27.02.11, 02:52
Jak w temacie. To dla mnie zupełnie czarna magia ale inne kobiety ponoć podkręcają sobie takimi szczypcami rzęsy a ostatnio stwierdziłam, że wypadałoby podkreślać bardziej oczy:>
Więc, jak zwykle kierując się z każdą wątpliwością do Lobby: z czym to się je, czy warto kupować, jak działa, jakich używacie, jaka jest szansa że stracę przy okazji oko ;).
Obserwuj wątek
    • azymut17 Re: Zalotka? 27.02.11, 11:29
      Czy warto kupować - to zależy od Twoich rzęs. Wg mnie dużo ładniej wyglądają rzęsy, które są naturalnie podkręcone, ale nie wszystkim Bozia takie dała ;-) Ja mam sztywne i rosnące do dołu, więc jeśli je pomaluję bez podkręcenia to zlepiają mi się dolne z górnymi i nic nie widzę. Żadne rzekomo podkręcające szczoteczki nie pomagają. Więc w sumie u mnie podkręcanie zalotką do doprowadzenie się do stanu normalnego u innych :-)

      Instrukcji stosowania jest wiele, ja wypróbowałam wiele, zanim znalazłam sposób działający najlepiej u mnie (chyba każdy tak powinien zrobić, nie ma jednej uniwersalnej metody). Ważne jest, by nie zaciskać zbyt mocno, bo wyjdą rzęsy zagięte pod kątem prostym :-) U mnie sprawdza się delikatne i krótkie zaciskanie na całej długości rzęs, po kilka razy.

      Jak kupować? W sumie sama nie wiem, bo ciągle mam z tym problem. Zawsze, jak kupuję nową zalotkę to boję się, że będzie kiepska. Zwracam uwagę na to, by guma nie była zbyt miękka, bo się szybko zużyje (ale przez plastikowe opakowanie to loteria) i by uchwyt pasował do mojej dłoni. Kiedyś używałam takich z metalową rączką, ostatnio kupiłam inną, która ma końcówki z profilowanego plastiku - jest to dość wygodne, bo na palcach nie zostają odciski po metalu.
      • elftherinii Re: Zalotka? 27.02.11, 11:51
        Też mam sztywne i rosnące do dołu rzęsy.
        Zanim kupisz zalotkę, fajnie by było gdybyś była w stanie u kogoś przetrenować czy ona w ogóle działa. Bo np na mnie nie. Ani troszkę.
    • madzioreck Re: Zalotka? 27.02.11, 13:40
      Zanim zakupisz zalotkę, spróbuj podkręcić rzęsy palcem: przykładasz palec równolegle do powieki, jakbyś chciała unieść rzęsy od samej nasady. Wymyśliłam metodę tuż po tym, jak omal nie wyrwałam sobie rzęs maminą zalotką ;)
    • indigo-rose Re: Zalotka? 27.02.11, 16:43
      Moje też niby rosną do dołu, ale pociągnięcia szczoteczką je podkręcają i potem już się trzymają sztywno do góry na tym tuszu. Zalotka kojarzy mi się z jakimś narzędziem tortur. o.o
      • szolem-a Re: Zalotka? 27.02.11, 18:45
        Dzięki, dziewczyny.
        Ha, indigo-rose, mi kojarzy się podobnie, dlatego próbowałam ustalić czy ktokolwiek tego tak naprawę używa.
        Kurcze, nigdy nie zastanawiałam się jak rosną moje rzęsy..no.. są raczej normalne. Poza tym, że mają kretyńsko jasny kolor (btw hennach ktoś się tu zna?:D ) a średnio umiem dobrać dobry tusz w rozsądnej cenie nigdy nie sprawiały kłopotów. Może faktycznie wcale nie potrzebuję zalotki, spróbuję wybadać czy któraś z koleżanek nie mogłaby mi zademonstrować. :)
        • azymut17 Re: Zalotka? 27.02.11, 20:08
          Przez kilkanaście lat stosowania zalotki nie spotkałam nikogo, kto też by to stosował - a koleżanki zawsze rozmawiają o kosmetykach, dlatego wątpię, by ktoś się ukrywał :-)
          Wypróbuj tego zaginania palcem, różnych tuszy i sposobów ich nakładania - to znajdziesz pewnie na wizażu, jak i recenzje dobrych maskar (pomogą trafić wreszcie na coś pasującego Tobie). Zalotka to ostateczność.
          • kis-moho Re: Zalotka? 28.02.11, 15:11
            A dlaczego ostatecznosc? Zawsze slyszalam mrozace krew w zylach historie o lamiacych sie na pol rzesach - ale piszesz, ze uzywalas (uzywasz?) zalotke przez kilkanascie lat. Tzn. ostatecznosc przez wzglad na wygode stosowania, czy sa tez jakies inne powody?
            • azymut17 Re: Zalotka? 28.02.11, 18:19
              Mnie nigdy ani jedna rzęsa się nie złamała, ale może dlatego, że staram się nie zaciskać za mocno. A ostateczność bo lepiej wypróbować mniej inwazyjne metody. Jak ktoś jest mniej wprawiony w grzebaniu sobie przy oczach to może sobie zrobić krzywdę. Ja mam już dużo mniejszą wrażliwość niż przeciętny człowiek, bo szkła kontaktowe też noszę od kilkunastu lat, dodatkowo muszę co jakiś czas wyrywać sobie te najbardziej krzywo rosnące rzęsy (pierwszy raz wyrywała mi okulistka, dzięki temu wiem, jak ro robić). Zalotka przy tym to pikuś :-)
              • pierwszalitera Re: Zalotka? 01.03.11, 00:43
                azymut17 napisała:

                Ja mam już dużo mniejszą wrażliwość niż przeciętny człowiek, bo szk
                > ła kontaktowe też noszę od kilkunastu lat, dodatkowo muszę co jakiś czas wyrywa
                > ć sobie te najbardziej krzywo rosnące rzęsy (pierwszy raz wyrywała mi okulistka
                > , dzięki temu wiem, jak ro robić).

                A jak to się robi fachowo? Bo rzęsiska mam dorodne, ale jeden, akurat taki grubachny włosek zaraza, rośnie uparcie krzywo. Do tej pory obcinałam go dosyć krótko maleńkimi nożyczkami i znikał na pewien czas w reszcie, ale nieraz korciło mnie by wyrwać. Z drugiej strony, trochę masochistyczne to jednak jest. ;-)
                • azymut17 Re: Zalotka? 01.03.11, 22:34
                  pierwszalitera napisała:
                  > A jak to się robi fachowo?

                  No dobra, przyznam się - nie jest to jakiś tajemny sposób, po prostu boję się to opisywać, bo ktoś może sobie wydłubać oko. Ale pozbywam się odpowiedzialności stwierdzeniem: Nie próbujcie tego sami! ;-)
                  A teraz do rzeczy - okulistka wywijała mi koniec powieki na jakimś patyczku, wtedy łatwiej jest uchwycić konkretną rzęsę. Trzeba też przytrzymywać skórę obok, by nie ciągnąć z rzęsą całej powieki, a ją od razu wyrwać (rzęsę, nie powiekę). Ja wywijam na palcu, bo patyczek wg mnie wywija za bardzo i rzęsy się chowają. No i pęsetka musi być bardzo czysta, najlepiej odkażona.
                  • azymut17 Re: Zalotka? 01.03.11, 22:37
                    Aha - i dla mnie bardziej masochistyczne było nieustanne poczucie ciała obcego w oku, bo te rzęsy drapały i podrażniały. Już po pierwszym wyrwaniu, mimo że łzy polały się z bólu, poczułam ulgę :-)
                  • pierwszalitera Re: Zalotka? 01.03.11, 22:41
                    azymut17 napisała:

                    Trzeba też przytrzymywać skórę obok,
                    > by nie ciągnąć z rzęsą całej powieki, a ją od razu wyrwać (rzęsę, nie powiekę)

                    Ała! ;-) Jak tak sobie myślę, że gdyby wyrwanie załatwiało sprawę na zawsze, to może bym się odważyła, ale że rzęsa pewnie odrośnie i to tak samo krzywo, to ja lepiej zostanę przy przycinaniu tego jednego włoska. Ale dzięki za instrukcję. :-)
        • indigo-rose Re: Zalotka? 28.02.11, 12:28
          Umiem sobie zafarbować henną brwi, ale z rzęsami mi się ta sztuka nie udała. Chodzę do kosmetyczki, farbuje mi brwi na brązowo, a rzęsy na czarno. Ale dla mnie henna na rzęsach jest bardziej po to, żeby nie wyglądać głupio bez makijażu, na przykład na jakiejś wycieczce, bo normalnie i tak używam tuszu. Kupuję czarny z Rimmela, taki z wygiętą szczoteczką. Chyba jedyny, na który nie mam uczulenia.
          • mam_to_w_nosie Re: Zalotka? 01.03.11, 10:11
            O to, to :)

            Brwi farbuję sobie henną sama, brązową bo i naturalniej wygląda i w razie czego zejdzie ze
            skóry przez noc, z czarną mógłby ten numer nie przejść.

            Rzęs nawet nie próbowałam, to robię co kilka tygodni u kosmetyczki, tutaj już henna czarna.
            Mam jasna oprawę oczu, więc dla mnie henna jest podobnie jak u indigo-rose żeby głupio nie
            wyglądać bez makijażu. Zwłaszcza, że od jakiegoś czasu mam ciemne włosy, więc ta na brwiach
            tez stała się koniecznością, bo idiotycznie wyglądałyby do ciemnych włosów blond brwi ;)
            • marciasek Re: Zalotka? 02.03.11, 00:44
              Ja zawsze robiłam sama, przy pomocy starej spirali do rzęs - malowałam jak tuszem, a potem zmywałam. Tyle, że ja mam jasne tylko końce rzęs i tylko tam wystarczyło nanosić hennę.
        • pinupgirl_dg Re: Zalotka? 01.03.11, 18:37
          > Poza tym, że mają kretyńsko jasny kolor (btw hennach ktoś się tu zna?:D )

          Oj tam, dlaczego zaraz kretyńsko ;). Sama mam raczej jasne rzęsy, przez lata malowane czernią, teraz sięgam ewentualnie po brąz i to tylko u góry w kącikach, najchętniej wcale nie używam tuszu. Kiedy mam mocno pomalowane rzęsy, mój chłopak mówi, że wyglądam groźnie :).
          Jeśli chodzi o hennę (swoją drogą, podobno to, co kupujemy w sklepach nie ma nic wspólnego z oryginalną henną), to najpierw chodziłam do kosmetyczki, potem zaczęłam prosić mamę, na koniec nakładałam sama grubą warstwą jak tusz. Teraz nie hennuję rzęs. Czasami stosuję kurację olejem rycynowym (nie polecam bardzo wrażliwym oczu, henny zresztą też nie), efektem są bardziej wyraziste, ale naturalnie wyglądające rzęsy.
          A zalotki zazwyczaj wyrywały mi rzęsy, jednak zastanawiam się poważnie nad zalotką elektryczną, wygląda na mniej inwazyjną, np:

          wizaz.pl/kosmetyki/produkt.php?sort=nameASC&produkt=26441&recenzja=400663
          • szolem-a Re: Zalotka? 01.03.11, 23:44
            Kuracja olejem rycynowym? Opowiedz mi o tym proszę :)
            • pinupgirl_dg Re: Zalotka? 02.03.11, 18:18
              Jestem wielką fanką oleju rycynowego nakładanego na włosy, przy okazji maziam nim rzęsy i brwi. Olej rycynowy ładnie odżywia włosy, nadaje połysk, sprawia, że kolor jest bardziej wyrazisty (niektórzy piszą, że wprost przyciemnia, mi się wydaje, że efekt zdrowiej wyglądających, błyszczących włosów, kolor wtedy wydaje się bardziej wyrazisty). Zresztą myślę, że prawie każdy olej ma szansę zadziałać dobrze, trzeba testować, mi służą wszystkie, poza kokosowym, ale właśnie rycynowy lubię najbardziej.
              A kuracja jest bardzo prosta - codziennie nakłada się niewielką ilość oleju rycynowego na rzęsy, tak jak każdą inną odżywkę, można to robić palcem, patyczkiem z watką, szczoteczką do tuszu lub do zębów - jak komu wygodnie, byle nie zatrzeć oka. Mi się akurat zawsze coś do oka dostanie ;). Tak samo można nakładać na brwi, ale tutaj bez szczoteczki jest mi trudno. Po kilku tygodniach brwi i rzęsy wyglądają na mocniejsze, nie jest może "efekt sztucznych rzęs", ale u mnie efekty były zauważalne.
    • mania_aniam Shu Uemura 28.02.11, 22:11
      Dla mnie byla kompletnie bezuzyteczna, bo sie zaraz rozprostowywaly, az dopadlam taka od Shu Uemura i ona naprawde podkreca na dlugo. Ale czy to niezbedne? Nieeee...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka