Na polskich drogach

14.07.11, 15:12
Do mobilnych lobbystek: pilnie potrzebuje dobrej rady - jak najlepiej/najlatwiej/najszybciej/bez stania w korkach dojechac z Warszawy do Lipska albo z Warszawy do Wroclawia?
Obstawialam trase katowicka do Czestochowy, a potem na Wroclaw, ale wszedzie slysze, ze na katowickiej sa teraz koszmarne remonty, i ze jesli tylko moge, mam omijac. Prawda to? I mozna jakos inaczej? Zastanawialam sie nad trasa przez Berlin, ale od kiedy pamietam trasa Wwa-Poznan byla koszmarna. Moze teraz jest lepiej?
    • besame.mucho Re: Na polskich drogach 14.07.11, 15:42
      Katowicką się teraz beznadziejnie jedzie. Szczerze mówiąc w wakacje to w ogóle zazwyczaj nie ma szału i wszędzie się słabo jeździ.

      Ja bym pojechała do Łodzi, później Łódź-Poznań. To nie jest świetna droga, ale ostatnio chyba bardziej daje radę niż Katowicka.

      A w ogóle to nie wiem czy lubisz jeździć nocą, jeśli lubisz to jedź tak. W wakacje zazwyczaj wyjeżdżam sobie z domu koło 10 wieczorem i jadę nocą, w ciągu dnia bywa koszmarnie.
      • kis-moho Re: Na polskich drogach 14.07.11, 15:57
        Niestety z roznych wzgledow musimy w dzien... Chyba rzeczywiscie pojedziemy na Poznan i Berlin w takim razie. Chodzi nam jeszcze po glowie trasa przez Konin i Kalisz na Wroclaw, ale to chyba nie ma wiekszego sensu, to jest zdaje mi sie czesciowo jednopasmowka.
        • roza_am Re: Na polskich drogach 14.07.11, 16:54
          Pomoce naukowe - może się przydadzą:
          mapa.targeo.pl/ - włącz opcję "traffic" i szukaj niebieskich dróg (korki są na czerwono i czarno)
          www.gddkia.gov.pl/10/serwis-dla-kierowcow/
          www.gddkia.gov.pl/19/lista-utrudnien
          • kis-moho Re: Na polskich drogach 14.07.11, 18:05
            Dzieki...
            Po obejrzeniu tej mapy:
            www.gddkia.gov.pl/10/serwis-dla-kierowcow/
            Chyba zdecydujemy sie na Berlin. Albo na pociag...
          • pina-colada Re: Na polskich drogach 14.07.11, 18:39
            Do Poznania najlepiej dojechać przez Skierniewice, Łyszkowice, Głowno i dalej autostradą. Za Nowym Tomyślem niestety też rewelacji nie ma, ale jakoś się do Berlina dokulasz ;)
        • madzioreck Re: Na polskich drogach 14.07.11, 19:26
          Kalisze i Koniny odpuść, tam się właśnie elegancko korkuje za dnia :/
        • besame.mucho Re: Na polskich drogach 14.07.11, 22:23
          Takie jednopasmówki są badziewne. Lubię jednopasmówki i jeżdżę w zasadzie tylko takimi, ale wybieram te wąskie, kręte i mało istotne komunikacyjnie, bo na nich jest mały ruch. Ale te większe to porażka, jedziesz całą drogę w powolnym sznureczku, bo w obie strony ruch i nawet powyprzedzać się nie da. Odpuściłabym tę drogę i jechała autostradą z Łodzi do Poznania.
    • kis-moho Re: Na polskich drogach 14.07.11, 23:49
      Dziekuje za wszystkie rady! Jedziemy w takim razie przez Lodz i Berlin.
      • madzi1 Re: Na polskich drogach 15.07.11, 11:15
        Ekhem, krajową 8 gdzieś tam przed rawą mazowiecką podmylo i są jakieś sporo utrudnienia na niej. Nie wiem kiedy jedziecie, ale dobrze by było się dowiedzieć jak będziecie jechać czy już ją naprawili.
        • teresa104 Ósemka pod Babskiem rozmyta zupełnie, 15.07.11, 11:50
          naprawa potrwa parę dni. Są wyznaczone objazdy, bezproblemowo się jedzie.
      • kis-moho Wrazenia z drogi 25.07.11, 14:15
        Juz po wyprawie - moze sie komus sie przydadza informacje z drogi?
        Pojechalismy w koncu z Warszawy do Lipska trasa przez Poznan i Swiecko. Droga na Lodz nie byla wcale taka straszna jak mi wiele osob mowilo, autostrada piekna i pusta, co swoja droga przy tych cenach nie dziwi (prawie 60 pln za przejazd, bylismy w lekkim szoku...). Za to trasa miedzy autostrada a granica - matko i corko! Tiry, korki i remonty. Mam nadzieje, ze do euro 2012 to sie zmieni, bo jezeli ta droga maja przyjezdzac kibice, czarno to widze...
    • kaga9 Podepnę się z innym pytaniem 25.07.11, 15:21
      Kis-moho, mam nadzieję, że mi wybaczysz;)

      Nie mogę rozgryźć jednego problemu. Większość moich znajomych we wszelkie długie trasy wyrusza tak, jak pisała powyżej Besame -nocą. Ja jeżdżę wyłącznie jako pasażer, ale zawsze z przodu i po kilkudziesięciu kilometrach trasy po ciemku jestem tak zmęczona, a moje oczy tak obolałe od wściekle mocnych świateł innych samochodów (ilu kretynów jeździ po ciemku na długich...), że nie jestem w stanie sobie wyobrazić rzeczywiście podróży nocą (my co najwyżej wracamy późnym wieczorem). Coś robimy źle czy to zależy od indywidualnych możliwości?



      • normalna_ja Re: Podepnę się z innym pytaniem 25.07.11, 20:46

        • normalna_ja Ale mi odpowiedź pocięło :(. Przepraszam. n/t 25.07.11, 20:47

      • besame.mucho Re: Podepnę się z innym pytaniem 25.07.11, 21:19
        Indywidualne możliwości i przyzwyczajenie.

        A poza tym to, jakie wybieramy drogi, itd. Tak jak pisałam - najbardziej lubię jeździć małymi, bocznymi drogami. Nocami takie są dosyć puste, więc ilość samochodów jadących z naprzeciwka nie jest na tyle duża, żeby wykańczała oczy. Poza tym widząc, że ktoś jedzie na długich, mrugam mu zanim dojedzie na tyle blisko, że światła mnie oślepią. Większość ludzi na to reaguje i skraca je chwilę wcześniej, a nie dopiero sekundę po tym, jak walną mi prosto w oczy.
        Bardziej uczęszczanymi drogami też w nocy jestem w stanie jeździć, ale po kilku godzinach za kółkiem rzeczywiście jestem tymi światłami dosyć zmęczona.

        Niestety jeździ po ulicach sporo samochodów, które mają fatalnie wyregulowane zwykłe krótkie światła (świecą za wysoko) przez co wcale nie muszą przełączać na długie, żeby walić po oczach. Jak jeżdżę nocą i ktoś jedzie na takich, to po prostu staram się patrzeć bliżej prawej krawędzi drogi niż środka, nie dostaję aż tak prosto w oczy.

        No a przyzwyczajenie, to jak ze wszystkim. Po pierwszej trasie nocą też się zastanawiałam jak ludzie to robią, że ich oczy nie bolą, wkrapiałam krople, itd. Teraz nawet jak mam zmęczone oczy i denerwują mnie światła, to bez problemu znoszę nocną jazdę.
        • pinupgirl_dg Re: Podepnę się z innym pytaniem 25.07.11, 21:26
          Może zależy to też od wysokości samochodu, inaczej się patrzy z perspektywy samochodu terenowego, inaczej niskiego, sportowego auta.
          • besame.mucho Re: Podepnę się z innym pytaniem 25.07.11, 21:34
            A to na pewno, jak mi w mojej krowie często źle wyregulowane krótki światła walą w oczy, to nie chcę myśleć co przerabiają ludzie z zawieszeniem bliżej ziemi ;)
      • yaga7 Re: Podepnę się z innym pytaniem 25.07.11, 21:33
        Moim zdaniem to zależy od indywidualnych możliwości.

        Ja co prawda jestem nadal świeżym kierowcą, ale po nocy jeździłam trochę - krótkie dystanse, ale często, w stylu powroty z koncertów itp. i wiem, że ja się nie nadaję na nocnego kierowcę. OK, mogę sobie przejechać dystans Kraków-Katowice o 2 nocy, ale na pewno nie wybrałabym się na kilkugodzinną jazdę.
        Po pierwsze dlatego, że jestem skowronek i w nocy śpię. Mogę wstać o 4, żeby wyjechać o 5, nie ma sprawy. Po drugie kiepsko widzę w nocy, lepiej widzieć nie będę, więc wolę jechać za dnia.
        Niestety, widzę poważne minusy mojej jazdy - jak jedziemy w długą trasę, muszę mieć jeden dodatkowy dzień właśnie na podróż. A są ludzie, którzy tego dnia nie potrzebują, bo jadą własnie w nocy. Ale z drugiej strony są też plusy - za kierownicą na długich trasach jestem zawsze świeża i wyspana :)) No i nigdzie mi się nie spieszy - dzięki temu, że mam zawsze dzień na podróż, mogę sobie dojechać w swoim tempie.
        • besame.mucho Re: Podepnę się z innym pytaniem 25.07.11, 21:36
          E, ci co jadą nocą wcale nie zyskują dnia, bo albo w dzień odsypiają, albo chodzą niewyspani ;)

          Ja często nocą, bo lubię mieć pusto na drogach, ale jak jadę tak, że na miejscu jestem o 4 rano, to następny dzień przeznaczam raczej na snucie się w piżamie i popijanie kawy, a nie na aktywny wypoczynek.
          • yaga7 Re: Podepnę się z innym pytaniem 25.07.11, 21:43
            No pewnie chodzą niewyspani, jasne ;)

            Na jednym nartkowym forum faceci się ze mnie śmiali, że jadąc 1000 km do Włoch zimą, chcę sobie podróż podzielić na pół i zrobić w środku nocleg właśnie po to, żeby nie jeździc nocą i żeby zostawić sobie czas na ewentualne korki, zawieje i zamiecie. Bo oni są macho i mogą jechać te 10-15 godzin bez przerwy, a potem jeszcze śmigać na nartach.

            A pusto na drogach też lubię, ale jednak wolę do tego dzienną widoczność :)
            • besame.mucho Re: Podepnę się z innym pytaniem 25.07.11, 21:47
              Dziękuję za takich maczo, jak później przechleją tydzień i znów jadą 20 godzin bez przerwy "bo mogą", to właśnie przed nimi muszę uciekać prawie w rów jak wyprzedzają na czwartego, bo na trzeciego to przecie dla lamusów ;)
            • limonka_01 Re: Podepnę się z innym pytaniem 25.07.11, 22:32
              yaga7 napisała:

              > i zamiecie. Bo oni są macho i mogą jechać te 10-15 godzin bez przerwy, a potem
              > jeszcze śmigać na nartach.

              A więc to jest przyczyną tak wielu wypadków z udziałem polskich kierowców na drogach w kraju i za granicą ...

              Generalnie nocą jeździ się wyśmienicie. Do świateł idzie się przyzwyczaić. Przeszkadzają mi tylko kryzysy ze snem (najgorzej w okolicach 3-5 nad ranem) oraz nieoświetlone/niedoświetlone obiekty na poboczach typu rower, traktor, pieszy. Dlatego jak mogę, to jadę w dzień.
              • yaga7 Re: Podepnę się z innym pytaniem 26.07.11, 06:25
                limonka_01 napisała:

                > A więc to jest przyczyną tak wielu wypadków z udziałem polskich kierowców na dr
                > ogach w kraju i za granicą ...

                Powiem tak, odkąd zaczęłam prowadzić samochód i jeździć po polskich drogach, już dużo mniej dziwię się temu, że w Polsce jest tyle wypadków, skoro ludzie jeżdżą, jak jeżdżą. A wyprzedzanie na podwójnej ciągłej, na zakręcie i pod górę - ech, polska norma. Do tego notorycznie 80% kierowców jeździ za szybko i zawsze jestem wyprzedzana na terenie zabudowanym, bo zawsze zwalniam i nie jadę 80 czy szybciej.
                • schaetzchen autostradą pod prąd 26.07.11, 08:41
                  Skoro o polskich kierowcach mowa... Ostatnio podróżowałam słynną A4, tuż przed zjazdem na Legnicę był wypadek. Droga zablokowana. Rozjechaliśmy się na boki (co nie było zadaniem trywialnym, bo na tym kawałku nie ma pobocza), żeby przepuścić karetkę i policję. A po kwadransie... tak, tak, pomysłowi Rodacy zaczęli zawracać tym "przejściem" dla karetki i jechać pod prąd autostradą...
                  • kis-moho Re: autostradą pod prąd 26.07.11, 12:52
                    Jak widac wiele osob lubi jazde pod prad:

                    warszawa.gazeta.pl/warszawa/1,34862,10007062,Setki_aut_na_skroty_pod_prad__Mieszkancy_maja_dosyc.html
                    Mnie z kolei do szalu doprowadzaja kierowcy tirow. Jechalismy ostatnio ta trasa na Swiecko, szosa jednopasmowa, w obie strony duzy ruch. Wjezdzamy do miasteczka, wypadaloby zwolnic, ale na ogonie siedzi mi tir i pedzi 100 kmh. Policji nie ma - ale byla za to na miejscu, zeby wlepic mi mandat za przejscie nie po pasach przez pusta lokalna uliczke w Warszawie...
                    • yaga7 Re: autostradą pod prąd 26.07.11, 13:41
                      Ja w takiej sytuacji zwalniam. Żeby we mnie nie wjechał, robię to powoli, ale zwalniam zawsze.
                      Ostatnio też miałam takiego tira na ogonie....
                    • pinupgirl_dg Re: autostradą pod prąd 26.07.11, 14:17
                      Skoro już tak się skarżymy - mnie bardzo drażni zwyczaj titania na innych kierowców. W różnych częściach Polski różne to wygląda, ale czasami się zastanawiam, czy to jakieś wesele? Zupełnie nie rozumiem użycia klaksonu do tego, żeby powiedzieć komuś "Spadaj" albo "Gdzie się ciśniesz, baranie". Jeśli ktoś nam zajechał drogę, zapewne jest tego świadomy, użycie sygnału dźwiękowego jest moim zdaniem zbędne.
      • kaga9 Re: Podepnę się z innym pytaniem 26.07.11, 15:48
        Dzięki za odpowiedzi:)

        Faktycznie, mamy mały samochód, to może być jeden z powodów dyskomfortu. Dwa, że rzeczywiście jeździmy głównymi drogami i na nich ruch jest większy. Mamy małą traumę po podróży znad morza dwa lata temu, gdy mąż postanowił zmienić trasę, pojechaliśmy bocznymi drogami i gdzieś na terenie woj. kujawsko -pomorskiego trafiliśmy na dość długi odcinek pozawalany konarami, gałęziami itp.-pozostałościami po ulewie.



Inne wątki na temat:
Pełna wersja