Dodaj do ulubionych

LWW Angina, nie angina...?

28.12.11, 23:12
Dziewczyny, powiedzcie mi, czy przy takiej np. anginie konieczny jest antybiotyk? Wczoraj rozbolało mnie gardło, a właściwie jedna jego strona bardzo z brzegu. Na tyle, że Cholinexy i inne takie nie pomagają, a ja ledwo przełykam. No i tak sobie myślę, że jak mi do jutra nie zacznie przechodzić, to się wybiorę do lekarza, i pewnie zasunie mi antybiotykoterapię, której wolałabym uniknąć ze względu na późniejsze dalsze komplikacje zdrowotne.
Nic poza bólem gardła mi nie dolega, czuję się dobrze, nie mam gorączki, wywaliło mi tylko po tej stronie węzeł chłonny (trochę boli)...
Obserwuj wątek
    • pierwszalitera Re: LWW Angina, nie angina...? 28.12.11, 23:37
      Jeżeli masz tylko czerwone gardło i żadnych ropnych nalotów na migdałkach, to prawdopodobnie jest to tylko wirus, na który i tak antybiotyk nie pomoże. Z tego może się jednak zrobić coś bakteryjnego, więc traktuj się jako osobę chorą, połóż do łóżka, oszczędzaj, płucz gardło wodą z solą i obserwuj. Do jutra ci pewnie nie przejdzie, na to potrzeba niestety kilku dni, ale ja osobiście nie stresowałabym się od razu jutro lekarzem, tylko jak masz wolne, to poczekałabym do poniedziałku. U lekarza w poczekalni łatwo zarazić się jakimś bakcylem, którego akurat teraz nie potrzebujesz. Może nawet być, że jutro dostaniesz kataru i wszystkie znane objawy przeziębienia, wtedy to prawie pewne, że wirus. No chyba, że bardzo boli i masz w ogóle problemy z przerośniętymi migdałami i częstymi ropnymi anginami, to wtedy lepiej zaryzykować jutro tego lekarza.
      • madzioreck Re: LWW Angina, nie angina...? 29.12.11, 00:09
        Nie, nie mam przewlekłych problemów, miałam coś z gardłem raz kilka lat temu. Miałam nadzieję, że przejdzie, bo "zwykły" ból gardła zwykle nie trwał dłużej niż dzień czy dwa, przy przeziębieniu czy czymś takim.
        Do łóżka wolałabym się nie ładować, a i wolnego nie mam... ale ogólnie czuję się dobrze.
      • helenka333 Miałam identyczną sytuację jakieś 3 tygodnie temu 29.12.11, 11:04
        Miałam identyczną sytuację jakieś 3 tygodnie temu i jednak radziłabym jak najszybciej iść do lekarza, bo przez to, że właśnie stwierdziłam, że poboli i zrobi się z tego najwyżej katar i przejdzie, nadal nie jestem do końca zdrowa, mało tego to była chyba moja najgorsza choroba od jakiś 7 lat. I miałam identycznie jak Ty- bolało mnie bardzo gardło, nie mogłam przełykać, tabletki do ssania nie pomagały, ani orofar do psikania, a czułam się poza tym dobrze, żadnej gorączki, łamania w kościach, nic. No i sobie odpuściłam lekarza i w efekcie parę dni później gardło było tak spuchnięte, że nie mogłam jeść, bo jedzenie dosłownie zatrzymywało mi się w gardle, nie mogło przejść. Poszłam w końcu do lekarza, antybiotyk, wiadomo. Niestety nadal, półtora tyg od zakończenia kuracji antybiotykiem, mam chrypkę i lekki kaszel...
    • brykanty Re: LWW Angina, nie angina...? 29.12.11, 00:24
      A ja mam wrażenie, że teraz w Warszawie (może przeniósł się już do Łodzi) grasuje taki wirus, który atakuje właśnie gardło. Bardzo boli, zwłaszcza przy przełykaniu, czasem nie daje się mówić. Gorączki ani kataru nie ma, u mnie w dalszym etapie włączył się męczący kaszel. Niektórzy twierdzą, że wredność wirusa polega na tym, że jak już się wydaje, że sobie przechodzi, to okazuje się, że jedynie przykucnął i właśnie następuje etap kaszlu. Miałam sama, teraz mój TŻ, słyszałam o kolejnych przypadkach. Nie pamiętam, żeby mnie kiedyś aż tak gardło bolało, jak teraz przy tej paskudzie.
      • ananke666 Re: LWW Angina, nie angina...? 29.12.11, 13:23
        brykanty napisała:

        > A ja mam wrażenie, że teraz w Warszawie (może przeniósł się już do Łodzi) grasu
        > je taki wirus, który atakuje właśnie gardło. Bardzo boli, zwłaszcza przy przeły
        > kaniu, czasem nie daje się mówić. Gorączki ani kataru nie ma, u mnie w dalszym
        > etapie włączył się męczący kaszel. Niektórzy twierdzą, że wredność wirusa poleg
        > a na tym, że jak już się wydaje, że sobie przechodzi, to okazuje się, że jedyni
        > e przykucnął i właśnie następuje etap kaszlu. Miałam sama, teraz mój TŻ, słysza
        > łam o kolejnych przypadkach. Nie pamiętam, żeby mnie kiedyś aż tak gardło bolał
        > o, jak teraz przy tej paskudzie.

        Widocznie trafił też do Wrocka, bo dokładnie opisałaś moje choróbsko. Dosłownie zaniemiałam na dzień. Dodam, że po męczącym kaszlu nastąpił kolejny rzut, tym razem z kaszlem i katarem takim, że czwarty dzień nie czuję absolutnie żadnych zapachów. Muszę poprosić męża o powąchanie kociej kuwety, jest codziennie sprzątana co prawda, ale żwirek nie jest wieczny, a wcześniej takiego nie miałam... bo ja w ramach eksperymentu wąchałam bigos, kawę, perfumy i przekrojoną cebulę. Nic nie czuję. Odkryłam to, kiedy mój dość mocno pachnący szampon okazał się pod prysznicem całkowicie bezwonny, co mnie lekko zdziwiło.
        • marciasek Re: LWW Angina, nie angina...? 29.12.11, 18:12
          Wrocław i męczący kaszel? Czy to jest sprawa jednorazowa, czy nawracająca?
          Jeśli by to była historia nawracająca, to radziłabym na wszelki wypadek wykonać badanie w kierunku chlamydia pneumoniae. Niestety, we Wrocławiu ilość zakażeń chlamydiami jest dość wysoka. Mimo to poprawne zdiagnozowanie chlamydiozy przez lekarza pierwszego kontaktu jest trudne, bo objawy są niezbyt charakterystyczne i dają obraz zbliżony do wielu innych zakażeń. Tymczasem chlamydioza, gdy przejdzie w stan przewlekły, jest dość oporna w leczeniu, zatem warto na zimne dmuchać :(
      • kasica_k Gardłowy wirus 29.12.11, 14:02
        Zgadza się, sama chyba w życiu nie chorowałam tyle czasu na gardło/krtań, co tej jesieni. U mnie prawie nie było bólu, za to bardzo dokuczliwy kaszel, z duszeniem się, i trudności z mówieniem. Do teraz kaszlę z byle powodu, załamuje mi się głos. Większość znajomych miała podobne objawy o różnym nasileniu. Zero gorączki, prawie zero kataru, tylko problemy z gardłem/krtanią charakteryzujące się b. uporczywym kaszlem i chrypą (oskrzela OK). Raczej wirus, bo antybiotyki nie pomagały.

        Ktoś jeszcze tę wredotę miał? ;)

        Jakby co - u mnie postęp leczenia był dopiero wtedy, jak się wreszcie posłuchałam lekarza, tj. praktycznie przestałam mówić (unikałam nawet szeptu). Do tego dużo pić i nawilżać powietrze. Żadne leki nie pomogły tak, jak trzymanie się tych prostych zaleceń.
        • plecha1 Re: Gardłowy wirus 29.12.11, 17:56
          Zaczynam podejrzewać, że to mój facet toto wyhodował pieczołowicie :P On mnie zaraził w Krakowie, potem już tylko kaszlący pojechaliśmy do Warszawy, co by wyjaśniało pojawienie się bakcyla w Wawie, a potem kaszlałam już we Wrocławiu ;)
        • kasiamat00 Re: Gardłowy wirus 29.12.11, 22:17
          A to nie jest kwestia tego, że mieliśmy potwornie suchą jesień i w mieszkaniach jest zapewne jeszcze bardziej sucho niż normalnie o tej porze roku?
          • kasica_k Re: Gardłowy wirus 29.12.11, 23:37
            To się zapewne przyczyniło do łatwości zachorowania i trudności z wyleczeniem, ale od samej suszy się wszak nie choruje, musiał się jeszcze jakiś drobnoustrój trafić.

            Znajoma niedawno byla w Japonii i na tokijskim lotnisku gorąco zachęcano do poddania się kwarantannie, jeśli się akurat ma silny kaszel. Udawała, że nie słyszy ;)
            • madzioreck Re: Gardłowy wirus 29.12.11, 23:54
              > To się zapewne przyczyniło do łatwości zachorowania i trudności z wyleczeniem,
              > ale od samej suszy się wszak nie choruje, musiał się jeszcze jakiś drobnoustrój
              > trafić.

              Drobnoustrój fruwa zawsze i wszędzie ;) Ale sprzyjające mu warunki mogą podkopać naszą nań odporność...
    • slotna Re: LWW Angina, nie angina...? 29.12.11, 00:30
      Ja przy anginie zawsze bralam antybiotyki, zjadlam ich w ciagu 15 lat zycia (dopoki nie wycieli mi migdalkow) pewnie tone. Mialam ponoc kilka tygodni, kiedy zlapalam to cholerstwo pierwszy raz, zawsze dostawalam bardzo wysokiej goraczki, czulam sie tragicznie i nie dalo sie inaczej. Nie wiem, czy antybiotyki zrobily mi cos zlego, nie odczuwam, ale za to anginy uszkodzily mi stawy :/
      • slotna Re: LWW Angina, nie angina...? 29.12.11, 00:36
        Aha, mialam tez robione badania serca, w tym na pewno EKG, z inicjatywy mojego lekarza, ktory mowil, ze to tez moglo pasc (taki los spotkal moja mame, z ktorej zabiegiem usuniecia migdalkow rowniez zwlekano). Wiec anginy bym nie bagatelizowala, teraz miewam czasem zwykle przeziebienia i mimo, ze nawet z niezbyt wysoka goraczka czuje sie chyba gorzej niz przecietny czlowiek, z uwagi na bole kosci i stawow, mam katar, kaszel etc, nie ma porownania z tym, jak mnie tamte diabelstwa wykanczaly.

        No ale skoro ogolnie czujesz sie dobrze, to pewnie jej nie masz ;)
        • madzioreck Re: LWW Angina, nie angina...? 29.12.11, 00:59
          Ja też się w życiu nałykałam antybiotyków - wszystkie lata szkole tydzień w szkole, tydzień chora + ta dziwna moda na antybiotyki przy byle kichnięciu. U mnie terapia antybiotykiem kończy się nawracającymi grzybicami, a dopiero stosunkowo niedawno udało się doprowadzić do świętego spokoju w tym temacie i od czasu moich gorączek sprzed 3 chyba lat nie brać antybiotyków. No chyba, że zajdzie konieczność, mówi się trudno.

          > No ale skoro ogolnie czujesz sie dobrze, to pewnie jej nie masz ;)

          No tak mi się też wydaje, ale ta jedna strona gardła i migdałek nie wygląda ładnie... no nic, zobaczę, najwyżej postaram się zapisać do jakiegoś lekarza (grrr, na samą myśl o negocjowaniu z rejestracją, czy z nagłą infekcja można mnie wyznaczyc za tydzień, czy koniecznie muszę jutro, czuję się duzo, dużo lepiej ;))
          • slotna Re: LWW Angina, nie angina...? 29.12.11, 01:20
            Hm, w sumie faktycznie, miewalam grzybice stop w dziecinstwie, zawsze winilam za to dosc brudny basen miejski (w wakacje sie nie pojawiala). Ginekologicznych problemow nie mialam do tej pory nigdy, innych grzybic tez. W kazdym razie antybiotyki byly u mnie koniecznoscia, a i tak nie raz dostawalam zapalenia stawow. Do tego jestem uczulona na penicyline i jeszcze cos (hihi, kiedys po wyprobowaniu nowego, ponoc genialnego antybiotyku dostalam spektakularnej opuchlizny pod nosem i nie moglam domknac ust, bo gorna warga mi odstawala... ech), glownie wiec dostawalam dalacin c, moze dzieki temu nie mialam tradziku ;)
            • madzioreck Re: LWW Angina, nie angina...? 29.12.11, 01:33
              No a ja właśnie ginekologiczne leczenie, wiecznie, kilkanaście lat w koło-wojtek, więc teraz chucham, żeby nie wróciło dziadostwo. No ale ponieważ są gorsze rzeczy, to jak będzie trzeba, to wezmę i antybiotyk. Wytestowałam chyba wszystkie powszechnie stosowane, a po jednym (taki w 3 dawkach tylko) miałam przez całą dobę takie skurcze żołądka, że chodziłam po ścianach i pogotowie przyjeżdżało. Niestety nie pamiętam, jak się to nazywało...
              • slotna Re: LWW Angina, nie angina...? 29.12.11, 02:17
                Takie niebieskie male tableteczki moze, trzy w opakowaniu, raz na dobe? To wlasnie to mnie tak spektakularnie uczulilo! Nienawidzilam dalacinu, bo wielkie kapsuly (ble), do lykania co osiem godzin, ale na to male gowienko juz sie nigdy nie dalam namowic. Jakos na "s" chyba...
                • anulla1974 Re: LWW Angina, nie angina...? 29.12.11, 09:09
                  Sumamed. Potrafi nieźle uczulić...
                  • madzioreck Re: LWW Angina, nie angina...? 29.12.11, 19:26
                    Tak, to to dziadostwo :( Za pierwszym razem nie skojarzyłam sensacji żołądkowych z tym lekiem, za drugim mnie oświeciło.
          • szarsz Re: LWW Angina, nie angina...? 29.12.11, 04:51
            madzioreck napisała:

            > Ja też się w życiu nałykałam antybiotyków - wszystkie lata szkole tydzień w szk
            > ole, tydzień chora + ta dziwna moda na antybiotyki przy byle kichnięciu. U mnie
            > terapia antybiotykiem kończy się nawracającymi grzybicami,

            Madzior, jeśli ten antybiotyk okaże się konieczny to może pogadaj z lekarzem, żeby włączył jednocześnie jakiś lek przeciwgrzybiczy, probiotyk (dużo i trzeba często zmieniać) i dietę. Przeciwgrzybicze też oczywiście mają niefajne skutki uboczne, to nie landrynki, ale w Twojej sytuacji być może korzyści przeważą nad stratami.
        • pierwszalitera Re: LWW Angina, nie angina...? 29.12.11, 02:02
          slotna napisała:

          > Aha, mialam tez robione badania serca, w tym na pewno EKG, z inicjatywy mojego
          > lekarza, ktory mowil, ze to tez moglo pasc (taki los spotkal moja mame, z ktore
          > j zabiegiem usuniecia migdalkow rowniez zwlekano). Wiec anginy bym nie bagateli
          > zowala,

          Nigdzie nie jest powiedziane, że ból gardła u madziorek, to od razu angina. Co innego ciągle powtarzające się ropne zapalenia gardła u dzieci prowadzące do przerośnięcia migdałów i kłopotów zdrowotnych, a co innego nagły ból gardła bez ropnych nalotów w porze, gdy grasują wirusy. Naturalnie warto pójść do lekarza, ale jeżeli ma się do czynienia z takim starej daty, który zbyt szybko wypisuje antybiotyk na "wszelki wypadek" i by "szybko przeszło", to trzeba samemu zachować rozsądek. Antybiotyki wcale nie są takie niewinne. A wirusowe problemy też potrzebują swego czasu na wyzdrowienie, też może boleć i dokuczać, to też choroba i należy się wtedy oszczędzać. Taka grypa na przykład, to nawet poważna sprawa i człowiek bardzo źle się wtedy czuje, czego nie można bagatelizować, ale antybiotyki tu raczej nie pomogą.
          • slotna Re: LWW Angina, nie angina...? 29.12.11, 02:25
            No przeciez napisalam "No ale skoro ogolnie czujesz sie dobrze, to pewnie jej nie masz". Angine stwierdza lekarz, ja w pewnym wieku bylam juz w stanie stwierdzic ja sama (albo mama mi zagladala w gardlo), bo ropa jest widoczna, ale i tak jezdzilam do laryngologow, bo oni przepisywali antybiotyki i zawsze zagladali i upewniali. Pisze tylko, zeby zaznaczyc, ze akurat w tym wypadku antybiotyki to jednak mniejsze zlo, bo powiklania sa relatywnie czeste i bolesne. Madzioreck sama ich sobie bez recepty przeciez nie kupi i nie bedzie lykac jak cukierki, najpierw musi i tak isc do lekarza. I dopiero jesli lekarz stwierdzi angine, to sensu nabiera moje: brac antybiotyk, jest konieczny.

            Nie wiem, czy kiedykolwiek mialam grype, wydaje mi sie, ze nie, ale gdybym miala, wolalabym brac antybiotyki zgodnie z zaleceniem lekarza, wlasnie na wszelki wypadek, bo to jednak znacznie wiecej niz przeziebienie i moze skonczyc sie bakteryjnymi powiklaniami - tym bardziej, ze nie mam takich klopotow jak Madzioreck. Bralam tez je zreszta kilka (chyba 3) razy i po wycieciu migdalkow, na zapalenie oskrzeli i raz, kiedy okropnie rozwalilam sobie noge, mysle, ze to nieduzo na przestrzeni tylu lat. Bywalam u roznych lekarzy, zeby dostac zwolnienia, kiedy bylam przeziebiona i wydawalo mi sie, ze szal na antybiotyki, o ktorym tyle slyszalam, sie skonczyl, bo nikt ich we mnie nie pchal.

            Swoja droga, w Irlandii i w Anglii jest zwyczaj przychodzenia do pracy nawet z ciezkim przeziebieniem, co mnie strasznie wkurza, bo ok, moze i pracowac sie da w takim stanie, ale kurde - zaraza sie innych. Ostatnio 6 osob z 7 w restauracji tuz obok mojej pracy dostalo grype zoladkowa, i dzielnie przychodzily do roboty, slaniajac sie na nogach, po czym teze grype zlapal szef mojej matki, jadajacy tam i ona. I wszystko spoko, normalna sprawa :/ Ta grypa zoladkowa tutejsza to w ogole masakra, nazywaja ja "bug", w Polsce nie mialam nigdy, a tu juz kilka razy. Trwa tylko dwa-trzy dni, ale nie da sie nawet wziac nic na goraczke, bo nawet jak czlowiek cokolwiek w siebie w musi, to i tak zaraz wylatuje jedna albo druga strona. "Leczy" sie to whisky albo czyms w rodzaju amolu.
            • madzioreck Re: LWW Angina, nie angina...? 29.12.11, 02:34
              > Nie wiem, czy kiedykolwiek mialam grype, wydaje mi sie, ze nie, ale gdybym mial
              > a, wolalabym brac antybiotyki zgodnie z zaleceniem lekarza, wlasnie na wszelki
              > wypadek, bo to jednak znacznie wiecej niz przeziebienie i moze skonczyc sie bak
              > teryjnymi powiklaniami

              To mnie właśnie najbardziej zadziwia - ten wszelki wypadek. O ile się orientuję, to konkretne grupy antybiotyków działają na konkretne grupy bakterii - jak można dać antybiotyk osłonowo, na wszelki wypadek...? To chyba trochę jak rzucanie kulkami na mole w mola... może się trafi, ale raczej nie... czy źle myślę...?

              Co do wypisywania antybiotyków - ja tu już kiedyś, przy okazji tych gorączek, pisałam - nie wiadomo dlaczego, nie wiadomo na co, ale na dzień dobry dostałam najwyższą dawkę Duomoxu, co 8 godzin przez 13 dni wyszło. Bo "jeśli" to stan zapalny jakiś, to antybiotyk wytłucze. No nie wytłukł, za to ja nie mogłam usiąść i pół roku leczyłam paskudztwo :( Więc ja już nie wierzę za bardzo w to, że lekarz wie co robi i zawsze trzeba go słuchać. z drugiej strony, jestem za cienka w uszach, nie mam odpowiedniej wiedzy żeby stwierdzić jednoznacznie, że się myli - nie odróżniam u siebie zapalenia oskrzeli (bolesny kaszel z rzężeniem) od zwykłego przeziębienia (taki sam bolesny kaszel z rzężeniem)...

              > Swoja droga, w Irlandii i w Anglii jest zwyczaj przychodzenia do pracy nawet z
              > ciezkim przeziebieniem, co mnie strasznie wkurza, bo ok, moze i pracowac sie da
              > w takim stanie, ale kurde - zaraza sie innych.

              W Polsce też jest taki "zwyczaj" :/ Ludzie boją się chodzić na zwolnienia, po prostu. Chociaż z łażeniem do pracy z jakąś jelitówką to sobie nawet technicznie nie wyobrażam...
              • slotna Re: LWW Angina, nie angina...? 29.12.11, 02:54
                > To mnie właśnie najbardziej zadziwia - ten wszelki wypadek. O ile się orientuję
                > , to konkretne grupy antybiotyków działają na konkretne grupy bakterii - jak mo
                > żna dać antybiotyk osłonowo, na wszelki wypadek...? To chyba trochę jak rzucani
                > e kulkami na mole w mola... może się trafi, ale raczej nie... czy źle myślę...?

                No mysle, ze daje sie wtedy antybiotyk o szerokim spektrum dzialania po prostu. Grypa jest dosc popularna choroba i pewnie lapie sie po niej inne dosc popularne choroby.

                > Więc ja już nie wierzę za bardzo w to, że lek
                > arz wie co robi i zawsze trzeba go słuchać. z drugiej strony, jestem za cienka
                > w uszach, nie mam odpowiedniej wiedzy żeby stwierdzić jednoznacznie, że się myl
                > i

                Zwlaszcza, ze nie musi sie koniecznie mylic. Mysle, ze mozesz szczerze mowic, ze nie chcesz brac antybiotykow jesli nie ma takiej bezwzglednej koniecznosci, poniewaz masz po nich powazne powiklania. Jesli lekarz stwierdza chorobe bakteryjna, uprzyj sie na wymaz, jesli nie - nie bierz.

                >- nie odróżniam u siebie zapalenia oskrzeli (bolesny kaszel z rzężeniem) od z
                > wykłego przeziębienia (taki sam bolesny kaszel z rzężeniem)...

                U mnie zapalenie oskrzeli sie objawia tragicznym kaszlem, trwajacym non stop i utrudniajacym mi zycie w duzym stopniu (nie moge glebiej odetchnac, zasmiac sie, powiedziec nic glosniej, bo od razu atak). A przy przeziebieniu po prostu pokasluje, czasem brzmi to tragicznie, bo jestem palaczka, ale sama czuje, ze to takie nic w porownaniu i lekarz tez w badaniu odrozni te swisty, gwizdy i rzezenia od zwyklego ekhuuu!!! kheee! ;)

                > W Polsce też jest taki "zwyczaj" :/ Ludzie boją się chodzić na zwolnienia, po p
                > rostu. Chociaż z łażeniem do pracy z jakąś jelitówką to sobie nawet technicznie
                > nie wyobrażam...

                Restauracja ma wlasne kibelki wewnetrzne, wiem, bo korzystalam, jak sie nasze zepsuly ;) Ale tez sobie nie wyobrazam, poszlam raz, w poprzedniej pracy, jak bylam szefowa i zwyczajnie musialam, bo nie mialby kto otworzyc, i zadzwonilam do wlascicielki biznesu, zeby mnie zastapila. Przez caly czas, zanim przyjechala, siedzialam niezdolna do zadnej roboty w pokoju socjalnym i usilowalam zjesc banana, znaczy gapilam sie na niego ze lzami w oczach i resztka sil powstrzymywalam wymioty. Lud irlandzki widocznie silniejszy, to ich wirusy narodowe ;) A czy boja sie chodzic na zwolnienia, to nie wiem, mam raczej wrazenie, ze tu ich sie nie daje tak o, w ogole rzadko sie chodzi do lekarzy (drodzy i beznadziejni).
                • pierwszalitera Re: LWW Angina, nie angina...? 29.12.11, 03:21
                  slotna napisała:

                  > No mysle, ze daje sie wtedy antybiotyk o szerokim spektrum dzialania po prostu.
                  > Grypa jest dosc popularna choroba i pewnie lapie sie po niej inne dosc popular
                  > ne choroby.

                  Masz na myśli pewnie grypalne przeziębienia, bo prawdziwej grypie towarzyszy zawsze bardzo wysoka gorączka i uczucie mocnej choroby, nie ma szans, by pójść w takim stanie do pracy. Ale co do antybiotyków, to się nie zgadzam. Sama jestem pokrzywdzonym dzieckiem, ile litrów penicyliny i debeceliny we mnie wstrzyknięto, to sama nie wiem. Ciekawe, że odkąd skończyłam 18 lat i zaczełam opierać się lekarzom, to nastąpiło u mnie jakieś cudowne ozdrowienie. Ani śladu reumatyzmu, olbrzymiaste i podziurkowane migdały sfrąkły się od samości, rzadko się też przeziębiam. I mam dobre wyniki badań, ogólnie uważam się za nadprzeciętnie zdrową osobę. Czasem mam wrażenie, że te powikłania po byle przeziębieniu, to były u mnie na własne życzenie, a właściwie nie moje, tylko lekarzy, bo każda terapia antybiotykowa (nie wiadomo czy konieczna) osłabiała organizm i zapraszała tylko następną infekcję.
                  • slotna Re: LWW Angina, nie angina...? 29.12.11, 03:34
                    Nie mam na mysli przeziebien, tylko ciezkie infekcje jak zapalenie pluc, ktore najczesciej jest pochodzenia bakteryjnego i jest typowym powiklaniem grypy.
              • izas55 Re: LWW Angina, nie angina...? 29.12.11, 11:20
                madzioreck napisała:

                > To mnie właśnie najbardziej zadziwia - ten wszelki wypadek. O ile się orientuję
                > , to konkretne grupy antybiotyków działają na konkretne grupy bakterii - jak mo
                > żna dać antybiotyk osłonowo, na wszelki wypadek...? To chyba trochę jak rzucani
                > e kulkami na mole w mola... może się trafi, ale raczej nie... czy źle myślę...?
                >

                Madziorku, świetnie myślisz. Brawo. Gdyby tylko więcej osób myślało tak jak ty. Antybiotyki nie działają osłonowo, nie należy ich brać na wszelki wypadek, jak słyszę coś takiego to mi się scyzoryk otwiera w kieszeni. Lekarze bardzo często źle przepisują antybiotyki. W związku z powszechnym naużywaniem antybiotyków, coraz więcej z nich jest po prost nieskuteczna, bo bakterie nabyły oporność na wiele z nich.
                W przypadku anginy/płonicy ZAWSZE powinno się przepisać penicylinę!. tylko i wyłącznie w przypadku uczulenia można przepisać coś innego. Penicylina jako jedyny antybiotyk zapobiega powikłaniom takim jak choroby stawów i serca, które są częste w przypadku anginy. Niestety makrolidy/erytromycyna (czyli dalacin) nie zapobiegają, stąd być może problemy slotnej.

                Więc ja już nie wierzę za bardzo w to, że lek
                > arz wie co robi i zawsze trzeba go słuchać. z drugiej strony, jestem za cienka
                > w uszach, nie mam odpowiedniej wiedzy żeby stwierdzić jednoznacznie, że się myl
                > i - nie odróżniam u siebie zapalenia oskrzeli (bolesny kaszel z rzężeniem) od z
                > wykłego przeziębienia (taki sam bolesny kaszel z rzężeniem)...

                Akurat na rozpoznanie wirusówka vs. infekcja bakteryjna są dwa proste sposoby. Wymagaja od lekarza wiedzy o tym, że istnieją i sposobu na ich refundację niestety. Pierwszy to test na poziom białka CRP. Robi sie go tak jak np. oznaczenie poziomu cukru, z kropli krwi z opuszki palca i przy użyciu paska wskaźnikowego. Jeżeli ktoś ma wysoki poziom CRP to zwykle świadczy to o infekcji bakteryjnej, a jeżeli niski to o wirusowej. Drugi sposób to wymaz z gardła i bezpośrednie sprawdzenie w takim wymazie czy są tam pacorkowce grupy A. Obydwa testy trwają chwilę w gabinecie u lekarza.
                • slotna Re: LWW Angina, nie angina...? 29.12.11, 12:46
                  > W przypadku anginy/płonicy ZAWSZE powinno się przepisać penicylinę!. tylko i wy
                  > łącznie w przypadku uczulenia można przepisać coś innego. Penicylina jako jedyn
                  > y antybiotyk zapobiega powikłaniom takim jak choroby stawów i serca, które są c
                  > zęste w przypadku anginy. Niestety makrolidy/erytromycyna (czyli dalacin) nie z
                  > apobiegają, stąd być może problemy slotnej.

                  Pewnie tak, niestety to uczulenie tez chyba u mnie rodzinne. No ale juz dawno po wszystkim ;)
                • jul-kaa Re: LWW Angina, nie angina...? 29.12.11, 17:19
                  izas55 napisała:
                  > Jeżeli ktoś ma wysoki poziom CRP to zwykle świadczy to o infekcji bakteryjnej,
                  > a jeżeli niski to o wirusowej.

                  Byłam raz z chorym dzieckiem u lekarza, zrobiono CRP, wyszła jedna kreska (z trzech?), dziecko dostało antybiotyk. Nie podałam, bo uznałam, ze to bez sensu, ale kurcze, nie lubię podejmować takich decyzji samodzielnie :(
                • madzioreck Re: LWW Angina, nie angina...? 29.12.11, 19:33
                  > Akurat na rozpoznanie wirusówka vs. infekcja bakteryjna są dwa proste sposoby.
                  > Wymagaja od lekarza wiedzy o tym, że istnieją i sposobu na ich refundację niest
                  > ety. Pierwszy to test na poziom białka CRP. Robi sie go tak jak np. oznaczenie
                  > poziomu cukru, z kropli krwi z opuszki palca i przy użyciu paska wskaźnikowego.
                  > Jeżeli ktoś ma wysoki poziom CRP to zwykle świadczy to o infekcji bakteryjnej,
                  > a jeżeli niski to o wirusowej. Drugi sposób to wymaz z gardła i bezpośrednie s
                  > prawdzenie w takim wymazie czy są tam pacorkowce grupy A. Obydwa testy trwają c
                  > hwilę w gabinecie u lekarza.

                  Piękna wizja ;) Ale ja jeszcze nie trafiłam na taką przychodnię - jutro w swojej będę warować od 7 rano i staczać walkę, żeby w ogóle zostać przyjętą do lekarza - gupia, gupia, powinnam tydzień temu choróbsko przewidzieć i się zapisać... ech :(
                  • 987ania Re: LWW Angina, nie angina...? 29.12.11, 20:57
                    Madzia a u Was tam żadnej prywatnej przychodni na NFZ nie ma?
                    • madzioreck Re: LWW Angina, nie angina...? 29.12.11, 21:33
                      Hehe, są ;) Z takiej prywatnej wiałam szybciej niż z "państwowej" ;P
            • pierwszalitera Re: LWW Angina, nie angina...? 29.12.11, 03:01
              slotna napisała:

              "Leczy" sie to whisky albo czyms w rodzaju amolu.


              Czyli według zasady co nas nie zabije, tylko nas wzmocni. ;-) Ja w ostatnich latach prawie w ogóle nie choruję (odpukać w niemalowane) i tylko raz, właśnie w tym roku złapałam chyba prawdziwą grypę. Trzy dni miałam gorączkę powyżej 39 stopni, potrzebowałam dziesięciu by dojść do siebie. Do lekarza nie miałabym w pierwszych dniach siły się wywlec. Na szczęście pracuję u lekarza, więc gdy telefonicznie zgłosiłam niemożność przyjścia do pracy, kazał się położyć do łożka, dużo pić i w razie możliwości nie zbijać gorączki chyba, że będzie dochodzić do 40 stopni. Gorączka to reakcja obronna i można wykorzystać ją terapeutycznie jeżeli nie trwa zbyt długo i nie osłabia organizmu. Lekarstw nie zalecał żadnych, bo na wirusy i tak wiele nie pomaga. Zresztą ja oprócz paracetamolu, jakiejś przeterminowanej herbatki z szałwi, starego termometru rtęciowego, kolekcji plastrów w różnych rozmiarach i butelki czystego spirtytusu i tak nic w domu nie mam. I też mnie bardzo bolało przy tym gardło, ale tylko na początku.
              • slotna Re: LWW Angina, nie angina...? 29.12.11, 03:20
                > Czyli według zasady co nas nie zabije, tylko nas wzmocni. ;-)

                No chyba :) Zreszta jak sie tylko przeziebie, zaraz slysze, ze wieczorem mam sie koniecznie napic hot whisky. Kiedy bylam bardzo przeziebiona, a akurat bez rodzicow, przyjaciel rodziny przyjechal, rozpalil mi sliczny ogien w kominku i rozrobil wlasnie whisky z gozdzikami, miodem, goraca woda i... lemsipem, ktory ma w sobie paracetamol, a ja nauczona jestem, ze tego nie wolno przyjmowac z alkoholem. Upieral sie, ze tak sie to robi w Irlandii, ale jednak za bardzo szanuje swoja watrobe ;)

                > dużo pić i w razie możliwości nie zbijać gorączki chyba, że będzie dochodzić
                > do 40 stopni. Gorączka to reakcja obronna i można wykorzystać ją terapeutyczni
                > e jeżeli nie trwa zbyt długo i nie osłabia organizmu.

                Tez sie tak staram, ale teraz - a przy anginach szla goraczka zdecydowanie ponad 40 i wtedy mama dawala mi antybiotyk. Sytuacja byla taka, ze przed wycieciem migdalkow w szpitalu musialam dostac wymagana szczepionke, chyba przeciwko jakiemus zapaleniu watroby, a nie mogli mi jej dac, jesli przyjmowalam antybiotyki, no i tak sie to ciagnelo wiele lat. Mama zawsze miala nadzieje, ze "tym razem przejdzie bez", ale jak juz zdychalam, to sie zalamywala i wtykala mi w dziob pigulke. Teraz sobie mysle, ze to zabawne, ze mimo tego ciaglego chorowania bylam uwazana, za "zdrowe dziecko" (moj mlodszy brat wiekszosc niemowlectwa spedzil w szpitalu), bo angina to sila wyzsza, a poza tym i sporty uprawialam, i w ogole tryskalam zdrowiem co dwa tygodnie, jak antybiotyk zadzialal ;)
    • szarsz Re: LWW Angina, nie angina...? 29.12.11, 04:46
      madzioreck napisała:

      > Dziewczyny, powiedzcie mi, czy przy takiej np. anginie konieczny jest antybiotyk?

      Jeśli to prawdziwa ropna angina, to tak. Z zakażeniem gardła Twój organizm prawdopodobnie poradzi sobie sam, bo uczy się odporności na paciorkowce, ale antybiotykiem trzeba zadziałać, bo powikłania mogą być niefajne, szczególnie że nieleczona angina niszczy serce.
      No i koniecznie trzeba ten antybiotyk brać do końca, angina lubi się przyczaić, niby już czujemy się dobrze, ale jak weźmiemy go za krótko to wraca 10 razy gorsza.
      Mi tak kiedyś wróciła, nie wiem, czy dostałam nie do końca trafiony antybiotyk, czy za mało, ale jak zachorowałam po raz drugi po miesiącu, to nie miałam siły wstać z łóżka, a do łazienki nosił mnie chłop. Musiał wtedy zawołać lekarza do domu, bo ja sama nigdzie bym nie doszła, szczególnie że mieszkaliśmy na trzecim piętrze w starej bardzo wysokiej kamienicy. Ponad dziesięć lat temu to było, a doskonale pamiętam, jak bardzo bolało mnie gardło, jak wysoką gorączkę miałam i jak trudno mi było choćby przewrócić się z boku na bok... brr.

      Jeśli ból gardła masz od wczoraj, to dziś/jutro powinny się pojawić naloty ropne na migdałkach, to jednoznacznie zidentyfikuje anginę. Więc do lekarza, niech ogląda i oby to nie było to.
    • teresa104 Kiedyś miałam zapalenie nosogardzieli 29.12.11, 12:27
      i lekarz zaordynował mi antybiotyk w sprayu Bioparox. Genialne i proste. Działa miejscowo, do krwioobiegu przechodzi zapewne w niewielkich ilościach. Była nakładka donosowa i dogardłowa. Czuć trochę sproszowaną fasolą. Drażni nos przy aplikacji, ale to przemija po sążnistym kichnięciu. Leczy, a nie przetrąca człowieka, nie zasadza ledwo żywego na sraczu na całą noc, nie rozrywa wątroby. Już o grzybie w miejscu niepowiązanym nie wspominam.

      Tanie nie było, parę lat temu płaciłam za opakowanie 80 złotych. Ale jak policzyć, ile człowieka może kosztować wychodzenie z antybiotykoterapii, to naprawdę cena za psi pazur.

      Weź może coś przeciwbólowego, najlepiej rozpuszczalnego. I warto płukać gardło choćby zwykłą solanką, tantum verde, żeby nie przyplątywały się dodatkowe zakażenia.
      • teresa104 Re: Kiedyś miałam zapalenie nosogardzieli 29.12.11, 12:42
        No i chciałam sobie znaleźć informację o cenie bioparoxu i znalazłam. Że wycofano go ze sprzedaży. Nieudokumentowane działanie. Moje uzdrowienie jest faktycznie niewystarczające. Inna sprawa, że wtedy w jakieś dwa dni postawiło mnie to na nogi, a naprawdę cierpiałam na tę nosogardziel jak nigdy na nic, a może mój organizm sam się naprawił?:) Tym lepiej. Więcej nie idę do lekarza zatem.
        • kaga9 Re: Kiedyś miałam zapalenie nosogardzieli 29.12.11, 15:37
          Tereso, to był też mój ukochany, jedyny lek! Miliony razy pomagał na cotrzymiesięczne zapalenia krtani i nie obciążał organizmu. I też dwa tygodnie temu się dowiedziałam, że nie produkują, mało się nie popłakałam z wściekłości.

          Tak, kuffa, najlepiej przestać produkować to, co pomaga -Bioparox, szampon Freederm Tar (przeciwłojotokowy, genialnie zwalczał łupież)... Ychhhh. Kląć się chce.
      • madzioreck Re: Kiedyś miałam zapalenie nosogardzieli 29.12.11, 19:46
        Chyba mam Bioparox, małżonek zażywał.
        • 987ania Re: Kiedyś miałam zapalenie nosogardzieli 29.12.11, 20:49
          Sprawdź termin ważności.
    • maith Re: LWW Angina, nie angina...? 29.12.11, 22:09
      Faktycznie coś takiego grasuje. Mój mąż właśnie kończy się szarpać z zapaleniem gardła. Bolało go potwornie, co się namęczył, to jego, dwa razy w trybie świątecznym wizytował lekarza i w obu przypadkach stwierdzano, że nie, to nie angina.

      Pomijam fakt, że jedna z lekarek zaleciła mu (sic!) smarowanie własnoręcznie wytopionym smalcem ;)

      W związku z tym jemu pomogło: strepsils intensive (taki ibuprom na gardło - przeciwbólowy do ssania, nowość jakaś), płukanie rumiankiem (staroć dla odmiany) i tantum verde. Oprócz tego zażywał ibuprom i rutinoscorbin, bo aspiryna twierdził, że na niego nie działa.
      • ananke666 Re: LWW Angina, nie angina...? 30.12.11, 03:02
        > W związku z tym jemu pomogło: strepsils intensive

        yhhh, a mnie to żre, jakby kwas w sobie miało. Zużyłam chyba dwie piguły i leży.
    • madzioreck Re: LWW Angina, nie angina...? 29.12.11, 23:57
      No dobra, czy jeśli rano się obudzę i stwierdzę, że mi się polepszyło, to mam iść do doktora, czy nie iść...? Zapisać się na godzinę z dnia na dzień nie mogę, czeka mnie więc warowanie w przychodni o 7 rano w kaszlącym i kichającym tłumie.
      W tej chwili mam wrażenie, że nieco słabiej boli, w miarę swobodnie przełykam ślinę, węzeł chłonny odpuścił - wczoraj o tej porze pogarszało mi się w stosunku do tego, co było w dzień.
      Ech, nie cierpie przychodni :(((
      • pierwszalitera Re: LWW Angina, nie angina...? 30.12.11, 00:26
        madzioreck napisała:

        > No dobra, czy jeśli rano się obudzę i stwierdzę, że mi się polepszyło, to mam i
        > ść do doktora, czy nie iść...? Zapisać się na godzinę z dnia na dzień nie mogę,
        > czeka mnie więc warowanie w przychodni o 7 rano w kaszlącym i kichającym tłumi
        > e.
        > W tej chwili mam wrażenie, że nieco słabiej boli, w miarę swobodnie przełykam ś
        > linę, węzeł chłonny odpuścił - wczoraj o tej porze pogarszało mi się w stosunku
        > do tego, co było w dzień.
        > Ech, nie cierpie przychodni :(((

        Ja ci już napisałam, że ja bym nie szła. Stres i poczekalnia pełna bakcyli, to nie są rzeczy, które sprzyjają wyzdrowieniu. A jak nie masz ropy na migdałach, to nie potrzebujesz natychmiastowo antybiotyku i do poniedziałku nic się nie stanie. Bo co niby miałoby się stać? Jesteś dorosłą osobą bez większych problemów zdrowotnych, nie masz gorączki, nie planujesz też kopania rowów w zimnym błocie w czasie weekendu i nie musisz spać w lesie. Zrób sobie więc gar rosołu, trzymaj się ciepło, nie pij zbyt dużo alkoholu w Sylwestra i wyśpij się porządnie w niedzielę.
        • madzioreck Re: LWW Angina, nie angina...? 30.12.11, 00:37
          Musiałam sprawdzić w grafice google, co to ta ropa na migdałkach - mam 2 minimalne białe kropeczki (ale takie miewam również całkowicie zdrowa odkąd pamiętam, no chyba, że należałoby się temu bliżej przyjrzeć - ale nie miałam nigdy specjalnych gardłowych problemów). Bardziej martwi mnie ból w uchu przy przełykaniu, a już przy ziewaniu nie wspomnę... sorki za wywnętrzanie, ale naprawdę wolę Was od lekarza ;P
          • pierwszalitera Re: LWW Angina, nie angina...? 30.12.11, 00:53
            madzioreck napisała:

            Bardziej martwi mnie ból w uchu przy przełykaniu,
            > a już przy ziewaniu nie wspomnę... sorki za wywnętrzanie, ale naprawdę wolę Wa
            > s od lekarza ;P

            No sorry, ale przecież jesteś chora, więc boli. Pytanie tylko, czy z każdym bólem trzeba natychmiast latać do lekarza? Myśl pozytywnie i daj sobie sama szansę na pokonanie wirusa. Wierz mi, takie przeziębienia są często o wiele bardziej upierdliwie i bolące od poważnych chorób. Jakiś tydzień będziesz pewnie potrzebowała by czuć się znowu dobrze. Zadaj sobie lepiej sama pytanie, w jaki sposób pomoże ci teraz lekarz? Na antybiotyk, jeżeli w ogóle jest konieczny, w co bardzo wątpię, będzie jeszcze czas, jeżeli do poniedziałku miałoby się pogorszyć. Dopóki nie masz gorączki, nie masz na pewno poważnej infekcji.
            • madzioreck Re: LWW Angina, nie angina...? 30.12.11, 00:57
              No i tego właśnie się staram trzymać ;)
              A w ogóle to chciałam powiedzieć, że odkąd przestałam co chwilę chorować (ostatni raz chorowałam jakieś 3 lata temu, nie licząc dwóch katarów w ubiegłym roku), dużo bardziej martwi mnie jak mnie strzyknie gdzieś indziej niż zwykle. Pewnie druga skrajność po lataniu do pracy z zapaleniem oskrzeli...
            • anna-pia Re: LWW Angina, nie angina...? 30.12.11, 12:28
              pierwszalitera napisała:

              > Dopóki nie masz gorączki, nie masz na pewno poważnej infekcji.

              Niekoniecznie. Są ludzie, którzy gorączki nie miewają - mogę mieć pełnoobjawową anginę/grypę/cokolwiek, czuć się jak przedwczorajsza padlina i nie mieć nawet podwyższonej temperatury. I nie jestem w tym objawie odosobniona.
              • jul-kaa Re: LWW Angina, nie angina...? 30.12.11, 12:46
                anna-pia napisała:
                > Niekoniecznie. Są ludzie, którzy gorączki nie miewają

                Zgadzam się, tak ma moja mama, nawet poważne chora nie ma gorączki.
              • pierwszalitera Re: LWW Angina, nie angina...? 30.12.11, 14:59
                anna-pia napisała:

                > Niekoniecznie. Są ludzie, którzy gorączki nie miewają - mogę mieć pełnoobjawową
                > anginę/grypę/cokolwiek, czuć się jak przedwczorajsza padlina i nie mieć nawet
                > podwyższonej temperatury. I nie jestem w tym objawie odosobniona.

                Dobrze zauważyłaś - pełnoobjawową i czuć się jak padlina. Ta sytuacja nie ma tu miejsca, a przy jej pogorszeniu też zaleciłam lekarza. A jeżeli chodzi o ścisłość, to przy poważnych, zagrażających życiu infekcjach bakteryjnych organizm zawsze reaguje gorączką.
                • anna-pia Re: LWW Angina, nie angina...? 30.12.11, 16:47
                  pierwszalitera napisała:

                  > A jeżeli
                  > chodzi o ścisłość, to przy poważnych, zagrażających życiu infekcjach bakt
                  > eryjnych
                  organizm zawsze reaguje gorączką.

                  Jeszcze nie doprowadziłam się nigdy do stanu przedśmiertelnego, więc nie wiem, czy wtedy miałabym gorączkę, ale nigdy gorączki nie miałam, co najwyżej stan podgorączkowy, a i to w dzieciństwie jakimś zamierzchłym. Anginy, i to ciężkie, długo leczone, miałam latami, zawsze bez gorączki (dlatego pięknie się rozwijały, bo wszak "gorączka musi być, a jak nie ma, znaczy, nic poważnego, płukać gardło"), więc nie wierzę w obowiązek gorączkowania.
                  No ale ja jeszcze żyję ;p
                  • kasica_k Re: LWW Angina, nie angina...? 30.12.11, 18:45
                    Dopisuję się do klubu bezgorączkowców. Na szczęście moi lekarze uznają również inne objawy chorób :)
                    • madzioreck Re: LWW Angina, nie angina...? 30.12.11, 19:42
                      Jako dziecko też należałam do niegorączkujących, żeby nie wiem co. Zapalenia płuc, oskrzeli, leżałam po szpitalach, a gorączki niet. Ale ileś lat temu to się zmieniło i teraz dla odmiany temperatura skacze od byle pierdółki.
                    • pierwszalitera Re: LWW Angina, nie angina...? 30.12.11, 19:45
                      kasica_k napisała:

                      > Dopisuję się do klubu bezgorączkowców. Na szczęście moi lekarze uznają również
                      > inne objawy chorób :)

                      Ja nie napisałam, że brak gorączki oznacza brak choroby, tylko w tym przypadku, brak poważnej infekcji bakteryjnej wymagającej natychmiastowego zgłoszenia się do lekarza celem przyjęcia ratującego antybiotyku. Nic się więc nie stanie, gdy poczeka się do poniedziałku. Tylko tyle chciałam moją wypowiedzią wyrazić i nic więcej. To, że nie każdy reaguje na przeziębienie, czy stany zapalne gardła wysoką gorączką i gorączka nie występuje przy każdej chorobie, to jest banał nie wymagający przypominania.
            • kasica_k Re: LWW Angina, nie angina...? 30.12.11, 18:58
              Ja powiedziałabym tak - nie ma co się pakować do lekarza, jeśli infekcja dopiero się zaczyna i nie ma poważnych czy nietypowych objawów, a dany pacjent ma już pewne doświadczenie i wie, jak postępować ze swoimi przypadłościami tudzież jakie leki czy domowe sposoby na niego działają. Jeśli infekcja jest wirusowa, co jest na tym etapie b. prawdopodobne, to i tak zostaną przepisane tylko leki objawowe (często dostępne bez recepty) i udzielone ogólne rady. Choć ja akurat ostatnio miałam pewien antyprzykład, bo właśnie te ogólne rady, na które sama nie wpadłam, pomogły mi bardziej od leków :)
          • szarsz Re: LWW Angina, nie angina...? 30.12.11, 12:14
            madzioreck napisała:

            > Musiałam sprawdzić w grafice google, co to ta ropa na migdałkach

            No, na wikipedii choćby jest pod hasłem angina. Ja też kiedyś szukałam, przerażona na początku ciąży, jak mnie gardło rozbolało :)

            > - mam 2 minimalne białe kropeczki (ale takie miewam również całkowicie zdrowa odkąd
            > pamiętam,

            Też mam takie w dużej ilości. Lekarze mi mówią, że mam kratery na migadłkach, cokolwiek by to nie było :) Po anginach z dzieciństwa taka pamiątka. Nie na stałe, ale często się pojawiają na nich różne naloty,
            Te ropne podobno można zdrapać (hyhy, ciekawe jak to zrobić przy choćby średnim odruchy wymiotnym) i powąchać.
            • fanaberia.fanaberia Re: LWW Angina, nie angina...? 30.12.11, 12:50
              szarsz napisała:

              > Te ropne podobno można zdrapać (hyhy, ciekawe jak to zrobić przy choćby średnim
              > odruchy wymiotnym)

              To akurat wiem. Sporo lat temu poleciła mi ten sposób lekarka w Zakopanem. Też mi się wydawało, że się nie da, ale okazało się, że to całkiem proste. Wystarczy nie dotykać języka, czyścić jedynie łuki gardła. Wydaje mi się, że w użyciu był patyczek typu usznego. Ulga jest ogromna i natychmiastowa.

              > i powąchać.

              A tu już odpadam.
            • pierwszalitera Re: LWW Angina, nie angina...? 30.12.11, 14:48
              szarsz napisała:

              > Też mam takie w dużej ilości. Lekarze mi mówią, że mam kratery na migadłkach, c
              > okolwiek by to nie było :) Po anginach z dzieciństwa taka pamiątka. Nie na stał
              > e, ale często się pojawiają na nich różne naloty,
              > Te ropne podobno można zdrapać (hyhy, ciekawe jak to zrobić przy choćby średnim
              > odruchy wymiotnym) i powąchać.

              Jeżeli masz stałe naloty na mocno przerośniętych migdałkach, a wymaz u laryngologa nie wykazał żadnych niebezpiecznych bakterii, to są to najprawdopodobniej psujące się resztki jedzenia. Nie są aż tak niebezpieczne, ale mogą powodować nieprzyjemny oddech. Mnie lekarz widząc moje podziurawione migdały też tym straszył, ale mnie nic tam na szczęście nie zostawało, ciągle sprawdzałam. Używałam do oglądania moich migdałów ze wszystkich stron wacików na pałeczkach, nie powodują odruchów wymiotnych. Gdzieś po 30- roku życia migdały zaczęły się pomniejszać, to podobno normalne u dorosłych (sprzyjał temu procesowi brak infekcji). Teraz ciągle jeszcze je widać, ale nie robią już takiego strasznego wrażenia i dziur już praktycznie nie ma żadnych. W wieku dziecięcych chciano mi te migdałki wycinać, miałam już nawet skierowanie do szpitala, ale zrobiłam histeryczną scenę w przychodni i rodzice dla świętego spokoju zrezygnowali. ;-)
              • 987ania Re: LWW Angina, nie angina...? 30.12.11, 16:29
                Mnie też bardzo chcieli usunąć trzeci migdał i niestety zrobili to. To były takie czasy, że przywiązywali dziecko do krzesła, psikali ligokainą do buzi a potem na żywca wyrywali migdał. Pamiętam to do dziś i trzymam się od szpitali bardzo daleko. Nawet ósemki miałam usuwane w znieczuleniu ogólnym.
                Potem jako nastolatce chcieli mi przyciąć dwa pozostałe migdałki ale też urządziłam dziką histerię i zapowiedziałam, że mają mnie tak leczyć żeby mi nic nie wycinać. Badania miałam bardzo złe, OB, CRP, ASO 1000. Ale przetrwałam, poleczyłam i nikt więcej mi nie proponowała usuwania migdałków.
    • madzioreck Wzieło i minęło :) 30.12.11, 19:43
      No i po, już tylko lekkie drapanie :)))
      Dziękuję za wszystkie porady :)
      • pierwszalitera Re: Wzieło i minęło :) 30.12.11, 19:47
        madzioreck napisała:

        > No i po, już tylko lekkie drapanie :)))
        > Dziękuję za wszystkie porady :)

        Mimo wszystko się w następnych dniach oszczędzaj i uważaj na siebie, bo jeszcze ci tą ropną anginę ktoś wykracze. ;-)
    • agusiazabrze Re: LWW Angina, nie angina...? 11.01.12, 20:57
      ja mialam od zeszlego roku angine co miesiac Leczona kazdorazowo antybiotykiem Byly czopy ropne, tempoeratura podwyzszona nie zawsze W koncu, za 6tym razem wscieklam sie, poszlam prywatnie na wymaz z gardla i nie wyszlo nic A ropa byla Zdarlam ja patyczkiem z jodyna i przeszlo wszystko samo, od tej pory mam spokoj Za to co sie po ginekologach nalatalam od stycznia do pazdziernika...co 2 tyg grzybica Teraz mam spokoj Duzo probiotyków, plyn do higieny int Pliva F, zel multigyn actigel i jest dobrze jak nigdy :)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka