04.07.10, 23:40
Bardzo dużo słyszałam ochów i achów o tych butach - że materiał
antybakteryjny, antypotliwy, dopasowujący się do stopy itp. Faktycznie jest
się czym zachwycać? Cena jest dość wysoka jak na klapki (bo o takie mi
chodzi). Słyszałam, że w Stanach, w Holandii to jest tanizna. A może da się
kupić taniej w jakichś sklepach brytyjskich? Wiecie coś, dziewczyny, na ten temat?
Obserwuj wątek
    • sarahdonnel Re: Crocsy 05.07.10, 00:05
      W NL stoją często na wyprzedażach (sezonowo). Trochę przypominają tradycyjne
      chodaki, a podobno przez to, że są praktycznie niezniszczalne, firma produkująca
      sama wbiła sobie gwóźdź do trumny.

      Tu strona sklepu internetowego:
      www.crocs.eu/womens-footwear/women-footwear,en_ES,sc.html
      Dla mnie ten najbardziej typowy model ukochany przez tubylców jest po prostu
      brzydki, nie wspominając o tym, że Holendrzy potrafią te buty nosić w sytuacjach
      zupełnie 'nie-teges'... przy 12 stopniach na bose nogi również. ;)
      • jul-kaa Re: Crocsy 05.07.10, 00:36
        Ja noszę sandały na gołe stopy gdzieś od końca marca. Ostatnio zakryte buty
        miałam... na weselu 1,5 miesiąca temu i było strasznie :(
    • besame.mucho Re: Crocsy 05.07.10, 00:41
      Nie wiem jak z cenami bo kupiłam na crocsowym stoisku w Warszawie,
      ale o samych butach: moim zdaniem warte swojej ceny. Mam takie czyli chyba najbardziej typowy model (wybaczcie brzydkie
      zdjęcie, nie chciało mi się wyjmować aparatu i pstryknęłam komórką).
      W wakacje poza miastem łażę w nich w zasadzie bez przerwy, jeżdżę na
      rowerze, biegam, traktuję je jako letnią wersję kaloszy w czasie
      brzydkiej pogody, oraz jako domowe kapcie kiedy robi się chłodniej,
      i tak dalej. Bardzo mi się też przysłużyły na włoskich kamienistych
      plażach - z paskiem zawiniętym za piętę bardzo stabilnie trzymają
      się stopy i można w nich włazić do wody i nie bać się porozcinania
      stóp o kamienie albo nadepnięcia na jakieś kłujące wodne stworzenie.
      Stan jak widać - mam je chyba z półtora roku, zaliczyły ostre
      kamienie, piach, błoto, beton i wszelkie inne możliwe powierzchnie i
      trzymają się super. Może nie jest to najładniejsze obuwie świata
      (chociaż ja akurat uwielbiam wszystkie niezgrabne, wielkie buciory,
      a i pomysł udoskonalenia butów wpinkami mi się spodobał - uwielbiam
      moje biedronki ;) ) ale nadrabia wygodą i trwałością.
      Materiał jest fajny, bo chociaż na pierwszy rzut oka sprawia
      wrażenie zwykłej gumy, to dla mnie jest to raczej taka jakby
      wytrzymała pianka - dzięki temu wbrew moim obawom stopy się w nich
      nie pocą. Długo mi się te buty średnio podobały, ale kiedy
      przymierzylam, to całkowicie zmieniłam zdanie. Zastanawiam się nad
      kupnem następnych - zrobili takie z ocieplaczem, mogą być super na
      wiosnę i wczesną jesień.
    • marta_monika Re: Crocsy 05.07.10, 09:22
      Ja mam klapki japonki marki Crocs a nie tradycyjne Crocs clogs i
      powiem szczerze klapki jak klapki. Zadna rewelacja. Sa lekkie i
      wygodne. Kupione z wyprzedazy za 19 euro. Widzialam wiele
      nieoryginalnych Crocs sprzedawanych po 8 i 10 euro. Nie wiem jakiej
      sa jakosci.
    • ma_go Re: Crocsy 05.07.10, 17:50

      Kup dowolne klapki z pianki EVA.
      Raczj nie chińskie marketowe, bo śmierdzą(barwniki?)
      Ostatnio nieśmierdzące widziałam w LIDLU(mniej niż 20 zł)
      To jest moje podstawowe obuwie, na okazje "pozamiejskie", latem i po
      domu.
      A ostatnio i zimą, przełaziłam niemal całą w kaloszach z pianki EVA
      (polsiego producenta, robi też klapki), z wkładką dają radę do -15st.
      Fakt, wyglądają "oborowo", ale na taką zimę jak ostatnio
      niezastąpione.
      Oczywiście upadłam na głowę i jako pierwsze kupiłam oryginalne.
      I wg.mnie niczym się nie różnią, oprócz braku "krokodylka" na
      zapięciach.
    • idid Re: Crocsy 06.07.10, 08:15
      Ja kupuję głównie dzieciom, jedne mają oryginalne, reszta z Deichmana
      i Selgrosa - jakość podobna.

      Dla siebie mam japonki i klapki - te mam oryginalne, pierwsze z
      czasów gdy podróbek nie było, drugie z uwagi na model - w podróbkach
      nie znalazłam podobnego.
      Generalnie polecam - ja używam na plażę, basen, po domu i w ogródku.
      Łatwo się czyszczą, szybko schną.
      Kupując trzeba uważać, żeby nie śmierdziały, bo od niektórych aż
      głowa boli.
      • pierwszalitera Uwaga! Policykliczne węglowodory aromatyczne! 06.07.10, 11:30
        idid napisała:

        > Generalnie polecam - ja używam na plażę, basen, po domu i w ogródku.
        > Łatwo się czyszczą, szybko schną.
        > Kupując trzeba uważać, żeby nie śmierdziały, bo od niektórych aż
        > głowa boli.

        To nie chodzi tylko o ból głowy. Większość butów z podobnych tworzyw i pianki zawiera policykliczne węglowodory aromatyczne (Polycyclic Aromatic Hydrocarbons) w wysokim stężeniu. Także produkty firmy Crocs To wykazał w roku 2007 test niemieckiej organizacji konsumenckiej Ökotest specjalizującej się na aspekcie ekologicznym. Węglowodory aromatyczne są substancjami toksycznymi, a niektóre zaliczone (jednoznaczne badania) są nawet do rakotwórczych. Te same substancje mogą znajdować się także w zabawkach dla dzieci, tu istnieją ze względu na możliwość wzięcia do ust bardzo ostre normy, ale nawet tu zdarzają się skandale, jak w ostatnim czasie u renomowanej firmy zabawek Mattel. Przy butach, czy na przykład w matach gimastycznych (ostatnio szukałam i przeglądałam testy), normy są luźniejsze, ale szczególnie problematyczne jest, że podobne obuwie nosi się na gołą skórę i do tego w ciepłej porze roku, kiedy noga się poci. W ten sposób ułatwia się wchłanianie tych węglowodorów w skórę. Organizacje konsumenckie w Niemczech prawie przed każdym sezonem plażowym testują klapki i sandałki tego typu i wyniki są zwykle mało opytmistyczne. Zaleca się nawet jak najkrótszy kontakt z nagą skórą. I nie są to jakieś tajne wiadomości dla ekologicznych freaków, tylko podaje się je w telewizji w najpopularniejszych audycjach konsumenckich. Swoją drogą, firma Crocs uznała wyniki testu z roku 2007 za mało problematyczne i nie wyraziła żadnych chęci zmiany sytuacji. Można tylko przypuszczać, że tanie produkty niemarkowe, pochodzące gdzieś z obskurnych fabryk trzeciego świata, są jeszcze bardziej skażone i nadają się właściwie do dotykania przez szczypce i do tego gazowej masce. ;-) Ja bym moim dzieciom tego na nogi nie zakładała.
        • diuszesa Re: Uwaga! Policykliczne węglowodory aromatyczne! 07.07.10, 09:09
          Oj, zmartwiłaś mnie trochę, bo właśnie wczoraj kupiłam mężowi Crocsy.
          Oryginalne, choc myślałam też o podróbkach. Pewnie po przeczytaniu Twojego posta
          nawet bym tych podróbek nie dała mu na nogi założyć, bo myślę, że jednak mają
          więcej w sobie shitu niż oryginały ;-)
          A masz gdzieś jakieś linki, gdzie na ten temat poczytać można?
          • pierwszalitera Re: Uwaga! Policykliczne węglowodory aromatyczne! 07.07.10, 11:46
            diuszesa napisała:

            > A masz gdzieś jakieś linki, gdzie na ten temat poczytać można?

            Plastykowe sandałki nigdy nie interesowały mnie osobiście, moim zdaniem są brzydkie, ale moją uwagę przyciągnęła kiedyś audycja telewizyjna na ten temat. Program gospodarczo-konsumecki nazywa się WISO i nadawny jest co tydzień w publicznej telewizji. Ponieważ niemieckie organizacje konsumenckie są bardzo silne i czujne w wykrywanie wszelkich zagrożeń i nieprawidłowości orientuję się często na ich sprawozdaniach i testach. Najnowszy test plastykowych sandałków znalazłam w wydaniu specjalnym zeszytu Ökotest z listopada 2009. Niestety, mam teraz też tylko dostęp do ogólnego niemieckiego tekstu wprowadzającego, bo wyniki testu online na tej stronie są płatne.
            www.oekotest.de/cgi/index.cgi?artnr=91693;bernr=10;co=
            W każdym razie testowano 22 produkty, w tym sandałki firmy Crocs: Cayman, kolor lime.
            W tekście wprowadzającym autorzy uprzedzają, że plastykowych sandałków lepiej w ogóle nie zakładać, wesołe kolory wprowadzają w błąd. Prawie wszystkie miały wysokie skażenie aromatami, nawet te które deklarowały niską ich zawartość. Tylko jedna jedyna marka sandałków Chung Shi Dux wykazała tylko ich ślady i tym samym może być konsumentom polecana. Niektóre sandałki były do tego dodatkowo skażone metalami ciężkimi - ołowiem, kadmem i chromem.

            Podobny tekst wydrukował 07.07.2008 niemiecki Focus: "Jaskrawobarwne i niezdrowe"
            www.focus.de/gesundheit/gesundleben/vorsorge/news/plastikclogs-knallbunt-und-ungesund_aid_316310.html
            Rubryka lifestyle dużego portalu t-online przestrzega: "Nie nosić dłużej niż 30 sekund na skórze"
            lifestyle.t-online.de/krebsrisiko-badeschlappen-und-plastik-clogs-voller-schadstoffe/id_15929776/index
            O aromatach w sandałkach crocs wspomina też niemiecka Wikipedia:
            de.wikipedia.org/wiki/Crocs
            A tu jest notka z prasy, w której firma Crocs protestuje przeciwko ocenie w teście (chodziło tym razem o model Cayman w kolorze czerwonym) i opiera się na wynikach innego, zleconego przez siebie testu:
            www.badische-zeitung.de/ratgeber/gesundheit-ernaehrung/entwarnung-bei-den-plastikclogs--3182810.html
            Firma nie neguje, że firmowy test też wykazał szkodliwe substancje, ale argumentuje, że wysokość skażenia nie przekracza najwyższych dopuszczalnych wartości, a na niektóre norm w ogóle nie ma. Czyli jak nie ma, hulaj dusza. ;-) Acha, dowiedziałam się właśnie, że norm na dopuszczalne granice policyklicznych aromatów w odzieży i obuwiu faktycznie jeszcze nie ma.
            W niemieckojęzycznym internecie jest mnóstwo tekstów na ten temat. Mnie zwykle interesuje mój niemiecki rynek i produkty tu proponowane i testowane, bo ufam tym organizacjom. Obawiam się, że po polsku dużo nie znajdziesz, a w angielskim nie wiem.
            • diuszesa Re: Uwaga! Policykliczne węglowodory aromatyczne! 07.07.10, 23:53
              Dzięki za tak wyczerpującą odpowiedź :-)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka