Gość: bear
IP: *.PIZZA.OREGANO.pl
17.07.03, 11:20
Moze troche niefortunnie zatytuowałem... ale co tam. Późno, lecz może w ogóle
dobrze że tak się stało, zorientowałem się że jestem po prostu sam. Wszyscy
znasjomi gdzieś się rozjechali albo sa na etapie zabaw w tatusia i
mamusie i kompletnie nie maja czasu na nic. I tak już wspólny wypad na
piwo do pubu czy nad wielka wode pozostał wspomnieniem. Zaczynam przez
to rozumiec swoja ucieczke do pracy. NIc nie jest dla mnie ważniejsze, ale
najdziewnijesze że w zasadzie bardzo nie lubie wykonywanych w niej czynnośc.
Ale nie o tym miało być. Być może nie jestem sam, który w takiej sytuacji się
znalazł. Może udało by się zmontować grupę nazwijmy średniolatków takich po
25 r.ż. Co Wy na to???