calkiem nieglodni. Nie spotkali
      glodnych dzieci, mimo ze statystyka glosi iz co piate dziecko w Polsce gloduje.
      Zadnych odznak szkorbutu czy choroby glodowej. Jak w Bialymstoku w parku
      dzieciom i pilnujacym ich doroslym zaproponowali obiad w restauracji to zostali
      wysmiani. Ach ta polska mentalnosc.

      pozdrawiam
      Adam
      • Gość: Viki Re: Jak jes w Polsce naprawde. IP: *.elknet.pl / *.elknet.pl 12.09.03, 10:33
        Hej!W Polsec...moim zdaniem jest gorzej niż np. przed rokiem.Wszystko jest
        droższe niż było, opłaty i żywność...Mieszkałam w Warszawie i tam oglądałam
        biednych, żebrących i bezdomnych na każdym kroku...Często starzy ludzie
        grzebali po śmietnikach i wyciągali resztki żywnośći którą zaraz zjadali.Byli
        tak wygłodzeni, że nie krępowały ich np. spojrzenia zgorszonych , biegnących
        do pracy ludzi...Dzieci, któe podchodzą i proszą, żebyś kupił im np. zwykłą
        bułkę bo są głodne...W Warszawie w supermarketach (gdzie są liczne pormocje)
        oraz gdzie często leży jedzenie "na wierzchu" (orzeszki, jabłka, pieczywo...)
        ludzie dosłownie chodzą i żerują...Dodatkowo podchodzą i proszą o jakieś
        drobne bo nie mają za co zapłacić za jedną kajzerkę...przy kasie!!!Kradną jak
        tylko się uda, podmieniając np. ubranie stare i zakładając w przymierzalni
        nowe...Widziałam nawet porzucone majtki męskie, spodnie, rajstopy - takie
        urzywane pewnie wymienione na nowe...Dużo jest ludzi starszych mających tylko
        rentę tak jak moja mama...Kupuje to co jest na promocji...bo tańsze. Na opłaty
        za nasze dwupokojowe mieszkanie jej nie starcza z renty, jest inwalidką od
        urodzenia chorą (z zakazem pracy)i nie wystarcza jej na nic: ani na leki,ani
        na opłaty...Ja starciłam pracę w Warszawie, przeprowadziłam się do Ełku...Daję
        mamie jednak pieniądze...miałam trochę oszczędności ale jest i mi i jej
        naprawdę ciężko...Nie wyjechałam na żadne wakacje.Nie kupuję sobie ubrań tak
        jak kiedyś, oczywiście mam ich dużo bo się przez kilka lat nazbierało...Myślę
        ze swoeim przyjacielem o założeniu wasnej działlności ale najpierw któreś z
        nas musi zdać egzamin...to nasza jedyna szansa...Ktoś kto ma tutaj kontakty,
        szuka mi pracy ale wierz mi, sam powiedział, że jest bardzo trudno o pracę...a
        pyta już znajomych od dwóch miesięcy...Ja jestem tu już od czterech miesięcy.
        W przyszłym tygodniu idę na kurs pawa jazdy, zajmę się czymś....Mam bardzo
        dużo wolnego czasu, chodzę na spacery z psem nad jezioro, siedzę (mieszkamy na
        Barankach) i patrzę na panoramę Ełku i zastanawiam się czy dobrze zrobiłam
        przyjeżdżając tutaj...Jestem szczęśliwa, kochana i kocham!!!Pierwszy raz w
        życiu wiem, że to jest własnie to!!!ale siedzę i parząc na wodę, miasto w
        oddali ...czasami żałuję, że może lepiej byłoby mieszkać i pracować w
        Warszawie. Dostałam propozycję pracy w W-wie (miesiąc temu) dobrą państwowoą
        posadkę za dobre pieniążki ale...zrezygnowałam bo chcieliśmy być
        razem...Dlatego szukamy rozwiązań w naszym życiu, chcemy robić coś wspólnie i
        być niezależni finansowo!!!W W-wie chodzą nawet po blokach, dzwonią do drzwi i
        proszą o wsparcie...Kobiety z małymi dziećmi na rękach...Dzieci są brudne,
        chude i zabiedzone...I co???nie pomożesz??? nie dasz chociaż dwóch złotych???
        Tu w Ełku zaczyna być podobnie...Jak rano wychodzę z psem to widuję grzebaczy
        w kontenerach ze śmieciami...Ktoś na jednym napisał: "Nocne
        łowy"...wyrzucaliśmy ostatnio trochę ubrań, koszul, spodni, swetrów, nie
        zniszczonych ale nam nie potrzebnych i postawiliśmy to wszystko w reklamówkach
        obok śmietnika późnym wieczorem...Rano nie było po nich śladu...W Warszawie
        jest identycznie. Biednych nie brakuje. Nie mam samochodu więc korzystam z
        komunikacji miejskiej w mieście i nie raz jechałam z takimi co wyszli przed
        chwilą prosto z kanału...Tak bardzo śmierdzieli, że nigdy wcześniej czegoś
        takiego nie czułam. W Ełku i okolicach jest podobno ponad 5 tys. bezdomnych,
        którzy będą mieli tu noclegownię...Proszą o wszystko co tylko jest
        niepotrzebne, nawet o przeterminowaną kilka dni żywność bo wtedy zrobią tym
        ludziom posiłek...Na darmowy obiad bezdomni i bezrobotni potrafią nawet 100 km
        dojechać - pewnie okazją lub na gapę...Jak ktoś ma tutaj nieogrodzone pole
        ziemniaków to zaraz mu podkradają ...Taka jest polska rzeczywistość. Nie
        wymyślam tego. Widzę, słyszę i obserwuję...Mam kilku znajomyh którzy tak jak
        ja szukają pracy , inni niedawno ją starcili...Znam te ż takich co mają własne
        firmy i dobrze im się żyje...ale często kosztem innych - wyzysk człowieka
        przez człowieka na maksa - ale oni zawsze mieli pieniądze do zainwestowania -
        albo od rodziców albo dostali w spadku...Jest ciężko. Czasami jak tak o tym
        wszystkim myślę to nic mi się już nie chce...Miałam myśli samobójcze bo pewnie
        jestem słaba psychicznie...Miałam piękne marzenia a marnuję swoje życie na
        niczym upływa mi czas.Martwię się...Czasami mam koszmarne sny i nie mogę
        spać...Pocieszam się tylko tym, że mam ukochanego przyjaciela i jakieś wspólne
        plany na dalsze życie...Obserwuję też bezdomne psy, biegają tu po naszym
        osiedlu ...Dokarmiam je jak tylko mogę...Czasami czuję się podobnie do nich:
        nikomu na świecie niepotrzebna!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
        • Gość: Lapusz Re: Jak jes w Polsce naprawde. IP: *.waw.cdp.pl / *.waw.cdp.pl 12.09.03, 11:15
          Adam, położyłeś mnie na łopatki swym postem. Żartujesz sobie, czy na poważnie
          piszesz takie przypowieści? Zaskoczony jesteś, że znajomi nie zauważyli u ludzi
          oznak szkorbutu ani choroby głodowej, a jak chcieli dokarmiać ludzi w parku to
          zostali wyśmiani? Adam, przecież teraz się skończyło dopiero lato, jest co
          jeść - trawy, owoce, śliwki, jabłka, orzechy. Co sprawniejsi ryby prądem łowią
          i jedzą, jak węgorzy nałapią to i na wino zamienią. Głodują tylko tacy, co już
          chodzić nie mogą, ale oni siedzą w norach i ich nie widać. Powiedz znajomym,
          żeby w lutym przyjechali, wtedy zobaczą jak ludzie wygłodzeni chodzą. Czasem
          słabsi są nawet pożerani przez silniejszych.
        • Gość: Magoi Re: Jak jes w P~1 - Do Viki! (czyli nie do Adama) IP: 194.9.113.* 13.10.03, 16:45
          Smutne to co piszesz. Czytalek ostatnio kilka artykolow na temat glodu w
          polsce i mi sie wierzyc nie chce. W sumie Polske ignorowalem od dlugiego czasu.
          Robie to czesciowo swiadomie.
          Nie mieszkam w Polsce od lat, i nie mam zamiaru tam mieszkac. Moja pozostala
          rodzina w Polsce sama sie o to postarala, wiec nigdy juz tam nie wroce.
          Zastanawiam sie porozmawiac z paroma dziennikazami aby downiedziec sie jak
          ciezko na prawde jest. Wiem ze w niektorych regionach jest naprawde ciezko.
          Ale nigdzie nie ma latwo. Nigdzie za darmo pieniedzy nie daja. To co sie rozni
          to mozliwosci i poziom wynagrodzenia za wlasna prace, chyba ze sie nie chce
          pracowac. Wowczas sa naturalnie inne mozliwosci. Wystarczy ze sie z tym zyc
          da...

          Viki: Ja rozumiem twoja sytuacje. Pare lat temu byla moja rzeczywistoscia, choc
          moze nie trwala moja sytuacja tak dlugo jak twoja. U nas jest wiecej
          mozliwosci. Jakos dalismy sobie rade.
          Mysle ze ty tez dasz sobie rade.
          W kazdym razie, z kazdej depresji i opresji mozna sie wygrzebac. Wystarczy
          chciec.
          Wiec znajdz w sobie ochote do tego. Dla ciebie, dla tego twego ukochanego.
          Wiem jak realia wygladaja i byc moze popelnilas blad. Ale to nie zmienia faktu
          ze podjelas decyzje. Jestes inteligentna, mloda kobieta z duza iloscia czasu.
          Pomysl w jaki sposob ten czas mozesz wykorzystac kreatywnie...
          Umiesz pisac, potrafisz poslugiwac sie komputerem, znasz sie na ekonomii.
          Sproboj promowac siebie jako doradca ekonomiczny na bazie konsultacji. Zaoferuj
          przeglad interesow firm, i gdybys mogla im pomoc, beda mieli konsultacje z
          darmo? Tak czy owak masz czas, no nie?
          Pomysl czy cos takiego da sie zrobic...
          Na razie
          (Magik)
          • viki1976 Re: Jak jes w P~1 - Do Viki! 14.10.03, 12:19
            Hej!!!Jakoś trochę czasu minęło i...nic się nie dzieje...Za jakiś czas mam
            mieć pracę - ktoś mi ją załatwia- ale nie jest to wierzcie mi proste...Może za
            jakiś miesięc???
            Myślimy też o własnej firmie, tylko oprócz pomysłu trzeba zdobyć
            uprawnienia...Egzamin w misisterstwie finansów nie jest prosty a jednak to
            jedyna dla nas szansa na lepsze życie. Pozdziwiam ludzi, którzy wyjechali za
            granicę i tam pracują, żyją i mają rodziny. To wielka odwaga, spryt i
            determinacja.Jednak żeby otrzymać wizę do usa trzeba pracować - ja jestem
            bezrobotna więc wiadomo po co chcę wyjechać...Takie błędne koło.
            A Polska rzeczywistość???Szara, smutna...ale też piękna bo tylko nasza.
      • Gość: Spec Re: Jak jes w Polsce naprawde. IP: 38.112.0.* 12.09.03, 15:39
        Gość portalu: Adam napisał(a):

        [...]

        tak samo bylo ze mna - jak tylko wyjechalem ludzie mowili
        ze jest gorzej i gorzej. przyjechalem to zauwazylem ze
        pod moim blokiem jest tylko troche czysciej, znikneli
        menele ktorzy w stalym miejscu pili tanie wino. w Bstoku
        odnowiono rowniez centrum, postawiono nowe, szklane
        budynki (Wersalu, kuriera porannego i GW), odnowiono
        fontanne (ktora szybko ponownie zapelnila sie grafiti).

        rowniez mysle ze to mentalnosc.
        amerykanin na pytanie how are you zawsze odpowie ze good
        albo fine niezaleznie w jakich dlugach jest.
        polak zawsze odpowie ze moglo by byc lepiej, albo ze
        gorzej byc nie moze, niezaleznie jak jest - taka polska
        pesymistyczna natura. w sumie jak spojrzec na 1000 letnia
        historie kraju to chyba nigdy nie bylo inaczej (juz nikt
        nie mowi ze przed wojna bylo lepiej).

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka