Gość: danny
IP: 81.15.234.*
10.03.03, 13:34
Jest troche niepojętych rzeczy na tym dialektycznym padole.. Jedną z nich
jest na przykład egzystencja na niwie politycznej i lokalnej Ulickiego,
czerwonego tzw. barda, nieładnego aparatczyka,który siedział w jednym
prezydium klubu zapaśniczego z Andrzejem Radomskim, znanym nie od dziś
gangsterem i -podobno- nic na ten temat nie wiedział..Co musi się stać żeby
ten wywłokowaty komuszek powiedział kiedyś prawdę? Pojawić Pinochet? Patrząc
na obecną sytuację, regionalnie, stołecznie, ogólnopolsko, widać że gruba
kreska była błedęm, a degeneracja kadr jest w apogeum...