mania_aniam
09.07.12, 18:11
Dwie sytuacje:
1. Z wizytą u koleżanki dowiedziałam się od innej, że jeśli nie wyszłam za mąż na studiach, to moja szansa na związek jest praktycznie ujemna i nie ma szans, żebym kogoś znalazła w tym wieku (rozstałam się z chłopakiem 4 miesiące temu, mam 25 lat) + 32093829 szpil, że jestem sama, beznadziejna i nikogo nie poznam.
2. W pracy, kupiłam samochód Opel Corsa, prawie nowy, ważę 78kg przy wzroście 172 (rozmiar 42, nadwaga, ale nie oszałamiająca, BMI ok. 26), usłyszałam od starszego kolegi, że jestem gruba i się nie zmieszczę w takim małym samochodzie.
Niech to dunder świśnie, nie ogarniam! Jestem naprawdę pozytywnym stworzeniem i widzę, że ludzie są różni - wysocy/niscy, grubi/chudzi, blondynki/brunetki/etc, zamężni/samotni i lata mi to - za przeproszeniem - koło tyłka, niech sobie żyją, ubierają się jak chcą, niech będą szczęśliwi.
Po co komuś mówić takie pierdoły i sprawiać przykrość, no po co?...