Gość: lolek
IP: *.tvastra.com.pl
21.10.02, 10:45
Na wczorajszej konwencji wyborczej "Porozumienia Lokalnego" (sojusz
centroprawicy) kandydat Gladysz opowiedzial historie o spacerze zbratanych
ziomkow: burmistrza baWelniaka i redaktora leszczynskiego.
A bylo tak:
Po uroczystosci "otwarcia" nowowyremontowanego "ratusza" wspomnianini
jegomosciowie w towarzystwie drobnego przedsiebiorcy zlaczeni zazylym
usciskiem maszerowali przez miasto w stanie BARDZO wskazujacym (nawaleni jak
autobusy). Cale miasto widzialo! I zdjecia byly!
Ledwo sie upchneli do przyslanego samochodu!
No. Kandydat wspomnial, a obecny na sali redaktor nie byl dluzny!
Podszedl do stojacego w hollu kandydata i...
troche zdenerwowany... chcial polemizowac fizycznie. Szarpal i grozil!
BIC CHCIAL!
czyzby nerwy puscily panu redaktorowi???
Jak kuba Bogu, tak Bog Kubie!