Dodaj do ulubionych

Dobre i złe praktyki w urządzaniu wnętrz

04.06.10, 19:29
Drogie Lobbystki - za kilka miesięcy czeka mnie urządzanie własnego mieszkania. Nie pierwsze to, więc jakieś doświadczenie mam ale wiedzy nigdy za wiele. Zainspirowana tym wątkami z forum Wnętrza Mieszkań i WDPD:
fotoforum.gazeta.pl/72,2,35,50527749,50527749.html?wv.x=1
forum.gazeta.pl/forum/w,49213,86787167,96453043,Re_Hity_kity_w_naszym_domu.html
forum.gazeta.pl/forum/w,49213,74464339,0,kuchnia_idealna.html?s=0
postanowiłam zapytać i was - jakie są wasze dobre i złe praktyki w urządzaniu mieszkań? Jakie rozwiązania uważacie za wyjątkowo funkcjonalne a jakie codziennie przeklinacie? Jakie materiały są łatwe w czyszczeniu a jakie są uciążliwe? Co polecacie a co odradzacie?
Obserwuj wątek
    • elftherinii Re: Dobre i złe praktyki w urządzaniu wnętrz 04.06.10, 19:58
      Nie wiem czy to się zalicza do urządzania wnętrza ale my klniemy na czym świat stoi na... otwartą kuchnię. Zapach unosi się w całym domu (mimo mocnego okapu), czajnik/mikser/okap skutecznie zagłuszają wszystkich, którzy rozmawiają w salonie.

      Wady zwykłych paneli dosyć dobrze niwelują panele korkowe. Mówię tu o odgłosach kroków. U nas są niesłyszalne:)

      I należy pamiętać, że białe kafelki NIE nadają się na podłogę w łazience ;)
      • sarahdonnel Re: Dobre i złe praktyki w urządzaniu wnętrz 04.06.10, 20:58
        Wielkie NIE: białe fugi. Nawet do białych kafelków, których tez nie polecam.
        Lepsze są kremowe i jasnobeżowe, w świetle sztucznym jest mała różnica
        estetyczna, a nie brudzą się tak szybko.

        Podłoga w korytarzu - zdecydowanie terakota/gres. Najłatwiej wyczyścić.

        Do łazienki - jednak polecam przynajmniej głęboki brodzik, ale przy dobrym
        kombinowaniu da się też zmieścić narożną wannę (istnieją parawany wannowe... ja
        wymyśliłam dodatkową ściankę z luksferów, a wannę obudowaną grubym murkiem,
        takim, żeby usiąść... praktyczne to średnio, jak trzeba do wanny wleźć, ale poza
        tym można np. wygodnie usiąść i się, za przeproszeniem, odwłosić). Klozet, jak
        się da, to nie naprzeciwko drzwi. Niestety dużo łazienek jest projektowanych
        tak, jakby przy pracy architekt miał biegunkę, i marzył o jak najkrótszej
        drodze... Moja łazienka ma mniej niż 4 metry, a wydaje się ogromna.

        Ciemna podłoga... wygląda pięknie, ale trzeba sporo cierpliwości, szczególnie na
        początku. Egzotyczne drewno - w żadnym wypadku lakierowane. Ja przeżyłam
        początkowe parę tygodni po olejowaniu egzotycznego lamparkietu (drewno lapacho,
        z ciemne z ciepłym żółto-pomarańczowym odcieniem), poza dobraniem odpowiedniego
        mydła do mycia z kurzu, wydawał mi się dużo przyjaźniejszy niż lakierowana
        lamelka dębowa (cieplejszy, uwielbiałam chodzić po nim boso - porównanie z
        podłogą u rodziców). I co cudowniejsze - przy wnoszeniu czy przesuwaniu mebli
        świeżo zrobiony parkiet często się drapie. Olejowany można 'naprawić' samemu,
        odmywa się drapnięty kawałek, przeciera ewentualnie papierem ściernym, odkurza,
        i traktuje szmatką z olejem odlanym przez parkieciarza do małej butelki.

        A, w dobrego parkieciarza naprawdę warto inwestować. Mój nie krył, że np.
        wybrany materiał jest 'trudny' do układania, ale świetny w użytkowaniu (często
        polecany na podłogi przemysłowe).

        Wykładzina dywanowa - fuj, nigdy w życiu, nie zgodzę się nigdy więcej, nawet,
        jakby mi mieli dopłacać. Po paru latach wygląda jak szmata (jak ma rozsądny
        kolor - średnionasycone niebiesko-szaro-zielone są chyba najlepsze, jak nie, to
        po paru miesiącach wygląda jak ze śmietnika), jest nie do naprawienia, kiedy się
        wytrze, zostaje w niej piasek

        Co do kuchni, to zależy to od wentylacji w mieszkaniu. Z obecnej
        (amsterdamskiej) zamkniętej wszystko 'ucieka' do sypialni, nawet, jak drzwi są
        zamknięte, a okno szeroko otwarte. Warszawska jest totalnie otwarta, prawdziwe
        drzwi miałam jedne: do sypialni, reszta to takie lekkie przesłonowate (polecam,
        tzw. książkowe, przy wąskich korytarzach, w których nie da się zrobić
        prawdziwych suwanych). Nigdzie nic nie waniało, a żywiłam się głównie indyjskim
        DIY, czyli mocno wonnym.

        Warto zebrać kilka projektów kuchni na zamówienie. Ja zabudowywałam płytę (jak
        elektryczna, to tylko sterowana dotykowo ceramiczna - łatwo się czyści),
        piekarnik i okap, oraz oczywiście zlew (polecam minimum półtorej komory i
        ociekacz). Lodówka wolnostojąca, warto przy otwartej kuchni zostawić kawałek
        ścianki, za którą płyta kuchenna czy zlew się schowa. Mikrofalka - najfajniejsze
        miejsce to pod blatem, na obniżonej szafce, też wolnostojąca. Nasz stolarz
        stosuje takie rozwiązanie, jest super praktyczne (chyba, że w domu są małe
        dzieci, wtedy kuchenka musi mieć zabezpieczenie antydzieciowe).
        Wyjścia instalacji można trochę poprzesuwać - przy stanie surowym przed
        tynkowaniem wewnątrz idzie się do kierownika budowy, zaprowadza się go, daje
        papierek z planem instalacji i czerwony mazak, a samemu rysuje się kredą po
        niebielonej jeszcze ścianie, co i jak. Potem papierek się datuje, dopisuje
        'proszę o przesunięcie instalacji zgodnie ze schematem poniżej', podpisuje
        imieniem i nazwiskiem oraz danymi kontaktowymi, i zwraca kierownikowi budowy.

        A... całą stolarkę, z drzwiami wewnętrznymi włącznie, najlepiej zrobić po
        położeniu podłóg i kafelków. Kuchni (wymierzenia) nikt rozsądny nie powinien się
        podejmować, jeżeli nie ma kafelków. (Chyba, że nie miało ich być z założenia...
        ale akurat to by mi nie przyszło do głowy - jednak są super-łatwe do
        czyszczenia). Ciemne fugi w kuchni tez się sprawdzają.)

        Polecam zapoznać się z podstawowym artykułem z zakresu 'antropologii
        przestrzeni', niejakiego Edwarda Halla. Trzymałam się podstawowych podpowiedzi,
        w efekcie zawsze miałam gości 'na wino'... bo było przytulnie! (a styl raczej
        radykalny, kontrasty ciepłych kolorów i zimny metal, oraz proste ciemne drewno).
        • yaga7 Re: Dobre i złe praktyki w urządzaniu wnętrz 05.06.10, 09:10
          A ja z kolei bym poleciła mikrofalę / piekarnik wyżej - tak na wysokości oczu.
          My tak mamy mikrofalę, mama ma taki piekarnik i super. Nie trzeba się schylać i
          można bardzo wygodnie to obsługiwać.
          • anna-pia piekarnik 09.06.10, 15:35
            bardzo polecam ustawienie na wysokości oczu, nie trzeba się schylać, a dodatkowo
            przy małych dzieciach - z poczwórną szybą, tzw. zimną / chłodną (nawet nagrzany
            piecyk jest z zewnątrz zimny)
    • aadrianka Re: Dobre i złe praktyki w urządzaniu wnętrz 04.06.10, 20:47
      Jednym z gorszych rozwiązań, jakie sobie sprawiłam, był odpływ w
      brodziku - zatykany takim "klikajłem" (naciśniesz - zatkane,
      naciśniesz znów - odetkane). Regularnie musiałam zalewać to kretem,
      bo robił mi się w rurze korek z włosów. Teraz mam normalne sitko.

      Średnio wygodne: płyta ceramiczna dotykowa. Można się przyzwyczaić,
      ale pokrętła wygodniejsze i szybsze.

      Z rozwiązań przeze mnie polecanych
      - fugi ciemniejsze niż terakota, zwłaszcza w kuchni
      - pralka z programatorem czasowym (chociaż teraz chyba większość
      nowych modeli taka jest)
      - chemia W5 z Lidla - rewelacja!
      - lodówka z zamrażalnikiem na dole, nie u góry
      - szafki cargo
      - w szafach zabudowanych kij do zdejmowania wieszaków z górnego
      relingu.
    • magdalaena1977 Re: Dobre i złe praktyki w urządzaniu wnętrz 04.06.10, 22:28
      Ja polecam wysoką szafkę na drabinkę, deskę do prasowania i suszarkę do
      bielizny. A obok szafki do prasowania, stelaż na żelazko
      www.ikea.com/pl/pl/catalog/products/90090384
      Absolutnie cudowny - dzięki niemu deska do prasowania nie stoi godzinami na
      środku salonu, bo od razu jak skończę prasowanie, mogę schować żelazko do szafy.
      • madzioreck Re: Dobre i złe praktyki w urządzaniu wnętrz 05.06.10, 14:02
        magdalaena1977 napisała:

        > Ja polecam wysoką szafkę na drabinkę, deskę do prasowania i suszarkę do
        > bielizny.

        Tak, tak, i jeszcze raz tak!!! Takie rozwiązanie lata temu wprowadził mój tata,
        który osobiście zabudował oba przedpokoje , i wymyślił taką właśnie szafkę, w
        dodatku w takim małym rogu, pozornie nie do wykorzystania, właśnie na deskę i
        drabinę. Doceniłam rozwiązanie dopiero teraz, kiedy deska i drabina poniewierają
        mi się po pokojach.
    • akj77 Re: Dobre i złe praktyki w urządzaniu wnętrz 05.06.10, 00:10
      Mnie do szału doprowadzają zlewozmywaki jednokomorowe, nawet jeśli jest
      zmywarka. Druga komora jest moim zdaniem koniecznością, jeśli w kuchni ma być
      wygodnie.
      • yaga7 Re: Dobre i złe praktyki w urządzaniu wnętrz 05.06.10, 09:09
        To też zależy od tego, ile się w domu gotuje i na ile osób. U nas jest zmywarka,
        jedna komora i jest ok. Ale my mały gotujemy, więc mało brudzimy ;)
        • akj77 Re: Dobre i złe praktyki w urządzaniu wnętrz 07.06.10, 20:27
          Taak, moja koleżanka też mówiła, że jeszcze nigdy jej nie zabrakło drugiej
          komory... ale ona nie gotuje na imprezach, które robi, więc JEJ nie zabrakło ;-)
          Nie mówię oczywiście, że trzeba dostosować kuchnię na każdą ewentualność, tylko
          uprzedzam, że przy jakimkolwiek poważniejszym gotowaniu jedna komora będzie
          mało. A jak ktoś ma zwyczaj przechowywania naczyń w zlewie do czasu wrzucenia
          ich do zmywarki (wtf?!), to już w ogóle mogiła.
    • pierogi_z_jagodami Re: Dobre i złe praktyki w urządzaniu wnętrz 05.06.10, 08:22
      cześć
      trzymaj się dwóch ulubionych lub akurat dostępnych najbardziej kolorów, DWA!
      pamiętaj, i tak ci sie nie uda... wiadomo, ale jeśli założysz strategicznie, że
      mają być dwa, na koniec wnętrze będzie miało wysublimowany kolorystyczny smak :)
      i nie bój się, niech to będą nawet egzotyczne kolory, byle nie zabijały w 5 minut ;)
    • wodadobra Re: Dobre i złe praktyki w urządzaniu wnętrz 05.06.10, 09:25
      Kuchnia - teraz przy projektowaniu kuchni zagospodarowałabym ją od podłogi po sufit.
      Teraz mam fajną kuchnię z piekarnikiem na wysokości oczu, szafkami cargo i
      innymi takimi ale miejsca i tak za mało. A chętnie kupiłabym sobie ładny serwis
      na 12 osób, którego nie mam a zawsze chciałam mieć i od święta używać ale po
      prostu nie mam go gdzie schować.
      Łazienka - wanna i prysznic. Albo mix czyli parawan.
      Ale nie mam pomysłu na łązienkowe mazidla, wody i inne przybory. Do białej
      gorączki doprowadzają mnie półeczki na których upycham kolejne drobiazgi. Wrrrrr.
      Sypialnia - superwygodne łóżko załatwia całą sprawę. Spać mogłabym za pieniądze
      i Gates ze swoimi drobnymi by mi nie podskoczył!
    • wariamiktoria Re: Dobre i złe praktyki w urządzaniu wnętrz 05.06.10, 10:27
      Kiedyś projektowałam szafy i sprzedawałam maty, rolety, markizy itp. Garść rad
      ode mnie bo wyżej dziewczyny fajnie napisały a i w zalinkowanych wątkach jest
      dużo informacji.
      1. Dokładnie przemyśl co i gdzie chcesz przechowywać: odkurzacz, deskę do
      prasowania, żelazko, domowy niezbędnik (młotek, gwoździe itd) jeśli nie masz
      garażu, miski, miejsce na ubrania sezonowe (objętość szaf jak na sezon zimowy bo
      wtedy ubrania zajmują więcej miejsca) i tysiące innych rzeczy.
      2. Pomyśl kto i w jakim wieku będzie tego używał - czy masz małe dzieci, którym
      przydałby się we wspólnej szafie niski drążek aby mogły tam wieszać, bardzo
      przydaje się kilka szuflad w takiej szafie na: rękawiczki, szaliki, czapki,
      przybory do czyszczenia obuwia, sznurówki, klucze itp.
      3. Szafy z drzwiami przesuwnymi są praktyczne ale nie każdemu odpowiadają, ważna
      jest dobra ekipa je montująca bo komandor, senator itd to półproducenci a
      wykonawcami są poszczególni dealerzy i ich montażyści. Dobrze jest popytać wśród
      znajomych komu kto robił i w jaki sposób (prawie zawsze są poprawki i ważne jest
      czy terminowo przyjeżdżali, informowali o opóźnieniach - wiele osób bierze urlop
      aby przypilnować ekipę montującą).
      4. Można kupić maty, rolety gotowe i samemu zamontować - wtedy koszty są niższe,
      można wynająć ekipę - firma, której usługi sprzedawałam miała notoryczne
      opóźnienia i kłopoty i w końcu podziękowałam za współpracę, tyle że dwie
      pozostałe firmy w Lublinie zachowywały się tak samo.
      5. Można kupić moskitiery zakładane za kilkadziesiąt złotych a można w marketach
      budowlanych czy teraz w rossmannie taśmę którą okleja się dookoła ramy w środku,
      doczepia łatwo przy- i odczepialną siatkę i która kosztuje od kilku do
      kilkunastu złotych. Ja wybrałam drugą wersję i nie czuję różnicy w użytkowaniu -
      może po wakacjach się zmieni to dopiszę.
      A teraz dziecko siedzi mi na kolanach to dopiszę jak będę luźniejsza.
      • anka-ania Re: Dobre i złe praktyki w urządzaniu wnętrz 07.06.10, 15:31
        wariamiktoria napisała:

        > 5. Można kupić moskitiery zakładane za kilkadziesiąt złotych a można w marketac
        > h
        > budowlanych czy teraz w rossmannie taśmę którą okleja się dookoła ramy w środku
        > ,
        > doczepia łatwo przy- i odczepialną siatkę i która kosztuje od kilku do
        > kilkunastu złotych. Ja wybrałam drugą wersję i nie czuję różnicy w użytkowaniu

        Ja właśnie po dwóch latach użytkowania tych przyklejanych moskitier zdecydowałam
        się na te w ramkach, ewentualnie rolety-moskitiery (zależy co wyjdzie taniej, a
        to będę wiedziała jutro po pomiarach i wycenie). Z tymi przyklejanymi miałam
        niesamowity problem, aby zmyć z ram klej po taśmach rzepowych (jeszcze na kilku
        oknach cholerstwo mi zostało i nie mogę się zmobilizować do czyszczenia, bo to
        strasznie upierdliwa robota). A usunąć musiałam, bo same już zaczęły odstawać. :(

        Rolety-moskitiery mam zamontowane w oknach w pracy. Siedzą już trzeci rok i nic
        złego im się nie dzieje, a wygodne w użytkowaniu są bardzo.
        • jul-kaa Re: Dobre i złe praktyki w urządzaniu wnętrz 07.06.10, 15:37
          anka-ania napisała:

          Z tymi przyklejanymi miałam
          > niesamowity problem, aby zmyć z ram klej po taśmach rzepowych (jeszcze na kilku
          > oknach cholerstwo mi zostało i nie mogę się zmobilizować do czyszczenia, bo to
          > strasznie upierdliwa robota)

          A jak usuwasz? Proponuję nasmarować grubo kremem do rąk, twarzy czy jakimś innym. Zostawić na kilka godzin - powinno łatwiej schodzić :)
          • anka-ania Re: Dobre i złe praktyki w urządzaniu wnętrz 07.06.10, 18:02
            jul-kaa napisała:
            >
            > A jak usuwasz?

            Ostatnio jakimś rozpuszczalnikiem. Szło baaardzo mozolnie. Rękawiczki gumowe szybko mi roztopił, a klej ledwo ruszył.

            > Proponuję nasmarować grubo kremem do rąk, twarzy czy jakimś inny
            > m. Zostawić na kilka godzin - powinno łatwiej schodzić :)

            Dzięki, wypróbuję, jak mnie znowu natchnie na czyszczenie tego. ;)
            • agata272 Re: Dobre i złe praktyki w urządzaniu wnętrz 08.06.10, 10:32
              Majonez położony na pół godziny też działa. Potem zdrapać plastikowa łyżeczką i
              umyć wodą z płynem do naczyń, żeby nie śmierdziało ;).
              • anka-ania Re: Dobre i złe praktyki w urządzaniu wnętrz 09.06.10, 17:13
                Dziękuję za radę, ale mam jakiś stary krem do rąk do zutylizowania, to nim
                spróbuję. ;) Moskitiery już zamówione i będą w przyszłym tygodniu, więc czas
                najwyższy doczyścić ramy...
    • elrosa Re: Dobre i złe praktyki w urządzaniu wnętrz 05.06.10, 11:08
      Z mojej strony to będzie tak:
      - jeśli fugi, to raczej ciemne;
      - ...a jeśli już muszą być jasne, to zamiast nich można użyć białego
      silikonu - czyści się dużo łatwiej ;) ;
      - jeśli brodzik, to z matową kabiną - na przezroczystej widać każdą
      kroplę (może dlatego, że mamy twardą wodę) i właściwie powinno się ją
      wycierać przynajmniej raz dziennie, po ostatnim użyciu;
      - meble od podłogi do sufitu, szczególnie w kuchni, oraz obowiązkowo
      drabinka do tego :) ;
      - blat kuchenny nie ciemny i nie jasny - na obu widać każdy paproch i
      plamę;
      - sporo kontaktów w różnych przydatnych miejscach, żeby potem nie
      biegać z przedłużaczami.
      • sarahdonnel Re: Dobre i złe praktyki w urządzaniu wnętrz 05.06.10, 12:51
        A propos przechowywania...
        Na etapie stawiania ścianek działowych dobrze jest, nawet kosztem zmniejszenia
        jakiegoś pokoju czy zwężenia korytarza, zaprojektować oddzielne pomieszczenie
        gospodarcze czy garderobę. Może być bez okien, ze 3 metry kwadratowe. Tam
        wstawiamy niedużą, ale wysoką po sufit szafę, wolnostojący drąg-wieszak itd. To
        na zimowe i rzadko używane ciuchy oraz kolekcję zimowego obuwia, ewentualnie,
        jak się zmieści - pralka i przyłącze pralki, plus kosz na brudną bieliznę, oraz,
        jeżeli masz pecha do takiego mieszkania - junkers. Ja się jeszcze uparłam, że w
        tymże pomieszczeniu ma być doprowadzona woda, i zainstalowałam tam zlew
        techniczny (z tworzywa) z kuchenną baterią (wyciągany prysznic). Tam stoi też
        odkurzacz, żelazko, kubły, mopy, chemia gospodarcza (dużo jej, bo na początku
        trzymasz mały pojemnik z farbami i pędzelkami do dosztukowywania zadrapek od
        montażu mebli, olej do dosztukowywania podłogi, masę ścier - zacznij
        kolekcjonować już teraz ;) i wszystkie niezbędne brzydactwa, typu podręczna
        skrzynka narzędziowa, suszarka na pranie (można wtedy zamontować sufitową),
        deska do prasowania, zgrzewki z wodą mineralną, hurtowo przywiezione kartony
        soków itd.

        Meble od podłogi do sufitu to ostateczna konieczność. Miejsca zawsze będzie za
        mało (po prostu raz w roku trzeba zrobić przegląd i zbędne ciuchy wywalić do
        kosza PCK, a nad 'przydasiami' mocno się zastanowić). Tylko w miejscach, w
        których nie przebywamy zbyt dużo, bo mają niestety tendencję do
        'zaklitkowywania' wnętrz, i przytłaczania przebywających w nich osób. Podobnie
        działają zasłony od podłogi do sufitu, nawet, jeśli są stosunkowo jasne. Czyli
        szafa w sypialni, najlepiej z dużym lustrem - tak. Szafa w korytarzu - ok.
        Wielka ciemna szafa w salonie - w absolutnej ostateczności (taka lepiej zrobić z
        samych luster (np. 'ciepłych' w barwie), wtedy nie 'kradnie' przestrzeni optycznie.

        Ja wyznaję zasadę, że w małych pomieszczeniach (typu nieduży pokój dzienny)
        meble nie powinny być większe od osób w nich przebywających. Okna - jeżeli
        mieszkamy wysoko i nikt nam w nie nie zagląda - wszelkie kurzołapy typu zasłony
        można po prostu zignorować. Lepiej postawić na oknach wyższe kwiatki.

        Blat w kuchni - półmatowy, błyszczący może się drapnąć, na kompletnie matowym
        widać syf. raczej coś 'marmurkowatego', wtedy nie wiadomo, czy ta drobna plamka,
        którą akurat może dostrzec gość, a której Ty nie dostrzegłaś, to plamka z
        czegoś, czy plamka z wzoru blatu.

        W ogóle, wszystkie błyszczące powierzchnie, podobnie jak te radykalnie matowe,
        to nic dobrego.

        Silikon zamiast fug? Ma tendencje do zarastania grzybko-syfem i żółknięcia po
        paru latach... brr! Warto jednak wpuścić silikon sanitarny pomiędzy umywalkę a
        ścianę, podobnie, pomiędzy wannę a ścianę, i przezroczysty - pomiędzy ścianę
        kuchni a blat.
    • kasia_grubasia Białe meble 05.06.10, 12:16
      Bardzo ważne: Jak będziesz chciała gdzieś wstawić białe szafki z płyty, np. do łazienki, to zwróć uwagę na to jak są zrobione. Płyty robione "normalnie" mają przód i tył oklejone okleiną, a boki (przez grubość płyty) oklejone taką taśmą okleinową, na pewno wiesz o co chodzi. To sprawia, że krawędzie (te linie na styku oklein z taśmami) szybko się brudzą i robią czarne, taśma się odkleja przy czyszczeniu i jest ogólnie nieciekawie. Dobre białe mebelki mają drzwiczki szafek składające się z dwóch powierzchni, przód + zaokrąglone/ścięte boki z jednego kawałka okleiny i tył z drugiego. Dzięki temu ta krawędź co się brudzi jest tylko "z tyłu" i jej aż tak nie widać. Takie mebelki są droższe, ale naprawdę warto, postoją dłużej i będą lepiej wyglądać - miałam i takie, i takie, więc wiem.
    • madzioreck Re: Dobre i złe praktyki w urządzaniu wnętrz 05.06.10, 14:19
      Jestem na nie, jeśli chodzi o ciemne, jednobarwne dywany czy wykładziny - widać
      na nich każdy paproch. Odkurzysz, a za dwie godziny cie strzela, bo pojawiają
      się ciapki, niteczki, i inne takie. Jeśli ta jednobarwność złamana jest jakimiś
      ciapkami, delikatnym melanżem - problem znika.
      Łazienka - koniecznie porządna półka na często używane kosmetyki - żele pod
      prysznic, szampony, odżywki. Nie mam pomysłu, jak to rozwiązać w przypadku
      kabiny prysznicowej, bo sama wole wannę - może jakieś wiszące koszyczki? U mnie
      nad wanną tata zrobił półkę 85x15cm, wyłożoną płytkami jak reszta ścian. Mieści
      wszystkie moje kosmetyki, sole do kąpieli, no, wszystko, co lubię mieć pod ręką,
      i łatwo ją umyć.
      Dobrze jest też pomyśleć, co zrobić z przewodami od sprzętów, szczególnie, jeśli
      się lubi często robić przemeblowanie, jak ja ;) Szlag mnie trafia, kiedy muszę
      odkurzać czy myć podłogi w okolicach plątaniny kabli i każdy z osobna
      przecierać, nie wspominając, że można się o nie przewrócić.
      • stary_dywanik Re: Dobre i złe praktyki w urządzaniu wnętrz 08.06.10, 12:59
        Ja mam pod prysznicem półkę tego typu:
        www.stylwdomu.pl/Polka_lazienkowa_z_dwoma_koszami_i_haczykami_narozna-1958.html
        ale z koszyczkami, które maja pręty w barierce, tak by drobniejsze przedmiotu
        nie wypadały. Ponieważ półka wisi w rogu to nic a nic nie zawadza, a w każdym
        koszyku zmieści się spokojnie 4-5 butelek kosmetyków (takich 250 ml).
        • elftherinii Re: Dobre i złe praktyki w urządzaniu wnętrz 08.06.10, 15:19
          Ja mam kabinę przylegającą tylko jednym bokiem do ściany. Dwa kolejne to normalne wejście do kabiny a czwarty bok jest do połowy z murku a wyżej jest matowe szkło. Na przejściu murek-szyba zrobiła się samoistna półeczka na kosmetyki. Sprawdza się idealnie.
          Dodatkowym plusem tak ustawionej kabiny jest fakt, że za murkiem mamy odgrodzone miejsce, które jest niewidoczne przy normalnym użytkowaniu łazienki - trzymamy tam mopa, odkurzacz, miotłę itp:) Tylko do takiego rozwiązania trzeba mieć większą łazienkę.

          Co do koszyczków - jeśli są przyczepiane na przyssawki to niestety lubią spadać:( W każdym razie mi co jakiś czas spadały jak stawiałam cięższy kosmetyk.
          • stary_dywanik Re: Dobre i złe praktyki w urządzaniu wnętrz 08.06.10, 16:11
            Koszyczki mam przykręcane. Przyssawki to zło!
    • zireael00 Re: Dobre i złe praktyki w urządzaniu wnętrz 08.06.10, 23:14
      Może zabrzmi banalnie, ale strzeż się przerostu formy nad treścią. Moi rodzice sprawili sobie inoxowe: lodówkę, zlewozmywak, okap i kuchenkę. Teraz jest wieczne, niekończące się ścieranie i polerowanie, tudzież biadolenie matki, że na zlewie są ślady wody (no tak, jakie to niezwykłe zjawisko). Podobna sytuacja ma miejsce przy murku wzdłuż podjazdu do garażu. Wierzch murku jest obłożony płytkami klinkieru i ilekroć przenoszę nad nim rower, muszę się modlić, żeby nie uszkodzić tych %%$#@*& płytek. Nie wspominając już o tym, że trzeba było ten murek zrobić krótszy, żeby można swobodnie przejchać rowerem z podjazdu na ścieżkę, nie go nosić. Poświęć dużo uwagi oknom, my na początku mieliśmy takie, które spektakularnie ciekły przy deszczu/śniegu, wymienialiśmy chyba po trzech latach.
      Podpisuję się pod postem o wykładzinach dywanowych - nigdy więcej.
      Rozsądnie rozplanuj przestrzeń w kuchni - pomyśl, co chcesz tam postawić, ile szafek potrzebujesz, jeśli segregujesz odpady, to pomyśl, żeby jakoś sprytnie i wygodnie usytuować pojemniki na nie. U mnie w domu jest wielka kuchnia, która składa się z wielkiej pustej przestrzeni pośrodku i braku miejsca wszędzie. Blat roboczy mamy śmiesznie mały, mikrofalówka jeszcze bardziej go zagraciła, ergo moi rodzice wzdychają od lat do ekspresu ciśnieniowego, ale go nie kupią, bo "nie ma miejsca", robota kuchennego nie używamy praktycznie wcale, bo to samo. A zastawę i gary upychamy w szafach kolanem.
      Odradzam drzwi harmonijkowe. Lubią się psuć i zacinać i robią strasznie dużo hałasu (wystarczy, żeby obudzić śpiącą osobę).
      Jeśli zauważę coś jeszcze, to napiszę, ponieważ nasz dom, przez nieszczęśliwą kombinację obłąkanej architekt i partackiej ekipy
      budowlanej jest pełen takich "kwiatków".
    • ko_kartka Re: Dobre i złe praktyki w urządzaniu wnętrz 10.06.10, 14:14
      Jeśli wolisz prysznic, niż wannę, to polecam zrobienie okafelkowanego odpływu
      oraz ścianki z luksferów (najlepiej bąbelkowych w środku, na matowych zostają
      ślady od wody, nie do zmycia), nawet bez drzwi (ale wtedy zajmie więcej miejsca)
      niż zakup tradycyjnego brodzika. Zapewniam, że nic nie cieknie na dalszą część
      łazienki i nie ma problemu z myciem drzwiczek od kabiny, co jest moim osobistym
      koszmarem. Ja osobiście wolę jednak wannę.

      Jeśli masz taką możliwość, to nie umieszczaj za daleko zlewu od płyty - ja mam
      przerwę szerokości trzech szafek i wiecznie za daleko z garnkami i produktami w
      każdym kierunku.

      Polecam szczerze wykonanie osobnej szafki czy schowka na szczotki, mopy,
      odkurzacz, wiadra, drabinę, deskę i suszarkę - najlepiej w przedpokoju. Mop z
      wiadrem i mokre ściery najlepiej na stałe oczywiście trzymać w łazience, ale po
      wyschnięciu można je do tejże szafki przetransportować.

      Jestem z frakcji szaf z drzwiami przesuwnymi, więc wiadomo - do sufitu,
      najlepiej w sypialni i przedpokoju. W takiej szafie można wygospodarować miejsce
      na odkurzacz, deskę i suszarkę (jeśli ktoś ma standardową), ale już nie polecam
      trzymania w niej mopa z wiadrem. I jeśli wydaje Ci się, że masz mało rzeczy,
      które wymagają powieszenia - to zastanów się pięć razy i nie popełnij mojego
      błędu (a mam ponad cztery metry drążków...).

      Warto również dopasować wysokość blatu kuchennego do swojego wzrostu (tudzież do
      wzrostu osoby, która najczęściej w kuchni urzęduje). Kuchenka mikrofalowa to dla
      mnie osobiście zbędny przedmiot, rezyduje na strychu :) Ale piekarnik na
      wysokości oczu, albo troszkę niżej to jest świetne rozwiązanie. I pamiętaj -
      blatów nigdy za mało. Warto też zastanowić się nad ustawieniem czajnika
      elektrycznego, pojemnika na ręczniki, ekspresu, miski z owocami czy pojemników
      na produkty sypkie, jeśli to wszystko ma się znajdować na blacie. Aha, kontaktów
      nad blatem roboczym w kuchni też nigdy za wiele :)

      Nie rób podłogi ze zwykłej deski - romantycznie skrzypi, ale ma tendencję do
      wypaczania się i robienia między poszczególnymi osobnikami szpar. Ano, jest też
      za miękka, żeby chodzić po niej w szpilkach. Ja jestem zwolennikiem podłóg
      kaflowych nawet w salonie i sypialni, więc świruska :)

      I na litość, nie rób parapetów wewnętrznych z ciemnego drewna/płyty/kafelek!

      Nie polecam również stolarki drzwiowej z płyty. Lepiej zaoszczędzić na meblach
      (początkowo) niż na drzwiach, bo drzwi najprawdopodobniej już nigdy nie
      wymienisz, a obgryziona i podrapana okleina wygląda po kilku latach fatalnie.

      Polecam urządzenie wnętrza w dwóch w miarę neutralnych kolorach i ożywienie go
      dodatkami - fioletowo-zielone ściany w pomarańczowe kwiatki może i wyglądają
      efektownie w żurnalu, ale w życiu codziennym nie dają odpocząć i szybko się
      nudzą. Przy czym fioletowy też może być neutralnym tłem dla mebli i dodatków :)
      • sarahdonnel Re: Dobre i złe praktyki w urządzaniu wnętrz 11.06.10, 12:09
        ko_kartka napisała:

        > Jeśli wolisz prysznic, niż wannę, to polecam zrobienie okafelkowanego odpływu
        > oraz ścianki z luksferów (najlepiej bąbelkowych w środku, na matowych zostają
        > ślady od wody, nie do zmycia), nawet bez drzwi (ale wtedy zajmie więcej miejsca
        > )
        > niż zakup tradycyjnego brodzika. Zapewniam, że nic nie cieknie na dalszą część
        > łazienki i nie ma problemu z myciem drzwiczek od kabiny, co jest moim osobistym
        > koszmarem. Ja osobiście wolę jednak wannę.

        Kafelki czy luksfery z wapiennego osadu świetnie odczyszcza coś kwaśnego.
        > Jeśli masz taką możliwość, to nie umieszczaj za daleko zlewu od płyty - ja mam
        > przerwę szerokości trzech szafek i wiecznie za daleko z garnkami i produktami w
        > każdym kierunku.

        Świetnie sprawdza się układ w literę L, ociekacz zlewu najlepiej stosunkowo
        blisko płyty grzewczej, wtedy nie ma problemu z odlaniem makaronu i odstawieniem
        gorącego garnka na ociekacz, czy na płytę, bez parzenia się.

        Natomiast jak najdalej od płyty kuchennej i piecyka ustawia się lodówkę (lodówka
        zżera więcej energii), w innym wypadku warto sprytnie ukryć pomiędzy jednym a
        drugim izolację, np. z cienkiej płyty karton-gips.

        Teraz w NL mam kuchnię-tramwaj (mieszkanie 'dla rodziny bezdzietnej'), totalnie
        nie energooszczędną, jest tu moda na wstawianie do takich mieszkań niskich
        lodówek podblatowych, i na to płyty grzewczej (piekarnika nie ma w standardzie,
        używam prodiża sprowadzonego z Polski;). Pod samą płytą znajduje się zamrażalnik
        lodówki (rozmiarów mikroskopijnych). Zamrażalnik oszrania się w kilka tygodni
        tak, że połowę jego objętości zajmuje lód. Już nie mówiąc o tym, że do lodówki
        musisz się schylić, a jak coś gotujesz, i otwierasz lodówkę, to różnica
        temperatur jest ogromna, i powietrze w lodówce się grzeje (czyli lodówka
        potrzebuje więcej energii, żeby utrzymać temperaturę), a na garnek dmucha zimnym
        (więcej gazu do podgrzania). W perspektywie kilku lat jest różnica.
        >







        > Polecam urządzenie wnętrza w dwóch w miarę neutralnych kolorach i ożywienie go
        > dodatkami - fioletowo-zielone ściany w pomarańczowe kwiatki może i wyglądają
        > efektownie w żurnalu, ale w życiu codziennym nie dają odpocząć i szybko się
        > nudzą. Przy czym fioletowy też może być neutralnym tłem dla mebli i dodatków :)

        Co do kolorów i form... Jeżeli decydujesz się na ostre kontrasty, to im mniej,
        tym lepiej.
        Można iść 'w gamę' + 1 kontrast, u mnie np. neutralnym kolorem (podłogi, meble)
        był ciemny, ciepły brąz. Wszystkie meble są w takim kolorze: łazienka, salon,
        sypialnia, kuchnia, również drzwi. Do tego ubzdurałam sobie czerwoną sofę z
        poduchami. Gdybym uznała, że chcę neutralne, białe ściany - kontrast byłby za
        duży. Strefę przedpokojowo-kuchenną zaznaczyłam na pomarańczowo (ściany,
        kafelki, kawałek podłogi w 'technicznej' części kuchni, kafelki i ściany w
        garderobie). Strefa salonowa ma ściany słonecznikowe, podobnie jak kafelki i
        podłoga w łazience, więc przejścia są dość płynne. Podłogi mam designerskie,
        kafelki nie kończą się nigdzie na 'prosto' a różne kolory lub faktury w siebie
        'wchodzą'. Sypialnia jest mocno oddzielona od 'przestrzeni publicznej', tam
        utrzymałam podobny pomarańcz (dużo jaśniejszy odcień z tej samej palety, co w
        kuchni) i dołączyłam indyjski róż.
        W całym domu jedynym 'metalowym' akcentem jest 'srebrny', czyli nikle i inox.
        Wszędzie.

        Taki układ wymaga żelaznej dyscypliny: meble są bardzo proste w formie, rośliny
        wybieram tylko z dużymi, ciemnymi liśćmi (np. zamie czy przyfotelowa palma w
        kuchni... mam taki kącik z palmą i z fotelem pod kuchennym oknem ;), dodatki to
        tylko białe, grube szkło, a wszelkie drobne wzorki czy bibelociki, jak już ktoś
        mi doniesie - chowam.

        Przy urządzaniu posuwałam się do nietypowych rozwiązań. Jeżeli jedynymi lampami,
        które pasowały stylem, rozmiarem, ceną i funkcjonalnością do łazienki, były
        lampy ogrodowe - to takie kupiłam. Po meblowe czy farbowo-fugowe zakupy łaziłam
        z następującym zestawem: poolejowana deska parkietowa, kawałek gresu czy to
        przedpokojowo-balkonowego, , czy to kuchennego, kafelek z łazienki, kafelek z
        łazienki drugi, kafelek z kuchni (miałam po kawałku uciętym przez glazurników).
        Akurat mieściło mi się do torebki chociaż swoje ważyło. Bardzo zwracałam uwagę
        na detale, typu uchwyty od mebli... na szczęście to małym kosztem można wymienić
        na coś rozsądniejszego.

        Dzięki temu udaje się uniknąć kiczu i oczopląsu - przy takim zestawie
        kolorystycznym mogłoby się wydawać, że szlag człowieka może trafić. Trafia tylko
        z jednego powodu - ta żółć jest ukochana przez muchy i inne robactwo ;).

        Natomiast jeżeli wolisz styl 'angielski', albo rustyki/baroki, to zdecydowanie
        polecam minimalizm w kolorach (również drewna!) i wzory podobnych rozmiarów.
        Eklektyzm z kolei bardzo łatwo doprowadzić do stadium kiczu i oczopląsu (ja
        bardzo, bardzo nie lubię zestawów 'nowoczesny design + tkanina w różyczki w
        stylu angielskim, czy plastykowy żyrandol w barokowej formie': ładne per se, ale
        dopasowanie tego do czegokolwiek, jako jednego z elementów, jest niemożliwe.
    • pitupitu10 Re: Dobre i złe praktyki w urządzaniu wnętrz 10.06.10, 17:27
      Pogrzeb jeszcze na różnych forach. Ja na szybko znalazłam jeszcze takie wątki:
      forum.gazeta.pl/forum/w,77,16646347,,urzadzanie_kuchni.html?v=2
      forum.gazeta.pl/forum/w,582,38464437,,urzadzanie_kuchni_co_byc_powiino_a_czego_unikac_.html?v=2
      Od siebie dodam: nie kupuj kabiny prysznicowej z białymi uszczelkami. Prędzej
      czy później zarastają grzybem. Tak, wiem że ciemne pewnie też, ale różnica
      estetyczna jest.
    • pitupitu10 Re: Dobre i złe praktyki w urządzaniu wnętrz 11.06.10, 10:34
      I pamiętaj: wszystko co białe prędzej czy później żółcieje.
    • magdalaena1977 Re: Dobre i złe praktyki w urządzaniu wnętrz 13.06.10, 15:04
      Mam małe pytanie pomocnicze.

      Mam mieszkania kupione kilka lat temu na rynku wtórnym, a w nim zabudowaną
      kuchnię po poprzednich właścicielach. Kuchnia jest IMHO źle zaprojektowana, ale
      na razie nie jestem gotowa wydać 20.000 zł na przebudowanie jej od podstaw (bo
      to tyle by kosztowało, prawda ?).

      Dlatego postanowiłam na razie wymienić lodówkę i kuchenkę, które działają
      najsłabiej. Chcę kupić AGD wolnostojące, bo są ładniejsze, tańsze i w ogóle dają
      więcej elastyczności.
      Czy Waszym zdaniem można wymienić zabudowany piekarnik i płytę (60 cm) na
      normalną kuchenkę (50 cm) ?
      I jaką polecacie kuchenkę ? Gotuję średnio dużo, ale dość regularnie coś mi się
      wyleje, przypali czy wykipi. Moja kuchenka jest błyszcząco stalowa i to ciągłe
      czyszczenie jest po prostu koszmarem. Czy macie jakiś patent na uniknięcie tego
      problemu ? Kafelki na podłogę wybrałabym w marmurek, ale płyty grzejne jednak są
      jednolite. Biała nie będzie pasować do reszty kuchni.

      I od razu zaznaczam, że odpada opcja "moja kuchenka jest łatwa w czyszczeniu,
      wystarczy dwa razy dziennie przetrzeć na mokro, a potem wypolerować czystą
      szmatką" :-)
      • sarahdonnel O kuchenkach gazowych i elektrycznych 13.06.10, 16:17
        Czy myślisz o płycie elektrycznej (ceramicznej) czy gazowej?
        Piekarnik - jaki: gazowy czy elektryczny?
        To dotyczy również 'całości' bo możesz wybrać kuchenkę całkowicie gazową, z
        gazową płytą i elektrycznym piekarnikiem, z płyta gazowo-elektryczną i
        elektrycznym piekarnikiem, oraz całkowicie elektryczną.

        Kwestie 'ekonomii użytkowania' poruszam poniżej raczej śladowo, ale porównanie
        'praktyczności' jak najbardziej masz.

        Piecyk zdecydowanie wolę elektryczny, moja mama tak na szybko wymieniała
        kuchenkę gazową wolnostojącą, i była bardzo niezadowolona z nowego piecyka,
        kompletnie nie mogła ustawić temperatury, i zamiast puchatych serników, które
        ZAWSZE wychodziły na czuja, efektem były puddingi z sera topionego.
        Nie wiem, co ma teraz, ale w międzyczasie ja nie miałam wyboru - w mojej (nowej)
        kamienicy nie było mowy o przyłączu gazowym, za to była pociagnięta trzyfazowa
        elektryczność (niezbędne do większości płyt). Wstawiłam oddzielną płytę
        ceramiczną (bez bajerów, za max. 900 zł wtedy, ale z dotykowym sterowaniem) i
        oddzielnie piekarnik Indesita, też niezbyt bajerancki model, na pewno miał
        termoobieg i opcję 'pieca chlebowego' (do ciast drożdżowych i pizzy).

        Płyta ceramiczna - trzeba się nauczyć, że najpierw podgrzewa się ją maksymalnie
        szybko, a potem schodzi do max. 40% mocy, i trzyma temperaturę. Poza tym można
        ją całkowicie wyłączyć jakieś 5 - 10 min. przed zakończeniem gotowania (zależy
        od produktu). Garnki nie muszą być piękne, ale muszą mieć grube dno (ja najpierw
        kupiłam ładne, lekkie, ale się odkształcały... nazywa się to rozszerzalność
        temperaturowa, garnek nie przylega wtedy do płyty grzewczej, a wydyma się w
        balonik, więc część energii z płyty idzie 'w powietrze'; rozwiązaniem okazały
        się zachomikowane przez moja mamę 'ruskie' rondle z podwójnym dnem, patelnie też
        wybierałam takie, które ledwo byłam w stanie unieść jedną ręką).
        Czyszczenie gładkiej powierzchni - płynne przypalone poza polem grzejnym trzeba
        wytrzeć jak najszybciej, najlepiej kawałkiem papierowego ręcznika kuchennego.
        Resztę, zaschniętą, zeskrobuje się po ostygnięciu specjalnym skrobakiem
        (dołączony do płyty), a potem całość przeciera papierowym ręcznikiem. Raz na
        jakiś czas przecierałam zmywakiem i potem papierowym ręcznikiem, albo płynem do
        szyb.

        Dla porównania - teraz używam płyty gazowej, białej emaliowanej, i jak będę miał
        wybór, to nigdy więcej tego cholerstwa (w NL gaz wychodzi droższy niż prąd).
        Brudzi się potwornie (oboje z partnerem gotujemy, on uprawia 'kawalerskie
        gotowanie', często jak ja nie wejdę i nie przykręcę gazu pod buzującym garem czy
        patelnią z dymiącym olejem, to sam nie przykręci i wszystko strzela na boki...
        efekt anglosaskiej matury bez obowiązkowej fizyki po odpowiedniku 3. klasy
        gimnazjum), a często używany przez nas zestaw tłuszcz i pomidorki sprawia, że
        wszystko jest w żółtawe cętki. Szybko przetrzeć jak płyty ceramicznej też się
        nie da, bo żeliwne kratki trzeba ostudzić i wtedy zdjąć, a potem najlepszym
        sposobem na odczyszczenie jest podlanie gorącą wodą z płynem do naczyń i
        odczekanie kwadransa. Zakładając, że kratki nie są upaćkane od spodu czy po kątach.


        Dodatkowo nasza płyta gazowa ma pokrętła z boku, które - grzeją się czasami od
        najbliższego palnika (najwygodniejszy, średni palnik jest tuż koło pokręteł), a
        przy postawieniu dużej patelni w ogóle średnio bezpiecznie się tym manewruje, po
        drugie - są nie do doczyszczenia z odprysków oleju. Mogę więc spędzić pół
        godziny, próbując płytę doszorować, a i tak wygląda 'nieświeżo'. A potem kładę
        spowrotem żeliwne kratki, a w kątach kratek od spodu czai się jakiś lepki
        pomidorkotłuszcz, i szlag trafia całe czyszczenie. W porównaniu do szybkiego,
        interwencyjnego przecierania gładkiej płyty ceramicznej... Niech mnie to
        kosztuje, jak się przeprowadzimy, chłop będzie piszczał i wiszczał, że nie umie
        na tym gotować (mój ojciec do tej pory nie umie użyć mojej 'warszawskiej' płyty
        elektrycznej z kosmicznym dotykowym sterowaniem ;), ale gazową płytę z białą
        emalią zlikwiduję przy pierwszej możliwej okazji.

        ----

        Co do wymiany całych mebli. Wejdź do paru zakładów z meblami i zobacz, co mają
        do zaproponowania, w jakiej cenie i w jakich terminach. Przynajmniej będziesz
        wiedziała, na co się nie decydować.

        W Warszawie mieliśmy bardzo sprytnego stolarza, który najpierw słuchał, co się
        chciało, a potem proponował coś, co spełniało wymagania właściciela, dawało się
        zrobić w określonym budżecie i z określonych materiałów, a przy tym było jeszcze
        sprytniejsze i jeszcze estetyczniejsze, niż zakładał to zlecający. Facet jest z
        Targówka, ale chyba przyjmuje zlecenia w całej Polsce. Moja kuchnia to było
        3x2,5 metra w 'L', ująć wolnostojącą lodówkę, bez sprzętu nie przekroczyliśmy
        8000. AGD wyszukiwałam sama, zwieźliśmy je, i zostało zamontowane.
        Stolarz polecił elektryka-hydraulika, który okazał się niezbyt rozgarnięty przy
        montowaniu baterii kuchennej - przyjechał, obejrzał, uznał reklamację i
        przeprosił, zwrócił z własnej kieszeni i jeszcze zadzwonił przedyskutować sprawę
        z elektrykiem.

        Z drugiej strony, jeżeli chcesz zmieniać ceramikę (gres i glazurę), to
        wstrzymałabym się do tego czasu, bo wymiary kuchni i spoziomowanie mogą się
        zmienić, i meble nie będą pasować o parę milimetrów.
        • magdalaena1977 Re: O kuchenkach gazowych i elektrycznych 13.06.10, 21:39
          Na początek bardzo, bardzo dziękuję za długi i dokładny wpis.

          > Czy myślisz o płycie elektrycznej (ceramicznej) czy gazowej?
          > Piekarnik - jaki: gazowy czy elektryczny?
          > To dotyczy również 'całości' bo możesz wybrać kuchenkę całkowicie gazową, z
          > gazową płytą i elektrycznym piekarnikiem, z płyta gazowo-elektryczną i
          > elektrycznym piekarnikiem, oraz całkowicie elektryczną.
          Ojej ! Ilość opcji trochę mnie przytłoczyła.
          W tej chwili mam gazową płytę grzejną i elektryczny piekarnik i zamierzałam
          powtórzyć ten zestaw w jednym urządzeniu.

          Różnicę między tradycyjnym piecykiem a elektrycznym z termoobiegiem (na korzyść
          tego drugiego) zaobserwowałam jeszcze u rodziców.
          Ale zawsze korzystałam z kuchenek gazowych.

          > Czyszczenie gładkiej powierzchni - płynne przypalone poza polem
          > grzejnym trzeba wytrzeć jak najszybciej, najlepiej kawałkiem
          > papierowego ręcznika kuchennego. Resztę, zaschniętą, zeskrobuje
          > się po ostygnięciu specjalnym skrobakiem (dołączony do płyty),
          > a potem całość przeciera papierowym ręcznikiem. Raz na
          > jakiś czas przecierałam zmywakiem i potem papierowym ręcznikiem,
          > albo płynem do szyb.
          Czyli mówisz, że w sprzątaniu ceramiczna wygodniejsza ?
          Nie chcę wyjść na jakiegoś flejtucha, ale najchętniej przecierałabym płytę tylko
          od czasu do czasu, a nie po każdym gotowaniu. A u mnie wystarczy ugotować
          szparagi, żeby kuchenka wyglądała jak nieczyszczona od miesięcy.

          > Moja kuchnia to było 3x2,5 metra w 'L', ująć wolnostojącą
          > lodówkę, bez sprzętu nie przekroczyliśmy 8000.
          To tak mi wstępnie pasuje. 8 - 10 tys. na meble, jakieś 3 - 3,5 tys na kuchenkę
          i lodówkę. Plus kafelki. Plus zlew i młynek do śmieci. Plus oświetlenie. Plus
          nieprzewidziane wydatki.
          A meble nie są jeszcze aż tak zniszczone i jest tyle fajniejszych rzeczy, które
          mogłabym za to kupić.
          Bo rozważam dwie wersje - w jednej wyrzucam wszystko (nawet kaloryfer) do gołego
          tynku - zostaje zmywarka, mikrofalówka i czajnik, które są względnie nowe.
          Poświęcam mnóstwo kasy i pół urlopu na szukanie mebli i użeranie się z ekipą.
          W drugiej wersji wymieniam tylko kuchenkę i lodówkę, bo są dość stare i już w
          zasadzie zepsute. Zaciskam zęby i nadal toleruję idiotycznie umieszczony zlew,
          ale zajmuje mi to dwa - max trzy popołudnia i jest znacznie tańsze.
          • sarahdonnel Re: O kuchenkach gazowych i elektrycznych 13.06.10, 23:52
            Ja zamiast czyszczenia emaliowanej gazówki zdecydowanie wolę opcję 'przejechać
            papierowym ręcznikiem i ewentualnie przeciągnąć skrobakiem (działa jak golarka
            do zapieczonych resztek), a potem jeszcze raz ręcznikiem papierowym'. To jedna
            gładka powierzchnia, jak okno.

            Przy przerzuceniu się z gazowej płyty na elektryczną - na początku wydaje się,
            że musisz uczyć się gotować na nowo, jeżeli nie przestrzegasz reguły
            zmniejszania mocy po zawrzeniu potrawy, ciężkich, nie odkształcających się
            garnków i zakrywania ich oraz wyłączania 5 minut wcześniej, to pierwszy rachunek
            może przyprawić o zawał. Potem jest tylko wygodniej.

            Ja też mam wyjść na flejtucha, bo niby wole przetrzeć coś szybko i wygodnie przy
            okazji i trzymać w miarę czyste zamiast organizować 'akcję' sprzątanie?

            Aha, od zamówienia mebli do montażu czeka się 6 - 8 tygodni. Więc najpierw 10
            dni urlopu na 'zrobienie' kuchni, potem dwa miesiące na jednej płytce,
            mikrofalce i czajniku oraz mycie naczyń w łazience, a potem 3 dni na montaż mebli.

            Jeżeli zdecydowałaś się na wolnostojącą lodówkę - to w ramach 'działania' możesz
            to szybko załatwić. Przy okazji rozeznajesz się w ofercie 'kuchenkowej'. Polecam
            wybranie się do jakiegoś marketu, żebyś 'dotknęła' lodówki, zobaczyła, czy
            wygodnie się otwiera, i czy Ci pasuje. Ja miałam upatrzoną idealną przez
            Internet, a potem zobaczyłam na żywo, i zdecydowałam się na coś innego, bo
            bardziej pasowało mi stylem do całości, i było 'przyjaźniejsze' (różnica cen
            niewielka - wybrałam inoxowego Indesita, 180 cm, 3 szuflady zamrażalnika, klasa
            energetyczna A+ ;). Teraz wybrałabym tak samo. Lodówka jest Twoich rozmiarów lub
            większa, stąd warto ją 'poczuć' w skali własnego ciała.

            Przyszedł mi też do głowy pomysł na szybki lifting kuchni. Wywalenie starego
            blatu ze starym zlewem, przełożenie hydrauliki (potrzebne dłuższe wężyki od
            przyłączy ściennych do nowej baterii i sprytny hydraulik) i wymiana 'flaczków'
            jednej czy dwóch szafek, żeby zamienić zlewową na 'przechowaniową', a
            'przechowaniową' na zlewową. Przy nowym blacie możesz ew. zdecydować się na nową
            płytę do zabudowy lub na wywalenie stelażu do zabudowy piecyka i obecnej płyty i
            wstawienie w to miejsce wolnostojącej kuchenki. Wyrzynanie dziury w blacie
            będzie wyglądać średnio, bo trzeba znaleźć taśmę do zamaskowania wyrżniętych
            stron blatu, inaczej będą wystawać nieestetyczne 'wióry'.
            • magdalaena1977 Re: O kuchenkach gazowych i elektrycznych 14.06.10, 00:14
              sarahdonnel napisała:
              > Aha, od zamówienia mebli do montażu czeka się 6 - 8 tygodni.
              > Więc najpierw 10 dni urlopu na 'zrobienie' kuchni, potem dwa
              > miesiące na jednej płytce, mikrofalce i czajniku oraz mycie
              > naczyń w łazience, a potem 3 dni na montaż mebli.
              A nie można tego ustawić z wyprzedzeniem ?
              Moi rodzice wymieniali kuchnię kilkanaście lat temu i pandemonium trwało niecały
              tydzień (w tym terakota i glazura).

              > Polecam wybranie się do jakiegoś marketu, żebyś 'dotknęła'
              > lodówki, zobaczyła, czy wygodnie się otwiera, i czy Ci pasuje. (...)
              > Lodówka jest Twoich rozmiarów lub większa, stąd warto ją 'poczuć'
              > w skali własnego ciała.
              Wiem. Już byłam w MM i okazało się, że lodówka jak mężczyzna, powinna być
              wyższa, ale tylko trochę ;-)
              Plus macałam intensywnie wszystkie inoxy, żeby zobaczyć, gdzie nie ma śladów palców.
              Tylko dlaczego wszystkie tanie sklepy internetowe nie mają opcji wniesienia i
              wyniesienia starej lodówki ?

              > Przyszedł mi też do głowy pomysł na szybki lifting kuchni.
              Twój pomysł się nie sprawdzi, bo kuchnia mała i nie ma innej szafki na zlew. Ale
              tak sobie pomyślałam, że mogłaby strzelić sobie nowe blaty ... koszt pewnie
              niezbyt duży, a przyjemność spora. I tak w gruncie rzeczy czemu nie nowy zlew ...
              Działasz na mnie bardzo inspirująco.
              • sarahdonnel Re: O kuchenkach gazowych i elektrycznych 14.06.10, 10:19
                Nasz stolarz (Warszawa) stwierdził, że jak ma być dokładnie wymierzone, to
                kafelki już muszą być, te docelowe. Chodzi o kąty pomiędzy ścianami, które mogą
                się zmienić przez byle jak nakładany klej (nie wiadomo, na jakiego glazurnika
                trafisz) lub odwrotnie, da się je trochę skorygować, listewki-kątowniki i różne
                inne pierdołki. Gres powinien z dzień-dwa odstać bez wielkiego obciążenia i
                łażenia, żeby klej się utwardził, potem glazura, potem dzień na fugowanie,
                zmycie fugi - kolejny dzień, domalowanie ścian i sufitów tam, gdzie nie są
                pokafelkowane, i może wchodzić stolarz. Zakładając, że nie przekładasz hydrauliki.
                U moich rodziców pierwsza terakota była robiona 'na szybko', bez tego czekania,
                i po 3 latach już 'chodziła', a fugę trafił szlag.

                Jeżeli wydaje Ci się, że między ścianami są kąty idealnie proste... to tylko Ci
                się wydaje. ;) Różnice na wymiarach mogą być do 2 cm - niezauważalne, jak nie
                jesteś typem 'miarka w oku' (to wcale nie jest takie wygodne, bo chodzisz, i
                taka np. spaczona odgięta drewniana futryna doprowadza Cię do szału, a połowę
                pomysłów z góry torpedujesz jako 'nie zmieści się'). Porządny stolarz oczywiście
                dotnie blat na taki wymiar, ale wygodniej jest, jak zrobi to w firmie i
                przywiezie gotowy, oklejony taśma maskującą. Im kuchnia mniejsza, tym to ważniejsze.

                Poza tym, taki czy siaki powie Ci, że zrobi, zacznie robić meble, a potem co
                parę dni będzie wydzwaniał, że jeszcze nie gotowe, jeszcze dzień czy dwa, i
                wtedy dopiero skutecznie rozpiży jakiekolwiek plany.

                Ja nie wiem, o co chodzi z tym wnoszeniem i wynoszeniem. Jak już to robią, to
                np. u nas biorą 20 eur za transport, a potem 10 eur za piętro, czyli 1 schodek -
                1 euro! Psikus!
          • adra_19 Re: O kuchenkach gazowych i elektrycznych 14.06.10, 00:05
            > Czyli mówisz, że w sprzątaniu ceramiczna wygodniejsza ?
            > Nie chcę wyjść na jakiegoś flejtucha, ale najchętniej przecierałabym płytę tylk
            > o
            > od czasu do czasu, a nie po każdym gotowaniu. A u mnie wystarczy ugotować
            > szparagi, żeby kuchenka wyglądała jak nieczyszczona od miesięcy.

            Ja błogosławię płytę ceramiczną w obecnie wynajmowanym przeze mnie mieszkaniu. Wygoda w użytkowaniu jest nieporównywalna z gazową. Jak coś wykipi czy się rozpryska można po prostu wytrzeć jeszcze podczas gotowania. Jak się przypali, w 3 minuty można zeskrobać. Sama wiesz, jak jest w przypadku gazowej - praktycznie nie da się jej doczyścić w pełni. A jeśli palnik zostanie zalany, to już w ogóle szkoda gadać.

            Ciekawa jestem jeszcze, jak się sprawują w użytkowaniu płyty indukcyjne. Nigdy jeszcze nie miałam okazji na takiej gotować, a opinie są różne. Może się jakaś Lobbystka wypowie na ten temat?
    • bib24 Re: Dobre i złe praktyki w urządzaniu wnętrz 13.06.10, 20:04
      Ja dorzucę tylko rady ogólne:

      1. Pamiętaj, że wszystko w sklepie wydaje się mniejsze, dopiero w
      domu wychodzi rozmiar rzeczywisty (np lodówka, telewizor, kanapa).
      NIGDY nie kupuj na oko, ale z centymeterm w ręku.

      2. Nie patrz jak coś wygląda w sklepie, tam biegają sprzedawcy i
      caly czas czyszczą. Kupuj rzeczy / materiały, ktore są łatwe w
      utrzymaniu (np nie dla bialych fug), nie widać na nich brudu (np tak
      dla plytek w ciapki, parkietów dębowych), są łatwe w czyszczeniu i
      eksploatacji (np wielkie tak dla farby para eggshell) i dobrze i
      stylowo się niszczą (tak dla parkietu, nie dla paneli). To ostatnie:
      na etapie urządzania trudno w to uwierzyć, ale wszystko się niszczy,
      i to w tempie tragicznie szybkim, a jak jeszcze masz w planie male
      dzieci to już tylko siąść i płakać....

      3. Na każdym kroku pilnuj fachowców, nie ufaj im nawet na milimetr,
      reklamuj wszelkie fuszerki przed zapłatą. U mnie sprawdzila się
      zasada, że reklamacje dotyczą 70% spraw.
    • kasiadj07 Re: Dobre i złe praktyki w urządzaniu wnętrz 14.06.10, 13:14
      Jeśli zamierzasz prać w umywalce (bieliznę, czy rajstopy), kup taką która będzie
      dość duża i głęboka. Moja jest duża, ale ma kształt muszli (dno łagodnie
      przechodzi w nieco wyższe boki) i przy płukaniu robi się fala - zawsze bokami
      wychlapuję trochę wody:( Praktyczniejsza jest taka z bardziej pionowymi bokami,
      lub oczywiście pranie w pralce.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka