Dodaj do ulubionych

Grzyby, grzybki i inne obrzydlistwa

25.12.12, 18:02
Przy wigilijnym stole moja matka przypomniała sobie, że z 20 lat temu uległa modzie na hodowanie pewnego grzyba. Dostawało się jego kawałek, wkładało do słoja z wodą i należało pić zmienioną przez ten organizm wodę. A woda, wiadomo, woda życia to miała być, na serce, na raka, na menopauzę. Według mamy relacji grzyb był bezbarwny, wodnisty, szybko narastał, a woda, w której przebywał, robiła się glutowata. Matka moja nie zdzierżyła obcego w kuchni i po tygodniu z obrzydzeniem wylała go do muszli.

Zafrapowało mnie to i ruszyłam do sieci szukać, co to za grzyb. Znalazłam takie:
pl.wikipedia.org/wiki/Kombucza
No i tutaj ojciec podskoczył jak pomysłowy Dobromir, bo przypomniało mu się, że w jego domu rodzinnym taki grzybek w słoju stał i ciecz z grzybka służyła do dodawania do herbaty jako zakwaszacz i polepszacz smaku, robiło się z niej także napój. Stryjowie skwapliwie potwierdzili i rozmarzyli się, mama zaś pognała ku oknu tłumić w świeżym powietrzu odruch wymiotny, potem jednak uznała, że ojcu ostatecznie wybacza, że to pił, bo była wojna.

Drugie moje znalezisko to to:
grzybektybetanski.pl/
Grzybek tybetański, kefirowy. Też niezłe, pomyślałam nawet, że chętnie dla eksperymentu bym pohodowała, bo mleka pić i tak nie mogę (oraz nie chcę), ale lubię jak coś rośnie i jest ciekawe.

Niestety, nie znalazłam grzyba przezroczystego i wodnistego jak meduza. Może Wy coś wiecie o takim grzybie. Frapuje mnie ta sprawa, ciekawi, chciałabym ustalić.

No i czy słyszałyście o pozostałych dwóch grzybkach?
Obserwuj wątek
    • maith Re: Grzyby, grzybki i inne obrzydlistwa 25.12.12, 18:38
      O grzybku tybetańskim ostatnio pisała Kura
      azjaodkuchni.blogspot.com/2012/09/jak-kura-ser-warzya.html
      Nawet kiedyś piłam kefir domowy, robiony tą metodą, ok był.
    • plecha1 Re: Grzyby, grzybki i inne obrzydlistwa 25.12.12, 18:56
      Hm, u nas takie dziwne przezroczyste coś też było i mama mówiła, że to są algi.
      • plecha1 Re: Grzyby, grzybki i inne obrzydlistwa 25.12.12, 19:00
        Tutaj masz zdjęcia :)

        1.bp.blogspot.com/-pgWftnII6fQ/UMo_U_wY4aI/AAAAAAAACLA/UM6yAl77UXc/s1600/P131212_17.54.jpg
        www.gotujmy.pl/ai/2642_algi-morskie_0_1.jpg
        • teresa104 Może to to, zgadzałoby się 25.12.12, 19:10
          chociaż mama upiera się, że wyglądało to jak łożysko, nie było grudkowate.
          Ja niestety zupełnie nie pamiętam tego słoja, w ogóle nie odnotowałam.
      • teresa104 Re: Grzyby, grzybki i inne obrzydlistwa 25.12.12, 19:00
        Po ojcowskim opisie grzybka herbacianego pomyślałam, że ta woda do zalewania tej "meduzy" powinna mieć jednak w sobie jakiś dodatek, cukier może. Mama zaprzecza, że dodawała cukier, z drugiej strony zbyt krótko to było w domu, żeby stwierdzić, czy bez cukru daje sobie radę.
        Nie pamiętasz nic więcej o algach?
        • plecha1 Re: Grzyby, grzybki i inne obrzydlistwa 25.12.12, 19:06
          Tata zeznaje, że karmili je cukrem
      • kotwtrampkach Re: Grzyby, grzybki i inne obrzydlistwa 27.12.12, 14:54
        plecha1 napisała:

        > Hm, u nas takie dziwne przezroczyste coś też było i mama mówiła, że to są algi.

        u mnie tez to się algami nazywało. Grudki - kosteczki, galaretowate w dotyku lekko, choć twardsze. Wody używałam raczej do mycia twarzy niż do picia, wymieniac ją trzeba było dosyć systematycznie, cukru nie pamiętam, ale dawało sie rodzynki chyba :):)
    • ederlezi1981 Kombucza 25.12.12, 19:32
      Mam/miałam kombuczę - jakieś 3-4 lata temu w Lidlu był tydzień azjatycki, sosy do woka, sajgonki i kombucza w kartonie. Kupiłam, posmakowało, poguglałam, nabyłam na allegro grzybka i parę razy hodowałam. Karmiłam naparem herbaciano-cukrowym raz wychodziło, raz nie (ocet się zrobił)- cudów nie zaobserwowałam, raz zadziałało na żołądek. Obecnie w wielkim słoju stoi potężna rozrośnieta kombucza z miliarda warstw - jak wróce do domu, mogę podzielić na pojedyncze meduzy, opakowac w folię i porozsyłać całej Polsce ;-)
      • plecha1 Re: Kombucza 25.12.12, 19:42
        Póki mieszkam tu, gdzie mieszkam, nie mogę mieć zwierzątek, a odczuwam potrzebę. Zakwas już mam, zaczęłam rozważać też grzybka :P Przypuszczam, że jeszcze parę rzeczy do hodowli i usłyszę "A weźże sobie, kobieto, tego kota, tylko przestań przynosić dziwne rzeczy w słoikach" ;)
      • teresa104 Re: Kombucza 26.12.12, 08:17
        Ale serio mówisz o tej wysyłce? Bo pomyślałam, żeby dla draki kupić ojcu ten glut. Oj, wielka by była wesołość, jakby mama zaczęła na ten koncept pawiować! :D
        • effuniak Glut przezroczysty 26.12.12, 10:41
          Popularny w latach 80-tych....piłam, hodowałam, w zasadzie całe biuro hodowało tudzież piło z wielką atencją
          pomagać miało na wszystko oraz - zwłaszcza - na odchudzanie !!!!

          pomogło tyle, co umarłemu kadzidło, choć .... wziąwszy pod uwagę odruch wymiotny jaki się we mnie wówczas wytworzył .... wytrzymałam ok. tygodnia zatem doskonale rozumiem Twoją Mamę ....
          • teresa104 Re: Glut przezroczysty 26.12.12, 10:49
            No i powiedz, jako hodowca, czy to miało postać meduzy czy grudek jak te kryształy japońskie czyli algi?
            • martvica Re: Glut przezroczysty 26.12.12, 19:48
              To były grudki, takie kryształkowate, funkcjonowały pod nazwą algi. Wyglądały tak:
              algimorskie.pl.tl/Jak-hodowa%26%23263%3B--f-.htm
              W liceum piłam wodę spod nich, była trochę słodka, trochę kwaskowata i trochę musująca. Karmiło się to coś (myslę że to jednak jakieś grzyby były, nie algi) cukrem i rodzynkami. Po paru miesiącach pojechałam na wakacje i mama je zagłodziła.
        • ederlezi1981 Re: Kombucza 26.12.12, 17:25
          No serio.
          Musiałabym otworzyć słój (błe), wsadzić tam umyte łapsko i odzdzielić jedno takie paskudne, najlepiej wymoczyc, bo pewnie mocno zakwaszone. I jakoś szczelnie zapakować- tu musiałabym się zastanowić, jak zgrzać folię, ale od czego szwagier ;-)
          • teresa104 A to nie zdechnie w drodze? 26.12.12, 18:02
            Torebki strunowe są nawet szczelne.

            Mogę na wymianę wysłać Ci oleju kokosowego albo glinki zielonej granulowanej. Bo nic żywego nie mam, jeśli nie liczyć kartofla, który puszcza wąsy.
            • ederlezi1981 Re: A to nie zdechnie w drodze? 26.12.12, 22:05
              Ooo, glinka :)
              Podobno nie zdechnie, zresztą, mogę wsadzić w słoik i małą paczuszkę. U mnie w słoju zyje cholernie długo i się rozrasta, to czemu wycieczki pocztą by miało nie przezyć paskudztwo?
              • teresa104 Re: A to nie zdechnie w drodze? 26.12.12, 22:47
                No to się spikniemy, jak wrócisz do domu. Ale będę w piątek/sobotę szła na pocztę, mam jeszcze inny list do nadania, to bym Ci wysłała glinkę. Wyślij mi adres na gazetowy.

                Jak dla mnie to może być folia, przypuszczam, że to coś chce żyć, powietrza nie potrzebuje, toteż wytrzyma kilka dni w woreczku. I tak zanim dam ojcu (matka nas wespół prześwięci:) trochę to sobie podhoduję, chcę zobaczyć. Czyli zalewa się to herbatą z cukrem?
                • ederlezi1981 Re: A to nie zdechnie w drodze? 26.12.12, 23:15
                  Wróciłam dzisiaj. Na Twój gazetowy chyba się nie da wysłać, bo masz nieaktywowany profil. Możesz napisać na mój gazetowy, działa.
                  To się zalewa słodkim naparem z herbaty albo ziółek typu róża, poszukam, bo chyba w poczcie mam gdzieś instrukcję, jak to działa.
    • pinupgirl_dg Re: Grzyby, grzybki i inne obrzydlistwa 25.12.12, 20:16
      O grzybie nic nie wiem i nigdy o czymś podobnym nie słyszałam. Ale mam coś z kategorii "inne obrzydlistwa", dziadek mi kiedyś mówił, że przed erą Cocacoli i Pepsi piło się dość często kwas chlebowy. Kupił mi nawet i od tamtej pory też kupuję, jeśli mi się uda upolować. W domu nie robiłam nigdy. Mi całkiem smakuje, ale nie obiecuję, że Wam też podejdzie. Smak dość specyficzny, orzeźwiający.
      • brykanty Re: Grzyby, grzybki i inne obrzydlistwa 25.12.12, 20:29
        Kwas chlebowy jest boski. Smakuje jak chleb razowy z miodem, tylko w płynie, lekko musującym. Bardzo fajny na upały. Tylko nie takie coś z dużą ilością E, w plastikowych butelkach, dostępne w każdym większym sklepie.
        Mnie smakował taki litewski:
        www.ekosmakosz.pl/pl/p/Kwas-chlebowy-litewski-05L-Gubernija/394
        Niektórzy robią nawet w domu, ale ja się jeszcze nie odważyłam.
        • plecha1 Re: Grzyby, grzybki i inne obrzydlistwa 25.12.12, 20:38
          Kwas chlebowy bywa niebezpieczny. Wiozłam go kiedyś z Ukrainy (był w plastikowej butelce akurat) i jak mi nie wybuchnie... Lepiłam się dosłownie cała. Toteż w domu bym się bała robić. Łatwiej wyprać ubranie niż odmalować ściany ;)
        • dar61 Chlebki, kwaski i inne obrzydlistwa 25.12.12, 21:24
          Niesamowite.
          Dwa stronnictwa#. Tych, co wolą chleb razowy - i tych, co wolałyby z tego chleba razowego [na innym się nie udaje] produkowany kwas chlebowy.
          I to w dobie rozbudowanego chłodnictwa. Niesamowite.

          Kefir - czy mleko.
          Oooo, to jest pytanie...

          dziwił się zwolennik razowca i smakosz kwasu, jakiego owionął w dzieciństwie matczyny szał hodowli [mlecznego/ kefirnego] grzybka
          Dar [mlask - heeep! - mlask] 61

          ***
          #/
          Trzecie, smakoszy popłuczyn porazowego podpiwka, pominięto dla symetryczności[eeep!] wizji .
          • brykanty Re: Chlebki, kwaski i inne obrzydlistwa 27.12.12, 01:34
            To ja się mam rozdwoić? I chleb razowy, i kwas chlebowy poważam wielce.
      • anna-pia Re: Grzyby, grzybki i inne obrzydlistwa 25.12.12, 20:50
        Kwas chlebowy to rewelka, w Polsce do dostania litewski, łotewski i białoruski. Mniammm.
      • teresa104 Kwas chlebowy 26.12.12, 08:01
        się pije, w barach Green Way najczęściej. Jednak najlepiej smakuje taki kwas na Litwie, na Łotwie, w Polsce jakoś mi mniej podchodzi, a właściwie nie czuję potrzeby jego picia.
        Matka opowiadali, że u niej w domu się robiło, zbierało się też sok z brzozy.
        Kwasu chlebowego pod kategorię obrzydlistw bym nie podciągnęła:)
        • anna-pia Re: Kwas chlebowy 26.12.12, 23:26
          teresa104 napisała:

          > się pije, w barach Green Way najczęściej. Jednak najlepiej smakuje taki kwas na
          > Litwie, na Łotwie, w Polsce jakoś mi mniej podchodzi, a właściwie nie czuję po
          > trzeby jego picia.
          > Matka opowiadali, że u niej w domu się robiło, zbierało się też sok z brzozy.
          > Kwasu chlebowego pod kategorię obrzydlistw bym nie podciągnęła:)

          Też pyszne, kwaskowate i słodkie.
          • ederlezi1981 Re: Kwas chlebowy (i sok z brzozy) 26.12.12, 23:35
            Kwas i sok są super :)
            Kwas najlepszy za wschodnią granicą, alny prosto z cysterny, za grosze.
            Sok z brzozy za czasów mieszkanai na wsi próbowałam sama pozyskiwać - żeby było z jak najmniejszą szkodą dla brzozy-dawczyni, używałam antygrzybiczej maści ogrodniczej, specjalnie w tym celu kupionej. Trochę nawet nazbierałam.
    • sarahdonnel Re: Grzyby, grzybki i inne obrzydlistwa 26.12.12, 01:24
      Grzybek tybetanski ciaga za soba moja mama. Dostala od mojej bylej bratowej, skadinad naukowca-biologa. Nie odwazylam sie. Hodowalam zakwas (na chleb i na zur) i barszcz, mam tez reke do drozdzowego. Kwas chlebowy lubie, podobnie jak podpiwek. Ten ostatni kupuje dziecku zamiast slodkich babelkow. Taka sama.bomba kaloryczna, a o niebo zdrowsza.
      --
    • tfu.tfu w słoju 26.12.12, 05:09
      to u mnie w domu były pijawki....
      wyjątkowe obrzydlistwo!
      • teresa104 Re: w słoju 26.12.12, 08:13
        Myśmy z bratem mieli raz w słoju kijanki, których nałapaliśmy w babcinej strudze, ale w drugiej dobie zeszły, uznaliśmy, że z głodu, same sobie winne, bo nie chciały jeść chleba.

        O pijawkach mama opowiadała, że u niej w domu były, dziadek mamy je łapał poprzez stanięcie w stawie w podwiniętych kalesonach. Potem je odczepiał, zasypywał solą, one od tej soli wymiotowały, ale przeżywały, i już były gotowe do wielokrotnego użytku przez pół wsi.
        • tfu.tfu Re: w słoju 26.12.12, 13:55
          sposób ten sam ;-)
    • ananke666 Re: Grzyby, grzybki i inne obrzydlistwa 29.12.12, 03:09
      Dawno temu moja ciotka hodowała grzybka w słoiku z jakąś cieczą, acz mam wrażenie, bezbarwną. Wyglądał chyba też inaczej, takie nieduże wypuczone coś. Mam nadzieję, że to nie było to - grzybek śmierdział w całym domu.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka