Dodaj do ulubionych

Smrodowy potworek - pomocy!

09.09.12, 12:55
Postanowiłam wreszcie zarejestrować się na Lobby (czytam od kilku lat) i zaczynam swoją aktywność od tego pełnego desperacji, zupełnie niestanikowego wątku ;D Pod względem doradczym to forum jest dla mnie bardzo udane, tj. pod względem odpowiedzi i pomysłów na rozwiązanie problemów, zawsze znajdzie się dobra dusza i fajna rada. Mam nadzieję, że i mnie ktoś pomoże, bo…

Mam ogromny problem. Śmierdzący, przykry problem.

Od razu zaznaczam, że myję się codziennie, używam antyperspirantu (Lady Speed Stick, sztyft, jakby co, czasami trafi się coś innego), golę pachy (to podobno istotne przy potowych problemach) itd. ;-) Jednak niektóre z moich ubrań zaczynają śmierdzieć po jakimś czasie używania (nie ciągłego oczywiście!). Pocę się w normie, nie zauważyłam wzmożonego pocenia, ale problem z bluzkami zaczyna się od pierwszego „przepocenia”, kiedy zmoczy się materiał pod pachami. Bluzka wytrzymuje max. 3 takie sytuacje, a po jakimś czasie zaczyna śmierdzieć sama z siebie. Wyciągam z szafy wypraną bluzkę, zakładam, a gdy tylko ciuszek poczuje pod pachami (tylko tam śmierdzi) ciepło, zaczyna wydzielać taki kwaskowaty smrodek. Nie jestem w stanie tego wytrzymać i zdejmuję go, ale pranie nie pomaga – sytuacja się powtarza, aż w końcu ubranie ląduje w koszu. Koszu na śmieci, bo do kosza na pranie już się nie nadaje.
Jedna bluzka była ekstremalnym przypadkiem zasmrodzenia – śmierdziała już wyjęta z pralki, śmierdziała po wymoczeniu w occie, płynie do płukania, szorowaniu szczoteczką i wszystkich sposobach, o jakich przeczytałam w internecie. Ponieważ i tak spisałam ją na straty, postanowiłam zrobić eksperyment – wycięłam materiał pod pachami i ponosiłam cały dzień pod swetrem. I co? Nic nie śmierdziało. Wygląda to tak, jakby materiał był przesiąknięty potem i dezodorantem, bakteriami, grzybem?!, cholera-wie-czym, które uaktywniają się po ogrzaniu. Najpierw myślałam, że to ze mną jest coś nie tak i dopisałam smrodliwość jako kolejną rzecz do długiej listy moich usterek, ale...

Opisana sytuacja dotyczy tylko niektórych ciuchów. Część ubrań noszę latami i problem po prostu nie występuje. Cześć, zwłaszcza kupiona niedawno, jest po prostu śmierdziuszkowata, zwłaszcza koszulki, ale nie tylko – sweter z Zary, marynarka, niektóre sukienki (serce mi pęka na tę myśl), białe bluzki koszulowe (plus żółte plamy podpachowe)... Moja mama też ma ten problem i też objawia się tylko w niektórych ciuchach, doszłyśmy do wniosku, że niektóre materiały nie są z nami kompatybilne ;-) Na pewno śmierdzi poliester. Nie cierpię tego materiału i wiem, że jak jest chociaż 1% poliestru w koszulce to prędzej czy później wyrzucę ją z powodu smrodu. Niestety sprawa nie jest taka prosta – bawełna jest ok (koszulki z Decathlonu używane do ćwiczeń, nieśmiertelne), ale nie każda – rzekomo 100% bawełny w prostej bluzce, a zaczęła śmierdzieć po miesiącu (plus żółte plamy pod pachami -.-). Podejrzewam też elastan, ale nie w każdej bluzce jest problemem. Często zdarza się połączenie wiskozy z elastanem i nieufnie do niego podchodzę. Po prostu boję się, że znowu wyrzucę pieniądze w błoto.
Wiem też, że nie wszyscy mają problem – moja przyjaciółka nosi chyba 5 rok tę samą koszulkę ze sztucznymi materiałami, którą ja po pół roku wyrzuciłam. Była aż żółta pod pachami (kolejny pokrewny problem) i cuchnęła :/ U niej jest świeżo i pięknie.

Do napisania postu skłoniła mnie bluzeczka Biubiu, odkupiona jakiś czas temu (Kocio Kocio). Była już używana, nosiłam ją ok. 3 miesięcy, a wczoraj jak gdyby nigdy nic i ona zaczęła śmierdzieć ;-(. Okropnie się wściekłam, bo wiem, że to zwiastuje jej koniec. Jeszcze bardziej się wściekłam, bo na jesień chcę kupić kilka biubluzek i nie chcę, żeby ta inwestycja poszła na marne, dla mnie są one dość drogie. A jeszcze bardziej mi smutno, bo staram się zmienić podejście do budowania garderoby i kupować ubrania uniwersalne, idealne, idealnie w moim stylu, które posłużą mi na długo. I co z tego, że po miesiącach poszukiwań znajdę To Coś, skoro cudowny ciuszek zacznie śmierdzieć?

Podejrzewam, że to wina kilku rzeczy albo kompilacja kilku z nich:
- materiały! (bo skoro część ubrań nie śmierdnie to znaczy, że może materiały są lepsze?)
- pechowy osobnik (czyli ja – może mam jakiś jadowity pot, który wchodzi w reakcję ze sztucznizną? Przykład z przyjaciółką pokazuje, że niektórych ten problem omija, szczęściarze)
- złe środki do prania (kto wie?)
- antyperspirant (do niego dochodzi problem żółtych plam)

Dlatego chciałam Was zapytać, czy któraś również ma taki problem? Lub więcej problemów jak ja? :D Jak sobie z tym radzić? Jest sposób na uszkodzone smrodem ciuchy czy czeka je tylko kosz na śmieci? Co kupować, żeby uniknąć takich przykrych niespodzianek? Czego nie kupować (bo że koszulek z Reserved to już wiem).
Znalazłam kilka wątków na forach, ale właściwie nic nowego się nie dowiedziałam, oprócz tego, że inni też mają ten problem i wyrzucają z jego powodu ciuchy. Nawet mnie to nie pociesza.
Obserwuj wątek
    • madzioreck Re: Smrodowy potworek - pomocy! 09.09.12, 13:14
      Witam podczytywaczkę ;)

      Ano, bywa. Mnie też się zdarza taka bluzka, niby czysta, a jak się to miejsce pod pachą nagrzeje, to jakbym ją z prania wyciągnęła...
      Ja z takimi rzeczami robię tak, że przed praniem właściwym namaczam i mocno namydlam bluzki pod pachami Białym Jeleniem w kostce. Jak trochę poleży, zapieram, i dopiero do pralki. Na smrodek pomaga, na białe plamy od "niebrudzących" antyperspirantów też (takie, które nie chciały zejść w pralce), natomiast czy pomaga na te żółte ślady na białych rzeczach, nie wiem, bo odkąd znam sposób z Jeleniem, nie mam żadnej białej bluzki.
      Spróbuj :)
      • nutellica Re: Smrodowy potworek - pomocy! 09.09.12, 13:26
        Dzięki za radę! :-) Próbowałam już sody oczyszczonej, ale Białego Jelenia jeszcze nie - może pomoże. Na smrodowe zniszczenia może już nie (ale spróbuję), ale pewnie sprawdzi się jako środek zapobiegawczy.
        Co do żółtych plam - nie łudzę się, że znikną, ale dobrze byłoby wiedzieć, jak im zapobiegać. Pewnie czeka mnie zmiana antyperspirantu, bo właśnie przeczytałam, że sztyfty przyczyniają się do opisanego stanu rzeczy. Co za szkoda, bo je uwielbiam!
        • madzioreck Re: Smrodowy potworek - pomocy! 09.09.12, 13:36
          Nie wiem, czy te żółte plamy to wina sztyftów, ale raczej nie, bo ja używam tylko psikaczy, a plamiska też się robiły :/
    • besame.mucho Re: Smrodowy potworek - pomocy! 09.09.12, 13:35
      Problemu takowego nie posiadam, więc strzelam, a nie udzielam sprawdzonej odpowiedzi, ale może wymień antyperspiranty w sztyfcie na takie w spreju? Jak nie wyczekam długo aż sztyftowy antyperspirant naprawdę dobrze wsiąknie w skórę, to materiał w bluzce mi wprawdzie nie waniaje, ale sztywnieje. A po takim dezodorancie w psikaczu mogę założyć bluzkę od razu i jest okej.
      • nutellica Re: Smrodowy potworek - pomocy! 09.09.12, 13:47
        Spróbuję na pewno :) Ja też rzadko czekam na tyle długo, by sztyft całkiem wyschnął i istotnie, niektóre bluzki mam nieco sztywniejsze pod pachami nawet po praniu :/ Tylko nie przepadam za psikaczami, a te "mokre" dezodoranty schną jeszcze dłużej niż sztyft.
        Kupię więc jakiś sprej i zobaczę, co się będzie działo z nowymi bluzkami, takimi z podejrzanym składem, a jeszcze świeżymi.
        • besame.mucho Re: Smrodowy potworek - pomocy! 09.09.12, 14:12
          Z czystym sumieniem mogę polecić zielony Vichy w psikaczu, schnie błyskawicznie, psikam i od razu zakładam bluzkę, śladów mi żadnych nie zostawia. Tylko niestety wypada dosyć drogo, bo znacznie szybciej się kończy niż ten w kulce.
        • turzyca Re: Smrodowy potworek - pomocy! 09.09.12, 18:48
          nutellica napisała:

          > Spróbuję na pewno :) Ja też rzadko czekam na tyle długo, by sztyft całkiem wysc
          > hnął i istotnie, niektóre bluzki mam nieco sztywniejsze pod pachami nawet po pr
          > aniu :/ Tylko nie przepadam za psikaczami, a te "mokre" dezodoranty schną jeszc
          > ze dłużej niż sztyft.

          Moze to tylko wrazenie, ale ja to odbieram tak, ze "mokre" dezodoranty odparowuja zupelnie, a sztyft zelowy pozostawia taka cienka warstewke. Przez lata uzywalam LSS i bylam zadowolona, jesli chodzi o zatrzymywanie potu, ale jakos mialam wrazenie, ze skora caly czas jest pokryta lepka warstewka, ktora sie przylepia do ubran. Spraye prawdopodobnie sa pod tym wzgledem najlepszym rozwiazaniem, ale ja ich nie lubie, wyszukuje sobie dezodoranty w kulce, ktore wysychaja dosc szybko, niektore suche sztyfty tez maja dobra konsystencje. Mozna zmienic nieco metodyke ubierania - najpierw dezodorant, a potem ubieranie: majtki, stanik, staranne wygarnianie biustu i dopiero bluzka.

          A rozbierajac problem na czynniki pierwsze - czy nie moze byc tak, ze to nie kwestia tyle potu, co loju? O tym ze pod pachami produkuje sie potworna ilosc loju, mozna sie przekonac czasem (niestety! fuj, fuj, fuj), jadac latem komunikacja miejska z panami w podkoszulkach. Podejrzewam, ze ten loj moze byc swietna pozywka dla bakterii, ktore sobie tam zostaja i namnazaja radosnie takze po zdjeciu bluzki. Wychodzac od tego z jednej strony korzystalabym z rad Madziorcka, zeby zapierac bluzki pod pachami (i Sylwiastki - zeby robic to jak najszybciej po zdjeciu), z drugiej bluzki w newralgicznej okolicy prasowalabym bardzo starannie, z trzeciej rozwazylabym dorzucanie okresowo czegos bakteriobojczego do prania - podobno septolete daje dobre efekty w przypadku zatechnietego prania. Albo szukalabym proszku z dodatkowym skladnikiem bakteriobojczym, choc nie wiem czy takie istnieja. W przypadku bialych koszul zdecydowalabym sie na uzywanie bielinki, wszystkie bielinki sa zyciobojcze.
    • pierwszalitera Re: Smrodowy potworek - pomocy! 09.09.12, 13:53
      Jak udało mi się wynioskować z tego długiego postu, problem dotyczy bardziej tkanin pranych w niższych temperaturach, mniej bawełny, ale po pewnym czasie nawet tych. Moja diagnoza, masz zasyfioną pralkę. ;-) W jej zakamarkach żyją grzyby i bakterie, dlatego czyste rzeczy nigdy nie są naprawdę czyste. Przepuść więc przez pralkę gotowanie, znaczy długi program na 90 stopni. Najlepiej bez wkładu. W drogeriach powinnaś znaleźć też jakieś środki (odplamiacze) z aktywnym tlenem, dodaj je do tego czyszczącego prania.
      Inna sprawa, wasza pralka może nie grzeje już jak trzeba, tu opłaca się więc inwestycja w coś nowego, bo teoria z mniej kompatybilnymi materiałami wydaje mi się słaba. Ja noszę przeróżne ciuchy i czegoś podobnego nigdy nie miałam.
      Żółte plamy pod pachami to też objaw niedoprania. Trochę winne są nowoczesne antytranspiranty, ja ich nie używam, ale na t-shirtach faceta czasem się te białe, żółknące z czasem plamy pojawiają. Najlpiej nie przetrzymywać wtedy brudnych rzeczy zbyt długo, bakterie rozkładają pot i kosmetyki także po zdjęciu ciucha z ciała. To jest bardzo ważne w stosunku do rzeczy, których nie możemy prać w wysokiej temperaturze. U mnie 60 stopni daje zwykle radę, ale gdy nie wystarcza, to na plamy z białka (pot) pomaga świetnie mydełko żółciowe. Natrzeć plamę pod pachą przed praniem, chwilę dać podziałać i wrzucić do pralki. Na kolorowych rzeczach lepiej jednak zrobić próbę w niewidocznym miejscu. Gdyby mydełko żółciowe nie wchodziło w grę, bo zżera kolor, to można zamiast użyć płynu do prania, dobrej marki, ale do kolorów (np. Persil). No i jeszcze możesz spróbować generalnie lepszego (niestety zwykle droższego) środka do prania. Ja piorę samodzielnie już od 25 lat i zaręczam ci, że są pomiędzy nimi różnice. ;-)
      • nutellica Re: Smrodowy potworek - pomocy! 09.09.12, 14:09
        Wielkie dzięki za rady! Nie wpadłabym na to, że winna może być pralka. Zrobię jak proponujesz, bo być może w tym tkwi problem. Oby! Ale bym się ucieszyła, bo to by oznaczało, że nie muszę rezygnować z ciuchów z elastanem i że nie mam felernego potu :)
        Z drugiej strony to trochę dziwne, bo na stancji miałam jedną pralkę, w domu są dwie i oznaczałoby to, że wszystkie trzy kiepsko piorą ;-) Proszków w mieszkaniu też używałam innych niż w domu. Przy czym na stancji pranie robiłam ze współlokatorkami i z tego co wiem tylko ja miałam problem z koszulkami. Był też problem z ręcznikami (kisiły się, ale nie wiem, czy to od pralki czy dłuuugiego czasu schnięcia), ale w domu ręczniki, spodnie, ścierki i wszystko oprócz nieszczęsnych okolic pach jest ładnie wyprane.
        Nic to, sprawdzę i mam nadzieję, że to jednak pralka jest przyczyną, a nie ja.

        Mydełko żółciowe kupuje się w aptece, prawda?
        • sylwiastka Re: Smrodowy potworek - pomocy! 09.09.12, 14:38
          nutellica napisała:

          >
          > Z drugiej strony to trochę dziwne, bo na stancji miałam jedną pralkę, w domu są
          > dwie i oznaczałoby to, że wszystkie trzy kiepsko piorą ;-) Proszków w mieszkan
          > iu też używałam innych niż w domu. Przy czym na stancji pranie robiłam ze współ
          > lokatorkami i z tego co wiem tylko ja miałam problem z koszulkami.

          Wygotuj pralkę, dobrze to robić raz na jakiś czas.
          Wydaje mi się jednak, że ten problem dotyczy raczej skóry i zamieszkującej ją flory bakteryjnej. Jest to naturalne, bakterii ze skóry nie wytłuczesz i nawet nie próbuj. Może one po prostu bardzo szybko rozkładają pot (tak jak pisała pierwszalitera, dzieje się to także po zdjęciu ubrania).
          Zapieraj pachy od razu po zdjęciu bluzki i pierz jak najszybciej (nie składuj, nastaw pranie jeszcze tego samego dnia). Radziłabym prać w wyższych temperaturach, przy małym wsadzie na programie dłuższym. Mieszanka antyperspirantu i bakterii ma szanse się wypłukać. NIE używaj octu, bo kwas octowy utrwala bakterie na materiale i jeszcze pogarsza sprawę (świetnie nadaje się do mycia okien, ale nie do wywabiania smrodków).
        • pierwszalitera Re: Smrodowy potworek - pomocy! 09.09.12, 14:44
          nutellica napisała:

          Był też prob
          > lem z ręcznikami (kisiły się, ale nie wiem, czy to od pralki czy dłuuugiego cza
          > su schnięcia), ale w domu ręczniki, spodnie, ścierki i wszystko oprócz nieszczę
          > snych okolic pach jest ładnie wyprane.

          Wszystkie pralki z czasem trochę się brudzą, więc wyczyścić nie zaszkodzi. Ja kiedyś zamknęłam pralkę natychmiast po wyjęciu prania i wyjechałam na kilka dni. Po powrocie przywitał mnie z pralki nieświeży zapaszek, więc jakaś baza musiała się tam z czasem uzbierać, by trochę wilgoci doprowadziło do kiszenia.


          > Mydełko żółciowe kupuje się w aptece, prawda?

          Prawdę mówiąc, nie wiem. Ja dostałam swoje wiele lat temu w prezencie od babci męża i po 20-stu latach ciągle go nie zużyłam. Nawet nie wiedziałam, że tak długo może być skuteczne. Moje jest w kostce, ale zdaje się, że istnieje też w płynie
          • victoria1985 Re: Smrodowy potworek - pomocy! 09.09.12, 15:04
            miałam podobny problem z brzydko pachnącymi bluzkami pranymi w niskich temperaturach , zawsze brzydko pachniały pod pachami niezależnie czy używałam antyperspirantu w kulce , sztyfcie czy sprayu. Problem rozwiązałam zakupując Persil Hygiene Spüler berlinne.pl/pl/p/Persil-Hygiene-Spuler-15-l.-bakteriobojczy-plyn-do-plukania-/594 .
            Wsypuje proszek i dolewam ten płyn .Problem z nieprzyjemnie pachnącymi bluzkami zniknął .
            Płyn jest bardzo wydajny i nie trzeba się bawić w żadne ręczne namaczanie .
            Kupuje go w Piotrze i Pawle , w Carrefour chyba też go mają .
            Do czyszczenia pralki stosuje - Dr. Beckmann płyn do czyszczenia pralek
            www.euro.com.pl/produkty-czyszczace/dr-beckmann-plyn-do-czyszczenia-pralek.bhtml

            81/110/118
            • zazulla Persil 30.09.12, 01:19
              victoria1985 napisała:

              >Problem rozwiązałam zakupując Persil Hygiene Spüler berlinne.pl/pl/p/Persil-Hygiene-Spuler-15-l.-bakteriobojczy-plyn-do-plukania-/594 .
              > Wsypuje proszek i dolewam ten płyn .Problem z nieprzyjemnie pachnącymi bluzkami
              > zniknął .
              > Płyn jest bardzo wydajny i nie trzeba się bawić w żadne ręczne namaczanie .
              > Kupuje go w Piotrze i Pawle , w Carrefour chyba też go mają .

              Byłam w jednym i drugim i go nie mają. Ktoś widział jakiś innych marketach? Czy skazana jestem na zamawianie z netu?
              • kulka_kulkowa Re: Persil 01.10.12, 17:42
                zazulla napisała:

                > victoria1985 napisała:
                >
                > >Problem rozwiązałam zakupując Persil Hygiene Spüler rel="nofollow">berlinne.pl/pl/p/Persil-Hygiene-Spuler-15-l.-bakteriobojczy-plyn-do-plukania-/594 .
                > > Wsypuje proszek i dolewam ten płyn .Problem z nieprzyjemnie pachnącymi bl
                > uzkami
                > > zniknął .
                > > Płyn jest bardzo wydajny i nie trzeba się bawić w żadne ręczne namaczanie
                > .
                > > Kupuje go w Piotrze i Pawle , w Carrefour chyba też go mają .
                >
                > Byłam w jednym i drugim i go nie mają. Ktoś widział jakiś innych marketach? Czy
                > skazana jestem na zamawianie z netu?

                Ja kupowałam w takich sklepikach pod szyldem "Chemia z Niemiec", ale nie wiem na ile one są rozpowszechnione w naszym pięknym kraju. W żadnym markecie jeszcze tego płynu nie widziałam.
                • zazulla Re: Persil 01.10.12, 18:09
                  kulka_kulkowa napisała:

                  > Ja kupowałam w takich sklepikach pod szyldem "Chemia z Niemiec", ale nie wiem n
                  > a ile one są rozpowszechnione w naszym pięknym kraju. W żadnym markecie jeszcze
                  > tego płynu nie widziałam.

                  Nie ma takich sklepów u nas, chyba kupię przez net. A stacjonarnie w jakiej cenie jest ten płyn?
                  • kulka_kulkowa Re: Persil 01.10.12, 22:39
                    zazulla napisała:

                    A stacjonarnie w jakiej cen
                    > ie jest ten płyn?

                    Ostatnio (parę miesięcy temu) płaciłam chyba 23 złote.
                    • pierwszalitera Re: Persil 01.10.12, 23:06
                      kulka_kulkowa napisała:

                      > Ostatnio (parę miesięcy temu) płaciłam chyba 23 złote.

                      W Niemczech ten płyn kosztuje 3-4 euro za litr. Dostępny w butelkach litrowych i 1,5 litra.
                      • zazulla Re: Persil 01.10.12, 23:26
                        pierwszalitera napisała:

                        > kulka_kulkowa napisała:
                        >
                        > > Ostatnio (parę miesięcy temu) płaciłam chyba 23 złote.
                        >
                        > W Niemczech ten płyn kosztuje 3-4 euro za litr. Dostępny w butelkach litrowych
                        > i 1,5 litra.

                        Na allegro od 16 zł za 1.5 litra plus przesyłka. Możemy pisać ile on w Niemczech kosztuje, ale co z tego jak na polskim rynku jest niedostępny i jest się skazanym na 'dystrybutora' :)
                      • zazulla Re: Persil 11.11.12, 13:41
                        Odświeżam temat - czy ten Persil jest dostępny w każdym markecie? Siostra będzie przejeżdżać przez Niemcy przed świętami i chciałabym, żeby mi kupiła ale obawiam się, że daleko od autostrady nie będzie chciała odjechać.

                        Kupowanie na Allegro jest drogie. Stacjonarnie w Rzeszowie nie mam szans kupić.
                        • edyta504 Re: Persil 28.11.12, 15:15
                          Witam z tego co się orientuje to koło autostrady jest netto i aldi i bez problemu dostanie tam persil,ariel,żel persil ,lenor ,softlan ceney nawet fajne ..pozdrawiam Edyta
                        • pierwszalitera Re: Persil 28.11.12, 17:29
                          zazulla napisała:

                          > Odświeżam temat - czy ten Persil jest dostępny w każdym markecie?

                          Jeżeli chodzi o ten antybakteryjny, to w normalnym supermarkecie może go nie być. Ale na pewno w jakiejś drogerii. Drogerie są prawie zawsze w większych miastach na dworcach. Wystarczy też zjechać z autostardy do jakiegoś miasteczka. Na przykład by zatankować, co może być o wiele tańsze niż przy autostradzie. W Niemczech przy autostradach raczej trudniej też o sklepy.
        • kis-moho Re: Smrodowy potworek - pomocy! 09.09.12, 18:13
          Był też prob
          > lem z ręcznikami (kisiły się, ale nie wiem, czy to od pralki czy dłuuugiego cza
          > su schnięcia)

          Sprawdź może, czy w szafie nie jest wilgotno, i czy wszystko się dosusza. Bo to może nie sam pot, a niedosuszone rzeczy - pod pachą w złożonej bluzce masz kilka warstw materiału.
          • mirulowska Re: Smrodowy potworek - pomocy! 12.09.12, 18:05
            Właśnie. Zdarzało mi się, że ciuchy brzydko pachniały. One nawet po praniu następnym zachowywały smrodek. Doszłam do wniosku, że przyczyną jest zbyt długie suszenie. Z tym, że problem nie dotyczył określonego miejsca, ale całego ciucha. Chyba w grę wchodził jeszcze rodzaj materiału, bo zakiszone ręczniki po następnym praniu i szybkim wysuszeniu, najlepiej na powietrzu, traciłysmrodek, a inne rzeczy nie. Finito, na straty, albo...
        • ja_joanna Re: Smrodowy potworek - pomocy! 09.09.12, 19:44
          W czyszczeniu pralki bardzo dobrze sprawdziła mi się soda i ocet. Robię jedno pranie gotujące z filiżanką sody, i jedno z filiżanką octu. Po czymś takim pralka będzie pachnieć i błyszczeć i będzie świeżutka. Nie wiem, jaka kolejność jest właściwa, zapamiętałam tę poradę z jakiegoś programu o sprzątaniu, myślę nawet, że może najpierw ocet, bo soda potem może usunąć ewentualny zapach octu.
          Poza tym ważna jest pewna rutyna przy praniu - żeby zawsze zostawiać pralkę po praniu otwartą, regularnie czyścić te szufladki na proszek i płyn, bo tam bardzo lubią zalęgać grzyby itd.

          A niezależnie od kwestii brudnej pralki, rozważ odstawienie antyprespirantów. To jest ostra chemia, którą sobie ładujesz na skórę i być może powoduje ona jakieś zmiany w tym obszarze, np. nadmierne pocenie. Też kiedyś używałam antyperspirantów, ale jak się doczytałam na temat ich składników (w szczególności aluminium), postanowiłam je odstawić. Przez kilka tygodni było ciężko, ale potem zapachy się uspokoiły, a ja przerzuciłam się na łagodniejsze dezodoranty, bez ostrej chemii (od lat jestem w tej chwili wierna marce Speick, akurat niemieckiej, ale jest rewelacyjna - to taka roślina, z tego, co wyszukałam to to jest "celtycka waleriana", działa bardzo łagodnie i skutecznie).
          • madzioreck Re: Smrodowy potworek - pomocy! 09.09.12, 20:21
            > A niezależnie od kwestii brudnej pralki, rozważ odstawienie antyprespirantów. T
            > o jest ostra chemia, którą sobie ładujesz na skórę i być może powoduje ona jaki
            > eś zmiany w tym obszarze, np. nadmierne pocenie. Też kiedyś używałam antyperspi
            > rantów, ale jak się doczytałam na temat ich składników (w szczególności alumini
            > um), postanowiłam je odstawić. Przez kilka tygodni było ciężko, ale potem zapac
            > hy się uspokoiły,

            Ale autorka nie ma problemu z nadmiernym poceniem...
            A u mnie odstawienie antyperspirantów nie wchodzi w grę na przykład. I o żadnym "uspokojeniu się" pach nie ma mowy - wielkie, mokre plamy gwarantowane. Mam tak od zawsze, długo, zanim usłyszałam słowo "antyperspirant", moja siostra i mama tak samo.
            • ja_joanna Re: Smrodowy potworek - pomocy! 10.09.12, 23:28
              Może źle się wyraziłam, ale myśl i tak miałam taką samą, że może to być wpływ dezodorantu, jaki się używa.
          • the_pipeline Re: Smrodowy potworek - pomocy! 09.09.12, 21:15
            też kiedyś używałam antyperspi
            > rantów, ale jak się doczytałam na temat ich składników (w szczególności alumini
            > um), postanowiłam je odstawić.

            A co takiego dokładnie? To chyba logiczne że skoro antyperspiranty mają konkretne zadanie (ograniczenie pocenia - czyli naturalnej, fizjologicznej czynności) to musi to być jakoś osiągnięte. W antyperspirantach substancją czynną są sole glinu (bo tak nazywa się po polsku aluminium) które obkurczają pory w skórze i utrudniają/hamują wypływanie przez nie potu. Stosowanych jest kilka różnych i mają one silniejsze lub słabsze działanie. Najmocniejszy jest chlorek glinu stosowany w tzw blokerach. Można dyskutować czy utrudnianie wypływania potu jest wbrew naturze czy nie ale antyperspiranty na pewno nie są szkodliwe i nie ma co siać paniki. Stosowane są przez miliony ludzi na świecie od lat i gdyby powodowały jakieś istotne komplikacje zostało by to dawno wykryte.

            Przez kilka tygodni było ciężko, ale potem zapac
            > hy się uspokoiły, a ja przerzuciłam się na łagodniejsze dezodoranty, bez ostrej
            > chemii

            Ja niestety mam problemy z poceniem się nasilające się szczególnie zimą. I oczywiście zdaje sobie sprawe że sama jestem sobie winna, ciało się broni i "uodparnia" na dezodorant. Także zmuszona jestem używać blokera od czasu do czasu, a on czasem po prostu pali żywym ogniem ;) Czasem myśle że najlepiej byłoby odstawić te specyfiki na jakiś czas i dać organizmowi powrócić do równowagi, ale to wymagałoby chyba dłuuugiego urlopu z dala od ludzi, co niestety nie wchodzi w gre :D
            • ja_joanna Re: Smrodowy potworek - pomocy! 11.09.12, 00:09
              Oprócz tego, co napisała niżej pierwsza litera, ja słyszałam o działaniu rakotwórczym, a na stronie codecheck.info, gdzie można sprawdzić bardzo dużo produktów i ich składników pod kątem zdrowotnego wpływu na organizm i środowisko (ale chyba tylko po niemiecku), doczytałam się jeszcze, że może wywoływać ziarniaka.

              Ja bym nie podpisała się pod tym, że "antyperspiranty na pewno nie są szkodliwe", bo właśnie coraz częściej wychodzą różne kwiatki, czy to z antyperspirantami czy to z innymi produktami. A że o pewnych konsekwencjach nie mówi się głośno - moim zdaniem to kwestia kasy, jak zawsze. Producentom raczej nie zależy na rozgłosie w kwestii negatywnego wpływu na zdrowie.
              Tak samo jak ogromna ilość ludzi na świecie objada się chemią i zupełnie nie kojarzą tego faktu z chorobami, które ich dotykają. A pewne związki przyczynowo-skutkowe zostaną być może nieodkryte nigdy albo odkryte dopiero za wiele lat.
              • the_pipeline Re: Smrodowy potworek - pomocy! 11.09.12, 11:01
                Pisząc że „antyperspiranty na pewno nie są szkodliwe” miałam na myśli poważne choroby a nie podrażnienie skóry, czy rozregulowanie pocenia się pod pachami. Wybacz, ale dla mnie wszystkie te tezy, że antyperspiranty powodują raka, parabeny w szamponie powodują raka, czy formaldehyd w lakierze do paznokci powoduje raka są po prostu śmieszne. Raka to powoduje np. azbest i świadczą o tym twarde dane. W miejscowości z której pochodzi moja rodzina były zakłady azbestowo cementowe i mężczyźni którzy pracowali tam na stanowisku „piecowy” jeszcze na początku lat 80tych już wszyscy nie żyją i zmarli, uwaga – na raka płuc. I o to mi chodziło gdy pisałam że „gdyby powodowały jakieś istotne komplikacje zostało by to dawno wykryte”

                Dlatego też zgadzam się z tobą że „pewne związki przyczynowo-skutkowe zostaną być może nieodkryte nigdy”, bo zbyt dużo czynników oddziaływuje na nas równocześnie, a do tego za bardzo poszczególni ludzie różnią się między sobą nawykami i stylem życia by można było wyciągać istotne wnioski porównując ich między sobą, pod kątem np. zażywania jakiejś jednej substancji. Do tego mam wrażenie że w nauce coraz więcej jest badań mówiących o tym że zachorowalność na nowotwory bardzo zależy od naszych genów i ich prawidłowej lub wadliwej regulacji, a mniej od czynników zewnętrznych. Rozumiem to w ten sposób, że ekspozycja na jakiś czynnik może u kogoś ten nowotwór spowodować a u kogoś innego nie. A ktoś dostanie nowotworu „bez powodu”.

                Moim zdaniem warto kierować się po prostu zdrowym rozsądkiem korzystając z różnych dobrodziejstw cywilizacji i nie wieszać na nich psów, bo gdyby nie one żylibyśmy nadal w jaskiniach przy średniej wieku 35 lat. Czasem mam wrażenie że niektórzy tęsknią za tamtymi czasami;)
                • pierwszalitera Re: Smrodowy potworek - pomocy! 11.09.12, 11:39
                  the_pipeline napisała:

                  Wybacz, ale dla mnie wszystkie te tezy, że antyperspiranty powodują r
                  > aka, parabeny w szamponie powodują raka, czy formaldehyd w lakierze do paznokci
                  > powoduje raka są po prostu śmieszne.

                  No, no, formaldehyd też ma w odpowiednich ilościach działenie rakotwórcze, to akurat jest dosyć pewne, dlatego jego ilość jest w kosmetykach ściśle reglementowana, a jak ktoś chce, to unika w ogóle formaldehydu. Który nota bene ma także działanie przyśpieszające wysuszenie i starzenie się skóry. Dlatego unikam formaldehydu. Ale jeżeli chodzi o sole glinu, to nie ma faktycznie żadnych dowodów na to, że są w jakiś sposób rakotwórcze. Podejrzenie było, że gromadzą się w gruczołach potowych i mogą tam w jakiś sposób prowadzić do niebezpiecznych zmian, ale to jest trochę naiwne rozumienie powstawania nowotorów i nie znalazło potwierdzenia.
          • pierwszalitera Re: Smrodowy potworek - pomocy! 10.09.12, 13:21
            ja_joanna napisała:

            Też kiedyś używałam antyperspi
            > rantów, ale jak się doczytałam na temat ich składników (w szczególności alumini
            > um), postanowiłam je odstawić. Przez kilka tygodni było ciężko, ale potem zapac
            > hy się uspokoiły, a ja przerzuciłam się na łagodniejsze dezodoranty, bez ostrej
            > chemii (od lat jestem w tej chwili wierna marce Speick, akurat niemieckiej, al
            > e jest rewelacyjna - to taka roślina, z tego, co wyszukałam to to jest "celtyck
            > a waleriana", działa bardzo łagodnie i skutecznie).
            >

            Ja też używam Speicka od lat (w sztyfie) i bardzo sobie chwalę. Ale.... nie należę do osób bardzo się pocących i mam raczej słaby zapach ciała, znaczy mogę wyjść do ludzi bez żadnego dezodorantu i gwarantowanie po całym dniu nikt tego nie wyczuje. Poza tym, sole glinu w normalnych dezodorantach powodowały u mnie podrażnienia skóry, małe stany zapalne i łuszczenie, co zrobiłyby typowe antytranspiranty nawet nie chcę wiedzieć. Wiele ludzie jednak dobrze je znosi, bo trujące one nie są, powodują tylko zawężanie gruczołów potowych i w wielu przypadkach tępy osad na skórze i materiałach. Jak komuś to nie przeszkadza, to nie ma problemu.
    • tfu.tfu Re: Smrodowy potworek - pomocy! 09.09.12, 14:55
      uwaga, będzie reklama ;-)
      owszem, mam, a raczej miałąm taki problem, póki nie odkryłam garnier minerals w kulce. po wszystkim innym czuję własny pot na skórze i odzieży po dosłownie kilku godzinach (nienawidzę swoich hormonów, tfu!), tylko rzeczony garnier daję radę na obiecane 48h (testowałam kiedyś specjalnie), choć potrzebuję właściwie na 12 do 16h, potem idę pod prysznic i miziam pachy ponownie.
      co do bluzek, niestety, na mój pot nie działą ani ocet ani soda, ani jeleń, nawet biały. ciuchy są po prostu do wywalenia.
      sztyfty zaś się nadają do stóp ewentualnie, ale pod pachą nie dają rady. wypróbuj tego garniera w kulce.
    • kis-moho Re: Smrodowy potworek - pomocy! 09.09.12, 18:09
      Ja też tak miałam, raz jeden jedyny, z jedną bluzką. Bluzka była bardzo fajna, dlatego się zawzięłam, prałam ją w różnych proszkach, płynach i temperaturach, nic nie pomogło. Bluzkę wywaliłam, problem się już więcej nie pojawił.
      To było już bardzo dawno temu, więc nie mam pojęcia jaki to był materiał - na pewno nieco rozciągliwy, mogła być sztuczka. Dlatego obstawiam, że to właśnie material może być winny, bo innym ciuchom nic nie było.
    • joana.mz Re: Smrodowy potworek - pomocy! 09.09.12, 19:59
      nie chce mi się całego wątku czytać, ale miałam kiedyś kilka bluzek takich śmierdzących mimo, że były 100% bawełniane, Myślę, że bawełna bawełnie nie równa. To pewnie wina tkaniny.
    • kis-moho Płyn do płukania? 09.09.12, 20:28
      Tak myślę i myślę :o) I przyszedł mi do głowy płyn do płukania (zmiękczający). Używasz?
      Bo może kombo pt. nienajszczęśliwszy materiał + osadzający się na tkaninie płyn do płukania + normalna porcja potu daje takie efekty? Plus ewentualne niedosuszenie? Tak mi coś chodzi po głowie, że ta moja felerna bluzka miała epizod leżenia na mokro zapomniana w pralce, ale to było tak dawno, że może to nie być prawdą.
    • black_halo Re: Smrodowy potworek - pomocy! 09.09.12, 20:32
      No wiec jak juz Ci radzily dzeiwczyny - grundtowne c zyszczenie pralki i moze zmiana antyperspirantu. Ja uzywam Vichy 48H w kulce i zoltych plam nie zostawia - Rexona w sztyfcie zostawiala.

      Inne opcje do wyprobowania to:
      - przyjrzenie sie diecie, moze jesz sporo miesa? To wplywa na zapach potu niestety ...
      - uzywaj antyperspirantu na suche pachy, poczekaj az wyschnie a nastepnie potraktuj pachy talkiem dla niemawlat, ja mam taki mietowy i powiem szczerze ze to fajny wynalazek, dluzej czlowiek pozostaje suchy
      - moze masz jakies uczulenie?
    • the_pipeline Re: Smrodowy potworek - pomocy! 09.09.12, 21:45
      Pamiętam że też obserwowałam tego typu zjawisko dosyć dawno temu, ale problem jakoś sam się rozwiązał. Miało to związek z rodzajem materiału (sztuczne włókno gorszej jakości?), tak jakby wiązało i utrwalało ten zapach potu. Z wiekiem bluzki - im starsza i wiecej razy ten pot tam wsiąkał to już się potem nie dopierał. Dezodorant, a właściwie talk z dezodorantu, który w trakcie dnia z potem sie wymywał i wsiąkał w materiał i też jakoś "wiązał" ten zapach. Na twoim miejscu pokombinowałabym z różnymi dezodorantami, choć to na pewno tylko część problemu, a nuż któryś będzie lepszy. Ja używam teraz Dove w kulce, kiedyś używałam sztyftów ale wlaśnie za dużo tego talku w nich było. A lady speed jakoś mnie podrażniało.

      Też wydaje mi się że warto przeczyścić pralke od czasu do czasu i nie ma co kupować specjalistycznych środków, wystarczy ocet. Poza tym ograniczyć/ zrezygnować z płynów do płukania. Zawierają one syntetyczne oleje, które oblepiają włókna tkanin podobnie jak odżywka włosy i są doskonałą pożywką dla grzybów i roztoczy.

      I jeszcze mam jedną refleksje. Jedna forumka polecała płyn Persil Hygene Spuler. Pewnie warto go użyć interwencyjnie, ale stosować tak na co dzień ja bym na pewno nie chciała. Nie możemy zapominać że żyjemy w takiej symbiozie z wieloma mikroorganizmami, które tworzą tzw. biofilm na skórze i w przewodzie pokarmowym. Zyją sobie spokojnie nie szkodząc a wręcz czesto pomagając i chroniąc przed tymi złymi. Więc używanie środków bakteriobójczych w kosmetykach codziennego użytku i zostawianie "spalonej ziemi" naraża nas na atak tych złych.
      • kis-moho Re: Smrodowy potworek - pomocy! 09.09.12, 22:02
        . Nie możemy zapominać że żyjemy w takiej symbiozie z wieloma m
        > ikroorganizmami, które tworzą tzw. biofilm na skórze i w przewodzie pokarmowym.
        > Zyją sobie spokojnie nie szkodząc a wręcz czesto pomagając i chroniąc przed t
        > ymi złymi. Więc używanie środków bakteriobójczych w kosmetykach codziennego uży
        > tku i zostawianie "spalonej ziemi" naraża nas na atak tych złych.

        Amen. Kiedy widzę reklamy tych środków zabijających wszystkie bakterie i zarazki (hehe), to mi się nóż w kieszeni otwiera.
      • pierwszalitera Re: Smrodowy potworek - pomocy! 10.09.12, 13:38
        the_pipeline napisała:

        > I jeszcze mam jedną refleksje. Jedna forumka polecała płyn Persil Hygene Spuler
        > . Pewnie warto go użyć interwencyjnie, ale stosować tak na co dzień ja bym na p
        > ewno nie chciała.

        Bo to jest środek do zadań specjalnych. Nie wszystkie rzeczy można bowiem prać w bardzo wysokich temperaturach, a jak przeszło się dajmy na to jakąś intymną sprawę bakteryjnę, to chce się może wyczyścić także bieliznę z tworzyw sztucznych. Do takich właśnie przypadków stworzono te środki.
        Tutaj jednak wystarczy wyczyszczenie szufladki na proszek i wygotowanie pralki. Ja poleciłam też środek z aktywnym tlenem, ale nie używałabym go stale, tylko jednorazowo w tym konkretnym przypadku. Osobiście unikam też płynów do płukania, bo to dobra pożywka dla bakterii i grzybów, a wszystkie środki piorące dodaję bezpośrednio do bębna. Mimo tego szuflada wymaga co klika miesięcy przeczyszczenia, w wilgotnym środowisku zawsze rozmnażają się grzyby, ich zarodniki fruwają sobie bowiem w powietrzu.
    • ciociazlarada Re: Smrodowy potworek - pomocy! 10.09.12, 13:57
      Znam problem z pierwszej ręki, prześladował mnie przez lata.
      Pomogło mi jedynie całkowite odstawienie antyperspirantów i ich wymiana na normalne, antybakteryjnie działające dezodoranty. Nie wierzyłam, że może mi się taki numer udać pociłam się solidnie. Ale o dziwo, odkąd przestałam używać antyperspirantów i blokerów, problem stopniowo minął, teraz pocę zupełnie przeciętnie i mam wrażenie, że mniej niż kiedyś.
      Dezodorant musi być antybakteryjny, osobiście wypróbowałam tylko kulki i polecam:
      Vichy z niebieskim korkiem
      La Roche Posay bez soli aluminium (biały korek)
      Biotherm z zielonym korkiem
      Sztyft ałunowy no name z eko-sklepu

      Ktoś tu pisał o Garnierze Minerals (przepraszam, że nie zanotowałam kto) - może również się doskonale sprawdzić. Te dezodoranty typu minerals zawierają sole glinu (właśnie ałun), ale inne niż antyperspiranty. Ałun nie blokuje ujść gruczołów potowy, za to ma działanie antybakteryjne. W tej chwili używam właśnie sztyftu ałunowego i bardzo go sobie chwalę, jest to ten sam materiał co tzw. kamyk do brody:)
      Na dzień dzisiejszy mogę jedną koszulkę zakładać 2-3 razy pod rząd jeśli mam ochotę, ostatnią zaśmierdniętą rzecz wyrzuciłam 3 lata temu.
      • veev Re: Smrodowy potworek - pomocy! 10.09.12, 17:15
        Dołączę się do pochwał dla Garnier Minerals, najlepszy dezodorant, jakiego używałam od dłuższego czasu (mam wersję invisible w kulce i w sztyfcie, wolę w kulce, ale sztyft lepiej znosi transport, bo kulka się czasem wylewa). Nie zostawia śladów na ciuchach, prawie nie pachnie i nie zmienia zapachu po jakimś czasie, jest bardzo skuteczny, nie podrażnia skóry nawet zaraz po goleniu. I da się go kupić nawet w Biedronce ;)
        • ciociazlarada Re: Smrodowy potworek - pomocy! 10.09.12, 17:37
          Ja tylko dodam, że zajrzałam na skład i jednak Garnier Minerals nie zawiera ałunu - tak w ramach korekty do mojego postu.
    • nutellica Re: Smrodowy potworek - pomocy! 10.09.12, 17:00
      Dziękuję Wam bardzo za wszystkie odpowiedzi! Na część rzecz w ogóle bym nie wpadła.

      Zaczęłam od wygotowania pralki i wyczyszczenia pojemnika na proszek. Na szczęście nie zdarza mi się trzymać pralki zamkniętej ani przetrzymywać prania. W szafie też wszystko jest ok, nie ma wilgoci, nie wkładam tam mokrych ubrań (jeszcze tego by brakowało ;)).

      Widzę, że czeka mnie:
      - zakupienie ekstra środka do stosowania prewencyjnie raz na jakiś czas i do reanimacji skażonych ciuchów (może się uda uratować to co jest)
      - pranie w wyższej temperaturze
      - kupienie mydełka żółciowego/Białego Jelenia
      - zmiana nawyków ubraniowych, czyli zapieranie po zdjęciu ;-) (to będzie najtrudniejsze)
      i przede wszystkim
      - zmiana antyperspirantu!

      Wątek skłonił mnie do przemyśleń i zrozumiałam, że od długiego czasu kupuję kiepski produkt. Nie skojarzyłam tego problemu z antyperspirantem (co najwyżej na początku nakładałam go jeszcze więcej, aż się rolował... tak, wiem, mądre), ale przecież od jakiegoś czasu dezodorant muszę zmywać oliwą z oliwek! Inaczej jest to prawie niemożliwe :( Zauważyłam, że żeby zmyć go mydłem/żelem pod prysznic musiałabym szorować go długo i długo, a i tak skóra tam była taka 'tępa'. Oliwa z oliwek dopiero go rozpuszcza. Skoro jest problem ze zmyciem go z ciała to nic dziwnego, że nieraz mam sztywny materiał pod pachami, nawet po praniu, pewnie to wszystko się tam kumuluje (a jak faktycznie dojdzie do tego czas leżenia w koszu na pranie lub jakieś bakterie w pralce...)! Ech, eureka. Jak to się stało, że tego nie skojarzyłam ;)
      Dzięki ze wszystkie podpowiedzi, mój LSS idzie w odstawkę i wypróbuję to, co polecacie. Co do potu to mój chyba nie jest jakiś szczególnie jadowity ;-) Gdyby był pewnie śmierdziałyby mi też skarpetki, a one prawie nie mają zapachu nawet po całym dniu noszenia, w co niektórzy nie mogą uwierzyć (np. tata i chłopak :D). Sprawa zapaszku dotyczy tylko materiału pod pachami. Nie mam też problemu z nadmiernym poceniem. Tak jak pierwszalitera w mniej aktywne, siedzące dni spokojnie mogę sobie darować antyperspirant, ale używam go dla komfortu psychicznego i między innymi dlatego, że boję się, że jakaś nieszczęsna bluzka się "uaktywni", bo niektóre dopiero tak po 3h zaczynają smrodkować. Wystarcza im kropla potu albo samo ciepło.

      Dam znać za jakiś czas, czy coś się poprawiło :-) Widzę też, że czeka mnie jakaś grubsza lektura o antyperspirantach. Zabawne, bo zawsze myślałam, że problemy z dezodorantami mnie nie dotyczą ;)
      • dar61 Re: Smrodowy potworek - pomocy! 10.09.12, 22:44
        {Nutellica}:

        ... czeka mnie:
        - zakupienie ekstra środka do stosowania prewencyjnie raz na jakiś czas i do reanimacji skażonych ciuchów (może się uda uratować to, co jest)
        - pranie w wyższej temperaturze
        - kupienie mydełka żółciowego/Białego Jelenia
        - zmiana nawyków ubraniowych, czyli zapieranie po zdjęciu ;-) (to będzie najtrudniejsze) i - przede wszystkim - zmiana antyperspirantu! ...


        A, ekhem, podpowiedziana analiza diety?

        ***
        Świetny wątek.

        Podpisał
        anosmik
        Dar61¹
        • pierwszalitera Re: Smrodowy potworek - pomocy! 11.09.12, 00:00
          dar61 napisał:

          > A, ekhem, podpowiedziana analiza diety?

          Jeżeli już przy tym jesteśmy, to moim zdaniem dieta nie ma tu większego wpływu. Sama jem mięso, ryby, czosnek i te rzeczy i pachnę raczej mało. Znam za to wegetarian z dosyć intensywnym zapachem ciała. Podobno Azjaci potrafią nosem rozróżnić mięsojadaczy od niemięsojadaczy, ale o wiele większy wpływ na to, czy się śmierdzi, jest zdrowie naszej skóry. Często nadmierne mycie może paradoksalnie naruszyć naszą florę bakteryjną i powodować przerost tych mniej przyjaznych nam, czytaj śmierdzących bakterii i grzybów. Poza tym styl życia. Organizm ludzi uprawiających sport reguluje lepiej temperaturę i nie poci się z byle powodu. Pot tych ludzi jest także zwykle bardziej rozrzedzony (bo pocą się intensywnie podczas treningu) i jego zapach jest mniej intensywny. A zresztą autorka wątka nie napisała, że jej (świeży) pot śmierdzi. Śmierdzi dopiero mieszanka starego potu i przeróżnych niedopranych składników z kosmetyków, środków piorących, płynów do płukania i bakterii/grzybów namnażających się w pralce w kontakcie z wilogocią. Moje sportowe trykoty po 1,5 godzinnym treningu tańca są praktycznie bezwonne, mogłabym je teoretycznie wysuszyć i znowu założyć, czego nie robię, bo zwykle tego samego wieczora, albo następnego dnia piorę (w 40 stopniach), ale raz nie chciało mi się wyjąć ciuchów ze szczelnej torby i przypomniałam sobie o nich po kilku dniach. Dlatego wiem, że świeży pot, a taki ukiszono- zleżały to dwie zupełnie inne sprawy.
        • madzioreck Re: Smrodowy potworek - pomocy! 11.09.12, 00:21
          Nie za bardzo wiem, co ma dieta wspólnego z zapaszkiem... bluzki - bluzce zmienić dietę?;) Dietą się chyba zajmuje, jak to człowiek wydziela niemiły zapaszek mimo utrzymywania higieny.
    • kotwtrampkach Re: Smrodowy potworek - pomocy! 11.09.12, 12:40
      ja tylko dodam, że LadySpicStic mimo, ze mocny ma wyjątkową moc niszczenia ciuchów - żółte plamy na białych rzeczach/białe na czarnych. Trochę pomaga dokładne suszenie pach po nałożeniu kosmetyku, ale nie zawsze.
      Używałam dosyć długo żelowego - aloesowego, bo mi się nie kłócił z innymi zapachami i faktycznie trwały był, ale problem odbarwień nie istnieje w takiej skali przy innych dezodorantach.
    • akj77 Re: Smrodowy potworek - pomocy! 12.09.12, 17:51
      Nie mam w tej chwili czasu czytać całego wątku, więc jeżeli napiszę coś, co tutaj już było, to bardzo przepraszam.
      Ale ja tutaj jakoś w zeszłym roku opisywałam problem z kupionym używanym stanikiem, który też tak się zachowywał - w zetknięciu z ciepłem mojego ciała zaczynał śmierdzieć potem. Pomogło - trwale, stanik mam do dzisiaj i już nie ma z nim tego problemu - zapieranie, moczenie i pranie w mydle Biały Jeleń (w kostce). Przed tym mydłem próbowałam również wody utlenionej, może to też miało znaczenie, choć sama woda nie pomogła.
    • ladybird_91 Re: Smrodowy potworek - pomocy! 14.09.12, 23:12
      Też miałam problem ze śmierdzącymi ubraniami i stanikami. Staniki, jak to w dużych rozmiarach, niemal stykają się z pachami i pot się na nich osiada. Dlatego codziennie musiałam prać staniki, bo strasznie śmierdziały po całym dniu noszenia. Odkąd przestałam nosić staniki z poliestru - problem minął. Teraz wybieram tylko takie z poliamidu i dodatkiem innych materiałów jak np wiskoza. Kris Line'y, St. Tropez od Pour Moi, Dalie - te wszystkie staniki nie zawierają poliestrów :) (kris chyba tylko w 5%, ale nie pod pachami) obecnie czasem mi się zdarza chodzić 2 dni w jednym staniku i już nie śmierdzą tak bezlitośnie ;) Poliestru unikam jak ognia w ubraniach. Wiem, że w każdym ciuchu, który ma podszewkę poliestrową będę się ogromnie pocić. Czasem z tego powodu wycinam podszewki. Być może jesteśmy uczulone na ten materiał. Wiskozę i bawełnę spokojnie mogę nosić.

      Pod pachy używam ałunu. Bardzo polecam! Zupełnie nie zostawia śladów pod pachami na ubraniach. Niestety bardziej śmierdzę, gdy się nie poałunuję, dlatego go używam. Ałun jest bardzo tani. 24zł na 2 lata używania (mój chłopak też go używa po goleniu) :)
    • milstar Mydło antybakteryjne 01.10.12, 15:12
      Namoczyłam w nim woniejący sweterek, a potem normalnie wyprałam w pralce. Pomogło.
      • kokoszanel Żel antybakteryjny do rąk 03.11.12, 18:16
        ... stosuję do przecierania pod pachami po umyciu. A potem antyperspirant w aerozolu. Gdzieś w necie to wyczytałam, a ponieważ pocę się jak (no nie wiem jak :) ale baaardzo), no to próbuje wszystkiego (prawie). No i ten żel zadziałał! Pocę się naturalnie dalej, ale nie śmierdzę, i moje bluzki też nie :)

        Poza tym pranie: mam ocet w butelce z psikaczem, przed praniem psikam na bluzkę pod pachami (trochę), jak pralka pobierze wodę z proszkiem i parę razy przemiesza, wyłączam pralkę, czekam 10 min. i włączam ponownie. Przez ten czas pranie pięknie namaka. Do płukania nie używam płynów tylko ocet, który jednocześnie czyści pralkę z bakterii.
        Efekt zauważyłam od razu.
        Ktoś wcześniej pisał, że ocet tylko utrwala, nie chcę polemizować, trzeba spróbować, tak jak ja z tym antybakteryjnym żelem.

        No i wyciągnęłam szufladkę do proszku, zamoczyłam w wodzie z octem, wyczyściłam, a potem zajrzałam do tej dziury na szufladkę - Horror! Nigdy tam nie zaglądałam, bo schylanie jest dla mnie strasznym problemem.... te czarno-szare ścianki, proszek ukryty w szparach.... Zawzięłam się i obłożyłam to wszystko szmatami z sodą i octem, poczekałam, potem potraktowałam szczotkami, zmywakami itd, itp.
        Osiągnęłam biel prawie nadludzkim wysiłkiem :)))
        Myślę, ze te osady najbardziej powodują płyny do płukania.

        No i pralkę nastawiam na program krótki i na 30 stopni.
        Uwierzcie mi, problem śmierdzących bluzek zniknął!

Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka