Zostawić kochanka

31.01.08, 09:14
Przez 3 miesiące spotykałam się z pewnym mężczyzną,oboje jesteśmy w
związkach,to jest kolega z pracy.W założeniach miały to być luźne
spotkania i takie były,z tym,że często z jego ust padały słowa,które
mnie raniły.Zdawałam sobie sprawę z tego,że jest to układ oparty na
seksie ale nie musiał on tego ciągle podkreślać,po ostatnim niezbyt
udanym dla niego "razie" wykorzystałam sytuację i zamilkłam,nie
odbieram tel,nie odpisuję na sms-y.Wykorzystałam ten incydent jego
niemocy do zerwania bo źle czułam się już w tym układzie i chciałam
wyprzedzić fakty,przyznał ostatnio,że to on zawsze rzuca kochanki
pierwszy.Co on teraz może myśleć,jak się czuje,czy trwać przy swoim
czy raczej mu coś wytłumaczyć?
    • yokooo Re: Zostawić kochanka 31.01.08, 09:54
      A co ty chcesz mu jeszcze tłumaczyć? Pogięło cię?
    • greczynka_77 Re: Zostawić kochanka 31.01.08, 14:00
      Logiczne, dobrze zrobilas.
      • ullik Re: Zostawić kochanka 31.01.08, 14:35
        i dobrze sie stało, nawet luźne związki z kolegami z pracy nic dobrego nie
        przynoszą. im wcześniej sie to kończy tym lepiej.
        I co Ty chcesz tłumaczyć skoro to był czysty seks bez zobowiązań? Było sie skończył.
    • nemo1968 Re: Zostawić kochanka 31.01.08, 15:07
      Ja bym ci proponował spotkac sie z nim ostatni raz w kawiarni,
      powiedziec, ze czas skończyć i nie wracać do tematu.
      Bo inaczej jest ryzyko, ze w pracy odczujecie (i tak odczujecie)
      cholerny dyskomfort w swoim towarzystwie. Przeniesiecie do pracy
      niewyjasnioną sytuację. Lepiej ustalić jakąś akceptowalną dla obojga
      wersję zakończenia, niż się potem szarpać, bo sytuacja moze sie wam
      wymknac spod kontroli....:)
      • greczynka_77 Re: Zostawić kochanka 04.02.08, 00:58

        > Ja bym ci proponował spotkac sie z nim ostatni raz w kawiarni,
        > powiedziec, ze czas skończyć i nie wracać do tematu.
        > Bo inaczej jest ryzyko, ze w pracy odczujecie (i tak odczujecie)
        > cholerny dyskomfort w swoim towarzystwie. Przeniesiecie do pracy
        > niewyjasnioną sytuację. Lepiej ustalić jakąś akceptowalną dla
        obojga
        > wersję zakończenia

        wersja jest jasna, sam podkreslal (oparte na seksie!!, niemoc
        seksualna to chyba oczywisty koniec zwiazku opartego na seksie)
    • dooly koniec bez happy endu 04.02.08, 15:26
      No niestety pan okazał się niedojrzałym w dodatku mocno ugodzonym
      tym porzuceniem palantem,odgrywa się na każdym kroku,adoruje przy
      mnie nasze wspólne koleżanki,puszy się przy nich i mocno odgryza się
      zawodowo,atmosfera jest bardzo niezdrowa a skazani jesteśmy w pracy
      na swoje towarzystwo.Ja wręcz odwrotnie,zachowuję się jakby nigdy
      nic,jestem miła,bezpośrednia,rzeczowa,umiem rozgraniczyć obie
      sprawy,szkoda,że tylko ja tak mam......
      • czerwone_winko Re: koniec bez happy endu 04.02.08, 15:32
        Romans w pracy to chyba największa głupota...
      • greczynka_77 Re: koniec bez happy endu 04.02.08, 21:16
        okropne, ale moim zdaniem nic wiecej nie moglas zrobic.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja