justinehh 22.09.09, 22:49 lula.pl/lula/1,95647,7052977,Niewolnice_wlosow__czyli_pietno__nie_tylko__czarnych.html no i co wy na to ? Odpowiedz Link Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
madzioreck Re: proste vs kręcone, lepsze vs gorsze 22.09.09, 23:07 Jako posiadaczka może nie afro, ale włosów kręconych jednakże tylko na górnej części głowy (pod spodem proste i gładkie jak z reklamy pantene, kurczę) mówię tak: o wiele łatwiej jest zakręcić włosy proste niż wyprostować kręcone (bez prostownicy oczywiście, jeśli postawimy prostownica vs lokówka, wychodzi to samo mniej więcej). Włosy proste można zakręcić na papiloty, bez lokówki, a ja swoich loków nie wyprostuję bez żelazka, bo w domu, sama, nie radzę sobie z tym. Zanim wyciągnę na szczotce jedno pasmo na gładko, inne zdążą się skręcić, i kapota. Odpowiedz Link
madzioreck Re: proste vs kręcone, lepsze vs gorsze 22.09.09, 23:53 Żeby nie było, lubię swoje włosy i w sumie dynda mi, czy byłyby proste, czy kręcone, żeby tylko były _wszystkie_ _jednakowe_. A tak - żeby wyglądać jak człowiek, to coś muszę zawsze zrobić - albo wyprostować te kręcone, albo podkręcić te proste. W praktyce zaplatam warkocz i jakoś się to wyrównuje :) Albo koński ogon i po kłopocie :) Odpowiedz Link
czerwona_pomadka Ehhh... 22.09.09, 23:14 kiedyś miałam gęste, puszyste włosy, delikatnie kręcone, ale po wielu farbowaniach mam proste jak druty ;( i bardzo żałuję że zaczęłam je farbować, zrobiły się mniej gęste i takie proste...kiedyś miałam kompleks "buszu" na głowie (jako nastolatka) a teraz chciałabym, żeby ten busz wrócił! Btw, ktoś ma jakieś dobre rady na gęstsze włosy? (żadne dziwne zabiegi typu zagęszczanie,doczepianie nie wchodzą w grę bo niszczą) a jeśli chodzi o ten artykuł, to mam wrażenie, że pisała go pani o prostych, cieniutkich włoskach bo całość wydaje się taka anty-loki i pro-proste :/ jakby kobiety z naturalnie kręconymi miały ogromnego pecha, czy coś. Odpowiedz Link
turzyca Re: Ehhh... 23.09.09, 11:17 > a jeśli chodzi o ten artykuł, to mam wrażenie, że pisała go pani o prostych, > cieniutkich włoskach bo całość wydaje się taka anty-loki i pro-proste :/ jakby > kobiety z naturalnie kręconymi miały ogromnego pecha, czy coś. Nie. Ten artykul pisala Europejka o wlosach ze skretem, ktora spedza godziny na prostowaniu ich i ujarzmianiu puszenia i pociesza sie, ze Murzynki maja gorzej. Dlaczego tak mysle? Bo widze typowe narzekanie osoby, ktora ma krecone wlosy. Ona po prostu koszmarnie marudzi: "Nie mogą też myć włosów codziennie, bo to jeszcze bardziej je przesusza." Jakby marudzila, gdyby musiala utrzymywac wlosy w idealnej kondycji, myjac je codziennie? Dlaczego myjac codziennie? Bo przy prostych cienkich wlosach odrobina sebum powoduje, ze wlosy leza na glowie, te odrobine tluszczu widac swietnie i cala fryzura robi wrazenie niechlujnej. A jednoczesnie proste wlosy wygladaja dobrze tylko gdy sa naprawde zadbane i tu zonk, ktorego nie znaja loki - kazdy ulamany wlos widac. A rozdwojone koncowki to w ogole kleska, nie dosc ze wyglada strasznie, to fryzura przestaje sie ukladac. I a propos ukladania fryzury, uklada sie tylko dobrze obcieta - kobieta o prostych wlosach nie tylko musi miec dobrego fryzjera, ale tez w zasadzie powinna byc u niego co trzy tygodnie, zeby utrzymac wlosy we wlasciwym ksztalcie. Jedwab na polce jest w zasadzie koniecznoscia. Nasza autorka marudzi dalej: "Poza tym, rytuał ujarzmiania ich (modelowania, prostowania) pochłania naprawdę mnóstwo czasu, więc i tak nie trudno byłoby sobie pozwolić na jego codzienne wykonywanie." Odbijanie wlosow od nasady, nadawanie im ksztaltu i cala pielegnacja wygladzajaca na prostych wlosach, to tez spora porcja pracy, ale mycia sie nie uniknie. Dalej nasza pogodna autorka pisze: "Wiedzą od wczesnych lat przedszkolnych, że tylko takie są NORMALNE i akceptowalne, w czym utwierdziły je złośliwe przytyki rówieśników na temat "puchu", "siana", "szopy" czy "pudelka", jaki rzekomo posiadają na głowie." A prostowlose slysza o topielicach i o trzech klaczkach na krzyz. Glupim ludziom nalezy sie riposta wujka Staszka, a nie przejmowanie sie ich slowami. O tym ze autorka jest kreconowlosa swiadczy tez to zdanie: "Osoby niewtajemniczone nie zdają sobie sprawy z tego, że dziewczyny o naturalnie kręconych (i prostowanych mechanicznie włosach) unikają wilgoci jak ognia" - osoby niewtajemniczone nie wiedza, ze dziewczyny o wlosach idealnie prostych tez unikaja wilgoci, bo im cale ukladanie szlag trafia i wlosy wisza w prostych strakach, przyklepanych do glowy u nasady. Co sprawia niezla trudnosc podczas wszelkiego typu potancowek. O czym pani nie wspomniala to grzywki. Grzywki sa tak samo problematyczne jak u osob z kreconymi wlosami - owszem nie pusza sie, ale za to znakomicie przylepiaja do czola. To co mnie przerazilo w tym filmiku to nie byl fakt, ze Murzynki wkladaja tyle pracy w ujarzmienie swoich wlosow, ale zwrot "white girl flow" - jestem lepsza, bo mam cos typowego dla rasy bialej. To jest w sumie rasizm w najgorszej postaci. I do tego uprawiany przez osobe czarnoskora. brrr. Z drugiej strony mamy Azjatki z pieknymi prostymi wlosami, ktore uwazaja sie za farciary, jesli wlosy lapia trwala i mozna im dac choc powiew lokow i rozwazaja walke z dekolarytozorami, bo inaczej zadna farba nie lapie. A maja to o czym marza i Murzynki - proste wlosy i prostowlose Europejki - mocne, grube, odporne wlosy, o naturalnej wyrazistej barwie i to jeszcze dlugo sie utrzymujacej (50-letnia Japonka o czarnych wlosach nie jest rzadkoscia). Naszym glownym problemem nie sa nasze wlosy, tylko przekonanie, ze gdzie indziej trawa jest bardziej zielona. Ale to nasze zludzenie, to nasz miraz do ktorego gonimy. Nikt oprocz nas nie wie, jak wygladaja nasze wlosy w stanie idealnym i czym on sie rozni od stanu nieidealnego. Nie zlicze ile razy skomplementowalam kogos, a ta osoba przejrzawszy sie w lustrze chwile pozniej, jeczala, ze musi sie doprowadzic do porzadku, bo wyglada strasznie. Odwrotne sytuacje tez sie zdarzaly. Mam idealnie proste, cienkie wlosy. Moge wzorem mojej mamy i babci (oraz Joanny Chmielewskiej, jej opisy sa cudne) poswiecac kupe forsy na trwale oraz kosmetyki do stylizacji, a potem godziny na ukladanie ich, zeby nie lezaly na czaszce (bo trwala nie zalatwia sprawy, ona tylko umozliwia jakiekolwiek dzialanie). Moge wariowac przy czesaniu. Tylko po co? Skoro nikt oprocz mnie nie wie, jak wyglada fryzura idealna, i komplementy slysze takze, gdy przypadkiem wygladam jakby piorun w miotle strzelil, skoro wady moich wlosow wzbudzaja zachwyt, to po co mam dazyc do nieosiagalnego idealu? Wybralam najwygodniejsza fryzure, skupilam sie na nawilzaniu i utrzymywaniu w dobrej kondycji i dzieki temu porankami sie wysypiam, zamiast poswiecac godzine na odbijanie wlosow od czaszki i nadawaniu im lekkosci. Gdyby wszystkie kobiety skupily sie tylko na takiej pielegnacji, zeby moc spokojnie funkcjonowac, i olaly wyglad "idealny", to rynek kosmetyczny by sie zalamal, ale zdobylybysmy wladze nad swiatem. ;) Odpowiedz Link
pierwszalitera Re: Ehhh... 23.09.09, 13:17 turzyca napisała: > Naszym glownym problemem nie sa nasze wlosy, tylko przekonanie, ze gdzie indzie > j trawa jest bardziej zielona. Ale to nasze zludzenie, to nasz miraz do ktorego > gonimy. Nikt oprocz nas nie wie, jak wygladaja nasze wlosy w stanie idealnym i > czym on sie rozni od stanu nieidealnego. > Gdyby wszystkie kobiety skupily sie tylko na takiej pielegnacji, zeby moc spoko > jnie funkcjonowac, i olaly wyglad "idealny", to rynek kosmetyczny by sie zalama > l, ale zdobylybysmy wladze nad swiatem. ;) Ha, ha, ha, turzyca, genialne! :-D A co do osobistych problemów z fryzurą, to mam wyjątkowe szczęście, że posiadam włosy pomiędzy, to znaczy, ani proste jak druty, ani kręcone. W zależności więc od stylizacji, wilgotności powietrze, a nawet długości, czyli ciężaru włosów, mogą być one albo gładkie, albo nawet dosyć lokujące. Z tego powodu nigdy nie mogłam zdecydować się, komu bardziej zazdrościć i zaczęłam lubić moje włosy takie jakie są. ;-) Odpowiedz Link
quleczka Re: Ehhh... 23.09.09, 19:08 >Dlaczego myjac codziennie? Bo przy pros > tych cienkich wlosach odrobina sebum powoduje, ze wlosy leza na glowie, te odro > bine tluszczu widac swietnie i cala fryzura robi wrazenie niechlujnej. niestety przy falujacych i kreconych wlosach (nie mowie o wersji afro) tez niestety doskonale widac tluszcz na glowie nawet gdy reszta sucha >tu zonk, ktorego nie znaja loki - kazdy ulamany wlos widac. no w lokach tez widac "tylko inaczej" bo ma sie aureolke krotszych wlosow dookola glowy bo zwyczajni "idealne" loki miec tak samo trudno jak "idealne" proste wlosy >kobieta o prostyc > h wlosach nie tylko musi miec dobrego fryzjera, ale tez w zasadzie powinna byc > u niego co trzy tygodnie, zeby utrzymac wlosy we wlasciwym ksztalcie. Jedwab na > polce jest w zasadzie koniecznoscia. to chyba wszystko zalezy od fryzury i tego co jest dla nas tak zwanym dobrym wygladem wiele kobiet ma przeciez normalne, rowno przyciete, proste wlosy i nie chodzi z nimi co 3 tygodnie do fryzjera bez prostowania i jedwabiu tez sie obchodza, tylko musza sie pogodzic, ze fryzura nie bedzie idealnie gladka bez zadnego odstajacego wlosa i lsniaca... kiedys to bylo norma, a dzis reklamy probuja przekonac, ze wlosy musza byc idealnie gladkie i nie wiadomo jak lsnic :) > Gdyby wszystkie kobiety skupily sie tylko na takiej pielegnacji, zeby moc spoko > jnie funkcjonowac, i olaly wyglad "idealny", to rynek kosmetyczny by sie zalama > l, ale zdobylybysmy wladze nad swiatem. ;) wlassssnie :) Odpowiedz Link
daslicht Re: Ehhh... 23.09.09, 21:02 Yyyyyy, nigdy nie prostowałam włosów, nie mam pojęcia jak wygląda jedwab a włosy mam proste i bardzo błyszczące - takie "plastiki". U fryzjera bywam faktycznie raz na miesiąc żeby mi grzywka w oczy nie właziła. A jak mi się nie chce, to zaczeszę ją do tyłu i nic się nie dzieje. A pogodzić sie trzeba że proste włosy strakują, grzywka lubi się podnosić do góry, zaraz widac przetłuszczenie... każdy typ ma swoje plusy i minusy. W sumie nic z moimi włosami takiego nie robię - myję, czeszę, co jakiś czas podcinam... i żyję :P Odpowiedz Link
turzyca Re: Ehhh... 23.09.09, 21:36 Daslicht, Ty masz rzadki talent do omijania w moich wypowiedziach fragmentow warunkujacych i odnoszenia sie do reszty ze swojego punktu widzenia, ktory zdecydowanie nie uwzglednia tych warunkow. Pisalam o cienkich prostych wlosach. Cienkich. Odpowiedz Link
daslicht Re: Ehhh... 23.09.09, 21:54 Chodziło mi żeby pokazac że proste włosy prostym włosom nierówne. A jakiś antystrąkowywacz chyba na każde by się przydał ^^ Odpowiedz Link
pierwszalitera Re: Ehhh... 23.09.09, 22:12 daslicht napisała: A jakiś antys > trąkowywacz chyba na każde by się przydał ^^ Anytstrączkowywacz? Ja najgorsze strączki mam po wizycie u fryjzera, który upiera się u mnie przy prostownicy. Czasem nie chce mi się protestować i pozwalam mu się wyżywać. Sama nigdy nie używam tego ustrojstwa. Czuję się wtedy jak w przyklapniętym hełmie i chyba tak też wyglądam. A najgorsze, że moje włosy reagują niekiedy na prostowanie efektem plastykowej wstążki do prezentów przeciągniętej przez ostrze nożyczek, to znaczy po zmyciu wyprostowania, robią się mi się jeszcze przez kilka dni takie zakręcone loczki na wierzchu włosów i muszę je dodatkowo klajstrować kremem wygładzającym, by nie wyglądać jak po włożeniu palca do gniazdka. Nie wiem, czy ja tylko tak mam, ale być może dlatego wiele kobiet nie może, jak twierdzi mój fryzjer, żyć bez prostownicy. Bo muszą ciągle wygładzać to sztucznie stworzone paskudztwo. Odpowiedz Link
turzyca Re: Ehhh... 23.09.09, 21:32 Toz przeciez cala moja wypowiedz byla w stylu - tak samo jak nikt nie zauwazy aureolki (a jesli zauwazy, to uzna ja za urocza) czy puszacych sie wlosow, bo malo kto wie, jak wygladaja idealne loki, tak samo nikt nie zauwaza, ze proste wlosy nie ukladaja sie idealnie, bo nikt nie wie, jak wygladaja idealne proste wlosy. Niewazne, o jakich wlosach mowimy, osiagniecie wymarzonego idealu, to mnostwo ciezkiej, nikomu niepotrzebnej pracy. I dlatego uwazam ten artykul za beznadziejny, bo ta idiotyczna praca jest opisywana jako absolutnie niezbedna do zycia. Odpowiedz Link
tfu.tfu Re: Ehhh... 23.09.09, 20:06 "Bo przy prostych cienkich wlosach odrobina sebum powoduje, ze wlosy leza na glowie, te odrobine tluszczu widac swietnie i cala fryzura robi wrazenie niechlujnej." znaczy tak jakby krowa oblizała :P wiem, pół życia tak miałam, potem obcięłam na 3mm i teraz już mi lepiej (mam odrośnięte już ;)) Odpowiedz Link
madzioreck Re: Ehhh... 23.09.09, 21:46 A ja nie jestem przekonana, czy ta babka ma kręcone włosy. Pisze o unikaniu wilgoci jak ognia, o chowaniu się pod parasolem. Gdyby miała kręcone włosy wiedziałaby, że na wilgoć parasol nie pomaga... Nie musi padać na głowę, żeby powstał "powilgociowy" efekt :) Wystarczy, ze powietrze jest wilgotne od deszczu, który pada lub padał niedawno. Odpowiedz Link
kasica_k Re: Ehhh... 25.09.09, 00:24 turzyca napisała: > > Dlaczego tak mysle? Bo widze typowe narzekanie osoby, ktora ma krecone wlosy. O > na po prostu koszmarnie marudzi: [...] Oj, podpisuję się czterema łapami! Zresztą wydaje mi się, że całe to bieganie z prostownicami to wynalazek ostatnich kilku, maks kilkunastu lat. "Za moich czasów" dziewczynki z prostymi włosami wyczyniały cuda, żeby je zakręcić, napuszyć, zrobić cokolwiek, żeby nie wyglądać jak ta nieszczęsna przez krowę oblizana ;) Zakręcenie sobie przynajmniej grzywki to był praktycznie towarzyski obowiązek. Kiedy w wieku lat 15 zrobiłam sobie trwałą, byłam najszczęśliwsza na świecie i wcale a wcale nie przeszkadzało mi, że w wilgotną pogodę robił mi się na głowie istny baran. Dziewczyny z naturalnie kręconymi włosami były obiektem powszechnej zazdrości i nie przypominam sobie, by ktokolwiek wyśmiewał czyjekolwiek loki, za to samej zdarzało mi się słyszeć "komplementy" o liżących krowach tudzież o "prrrostych jak drrrruty". Dlatego teraz te wszystkie opowieści o biednych kręconowłosych traktuję z dużym niedowierzaniem (mam na myśli oczywiście rasę białą, włosy afrykańskie to zupełnie inna para kaloszy). A obecną modę fryzurową lubię za to, że jest naprawdę ogromna dowolność i w gruncie rzeczy można wyglądać, jak się chce (pomysły, że mają być długie, proste i lśniące, biorą się chyba z reklam szamponów). Można też mieć w nosie modę, co chyba z wiekiem przychodzi :) A wszystkim prosto-cienko-włosym polecam dobrego fryzjera i dobre cięcie. Dobrego fryzjera poznaje się po tym, że nie ucieka z wrzaskiem na sugestię, że ma NIE używać żeli, pianek, lakierów itepe tudzież nie smażyć nam włosów na szczotce przez godzinę, tylko obciąć tak, żeby fryzura wyglądała OK po wytarciu ręcznikiem. Na moich włosach efekty wszelkich zabiegów stylizacyjnych utrzymują się ok. godziny, toteż z dużą łatwością przychodzi mi stawianie takich wymagań :) Odpowiedz Link
thorrey Re: Ehhh... 25.09.09, 00:33 kasica_k napisała: "dobrego fryzjera poznaje się po tym, że nie ucieka z wrzaskiem na sugestię, że ma NIE używać żeli, pianek, lakierów itepe tudzież nie smażyć nam włosów na szczotce przez godzinę, tylko obciąć tak, żeby fryzura wyglądała OK po wytarciu ręcznikiem." Jeśli ktoś znalzał takowego, to ma szczęście. Bo ja po latach poszukiwań dałam sobie na luz. Ostatnio w ramach eksperymentu poszłam _podciąć_ sobie 5 cm włosów, i pani rzeczywiście "smażyła" moje "pięć włosków w siedmiu rzędach" dobre pół godziny (obcinanie trwało dwie) A poza tym podpisuję się pod WSZYSTKIM co napisała kasica odnośnie kręconych włosów. Odpowiedz Link
pierwszalitera Re: Ehhh... 25.09.09, 00:48 thorrey napisała: > Jeśli ktoś znalzał takowego, to ma szczęście. Bo ja po latach > poszukiwań dałam sobie na luz. Ostatnio w ramach eksperymentu > poszłam _podciąć_ sobie 5 cm włosów, i pani rzeczywiście "smażyła" > moje "pięć włosków w siedmiu rzędach" dobre pół godziny (obcinanie > trwało dwie) Dlatego wdzięczna jestem Niemcom, że mają wynalazek fryzjerów "mycie, cięcie, suszeniu samemu". Nie dosyć, że takie salony są tańsze (bo fryzjer poświęca ci mniej czasu), to nie musisz się jeszcze martwić,że przez gorącą suszarkę przy samej skórze zetnie ci się białko w mózgu, a po powrocie do domu nawet nie trzeba z głową pod kran, by sprawdzić nową fryzurę podczas normalnej stylizacji. Odpowiedz Link
thorrey Re: Ehhh... 25.09.09, 00:58 No niestety, my tu na polskiej prowincji to 5 lat za Murzynami... Zaraz..,ee... ta metafora to chyba nie bardzo pasuje to tego wątku ;) No ale jest już strasznie późno i ja mam doła i nie mogę spać... Odpowiedz Link
kuraiko Re: Ehhh... 25.09.09, 02:37 moje ostatnie doświadczenie u fryzjerki ;) jako, że mam włosy "podatne" i każdy fryzjer to powie (chyba??) i widać na dłoni, że się skręcają, a "podatne" to oznacza, że przy odpowiedniej "pomocy" mogę mieć ładne loczki, które wytrzymają trochę czasu, to mówię fryzjerce, że chcę, aby mi tak zrobiła z włosami, żeby się utrzymały skręcone do wieczora. fryzjerka zmieszana się pyta "znaczy się, ułożyć?" na to ja "tak". (no sorry, jestem laikiem, to fryzjerka jest specem i ma wiedzieć co robić aby utrzymały się loki) skończyło się na tym, że "ułożyła" mi je na szczotce (czyt. wyprostowała) :((((( ja nie kapuję, czemu fryzjerki na moją prośbę o ułożenie i utrwalenie loków prostują mi włosy na szczotce :( oczywiście ja niemota jestem i już w trakcie nie protestuję :/ jest jedna fryzjerka, która kumała o co chodzi - po wizycie u niej zawsze wychodziłam z gęstymi loczkami z tyłu głowy, ale po pierwsze trochę więcej się u niej płaci, po drugie ona zawsze mi mówi że długie włosy nie dla mnie, a ja zapuszczam, więc chodzę do niej tylko przy radykalnym podcięciu włosów... w każdym razie zaobserwowałam taki trend: fryzjerka patrzy na klientkę jak ciele w malowane wrota i oczekuje, że to klientka będzie wiedziała dokładnie co i jak chce mieć zrobione z włosami, nie biorąc pod uwagę tego, że klientka może być kompletnym laikiem i nie wiedzieć na co można sobie z jej włosami pozwolić. ale żeby nie zakapować, co oznacza utrwalenie skrętu włosa, to już dla mnie przesada :/ Odpowiedz Link
kasica_k Re: Ehhh... 25.09.09, 13:58 thorrey napisała: > > Jeśli ktoś znalzał takowego, to ma szczęście. Bo ja po latach > poszukiwań dałam sobie na luz. Ostatnio w ramach eksperymentu > poszłam _podciąć_ sobie 5 cm włosów, i pani rzeczywiście "smażyła" > moje "pięć włosków w siedmiu rzędach" dobre pół godziny (obcinanie > trwało dwie) W jakim mieście mieszkasz? W Warszawie służę dobrym adresem (na priv). Dobrą strategią w poszukiwaniach jest znalezienie w swoim otoczeniu dobrze ostrzyżonej osoby o podobnych włosach do naszych i wydębienie od niej, gdzie się strzyże :) Choć ja akurat trafiłam zupełnym przypadkiem. Dobre strzyżenie bywa też drogie, ale nie jest to regułą - w małych, niedrogich zakładach zdarzają się artystki, a znani "styliści" potrafią być kompletnie do niczego. Generalnie - kiepskiego fryzjera można poznać właśnie po tonach lakieru i godzinnym bieganiu ze szczotką, co służy zatuszowaniu kiepskiego strzyżenia. A wracając do włosów - trzeba sobie też powiedzieć jasno, że mając proste, cienkie i niepodatne na układanie włosy nawet najlepszym cięciem nie spowodujemy, że zaczną się kręcić albo odbiją od skóry i będą stały na baczność. Ale możemy spowodować, że nie będą wyglądały jak przypadkowo obcięte przylizane kosmyki, tylko jak fryzura. Do tego właśnie służy dobre cieniowanie, dobór fryzury do kształtu twarzy i ewentualny kolor (zwłaszcza pasemka albo refleksy zwiększają optycznie objętość fryzury). A przede wszystkim warto przestać traktować swoje włosy jak nieszczęście, tylko po prostu opracować strategię postępowania z nimi tak, żeby mogły nas zdobić bez robienia im nie wiadomo czego. Godziny spędzone na podkręcaniu, układaniu czy też prostowaniu to IMHO czysta strata czasu, nie mówiąc już o tym, że takie na siłę "zrobione" włosy wcale tak dobrze nie wyglądają. Najwięcej klasy moim zdaniem widać w zadbanej, co najwyżej lekko poprawionej naturze. Odpowiedz Link
thorrey Re: Ehhh... 25.09.09, 16:57 kasica_k napisała: > W jakim mieście mieszkasz? W Warszawie służę dobrym adresem (na priv). Dziękuję Ci bardzo Kasico, ale ja z głębokiej prowincji :(. Strategia na obserwację znajomych też się nie sprawdza, bo ja osobę z włosami podobnymi do moich i dobrze ostrzyżonymi widziałam w Polsce RAZ - to była jakaś pani z Warszawy ekspertka ds ceł na szkoleniu. A że jest dobrze obcięta to wiedziałam, bo samą mnie podobnie ostrzygli - w Londynie, w szkółce fryzjersiej TOni &Guy, za darmo (potrzebowali modeli). To był jeden jedyny raz kiedy miałam na głowie sensowną półdługą fryzurę. Potem parę razy próbowałam wytłumaczyć paniom fryzjerkom w Polsce o co chodzi i nic z tego nie wychodziło. No to dałam sobie spokój i jest mi dobrze. Odpowiedz Link
jul-kaa Re: Ehhh... 25.09.09, 08:15 kasica_k napisała: obre > go fryzjera poznaje się po tym, że nie ucieka z wrzaskiem na sugestię, że ma NI > E używać żeli, pianek, lakierów itepe tudzież nie smażyć nam włosów na szczotce > przez godzinę, tylko obciąć tak, żeby fryzura wyglądała OK po wytarciu ręcznik > iem. aaa, nie wiedzialam, ze tak moze byc, serio! Odpowiedz Link
daslicht Re: Ehhh... 25.09.09, 10:35 O, to ja mam dobrego fryzjera :) Jedynym moim "problemem" jest to, że "nie, naprawdę prosze mi nie myć włosów wrzątkiem, wolę zimną wodę... proszę wykręcać a nie trzeć" --> kurna, ja rozumiem że włosy myją głównie uczennice, ale takich prostych rzeczy nie wiedzieć? O_o Moda na prostowanie jest od jakiegoś czasu, kiedyś faktycznie były modne loczki (wspominałam już o afro Kayah czy Kukulskiej). Ktoś wspominał o książkach Lucy Montgomery i tam też dziewczyny zakładały sobie papiloty. Pamiętam też inną książkę "z epoki" gdzie dziewczynom co niedzielę zakręcano włosy. Jedna z nich miała włosy proste i sztywne przez co papiloty niewiele dawały, tylko się nie wyspała (ha, skąd ja to znam ^^ ). Potem pisała w opowiadaniach "włosy pięknej księżniczki były proste jak druty i NIGDY nie zakręcano ich na papiloty". A DL czytała sobie książkę i się zastanawiała co komu przeszkadzały te proste włosy, przecież to nie grzech. Tak samo jak o co chodzi z tymi rudymi włosami (przed chwilą nawet na SO czytałam o przesądzie żeby czegośtam nie robić, bo dziecko urodzi się rude), przecież rude włosy są piękne i oryginalne, no czego ci ludzie chcą?????? A zawodowi upiększacze mają to do siebie, że lecą wg aktualnej mody. I potem jest szok, ze naprawdę nie chcesz mieć prostych włosów tylko podkręcone (kiedyś odwrotnie). Kosmetyczka też chce prostowac i obniżać brwi, bo jakże to tak wysokie naturalne łuki nie przeszkadzają? A makijażystka nie może zrozumieć, że można nie chcieć mieć wyłupiastych okragłych oczu, tylko podkreślać naturalny wyciągnięty migdał. Albo że nie chcesz chowac biustu pod pachy / w workowatych ciuchach. Co czasy, to zwyczaje :))))))) Odpowiedz Link
daslicht Re: Ehhh... 25.09.09, 10:47 Jeszcze chciałam dodać, ze wydaje mi się że łatwiej komuś dokuczyć, gdy jakaś cecha sprawia że czujemy się niepewnie. Np. jak ktoś ma włosy cienkie i rzadkie, to u niego ta liżąca krowa chwyci. Mi próbowali kiedyś się uczepić, że "masz włosy jak peruka, wyglądają jakbyś je ściągała na noc, świecą się jak plastikowe włosy Barbie". Jakoś nigdy mi to nie przeszkadzało, więc stwierdziłam że "plastik fantastik" i teraz szpanuję przy koleżankach z prostownicami i nabłyszczaczami. Na każdego się coś znajdzie, nie włosy, to zęby, nie zęby, to nogi (o, tu mi ktoś ostatnio próbował wcisnąć, że powinnam mieć kompleksy na tle nóg, nie wiedziałam ocb, bo zawsze byłam z nich zadowolona. Nie wiedziałam też czy wg kogoś za grube czy za chude są. Stwierdziłam że w dzisiejszych czasach to mozna być jedynie za grubym. Popatrzałam więc na moje gniaciaste kolana i stwierdziłam że ludzie to mają w tych deklach... i poszłam spać). A jak ktoś ten kompleks chwyci, to wysmiewacz się tylko cieszy. Odpowiedz Link
zarin Re: Ehhh... 25.09.09, 14:43 > O, to ja mam dobrego fryzjera :) Jedynym moim "problemem" jest to, że "nie, nap > rawdę prosze mi nie myć włosów wrzątkiem, wolę zimną wodę... proszę wykręcać a > nie trzeć" --> kurna, ja rozumiem że włosy myją głównie uczennice, ale taki > ch prostych rzeczy nie wiedzieć? O_o Ja myślę, że po prostu automatycznie dostosowują się do wymagań większości. Też mnie boli to mycie wrzątkiem, ale z tego co zauważyłam, ludzie ogólnie myją się w takich temperaturach, więc pewnie użycie przez fryzjera letniej wody spotkałoby się z protestem. Nie da się dogodzić każdemu :). Odpowiedz Link
kasica_k Re: Ehhh... 25.09.09, 14:56 Tam, gdzie najczęściej bywam, pani zaczyna od ciepławej (słabo ciepłej, nie gorącej) wody i pyta, czy nie za zimna. Zdarza mi się prosić o cieplejszą. Odpowiedz Link
sarahdonnel Re: proste vs kręcone, lepsze vs gorsze 22.09.09, 23:20 Moja szwagierka w wyniku jakiegoś genetycznego 'psikusa' ma prościutkie, 'europejskie' włosy... i też nie jest zadowolona, bo chciałaby dredki, a nie ma jak skręcić, a warkoczyki nie chcą się trzymać bez gumek albo dodatkowego węzła na 'doplotkach'. Mój TŻ ma długie afro, nosi cornrowsy [jak Tyra Banks w klipie]: umiem już takie włosy wyprostować chemicznie, wyczesać (to nie jest przyjemne, miewam afro po warkoczykowaniu, miałam też rozczesywane korzenie dredów), wymyć i zaczynam uczyć się to cholerstwo zaplatać. Cholerstwo mówię z całą świadomością, odczucie w ręku jest podobne do druciaka do szorowania garnków. Ja swoich włosów, do których piszczy prawie każda Afrykanka czy Kreolka, nie lubię, bo są z gatunku 'azjatyckich' - naturalnie ciężkie i niepodatne na jakąkolwiek chemię. Więc albo trwała, albo warkoczyki, albo węzeł zwinięty z tyłu głowy, żeby nie przeszkadzały. Pięć lat nosiłam dredy i było mi z nimi bardzo dobrze, dopóki nie stały się za ciężkie (dredy na afro są puste w środku, europejskie kołtunki nie). Sam artykuł nie ujawnia najczęstszego tricku: tzw. wave przyszytych na warkoczykach przy skórze z własnych włosów. I oczywiście tego, co się wplata w warkoczyki, a wpleść można syntetyki i w najbardziej ekskluzywnej wersji, naturalne włosy brazylijskie (ostatnia moda). Co do prostych włosów - żadna z tych bajkowych wieczorowych fryzur nie utrzyma się, jeżel naturalnie proste włosy nie są lekko podniesione, zmiękczone i sfalowane delikatną trwałą. Więc 'włosy z bajki' to wcale nie te bezczelnie proste, tylko takie układające się w lekkie fale. Odpowiedz Link
daslicht Re: proste vs kręcone, lepsze vs gorsze 22.09.09, 23:58 Tez mam włosy proste i niczego nie lubiace (i dobrze, bo ciężko je spalić np. silnym dekoloryzatorem). Teraz to szpanuję, ale kiedyś strasznie chciałam mieć słodkie loczki jak z obrazka. Człowiekowi nie dogodzisz, zawsze lepsze jest to co nie nasze. Odpowiedz Link
kuraiko Re: proste vs kręcone, lepsze vs gorsze 22.09.09, 23:49 kobiet się nie zadowoli.... chociaż faktem jest, że teraz modne są proste długie włosy z grzywką. Większość młodych dziewczyn, które widuję w centrum ma długie proste włosy i grzywkę (najczęściej wiek gimnazjalno-licealny). na pewno spory procent używa prostownicy. chyba mały ułamek preferuje afro i robi specjalnie trwałą... a moje włosy są passe, niestety ;) Odpowiedz Link
irena.earl Re: proste vs kręcone, lepsze vs gorsze 23.09.09, 01:42 > kobiet się nie zadowoli.... Oj tam, zadowoli, zadowoli:) Jestem zadowolona ze swoich włosów. Pod koniec lipca ostrzygłam je maszynką na 18 mm i teraz mam krótką, lśniącą, brązową sierść. Zero układania, zero suszenia - jestem zachwycona. Jedyny problem to brak izolacji termicznej. Latem to zaleta, ale zimą byłoby mi zwyczajnie zimno w głowę, dlatego następne koszenie maszynka planuje dopiero przed następnym latem. Odpowiedz Link
kuraiko Re: proste vs kręcone, lepsze vs gorsze 23.09.09, 00:00 "Dla kobiet obdarzonych (czy raczej skazanych) przez naturę na pokręconą czuprynę, która ma niewiele wspólnego ze sprężystymi lokami (wiele zaś łączy ją z nadmierną puszystością i objętością fryzury, włosami suchymi oraz szorstkimi), każdy poranek oznacza przysłowiową walkę z wiatrakami. Puszące się włosy wprowadzają nas kolejno w nastrój złości - smutku - bezradnej rezygnacji. W konsekwencji czujemy się mniej atrakcyjne, mniej pewne siebie, aniżeli nasze koleżanki, posiadające proste włosy. Nasza kultura wprojektowała nam, iż wzorcem piękna są włosy proste, lśniące i gładkie. " hmmm a od posiadaczek afro słyszłam, że myją włosy i nawet nie muszą czesać, żeby fajnie wyglądało... mniej atrakcyjne i pewne siebie niż koleżanki z prostymi włosami? jaki idiotyzm... proste włosy wzorcem piękna? nie wiem jak w XX i XXI w. ale wcześniej "piękna" kobieta zazwyczaj miała bujne i lśniące LOKI... ja rozumiem, że autorka przeciwstawia GĘSTYM prostym włosom - GĘSTE loki i dla mnie do idiotyzm. co innego porównanie masakry, którą mam na głowie z lśniącymi długimi włosami, wtedy można mówić o obniżonym nastroju, walce z wiatrakami... Odpowiedz Link
joankb Re: proste vs kręcone, lepsze vs gorsze 23.09.09, 06:07 Albo nic nie zrozumiałaś albo jak zwykle, wszystko co czytasz prowadzi do wniosku "ale ja mam gorzej"... Ile znasz posiadaczek prawdziwego czarnego afro, skazanych na niego od dziecka do późnej starości, z włosami jak druty i kupa siana razem wzięte, które tak tylko je myją i są happy? Nie europejskich loków i loczków.... O tym jest ten artykuł. Odpowiedz Link
kuraiko Re: proste vs kręcone, lepsze vs gorsze 23.09.09, 19:43 z tym, że autorka nie ma na myśli TYLKO afro, bo jeśli pisze o wyśmiewaniu się z dzieci w piaskownicy, to chyba ma na myśli małą Polkę w polskiej piaskownicy, obdarzoną kręconymi włosami. owszem pisze o czarnoskórych i "czarnym" afro, ale pisząc o kręconych włosach ma raczej na myśli ogół. znam owszem kilka dziewczyn, które mają kręcone naprawdę włosy, przy dobrej pielęgnacji są to lśniące skręcone loki/sprężynki, zależnie też od obcięcia. u jednej dziewczyny aż takie, że ja święcie byłam przekonana, że to trwała. u nich też wyprostowane włosy trzymają się może jeden dzień lub też do wilgoci w powietrzu. u nich dobrze obcięte włosy nawet nie wymagały czesania, żeby "wyglądać". zaznaczyłam, że znam "kilka", czyli to nie jest dramat dla tych osób, że mają takie włosy. wydaje mi się, że gorzej mają posiadaczki włosów "pośrednich". a co do tego, że "mam gorzej", to serio - chciałabym zobaczyć artykuł tej autorki w przypadku, kiedy miałaby takie same włosy jak ja :DDD Odpowiedz Link
martvica Re: proste vs kręcone, lepsze vs gorsze 23.09.09, 09:26 E, czytałam kiedyś artykuł o kobietach prostujących włosy, co siedzą nad nimi 6 godzin dziennie i nie chodzą na imprezy ;P Artykuł był chyba amerykański, a redakcja spała, bo chyba z sześć razy się powtórzyło sformułowanie 'proste pukle'. A ja mam długie, proste włosy niepodatne na cokolwiek. Nie wiem czy są wystarczająco proste dla maniaczek gładkości, ale pewnie tak. Oczywiście większą część życia marzyłam o spiralnych lokach, ale proste w końcu pokochałam. Uwielbiam je wręcz :) Odpowiedz Link
ocisza Re: proste vs kręcone, lepsze vs gorsze 23.09.09, 12:30 Nie to jest ładne co jest ładne, ale co się komu podoba :) Ostatnio zachwyciłam się włosami znajomej, bo tak świetnie wygląda jak sobie zakręci włosy. A tymczasem okazało się, że ona ma naturalnie kręcone włosy, które zwykle prostuje, ale tego akurat dnia zaspała i nie zdążyła się nimi zająć odpowiednio :D Odpowiedz Link
turzyca Do jasnej ... nedzy! 23.09.09, 14:06 Wczesniej komentowalam po obejrzeniu jednego odcinka, teraz obejrzalam caly program i jestem wsciekla. Wsciekla tak, ze trudno mi nie przeklinac. Trzy razy w trakcie poplakalam sie ze wscieklosci na moja bezsilnosc. Dwom matkom najchetniej bym przywalila za znecanie sie nad wlasnymi dziecmi. Ten rasizm, ktory prezentowala czesc tych kobiet, jest powalajacy. One sa bardziej rasistowskie niz wyznawcy bialej sily. A najbardziej powalajace jest to, ze one wbijaja to do glowy swoim przedszkolnym dzieciom! Myslalam dotychczas, ze nie ma bardziej wkurzajacego zjawiska niz strazniczki patriarchatu. Teraz widze, ze sie mylilam, ten rasizm wkurza mnie bardziej, bo w przeciwienstwie do patriarchatu nie moge nic zrobic. Odpowiedz Link
jul-kaa Re: turzyca 23.09.09, 15:58 Chyba o tym programie, który jest od artykułem, nie? Odpowiedz Link
turzyca Re: turzyca 23.09.09, 16:27 jul-kaa napisała: > Chyba o tym programie, który jest od artykułem, nie? Dokladnie. Tyra Banks rozwaza w nim problem "zlych" i "dobrych" wlosow. Pod artykulem jest tylko pierwszy fragment, sa jeszcze 4. Pierwszy jest jeszcze dosc lightowy, dalej jest tylko gorzej. Jest kobieta, ktora nie chce przedstawiac swojej corki znajomym, bo ta sciela i przestala prostowac wlosy. I wyglada mniej wiecej tak jak modelka u gory artykulu - dla matki zupelnie obciachowo, przynosi jej wstyd. Jest matka, ktora chemicznie prostuje wlosy trzylatce. Chemicznie! Bo trudno je rozczesac. I druga, ktora z tego samego powodu prostuje wlosy dziewieciolatce, przekonujac, ze ona to lubi i tego chce, podczas gdy dziewczynka czuje sie ok ze swoimi naturalnymi wlosami. Jest dziewczynka, ktora jest przekonana, ze krecone wlosy sa typowe dla klasy nizszej. Jest kobieta, ktora nigdy nie umowila sie na randke z Murzynem, bo jeszcze by jej sie spodobal, a ona nie chciala, zeby jej dzieci mialy tak beznadziejne, krecone wlosy jak ona i chciala wybrac kogos z innej rasy. To byla taka niesamowita pogarda dla wszystkiego, co murzynskie, ze trudno w to uwierzyc. Byly tez dwie babeczki, ktore tlumaczyly, skad to sie wzielo, ze to wbity w mozg wzorzec pochodzacy z czasow niewolnictwa, ze wybicie go sobie z glowy wymaga samozaciecia, pracy nad soba "odeprania sobie mozgu". Tylko ze ja jakos nie podejrzewalam, ze cos takiego w ogole moze jeszcze istniec, na taka skale i z taka sila. Odpowiedz Link
thorrey Re: turzyca 23.09.09, 16:42 No, bo my w Europie jesteśmy już egalitarni i po paru rewolucjach :) Opowiadał mi jeden znajomy, nie wiem ile jest w tym prawdy, że na Południu stanów jak się przejdzie ulicą w małym miasteczku, a na tarasie siedzi sobie starsza Murzynka, to jak się na nią spojrzy, to wstaje, przez szacunek do białego, bo a nuż ją o coś zapyta? Mnie się nie bardzo chało wierzyć w takie opowieści ale z tego co piszesz o tym programie, to może rzeczywiście tak jest? Bo niby po co ten biedny Jackson chciał się tak wybielić? Ja tam całe życie chciałm mieć czarne, długie i kręcone włosy, a mam właśnie takie jak napisałaś, cienkie, proste i na dodatek koloru "len co w błoto wpadł" (kto pamięta jeszcze tę piosentę?). Włosy leżą płasko na głowie co przy odrobinie sebum wygląda jakby mnie oblizała krowa. Wyglądam fajnie mniej więcej do 8 godzin po umyciu włosów. Przestałam obcinać, bo dobra fryzura na takie włosy wymaga naprawdę mistrzostwa i w Polsce jeszcze mi się nie zdarzyło, żeby mnie ktoś dobrze ostrzygł. No to noszę długie jak natura stworzyła i wiemm, że może ktoś o mnie powiedizeć, że jestem niezadbana, bo nie strzygę, nie farbuję, nie modeluję. Ale ja naprawdę mam to gdzieś. A, i naprawdę my w Europie różnimy się od US. Do podstawówki w małym miasteczku chodzł ze mną Mulat i wszyscy zachwycali się jaki piękne dziecko - nikomu ni przyszło do głowy prostować mu włoso, bo to jest "Lower class" Odpowiedz Link
pierwszalitera Re: turzyca 23.09.09, 17:50 thorrey napisała: > A, i naprawdę my w Europie różnimy się od US. Do podstawówki w małym > miasteczku chodzł ze mną Mulat i wszyscy zachwycali się jaki piękne > dziecko - nikomu ni przyszło do głowy prostować mu włoso, bo to > jest "Lower class" Różnimy się tym, że nasz rasim jest bardziej intelektualny. ;-) To znaczy, że teoretycznie jesteśmy uświadomieni i zdajemy sobie sprawę z absurdalności rasowych uprzedzeń, ale w praktyce różnie to bywa. Dopiero żyjąc w społecznościach mieszanych można się o tym przekonać. Jeden śliczny mulat, czy mulatka, to maskotka i można uważać ją za śliczną, ale gdybyś mieszkała w dzielnicy wielkiego europejskego miasta, ze wszystkimi społecznymi konfliktami, które tam panują, to byś na własny, praktyczny użytek, też zaczęła ustawiać hierarchie, które dla ludzi białych są łaskawsze. Według wyglądu i rachunku prawdopodobieństwa. Wiadomo, że niesprawiedliwe, ale ludzie mają skłonność do automatyzmów ułatwiających życie. A że dopasowując się wyglądem można wypaść pozytywniej, to stara bajka, więc bardziej biały, europejski look staje się czymś bardziej pożądanym. Odpowiedz Link
joankb Re: turzyca 23.09.09, 18:46 Wystarczy wejść na trochę dłużej na któreś emigranckie forum. Może być USA, może być i Anglia. Polecam też rozmowę z kimś kto spędził parę lat w hameryce, najlepiej w nieco uboższych kręgach, w dzielnicach graniczących z "czarnymi" dzielnicami. Odpowiedz Link
justinehh Re: turzyca 23.09.09, 21:16 Thorrey, a właśnie że g.wno prawda. Kręcone włosy są inne i to jest wystarczający powód, żeby kogoś tępić i poniżać. Z powodu moich kręconych włosów wysłuchałam całą masę obelg, wyzwisk,zaliczyłam też plucie i wyrywanie. I naprawdę żadne pytanie fryzjerki, czy to trwała czy moje własne nie wynagrodzi braku akceptacji ze strony rówieśników. Teraz noszę krótkie włosy, jestem sama jak palec, ale przynajmniej jak zapomnę przelecieć po włosach grzebieniem to i tak nikt się nie pozna... Odpowiedz Link
daslicht Re: turzyca 23.09.09, 21:53 Szok! Jeszcze się nie spotkałam z ubliżaniem komuś, bo ma loki. Przeciwnie, zawsze się wszyscy loczkami zachwycali. I nawet swego czasu była moda na afro, miała je Kayah czy Natalia Kukulska. Szok! O_o Odpowiedz Link
turzyca OT wysmiewanie/dreczenie 23.09.09, 22:34 Kręcone włosy są inne i to jest > wystarczający powód, żeby kogoś tępić i poniżać. Z powodu moich kręconych włosó > w > wysłuchałam całą masę obelg, wyzwisk,zaliczyłam też plucie i wyrywanie. Dobra, wyglosze moja prywatna teorie przesmiewania. Mozna sie z nia nie zgadzac, ale jak do tej pory sprawdza mi sie ona w 100%. Otoz moim zdaniem nie ma zadnego obiektywnego powodu, dla ktorego ludzie sie z innych wysmiewaja (czy, eskalujac wysmiewanie, drecza). Kazdy z nas zna osoby noszace okulary, rudowlose, otyle, niskie, wysokie, sepleniace, majace tradzik, majace piegi, majace zeza lub wyrozniajace sie w dowolny sposob, ktore nie tylko nie sa wysmiewane z powodu tej cechy, ale w ogole sa powszechnie lubiane, a w niektorych wrecz przypadkach sa duszami towarzystwa. I to do tego stopnia, ze towarzystwo zagryzie kazdego obcego, ktory zacznie sie wysmiewac. Ale kazdy z nas tez przynajmniej slyszal o osobach z tego powodu wysmiewanych. Dlaczego wiec jedni sa wysmiewani, a inni nie? Bo tak naprawde powod wysmiewania lezy gdzie indziej, a cecha wyrozniajaca jest tylko zaczepieniem do wysmiewania. Jesli ofiara nie ma cechy charakterystycznej, to sie jej ja dopisze, wysmiewajac jednostkowe zachowanie (np. przejezyczenie), a potem uogolniajac do "Kasia jest glupia i ma wszy". Czasem to jednostkowe zachowanie sie zgola wymysla. Nie wiem, co dokladnie powoduje, ze ludzie sie z innych wysmiewaja. Wiem, ze czasem jest to kwestia niezalezna od danej osoby - tzn. sa osoby, ktore wysmiewaja tylko okreslone... hmmm... grupy spoleczne (np. dziecko inteligenckie, ktore w swoim srodowisku dobrze funkcjonuje, ale wsrod dresow jest dreczone. I w druga strone tez.) Wiem, ze czesto jest to cos w sposobie zachowania, cos co daje ksztalt samospelniajacej sie przepowiedni - ktos oczekuje, ze bedzie wysmiany i zachowuje sie w sposob, ktory do tego doprowadza. To taki charaterystyczny sposob bycia, ze dosc czesto zdarza mi sie prawidlowo zgadnac, ze ktos byl wysmiewany/dreczony. Podejrzewam, ze ta pewna nietypowosc typu okulary u niektorych powoduje wlasnie podswiadome oczekiwanie przesmiewania. Trudno opisac drobne objawy, ale mysle, ze w jakims stopniu mozna sie samodzielnie zdiagnozowac. Chyba dosc dobrym testem jest wlasna reakcja na cudzy smiech - jesli po przejsciu kolo grupki ludzi slyszymy wybuch smiechu i przemyka nam przez glowe mysl, ze to z naszego powodu, to mamy duze szanse, ze ktos nas kiedys bedzie szykanowac. A teraz przyjdzie Pierwszalitera obsmieje moja domorosla psychologie. ;) Odpowiedz Link
thorrey Re: turzyca 24.09.09, 07:53 justinehh napisała: > Z powodu moich kręconych włosów > wysłuchałam całą masę obelg, wyzwisk,zaliczyłam też plucie i >wyrywanie. I naprawdę żadne pytanie fryzjerki, czy to trwała czy >moje własne nie wynagrodzi braku akceptacji ze strony rówieśników. Justineh - jest mi przykro że nie akceptują Cię rówiesnicy, ale Turzyca ma trochę racji mówiąc że wyśmiewanie to nie jest bezpośredni skutek wyśmiewanej cechy. W liceum była u nas dziewczyna o włosach jak owca - wszyscy za nią przepadali, była najpopularniejsza w szkole. A mnie w liceum wyśmiewali za to, ze nosiłm żółtą kurtkę (nic inego nie miałam, były braki rynkowe, to musiałam nosić). W podstawówce wyśmiewali się ze mnie, że jestem "gruba" (wtedy nie byłam nawet pulchna). Mojego kolegę wręcz pobili, bo dobrze się uczył. A inny był wyśmiewany bo był najgorszym łobuzem w szkole, a jak się raz spóźnił na lekcję, to przyznał się nauczycielowi ze łzami w oczach, że musiał mamie przynieść z rynku 20 kilo kapusty. Cała klasa ryczała ze śmiechu. Aha, jak nosiłam powyciągane swetry i długie rozpuszczone włosy to ranz na ulicy facet wyzwał mnie od k. i opluł. Dlatego wiem, jak musi Ciebie boleć brak akcepatacji, ale kręcone włosy to nie jest powód. Ja bym trochę polemizowała z turzycą, że to jest "wina" osoby wyśmiewanej (chociaż oczywiście Turzyca nie napisała tego, tylko tak można to odczytać). Po prostu działa tutaj instynkt stada, grupy społecznej, która wyłącza poszczególnym jednostkom funkcję "myślenie". Kiedyś, jeszcze w podstawówce odkryłam, jaki sympatyczny jest chłopak, jeden z moich dręczycieli, kiedy przypadkiem wracałam z nim sama do domu ze szkoły. Miły, intelientny - tylko w grupie włączał mu się małpi rozum i krzyczał za mną "Horpyna" jak inni (niby że byłam taka gruba i duża, a wcale nie byłam - wtedy:) Odpowiedz Link
sarahdonnel 'Straszne' chemiczne prostowanie u dzieci 23.09.09, 20:31 Turzyco - o ile 'wydziedziczanie' córki za zmianę fryzury na naturalną lub 'randkowy rasizm' jest dla mnie, tak jak dla Ciebie absurdem, wiązanie fryzury z przynależnością do klasy społecznej jest przerażające, to... mów co chcesz, ale dziecku z afro też bym skręt włosów rozluźniła. Nie mówię o wyprostowaniu do przesuszonych kruchych strąków, ale właśnie o rozluźnieniu skrętu. Zupełnie z takiego samego powodu, z jakiego białym dziewczynkom w przedszkolu poleca się fryzurę 'na pazia' albo zaplata warkocze. To straszne chemiczne prostowanie włosów wymaga 20 minut i grzebienia, czyli mniej niż porządne umycie afro. Włosy moczysz, przeczesujesz, traktujesz gotowym kremem, czeszesz do jak największego 'rozciągnięcia' loków, przykrywasz czepkiem na kwadrans, czeszesz jeszcze raz i spłukujesz. Potem nakładasz odżywkę, olejek lub wosk, i suszysz. Czesanie boli raz na 2 miesiące, nie dzień w dzień, zaplecenie cornrowsów trwa znacznie krócej, znacznie mniej bolesne jest ich rozplatanie czy rozczesanie. Rozczesanie afro to jakieś 15 minut do pół godziny, rozczesane włosy szybko wracają do swojego splątania i zbijają się w nieforemne dredopodobne 'cosie'. Wcale nie jest bezbolesne. Moja siostrzenica (4 lata) zaczyna marudzić na sam widok grzebienia czy frotek. Kucyka tak po prostu jej nie zwiążesz, bo włosy są za krótkie. Zwykłe kilka kiteczek zamieni się w nierozczesywalne kołtuny po pół dnia czy pod czapeczką. Zapleść parę 'holenderskich' czy 'francuskich' warkoczyków jest najłatwiej, ale do tego te włosy trzeba też przeczesać i rozdzielić. Dziecko się kręci, matce włosy wylatują z ręki, kosztuje to dużo nerwów. Dla tych nerwów i bólu naprawdę lepiej wziąć pod uwagę krem prostujący/rozluźniający skręt. [Na Picasaweb jest moja galeria (nika.amsterdammertje), w której jest też zdjęcie mojego TŻa z afro (właśnie takim 'podprostowanym'). Jak sam rozplata cornrowsy (drobne francuzy w rządku), to robi to na dwie raty, bo skóra głowy 'pali' po ich rozczesywaniu.] Zanim się kompletnie wzburzysz - dopóki dziecku włosy prostuje się, żeby uniknąć codziennego bólu przy 'podstawowych' czynnościach higienicznych, to dla mnie wszystko jest ok. Jeżeli jest za tym przekonanie, że proste włosy są lepsze, bo biali mają proste włosy, to włącza mi się czerwona lampka. Odpowiedz Link
turzyca no ale przeciez wlasnie sa rozne opcje 23.09.09, 21:39 Sarah, rzuc prosze okiem na filmik i sama powiedz, czy mi sie tylko wydaje, czy to nie byl rozluzniacz skretu, ale rozprostowywacz - oczywiscie moge sie mylic, nie mam jakiegos specjalnego doswiadczenia z takimi wlosami. Rozumiem cel uzycia rozluzniacza (patrz haslo o "pielegnacji, zeby moc spokojnie funkcjonowac"), ale nie rozumiem sensu uzycia rozprostowywacza u tak malego dziecka, tym bardziej ze tak bezbolesne jak to opisujesz to nie bylo. Rozprostowywacz piekl skore glowy i dziecku sprawiala cala operacja bol. Na koniec wlosy byly dokladnie proste, bez najmniejszego skretu. No i sama powiedz, czy powiesz swojej siostrzenicy, ze ma zle wlosy i dlatego trzeba je rozluzniac, czy bedziesz tlumaczyla koniecznosci kosmetyczne w inny sposob? Odpowiedz Link
sarahdonnel Re: no ale przeciez wlasnie sa rozne opcje 24.09.09, 10:40 Siedzę na słabiutkim (miejskim) wifi, więc średnio jestem w stanie obejrzeć klip. Skręt rozluźnia się tym samym kremem, którym włosy prostuje się całkowicie. Całkowite rozprostowanie bez spalenia włosów to naprawdę sztuka, nałożenie kremu na włosy, bez nadmiernego pokrywania skóry - też sztuka. 'Czarne' trwałe - sama używam takiego płynu - są dużo mocniejsze, rzeczywiście gryzą bardziej niż 'europejskie', ale do zestawów dołączony jest zawsze olejek do wtarcia w skórę głowy po zabiegu, i spray z gliceryney i lanoliny. Nie bez kozery. Rozluźnienie skrętu w celach praktycznych na delikatnych włosach trwa 7 - 10 minut, 'nasz' krem trzymany dłużej niż 20 minut rzeczywiście pali skórę. Jeżeli było tak, jak mówisz - że matka całkiem prostowała dziecku włosy z założeniem, że są 'złe', to uważam to za przesadę. Siostrzenicy bym wytłumaczyła - to specjalny krem, żeby mniej ciągnęło, kiedy będziemy Cię czesać. Teraz może przez chwilę poszczypać. I broń boże nie paliłabym włosów na zupełnie prosto, jeżeli dziecko samo by tego nie chciało. Bo w sumie jest duża szansa, że po kilku dniach odłamałyby się na wysokości frotki trzymającej je razem. Odpowiedz Link
palacsinta Re: proste vs kręcone, lepsze vs gorsze 23.09.09, 22:44 Jak to czytałam, to przede wszystkim przypomniało mi się to: www.scribd.com/doc/29978/My-First-Conk Fragment autobiografii Malcolma X, w którym opisuje swoje pierwsze prostowanie włosów mieszanką ługu, ziemniaków i jajek. Mocny kawałek. >Czy widziałyście kiedyś miss, która miałaby fryzurę afro? Albo znaną aktorkę czy modelkę? Nawet Naomi Cambell, Tyra Banks i wiele czarnoskórych gwiazd muzyki pop prostuje włosy stosując tzw. relaksery rozluźniające skręt i redukujące objętość włosów (więcej na ten temat w innym artykule) lub decyduje się na noszenie tzw. lace wigs (tłum. koronkowych peruk). Ja widziałam Erykę Badu, Kelis, Robertę Flack, Pam Grier, a z klimatów zdecydowanie nielulowych bell hooks, Toni Morrison i Mayę Angelou. Każda z tych pań w jakimś okresie swojego życia biegała z afro tudzież stosowała afrykańskie sposoby na ujarzmienie włosów: zaplatanie, chusta etc. Według mnie ten artykuł podszyty jest rasizmem spod znaku "Murzynka Bambo" (czyli miłym i niby niegroźnym, ale jednak rasizmem). Na domiar złego autorka odkrywa (nomen omen) Amerykę w konserwach, bo debata o pielęgnacji włosów trwa w społeczności afroamerykańskiej od lat 60-tych. Wbrew temu, co pisze autorka, Afroamerykanie nieprostujący włosów nie stanowią mniejszości, marginesu, ani niszy. W wielu środowiskach dziewczyna mówiąca, że prostuje włosy po to, żeby wyglądać biało, wyszłaby na kretynkę. Druga strona medalu wygląda tak, że imho "czarne" włosy wymagają bardzo dużo pracy, żeby nad nimi zapanować i że ktoś może chcieć po prostu mieć proste bez żadnych rasowych konotacji. To też może się spotkać z dezaprobatą. Moja koleżanka została wychowana w panafrykańskim domu, w którym wszelkie prostowanie było na cenzurowanym. Do dziś nienawidzi uczesania w kolbę kukurydzy, stosuje odżywki obciążające i od czasu do czasu prostuje włosy u fryzjera. Mimo tych zabiegów cały czas jest bardziej podobna do tej dziewczyny z programu, która gardłowała za "naturalnymi" włosami, nie ma idealnie gładkich, prostych i lekkich włosów. A i tak czasami musi się z tego prostowania tłumaczyć. Odpowiedz Link
kasia_grubasia Artykuł nie jest IMO w żaden sposób rasistowski 24.09.09, 10:54 Normalną sprawą jest, że ludzie rasy czarnej od zarania dziejów robili różne rzeczy z włosami, poświęcając im naprawdę dużo czasu i uwagi, podczas gdy rasy biała i żółta od wieków po prostu związywały włosy i było git. Obecnie są lepsze i skuteczniejsze metody stylizacji włosów, także takie, które upodabniają włosy "afro" do pukli "jaśniejszych" osób i to jest osobisty wybór każdej osoby z "afro" że chce mieć taką, czy inną fryzurę. Włosy ludzi rasy czarnej są zupełnie inne niż nawet najbardziej kręcone włosy u osoby rasy białej. Mają inna strukturę, są całkiem inne w dotyku. Autorka artykułu IMHO przepisała go z jakiejś amerykańskiej gazety, gdzie napisała go osoba z "czarnymi" włosami. Owszem, białe dziewczyny też mają pewne problemy z kręconymi włosami. Jednak z jakiejś przyczyny w programie Tyry Banks występowały same czarnoskóre dziewczyny. Cały artykuł jest trochę bez sensu. Moim zdaniem powinien wyraźnie mówić o "czarnych" włosach. U nas ten problem jest marginalny, a w USA co druga dziewczyna z afrykańską domieszką w genach doczepia sobie sztuczne proste pasma i wtedy NAPRAWDĘ musi uważać na wilgoć, bo trochę głupio wyglądałaby fryzura złożona w połowie z kręconych, a w połowie z prostych włosów. Kosmetyki i zabiegi prostujące w Polsce to lajcik w porównaniu z amerykańskimi wynalazkami. A czy znacie białą Polkę, która nosi perukę, żeby zakryć kręcone włosy? Dziewczyna czy chłopak z "czarnymi" włosami może wybrać pomiędzy bardziej "czarną" fryzurą (warkoczyki, dredy), a bardziej "białą" (lekkie loki lub fale, albo nawet całkiem proste). Jednak "biała" wymaga trochę więcej pracy, no i niestety dochodzi kontekst rasowy. Program Tyry poruszył ważny problem: niby wszyscy mówią, że każdy sam decyduje o swojej fryzurze itp., a jednak w niektórych środowiskach amerykańskich czuje się presję na "białe" włosy, bo są niby "lepsze". Wydaje mi się, że poruszenie tej kwestii to był dobry pomysł. Być może sprawi, że niektóre osoby wydające fortunę na relaksery albo noszące codziennie peruki, zastanowią się, czy jest im to naprawdę potrzebne i dlaczego właściwie to robią. Zapewne bardzo niewielka część zdecyduje się zmienić "białą" fryzurę na bardziej "czarną", ale może presja na "białą" choć trochę się zmniejszy. Program zainspirowany był słowami małej dziewczynki, która powiedziała tacie, że nie ma "dobrych" włosów, bo ma "afro". Być może po obejrzeniu programu Tyry powie tacie: no dobra, nie są takie złe, ale i tak chcę je wyprostować. Niewielka różnica, ale jednak. Odpowiedz Link
palacsinta Re: Artykuł nie jest IMO w żaden sposób rasistows 24.09.09, 13:29 kasia_grubasia napisała: > Normalną sprawą jest, że ludzie rasy czarnej od zarania dziejów robili różne > rzeczy z włosami, poświęcając im naprawdę dużo czasu i uwagi, podczas gdy rasy > biała i żółta od wieków po prostu związywały włosy i było git. Niezupełnie. Chociażby: www.opendemocracy.net/arts-hair/article_766.jsp Portretów Marii Antoniny chyba nie muszę wklejać. Poświęcanie dużej uwagi włosom nie jest kodowane rasowo, raczej kulturowo. >Jednak z jakiejś przyczyny w programie Tyry Banks występowały > same czarnoskóre dziewczyny. Występowały tam dlatego, że inspiracją do programu był dokument Chrisa Rocka o postrzeganiu "czarnych" włosów przez Afroamerykanów. Białe raczej niewiele miałyby na ten temat do powiedzenia, bo w ich przypadku kręcone włosy to kwestia przede wszystkim kosmetyczna. A artykuł jest rasistowski, ponieważ w tytule pojawia się sformułowanie "piętno czarnych kobiet", a w treści autorka pochyla się z protekcjonalnym współczuciem nad tymi udręczonymi czarnymi kobietami, które tak bardzo chciałyby mieć piękne proste włosy, ale biedne nie mogą. I w głowie jej się nie mieści, że czarnoskórzy Amerykanie swój rozum mają i być może mają inne cele w życiu. Poza tym artykuł jest strasznie słaby i robi wrażenie sklejki stworzonej na podstawie pobieżnego riserczu w internecie, ale tu akurat nie ma za bardzo o czym dyskutować. Odpowiedz Link
kuraiko Re: Artykuł nie jest IMO w żaden sposób rasistows 24.09.09, 20:24 "Poświęcanie dużej uwagi włosom nie jest kodowane rasowo, raczej kulturowo." przypomniałam sobie scenę z "Dumy i uprzedzenia", gdzie pokojowe fryzują włosy Lizzie i Jane :) tutaj dochodzi też kwestia statusu społecznego, fryzura osoby wysoko urodzonej musiała być "misterna". zresztą w niższych warstwach społecznych kobiety zamężne zwyczajowo upinały włosy, tylko młodsze mogły sobie pozwolić na swobodę. oczywiście pomijam fakt, że "europejskie" włosy łatwiej upiąć niż "czarne", chodzi tylko o przykładanie wagi do fryzury. fascynowało mnie też przykładanie wagi do fryzury przez dziewczęta w książkach Montgomery (głównie tych o Ani, późniejsze często dotyczą lat, kiedy już obcinało się na "pazia"). dziewczynki nosiły warkocze, mając ok 16 lat zaczynały upinać wysoko włosy, bo były już "dorosłe". (i bardzo do tego dążyły). nawet lata 20-30-ste nie "wyzwoliły" włosów. owszem pojawiła sie fryzura na "chłopczycę" i "pazie" (u dziewczynek), ale włosy były układane w fale "na żelazku", robiona trwała (?), w latach 40-stych tak samo - tzw "hollywódzkie fale". chyba dopiero lata 70-te to wyluz jeśli chodzi o włosy. przypomnijcie sobie jak kobiety się czesały w latach 60-tych :D te giga bombki na głowie xD Odpowiedz Link
kuraiko Re: Artykuł nie jest IMO w żaden sposób rasistows 24.09.09, 20:14 co do autorki artykułu - prawie wszystkie notki na tym portalu dotyczące prostowania włosów są jej autorstwa ;) wg mnie autorka po prostu uznaje gładkie proste włosy za "ładniejsze", "zgodne z trendami", opisuje jak sobie radzić z "niesfornymi puklami", a tu pokazuje radykalne problemy z włosami dot. głównie czarnoskórych kobiet, jednak wypowiadając się w tonie dość ogólnym (tzn. dotyczącym ogółu kręconych włosów), na co również wskazuje tytuł artykułu, niektóre zdania w wypowiedzi. Poza tym nie sądzę, aby głównym targetem artykułu były czarnoskóre dziewczyny mieszkające w Polsce, bo jest ich chyba niewielki procent, ale raczej "typowe białe" dziewczyny, które chyba stanowią większość czytelniczek portalu, a które codziennie używają prostownicy. z innymi artykułami tej autorki kłóci mi się całkowicie ostatnie zdanie "Może metodą małych kroków uda się zdemontować dyktat gładkości, zgodnie ze starą prawdą, że kropla drąży skałę." osoba z jednej strony pisze w innym miejscu o prostowaniu "niesfornych loków", a tu o "demontowaniu dyktatu gładkości" może rzeczywiście to jest przetłumaczony artykuł z kilkoma wtrąconymi zdaniami ;) a tak w ogóle to mi się przypomniał Open'er kilka lat temu... luz, nie przejmowanie się wyglądem, jak zawsze na festiwalu. a akurat tamtego roku miał być Pharell Williams i na polu namiotowym było sporo dziewczyn wyglądających jakby zaraz szły na dyskotekę - dziewuszki spędzały sporo czasu w kontenerach przed lustrem na prostowaniu włosów, robieniu idealnego make-upu... podczas kiedy reszta cieszyła się, że się może umyć w letniej wodzie ;) to dla mnie było niewolnictwo :> Odpowiedz Link
sarahdonnel 'Efekciarstwo' oczekiwane społecznie. 24.09.09, 20:50 > Normalną sprawą jest, że ludzie rasy czarnej od zarania dziejów robili różne > rzeczy z włosami, poświęcając im naprawdę dużo czasu i uwagi, podczas gdy rasy > biała i żółta od wieków po prostu związywały włosy i było git. > > Obecnie są lepsze i skuteczniejsze metody stylizacji włosów, także takie, które > upodabniają włosy "afro" do pukli "jaśniejszych" osób i to jest osobisty wybór > każdej osoby z "afro" że chce mieć taką, czy inną fryzurę. > > Czy 'normalną' 'od zawsze' - nie wiem. Podobnie, jak mam wątpliwości, czy 'normalnie od zawsze' w zachodnioafrykańskiej kuchni stosuje się kostki rosołowe 'Maggi'. Widzę natomiast, że Czarne dziewczyny potrafią wiele rzeczy zrobić 'dla efektu', nawet, jeśli jest to skrajnie niekomfortowe. Szpile, kolorowe/do jednej bluzki, na raz (tanie), z wyściółką z tworzywa to norma, jeżeli nie ma we właściwym rozmiarze - wciska się w mniejsze. W 'czarnym' barze, w którym często bywam, widzę takie 'ofiary mody'. Podejście do baru po drinka wyciska jej łzy z oczu, ale siedzi w niewygodnych butach, bo ładne. [Mój TŻ na początku bardzo protestował na widok moich butów, znaszanych do bólu - każde rozchodzenie nowych butów to minimum obtarte stopy. Przez te buty często rozmawialiśmy - i tak wypalił, że jego koleżanki z ulicy wciskały się w to, co miały na 'wielkie wyjścia', a że tam rozmiar nie ten, czy niewygodne, czy pali w stopy, nieważne - bo liczy się efekt końcowy. Chwilę mi zajęło wytłumaczenie, że buty dla mnie są przede wszystkim do chodzenia, a dopiero potem do ładnego wyglądania, a już szczególnie 'na dansing' mają być super-wygodne. Wyzwolenie się z tej presji 'na wygląd' naprawdę trwa. Z parę tygodni temu mój partner (facet!) przyniósł ze sklepu buty. Ciemne, gładkie sportowe, całe ze skóry, 40 eur... 'Zobacz, jakie fajne! Tylko trochę mi niewygodnie, bo są dwa rozmiary za duże, a to były ostatnie w tym kolorze.' 'To jakie były inne?' 'Druga para, też ostatnia w moim rozmiarze, ale w innym kolorze. Ale nie wiem...' '40 euro za buty, których nie założysz z chęcią, co najwyżej raz czy dwa dla efektu... idź zamień.' Poszedł... Po dwóch dniach buty wymienione na właściwy rozmiar okazały się najwygodniejszymi, najprzyjaźniejszymi butami. Jednymi z niewielu z całej sporej kolekcji we właściwym rozmiarze. Większość par kupionych 'dla efektu' stoi sobie w kąciku, noszona od czasu do czasu. Stoi razem ponad 1000 eur.] 'Kontrola społeczna', czy rodziny (dużo 'szerszej' niż w kulturze zachodnioeuropejskiej), czy grupy rówieśniczej - jest dużo silniejsza. Stąd byłabym bardzo ostrożna z mówieniem 'osobisty wybór' Odpowiedz Link