teresa104
25.12.12, 18:02
Przy wigilijnym stole moja matka przypomniała sobie, że z 20 lat temu uległa modzie na hodowanie pewnego grzyba. Dostawało się jego kawałek, wkładało do słoja z wodą i należało pić zmienioną przez ten organizm wodę. A woda, wiadomo, woda życia to miała być, na serce, na raka, na menopauzę. Według mamy relacji grzyb był bezbarwny, wodnisty, szybko narastał, a woda, w której przebywał, robiła się glutowata. Matka moja nie zdzierżyła obcego w kuchni i po tygodniu z obrzydzeniem wylała go do muszli.
Zafrapowało mnie to i ruszyłam do sieci szukać, co to za grzyb. Znalazłam takie:
pl.wikipedia.org/wiki/Kombucza
No i tutaj ojciec podskoczył jak pomysłowy Dobromir, bo przypomniało mu się, że w jego domu rodzinnym taki grzybek w słoju stał i ciecz z grzybka służyła do dodawania do herbaty jako zakwaszacz i polepszacz smaku, robiło się z niej także napój. Stryjowie skwapliwie potwierdzili i rozmarzyli się, mama zaś pognała ku oknu tłumić w świeżym powietrzu odruch wymiotny, potem jednak uznała, że ojcu ostatecznie wybacza, że to pił, bo była wojna.
Drugie moje znalezisko to to:
grzybektybetanski.pl/
Grzybek tybetański, kefirowy. Też niezłe, pomyślałam nawet, że chętnie dla eksperymentu bym pohodowała, bo mleka pić i tak nie mogę (oraz nie chcę), ale lubię jak coś rośnie i jest ciekawe.
Niestety, nie znalazłam grzyba przezroczystego i wodnistego jak meduza. Może Wy coś wiecie o takim grzybie. Frapuje mnie ta sprawa, ciekawi, chciałabym ustalić.
No i czy słyszałyście o pozostałych dwóch grzybkach?