Dodaj do ulubionych

Pół lodówki moreli, ratunku!

12.08.11, 23:42
Jak w tytule - no, może ćwierć :) Nie mogę ich po prostu zjeść, bo na surowe jestem uczulona. Musi być obróbka termiczna. Kompotów nie lubię, przetworów nie umiem, poza tym u mnie w domu nikt nie zje, bo za słodkie. Najchętniej jakiś wypiek, ale koniecznie taki, który można zrobić z pełnej mąki, bo innej się u mnie w domu nie używa :) Chodzi mi po głowie jakiś placek, i cynamon, skoro do śliwek pasuje, to i do moreli może będzie. Jakieś pomysły? :)
Obserwuj wątek
    • amoureuse Re: Pół lodówki moreli, ratunku! 12.08.11, 23:49
      Ech, blog Dorotusa nie działa, więc nie mogę podlinkować, ale jakoś niedawno pojawiło się u niej ciekawe ciasto z zarodkami pszennymi i (tu nie dam sobie głowy uciąć, ale chyba) mąki żytniej. Na wierzch dała właśnie morele.
    • jul-kaa Re: Pół lodówki moreli, ratunku! 12.08.11, 23:55
      Robiłam kiedyś pyszne ciasto z morelami i serkiem homogenizowanym, ale ze zwykłej mąki. Wklejać przepis?
      • kasica_k Re: Pół lodówki moreli, ratunku! 13.08.11, 00:12
        dawaj, jeśli nie bardzo słodkie :)

        Rzeczywiście Moje Wypieki nie działają, bo cały blox.pl i pół portalu ma awarię :(
        • jul-kaa Re: Pół lodówki moreli, ratunku! 13.08.11, 00:14
          Placek z jagodami, morelami i kruszonką

          foremka 27 x 34 cm

          200g miękkiego masła
          215g jasnobrązowego cukru (możesz dać mniej :))
          225g mąki
          2 łyżeczki proszku do pieczenia
          szczypta soli
          3 jajka
          2 łyżki mleka

          Kruszonka:
          3 kopiaste łyżki mąki
          3 łyżki jasnobrązowego cukru
          1 łyżeczka mielonego cynamonu
          25g masła

          200g waniliowego serka homogenizowanego
          600g dojrzałych moreli, wypestkowanych i pokrojonych w ćwiartki
          250g świeżych jagód

          Nagrzewamy piekarnik do 180ºC. Masło miksujemy z cukrem na gładką masę. Mąkę przesiewamy z proszkiem do pieczenia i solą. Do utartego masła dodajemy pojedynczo jajka, a następnie mąkę i mleko, nadal miksując.

          Wykładamy ciasto do wyłożonej papierem do pieczenia blaszki i rozsmarowujemy na spodzie. Pieczemy ciasto przez ok. 25 min. W międzyczasie zagniatamy kruszonkę.

          Kruszonka:
          Mąkę mieszamy w miseczce z cukrem i cynamonem. Dodajemy masło i zagniatamy. Wstawiamy do lodówki do czasu użycia.

          Wyciągamy ciasto na chwilę z piekarnika rozkładamy na nim bezładnie owoce, polewamy kleksami serka i posypujemy kruszonką. Szybko wsuwamy ponownie do piekarnika i dopiekamy jeszcze przez ok. 25 min.

          Stąd przepis: www.kuchnianadatlantykiem.com
    • anna-pia Re: Pół lodówki moreli, ratunku! 13.08.11, 00:42
      Kasica, zwykłe ciasto z jakiejkolwiek mąki i na to morele, drożdżowiec też pewnie by z tym wyszedł. A jak masz sprzęt do suszenia, to wysusz, to źródło żelaza (o ile mi wiadomo, bo zaleca się suszone morele ciężarnym, które excusez le mot rzygają po preparatach z żelazem). Nie musisz zaraz jeść, wciśnij komuś ;)

      A przetwór - cóż, wyjmujesz pestki, wrzucasz do gara na małym ogniu/niedużym grzaniu i tak sobie pyrczy (możesz dosypać cukier albo i nie, bo i po co, skoro i tak to paskudztwo słodkie), a jak masz czas, to pakujesz do słoików (wyparzony słoik i pokrywka wystarczy) i pasteryzujesz w piecyku (ja wsadzam na 60 stopni i wyjmuję, jak mi się przypomni). Żadna filozofia :)

      Z pestek można pyszną nalewkę zrobić, ale nie w naszym klimacie ;)
      • anna-pia przetwór termiczny bez cukru 13.08.11, 00:53
        wyjdzie lekko kwaskowaty i popasteryzuj może ciut dłużej :)
      • slotna Re: Pół lodówki moreli, ratunku! 13.08.11, 01:23
        Moja mama tak zrobila, kiedy nas spotkala kleska urodzaju. Lekko wlochata skorka, miekki, rozgotowany srodek, odrobina syropu, a wszystko kwaskowate - mniam.
    • agafka88 Re: Pół lodówki moreli, ratunku! 13.08.11, 09:42
      Kasico, jak masz maszynę do chleba? Bo jak tak, to przetwory spokojnie można zrobić w maszynie, samo sie robi. A zamiast tradycyjnego wekowania wekowanie na sucho w piekarniku, nie ma bawienia sie z garami i mokrymi szmatami.

      I wcale nie musi być słodko, morele dobrze idą z cytryną, rozmarynem czy szałwią, wyjdą fajne dżemy/chutneye.

      Podam jeszcze przepis na coś, czym ostatnio zajadaliśmy się z moim facetem, czyli curry z Kapsztadu. Podobno smakuje dokładnie tak, jak w Kapsztadzie :) Nie bój się bananów w przepisie, na prawdę działają :) My użyliśmy wołowiny, ale podobno mozna uzyc jakiego sie chce miesa, nawet kurczaka. Mysle, ze spokojnie mozna zamienic suszone morele na świeże, tylko chyba dorzuciłabym je trochę później, żeby sie nie rozplynęły.
      www.food.com/recipe/bo-kaap-cape-malay-kerrie-south-african-cape-malay-curry-289231
    • elftherinii Re: Pół lodówki moreli, ratunku! 13.08.11, 11:27
      kwestiasmaku

      Ja dodam moją ulubioną stronę z przepisami. Co prawda moreli nie mamy (za to zatrzęsienie brzoskwiń) ale każdy przepis z jej strony wyszedł i zachwycał otoczenie :)
    • pierwszalitera Chutney 13.08.11, 13:46
      Możesz zrobić też chutney na ostro.

      Na łyżce oleju przyduszasz pokrojone ząbek czosnku, małą cebulkę (nie ma się rumienić) i jak lubisz, kawałek świeżego imbiru w kosteczce, albo małą papryczkę świeżej chilli. Dorzucasz łyżkę - dwie brązowego cukru z trzciny cukrowej (może być zwykły) i karamelizujesz chwilę. Wrzucasz owoce, w cząstkach, w grubej kostce jak kto lubi, dusisz dwie minutki mieszając, solisz i zalewasz kilkoma łyżkami octu jabłkowego, albo innego jasnego. Ja dodaję też jeszcze odrobinę suszonej kolendry. Wszystko musi się jeszcze dusić pięć minut, by wyparował trochę ocet, aż powstaje gęsty sos, ale z wyraźnymi kawałkami owoców. Podaje się na ciepło, albo na zimno. Świetne do grilowanego mięsa albo ryby. Także do sera, szczególnie do tych pleśniowych. Zamiast ketchupu i musztardy. Albo do azjatyckiej kuchni z ryżem. Chutney w słoiczku trzyma się w lodówce kilka dni. Chutney robię też z innymi owocami, na przykład brzoskwiniami i jabłkami.
    • kasica_k Uratowana 13.08.11, 22:11
      Dziękuję Wam za wszystkie świetne pomysły, aczkolwiek ostatecznie poszłam po linii najmniejszego oporu i upiekłam muffiny, takie jak zawsze piekłam z suszonymi śliwkami, tylko zamiast śliwek dałam morele, zamiast mąki jasnej z dodatkiem razowej samą razową, zamiast płatków owsianych otręby owsiane, zamiast cukru fruktozę, zamiast.... no, jaja, masło i mleko dałam normalne ;) W ten sposób wyszła połowa, a drugą połowę chyba na surowo zjem, bo jednak się okazało, że praktycznie nie mam po nich objawów.

      Ale co poniektóre przepisy sobie zapamiętam :)
      • pierwszalitera Re: Uratowana 13.08.11, 23:34
        Tylko taka mała dietetyczna uwaga. Nie wiem z jakiego powodu unikasz cukru, ale robiąc ciasto z mąki, także takiej razowej, dostarczasz organizmowi węglowodanów, które i tak przetworzone zostaną na cukier. W owocach też masz cukier, nie ma więc potrzeby zastępować normalnego cukru fruktozą. Frukoza ma od niedawna bowiem bardzo złą reputację. Była swego czasu popularna w produktach dla cukrzyków, bo nie wywołuje insulinowej reakcji, ale jak pokazują badania jest syntetyzowana w wątrobie bezpośrednio w tłuszcz, powoduje więc szybkie tycie i raczej odradza się ją ludziom z cukrzycą i insulinoopornością, bo są oni zwykle narażni na nadwagę, ale już i tak z nią walczą.
        • kasica_k Re: Uratowana 14.08.11, 04:29
          Zabiegi zastępnicze miały na celu po primo obniżenie IG na tyle, na ile to możliwe w przypadku ciasta z owocami, a po drugo, u nas w ogóle się lubi razowe. Jak masz jakieś linki do hard evidence o tej fruktozie, że jest be dla cukrzyków, to bardzo poproszę, bo mam w pobliżu zainteresowanych tematem.
          • chrumpsowa Re: Uratowana 14.08.11, 07:55
            A moze "sernik na zimno" z morelami? Wyglada tak:
            ricette.giallozafferano.it/Torta-fredda-alle-albicocche.html
            tak wiec troche tych moreli sie zuzywa...
            Niedawno pierwszy raz robilam konfiture morelowa i musze powiedziec, ze jest to dziecinnie proste. Jesli chcesz przetlumacze przepis na ciasto i konfitury.
            • kasica_k Re: Uratowana 15.08.11, 03:01
              Dzięki, myślałam o serniku na zimno nawet. Reszta już prawie pożarta, więc wszystkie pomysły muszą poczekać na kolejny nawał :)
          • pierwszalitera Fruktoza 14.08.11, 22:32
            Tu masz oświadczenie państwowej organizacji niemieckiej BfR (Bundesinstitut für
            Risikowertung, czyli Instytut do Oceny Ryzyka Zdrowotnego) na temat zastosowania fruktozy w produktach dla diabetyków, pod tytułem "Podwyższona konsumpcja fruktozy jest dla diabetyków niewskazana":
            www.bfr.bund.de/cm/208/erhoehte_aufnahme_von_fruktose_ist_fuer_diabetiker_nicht_empfehlenswert.pdf
            Tekst jest w języku niemieckiem i bardzo dobrze podsumowuje najnowsze badania na ten temat (publikacja jest z marca 2009). Pod tekstem znajdziesz listę referencyjnej literatury. Niektóre z tych oryginalnych prac w języku angielskim dadzą na pewno jasność. Niestety większość pochodzi z literatury fachowej i nie wszystkie artykuły są pewnie wolno dostępne w internecie. Sprawa była jednak bardzo głośna w zeszłym roku w niemieckich mediach i unikanie fruktozy należy tutaj obecnie do standardu w diabetologii.
            (Strona instytutu BfR w języku angielskim: www.bfr.bund.de/en/home.html )
            • kasica_k Re: Fruktoza 15.08.11, 01:55
              Bardzo Ci dziękuję. Mam jeszcze tylko jedno pytanie laika - czy diabetolodzy raczej ostrzegają przed zastępowaniem cukru fruktozą (schemat "słodzę sobie ile chcę, ale fruktozą zamiast sacharozy, więc jest OK") czy też odradzają kategorycznie spożywanie fruktozy w ogóle? Chodzi mi o to, czy lepiej dla cukrzyka zjeść to ciastko raz na jakiś czas (rzadko, rzecz jasna) posłodzone fruktozą, czy jednak zwykłym cukrem, który jednakowoż i z fruktozy się składa.
              • pierwszalitera Re: Fruktoza 15.08.11, 10:49
                kasica_k napisała:

                Chodzi mi o to, czy lepiej dla cukrzyka zjeść
                > to ciastko raz na jakiś czas (rzadko, rzecz jasna) posłodzone fruktozą, czy je
                > dnak zwykłym cukrem, który jednakowoż i z fruktozy się składa.

                Diabetycy nie muszą rezgynować z cukru, cukier typu zwykła sklepowa sacharoza w kryształkach nie należy w ogóle do najgorszych produktów dla diabetyków. Chodzi tylko ogólnie o ograniczenie węglowodanów, a czy zjemy słodkie ciastko, czy kromkę chleba z masłem, reakcja organizmu, czyli wartość glukozy we krwi i odpowiedź inusliny może być identyczna. A że mąka, to też węglowodany, nie uniknie się tego zjawiska, więc o wiele lepiej zjeść to ciastko rzadziej, ale z normalnym cukrem. W konwecjonalnej diecie dla diabetyków poleca się (polecało) jedzenie małych porcji, ale rozłożonych w czasie. Robiło się to dla utrzymania równego poziomu cukru. Dzisiaj odchodzi się od tego zalecenia, bo okazuje się, że jest to metoda dobra nie dla pacjenta, a dla prowadzącego lekarza. Lekarz jest spokojny, bo pacjent nie miewa takim sposobem zbyt gwałtowych wahań glukozy. Jednak podtrzymywany częstymi małymi posiłkami stały poziom glukozy dba o stały wysoki poziom insuliny, pogłębia się insulinooporność, choroba postępuje i wkrótce dodatkowe wstrzykiwanie insuliny staje się nieuniknione. To nie wysoki cukier jest dla pacjenta największym zagrożeniem, tylko negatywny wpływ insulinooporności i wysokiego poziomu insuliny na funkcje organizmu. Dziś zaleca się często więc cukrzykom jedzenie węglowodanów, nawet w większych ilościach, najwyżej raz, dwa razy dziennie, a resztę posiłków powinny stanowić posiłki białkowe. W okresie przejściowym może okazać się, że poziom glukozy jest po takim większym węglowodanowym posiłku wprawdzie wyższy, ale faza bez węglowodanów pozwala na odprężenie "zepsutego" mechanizmu wchłaniania glukozy i w wielu przypadkach spowodować wolne cofanie się choroby. Z czasem poprawiają się wartości HbA1, które mają większe znaczenie dla chorego od krótkotrwałych i nagłych skoków glukozy po ciastku z normalnym cukrem.
                • izas55 Re: Fruktoza 15.08.11, 12:37
                  Czy takich nowych wytycznych dietetycznch nie stosuje się przypadkiem tylko w II typu cukrzycy?
                  Wydaje mi się że w I typie (brak produkcji insuliny),nie związanym z otyłością i insulinoopornością, zalecenia ograniczania cukrów prostych dalej obowiązuja. Ze względu na dostępnośc nowych insulin o różnych czasach działania jest zdecydowanie łatwiej opanować różnice poziomów cukru, ale ciągle trzeba go pilnować, co zdecydowanie łatwiej jest robić przy ograniczeniu cukrów prostych. I to nie tylko łatwiejsze jest dla lekarza, ale i dla pacjenta. Na prawdę różnice poziomu cukru we krwi potrafią być dokuczliwie nieprzyjemne.

                  A co z innymi "zamiennikami" sacharozy jak np. ksyloza lub tagatoza. Nie mówię o typowych słodzikach, tylko dłuższych węglowodanach albo alkoholach jak ksylitol. Czy poleca się je jako zamiennik sacharozy?
                  • pierwszalitera Re: Fruktoza 17.08.11, 01:04
                    izas55 napisała:

                    > Czy takich nowych wytycznych dietetycznch nie stosuje się przypadkiem tylko w I
                    > I typu cukrzycy?
                    > Wydaje mi się że w I typie (brak produkcji insuliny),nie związanym z otyłością

                    Tak, mam na myśli cukrzycę typ II i jej przedfazę, czyli insulinooporność. Jednak w przypadku cukrzycy typu I niskoinuslinowa dieta też się sprawdza, bo wiele chorych na nią ludzi rozwija z wiekiem znaczną nadwagę. Insulina tuczy. Każda. Dlatego tu nawet nowe jej wersje wiele nie pomagają, a na pewno cukrzycy nie leczą. W naszej poradnii mamy jednak pacjentów, który swoje konieczne insulinowe dawki mogli z czasem znacznie ograniczyć, a niektórzy nawet z nich całkowicie zrezygnować. Nawet, gdy efekty na wadze nie były w ogóle spektakularne. Ci pacejnci nie mają już gwałtowych wahań cukru we krwi, bo nie doktoruje się u nich na symptomach cukrzycy, tylko przez konsekwentną zmianą stylu odżywiania odpręża blokadę insulinową w komórkach i porawia transport cukru bez dodatkowych dawek insuliny. Pod warunkiem, że chory produkuje jeszcze własną insulinę, ale z wyczerpaniem własnej produkcji mamy do czynienia dopiero w bardzo późnym stadium tej choroby. Cukrzycy nie mają zwykle za mało insuliny, tylko za dużo.

                    > A co z innymi "zamiennikami" sacharozy jak np. ksyloza lub tagatoza. Nie mówię
                    > o typowych słodzikach, tylko dłuższych węglowodanach albo alkoholach jak ksylit
                    > ol. Czy poleca się je jako zamiennik sacharozy?

                    Jako zamiennik sacharozy dobrze sprawdza się oprócz ksylitolu, tagatozy i izomaltu także maltitol. Te substancje znajdują się w wielu produktach light i sugerfree. Można je stosować bez ograniczeń, pamiętać jednak, że w większy ilościach powodują biegunkowe problemy. ;-)
      • teresa104 Z reszty zrób alkohol. 14.08.11, 22:52
        Ja bym chciała zrobić alkohol z wiśni, których co prawda nie mam, ale bardzo smakuje mi wiśniowa nalewka pachnąca migdałami.
        Nigdy nie robiłam nalewek, internet daje sprzeczne instrukcje, jeśli więc któraś z Was ma wypróbowany sposób na nalewkę, bardzo proszę napisać.
        • kasica_k Też bym się napiła. 15.08.11, 03:05
          Nalewek robić nie umiem, ale na szczęście nie muszę - znam takich, co umieją i regularnie dają w prezencie. Polecam takie rozwiązanie ;)
        • anna-pia Re: Z reszty zrób alkohol. 15.08.11, 12:30
          teresa104 napisała:

          > Nigdy nie robiłam nalewek, internet daje sprzeczne instrukcje, jeśli więc która
          > ś z Was ma wypróbowany sposób na nalewkę, bardzo proszę napisać.

          mam, ale mało praktyczny - kupuję na spędach typu "święto Pcimia Małego", nigdy się nie nacięłam (w dobie UE w PL nie każdy może sobie luzem bimber pędzić)
          • teresa104 Re: Z reszty zrób alkohol. 15.08.11, 12:49
            Przed UE w PL też pędzenie było karalne. Pamiętam ten podniecający nastrój grozy, kiedy babcia uruchamiała swoją aparaturę w budynku obok stajni. Ale system ostrzegania był rozwinięty, zanim milicjant na rowerze dojechał do chałupy, już było wygaszone, derką nakryte, koń wprowadzony, bańki z zacierem zatopione w studni.

            I chyba mam to babcine bimbrownictwo we krwi, bo właśnie wolałabym tę nalewkę sama zrobić niż kupić.
            • anna-pia Re: Z reszty zrób alkohol. 15.08.11, 12:58
              W PRL bimbrownictwo było aktem buntu przeciw waaadzy :) Po PRL a przed UE rynek zalało różnymi świństwami typu "Nalewka babuni", których pić się nie dało, ale było elegąckie i wewogle ;)

              Zaraz zajrzę do książki kucharskiej, jest tam dział z nalewkami.
              • teresa104 Re: Z reszty zrób alkohol. 15.08.11, 13:18
                A niee, babcia bimbrem płaciła za pomoc przy pracach polowych, nie wdawała się w żadne walki z waadzą, a najlepiej zresztą, jej zdaniem, było za Niemca.

                Znalazłam 2 różne instrukcje. Jedna twierdzi, że wiśnie trzeba drylować, bo w pestkach są związki cyjanu. Inna żeby wiśni nie drylować, bo cyjany smaczne są;) Druga rozbieżność dotyczy kolejności: czy najpierw wiśnie zasypać cukrem, po kilku dniach zlać sok, wysłody zalać spirytusem; czy też najpierw wiśnie spirytusem, zlać i to, co zostanie cukrem, potem zlać. Nie wiem, jakie to ma znaczenie, ale nie mam w nalewkach doświadczenia. Ilość spirytusu też się różni. Ja bym chciała, żeby było to lekko wódczane, mocno migdałowe, nie musi poniewierać. Dlatego chciałabym sprawdzony przez Was przepis.
                • izas55 Re: Z reszty zrób alkohol. 15.08.11, 13:28
                  Wytrawność wiśniówki zależy nie tylko od ilości cukru, ale również od zawartości niedryowanych wiśni. Najlepsza wiśniówka jaką piłam była robiona z mieszanki drylowanych i nie-drylowanych wiśni. Jeżeli wolisz słodszą to bym dawała drylowane, jeżeli bardziej wytrawną - dorzuciłabym częśc niedrylowanych. Producent najlepszej wiśniówki chyba najpierw zalewa alkoholem, a potem przesypuje wiśnie cukrem po zlaniu alkoholu. Chyba, bo proces jest tajny ;-). Na chłopski rozum daje to możliwość większej kontroli słodkości takiej wiśniówki
                  • mszn Re: Z reszty zrób alkohol. 15.08.11, 14:22
                    Producent najlepszej wiśniówki to mój ojciec, a dryluję ja :) Jak mi się uda dodzwonić do rodziców dzisiaj czy jutro, to odtajnię proces produkcji.

                    Z tą mieszanką wiśni z pestkami i bez to jest coś na rzeczy, bo maszynka do drylowania jest taka sobie, a ja leniwa, więc tata zawsze się denerwował, że 1/3-1/4 wiśni nadal ma pestki. Wiśniówka, jak już pisałam, wychodzi najlepsza na świecie.
                    • mszn Re: Z reszty zrób alkohol. 15.08.11, 14:24
                      W ogóle to domową wiśniówkę kocham tak, że jak leciałam na wiosnę do rodziców tanimi liniami, to w drodze powrotnej przewoziłam tę wiśniówkę w podróżnych 80ml butelkach na mydło w płynie i szampon, żeby jak najwięcej jej upchnąć w bagażu podręcznym.
                      • izas55 Re: Z reszty zrób alkohol. 15.08.11, 14:38
                        :-)
                • mszn Re: Z reszty zrób alkohol. 17.08.11, 00:20
                  Podpytałam mamę, ale zapomniałam o zlewaniu. Najpierw zasypać cukrem i to trochę stoi. Potem wódka albo brandy. Spirytus jest za skomplikowany, bo trzeba to potem mierzyć, wody dodawać. Tata leje Wyborową i nie trzeba się przejmować liczeniem.
                • anna-pia Re: Z reszty zrób alkohol. 17.08.11, 10:25
                  teresa104 napisała:

                  > A niee, babcia bimbrem płaciła za pomoc przy pracach polowych, nie wdawała się
                  > w żadne walki z waadzą, a najlepiej zresztą, jej zdaniem, było za Niemca.
                  >
                  > Znalazłam 2 różne instrukcje. Jedna twierdzi, że wiśnie trzeba drylować, bo w p
                  > estkach są związki cyjanu. Inna żeby wiśni nie drylować, bo cyjany smaczne są;)
                  > Druga rozbieżność dotyczy kolejności: czy najpierw wiśnie zasypać cukrem, po k
                  > ilku dniach zlać sok, wysłody zalać spirytusem; czy też najpierw wiśnie spirytu
                  > sem, zlać i to, co zostanie cukrem, potem zlać. Nie wiem, jakie to ma znaczenie
                  > , ale nie mam w nalewkach doświadczenia. Ilość spirytusu też się różni. Ja bym
                  > chciała, żeby było to lekko wódczane, mocno migdałowe, nie musi poniewierać. Dl
                  > atego chciałabym sprawdzony przez Was przepis.

                  Ech, to ci nie pomogę, bo sama nie robiłam. W książce w przepisie na likier wiśniowy jest napisane, że jeśli ma być bardziej wytrawny, to więcej pestek, jak słodszy, to mniej. Ja bym napisała do publikujących przepisy :)
    • besame.mucho Re: Pół lodówki moreli, ratunku! 17.08.11, 10:33
      Kasico, widzę, że już wykorzystałaś, ale tak na przyszłość, to są trzy najbanalniejsze sposoby na zużycie owoców w cieście:
      1. Robisz zwykłe kruche ciasto (z dowolnej mąki, jeśli z pełnej mąki, to IMO lepiej pasuje brązowy cukier niż biały), podpiekasz, kładziesz na to owoce, zalewasz dowolnym sosem do tarty (śmietanka + jajko, śmietana + mleko + jajko, sama śmietanka, i tak dalej, dowolnie), albo jak nie lubisz, to nie zalewasz, a zamiast tego robisz trochę więcej kruchego ciasta i posypujesz na górze, pieczesz.
      2. Robisz półkruche ciasto, trochę bardziej luźne niż zwykle (też z dowolnej mąki). Na wierzch wrzucasz owoce, pieczesz. W czasie pieczenia owoce sobie wpadają do środka, więc masz taki miękki placek z zatopionymi owocami.
      3. Najbanalniejsze z banalnych, czyli robisz crumble. Kładziesz owoce na blasze, skrapiasz cytryną, lekko posypujesz cukrem (można nie posypywać). Robisz kruszonkę (mąka, cukier, masło + to co lubisz, ja zawsze wrzucam płatki migdałów, a do niektórych owoców cynamon czy inne coś co pasuje). Posypujesz, pieczesz, jesz gorące. Acha, ja najbardziej lubię ze zmieszanych różnych owoców, ale z jednego rodzaju też jest smaczne, tylko jeśli to słodki rodzaj (np. morele :) ) to dałabym mniej cukru a więcej soku z cytryny. Nigdy nie robiłam kruszonki z pełnej mąki, nie wiem czy wychodzi dobra, ale zawsze można ją zrobić bez mąki (zamiast niej dajesz mielone migdały albo orzechy, wychodzi chrupiąca i smaczna).
      • agafka88 Re: Pół lodówki moreli, ratunku! 17.08.11, 11:44
        Tak, crumble jest pyszne :) polecam też dodanie płatków owsianych do kruszonki, też fajnie smakuje.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka