Dodaj do ulubionych

Jak zapobiec romansowi, czyli złe przeczucia

24.11.12, 11:32
Użyję innego nicka, bo wolę to napisać anonimowo.
Nigdy nie byłam zazdrosna, nigdy nie miałam powodu. Teraz mój facet dwa razy wrócił do domu o 2 nad ranem - spotkał się z dawną koleżanką. Niedawno umarł jej mąż, młody człowiek, rak, dramatyczna historia. Podobno chciała się z kimś spotkać pogadać. Przejęłam się jej historią. Nie wiem, skąd się znają, podobno się nie spotykali, bo mąż był bardzo zazdrosny. Na pierwszym spotkaniu zapytała go, czy ja nie mam nic przeciwko, bo ma doświadczenia z zazdrością męża. Ja nigdy niczego nie zabraniam - on nie jest facetem, któremu można zabronić, sama bym pogoniła za sugestie, z kim mam się spotykać.
Wczoraj znowu wrócił o 2. Wiem, że umawiał się z nią wcześniej - nic nie powiedział, nie uprzedził, że wróci późno. Przeczytałam maile - też dlatego nie chcę się przyznawać do nicka, bo to poniżej mojej godności i zasad. Niby nic zdrożnego, tylko jakieś "dobranoc", "dziękuję za spotkanie" o 2 w nocy. Jakieś zachwyty nad jego inteligencją. Może jestem podła, ale mało płacząca wdowa. Znam baby, znam siebie, może po sobie oceniam, ale zwykłym kolegom nie dziękuję za spotkanie w środku nocy, nie kończę o takiej porze spotkań.

Nie podejrzewam go o nic, na razie. Ale się boję. Ma tyle pracy, że codziennie słyszę, że nie ma czasu, jak chcę się przytulić (ile to zajmuje? 30 sekund?). Praca od rana do nocy, do gabinetu nie wchodź, bo zajęty.Nie wiem, kiedy byliśmy ostatnio w restauracji, w pubie, na spacerze. Z nią był. Ja juz jestem tylko od narzekania, że trzeba sprzątnąć, zakupy zrobić. Seks od wielkiego dzwonu, jak niemal zmuszę, wyproszę, bo nie ma czasu, bo zmęczony.

Nuda w domu, zrzędząca baba plus nowa, atrakcyjna, wymagająca pocieszenia... To się zawsze kończy tak samo. Co ja mam zrobić? Jak mam zapobiec? Panikuję? On sam z siebie by się nie ruszył, żeby kogoś szukać, ale atrakcyjnej pani psycholog nie ufam. Nie chcę tłumaczyć facetów, że głupi jak dzieci i dadzą się uwieść, ale sama w sytuacji, kiedy w domu kicha, a poza domem nowy i zainteresowany jestem podatna.

Nie mogę zabronić, ale serio się przestraszyłam:(
Obserwuj wątek
    • pierwszalitera Re: Jak zapobiec romansowi, czyli złe przeczucia 24.11.12, 12:11
      Zagrożenie istnieje. I tak właściwie nie możesz zrobić nic. Pani ma znaczną przewagę. Jest nowa, jak piszesz atrakcyjna, wywołuje w facecie instynkt opiekuńczy i jest w sytuacji, w której pewnie potrzebuje męskiego pocieszenia. Więc może wyciągnąć rękę po pierwszego, który się nadaży, a to akurat jest twój mąż. Trudno coś doradzić, bo co zrobisz może wyjść źle. Wyjedziesz z kontrolowaniem i zazdrością, facet uzna cię za histeryczkę, bo jak można w takiej sytuacji zachowywać się tak egoistycznie? Pozwolisz, by sytuacja się rozwijała, może rozwinąć się w niepożądanym dla ciebie kierunku. Jedyną szansą jest chyba stary babski chwyt - zaprzyjaźnij się z kobietą. Zaproponuj coś wspólnego, jakąś kolację, czy wieczór przy winie. Niech przyprowadzi ją do domu, otocz ją swoją troską, wykaż empatię i zainteresowanie. Pokażesz się wtedy też mężowi z innej strony. Nie jest powiedziane, że ona świadomie twojego chłopa chce, może tylko jest strasznie zdesperowana i chwyta się każdego objawu ciepła i sympatii. A seks jest dobrym pocieszycielem, gdy nie ma niczego innego.
      Z drugiej strony wasz problem jest chyba trochę głębszy i może być, że twój facet tylko czekał na taką okazję i tak szybko z niej nie zrezygnuje. Na pocieszenie można powiedzieć, że jeżeli chodzi tylko o nudę w związku, to faceci po pewnym czasie zauroczenia wracają zwykle do swoich żon, bo ta nowa staje się po pewnym czasie taka sama jak żona. Ale nie wiem, czy cię akurat to pociesza. ;-)
      • iwantyoutoo Re: Jak zapobiec romansowi, czyli złe przeczucia 24.11.12, 12:29
        To niemąż:)
        Nawet nie chcę jej ani jego podejrzewać o złe intencje, ale znam mechanizm. Za młodu zdarzyło mi się być tą, która rozumiała, kiedy "żona go nie rozumie, wcale ze sobą nie śpią"; jak mi się w związku nie układało, zdarzyło się, że kolega zawrócił mi w głowie (platonicznie, minęło jak ospa). Jak byłam sama i zdesperowana, wiem, jak reagowałam na najmniejsze zainteresowanie faceta.
        Ona przeżyła straszną tragedię, opowiadał mi o pierwszym spotkaniu, nawet oszczędził mi szczegółów opowieści o umieraniu męża. Ale wiem, że w takiej sytuacji wbrew pozorom seks może być formą pocieszenia. W pewnym sensie "wyrwała" się od zazdrośnika, jest samotna...
        Nie wiem, co z zaprzyjaźnianiem, ja jej na oczy nie widziałam. On się ze znajomymi (facetami) spotyka raz na ruski rok, idzie z jednym kolega na piwo. Zresztą sama go wyganiam co parę miesięcy, niech się rozerwie. Resztę znajomych ma z pracy, nie spotyka się z nimi prywatnie. Z nikim się nie spotyka. Przyjaciel, u którego był świadkiem na ślubie, razem pracują, od lipca ma dziecko, nawet go jeszcze nie widzieliśmy. A z wdową 2 razy w tym miesiącu. Mogę powiedzieć, żeby ja zaprosił, ale u nas nie było jeszcze nikogo z jego znajomych, tylko raz siostra.

        Mogę iść do niej na coaching i zapytać, co zrobić, jak koło faceta kręci się obca baba:)
        • pierwszalitera Re: Jak zapobiec romansowi, czyli złe przeczucia 24.11.12, 13:17
          iwantyoutoo napisała:

          > Mogę iść do niej na coaching i zapytać, co zrobić, jak koło faceta kręci się ob
          > ca baba:)

          Pomysł wcale nie najgorszy. ;-)))
          Osobiście mogę ci napisać, co zrobiłabym ja - NIC. A właściwie coś, ale w odwrotnym kierunku. Zajęłabym się sobą, dopieszczając cechy, które czynią mnie atrakcyjne dla innych, i które kiedyś podobały się tak mojemu partnerowi, że zdecydował się na związek ze mną. Możliwe bowiem, że w codziennej rutynie jakoś się zapomniałam i zaniedbałam. I nie mówię tu tylko o aktrakcyjności fizycznej, bo ona nie zawsze jest najważniejsza. Ale spokojnie, bez żadnych akcji hurra, bo to wygląda śmiesznie i świadczy o desperacji. Facetowi pozwoliłabym na luz, ale po wyraźnym komunikacie, że ta jego nagła rola psychoterepauty nie do końca mi się podoba, ale jesteśmy dorosłymi ludźmi i nie będę robiła mu scen zazdrości. Nie stawiałabym też ultimatum, tylko zapytała jak on sobie to dalej z tą opieką nad tą panią wyobraża i jak ty masz, bez wiedzy o co właściwie tu chodzi, jego zdaniem reagować. Niech spróbuje spojrzeć na to z twojej strony. Zostawiłabym mu też trochę czasu na ogarnięcie się i z pewnego chłodnego dystansu obserwowała sytuację. Niektórzy faceci źle znoszą próby ograniczenia im wolności, wiele traktują jako oczywistość, a reagują dopiero, gdy ucieka im coś, o czym myśleli, że jest już pewne. Daj mu do zrozumienia, że tak nie jest.
          • iwantyoutoo Re: Jak zapobiec romansowi, czyli złe przeczucia 24.11.12, 13:32
            No fuknę zaraz, bo wstał łaskawie. Znam siebie, wiem, że fuknę.
            Wolności ograniczać nie mogę, bo to właśnie typ wolnościowy, ja zresztą też. Mogę się nie widywać z żadnymi kolegami, siedzieć jak wierna Penelopa, ale jak by mi ktoś zabronił albo zrobił scenę zazdrości, to marny jego los.

            Czuję, że się zaniedbałam, przytyłam, nie widujemy się na randkach, kiedy jestem piękna, tylko jak snuję się cały weekend po domu w szlafroku bez prysznica. Jak mi się spodobał kolega z pracy, to biegałam na obcasie i w sukience, ale zanim on wrócił do domu, to wyskakiwałam z sukienki, makijażu, fryzury. On się rozmemłał dokładnie tak samo.

            Wzięłam się za odchudzanie, wczoraj co prawda, ale mam motywację. Chciałabym gdzieś wychodzić, robić z nim coś fajnego, ale po pierwsze on wiecznie ma akurat ten okres, kiedy absolutnie nie ma czasu i po powrocie z pracy w ciągu minuty już jest w komputerze, to zawsze ma się skończyć, ale przechodzi w nowy albo inne rozrywki komputerowe. A poza tym wszystkie wyjścia zawsze organizowałam ja, a jak się zbiesiłam, to wyjść nie ma. No nie, w zeszłym tygodniu zachciało mi się do kina, to zarezerwowałam bilety, następnego dnia on chciał na inny film, to zaliczyliśmy 2 kina w weekend. Dwa gnioty tak btw:)

            Czuję się zaniedbana głównie przez niego.
            • besame.mucho Re: Jak zapobiec romansowi, czyli złe przeczucia 24.11.12, 13:36
              Przepraszam że walnę prosto z mostu ;), ale zdaje mi się, że wiem która forumka się pod tym nickiem ukrywa, i że o problemach związkowych wspominasz co jakiś czas od dłuższej chwili. IMO więc jeśli jesteś zdecydowana, że chcesz ratować związek, a nie go zakończyć, to kluczową sprawą jest popracowanie nad relacjami między Wami, a nie martwienie się tym, że gdzieś na horyzoncie jest potencjalne zagrożenie w postaci drugiej dziewczyny.

              > A poza tym wszystkie wyjścia zawsze organizowałam ja, a
              > jak się zbiesiłam, to wyjść nie ma.

              Rozmawiałaś z nim o tym? Bo wiesz, to jest dosyć częsty mechanizm "zawsze wszystko organizuję sama, faceta do tego przyzwyczajam, a później nic mu nie mówię, ale jestem zła, bo chciałabym, żeby on zorganizował".

              W ogóle ja mam wrażenie, że tego tu przede wszystkim brakuje. Rozmowy. Nie sposobów na to co żeby on coś zrobił, co żeby czegoś nie zrobił. Tylko pogadania o związku.
              • iwantyoutoo Re: Jak zapobiec romansowi, czyli złe przeczucia 24.11.12, 13:45
                Reszta spraw wygląda średnio, żeby nie powiedzieć słabo. Ale właśnie w takiej sytuacji nowa atrakcyjna jest łakomym kąskiem. A dla mnie znakiem, że nie chcę tego związku kończyć.
                Jakby wszystko było między nami ok, jakbyśmy spędzali razem czas, to by mi do głowy nie przyszło, żeby być zazdrosna. Zresztą w pierwszej chwili też powiedziałam, że co to za głupie pytanie czy mi nie przeszkadzają te spotkania. A teraz się zastanawiam czy za chwilę nie będę pytała, jak sobie radzi biedna wdowa, a on się z nią prześpi, zakocha, zauroczy.
                Nie mogę rozmawiać jednostronnie, bo to monolog.
                • besame.mucho Re: Jak zapobiec romansowi, czyli złe przeczucia 24.11.12, 13:52
                  > Reszta spraw wygląda średnio, żeby nie powiedzieć słabo. Ale właśnie w takiej s
                  > ytuacji nowa atrakcyjna jest łakomym kąskiem. A dla mnie znakiem, że nie chcę t
                  > ego związku kończyć.

                  Ja bym się więc skupiła na tym "co zrobić żeby między nami było fajnie", a nie "co zrobić żebym była ciekawsza niż tamta". Nie macie jakichś rzeczy, które Wam obojgu sprawiały dużą frajdę na początku, a dawno ich już nie robiliście? Wyjazd w jakieś miejsce, wspólne oglądanie filmu z michą popcornu pod kocem, knajpa do której kiedyś często chodziliście, jakieś wspólne hobby zaniedbane z powodu nawału zajęć?

                  No i jeszcze - facet sam pytał czy nie będą Ci przeszkadzały spotkania z tą dziewczyną. Więc IMO rozmowa "słuchaj, tak jak ci mówiłam, byłam pewna, że nie będą mi przeszkadzały, ale jednak czuję się z tym nieswojo. Nie chcę próbować trzymać cię na smyczy i zabraniać spotkań, ale czułabym się lepiej, gdybyś znajdował więcej czasu też dla mnie" nie byłaby żadnym robieniem sceny tylko normalnym wyrażeniem uczuć i spokojnie można ją odbyć.
                  • iwantyoutoo Re: Jak zapobiec romansowi, czyli złe przeczucia 24.11.12, 14:07
                    Ja już trenowałam robienie różnych rzeczy. Kończy się wściekaniem się, że zawsze tylko ja. Zarządzę to kino, kupię jakiś wyjazd, to da się zaciągnąć, a po powrocie komputer i od nowa. Lubiłam się starać, ale mi się odechciało chcieć.

                    Rozmowa, a raczej wymiana 3 zdań miała miejsce. Przyszedł i powiedział, że mnie przeprasza, że tak późno wrócił, że ja jestem dla niego najważniejsza, że nie będzie się z tamtą spotykał, bo to nie ma sensu. Fuknęłam. On siedzi i milczy. I tak duży postęp, bo nie robię godzinnych awantur, ale łzy mi stanęły w oczach. Rozumiem, że z paru postów to wygląda jak wygląda, ale ja dużo zmieniłam, staram się wyeliminować zachowania, których on nie lubi (krzyk, klótnia - ma uraz z domu rodzinnego, ja jak zacznę to wyrzucam żale od początku świata).
                    • besame.mucho Re: Jak zapobiec romansowi, czyli złe przeczucia 24.11.12, 14:15
                      > . Rozumiem, że z paru postów to wygląda jak wygląda, ale ja dużo zmieniłam, sta
                      > ram się wyeliminować zachowania, których on nie lubi (krzyk, klótnia - ma uraz
                      > z domu rodzinnego, ja jak zacznę to wyrzucam żale od początku świata).

                      A widzisz, dobrze że to piszesz, bo ja miałam trochę wrażenie, że Ty nie chcesz nic zmienić tylko chcesz, żeby on się dopasował. Ale jeśli Ty coś zmieniasz i się starasz to doskonale rozumiem chęć, żeby i on się starał :).

                      > Przyszedł i powiedział, że mnie
                      > przeprasza, że tak późno wrócił, że ja jestem dla niego najważniejsza, że nie
                      > będzie się z tamtą spotykał, bo to nie ma sensu. Fuknęłam. On siedzi i milczy.

                      A może da radę tę rozmowę jeszcze dokończyć na spokojnie bez fukania? No bo facet przyszedł z wyciągniętą ręką, można mu odpowiedzieć, że się cieszysz że jesteś najważniejsza, ale że nie chodzi ci o to, żeby tamtej w ogóle nie widywał (chyba że chodzi), tylko że chciałabyś żebyście spędzali razem więcej czasu i tak dalej (nie wiem czego byś dokładnie chciała, ale zakładam że Ty wiesz, więc że umiałabyś mu to wyłożyć).

                      Wiesz, ja też jestem milczkiem. Do tego jestem beznadziejna w przepraszaniu. Gdybym już się zebrała w sobie żeby przeprosić, a facet by na mnie w odpowiedzi fuknął, to też bym pewnie później siedziała i milczała ;). Po prostu mnie by te przeprosiny tyle kosztowały, że nawet jeśli by się okazały beznadziejne, to chciałabym zobaczyć u faceta, że je w ogóle usłyszał i się nimi jakkolwiek przejął.
                    • pierwszalitera Re: Jak zapobiec romansowi, czyli złe przeczucia 24.11.12, 14:44
                      iwantyoutoo napisała:

                      > Ja już trenowałam robienie różnych rzeczy. Kończy się wściekaniem się, że zawsz
                      > e tylko ja. Zarządzę to kino, kupię jakiś wyjazd, to da się zaciągnąć, a po pow
                      > rocie komputer i od nowa. Lubiłam się starać, ale mi się odechciało chcieć.
                      >

                      Dlatego napisałam ZRÓB COŚ DLA SIEBIE. Nie próbuj chudnąć, bo mu się znowu podobać. Zrób coś, byś zacząła się podobać sobie i poczuła własną atrakcyjność. Wyjdź gdzieś do ludzi, zainteresuj się czym, zacznij rozwijać jakieś talenty. Sama. Nie szukaj potwierdzenia tylko ze strony swoejgo partnera. Chodzi o to, byś poczuła, że dałabyś sobie radę i bez niego. Bo na jego decyzje teraz nie wpłyniesz, nie nakażesz mu ani wierności ani miłości. Niezależnie od tego, szukaj wyjaśniającej rozmowy, ale moim zdaniem twój facet sam nie wie na razie co się dzieje. Daj mu tochę czasu, bo on musi się z tego numeru u koleżanki jakoś wykręcić bez wyjścia na pantoflarza. Faceci lubią być przekonani, że podjęli samodzielną decyzję.
                      • iwantyoutoo Re: Jak zapobiec romansowi, czyli złe przeczucia 24.11.12, 14:50
                        Nie umiem się czuć atrakcyjna bez potwierdzenia tego u faceta. Jak potwierdza nie mój, to żałuję, że nie mój. Ale zwykle nie potwierdza żaden.
                        Schudnięcie nie ma z nim nic wspólnego, on mówi, że jest ok. Kwestia nawet nie wagi, bo się nie ważę, ale ciuchów - w część nie wchodzę, w innych wyglądam jak opięty baleron.
                        Talentów do rozwijania nie mam.
                        • genepi Re: Jak zapobiec romansowi, czyli złe przeczucia 24.11.12, 14:53
                          Masz taka samoocenę w związku z tą sprawą i wskutek czy też dużo wcześniej?
                          • iwantyoutoo Re: Jak zapobiec romansowi, czyli złe przeczucia 24.11.12, 15:10
                            Mam samoocenę bardzo niestabilna. Bez związku z tą sytuacją. Czasem się czuje ładna i mądra, czasem brzydka i głupia. Jak nie mam sygnałów z zewnątrz, że jest ok, to mi samoocena spada. I wiem, że to źle. Ale z drugiej strony, skoro już aktualnie mam zły humor, to czy nie można założyć, że nie jestem po prostu atrakcyjna i nie mam talentów, a nie słabą samoocenę. Źle wyglądam, nie podobam się sobie. Jak coś ze sobą zrobię, to efekt mi się nie podoba, a i tak rzadko mi się chce. Ciągle mi ktoś w pracy mówi, że jestem smutna, kiedy ide korytarzem. Nawet jak w ogóle nie czuję się smutna, idę coś zalatwić po prostu, nawet mam energię i normalny humor. Chyba mi się wymalowało coś smętnego na twarzy.
                            • pierwszalitera Re: Jak zapobiec romansowi, czyli złe przeczucia 24.11.12, 15:21
                              iwantyoutoo napisała:

                              > Mam samoocenę bardzo niestabilna. Bez związku z tą sytuacją.

                              To jest stan normalny. Nikt nie czuje się na okrągło seksbombą z intelektem Hillary Clinton. Nie szukaj też potwierdzenia w atrakcyjności fizycznej, bo to niepewne i przemijające. Ludzie do nas garną, także faceci, często z innych powodów. Generalnie lubi się tych, którzy są z siebie zadowoleni, jak nie jesteś, to udawaj. W którymś momencie zauważysz, że działa to jak samosprawdzająca się przepowiednia. Do tego czasu zajmij się czymś, co sprawia ci przyjemność. Jakieś zainteresowania, z których można zrobić pasję, na pewno masz.
                              • iwantyoutoo Re: Jak zapobiec romansowi, czyli złe przeczucia 24.11.12, 15:52
                                Podobno samooceny dzielą się nie tylko na pozytywne i negatywne, ale i na stabilne i niestabilne.
                                Ludzie mnie chyba lubią, w pracy np. nigdy nie narzekam na kontakty z ludźmi. Nie wiem jak teraz w kontekście tego, że mówią, że jestem smutna, ale zwykle wdziewam służbowy uśmiech (nie sztuczny, po prostu jak wchodzę i mówię dzień dobry, to się uśmiecham, marudzę bliższym współpracownikom). Wiele razy słyszę, że mi załatwią sprawę, że skoro ja proszę itp. Tylko, że jestem nudziara, nie umawiam się po pracy, czasem mnie zapraszali, ale najczęściej się wykręcam. Jestem z takich, co to wszystko załatwią, ludzie są zadowoleni ze współpracy, uproszę, ale plotek mi nikt nie sprzeda, dowiem się zawsze ostatnia i na imprezę się rzadko załapię.

                                Od znajomych też się wykręcam, zwykle mi się nie chce ruszyć, jak już jestem w domu, to mogłabym pewnie tydzień nie wyjść.

                                • black_halo Re: Jak zapobiec romansowi, czyli złe przeczucia 25.11.12, 00:07
                                  > Od znajomych też się wykręcam, zwykle mi się nie chce ruszyć, jak już jestem w
                                  > domu, to mogłabym pewnie tydzień nie wyjść.
                                  >

                                  No to wyjdz z domu, wyjdz do ludzi i tez nie wroc na noc, wroc moze zalana w trupa, wroc nad ranem i jak facet zapyta co to ma znaczyc to powiedz, ze nie masz czasu. Kup nowe ciuchy, idealne, zaloz szpilki i jak bedziesz wiedziala, ze on akurat wyszedl z nia to tez sobie gdzies wyjdz, nawet do przyjaciolki sie wyplakac. A potem wroc do domu po nim, zrobiona jak gwiazda filmowa, z rozwichrzonym wlosem i sie nie tlumacz !!!!

                                  Faceci sa jak dzieci. Obrazowo to jest tak, ze teraz jest duzo tanich i latwo dostepnych zabawek wiec sie szybko nudza. Kobiety tez im sie nudza i jedyne co mozna na to poradzic to ich czasem zaskoczyc. Moj facet to akurat domator i zadnych przyjaciolek nie ma. Ale licho nie spi i od czasu do czasu do domu odwozi mniej moj osobisty trener z silowni i pomaga wniesc ciezka torbe, tak zeby moj facet zobaczyl. Moj facet nie wie, ze dwa razy na miesiac cwicze z trenerem prywatnym, on jest przekonany, ze to koles poznany na silowni i sie zaprzyjaznilismy po prostu. Odrobina zazdrosci nikomu nie zaszkodzila. Na tym swiecie jednak nie ma az tak inteligentnych facetow zeby sami to wymyslili. No i ja conajmniej raz na miesiac wychodze z przyjaciolkami, zrobiona na miss universum do ktorej mi daleko ;P
                                  • moniach_1 Re: Jak zapobiec romansowi, czyli złe przeczucia 25.11.12, 04:01
                                    > Faceci sa jak dzieci.

                                    Moj facet nie wie, ze dwa razy na miesiac cwicze z trenerem pryw
                                    > atnym, on jest przekonany, ze to koles poznany na silowni i sie zaprzyjaznilism
                                    > y po prostu. Odrobina zazdrosci nikomu nie zaszkodzila. Na tym swiecie jednak n
                                    > ie ma az tak inteligentnych facetow zeby sami to wymyslili.

                                    No wybacz, ale na świecie jest pewnie tyle samo inteligentnych facetów co inteligentnych kobiet. I ja nie spotykałabym się z kimś, kogo nie uważam za inteligentnego ;) I twoje zabawy we wzbudzanie zazdrości wyglądają strasznie dziecinnie właśnie, nie wiem, czemu zarzucasz to facetom.
                                    • black_halo Re: Jak zapobiec romansowi, czyli złe przeczucia 25.11.12, 10:17
                                      To nie jest zabawa, place kolesiowi zeby mnie uczyl poprawnego wykonywania cwiczen, zeby trening byl efektywny i dopasowany do mnie. W usludze jest wliczone odwiezienie mnie do domu z silowni na ktorej on trenerem, innej niz ta na ktorej cwicze normalnie. Wniesienie torby to takie male extra. I nie, nie jest to dziecinada - niestety jakies 90% facetow daje sie na to nabierac. Co gorsdza wiekszosc, jak juz pisalam szybko sie nudzi i ciagle potrzebuje nowych zabawek. Tyle ze dla jednego oznacza to nowy telefon, gadzety itd a dla innego kobieta. Mozna sie tu zzymac, ze wcale tak nie jest ale jest. Faceci maja tez tak, ze jak juz uznaja, ze kobieta jest ich to najpierw przestaja sie starac, potem sie dziwia, ze kobieta sie nie stara a na koncu zaczynaja gonic nowego kroliczka.
                                      • besame.mucho Re: Jak zapobiec romansowi, czyli złe przeczucia 25.11.12, 11:07
                                        > Faceci maja tez tak, ze jak ju
                                        > z uznaja, ze kobieta jest ich to najpierw przestaja sie starac, potem sie dziwi
                                        > a, ze kobieta sie nie stara a na koncu zaczynaja gonic nowego kroliczka.

                                        A kobiety tak nie mają?
                                        • black_halo Re: Jak zapobiec romansowi, czyli złe przeczucia 25.11.12, 12:32
                                          > > Faceci maja tez tak, ze jak ju
                                          > > z uznaja, ze kobieta jest ich to najpierw przestaja sie starac, potem sie
                                          > dziwi
                                          > > a, ze kobieta sie nie stara a na koncu zaczynaja gonic nowego kroliczka.
                                          >
                                          > A kobiety tak nie mają?

                                          Moze mam bledne obserwacje ale mam dziwne wrazenie, ze kobieta prawie zawsze stara sie bardziej niz jej partner. Widze wiele par po slubie (choc sa wyjatki), gdzie po kilku latach maz chodzi w dziurawych dresach po domu, pierdzi bez zenady i wychodowal sobie miesien piwny. A zona nadal sie stara wygldac, gotuje dobre obiadki i dba o mieszkanie. Owa sytuacje zauwazylam przy odwiedzinach u dawno nie widzianej przyjaciolki i jej meza. Znam ich szmat czasu, ja ponad 20 lat a jego +10 (wyswatalam ich). On byl w moim liceum facetem za ktorym uganialy sie wszystkie dziewczyny prawie, zadbany, czyste buty, ogolony, chodzil na silownie. Teraz zobaczylam go i zaniemowilam. Przysiegam, ze 5 lat temu na slubnym kobiercu stal ktos inny a teraz ma wystajacy tlusty brzuch, nieogolony, wyszedl z lazienki sie przywitac w samych slipach i podal ta sama reke ktora 2 sekundy wczesniej podrapal sie do tylku. A to jest facet ledwo po trzydziestce, z dobra praca (mysle, ze conajmniej dwie srednie krajowe). Tymczasem moja przyjaciolka nie zmienila sie ani troche a pracuje duzo wiecej, wraca pozniej a czas na silownie ma.
                                          • besame.mucho Re: Jak zapobiec romansowi, czyli złe przeczucia 25.11.12, 12:44
                                            To moje obserwacje tego nie potwierdzają :).
                                            Zresztą patrzę już i po sobie - ja się facetami nudzę bardzo szybko i w każdym moim związku po pierwszych kilku miesiącach faceci starali się znacznie bardziej niż ja.
                                            Wśród znajomych bliższych i dalszych widzę na szczęście głównie takie pary, w których obie strony się starają. Z innych jest po równo: takie w których nie stara się nikt, takie w których stara się kobieta, a facet hoduje mięsień piwny, i takie, w których stara się facet, a kobieta olewa sprawę.
                                            • black_halo Re: Jak zapobiec romansowi, czyli złe przeczucia 25.11.12, 15:57
                                              > To moje obserwacje tego nie potwierdzają :).
                                              > Zresztą patrzę już i po sobie - ja się facetami nudzę bardzo szybko i w każdym
                                              > moim związku po pierwszych kilku miesiącach faceci starali się znacznie bardzie
                                              > j niż ja.

                                              Moje obserwacje potwierdzaja, ze czasem przestaja sie starac kobieta, czasem facet a tu podalam przyklad jeden na podstawie ktrego wyciagnieto wniosek, ze uwazam wszystkich facetow za idiotow a sama jestem dziecinna bo moj osobisty trener wnosi mi torbe przez co niepotrzebnie wzbudzam zazdrosc u mojego faceta.
                                              • jul-kaa Re: Jak zapobiec romansowi, czyli złe przeczucia 25.11.12, 16:13
                                                black_halo napisała:
                                                > tu podalam przyklad jeden na podstawie ktrego wyciagnieto wniosek, ze uwa
                                                > zam wszystkich facetow za idiotow

                                                Napisałaś: "Faceci sa jak dzieci. Obrazowo to jest tak, ze teraz jest duzo tanich i latwo dostepnych zabawek wiec sie szybko nudza. Kobiety tez im sie nudza i jedyne co mozna na to poradzic to ich czasem zaskoczyc."
                                                To jest "jeden przykład", czy ogólne stwierdzenie odnoszące się do mężczyzn?
                                          • kis-moho Re: Jak zapobiec romansowi, czyli złe przeczucia 25.11.12, 15:37
                                            Widze wiele par po slubie (choc sa wyjatki),
                                            > gdzie po kilku latach maz chodzi w dziurawych dresach po domu, pierdzi bez zena
                                            > dy i wychodowal sobie miesien piwny.

                                            Faceci to idioci, dzieci - psychopaci. Smutny ten Twój świat Black_halo. Piszę to zupełnie bez ironii.
                                            • black_halo Re: Jak zapobiec romansowi, czyli złe przeczucia 25.11.12, 15:52
                                              > Faceci to idioci, dzieci - psychopaci. Smutny ten Twój świat Black_halo. Piszę
                                              > to zupełnie bez ironi

                                              Juz w innym watku napisalam, ze czytajac rozne fora dochodzi sie do wniosku, ze inni ludzie maja idealne zycie tylko ja nie mam. Na forum Oszczedzamy kazdy ma poduszke finansowa na rok zycia bez dochodow a& bez tej poduszki to nie zaczynaj robic dzieci czy kupowac mieszkania, kazdy ma tez aktywa w zlocie, obligacjach i piec kawalkow ziemi w atracyjnych miejscach jako zabezpieczenie. A potem widze ludzi w supermarkecie zastanawiajacych sie czy kupic najtansze parowki czy najtansza pasztetowa. Zapewne, zeby przyoszczedzic na kolejna uncje zlota. Na forum o dzieciach czytam, ze kazda mama wychodzi ze szpitala w ubraniach sprzed ciazy a po pol roku nosi mniejszy rozmiar niz przed ciaza a jesli nie to zapewne obzera sie jak prosiak i zamiast cwiczyc po 5 godzin dziennie kiedy jej anioleczek slodko spi to sprzata, czyta, gotuje albo co gorsza sama spi. Na stanikowych oftopach czytam zas, ze faceci zawsze o siebie dbaja, dzieci to chodzace aniolki a zagraniczni inzynierowie to debile nieumiejacy liczyc do dziesieciu i podobne kwiatki. Macie wszystkie takie idealne zycia i otaczaja was sami idealni ludzie? Bo ja podaje przyklady z wlasnego otoczenia. I teoretycznie ci ludzie moga sie znalezc i gdzies w waszym kregu znajomych. I tak sie zastanawiam jak to jest mozliwe bo w prozni chyba nie zyje z tymi bachoromi z piekla rodem, nudna rodzina mojego faceta i tabunem facetow, ktorych znam ze studiow (politechnika to jest wlasnie takie miejsce gdzie sie duzo facetow poznaja i 5 lat po studiach kiedy kazdy ma facebooka to doskonale widac jak kto wyglada). Z wieloma osobami utrzymuje kontakt i generalnie widac co i jak. Ale nie bede tu juz wiecej przykladow podawac bo wy na podstawie jednego postu i jednego parszywego bachora w moim otoczeniu potraficie wyciagniac wniosek, ze wszyscy tacy sa. Nie sa. Natomiast osobiscie w niczyje idealne zycie nie wierze. Zawsze sa jakies ryski a jakze milo jest sobie poprawic humor piszac na forum, ze maz sie stara chociaz od miesiaca nie bylo seksu i puszcza smierdzace baki przy stole, dzieci idealne choc starsza corka daje dupy polowie szkoly a mlodsze dziecko ma ADHD ...
                                              • jul-kaa Re: Jak zapobiec romansowi, czyli złe przeczucia 25.11.12, 16:10
                                                Kompletnie nie zrozumiałaś. Każdy z nas zna jakieś nieznośne dzieciaki, zaniedbanych facetów i kobiety. Ale tylko ty znasz takich ludzi na pęczki i stwarzasz całkowicie nieuprawnione uogólnienia. Opisujesz tylko i wyłącznie swoje negatywne relacje z kolejnymi osobami, rzucasz hasła, że dzieci rodzą się złe, opisujesz kolejne przykłady potworków (którym w dodatku z lubością długo się przyglądasz) i stwierdzasz autorytarnie, że faceci są jak dzieci.

                                                Żadna z nas nie ma - jak sądzę - idealnego życia, ale też żadnej z nas nie otacza taka banda beznadziejnych ludzi, co ciebie.
                                              • fanaberia.fanaberia Re: Jak zapobiec romansowi, czyli złe przeczucia 25.11.12, 16:17
                                                black_halo napisała:

                                                > (...) bo wy na podstawie jednego postu i jednego parszywego
                                                > bachora w moim otoczeniu (...)

                                                Czy zechciałabyś zrezygnować z używania na forum, które lubię, tego rodzaju określeń w stosunku do dzieci? Szczególnie - jak sugerują opisy - chorych dzieci? Proszę, ponieważ zaburza mi to frengszuja i mam ochotę być niemiła. A bardzo nie lubię być niemiła.
                                                • black_halo Re: Jak zapobiec romansowi, czyli złe przeczucia 26.11.12, 09:07
                                                  > Czy zechciałabyś zrezygnować z używania na forum, które lubię, tego rodzaju okr
                                                  > eśleń w stosunku do dzieci? Szczególnie - jak sugerują opisy - chorych dzieci?
                                                  > Proszę, ponieważ zaburza mi to frengszuja i mam ochotę być niemiła. A ba
                                                  > rdzo nie lubię być niemiła.
                                                  Jak sobie zechce to sobie tez bede niemila. Jak bedziesz musiala sie przeniesc na kanape do tesciowej 10km od domu bo za sciana przez rok wlacza sie syrena, ktora wyje od 10-11 wieczorem do 5 rano, rodzice tej syreny w ogole maja w dupie twoja potrzebe snu, twoje zycie lozkowe przestanie istniec bo na kanapie u tesciowej jest malo prywatnosci a tak w ogole to jestes wyczerpana z niewyspania, co piatek musisz wysluchiwac klotni z dzieckiem, ktore nie ma zadnych ludzkich uczuc i drugim, ktore akurat przechodzi bunt dwulatka, ktory sie przeciagnal do 4 lat, twoja ulubiona knajpa zamienila sie w fikoland - to tez nie bedziesz miala zadnych cieplejszych uczuc w stosunku do dzieci. I wtedy mozemy porozmawiac.

                                                  I to nie jest tak, ze dzieci przeszkadzaja mi zawsze i wszedzie.
                                                  • jul-kaa Re: Jak zapobiec romansowi, czyli złe przeczucia 26.11.12, 11:07
                                                    black_halo napisała:
                                                    > syrena, k
                                                    > tora wyje od 10-11 wieczorem do 5 rano (1), (...) dzieckiem (2), ktore nie ma zadnych ludzkich
                                                    > uczuc i drugim (3), ktore akurat przechodzi bunt dwulatka, ktory sie przeciagnal do
                                                    > 4 lat, twoja ulubiona knajpa zamienila sie w fikoland (4-∞)

                                                    Wcześniej napisałaś "(...) bo wy na podstawie jednego postu i jednego parszywego
                                                    > bachora w moim otoczeniu (...)"

                                                    To jeden parszywy bachor, czy co najmniej trzy parszywe bachory (pozbawione ludzkich uczuć, w przeciwieństwie do ciebie, która tymi uczuciami aż tryskasz) plus te w knajpie? Czyżbyś KŁAMAŁA?!
                                                  • black_halo Re: Jak zapobiec romansowi, czyli złe przeczucia 26.11.12, 11:33
                                                    > Wcześniej napisałaś "(...) bo wy na podstawie jednego postu i jednego pa
                                                    > rszywego
                                                    > > bachora w moim otoczeniu (...)"
                                                    >
                                                    > To jeden parszywy bachor, czy co najmniej trzy parszywe bachory (pozbawione lud
                                                    > zkich uczuć, w przeciwieństwie do ciebie, która tymi uczuciami aż tryskasz) plu
                                                    > s te w knajpie? Czyżbyś KŁAMAŁA?!

                                                    Jestes juz do mnie uprzedzona bo osmielilam sie dotnac tematu tabu a mianowicie dzieci, ktore w ostatnich latach zostaly wyniesione na piedestal. Ale szczerze, twoja opinia na moj temat mnie nie interesuje, mozesz sobie myslec co chcesz, takze to ze nie mam zadnych ludzkich uczuc. Niestety na braj umiejetnosci czytania ze zrozumieniem nic nie poradze, niektorym nie jest to tez w zyciu potrzebne. Moze to i lepiej dla tych osob (nie wszystkich, zeby ktos mnie znowu nie oskarzyl, ze uogolniam) bo w koncu mozna gorzej sie poczuc jak sie przeczyta cos czego nie chce sie przyjac do wiadomosci.
                                                  • szarsz Re: Jak zapobiec romansowi, czyli złe przeczucia 26.11.12, 13:04
                                                    black_halo napisała:
                                                    > Jestes juz do mnie uprzedzona bo osmielilam sie dotnac tematu tabu a mianowicie
                                                    > dzieci, ktore w ostatnich latach zostaly wyniesione na piedestal.

                                                    Raczej: zaczęły być traktowane jak ludzie.
                                                  • black_halo Re: Jak zapobiec romansowi, czyli złe przeczucia 26.11.12, 13:16
                                                    Za moich czasow szczeniecych bylam traktowana jak czlowiek ale oznaczalo to tez, ze mam sie zachowywac jak czlowiek a nie jak malpa.

                                                    W ostatnich latach dzieci zostaly wyniesione do roli niemalze polbogow a reszta ludzi zostala zdegradowana do roli sluzacych. Tak wiec aktualnie ojciec jest czlowiekiem zarabiajacym na fanaberie dzieci, matka pelnoetatowym szoferem (czesto po godzinach pracy na etatcie), dziadkowie to dostarczyciele dobr wszelakich a reszta spoleczenstwa, ktora dzieci nie posiada ma sie po prostu zamknac i nic nie mowic. Odmawia sie ludziom prawa do ciszy i spokoju nawet we wlasnym domu, pomijam miejsca publiczne. I to wszystko w kraju gdzie w w autobusie nikt nie ustapi ciezarnej miejsca bo "bo jak chciala miec dziecko to niech ma". Bo aktualnie kobiete sprowadza sie tez do roli inkubatora.
                                                  • kis-moho Re: Jak zapobiec romansowi, czyli złe przeczucia 26.11.12, 13:21
                                                    black_halo napisała:

                                                    > W ostatnich latach dzieci zostaly wyniesione do roli niemalze polbogow a reszta
                                                    > ludzi zostala zdegradowana do roli sluzacych. Tak wiec aktualnie ojciec jest c
                                                    > zlowiekiem zarabiajacym na fanaberie dzieci, matka pelnoetatowym szoferem (czes
                                                    > to po godzinach pracy na etatcie), dziadkowie to dostarczyciele dobr wszelakich
                                                    > a reszta spoleczenstwa, ktora dzieci nie posiada ma sie po prostu zamknac i ni
                                                    > c nie mowic. Odmawia sie ludziom prawa do ciszy i spokoju nawet we wlasnym domu
                                                    > , pomijam miejsca publiczne. I to wszystko w kraju gdzie w w autobusie nikt nie
                                                    > ustapi ciezarnej miejsca bo "bo jak chciala miec dziecko to niech ma". Bo aktu
                                                    > alnie kobiete sprowadza sie tez do roli inkubatora.

                                                    Najwyższy czas zbierać się na tamten świat... Black_halo, nie chcę wikłać się w pyskówki i nie piszę tego złośliwie, ale nie zastanawiałaś się czasem nad tym, że masz strasznie negatywne podejście do świata? Czy coś Cię w ogóle w Twoim otoczeniu cieszy czy fiksujesz się na otaczających Cię idiotach, potworach, naiwniakach i śmierdzielach?
                                                    Chyba, że piszesz to wszystko dla jaj i właśnie się cieszysz, że kolejna osoba się na to nabiera, sama już nie wiem...
                                                  • black_halo Re: Jak zapobiec romansowi, czyli złe przeczucia 26.11.12, 13:30
                                                    > Najwyższy czas zbierać się na tamten świat... Black_halo, nie chcę wikłać się w
                                                    > pyskówki i nie piszę tego złośliwie, ale nie zastanawiałaś się czasem nad tym,
                                                    > że masz strasznie negatywne podejście do świata? Czy coś Cię w ogóle w Twoim o
                                                    > toczeniu cieszy czy fiksujesz się na otaczających Cię idiotach, potworach, naiw
                                                    > niakach i śmierdzielach?
                                                    > Chyba, że piszesz to wszystko dla jaj i właśnie się cieszysz, że kolejna osoba
                                                    > się na to nabiera, sama już nie wiem...

                                                    Jak napisze, ze dookola szaleje kryzys to tez bedziesz zaprzeczac bo akurat masz dobra prace a mnie zarzucac, ze mam negatywna wizje swiata bo akurat moja firma padla?

                                                    A na tamten swiat to mozesz sie wybierac sama a nie doradzac to komus na forum.
                                                  • kis-moho Re: Jak zapobiec romansowi, czyli złe przeczucia 26.11.12, 13:37
                                                    > A na tamten swiat to mozesz sie wybierac sama a nie doradzac to komus na forum.

                                                    To była ironia, bo aż wybuchnęłam śmiechem czytając litanię potworności, które na nas czyhają. Nie życzę Ci przecież szczerze wybrania się na tamten świat (ktoś to tak zrozumiał?).

                                                    > Jak napisze, ze dookola szaleje kryzys to tez bedziesz zaprzeczac bo akurat mas
                                                    > z dobra prace a mnie zarzucac, ze mam negatywna wizje swiata bo akurat moja fir
                                                    > ma padla?

                                                    W tym zdaniu zakładasz, że Ty musisz mieć rację, a ja muszę się mylić, tylko dlatego, że mi jest lepiej, prawda? Mi jest w sumie obojętne, jaka jest Twoja wizja świata, piszę tylko, że Twój pesymizm i czarnowidztwo ma zupełnie nieznaną mi skalę, i z dobrego serca radziłabym przemyślenie takiej postawy. Bo że w życiu nie bywa różowo, doskonale wiem, możesz mi wierzyć (albo i nie, ale w osobiste szczegóły na publicznym forum wchodzić nie mam ochoty). Dlatego ważne jest po pierwsze otaczanie się sensownymi ludźmi, którzy są fajni i na których możemy polegać, a po drugie - zauważanie w życiu tych pozytywnych stron, a nie fiksowanie się na negatywach. Tych ostatnich na pewno nie zabraknie, ale jakoś żyć trzeba, nie?
                                                  • ciociazlarada Re: Jak zapobiec romansowi, czyli złe przeczucia 26.11.12, 14:36
                                                    Trudno się z Tobą nie zgodzić, Kis-moho.

                                                    Tego negatywizmu jakoś nie łykam, wydaje mi się "sztucznie zrobiony". Znam Black_halo tylko z forum i z tego co czasem pisze o sobie rozumiem, że jest dobrym specjalistą w swojej dziedzinie mimo młodego wieku (chwaliła kilka razy swoją pracę), zna kilka języków (mieszka w Belgii więc chcąc nie chcąc musi) - czyli owszem, kryzys jest, ale chyba aż tak nie musi się nim przejmować. Ma faceta z fascynującym hobby (pamiętam wątek o graniu w orkiestrach, jak dla mnie fantastyczna sprawa) i rodziną, na którą można liczyć w trudnych sytuacjach (vide kanapa u teściowej). To niby uprawnia do roztaczania wokół siebie takiego, nomen omen, black halo? Mamy się zacząć licytować na STOFFach, kto ma gorzej:)?
                                                  • black_halo Re: Jak zapobiec romansowi, czyli złe przeczucia 27.11.12, 00:13
                                                    Nie wiem czy kiedykolwiek przyszlo Ci do glowy, ze ludzie moga nie pisac o wszystkim na forum i o ile tesciowa uzycza mi kanapy, praca jest, jezyki znam i facet tez OK to bywaja wydarzenia w zyciu, ktore moga zabarwic ten jakze rozowy obrazek mojego zycia. Ale cale szczescie, ze odebralam juz lekcje i na pewno nie napisze o tym forum. Wiec nadal mozecie sobie myslec, ze bez powodu roztaczam sobie czarne wizje a wokol mnie smierdziuchy, pasztety, wredne dzieci i nudna tesciowa. Bo tak jest wygodnie przeczytac.
                                                  • ciociazlarada Re: Jak zapobiec romansowi, czyli złe przeczucia 27.11.12, 09:30
                                                    black_halo napisała:

                                                    > Nie wiem czy kiedykolwiek przyszlo Ci do glowy, ze ludzie moga nie pisac o wszy
                                                    > stkim na forum i o ile tesciowa uzycza mi kanapy, praca jest, jezyki znam i fac
                                                    > et tez OK to bywaja wydarzenia w zyciu, ktore moga zabarwic ten jakze rozowy ob
                                                    > razek mojego zycia.

                                                    Ależ oczywiście, że mi przyszło. Po prostu uważam, że tak mocne skupienie się na negatywach szkodzi samej zainteresowanej osobie. Każdy normalny człowiek ma wzloty i upadki, jeżeli wolimy koncentrować się tylko na tych drugich to oczywiście nasz wybór.
                                                    W licytacji kto ma gorzej, nie widzę sensu uczestniczyć.
                                              • magdalaena1977 Re: Jak zapobiec romansowi, czyli złe przeczucia 25.11.12, 16:27
                                                black_halo napisała:

                                                > Na forum Oszczedzamy kazdy ma
                                                > poduszke finansowa na rok zycia bez dochodow a& bez tej poduszki to nie zaczyn
                                                > aj robic dzieci czy kupowac mieszkania, kazdy ma tez aktywa w zlocie, obligacja
                                                > ch i piec kawalkow ziemi w atracyjnych miejscach jako zabezpieczenie.

                                                Balck_halo - gdzie Ty to wyczytałaś? Ja przestałam bywać na tym forum, bo dominowały na nim wątki "jak przeżyć całą rodziną za 1000 zł", a nie "jak sensownie zaplanować egzotyczne wakacje".
                                              • pierwszalitera Re: Jak zapobiec romansowi, czyli złe przeczucia 25.11.12, 18:09
                                                black_halo napisała:

                                                Zawsze sa jakies ryski
                                                > a jakze milo jest sobie poprawic humor piszac na forum, ze maz sie stara choci
                                                > az od miesiaca nie bylo seksu i puszcza smierdzace baki przy stole, dzieci idea
                                                > lne choc starsza corka daje dupy polowie szkoly a mlodsze dziecko ma ADHD ...


                                                I jeszcze wszędzie są kłamcy. ;-) Masz szczególny talent do zauważania negatywnych stron tego świata. Czemu nie, czasem się przydaje. Przesadny optymizm grozi przeliczeniem własnych sił. Ale długoterminowo dobrze jst zachować pewną równowagę, bo możemy sami wciągnąć się w błoto i z niego już nie wyjść. Twój świat jest przerażająco odpychający.
                                                • black_halo Re: Jak zapobiec romansowi, czyli złe przeczucia 26.11.12, 08:48
                                                  > I jeszcze wszędzie są kłamcy. ;-) Masz szczególny talent do zauważania negatyw
                                                  > nych stron tego świata. Czemu nie, czasem się przydaje. Przesadny optymizm gr
                                                  > ozi przeliczeniem własnych sił. Ale długoterminowo dobrze jst zachować pewną r
                                                  > ównowagę, bo możemy sami wciągnąć się w błoto i z niego już nie wyjść. Twój świ
                                                  > at jest przerażająco odpychający.

                                                  Jakie to przykre, ze dorosla kobieta nie umieczytac ze zrozumieniem. A rodzice taki nacisk na edukacje kladli. Nie wiem skad Ci przyszlo do glowy, ze wszystkich z gory uwazam za klamcow. Niemniej jednak zauwazam, ze istnieje pokusa zeby sobie na forum nieco upiekszyc wlasne zycie, czyz nie?
                                                  • pierwszalitera Re: Jak zapobiec romansowi, czyli złe przeczucia 26.11.12, 11:00
                                                    black_halo napisała:

                                                    >Nie wiem skad Ci przyszlo do glowy, ze wszystki
                                                    > ch z gory uwazam za klamcow.

                                                    Piszesz: Juz w innym watku napisalam, ze czytajac rozne fora dochodzi sie do wniosku, ze inni ludzie maja idealne zycie tylko ja nie mam. Jeżeli inni nie mogą być ze swojego życia zadowoleni, bo jest ono u większości według twoich opisów takie marne, to ludzie najwyraźniej kłamią.


                                                  • black_halo Re: Jak zapobiec romansowi, czyli złe przeczucia 26.11.12, 11:40
                                                    inni = wedle slownika nie oznacza wszyscy
                                                    tylko ja = nie tylko ja ale pisze za siebie, zeby przypadkiem nie ogolniac bo przeciez na tym forum nikt inny nie kieruje sie stereotypami, prawda?

                                                    A tak w ogole to piszesz jak w tym dowcipie o studencie, ktory nauczyl sie tylko o mrowce a zostal zapytany na egzaminie o slonia i zaczal w te slowa:

                                                    -Słoń jest to największy ssak lądowy żyjący na Ziemi, podczas spacerów słonie bardzo często rozdeptują mrówki..mrówki są to fantastyczne owady, należące do rzędu błonkówek, podrzędu trzonkówek. Bardzo rozpowszechnione, występują praktycznie pod każdą szerokością geograficzną.....
                                                  • pierwszalitera Re: Jak zapobiec romansowi, czyli złe przeczucia 26.11.12, 12:09
                                                    black_halo napisała:

                                                    > A tak w ogole to piszesz jak w tym dowcipie o studencie, ktory nauczyl sie tylk
                                                    > o o mrowce a zostal zapytany na egzaminie o slonia i zaczal w te slowa:

                                                    A jakie to ma znaczenie? Napiszę o słoniu, zaczniesz o krokodylu. Przerzucimy się na krokodyla, zaczniesz się skarżyć, że nie czytam ze zrozumieniem, bo masz na myśli tygrysy. A jak to nie pomoże, to wyrzucisz mi, że jestem do ciebie uprzedzona. A nie, tego argumentu używasz tylko w stosunku do ludzi, o których myślisz, że wywołasz u nich tym wyrzuty sumienia. ;-)
                                                  • black_halo Re: Jak zapobiec romansowi, czyli złe przeczucia 26.11.12, 12:31
                                                    > A jakie to ma znaczenie? Napiszę o słoniu, zaczniesz o krokodylu. Przerzucimy s
                                                    > ię na krokodyla, zaczniesz się skarżyć, że nie czytam ze zrozumieniem, bo masz
                                                    > na myśli tygrysy. A jak to nie pomoże, to wyrzucisz mi, że jestem do ciebie up
                                                    > rzedzona. A nie, tego argumentu używasz tylko w stosunku do ludzi, o których my
                                                    > ślisz, że wywołasz u nich tym wyrzuty sumienia. ;-)

                                                    Koncz wasc i wstydu oszczedz. Dowcip jeszcze raz:

                                                    A tak w ogole to piszesz jak w tym dowcipie o studencie, ktory nauczyl sie tylko o mrowce a zostal zapytany na egzaminie o slonia i zaczal w te slowa:

                                                    -Słoń jest to największy ssak lądowy żyjący na Ziemi, podczas spacerów słonie bardzo często rozdeptują mrówki..mrówki są to fantastyczne owady, należące do rzędu błonkówek, podrzędu trzonkówek. Bardzo rozpowszechnione, występują praktycznie pod każdą szerokością geograficzną.....



                                                    Wyjasnie ci z cala starannoscia, ze chodzi tu o to, ze ten student nauczyl sie tylko o mrowkach i nic innego nie umie. A tu profesor na egzaminie zapytal o slonia. No wiec student, zeby w ogole moc cokolwiek powiedziec to zaczal mowic o sloniu ale natychmiast zmienil temat na mrowke o ktorej cos wie. A teraz to przeczytaj, a jak dalej nie rozumiesz to jeszcze raz, i jeszcze raz i jeszcze raz az zrozumiesz.
                                                  • pierwszalitera Re: Jak zapobiec romansowi, czyli złe przeczucia 26.11.12, 13:16
                                                    black_halo napisała:

                                                    > Wyjasnie ci z cala starannoscia, ze chodzi tu o to, ze ten student nauczyl sie
                                                    > tylko o mrowkach i nic innego nie umie.

                                                    Aaaaa, to dlatego ty cały czas o mrówkach, czyli "świat jest wielkim ciemnym grobem i ludzie są podli". Teraz rozumiem. ;-)
                                              • madzioreck Re: Jak zapobiec romansowi, czyli złe przeczucia 25.11.12, 21:12
                                                > Juz w innym watku napisalam, ze czytajac rozne fora dochodzi sie do wniosku, ze
                                                > inni ludzie maja idealne zycie tylko ja nie mam. Na forum Oszczedzamy kazdy ma
                                                > poduszke finansowa na rok zycia bez dochodow a& bez tej poduszki to nie zaczyn
                                                > aj robic dzieci czy kupowac mieszkania, kazdy ma tez aktywa w zlocie, obligacja
                                                > ch i piec kawalkow ziemi w atracyjnych miejscach jako zabezpieczenie. A potem w
                                                > idze ludzi w supermarkecie zastanawiajacych sie czy kupic najtansze parowki czy
                                                > najtansza pasztetowa.

                                                I po co takie manipulacje? Naprawdę omijasz wzrokiem te rozpaczliwe wątki ludzi, któzy na tamto forum wchodzą bo sobie nie radzą i żadnych poduszek ani złota nie mają? Widzisz tylko tych, którzy mają od Ciebie lepiej?

                                                Na
                                                > forum o dzieciach czytam, ze kazda mama wychodzi ze szpitala w ubraniach sprze
                                                > d ciazy a po pol roku nosi mniejszy rozmiar niz przed ciaza a jesli nie to zape
                                                > wne obzera sie jak prosiak i zamiast cwiczyc po 5 godzin dziennie kiedy jej ani
                                                > oleczek slodko spi to sprzata, czyta, gotuje albo co gorsza sama spi.

                                                Bzdura. Po prostu. Reszta jak wyżej.

                                                Na stanik
                                                > owych oftopach czytam zas, ze faceci zawsze o siebie dbaja,

                                                Ach tak, i stąd ten ostatni wysyp wątków o problemach w związku.

                                                Czy Ty widzisz jeszcze cokolwiek między ideałem a patologią jakąś? Faceci albo idealni albo infantylne głupki, proste jak konstrukcja cepa? Dzieci albo mali psychopaci albo idealne aniołki? Spotkałaś kiedys normalnego, zwykłego człowieka, który nie jest psychopatą/głupkiem ani ideałem?
                                                • black_halo Re: Jak zapobiec romansowi, czyli złe przeczucia 26.11.12, 08:44
                                                  > I po co takie manipulacje? Naprawdę omijasz wzrokiem te rozpaczliwe wątki ludzi
                                                  > , któzy na tamto forum wchodzą bo sobie nie radzą i żadnych poduszek ani złota
                                                  > nie mają? Widzisz tylko tych, którzy mają od Ciebie lepiej?

                                                  Chyba nie umiesz czytac - napisalam to z sarkazmem. Bo czytajac forum Oszczedzamy naprawde mozna dojsc do wniosku, ze w Polsce bieda nie istnieje (moze z okien szklanych biurowcow obok Zlotych Tarasow jej nie widac ale polecam sie udac na wycieczke krajoznawcza poza stolice w takim razie). Wynika tez z tych watkow co pisalam: kazdy ma parenascie tysiecy oszczednosci, kazdy ma jakies tam akcje obligacje i co nie tylko a jak ktos nie ma to jest nieudacznikiem. I potem kobiecie z dwojka dzieci, ktorej nie starcza do pierwszego doradza sie zmiany prace na lepiej platna. Ja doskonale widze z mojej perspektywy ubozejace spoleczenstwo i mnie watki typu "jak przezyc z rodzina miesiac za 1000" mnie nie dziwia tak bardzo.

                                                  > Bzdura. Po prostu. Reszta jak wyżej.

                                                  Moze napisz jeszcze, ze takich postwo wcale tam nie ma.

                                                  > Czy Ty widzisz jeszcze cokolwiek między ideałem a patologią jakąś? Faceci albo
                                                  > idealni albo infantylne głupki, proste jak konstrukcja cepa? Dzieci albo mali p
                                                  > sychopaci albo idealne aniołki? Spotkałaś kiedys normalnego, zwykłego człowieka
                                                  > , który nie jest psychopatą/głupkiem ani ideałem?

                                                  Oczywiscie, ze tak. Dlatego tez nie potepiam rodzicow, ktorzy przyznaja sie, ze od czasu do czasu straca nad soba kontrole i przyloza dzieckowi w tylek. Natomast ty widzisz swiat na czarno bialo czyli rodzic, ktory da klapsa maltretuje dziecko a rodzic, ktory klapsa nie da to rodzic dobry. Pierwszemu dzieci nalezy odebrac a drugiego wspomagac, nie widzac czasami, ze przemoc psychiczna stosowana przez wielu rodzicow jest duzo gorsza od tego klapsa. czego naturalnie widac.

                                                  Mam wokol siebie cale mnostwo fajnych, normalnych ludzi i nigdzie nie napisalam, ze spotykam samych psychopatow. Ale tez nie upieram sie, ze ja sama i ludzie wokol mnie sa idealni. Wiec np. maz mojej kolezanki pomimo tego, ze o siebie zwyczajnie nie dba, to na pewno jest dobrym mezem w innych sprawach. No i nie da sie ukryc, ze skoro znamy sie +10 lat a ja nie jestem masochistka to znaczy, ze ma jakies walory ktore w nim cenie.
                                                  • magdalaena1977 Re: Jak zapobiec romansowi, czyli złe przeczucia 26.11.12, 08:59
                                                    black_halo napisała:

                                                    > Chyba nie umiesz czytac - napisalam to z sarkazmem. Bo czytajac forum Oszczedza
                                                    > my naprawde mozna dojsc do wniosku
                                                    , ze w Polsce bieda nie istnieje (moze z okie
                                                    > n szklanych biurowcow obok Zlotych Tarasow jej nie widac ale polecam sie udac n
                                                    > a wycieczke krajoznawcza poza stolice w takim razie). Wynika tez z tych watkow
                                                    > co pisalam: kazdy ma parenascie tysiecy oszczednosci, kazdy ma jakies tam akcje
                                                    > obligacje i co nie tylko a jak ktos nie ma to jest nieudacznikiem.

                                                    Ale tylko Ty doszłaś do takich wniosków. Wnioski madzioreck i moje były zupełnie inne - że jest mnóstwo ludzi, którym nie starcza na podstawowe potrzeby.

                                                    > I potem kobiecie z dwojka dzieci, ktorej nie starcza do pierwszego doradza sie
                                                    > zmiany prace na lepiej platna.

                                                    A co jest złego w tej radzie?

                                                    > Ja doskonale widze z mojej perspektywy ubozejace spoleczenstwo
                                                    > i mnie watki typu "jak przezyc z rodzina miesiac za 1000" mnie nie
                                                    > dziwia tak bardzo.

                                                    Mnie one też nie dziwią. Po prostu nie jestem w stanie nic poradzić danej osobie ani wyciągnąć coś dla siebie z jej doświadczeń.
                                                  • madzioreck Re: Jak zapobiec romansowi, czyli złe przeczucia 26.11.12, 13:12
                                                    Natom
                                                    > ast ty widzisz swiat na czarno bialo czyli rodzic, ktory da klapsa maltretuje d
                                                    > ziecko a rodzic, ktory klapsa nie da to rodzic dobry. Pierwszemu dzieci nalezy
                                                    > odebrac a drugiego wspomagac,

                                                    I znowu paskudnie kłamiesz, bo niczego takiego nie napisałam. Pisałam, że choć klaps to nie zbrodnia, to trudno uznać, że to dobra rzecz. Chyba nie zauważyłaś postu, w którym pisałam, że to, że coś nie jest zbrodnią, nie oznacza jeszcze, że jest godne pochwały.
                                                  • satia2004 [...] 26.11.12, 13:45
                                                    Post został usunięty przez adminów lub założyciela forum .
                                      • pierwszalitera Re: Jak zapobiec romansowi, czyli złe przeczucia 25.11.12, 13:23
                                        black_halo napisała:

                                        > To nie jest zabawa, place kolesiowi zeby mnie uczyl poprawnego wykonywania cwic
                                        > zen, zeby trening byl efektywny i dopasowany do mnie. W usludze jest wliczone o
                                        > dwiezienie mnie do domu z silowni na ktorej on trenerem, innej niz ta na ktorej
                                        > cwicze normalnie. Wniesienie torby to takie male extra. I nie, nie jest to dzi
                                        > ecinada - niestety jakies 90% facetow daje sie na to nabierac.


                                        Dziecinada. W czasach kiedy ludzie obchodzą się ofensywnie z seksualnością i do spółkowania nie potrzeba ani specjalnej fascynacji, ani ceregieli, to, że ktoś akurat ma na nas ochotę, nie mówi nic o naszej wartości. A wywoływanie w ten sposób zazdrości, to tylko granie na mało dojrzałej potrzebie posiadania tego, co pożądają inni. Tak funkcjonują może dojrzewający chłopcy, którzy zanim rozwiną indywidualne upodobania, interesują się zwykle tymi sami dziewczynami co koledzy. Dojrzali faceci reagują bardziej zróżnicowanie i wielu odbiera coś takiego właśnie jako dziecinadę. Faceci mają też rzadko skłonności do masochizmu i nie przepadają za rozterkami typu "czy jestem dla niej jeszcze wystarczająco atrakcyjny?" Wielu wycofuje się więc ze sceny gwiazd, które muszą udowadniać ciągle, że mają stado wielbicieli. Nie liczyłabym też na to, że facect nie zauważy, że sprawa jest fakiem.
                                      • kk345 Re: Jak zapobiec romansowi, czyli złe przeczucia 25.11.12, 13:52
                                        > Faceci maja tez tak, ze jak juz uznaja, ze kobieta jest ich to najpierw przestaja sie starac, >potem sie dziwia, ze kobieta sie nie stara a na koncu zaczynaja gonic nowego kroliczka.

                                        A może, przed rzuceniem takich uogólnień, sprowadzających facetów do poziomu nierozgarniętych piętnastolatków, warto się zastanowić, czy to nie jest raczej kwestia doboru mężczyzn we własnym otoczeniu?
                                        Bo ja znam zarówno niewyględnych mężczyzn, którzy snują się po domu w dresie, jak i zapuszczone kobiety w podomkach, ale też zadbane pary, które szanują sie wzajemnie i okazują to np. nie bekając w swoim towarzystwie i dbając o wygląd zarówno dla siebie, jak i dla partnera.
                                        Ludzie sa na szczęście różni i nie da sie do nich przyłożyc jednej miarki.
                                        • jul-kaa Re: Jak zapobiec romansowi, czyli złe przeczucia 25.11.12, 14:00
                                          kk345 napisała:
                                          > A może, przed rzuceniem takich uogólnień, sprowadzających facetów do poziomu ni
                                          > erozgarniętych piętnastolatków, warto się zastanowić, czy to nie jest raczej kw
                                          > estia doboru mężczyzn we własnym otoczeniu?

                                          W przypadku Black_halo warto byłoby w ogóle się zastanowić, jacy ludzie ją otaczają. Bandy potwornych, patologicznych bachorów, infantylni mężczyźni debile... Naprawdę jestem ciekawa, w jakim środowisku trzeba się obracać (lub jakie nastawienie do świata mieć), żeby mieć takie otoczenie...
                                          • pierwszalitera Re: Jak zapobiec romansowi, czyli złe przeczucia 25.11.12, 14:14
                                            jul-kaa napisała:


                                            > W przypadku Black_halo warto byłoby w ogóle się zastanowić, jacy ludzie ją otac
                                            > zają. Bandy potwornych, patologicznych bachorów, infantylni mężczyźni debile...
                                            > Naprawdę jestem ciekawa, w jakim środowisku trzeba się obracać (lub jakie nast
                                            > awienie do świata mieć), żeby mieć takie otoczenie...

                                            Nie mówiąc już o tragicznie nudnej rodzinie faceta ;-)
                                            • black_halo [...] 26.11.12, 14:26
                                              Post został usunięty przez adminów lub założyciela forum .
                                          • black_halo Re: Jak zapobiec romansowi, czyli złe przeczucia 25.11.12, 15:21
                                            Pouzywaj sobie jeszcze, prosze bardzo. Ale nie zdziw sie jak kiedys cie tez to spotka ...
                                            • moniach_1 Re: Jak zapobiec romansowi, czyli złe przeczucia 25.11.12, 17:56
                                              > Pouzywaj sobie jeszcze, prosze bardzo. Ale nie zdziw sie jak kiedys cie tez to
                                              > spotka ...

                                              Rany, ale przecież nas wszystkie to spotyka. Mój facet jest gruby. Facet mojej przyjaciółki jest od niej sporo mniej inteligentny i imho dość nieciekawy. Facet mojego przyjaciela ma tendencję do niesłuchania swojego partnera, jak mu się nie przypomni. Ale nie wbiegnę na forum z radosnym oświadczeniem, że faceci są grubi, nudni i nie chcą słuchać, bo to bzdura.
                                              • black_halo Re: Jak zapobiec romansowi, czyli złe przeczucia 26.11.12, 08:50
                                                > Rany, ale przecież nas wszystkie to spotyka. Mój facet jest gruby. Facet mojej
                                                > przyjaciółki jest od niej sporo mniej inteligentny i imho dość nieciekawy. Face
                                                > t mojego przyjaciela ma tendencję do niesłuchania swojego partnera, jak mu się
                                                > nie przypomni. Ale nie wbiegnę na forum z radosnym oświadczeniem, że faceci są
                                                > grubi, nudni i nie chcą słuchać, bo to bzdura.

                                                Nie napisalam, ze wszyscy faceci sa tacy czy tacy tylko, ze wielu jest. Odkad weszla nowa matura zauwazam znaczne problemy z czytaniem tekstu.
                                                • magdalaena1977 Re: Jak zapobiec romansowi, czyli złe przeczucia 26.11.12, 08:54
                                                  black_halo napisała:

                                                  > Nie napisalam, ze wszyscy faceci sa tacy czy tacy tylko, ze wielu jest.
                                                  > Odkad weszla nowa matura zauwazam znaczne problemy z czytaniem tekstu.

                                                  Napisałaś (25.11.12, 00:07):
                                                  "Faceci sa jak dzieci. Obrazowo to jest tak, ze teraz jest duzo tanich i latwo dostepnych zabawek wiec sie szybko nudza. Kobiety tez im sie nudza i jedyne co mozna na to poradzic to ich czasem zaskoczyc."
                                                  Jakoś tu nie widzę kwantyfikatorów "wielu" ani "niektórzy".
                                                  • black_halo Re: Jak zapobiec romansowi, czyli złe przeczucia 26.11.12, 08:57
                                                    Ale nie napisalam tez, ze wszyscy wiec kwantyfikatora tu zadnego nie widze.
                                                  • jul-kaa Re: Jak zapobiec romansowi, czyli złe przeczucia 26.11.12, 11:09
                                                    To co miałaś na myśli pisząc "faceci są jak dzieci"? Że twój jest? No fakt, jest. Ale on jest jeden, więc zdanie powinno brzmieć "mój facet jest jak dziecko".
                                                  • satia2004 Re: Jak zapobiec romansowi, czyli złe przeczucia 26.11.12, 12:12
                                                    jul-kaa napisała:
                                                    > To co miałaś na myśli pisząc "faceci są jak dzieci"? Że twój jest? No fakt, jes
                                                    > t. Ale on jest jeden, więc zdanie powinno brzmieć "mój facet jest jak dziecko".

                                                    Czemu atakujesz personalnie i wypowiadasz się o człowieku którego nie znasz zamiast przeczytać dokładnie co napisała Black? Przecież napisała co konkretnie ma na myśli pisząc 'faceci są jak dzieci'.

                                                    To, że mężczyznom nudzą się kobiety ma podstawy psychologiczno-ewolucyjne, co powinnaś wiedzieć jako ponoć specjalista w dziecinie. Monogamia ogranicza rozprzestrzenianie genów co jest sprzeczne z naturalnym instynktem. Konflikt natura<>kultura.
                                                  • pierwszalitera Re: Jak zapobiec romansowi, czyli złe przeczucia 26.11.12, 12:45
                                                    satia2004 napisała:

                                                    > To, że mężczyznom nudzą się kobiety ma podstawy psychologiczno-ewolucyjne, co p
                                                    > owinnaś wiedzieć jako ponoć specjalista w dziecinie. Monogamia ogranicza rozprz
                                                    > estrzenianie genów co jest sprzeczne z naturalnym instynktem. Konflikt natura&#
                                                    > 60;>kultura.

                                                    Bzdura. Jeżeli już, to ogólnie nie jesteśmy przystosowani do życia w monogamii, niezależnie od płci, więc robienie z facetów znudzonych misiów już nie przejdzie. Monogamia daje jednak korzyści, często właśnie kobietom, ale to też zależy od kulturowych warunków życia. Często ta monogmia jest tylko pozorna, bo strategia pod nazwą "latin lover" stosowana przez kobiety w celu złapania najlepszych genów dla swego potomstwa, jest stara jak świat i jeszcze długo nie na wymarciu. Patriarchalna kontrola kobiecej seksualności jest zresztą tylko odpowiedzią na ten starą ewolucyjnie stabilną strategię. Płcie mają inne warunki startowe, miliardy wolnych plemników kontra duża i cięża komórka płciowa parazytująca 9 miesięcy w organiźmie, więc płcie muszą sobie radzić inaczej, ale to nie znaczy, że mężczyźni z natury szybciej się kobietą nudzą niż odwrotnie. Sam seks i nie tylko u homo sapiens, wystarczy przyjrzeć się bonobos, oderwany jest zresztą już od dawna od prokreacji i tłumaczenie sobie zachowania misia biologią, jest po prostu brakiem informacji na temat ewolucji. Ciekawe, że piszesz o podstawach psychologiczno-ewolucyjnych, jednak psychologię w ewolucji homo sapiens zupełnie pomijasz, zastępując ją nieporadnie czymś w rodzaju instynktu. Teza dobra dla psów i kotów, ale nie dla ludzi.
                                                  • satia2004 Re: Jak zapobiec romansowi, czyli złe przeczucia 26.11.12, 13:51
                                                    pierwszalitera napisała:
                                                    > Bzdura. Jeżeli już, to ogólnie nie jesteśmy przystosowani do życia w monogamii,
                                                    > niezależnie od płci,

                                                    Nieprawda. Monogamia ma swoje plusy i minusy dla obu płci ale nie takie same. Idealną strategią prokreacyjną dla samców jest zapłodnienie możliwie dużej liczby samic, 'rozsiewanie genów'. Strategia ta w przypadku człowieka nie jest możliwa do realizacji bo nie jest korzystna dla kobiet. Dla kobiety lepsze jest wybranie dobrych genów i zatrzymanie samca przy sobie (opieka nad potomstwem, ochrona, zasoby). Nie zmienia to faktu, że naturalnie instynkty są jakie są i wypieranie się, że jednak zwierzętami jesteśmy jest mocno infantylne :)
                                                  • pierwszalitera Re: Jak zapobiec romansowi, czyli złe przeczucia 26.11.12, 15:04
                                                    satia2004 napisała:

                                                    Idealną strategią prokreacyjną dla samców jest zapłodnienie możliwie duże
                                                    > j liczby samic, 'rozsiewanie genów'. Strategia ta w przypadku człowieka nie jes
                                                    > t możliwa do realizacji bo nie jest korzystna dla kobiet.

                                                    Wybacz satia, ale twoja wiedza o ewolucji jest niepełna. Możliwe, że rozsiewanie genów jest celem nadrzędnym samca, ale gdyby po zapyleniu każdy dziękował za przyjemność i zmiatał, to nie żylibyśmy jak żyjemy. A zdaje się, że istnieją mężczyźni zdolni do głębszych związków, a niektórzy się nawet zakochują i z checią spędzają z jedną kobietą całe życie, więc jakiegoś czynnika w tym wszystkim nie uzględniłaś. W naturze nie ma gorszych lub lepszych pozycji dla płci. Są tylko inne. Samiec nie ma na przykład kontroli nad tym, czyje biologiczne potomstwo wydaje na świat kobieta. Więc nawet gdyby spółkował z setką kobiet, może nie mieć ewolucyjnego sukcesu, ponieważ te kobiety w płodnej fazie mogły współżyć także z innym samcem. A szanse samicy ludzkiej zostawionej z niezaradnym potomstwem na łaskę nieprzyjaznej natury są zwykle też mniejsze. Może być więc, że facet nie zdąży się w ogóle rozmnożyć zanim sam nie padnie ofiarą wczesnej śmierci. Samo promiskuitywne zachowanie nie wystarczy mu więc do przekazania swoich genów. Kultura i elementy monogamii jako część ludzkiej ewolucji przydają się więc i jemu. Nikt nie ma przewagi, albo jest w gorszej sytuacji. Do ewolucyjnego sukcesu potrzebne są homo sapiens kompromis i współpraca.
                                                  • satia2004 Re: Jak zapobiec romansowi, czyli złe przeczucia 26.11.12, 15:11
                                                    pierwszalitera napisała:
                                                    > A zdaje się, że istnieją mę
                                                    > żczyźni zdolni do głębszych związków, a niektórzy się nawet zakochują i z checi
                                                    > ą spędzają z jedną kobietą całe życie, więc jakiegoś czynnika w tym wszystkim n
                                                    > ie uzględniłaś.

                                                    A kto napisał, że są niezdolni? Człowiek to nie jest jednorodna materia - często walczą w nas sprzeczne uczucia czy myśli. Czy to, że kobieta się zakocha i chce spędzić z jednym mężczyzną życie powoduje, że inni mężczyźni (szczególne bardziej atrakcyjni fizycznie od wybranka) przestają przykuwać jej oko? Nie! Natura kieruje nas w stronę wybierania najlepszych genów dla potomstwa i coś odzywa się na widok lepszego okazu. Co z kolei świetnie wykorzystują marketingowcy wykorzystując w reklamach konkretny typ mężczyzn.

                                                    Strategia ewolucyjna jest ostatecznie kompromisem ale nie oznacza to, że kasuje naturalne instynkty.
                                                  • pierwszalitera Re: Jak zapobiec romansowi, czyli złe przeczucia 26.11.12, 15:25
                                                    satia2004 napisała:

                                                    > A kto napisał, że są niezdolni? Człowiek to nie jest jednorodna materia - częst
                                                    > o walczą w nas sprzeczne uczucia czy myśli.

                                                    Acha, czyli już nie przypisujesz wszystkim mężczyznom rychłego znudzenia samicą i oglądania się za innymi wedle biologiczno-instynktywnego planu? Dziękuję, że się ze mną zgadzasz.

                                                    >Natur
                                                    > a kieruje nas w stronę wybierania najlepszych genów dla potomstwa i coś odzywa
                                                    > się na widok lepszego okazu.

                                                    Nikt tego nie negował. Ale jak sama przyznałaś, nie oznacza to przymusu straty zainteresowania starym partnerem i nowej orientacji. A skoro więc takiego biologicznego przymusu nie ma, nie ma co argumentować nim w tej dyskusji.

                                                    > Strategia ewolucyjna jest ostatecznie kompromisem ale nie oznacza to, że kasuje
                                                    > naturalne instynkty.

                                                    Instynktami nazywa się w biologii coś zupełnie innego. Nie ma czegoś takiego jak instynkt mono- albo poligamiczny.
                                                  • satia2004 Re: Jak zapobiec romansowi, czyli złe przeczucia 26.11.12, 15:36
                                                    pierwszalitera napisała:
                                                    > Acha, czyli już nie przypisujesz wszystkim mężczyznom rychłego znudzenia samicą
                                                    > i oglądania się za innymi wedle biologiczno-instynktywnego planu? Dziękuję, że
                                                    > się ze mną zgadzasz.

                                                    Nadal nie rozumiesz. To, że ktoś ma do czegoś skłonności czy biologiczny przymus nie znaczy, że coś konkretnego zrobi. Tak - mężczyźni biologicznie uwarunkowani są do 'rychłego znudzenia się samicą'. To wynika z naturalnego podłoża strategii prokreacyjnej. Czy powoduje to, że porzucają swoje kobiety? Nie, bo to w ogólnym rozrachunku jest to dla nich niekorzystne. Co nie zmienia faktu, że naturalne uwarunkowanie jest takie a nie inne.
                                                  • pierwszalitera Re: Jak zapobiec romansowi, czyli złe przeczucia 26.11.12, 20:48
                                                    satia2004 napisała:

                                                    > Nadal nie rozumiesz. To, że ktoś ma do czegoś skłonności czy biologiczny przymu
                                                    > s nie znaczy, że coś konkretnego zrobi. Tak - mężczyźni biologicznie uwarunkowa
                                                    > ni są do 'rychłego znudzenia się samicą'. To wynika z naturalnego podłoża strat
                                                    > egii prokreacyjnej. Czy powoduje to, że porzucają swoje kobiety? Nie, bo to w o
                                                    > gólnym rozrachunku jest to dla nich niekorzystne. Co nie zmienia faktu, że natu
                                                    > ralne uwarunkowanie jest takie a nie inne.
                                                    >

                                                    To co piszesz, jest starą spekulatywną teorią nie mającą potwierdzenia w rzeczywistości. Tak próbuje się często wytłumaczyć niewierność meską, zapominając, że kobiety też są niewierne i nie tylko w ukryciu (strategia latin lover w celu zdobyciu najlepszych genów). Istnieją także takie, które nie trzymają się kurczowo ojca swoich dzieci, tylko zmieniają partnerów, a zmiany kulturowe znoszące finansowe uzależnienie od mężczyzny oraz brak negatywnej moralnej oceny ze strony społeczeństwa (sekularyzacja), kobietom takie decyzje tylko ułatwiają. Kobiety nie są więc bardziej zainteresowane monogamią od mężczyn, to represyjna dla kobiet kultura je do takiej ekonomicznej postawy często zmusiła. A jeżeli kobiety wyzwolone spod patriarchatu zachowują się w sprawach seksualności w sposób podobny do mężczyzn, biologiczne wytłumaczenie męskiej promiskuitywności przestaje być zadowalające. Bo skoro biologia faceta podobno pcha go do wielu partnerek, to biologia kobiety powinna je przed częstą zmianą partnerów, a nawet zainteresowaniem nimi w takim razie bronić. Ale tego nie robi. A na seksualność kobiety po czasie prokreacji nie byłoby już żadnego wytłumaczenia. A jak wiadomo zdolności do orgazmu kobieta nie traci do końca życia. Ludzka seksualność jest więc bardziej skomplikowana, niż kilka niedouczonych biologów chciałoby ją liczbami rozrzuconych plemników i wynikających z tego dzieci tłumaczyć.
                                                  • satia2004 Re: Jak zapobiec romansowi, czyli złe przeczucia 27.11.12, 08:51
                                                    Pierwszalitero - jak się wrzuci wszystko do jednego worka to potem wychodzi taka niestrawna papka.

                                                    Nie odróżniasz poziomu biologicznego uwarunkowań zachowań ludzkich od poziomu psychologicznego czy kulturowego. Mylą Ci się zachowania prokreacyjne z przyjemnością seksualną. Po tych wszystkich pomyłkach logicznych wychodzi, że w zakresie prokreacji mężczyzna i kobieta to uniseksy :D :D :D

                                                    Nie ma to jak dobra dawka absurdu z samego rana :D
                                                  • pierwszalitera Re: Jak zapobiec romansowi, czyli złe przeczucia 27.11.12, 10:53
                                                    satia2004 napisała:

                                                    > Nie odróżniasz poziomu biologicznego uwarunkowań zachowań ludzkich od poziomu p
                                                    > sychologicznego czy kulturowego. Mylą Ci się zachowania prokreacyjne z przyjemn
                                                    > ością seksualną. Po tych wszystkich pomyłkach logicznych wychodzi, że w zakresi
                                                    > e prokreacji mężczyzna i kobieta to uniseksy :D :D :D

                                                    Zdecyduj się, bo najpierw pisałaś coś o potrzebie przekazywania genów, jako sile sterującej naszą seksualnością i mocą zainteresowania tym, czy innym partnerem, a teraz chcesz nagle by prokreację i przyjemność traktować oddzielnie, bo istnienie kobiecej przyjemności i promiskuitywności nie pasuje ci w biologiczne wyobrażenie wybrednej, nastawionej na zrywanie najlepszego dawcy genów samicy? I ktoś tu pisze o logice... Mnie się nic nie myli, tylko ja dostrzegam zależności, których ty najwyraźniej nie znasz. Już dawno wyszliśmy bowiem z kategorii instynku. Odkrycie fenomenu epigenetyki pokazuje nawet, że nasza biologia jest bardziej plastyczna i wrażliwa na modyfikującą siłę środowiska (kultury) niż wielu zwolennikom prostych uwarunkowań biologicznych się wydawało i nie można tych czynników traktować oddzielnie. No ale tego wiedzieć nie musisz. Ja zależności ludzkiej ewolucji i genetykę studiowałam. A upieranie się przy biologicznych uwarunkowaniach i jednoczesne oddzielanie prokreacji od przyjemności seksualnej, jakby była ona tylko podarunkiem pana Boga za dobre sprawowanie, świadczy tylko o tym, że o temacie wiesz naprawdę niewiele. No tak, szukanie przyjemności z naszymi zachowaniami seksualnymi nie ma nic wspólnego. Satia objaśnia nam świat. ;-)
                                                  • satia2004 Re: Jak zapobiec romansowi, czyli złe przeczucia 27.11.12, 11:21
                                                    pierwszalitera napisała:
                                                    > Zdecyduj się, bo najpierw pisałaś coś o potrzebie przekazywania genów, jako s
                                                    > ile sterującej naszą seksualnością

                                                    Nie ja tak napisałam tylko Ty.

                                                    Ja piszę, że ludzkie zachowania mają różnie podłoża i różnie się objawiają. To, że coś wynika z kultury nie przeczy temu, że coś innego wynika z biologii. To, że czegoś nie robimy nie znaczy, że nie mamy biologicznego przymusu ku temu.

                                                    Ty natomiast wrzucasz wszystko do jednego worka. Skoro kobiety i mężczyźni zdadzają to znaczy, że są tacy sami. Nie są. Nie jesteśmy obojnakami. Nasze skłonności do zdradzania mają inne podłoże, kierują nami inne mechanizmy biologiczne.

                                                    I jeszcze - twierdzenie, że 'już dawno wyszliśmy z katerogii instynktu' jest totalnie bezsensowne. Nie pozbyliśmy się biologii - nauczyliśmy się nad nią panować w mniejszym albo większym stopniu.
                                            • kk345 Re: Jak zapobiec romansowi, czyli złe przeczucia 25.11.12, 20:44
                                              > Pouzywaj sobie jeszcze, prosze bardzo. Ale nie zdziw sie jak kiedys cie tez to
                                              > spotka ...
                                              Może i mam osobowość Polyanny, ale moje doswiadczenie zyciowe (dość już długie) mówi, ze otaczają nas tacy ludzie, jakim pozwalamy się otaczać- jesli dopuszczamy do siebie małych, brzydkich typków, to takich właśnie widzimy wokół siebie i tyle.
                                              I nie, mój mąż nie pierdzi przy stole, córka nie daje dupy a młodsze nie ma ADHD- choć pewnie i tak w to nie uwierzysz... Szanujemy się, nie wzbudzamy wzajemnej zazdrości za pomocą opłacanych pomocników i robimy sobie prezenty bez okazji, ale to przecież i tak kłamstwa na potrzeby forum...
                                              • black_halo Re: Jak zapobiec romansowi, czyli złe przeczucia 26.11.12, 08:55
                                                > Może i mam osobowość Polyanny, ale moje doswiadczenie zyciowe (dość już długie
                                                > ) mówi, ze otaczają nas tacy ludzie, jakim pozwalamy się otaczać- jesli dopuszc
                                                > zamy do siebie małych, brzydkich typków, to takich właśnie widzimy wokół siebie
                                                > i tyle.
                                                > I nie, mój mąż nie pierdzi przy stole, córka nie daje dupy a młodsze nie ma ADH
                                                > D- choć pewnie i tak w to nie uwierzysz... Szanujemy się, nie wzbudzamy wzajemn
                                                > ej zazdrości za pomocą opłacanych pomocników i robimy sobie prezenty bez okazji
                                                > , ale to przecież i tak kłamstwa na potrzeby forum...

                                                A moje doswiadczenie zyciowe jest takie, ze na wiekszosc otaczajacych nas ludzi nie ma sie zadnego wplywu i to sa sasiedzi, ktorzy wprowadzili sie pozniej od nas, wspolpracownicy w nowej robocie, urzedniczki tu i tam, ludzi jakich spotkamy na ulicy, rodzina partnera itd. Natomiast tych, ktorych mozemy sobie sami wybrac to wybieramy sobie pod takim katem, zeby nam dopelniali deficyty. Wiec malo atrakcyjny maz moze byc np. dla atracyjnej kobiety doskonalym tlem, maz flejtuch moze byc doskonala wymowka do obsesyjnego sprzatania dla pedantki itd.

                                                Nie napisalam co Ciebie osobiscie, ze Twoja rodzina cos takiego robi. Nie musisz tego brac tak osobiscie.
                        • ciociazlarada Re: Jak zapobiec romansowi, czyli złe przeczucia 24.11.12, 14:58
                          iwantyoutoo napisała:

                          > Nie umiem się czuć atrakcyjna bez potwierdzenia tego u faceta.

                          > Talentów do rozwijania nie mam.

                          To niestety nie pozostaje nic innego, jak wziąć się i naumieć. Z takim podejściem do siebie, mało który związek będzie dla Ciebie satysfakcjonujący. Zresztą, co ja mówię, nie tylko związek ale i życie jako takie.
                        • magdalaena1977 Re: Jak zapobiec romansowi, czyli złe przeczucia 24.11.12, 20:10
                          iwantyoutoo napisała:

                          > Kwestia nawet nie wagi, bo się nie ważę, ale ciuchów - w część
                          > nie wchodzę, w innych wyglądam jak opięty baleron.

                          To idź kupić nowe duże. Od razu poczujesz się lepiej.
            • besame.mucho Re: Jak zapobiec romansowi, czyli złe przeczucia 24.11.12, 13:56
              No i jeszcze jedno podstawowe pytanie:

              > No fuknę zaraz, bo wstał łaskawie. Znam siebie, wiem, że fuknę.

              Czy Ty dopuszczasz możliwość, że dla ratowania związku oboje powinniście coś zmienić? Bo Ty znasz siebie i wiesz że fukniesz, on zna siebie i wie że nie ma ochoty rozmawiać i częściej uprawiać seksu. Jeśli obie osoby obstają przy tym, że znają siebie, więc i tak coś zrobią, to ratowanie związku ma nikłe szanse powodzenia. Nie chodzi mi o to, że Ty się masz dostosować do faceta. Tylko o to, że jeśli coś nie gra, to zapewne trzeba coś zmienić. A cała sztuka polega na tym, że zmienić coś muszą dwie osoby, a nie jedna dopasować się do modelu związku drugiej.
    • pinupgirl_dg Re: Jak zapobiec romansowi, czyli złe przeczucia 24.11.12, 12:47
      Po 1. - doświadczenie mnie uczy, ze zwykle gdzieś na drugiej, trzeciej stronie takich wątków okazuje się, że nie jest tak źle. Usiądź spokojnie i zastanów się, czy rzeczywiście to wygląda tak, jak tu napisałaś, czy może jej pojawienie się sprawiło, że wszystko widzisz w ciemnych barwach?
      Po 2. - to, czy do zdrady dojdzie, czy nie, to decyzja Twojego faceta. Oczywiście, nawet świętego można wepchnąć w ramiona innej kobiety, jeśli się zrzędzi, nie dba o siebie i wodzi maślanym wzrokiem za kolegami z pracy, ale zakładam, że tak nie jest. On decyduje. W razie czego nie miej pretensji ani do niej, ani do siebie ("gdybym bardziej o siebie dbała, gdybym inaczej to rozegrała" itd).
      Po 3. - pomysł zaproszenia jej do domu wydaje się być całkiem dobry.
      Po 4. - może wcale nie chodzi o seks, ludzie mają taką potrzebę, żeby COŚ zrobić dla Świata, uratować niewinne sieroty, pocieszyć strapioną wdowę itd. Oczywiście to, że ona widzi w nim bohatera, Cię nie uspokoi, ale niekoniecznie musi się to skończyć tak, jak się obawiasz.
      Po 5. - jeśli Cię to pocieszy, ja też kiedyś przeszukałam telefon faceta w akcie desperacji, wstyd mi strasznie, ale nie jesteś jedyna.
      • iwantyoutoo Re: Jak zapobiec romansowi, czyli złe przeczucia 24.11.12, 13:23
        No tak, ewentualna zdrada to jego decyzja. ale ewentualny seks to decyzja obojga.
        Nie wiem czy on jest pocieszaczem i zbawiaczem świata. Raczej nie. Raz pocieszał swoją siostrę po fatalnym rozstaniu. Jak po powtórce z rozrywki przyjechała do nas na noc, on miał prace i poświęcił jej z 10 minut, potem się zamknął w gabinecie.
        Zdrada zdrada, chodzi mi o czas, o chęć. Zaprosił mnie gdzieś, zaproponował wyjście? Robił to tylko na początku. Teraz to ona wychodzi z inicjatywą, ale jakbym ja powiedziała "chodźmy w piątek balować", to wiem, co bym usłyszała. Na swoje sprawy znajduje czas. Dotknąć nie można, bo mu przeszkadzam, bo jestem niedelikatna i boi się, że złapię za mocno za wrażliwe miejsce...
        • pinupgirl_dg Re: Jak zapobiec romansowi, czyli złe przeczucia 24.11.12, 13:31
          > Zdrada zdrada, chodzi mi o czas, o chęć. Zaprosił mnie gdzieś, zaproponował wyj
          > ście? Robił to tylko na początku. Teraz to ona wychodzi z inicjatywą, ale jakby
          > m ja powiedziała "chodźmy w piątek balować", to wiem, co bym usłyszała. Na swoj
          > e sprawy znajduje czas. Dotknąć nie można, bo mu przeszkadzam, bo jestem niedel
          > ikatna i boi się, że złapię za mocno za wrażliwe miejsce...

          W takim razie to nie wynika z tego, że ona się pojawiła (chyba, że jednak?), tylko było tak już wcześniej? I zaczęło Cię to boleć, bo on dla niej znalazł czas, a dla Ciebie nie?
          Wiesz, możliwe, że on żyje w słodkiej nieświadomości, do tej pory czułości było niewiele, co do seksu to wiadomo, że żar pierwszych spotkać z czasem przygasa. Możliwe, że Ty też nie zgłaszałaś żadnych życzeń i dopiero teraz, gdy ona się pojawiła, to się zmieniło?
          • iwantyoutoo Re: Jak zapobiec romansowi, czyli złe przeczucia 24.11.12, 13:38
            Zaczęło boleć wcześniej, ale jak kolejny raz w czasie bycia zajętym 48 godzin na dobę znalazł czas na zarwanie nocy z nią, to mną walnęło.
            Potrzeby zgłaszam, on się na to zamyka w sobie. Z seksu to już złośliwie żartuję.

            Kiedyś mój exex odezwał się do mnie, narzekał na obecną dziewczynę, na brak seksu właśnie. Że ona mu mówi, że nie dziś, jutro, w przyszłym tygodniu, jak wróci z Chin (wyjeżdżał). Wydało mi się to tak absurdalne, że zaczęło u mnie funkcjonować jako anegdotka w sytuacjach, kiedy ktoś mówi, że zrobi coś za ruski rok. I mój obecny teraz sobie też tak zaczął żartować z seksu, że jak wróci z Chin (nie wybiera się). Tylko mnie to nie śmieszy.
            • ciociazlarada Napaść bezpośrednia? 24.11.12, 13:55
              Również nie działa? Jak chcę seksu, to se biorę, a raczej daję... Jeśli ogólnie w związku jest dobrze i inne obszary nie szwankują, to nigdy nie spotkałam się z brakiem entuzjastycznej reakcji z drugiej strony.
              Sprowadzanie faceta do hydrauliki jest oczywiście niesprawiedliwym uproszczeniem, ale z drugiej strony czekając, aż ktoś znajdzie odpowiednio dużą dynię i zastruga nam karocę, możemy się nie doczekać. Czasami odrobina hydrauliki jest niezbędna:)
              • iwantyoutoo Re: Napaść bezpośrednia? 24.11.12, 14:01
                Nie działa. Tzn. napaść, a nie hydraulika. "Nie mam czasu, jestem zajęty, ała". Ostatnio podziałało, bo powiedziałam coś złośliwego, że rozumiem, że w tym miesiącu już było i wyczerpałam limit. Ale przyjemność średnia, wolałabym, żebym zadziałała ja, a nie żebranie.
              • teresa104 Seks z napaści 26.11.12, 10:29
                Seks bliskość buduje, ale seks też bliskość oznacza. Jeśli związek jest harmonijny, tylko nieco łóżkowo przywiędły, można się tak pobawić, to może być bardzo ożywcze także długofalowo.
                W tym konkretnym przypadku co z tego, że facetu zadziała hydraulika (kobiety zresztą też ją mają), zwarcie miłosne się odbędzie, skoro nie będzie miało ono wartości związkotwórczej, tak jak nie ma jej seks z szantażu, seks z poczucia winy, z kalendarza, dla pieniędzy, z litości. Obiekt rozważań tego wątku myślami jest, jak widać, gdzie indziej (chyba że nie jest).
                • ciociazlarada Re: Seks z napaści 26.11.12, 11:37
                  To też napisałam, że "jeżeli inne obszary w związku nie szwankują", bo zgadzam się z Tobą.
                  Do tego jeszcze dodałabym, że prawdziwie udany seks z napaści to taki, gdy na pierwszym miejscu chodzi o seks i ogólnie pozytywną chęć dania i dostania przyjemności, a intencje są jasne i proste jak budowa cepa.
                  Napaść bo: "chcę się upewnić, czy on mnie jeszcze chce"; "chcę się poczuć atrakcyjna"; "chcę mieć fajny powód do wypominania przez następne 10 lat"; "muszę mu przypomnieć, gdzie jego miejsce" i inne takie zwykle kiepsko działa. Chyba w ogóle wtedy seks kiepsko działa.
                  • iwantyoutoo Re: Seks z napaści 26.11.12, 12:54
                    Nie manipuluję seksem. Jak proponuję (zachęcam, napadam itd.) to dlatego, że mam ochotę na seks. Raz bardziej fizycznie, raz bardziej mentalnie, czasem chcę fizycznego pobycia razem, czasem rozładowania. Może jest u nas rzadko, może bez takiego ognia jak kiedyś, ale przynajmniej z mojej strony nie ma z innych pobudek, żeby coś uzyskać, za coś podziękować czy cokolwiek innego.
                    Nie sądzę, żeby myślał o innej pani. Jest to tym, który w ogóle trudno do czegoś zmusić. Jak czymś zajęty i pochłonięty, to ciężko go przestawić na inne tory, nawet jak czasem hydraulika zareaguje. Ma ewidentnie mniejsze potrzeby niż ja, ja swoje też przytłumiłam. Na początku było więcej, bo ja chciałam, on reagował zawsze pozytywnie, sam też był zaczepny. Przez jakiś okres ja byłam mniej chętna, potem reagował tylko na moje zaczepki, teraz rzadko reaguje pozytywnie, sam nie inicjuje. Chyba to wszystko strasznie smutne, nie sądziłam, że będę mieć kiedyś z tym problemy.
                    • besame.mucho Re: Seks z napaści 26.11.12, 13:03
                      Bez żadnej złośliwości - może poczytaj forum (Brak) seks(u) w małżeństwie?
                      Niedopasowanie temperamentów seksualnych to dosyć częsty problem. Często też w tę stronę o której piszesz (bo dosyć powszechnym przekonaniem jest, że facetowi to zawsze się chce, a kobiecie nie, co jest bzdurą). Tam wymieniają się doświadczeniami osoby, które też mają inne potrzeby niż ich partnerzy, może trafisz tam na jakieś sensowne opinie?
                      • iwantyoutoo Re: Seks z napaści 26.11.12, 14:12
                        Znam, staram się nie czytać, bo w zasadzie wszystko sprowadza się do konieczności rozstania.
                    • ciociazlarada Re: Seks z napaści 26.11.12, 13:32
                      Nie insynuuję Ci manipulacji, napisałam tak ogólnie dla potomności.
                      Przykro mi czytać to co piszesz, bo sama byłam w podobnej sytuacji (jeśli chodzi o seks), związek się rozpadł. Na całe szczęście, bo mogę z całą odpowiedzialnością stwierdzić, że było warto pocierpieć w samotności, wyszłam mądrzejsza i spotkałam kogoś, o którym z ręką na sercu mogę powiedzieć, że to ten i innego modelu już nie chcę:)
      • besame.mucho Re: Jak zapobiec romansowi, czyli złe przeczucia 24.11.12, 13:26
        > Po 2. - to, czy do zdrady dojdzie, czy nie, to decyzja Twojego faceta. Oczywiśc
        > ie, nawet świętego można wepchnąć w ramiona innej kobiety, jeśli się zrzędzi, n
        > ie dba o siebie i wodzi maślanym wzrokiem za kolegami z pracy, ale zakładam, że
        > tak nie jest. On decyduje. W razie czego nie miej pretensji ani do niej, ani d
        > o siebie ("gdybym bardziej o siebie dbała, gdybym inaczej to rozegrała" itd).

        Święte słowa :)

        > Po 3. - pomysł zaproszenia jej do domu wydaje się być całkiem dobry.

        Też mi się tak wydaje. Twój facet Ci o niej opowiadał, więc IMO spokojnie możesz zagaić w stylu "słuchaj, a jak ta Twoja koleżanka się trzyma? szkoda mi jej, może dobrze by jej zrobiło wyjście do ludzi, weź jej zaproponuj żeby do nas wpadła na obiad czy wino".

        > Po 4. - może wcale nie chodzi o seks, ludzie mają taką potrzebę, żeby COŚ zrobi
        > ć dla Świata, uratować niewinne sieroty, pocieszyć strapioną wdowę itd. Oczywiś
        > cie to, że ona widzi w nim bohatera, Cię nie uspokoi, ale niekoniecznie musi si
        > ę to skończyć tak, jak się obawiasz.

        A ja do tego dodam, że owa strapiona wdowa nie musi na nikogo polować. Kiedy przeżywałam żałobę (nie po mężu/chłopaku, ale to tu nie jest najważniejsze) odnowiła mi się i zacieśniła przyjaźń z żonatym kumplem. Nie mieliśmy romansu i w ogóle nic nie było na rzeczy - po prostu on się akurat trafił i interesował tym czy sobie radzę z deprechą, a ja chyba potrzebowałam jakiegoś oparcia. Jak teraz na to patrzę z dalszej perspektywy, to niewykluczone, że jego żona też się niepokoiła, bo widywaliśmy się często, im się chyba akurat wtedy średnio układało. Ale człowiek w złym stanie psychicznym tego po prostu nie widzi, bo wszystko jest skupione wokół "jest mi bardzo źle".
    • anka_z_lasu Re: Jak zapobiec romansowi, czyli złe przeczucia 24.11.12, 13:18
      "zwykłym kolegom nie dziękuję za spotkanie w środku nocy, nie kończę o takiej porze spotkań."

      To samo w sobie nie musi być czymś niepokojącym. Ja ostatnio po spotkaniu z paroma kolegami, które skończyło się właśnie około 2.00 wysłałam jednemu sms dziękując za odprowadzenie na przystanek. I ten sms znaczył właśnie to co znaczył.

      Mnie tutaj raczej niepokoi ten fragment:

      "Ma tyle pracy, że codziennie słyszę, że nie ma czasu, jak chcę się przytulić (ile to zajmuje? 30 sekund?). Praca od rana do nocy, do gabinetu nie wchodź, bo zajęty. Nie wiem, kiedy byliśmy ostatnio w restauracji, w pubie, na spacerze. Z nią był. Ja juz jestem tylko od narzekania, że trzeba sprzątnąć, zakupy zrobić. Seks od wielkiego dzwonu, jak niemal zmuszę, wyproszę, bo nie ma czasu, bo zmęczony."
      • besame.mucho Re: Jak zapobiec romansowi, czyli złe przeczucia 24.11.12, 13:29
        > To samo w sobie nie musi być czymś niepokojącym. Ja ostatnio po spotkaniu z par
        > oma kolegami, które skończyło się właśnie około 2.00 wysłałam jednemu sms dzięk
        > ując za odprowadzenie na przystanek. I ten sms znaczył właśnie to co znaczył.

        Ja też tak mam. Wysyłam "dzięki za odwiezienie", "dzięki za zawalenie terminu skończenia zlecenia żeby ratować mnie z doła", "dzięki za wniesienie regału". Czasem o 2 w nocy, bo późno chodzę spać.
    • genepi Re: Jak zapobiec romansowi, czyli złe przeczucia 24.11.12, 14:44
      Mam wrażenie, że jego spotkania są dla ciebie sygnałem alarmowym że oboje nie jestescie zadowolenie z siebie w tym związku. I dobrze że ten sygnał odbierasz właściwie. Ale zanim się coś wydarzy naprawdę masz czas żeby sytuację nareperować conieco.
      Być może kobieta wcale nie ma chrapki na twojego faceta a zwyczajnie czuje się samotna. On woli uciekać od domowej sytuacji szlafrokowo-fuczącej do atrakcyjniejszej nowej sytuacji.

      Zgadzam się z przedmówczyniami: wyjdź naprzeciw zagrożeniu. Zagadaj: Kotku, ta X taka biedna samotna a ja mam takie dobre serce dla cierpiących. Chodźmy razem na kolację. Może ona potrzebuje przyjaciółki. A może przyjaciela. I weźcie ze sobą jakiegoś wolnego kolegę żeby czteroosobowy stolik nie świecił jednym pustym miejscem.
      Jeśli nie macie wolnego kolegi daj ogloszenie w necie.
      • pierwszalitera Re: Jak zapobiec romansowi, czyli złe przeczucia 24.11.12, 14:50
        genepi napisał:

        A może przyjaciela. I weźcie ze
        > sobą jakiegoś wolnego kolegę żeby czteroosobowy stolik nie świecił jednym pusty
        > m miejscem.
        > Jeśli nie macie wolnego kolegi daj ogloszenie w necie.

        Nie. To byłoby nietaktem. Nie swata się nikogo, kto akurat stracił w tragiczny sposób partnera życiowego.
        • genepi Re: Jak zapobiec romansowi, czyli złe przeczucia 24.11.12, 14:50
          Nikt nie mówi o swataniu. Chodzi jedynie o dotrzymanie towarzystwa.
          • pierwszalitera Re: Jak zapobiec romansowi, czyli złe przeczucia 24.11.12, 15:13
            genepi napisał:

            > Nikt nie mówi o swataniu. Chodzi jedynie o dotrzymanie towarzystwa.

            Ale jako swatanie może to być zrozumiane. Ludzie w żałobie mogą reagować wrażliwiej. Po co bowiem układanie się podczas towarzyskiego spotkania w pary?
            • besame.mucho Re: Jak zapobiec romansowi, czyli złe przeczucia 24.11.12, 15:23
              Zgadzam się. Spotkanie się w trzy osoby na obiedzie to nie wyjazd trzech dających sobie co minutę buziaczki par i jednej koleżanki singielki, nikt się nie powinien czuć niezręcznie. Jako singielka ze sparowanymi znajomymi wyskakuję gdzieś często i nigdy nie czułam potrzeby czwartej osoby do kompletu, raczej bym się dziwnie czuła jakby mi przyprowadzali faceta do dotrzymania mi towarzystwa. W sytuacji w jakiej jest tamta dziewczyna tym bardziej wydaje mi się to niefajne.
      • iwantyoutoo Re: Jak zapobiec romansowi, czyli złe przeczucia 24.11.12, 15:04
        No nie, swatać nie będę. Wolnych kolegów nie mam, a swatanie z ogłoszenia... Nie czuję do niej aż takiej odrazy:) Nie znam jej, to może być małpa albo bardzo sympatyczna dziewczyna, współczuję jej tego, co przeszła. Straciłam najbliższą osobę. Ale odzywać się akurat do faceta, z którym lata nie miało się kontaktu, bo mąż był zazdrosny? Maile, które w swej wredności przeczytałam też mi wyglądały zaczepnie i to tak w moim stylu. Tak niby nic, ale ojej, żałuję, że się odezwałam, chyba przeceniłam moją inteligencję, czuję się przy tobie taka głupia, nie odzywałeś się długo, może się nudziłeś...

        Nie chce mi się wierzyć, że absolutnie nic wczoraj nie zaszło, skoro mnie dziś przepraszał. Umówił się poprzedniego dnia, nie powiedział, nie zadzwonił, że późno wróci (nigdy nie dzwoni, fakt), zagadał się do 23, potem wracał po samochód. Nie mówię, że zdrada, ale może coś mu zaświtało w głowie, że się spotkanie robi randkowe, może mu się spodobała i się przestraszył. To jest facet, którego o zdradę nigdy bym nie podejrzewała. Za babami się nie ogląda (minus, że nawet za mną), koleżanek nie ma, nie wiem czy się podoba kobietom.
        • kis-moho Re: Jak zapobiec romansowi, czyli złe przeczucia 24.11.12, 15:10
          > Maile, które w swej wredności przeczytałam

          Nie rób tego nigdy więcej, to jest straszne świństwo i złamanie zasady zaufania.
          • iwantyoutoo Re: Jak zapobiec romansowi, czyli złe przeczucia 24.11.12, 15:13
            Tego mi akurat nie trzeba mówić, mam uczulenie na samo wspomnienie czytania cudzej korespondencji. Wcześniej tego nie robiłam. Złamałam własne zasady.
            • bebe.lapin Re: Jak zapobiec romansowi, czyli złe przeczucia 24.11.12, 15:23
              No zlamalas.

              Poza tym, spojrz na wszystko z pozytywnej strony: Twoj facet chcial pomoc, moze tez kobieta polechtala jego meskie ego, ale zobaczyl na czas, czym to sie moze skonczyc i sie ogarnal, ba, przeprosil i wyciagnal reke na zgode. Z mojego doswiadczenia moge Ci powiedziec, ze najlepiej tego nie ignorowac a raczej wziac za dobra monete, kiszenie sie w pretensjach nigdy nie robi dobrze zwiazkowi i samo w sobie moze doprowadzic do jego konca, bez spektakularnych wydarzen towarzyszacych typu zdrada. Usmiechnij sie do swojego niemeza i pomysl, ze nawet jesli w najgorszym razie byla u niego kwestia wyboru, to wybral Ciebie.
    • zarin Re: Jak zapobiec romansowi, czyli złe przeczucia 24.11.12, 21:28
      Nie mam pojęcia, ale zapoznawanie się z koleżanką faceta jest jakieś takie upokarzające, będzie większy niesmak, jak już się ze sobą prześpią. Znaczy mnie by na miejscu tej pani taka znajomość pewnie zniechęciła do działania, ale nie znamy jej i nie jest to reguła.

      Ja bym się na Twoim miejscu chyba rozejrzała za jakimś materiałem na romans na siebie samej, serio. Z deficytów.
      • pierwszalitera Re: Jak zapobiec romansowi, czyli złe przeczucia 24.11.12, 21:41
        zarin napisała:

        > Ja bym się na Twoim miejscu chyba rozejrzała za jakimś materiałem na romans na
        > siebie samej, serio. Z deficytów.

        Jako zemstę, czy jak? ;-) Związek, to nie tylko seks, a w takim dłuższym bywają róże fazy. To, że akurat mniej się dzieje, nie znaczy, że trzeba od razu pomagać sobie obcymi facetami.
      • iwantyoutoo Re: Jak zapobiec romansowi, czyli złe przeczucia 25.11.12, 10:08
        Materiał mam pod ręką, ale chyba jednak nie. Miałam tak pomysł, jeszcze przed koleżanką faceta, ale zemsta to żadna: uważam, że nie należy o tym partnerowi mówić, a jak nie wie, to co to za zemsta. Powiedzieć? Nie sądzę, żeby na niego podziałało. Zraniłabym go, mogłoby się skończyć rozstaniem, a nie wierzę, że nagle pobiegłby po bukiet róż i białego konia, bo zrozumiałby, że mnie zaniedbywał.

        Porozmawialiśmy. Chyba spanikowałam, sama się sobie dziwię, bo nigdy tak nie reagowałam. Może dlatego, że nie miał koleżanek, czasem zadzwoniła ex, kiedyś się spotkał z jakąś niedoszłą, czasem opowiadał o pięknych koleżankach z pracy. Opowiedział mi, o czym rozmawiali, powiedział, że zachował się głupio, że mi nie powiedział, że się wybiera na spotkanie z nią. Powiedział, że to nie randka, koleżeńskie spotkanie.

        Wolałabym, żeby się z nią nie spotykał albo przynajmniej rzadko, jak to powiedział wczoraj rano. Ale nie mogę wpadać w paranoję. 4 lata mnie nie oszukał, nie okłamał. Czasem o czymś nie mówi, jak się pokłócimy, to nie mówi, gdzie idzie, że coś się wydarzyło ważnego, ale później opowiada. Ja też jak jestem zła i pójdę do koleżanki (a niech se wie, że też mam swoje życie i mogę wrócić później), to nie uprzedzam, gdzie i na ile idę, ale potem opowiadam.
        • besame.mucho Re: Jak zapobiec romansowi, czyli złe przeczucia 25.11.12, 11:10
          > Materiał mam pod ręką, ale chyba jednak nie. Miałam tak pomysł, jeszcze przed k
          > oleżanką faceta, ale zemsta to żadna: uważam, że nie należy o tym partnerowi mó
          > wić, a jak nie wie, to co to za zemsta.

          No ale w ogóle po co jakakolwiek zemsta. Facet najprawdopodobniej Cię nie zdradził ani nie zamierza. Więc za co tu się mścić? Za to że dwa razy się z kimś zagadał do 2 w nocy? No a nawet gdyby zdradził, to dla mnie zachowanie "on mnie, więc ja jego też, niech se zobaczy!" jest słaaabe.

          Fajnie, że porozmawialiście, mam nadzieję, że udało Wam się wyjaśnić sprawę i będzie lepiej.
          • iwantyoutoo Re: Jak zapobiec romansowi, czyli złe przeczucia 25.11.12, 11:37
            No właśnie napisałam, że to by było głupie. Nie zdradził. Pewnie ja byłam zdecydowanie bliżej, może dlatego poczułam się teraz zazdrosna. Zmierzyłam swoją miarą.

            Bardziej chodziło mi o czas, o to, że nie powiedział i o jej intencje, nawet nieświadome.
          • zarin Re: Jak zapobiec romansowi, czyli złe przeczucia 25.11.12, 11:54
            Kiedy tu nie chodzi o zemstę. Facet nie zaspokaja potrzeby:
            - rozmowy,
            - wspólnego spędzania czasu w jakikolwiek sensowny sposób,
            - wspólnych wyjść,
            - seksu, czułości,
            - adoracji,
            etc. Ogólnie zero inicjatywy, zero starania się, zero czegokolwiek, co odróżniałoby związek od posiadania współlokatora. I zdaje się nigdy nie było inaczej.

            Sorry za cynizm, ale to się nie zmieni. Może co najwyżej na chwilę, a potem wszystko będzie po staremu. Bez jaj, że wystarczy szczerze porozmawiać/wymienić swoje potrzeby/postawić na komunikację w związku - nie wierzę, że tak mówi ktokolwiek, kto przerobił taki problem.

            Z tego co rozumiem, powodami dla których autorka nie odchodzi są depresja, jakiś marazm, niska samoocena. I romans w pewnym sensie na to pomaga, bo pozwala odżyć, daje energię, motywację, kopa do działania. Znowu bez jaj, że wystarczy 10 razy dziennie powtarzać sobie afirmacje przed lustrem, żeby poczuć się lepiej ;). Chociażby długotrwały brak seksu może działać potwornie depresyjnie. Moim zdaniem, nawet jeżeli nie teraz na zimno, to prędzej czy później do jakiegoś skoku w bok dojdzie przy sprzyjającej okazji, bo długo się nie da ciągnąć przy takich deficytach.
            Nie chodzi o to, żeby partner się dowiedział i cośtam, zresztą osobiście obstawiam, że nie zrobiłoby to na nim wrażenia.

            Imho w tym wszystkim to, czy facet przeleci koleżankę czy nie jest trochę trzeciorzędne, ważniejsze jest, co się dzieje czy raczej nie dzieje wewnątrz związku.
            • besame.mucho Re: Jak zapobiec romansowi, czyli złe przeczucia 25.11.12, 12:27
              No to skoro Twoim zdaniem sytuacja jest taka, że na fajny związek nie ma szans, bo partnerzy są z dwóch różnych bajek, to sensowną radą byłoby raczej "rozstać się" niż "robić skoki w bok dla poprawienia nastroju"?

              > Znowu bez jaj, że wystarczy 10
              > razy dziennie powtarzać sobie afirmacje przed lustrem, żeby poczuć się lepiej
              > ;).

              Nie wystarczy. Ale przerabiałam depresję i przerabiałam w trakcie tej depresji krótkie romansiki "dla poprawienia nastroju". Żaden nastroju nie poprawił, te które z różnych powodów uważałam za nie w porządku (a zakładam że autorka wątku zdradę uważałaby za coś nie w porządku) raczej mnie po krótkim skoku emocji w górę (łał, fantastyczny facet i jeszcze taki "zakazany owoc") zostawiały w znacznie gorszym stanie niż przed nimi.

              > Imho w tym wszystkim to, czy facet przeleci koleżankę czy nie jest trochę trzec
              > iorzędne, ważniejsze jest, co się dzieje czy raczej nie dzieje wewnątrz związku

              Zgadzam się. Ale ja w takich sytuacjach widzę dwa rozwiązania: rozstać się albo wspólnie pracować nad związkiem. Skok w bok do żadnego z nich nie należy.
              Chyba że partnerzy mają otwarty układ i partner autorki otwarcie mówi "mam mniejsze potrzeby seksualne niż ty, więc nie przeszkadza mi, że będziesz żyła ze mną, a potrzeby seksualne zaspokajała też z kimś innym". Jak jednej i drugiej stronie (i trzeciej, bo wbrew myśleniu "każdy facet chce se pobzykać" nie uważam, że większość facetów tylko marzy o tym, żeby zostać dochodzącym chłopcem do łóżka) taki układ odpowiada, to nie widzę w nim nic złego.
              • kk345 Re: Jak zapobiec romansowi, czyli złe przeczucia 25.11.12, 20:46
                Besame, mądra wypowiedź i podpiszę się pod nią;)
    • moderacja.stoff komunikat do Satii 26.11.12, 14:47
      Wszelkie twoje dywagacje na temat tego, czemu jakis post został wycięty a inny nie, będą wezwarunkowo cięte, próbujesz tym rozwalic już kolejny z rzędu wątek.

      Takie pytania możesz kierować na moderacyjnego maila.
      • black_halo Re: komunikat do Satii 27.11.12, 00:15
        Moze raz moglaby szanowna moderacja napisac do ogolnej wiadomosci forumowiczek, tak na przyszlosc zeby wiedziec.
        • madzioreck Re: komunikat do Satii 27.11.12, 01:33
          Napisać co?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka